VinciGwiazdor
65piorunówUlało mi się.
Z racji tego, że moja mama zaoferowała się z pomocą i raz w tygodniu coś ugotuje mi i żonie, żeby nas odciążyć bywam w miarę regularnie w domu rodzinnym. Mamy świeżo urodzonego bambika, więc pomoc się przydaje.
Mimo, że mieszkamy w tym samym mieście i to zaledwie 15 minut jazdy samochodem, od mojej wyprowadzki z domu rodzinnego jakieś 10 lat temu widywałem się rodzicami raczej przy okazji świąt, czyli rzadziej niż częściej. Tyle mi wystarczało absolutnie.
Z każdą taką wizytą coraz bardziej wychodzi na wierzch to, jak nie powinno wyglądać wychowywanie dziecka.
A tylko wychodzi na wierzch, bo od lat nastoletnich wiedziałem, że w przypadku założenia rodziny zrobię wszystko, żeby nie być jak mój ojciec.
Od narodzin dziecka ponad 2 miesiące temu cieszę się tacierzyństwem i wiem, że darcie mordy przy odrabianiu zadań, przy powrotach z wywiadówek, że bicie paskiem to nie jest wychowywanie dziecka. To tresura.
I postanowiłem zrobić test.
Podczas ostatniej wizyty ojciec wypełniał pismo o przepisanie licznika energii i coś mu tam nie szło, więc zapytałem się czy mam się na niego wydrzeć a potem dać karę na oglądanie telewizji bo nie umie czegoś zrobić. Matka się uśmiała. Poszedłem krok dalej i pytam czy to jego darcie to był dobry pomysł na zachętę do nauki i wychowanie. Powiedziałem wprost, że to było zniechęcające. Argumentów brakło mu szybko więc legendarne słowa NIE DYSKUTUJ padły po chwili. No cóż... Nie ma to jak dorosłemu synowi kazać przestać dyskutować. Na koniec jeszcze usłyszałem, że nie jest geniuszem, jakby informacja o tym, że dzieci się nie bije to była wiedza zakazana i tajemna i że wychował mnie dobrze.
Otóż nie. Nie wychował. Dorastałem z przekonaniem jaki nie chcę być a nie jaki być powinienem.
Trochę nie chcę się dalej uzewnętrzniać, ale chyba tego potrzebowałem a ten post jest przydługi więc reszty pitolenia które mógłbym tu dodać, czytającym ten post oszczędzę.
Pozdro700
Ehhh skad ja to znam... Zycie w poczuciu ze nie chce byc takim samym zjebem jak moj stary. Aktualnie moj stary jest w szpitalu od tygodnia (nic super powaznego) przykro mi to mowic ale mamy taki za⁎⁎⁎⁎sty kontakt ze nawet nie chce mi sie do niego dzwonic
@Vinci Ale tak generalnie to co Ci się udało oprócz upokorzenia ojca? Przecież w ten sposób nie odwrócisz tego co się już wydarzyło za Twojego dzieciństwa. Raczej też nie nauczysz go lepiej wychowywać dzieci, a jeśli nawet to przecież on już nie będzie kolejnych wychowywał.
Chyba że celem było właśnie upokorzenie i odwet za dzieciństwo, wtedy faktycznie Ci się udało.
@EerieAlligator nie udało, a ulało. Ulała sie żółć ze mnie. Emocje, które tłumiłem wzięły górę.
Komentarz usunięty przez moderatora
@Vinci Sorry, źle przeczytałem.
@EerieAlligator Niczego nie ma odwrócić, tylko zwyczajnie dać odczuć jak smakuje plon zasiany kilkadziesiąt lat temu. Upokarzanie, wyśmiewanie czy publiczne poniżanie to wszak zaledwie przystawka z szerokiego wachlarza metod wychowawczych, ochoczo i bezrefleksyjnie stosowanych przez pokolenie dziadersów (zwanych w zachodniej manierze boomerami) wobec tych, którzy dziś sami są rodzicami. A jest jeszcze bardzo obfite menu starej dobrej przemocy fizycznej z przebogatą paletą rekwizytów i akcesoriów, do której nie namawiam, ale stosowanie w ramach odwetu zrozumiem i nie będę przeszkadzał. Te wszystkie zasmarkane staruszki, mamlające do kamery jak to nikt ich nie odwiedza i się nimi nie interesuje, kiedy toną we własnych odchodach, znikąd się nie wzięły.
@EerieAlligator Po latach znoszenia pewnej formy przemocy odgryzienie się osobie tym samym może być oczyszczające.


