Ja wychodzę z założenia, że w życiu dziecko zdąży się narobić, bo pracujemy praktycznie całe życie, natomiast młodość ma się tylko jedną. Zatem jeśli rodziców na to stać, to im później dziecko zacznie pracować tym lepiej dla jego zdrowia. Oczywiście pod warunkiem, że nadal się uczy. Dziecko może znać wartość pieniądza nigdy nie pracując - kwestia wychowania.
YareckyZawodowiec
Dołączył/a:
- 5 wpisów
- 161 komentarzy
- 0 obserwujących
Osiągnięcia w piłce nożnej są jakie są, ale porównywanie sportu, w którym zawodowych sportowców na świecie jest około 50 tysięcy do sportu, w którym tych sportowców jest kilkaset tysięcy raczej mija się z celem. Fakty są takie, że dla większości reprezentacja Polski w piłce nożnej jest o wiele bardziej atrakcyjna do oglądania mimo fatalnych wyników niż siatkówka z osiągnięciami - po prostu kwestia atrakcyjności sportu.
Generalnie kwestia gustu i możliwości. Wiszący na ogół wygląda nowocześniej, ale pod warunkiem, że masz na to już przygotowaną ścianę czyli gniazdo od prądu i antena na wysokości wiszącego telewizora czyli po prostu kable schowasz za nim. Natomiast jak będziesz chciał już podłączyć jakąś konsolę i tak dalej to nie unikniesz wiszących kabli, a wtedy moim zdaniem będzie to wyglądało po prostu źle. Przy stojącym dużo łatwiej zakamuflować jakiekolwiek kable, łatwiej w razie czego przestawić no i komoda/szafka rtv nie będzie wyglądała pusto.
Przy kredycie hipotecznym istotniejsza jest marża banku i koszty poboczne wymagane przez bank niż samo oprocentowanie zmienne/stałe. Z reguły hipoteka to zobowiązanie długoterminowe, a oprocentowanie stałe jest okresowe na najczęściej 5 lat. Natomiast marża jest na cały okres kredytowania. Stopy przez najbliższe 5 lat pewnie spadną jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, ale mimo wszystko pewnie poziomu z np. 2018 roku nie osiągną. Na ten moment kredyty ze zmiennym oprocentowaniem mają zazwyczaj wyższe łączne oprocentowanie czym banki rekompensują sobie właśnie możliwe w najbliższych latach spadki stóp. Także nie da się jednoznacznie, z całą pewnością stwierdzić, że w ciągu najbliższych 5 lat kredyty z oprocentowaniem zmiennym będą korzystniejsze pod względem ekonomicznym, choć jest na to spora szansa. Natomiast istotną kwestią jest to, że kredyty hipoteczne można przenosić do innych banków, które akurat w danym momencie będą miały lepszą ofertę. Trzeba jednak pamiętać, że kredytu ze stałym oprocentowaniem nie można przenieść na zmienne. Natomiast już zmienne można przenieść na stałe.
Przy tym budżecie to raczej nie ma się nad czym zastanawiać. Chociaż istotne też jakimi oszczędnościami dysponuje, czy ma tylko na wkład własny czy coś więcej. Jak nie dysponuje sporymi oszczędnościami to jedyna sensowna opcja to mieszkanie, bo jeśli chodzi o dom to w tym budżecie zapewne nic lepszego niż poniemiecki zabytek nie znajdzie. A poniemiecki dom to skarbonka bez dna. I albo będzie akceptowała wady i mieszkała w mocno przeciętnych warunkach albo zacznie pakować hajs, ale jak zacznie to się okaże, że nie widać ani pieniędzy ani efektu. Zwłaszcza, że idziemy w stronę przymusowej termomodernizacji - przy starym domu najczęściej będą to kolosalne koszta. Co do mieszkania to wiadomo, że w jakimś Wrocławiu za te pieniądze nie poszaleje, ale w Opolu, Zielonej Górze czy Gorzowie już jakieś sensowne 60m² będzie w stanie kupić. Bo rozumiem, że budżet to te 500 k kredytu+ 20% wkładu?
Takie rzeczy jak tarcze czy klocki wymienia się w zależności od zużycia, a nie samego przebiegu. Nie ma na to uniwersalnego przebiegu, bo w jednym aucie tarcze wymagają wymiany po 100k km, a w innym po 200k. Inaczej też klocki czy tarcze zużywają się w aucie, które jest eksploatowane tylko w mieście, a inaczej w takim, które jeździ tylko po trasach. Co do rozrządu to tu też znaczenie ma model. W niektórych bezpiecznie jest wymieniać co 60 k km, a w innym po 150k km nie widać śladów zużycia.
Z doradcami kredytowymi jest bardzo różnie. Jeden przeprowadzi Cię przez cały proces za rączkę, inny zrobi Ci wniosek kredytowy i wyśle do banku twierdząc, że od tej pory to pracownicy banku mają Ci wszystko wytłumaczyć. No i jak to w sprzedaży - w zdecydowanej większości przypadków, niezależnie czy trafisz na tę pierwszą czy drugą opcję, pośrednik raczej będzie Cię namawiał na najkorzystniejszą ofertę dla niego, a nie dla Ciebie. Prowizje dla pośredników są bardzo zróżnicowane, od np. 0,5% do 5% od kwoty kredytu. Najczęściej jednak jest to ok. 1-2%. W takim przypadku logiczne, że jak bierzesz kredyt na 500 tysięcy, to pośrednik będzie wolał zarobić 25 tysięcy (5%), a nie 2,5 tysiąca (0,5%). Pod względem ekonomicznym najlepiej jest samemu wytypować kilka banków z najlepszą ofertą na podstawie np. informacji w internecie i umówić się tam na symulację. A najlepiej zacząć od symulacji w banku, w którym masz główne konto, tak by mieć jakiś punkt odniesienia. Z istotnych kwestii zwróć uwagę na wymagania dodatkowe banków, bo niejednokrotnie okazuje się, że do kredytu bank wymaga także dobrania karty kredytowej czy ich ubezpieczenia na życie czy nieruchomość. Wtedy jak przekalkulujesz sobie taką ofertę to całość może wyjść mniej korzystnie niż w innym banku, w którym np. marża jest ciut większa, ale za to nie mają dodatkowych, kosztownych wymagań. I pamiętaj też, że wbrew powszechnemu twierdzeniu, kredyt hipoteczny nie sprawia, że jesteś uwiązany na 25 lat z jednym bankiem. Jak każdy inny kredyt, ten także możesz przenieść do innego banku. Także za np. 5 lat może się okazać, że jakiś inny bank zaoferuje Ci dużo lepsze warunki, jeśli do nich przeniesiesz.
A skąd Ty wiesz czy to nie było "za porozumieniem stron"? Robisz z kolesia jakiegoś totalnego zboczeńca, a kulis nie znasz. Jeśli obu stronom to odpowiadało to w czym problem? Z ludzi po alkoholu często wychodzą zwierzęce instynkty i to niezależnie od płci, każdy bawi się na swój sposób. Jeśli jednak jego zachowanie "ma znamiona czynu zabronionego" to wtedy kwestia całkiem inna, ale i tak lecenie na typa z łapami w imieniu obcych ludzi to najgorsze co możesz zrobić.
Skoro szukasz mieszkania dla córki to raczej nie pchałbym się w stare kamienice czy bloki z wielkiej płyty. Swoją uwagę kierowałbym w normalne, współczesne bloki budowane przez deweloperów, ale w czasach, gdzie jeszcze ta deweloperka nie była tak pato, jak często jest teraz. Mam na myśli lata mniej więcej 2005 - 2015. Takie mieszkania już przeważnie oferują jakąś jakość (np. ściany z materiałów dobrze wygłuszających jak silikaty, dobre układy wentylacyjne czy wodno-kanalizacyjne itd.), a przy tym zapewniają komfort. Tu mam na myśli takie udogodnienia jak na przykład często miejsca parkingowe przypisane do mieszkania, co w mieście zawsze jest ogromnym plusem i pewnie zawsze będzie dużą zaletą zarówno przy wynajmie jak i sprzedaży. No i córka czy jej partner jak będą mieli samochód to na pewno docenią, że nie muszą po 5 razy okrążać osiedla, by jakieś miejsce znaleźć. A w 8 na 10 starych bloków z wielkiej płyty czy kamienic problem z brakiem miejsc parkingowych jest standardem. No i sąsiedzi. Wiadomo, patologia może być wszędzie. Ale w mieszkaniach z wielkiej plyty czy w kamienicach jest na to największa szansa. Są tam mieszkania głównie dziedziczone, w rodzinie od lat. A mieszkanie w bloku, o którym pisałem ktoś musiał kupić. Przeważnie na kredyt. A kredytu nie dostanie ktoś, dla kogo jedyną rozrywką jest chlanie taniego piwska i drobne kradzieże :grinning: Myślę, że wiesz co mam na myśli. No i generalnie bloki w wielkiej płyty w końcu muszą zacząć tanieć, bo coraz bardziej się oddalają od dzisiejszych wymagań ludzi. No i ta konstrukcja wieczna nie jest. A co do ogrzewania to tylko miejskie. Żadne gazy, żaden prąd.
@redve zawsze można dowiedzieć się przed faktem po prostu sprawdzając cennik konta/karty. I tu też nie trzeba być biegłym informatykiem, bo poza taką możliwością na stronie internetowej banku, można udać się do oddziału i o to zapytać. Albo zadzwonić na infolinię.
Moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek dymianiem, bo dymanie w mojej opinii to sytuacja, w której ktoś zataja przed Tobą informacje o skutkach danej czynności. I znowu posłużę się przykładem: glazurnik robi Ci płytki, umawiacie się na cenę usługi 120zł/m2. Ty taką cenę akceptujesz, glazurnik kończy robotę i stwierdza, że chce od Ciebie jednak 150zł2 "bo tak". To jest próba wydymania, a nie sytuacja, w której masz dostępny cennik, ale nie chce Ci się sprawdzić czy, a jeśli tak to ile coś kosztuje.
@redve ale o jakim dymaniu przez bank Ty piszesz? Bank czy bankomat oferuje pewną usługę, za którą trzeba zapłacić, jeśli chcesz z niej skorzystać. Dodatkowo bank oferuje Ci inne możliwości, które umożliwiają skorzystanie z tej usługi zupełnie za darmo. To od Ciebie zależy czy chcesz zapłacić czy nie. To tak samo jakbyś napisał, że mechanik samochodowy Cię dyma, bo oddałeś mu auto na wymianę rozrządu, a on chciał od Ciebie za to pieniądze :grinning: Jest usługa, jest cennik. Nie potrafisz wymienić sobie sam rozrządu to zapłać komuś, kto Ci go wymieni. Nie potrafisz skorzystać z aplikacji bankowej (gdzie każdy pracownik banku palcem Ci pokaże po kilka razy co trzeba zrobić, by widzieć saldo) no to płać za usługę.
Niecałe 5 stówek za 2 zęby to to prawie promocja w dzisiejszych czasach. U większości teraz ceny zaczynają się od 350 zł za jednego zęba.