VladTheImpalerSpecjalista
35piorunówRozwala mnie pewna zależność która obserwuję.
Masa dorosłych ludzi wychowała się na jakimś zadupiu. Nie dostali dobrej edukacji. Stwierdzili oni, że nie da się wyżyć i nie ma perspektyw. Wyjeżdża więc w delegację, do miasta, czy na #emigracja
Odkładają pieniądze.
Co robią gdy już zaoszczędzą?
Wracają w to samo miejsce gdzie się urodzili. Stawiają tam domy.
Zakładają rodziny.
Wychowują dzieci w tym samym miejscu żeby ich bombelki mogły powtórzyć ten sam cykl.
Przecież w większości przypadków duże miasto gwarantuje lepszy start w życiu.
#polska #praca #kariera #filozofia #bieda
@VladTheImpaler wyjechałem z powiatowego do wojewódzkiego, pozylem tam 12 lat, doszedłem do wniosku że to wojewódzkie to c⁎⁎j oszustwo. Wszystko drogie, wszędzie daleko, życie jakieś k⁎⁎wa za szybkie. Wróciłem do powiatowego i czuje dobrze cowiek maupa. Dzieciak jak będzie sie chcial wyprowadzić do wojewódzkiego to nie będę mu bronił.
Ludzie wracają bo meczy ich życie w dużym mieście jeśli z niego nie są, proste. A do tego teraz dochodzą kwestie finansowe. Jak możesz wrócić do powiatowego i postawić sobie dom, zamiast mieszkać w kurniku to wracasz. W pewnym wieku po prostu zmieniają się priorytety.
@StrongSilentType i to jest najlepsza odpowiedź. Ja mieszkam w UK. Tu spłacam dom. Ale na przyszłość to kupię sobie domek gdzieś pod Białymstokiem i będę się rozkoszował spokojem.
>życie jakieś kurwa za szybkie.
Uwielbiam tłumaczenie swojej nieporadności "zapirdalaniem rzycia w mnieście" xD
Zaraz obok "olaboga bo nie urodziłem się w rodzinie miliardera, to będę rypał na magazynie jako robol bo nawet nie spróbuję się rozwinąć - ŻYCIE/PLANETY/ŚWIAT SOM PCZECIFKO MNIE" xD
@StrongSilentType no no xd rozprawmy się z tym gównomyśleniem:
- "wszystko drogie" - w dyskontach typu Biedra, Dino czy Lidl wszystko kosztuje tyle samo w całym kraju, a na pewno jest tam taniej niż w gównoosiedlówce na wsi gdzie nie ma konkurencji a chleb leży 3 dni - odpowiedzą jest jedynie Dino w co 3 wsi i czasem trzeba tam jechać kilkanaście km. Duże miasto to nie tylko Warszawa, Wrocław, Kraków czy Gdańsk, jest sporo miast pośrednich typu Olsztyn, Łódź, Bydgoszcz itd które gwarantują atrakcje dużego miasta ale nieruchomości są dużo tańsze, i nie, postawienie domu nawet na wypizdowie jest drogie bo materiały kosztują tyle samo więc trzeba liczyć że wydasz tyle co na mieszkanie ~60-80 metrów w wojewódzkim. Za to ile więcej zarobisz.
- "wszędzie daleko" - wszędzie czyli gdzie? Dalej do lekarza, szkoły, dużego marketu, na siłownię czy koncert niż z zapyziałej wsi? Raczej wszystko na miejscu, mam w zasięgu spaceru parki, sklepy, przychodnie, szkoły, zbiorkom dowiezie mnie do kolegów jak chcę pochlać i wrócę sobie nocnym.
- "życie jakieś kurwa za szybkie" co to w ogóle znaczy xD Życie jest wolne jak jest nudne, jak masz co robić to zawsze zapierdala, a jeszcze szybciej jak się ma dzieci. Ja nie zauważyłem, żeby mi się żyło "szybciej" w dużym mieście niż w rodzinnym małym miasteczku w którym nie dość że nic się nie dzieje to jeszcze są 2 autobusy na krzyż co 1.5h.
Face the truth, nie radzisz sobie w mieście to wracasz na zapyziałą wieś grać zwycięzcę co "świata liznął". Działki są tańsze i prościej się wybudować, do tego często jest tam rodzina - po co dobudowywać do tego jakąś spierdoloną otoczkę i wymyślać argumenty z dupy xD
@Voltage a skąd wiesz Typie, ze wróciłem do swojego powiatowego miasta? XD
I zależy co rozumiesz pod pojęciem małe miasteczko, jak mieszkałeś w Bździnie Wielkiej w której byłeś Ty, twoj stary, brat starego I ich żona no to nie dziwne, że nie widzisz plusów mieszkania w mieście powiatowym. Poza tym, ile kolega ma lat? Jak nie miałem rodziny i byłem małolatem to też byłem taki fifarafa xD poza tym, można sobie mieszkać w powiatowym z którego blisko do wojewódzkiego w którym robię większe zakupy czy jadę se po meble xD
Jeżeli chodzi o "wszystko drozsze" to każde usługi są droższe, nie chodzi mi tylko o zapchanie kichy. Lekarzy prywatnie masz droższych, fryzjerów, barberow, knajpy, kina. Jest masa miast powiatowych w których jest więcej rzeczy niż ulica Główna i 1-go Maja xD
Wszędzie jest daleko, fajnie ze zbiórkom cie dowiezie ale czasem jazda z jednego punktu miasta do drugiego wynosi ponad godzinę. To ja sobie wolę siedzieć w powiatowym, gdzie mam w promieniu 100km cztery wojewódzkie i se żyje jak człowiek a nie na wynajmowanym apartamencie 13m2 3k za miesiąc xD
@tellet bambo, dalej sobie pracuje w wojewódzkim tylko zamiast płacić landlordowi albo ładować siano w kurnik postawiłem sobie chate w miasteczku średniej wielkości, gdzie usługi wynoszą mnie połowę tego co mnie wynosiły w wojewódzkim. Za żłobek np. nie płacę kurwa 2k bo -hehe- się nazywa "klub dziecięcy" tylko 600 xD
@StrongSilentType jestem po 30 "Typie" xd mieszkałem też w powiatowym ~40k mieszkańców, obecnie wojewódzkie ~800k i nie chcę do tej dziury nigdy wracać, szkoda życia. W Polsce się sra na powiaty i gminy, coraz mniej połączeń nie tylko w nich ale żeby z nich wyjechać, coraz mniej ludzi zwłaszcza młodych. Mieszkanie w powiatowym blisko wojewódzkiego to totalnie inny temat o którym nie wspomniałeś w swoim komentarzu.
Ja w swojej powiatowej dziurze (40 km od wojewódzkiego podkreślę) nie miałem praktycznie prywatnych lekarzy (powyjeżdżali), dentyści kosztowali podobnie ale za to robili chujowiej, nie było żadnego dobrego kebsa, fryzjerzy się zmieniali co kilka miesięcy (pewnie też wyjeżdżali), no ciężko - a to nie było wcale takie małe powiatowe miasteczko. Ostatnio byłem tam odwiedzić znajomych, puste ulice, pozamykane lokale, obraz nędzy i rozpaczy.
Autobusy w wojewódzkim masz co parę minut i masę przystanków, ja mam pod osiedlem przystanek 50 metrów od bramy, w powiatowym musiałem dojść na przystanek, a jak autobus nie przyjechał/spóźniłem się z jakiegoś powodu to byłem w dupie. Nawet usług jak uber czy taxi w powiatowych za bardzo nie ma i trzeba czasem 30 minut czekać żeby ktoś przyjechał.
Jeszcze widzę że piszesz z perspektywy pracy zdalnej czyli Twój przypadek w ogóle nie ma przełożenia na większość bo taki luksus ma mniejszość i to specjalistów, nie wiem w jakim wojewódzkim żyjesz ale podejrzewam że któryś z big3 w których spokojnym ludziom się żyje chujowo i teraz marudzisz xd Cytując klasyka spróbuj innego bo różne som.
Btw. ja też pracuję full remote ale nie mam nawet w planach opuszczać wojewódzkiego bo mam tutaj od groma znajomych, w powiatowym to bym dostał depresji bo nie dość że do mnie by mieli daleko, ja do nich, to jeszcze bym musiał wszędzie jeździć autem.
@Voltage No dobra, czyli mieszkasz w Krakowie, zapewne przeprowadziłeś się z jakiegoś małopolskiego miasteczka gdzie wszystko umiera.
Ja pochodze z powiatowego miasta gdzie żyje ok 40k. ludzi - inna sprawa, ze to znany nadmorski kurort ale zawsze było co tam robic, nie tylko w wakacje. Teraz mieszkam w powiatowym ~70k. i też ciągle jest co robić, chociaż według wszelkich danych i prognoz jest to miasto wymierające.
W Polsce sra się na powiaty - to prawda ale wszyscy się nie pomieścimy w miastach wojewódzkich, zresztą - rodowici mieszkańcy dużych miast spierdalają na obrzeża, świetnie ten proces pokazuje Poznań. I to, że sra sie na powiaty jest winą uciekających ludzi, którzy pozwalają te powiaty dobijać.
Zdziwię cie - nie pracuje zdalnie, codziennie dojeżdżam pociągiem do wojewódzkiego do roboty. Droga do pracy zajmuje mi dokładnie godzine - od wyjścia z domu do wejścia do pracy. Za miesięczny na pociąg place jakieś 120 zł (czyli mniej niż przeciętnie się płaci za sieciowe w wojewodzkim) i jadę nim 30 minut. Czyli jak dobrze policzyłeś na stację idę 15 minut w obydwu miastach. W wojewódzkim to zrządzenie losu, w powiatowym - normalnosc, że wszędzie dojdziesz z buta. Żeby jeszcze Cie zdziwić- nie, pociag którym dojeżdżam do roboty nie jest jedyny na cały dzień, mam je średnio co 15 minut. To co, jakis zjebany ten powiat, czy wyjątkowo mi się pofarciło?
W wojewódzkim mieszkajac w centrum często droga z i do pracy zajmowała mi ponad godzinę. Jeździłem zbiorkomem ale on też stoi w korkach 😉
Ubera fakt, nie ma. Za to są hulajki Bolta. Komunikacja miejska to nie to samo co w wojewódzkim, bo po prostu taka nie jest potrzebna, wszędzie jest stosunkowo blisko.
Z perspektywy głowy rodziny jest mi przyjemniej i taniej. A jak powiedziałem- mam ochotę zabrać zone do fancy knajpy jadę sobie do jednego z trzech wojewódzkich, które mam w zasięgu ręki jakieś 40 minut samochodem maks i wracam sobie na luzie na powiat posiedzieć w ogrodzie a nie kurwa w parku z żulami xD
Jest w mieście gdzie się urodziliśmy pewna nostalgia, nigdzie indziej nie czujemy się w ten sposób - jak w domu









