Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

anonimowehejtoOsobistość

Dołączył/a:

  • 212 wpisów
  • 253 komentarzy
  • 22 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

29piorunów

Macie czasami tak, że wracacie do domu, padacie na pysk, macie za sobą ze sto mikro problemów które musieliście rozwiązać, sto mikro wojenek, które musieliście stoczyć, i wszystko jest ok, wszystko jest wygrane, ale pod koniec dnia, patrząc na efekt końcowy, to trochę wygląda jak byście się opieprzali, nikt nie zrozumie, nikt nie doceni, może poza ludźmi z branży?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

44piorunów

Tak sobie myślę, że mogę mieć depresję.

Jestem facetem już sporo po 30tce. Mam całkiem niezłą pracę, cudowną żonę, niczego mi nie brakuje. Nie muszę martwić się o przyszłość, mogę sobie pozwolić na zachcianki. Jak patrzę na swoje życie z dystansu, to powinienem być z niego zadowolony, niczego więcej nie chciałem osiągnąć. Jednak mam cały czas takie poczucie niezadowolenia z siebie. Dodatkowo mam takie okresy nawet kilkutygodniowe, podczas których nie mam siły na nic. Okej, do pracy pojadę, zrobię minimum tyle ile jest wymagane, wrócę do domu i najchętniej poszedłbym spać. Wszystko inne jest już nadludzkim wysiłkiem, nic mnie nie cieszy. Moja żona jest przerażona, bo przecież na przykład nie chcę z nią rozmawiać przez tydzień, ja z tym żyję na tyle długo, że powoli uznaję to za normalność.

To chyba nie jest normalne. Chciałbym pójść z tym do specjalisty, ale jak czuję się dobrze, to ani nie mam czasu ani motywacji do tego, a jak czuję się źle, to załatwienie czegokolwiek jest pracą ponad siły. Chciałbym się jakoś ogarnąć, ale nie mam z kim o tym porozmawiać.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Hydepark

28piorunów

ch*j mnie strzela (nie wiem jak tu stoicie z cenzurą)

tldr:

żona zaproponowała żebyśmy poszukali realizacji potrzeb na zewnąrz, ja z sexem ona z bliskością emocjonalną

Jesteśmy osiem lat w związku, mamy trójkę dzieci.

Żona jest oziębła, brak bliskości, seks raz na 2-3 miesiące; agresywna i narcystyczna, wiecie regularne przypierdalanie się niby w żartach. Większość rozmów o jej problemach. A problemy są wieczne, bo wszyscy to chuje i rola ofiary utrwalona mocno.

Dla równowagi coś o mnie, żeby nie było że to po prostu zła kobieta jest. Typ INTP, wiem, że te kategorie są średnie, ale tak mogę najszybciej wytłumaczyć jaki jestem. Emocjonalnie zatem nie powalam.

Jesteśmy w terapii, próbowałem łączyć się emocjonalnie, próbowałem dowiedzieć się od żony (nie w prost) czego potrzebuje, ale trafiam na ścianę (dosłownie), czekam w ciszy dwie minuty kiedy rozmawiamy o naszych problemach, na reakcję na uwagę, cokolwiek. Zwykle tylko ja mówię bo inaczej nie ma rozmowy, ona jest niezadowolona bo oczekuje czegoś innego, ale chyba sama nie wie czego.

Dowiedziałem się, że ostatnio czuła się świetnie z kimś innym, jak dobrze się dogadywali. Rozpłakała się, bo musiała zerwać tę relację ze względu na to że ma męża. Było jej smutno dlatego, że nie może czegoś robić a nie dlatego, że to nie w porządku i czuje się winna wobec mnie.

Z tego wyniknęła propozycja, żebym ja mógł kogoś r⁎⁎⁎ać na boku, bo jej jest mnie szkoda, a ona będzie się spotykać z "przyjacielem".

Po latach na wypoku i tutaj, gdybym zobaczył podobny wpis obstawiałbym, że przekroczyliśmy pewien nieodwracalny punkt w związku a "przyjaciel" może być z nami od dawna

śmierdzi mi to rozwodem.

Możecie mnie zjebać albo śmieszkowaćjak coś,

byłbym wdzięczny gdyby odezwał się ktoś kto miał podobne doświadczenia

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

Czy Hejto ma zamiar jakoś promować ten portal bo piorunów nie przybywa i użytkowników jakoś też tak nie za bardzo. Wieje trochę nudą. Anonimowe też ucichły. Fajnie by było jakoś podkręcić popularność portalu bo sam osobiście usunąłem konto na wypoku i byłem jednym z imigrantów ale po chwilowej popularności Hejto, wygląda na to że i tak większość na wypok wróciła ( ͡° ͜ʖ ͡°) A szkoda że admini przegapili taką okazję.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (30)

Osobistość

w Hydepark

54piorunów

Nie macie czasami tak, że mimo pełnego domu czujecie się samotni? Jest żona, dwójka fajnych dzieciaków, dom prawie bez kredytu, jakaś działalność (chociaż ostatnio słabo idzie i chyba trzeba będzie ruszyć się na etat). Powinienem być szczęśliwy, a nie mam z kim pogadać, jest mi jakoś tak źle, po głowie kołatają się dziwne myśli, w nocy budzę się po koszmarach i nie śpię już do końca.

4 miechy temu zacząłem chodzić do psychiatry, biorę antydepresanty, ale nie pomagają. Poprzednie proszki odstawione, bo bym tylko spał i libido spadło do zera.

Nie mam nawet komu powiedzieć, że momentami dostaję ataków paniki, że jestem bliski utraty przytomności, coś jak u głównego bohatera z Rodziny Soprano. Klasycznie poczucie własnej wartości spadło do dna i się jeszcze w mule zakopało. Żona niby spoko, ale widzę, że zajęta głównie kosmetyczką, planowaniem wyjazdów i aferkami w robocie, jak to w biurze.W każdej wolnej chwili, ucieka do koleżanek. Nawet się nie dziwię, bo niepełnosprawne dziecko wysysa energię i trzeba jakoś odreagować.

Paru bliskich kumpli mam, ale oni też zalatani, a kiedy już nawet z nimi mam kontakt, to jakoś nie umiem się otworzyć. Spotykamy się żeby pożartować, a nie odstawiać jakieś dramy.

I to ciśnienie. Wydaje mi się, że kłopot się zaczął, kiedy mój mały biznesik przestał być dochodowy. Faceta, tym bardziej wychowanego w tradycji, że to on ma utrzymać rodzinę, taka sytuacja bardzo rozwala.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (38)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

(Wrzucam jeszcze raz bo tagów nie dałem)

Cześć wszystkim.

Z racji, że nie mam za bardzo, z kim dyskutować w tych tematach postanowiłem wylać swoje myśli tutaj. Piszę z anonima żeby zachować komfort wypowiedzi i ewentualnych odpowiedzi. Od dwóch tygodni myśli nie dają mi spokoju i chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat.

Krótki wstęp

Mieszkam sobie w pewnym mieście na Mazurach 70 km od granicy z Królewcem i podobna odległość od słynnego przesmyku suwalskiego. Tutaj się urodziłem i tu chce umrzeć. Nie mam potrzeb wielkomiejskich. Cenie sobie święty spokój i kameralny styl życia na prowincji :) Robotę mam przyzwoicie płatną i stabilną. Materialnie niczego nie brakuje. Mamy dwa mieszkania i działeczkę, na której chcemy postawić dom. No i tu pojawił się zalążek natłoku myśli… Czy jest sens w ogóle zaczynać budowę domu?

Do rzeczy

Interesuję się geopolityką i tym, co się dzieje na wschodzie. Uważam, że mam całkiem przyzwoite sito informacyjne do wyłapywania ruskiej propagandy, trolli, fakenesów itd. Wiadomo przed wszystkim człowiek się nie uchroni. Ale… Jakoś od początku stycznia w internecie zaczęły się masowo pojawiać informacje od wszelkich generałów NATOwskich żeby w skrócie zbroić się bo będzie wojna i ogólnie mamy przejebane. Zaczęło to rozpalać we mnie wszelkie obawy. Zwłaszcza że w domu mam dwójkę fajnych szkrabów i moja wewnętrzna odpowiedzialność za nich jeszcze bardziej to nakręca. Człowiek siedzi tylko i rozkminia która droga ewakuacji rodziny będzie najlepsza. Mieszkając w centrum albo na drugim końcu Polski można mieć to wszystko w d⁎⁎ie, ale z mojej perspektywy już nie do końca…

1. Jak myślicie czy kacapy serio mogą porwać się na NATO, a konkretniej Bałtów i nas?

Wg mnie to wydaje się pozbawione logiki, ale jak już mówił Patton: „Problem w zrozumieniu Rosjanina jest taki, że nie bierzemy pod uwagę faktu że on nie jest Europejczykiem, ale Azjatą i dlatego myśli pokrętnie.”

2. Czy te całe dudnienie generałów o nadchodzącej wojnie jest po to żeby zmobilizować państwa i społeczeństwa żeby się ogarnęli i się dozbroili, tak żeby kacapia nie widziała sensu do ataku?

3. Jak widzicie ewentualne wsparcie NATO w razie W? Uda się pogonić boleszewika?

4. Czy to wszystko jest jakoś zewnętrznie przez kacapów nakręcane żebyśmy żyli w strachu?

5. Gdzie byście uciekali za granicę żeby w razie W nie złapali do mobilizacji?

Chętnie poczytam wasz myśli i opinie odnośnie aktualnej sytuacji geopolitycznej :)

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Facet świeżo po rozwodzie, który chciałby wrócić na życiowe tory po wielu latach udręki, ma kilka pytań. Niestety moje umiejętności w tym temacie zardzewiały przez ostatnie lata ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Mam 36 lat i jedno dziecko (12 lat). Chcę spróbować skorzystać z portalu typu czy cos innego co teraz jest na czasie. Z moją ex (na całe szczęście) żoną byliśmy razem od dawien dawna czyli jakieś 15 lat, więc tak naprawdę nigdy nie byłem na normalnej randce i jeśli chodzi o doświadczenie to równa się ono 0. Etap ślubów i dzieci mam już za sobą i nie planuję go powtarzać, choć wiem ze różne rzeczy czasami wymykają się naszej kontroli, lecz plan jest prosty - Chciałbym znaleźć kogoś do poważniejszego związku, ale jak już wspominałem, na pewno nie planuję ślubu ani kolejnych dzieci.

1. Czy warto od razu o tym napisać w opisie, żeby odfiltrować różowe którym to przeszkadza?

2. W jaki sposób przekazać taka wiadomość? Po prostu napisać o tym na profilu w opisie?

Chce żeby wszystko było jasne od samego początku tak żeby później nie było żadnych konfliktów czy rozczarowań bo przyszła partnerka będzie chciała mieć bąbelka, na co ja już nie mam ochoty i chce po po prostu cieszyć się życiem.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Nie wiem trochę jak to określić czy dziwna sytuacja czy problem dla mnie to straszne... Bo moja siostra 25 lat nie robi kompletnie nic i mamę to wkurza. Studiów żadnych nie skończyła była na 2 kierunkach w Poznaniu ponad 300km od domu rodzinnego, teraz jest na 3 psychologii zaocznie i nie wiadomo jak to wygląda. Z pierwszego kierunku sama zrezygnowała bo coś jej się nie podobało a drugiego chyba nie zdała. Nawet mamie o tym nie mówiła tylko mama przeczytała listy z uczelni, które przyszły na domowy adres. Również z listów się okazało, że jak za drugim razem gdy nie uczyła się to pobierała rentę po tacie i trzeba było oddawać. Pracować nie pracowała tylko siedziała w Poznaniu i oglądała seriale. Zdziczała bo jak wróciła do domu na trochę to samo zero wychodzenia, pracy, przynajmniej się nasłuchała jak mama jej o tym truła. Teraz wyjechała do Łodzi i mieszkanie u cioci wynajmuje, ale wysyła CV i zero odzewu... Nie dziwne bo nic nie robiła to jak jest ogłoszenie i numer trzeba dzwonić, ale też wydziwia bo do Amazona nie bo ciężko, na stację paliw nie bo ciężko... Telefonów nie odbiera i nie odzwania bo jak dzwoniłem do babci mi mówiła, że próbowała się kontaktować z siostrą i dzisiaj też dzwoniła ciocia do mamy bo ona z wujkiem do siostry i żadnego odzewu to pytali czy coś się stało. I mi jest dziwnie z tym, oraz nie pojmuję tego bo ja siedzę w domu gdyż mam teraz luźniejszy okres na studiach, ale w międzyczasie pracuję i posprzątam czy zakupy zrobię więc chyba git. Nie wiadomo skąd to się wzięło z nią i co na to poradzić.

Macie jakieś rady jak ją naprawić?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Zaczynam się ostatnio mocno zastanawiać czy nie przegrałem sobie życia. Czas leci, a mi chyba nie bardzo wyszło. Nic z tego, co sobie kiedyś tam zakładałem i wyobrażałem nie poszło tak jakbym chciał.

Sytuacja w skrócie wygląda tak.

Po studiach popracowałem trochę i wyjechałem za granicę. Tam mi nie wyszło i musiałem wrócić do domu rodzinnego. Jako że duże miasto, to bez problemu znalazłem pracę. Przy okazji rozpadł się mój związek. W międzyczasie zrobilem podyplomowe, jakieś szkolenia, kursu i zmieniłem niedawn branżę i pracę na lepszą. Niby nie wygląda to źle, ale mija już 3 rok, 35 na karku, a ja dalej mieszkam u rodziców. Myślałem zawsze, że w tym wieku będę już na swoim z rodziną i może dziećmi. Większość znajomych ma rodziny, mieszkania lub domy i pytają kiedy moja kolej. A ja nie widzę za bardzo wyjścia z obecnej sytuacji. Cena mieszkań to jakaś abstrakcja. Wizja kredytu i życia od wypłaty do wypłaty z zerowym marginesem błędu mnie przeraża. Najem wcale nie wychodzi dużo lepiej, a jak mam mieszkać z kimś, to chyba już wolę u rodziców. I tak tam tylko śpię. Mam jakies swoje zajecia, pasje i raczej całe dnie spedzam poza nim. Zwiazki wcale mi nie idą, chyba przez obecną sytuację nie jestem za bardzo atrakcyjny. Czuję presję własną oraz otoczenia i zaczynam wątpić, że jest jeszcze nadzieja, że uda się to zmienić i nie jest już za późno.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

25piorunów

Tldr: Kiedyś byłem zwykłym tolerancyjnym gościem ale przez ostatnie kilka lat stałem się swego rodzaju przeciwnikiem imigracji i napływu wszelkich innych nacji niż europejskich. Ta. „Rasista”.

Temat jest niestety tematem tabu i szybko ściągany z przeróżnych forów więc jak przejdzie przez anonimowe to mam nadzieję że tego też nie zbanują ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Od kilku lat napływ ludzi z krajów Islamskich, Afrykańskich itd. ich zachowanie, kultura i podejście do życia, sprawiły że stałem się typowym człowiekiem przeciwnym wszelkiego rodzaju imigracji i z miłą chęcią odsyłałbym każdego z powrotem to ich „kraju usłanego wojnami”. Gangi, podejście do kobiet, nagminne łamanie prawa, gwałty, pożądanie wszelkiego rodzaju kontroli nad rzeczywistością i kreowanie jej pod siebie, wprawiaja mnie w obrzydzenie, niechęć oraz swego rodzaju nienawiść. W Szwecji ludzie boją się wyjść na ulice. W Niemczech jest jeszcze gorzej. Oczywiście że w każdym kraju dzieją się różne, okropne rzeczy, ale statystyki mówią same za siebie. Afera z Floydem, BLM i to że człowiek każdej innej karnacji powinien się kłaniać i bez jakiegokolwiek logicznego myślenia, szanować oraz współczuć, sprawia że przestaje wierzyć że ludzkość przetrwa następne kilka dziesięcioleci, jeśli nie zaczniemy myśleć i coś z tym robić. Nie wiem czy to będzie odosobniona opinia ale jeszcze kilka lat temu byłem neutralny i otwarty na większość ludzi. Teraz jestem zdystansowany i w większości przeciwny a wręcz jestem za totalnym zamknięciem granic dla imigrantów w EU. Pewnie to u głupie i naiwne ale rzeczywistość zaczyna mnie poniekąd przerażać.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Hydepark

24piorunów

Przegrałem swoje życie.

Z pozoru banał, jaki słychać często przy wielu narzekaniach. Zwłaszcza, że jakbyście spojrzeli z boku na moje życie, to wszystko wydaje się takie fajne. Dom, dobrze płatna praca, rodzina, zdrowie. Ale to tylko pozory.

Praca, do której poszedłem z zamiłowania, stała się udręką. Brak perspektyw zawodowych, możliwości rozwoju, hermetyczna branża, ogromny bałagan. Brak sensownej możliwości zmiany.

Małżonka, która jak to typowa Polka przestała dbać o siebie: brak formy, nadwaga, owłosienie, zaniedbana cera i włosy. I oczywiście przekonanie o własnej zajebistości, częste pretensje i brak jakiejkolwiek inicjatywy ze swojej strony. Brak szacunku do pieniądza czy mojej pracy. W łóżku tylko trochę lepiej niż z typową kłodą. No i trójka dzieciaków, które obecnie są balastem przy jakichkolwiek planach zmian.

Dom, na którego budowę poświęciłem mnóstwo czasu i zdrowia, stał się przekleństwem. Niekończące się wydatki, niebagatelne rachunki, przeżerają moje zarobki. Do tego "szacowna małżonka" nawet nie docenia tego co otrzymała. O sfinansowaniu chociażby części wydatków z jej zarobków oczywiście nie ma mowy.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet nie widzę możliwości by wszystko j⁎⁎⁎ąć i zacząć od zera. Zwłaszcza przy chorym prawie rodzinnym.

Nie dziwię się już, skąd w tym państwie tak duży współczynnik samobójstw wśród mężczyzn.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Hydepark

66piorunów

Pisze choć nie wiem po co ale i tak nie mogę nikomu tego powiedzieć bo nikt z bliskich by tego nie zaakceptował. Niestety w pewnych kręgach takie wiadomości nie są dobrze odbierane a wręcz uważane za chorobę. Szczególnie jak się mieszka na wsi i tutaj tez pracuje razem z rodzicami. Od wielu lat wiedziałem ze cos ze mną jest nie tak. Nie czułem pociągu do płci przeciwnej a zacząłem się interesować mężczyznami. Zaczęło się niewinnie jak przeglądanie w internecie, podziwianie zadbanych mężczyzn itd. Nigdy nie byłem typem człowieka chętnego to pogawędek i jakoś nigdy nie umiałem tez przyciągnąć do siebie kobiet. Nie wiem, może to czasy szkolne kiedy byłem zwykłym szarakiem i nieumiejętność nawiązania kontaktu z płcią przeciwna. Nie chce szukać źródła tego ale uświadomiłem sobie po kilku latach ze chce spróbować z mężczyzna. Czuje podniecenie jak i pożądanie. Często myślę o tym co ze mną jest nie tak i czy to jakiś rodzaj choroby. Wiem ze w czasach wszechobecnego dostępu do internetu, bycie gejem jest czymś normalnym ale tutaj, w moim świecie, jest to uważane za rodzaj odchylenia. Skąd ta pewność? Człowiek chodził i chodzi na wszelkiego rodzaju imprezy, słyszy komentarze oraz rozmowy i często w nich uczestniczy. Wiem jakie poglądy ma mój ojciec i rodzina. Wiem kim bym dla nich był gdyby się dowiedzieli. Dlaczego to pisze jako lurker na anonimowych? A no nie wiem. Tak już czasami jest ze człowiek będąc samym, kłębiąc się z myślami i zapijając to czasami kilkoma głębszymi, chciałby się komuś wygadać. Nie mam komu to pomyślałem ze napisze głupi wpis na portalu który często odwiedzam. Wiec dzięki jeśli przeczytałeś to wszystko.

Jestem gejem.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (39)

Osobistość

w Hydepark

182piorunów

Mój (sporo młodszy) 20-letni brat jest od 4 lat uzależniony od alkoholu i przeróżnych dragów. Kilka miesięcy temu uciekł z kolejnego ośrodka odwykowego, razem z 6 lat starszą dziewczyną, którą poznał w ośrodku. Zresztą nie pierwszy raz przerywa terapię przez jakąś dziewczynę. Mieszkają razem jakichś spartańskich warunkach. Ona z tego co wiem nie zamierza trzeźwieć i będzie kontynuować życie w uzależnieniu.

Właśnie dowiedziałem się od ojca, że brat ma się pojawić na wigilii, niewykluczone, że z tą dziewczyną. Ostatni raz rozmawiałem z nim jakieś pół roku temu, jak był dzień przed wejściem do ośrodka. Kocham go i chcę dla niego jak najlepiej, ale nie sądzę żeby spędzanie razem wigilii, kiedy on żyje w ten sposób mogło mu w czymkolwiek pomóc. To wygląda dla mnie jak akceptacja stylu życiu jaki aktualnie wybiera.

Nie wiem, potrzebowałem zrzucić to z siebie. Dajcie parę piorunów, żebym przetrwał ten wieczór. Kocham moją rodzinę, a święta zawsze kojarzą mi się z pozytywnym czasem. Tylko zupełnie nie potrafię sobie poradzić z tym co się stało z tym chłopakiem.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość1piorunów

OP: Tutaj OP

Brat nie przyszedł w końcu.

@hesuss: Z jednej strony rozumiem i sam przez długi czas miałem takie samo podejście. Przytulić do serca i wspierać we wszystkim. Tylko że zaczynam dostrzegać wzór, według którego on przychodzi do domu w momencie, w którym jest w potrzebie, podreperowuje zdrowie (które zawsze miał liche), a potem idzie z powrotem w długą. Ojcu terapeuci mówili, że nie powinien mu pomagać, dopóki brat nie będzie wyrażał woli pracy nad sobą. Nie wpuszczać pijanego do domu itd.

Ja bym zrobił wszystko dla niego. Boję się że w którymś momencie jego organizm nie wydoli. Ma już za sobą ostre zapalenie wątroby i śpiączkę cukrzycową. Tylko jednocześnie terapeuci ostrzegają że takie wspieranie i otwieranie drzwi w momencie, w którym on chce pozostać w ciągu, w dłuższej perspektywie może narobić więcej szkód. Da mu większe pole do manewru żeby pozostać w uzależnieniu.

W tym momencie zaczynam się skłaniać do podejścia jak @Zapster pisze. Dać mu sięgnąć dna i mieć nadzieję że się odbije. Tylko ja nie wiem ile on takich odbić jeszcze da radę przetrwać. Jesteśmy w tym już 4 lata.

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Osobistość1piorunów

OP: Tobie @Dudleus to ta przegrywowa ideologia już zupełnie siadła na głowę. Mowa o chłopaku, który ostatnie 4 lata spędził na przemian w ciągach, szpitalach i odwykach, a Ty piszesz, że mu zazdrościsz bo poznał dziewczynę? Dziewczynę, która jest manipulującą narkomanką i wciąga go jeszcze głębiej w uzależnienie?

Ciśnie mi się dużo niecenzuralnych słów, którymi mógłbym Cię opisać, ale boję się że AHW nie zaakceptuje mi wtedy komentarza. Jeżeli chciałeś mnie tym ztriggerować to Ci się udało.

PS Zdaję sobie sprawę, że brzmię tutaj jakbym ją obwiniał i uważał że mój brat jest święty. Wiem, że nie jest. Byłby ćpunem i bez niej. Ale to nie zmienia faktu, że ta laska to jedna z gorszych rzeczy, jakie go ostatnio spotkały.

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Pokaż więcej komentarzy (28)

Osobistość

w Hydepark

129piorunów

Chciałbym życzyć wesołych świąt wszystkim tym którzy te święta są zmuszeni spędzać sami. Z przyczyn niezależnych lub i świadomego wyboru. Dla każdego kto kogoś stracił i dla tych którzy chcieli by kogoś odzyskać. Dla każdego kto w życiu upadł i dla tych którzy zdołali się podnieść. Dla silnych i słabych. Dla odważnych i tchórzy. Dla tych którzy mają to szczęście być z kimś w te święta i jeszcze nie wiedzą że kiedyś zatęsknią. Każdy z nas przeżywał wzloty i upadki ale chciałbym życzyć każdemu by choć przez chwilę mógł zapomnieć i po prostu postarać się cieszyć chwilą z bliskimi lub wspominać czasy kiedy mógł.

Wczesne wesołych świąt 🧑‍🎄🎅

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Fanatyk2piorunów

Wesołych dla ciebie i wszystkich czytających ♥️

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

54piorunów

Założyłem dziś działalność gospodarczą!

Dla wielu z Was to codzienność ale dla mnie duży krok i realizacja marzeń. Tak, chciałem się tylko w sumie podzielić, bo jestem trochę wydygany tym wszystkim. Mam fajną księgową, więc tutaj luz ale sam pomysł samodzielnej konfrontacji z organami państwa jakoś mnie lekko spina.

Wszystkiego dobrego Siostry i Bracia w Vacie ;)

(Ja co prawda ryczałt ale tak mi ladnie brzmi)

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Twórca0piorunów

@anonimowehejto porozmawiaj z księgowa i zostań vatowcem będziesz mógł odliczyć VAT z zakupów firmowych, jakiś komputer biurko czy coś, zawsze to coś zostanie w kieszeni

Autorytet0piorunów

Ja ostatnio zwinąłem mandżur LTD w UK. Brexit pozamiatał wiele biznesów...

Pokaż więcej komentarzy (28)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

Po co ja się urodziłam?

Ostatnio doświadczam dużo niepowodzeń. Trudny czas + samotność. Kiedyś chciałam mieć dzieci, rodzinę. Teraz zastanawiam się czy to jest w ogóle humanitarne, żeby sprowadzać na ten okropny świat nowych ludzi? Gdybym teraz, w tym momencie życia miała wybrać, to wolałabym się nie urodzić. Jaki to ma sens?

Mam poczucie, że moje życie to ciągła walka. Rozpaczliwie macham rękami, żeby się nie utopić. Czekam na ten czas jak w końcu będzie lepiej, coś się ułoży, ustabilizuje. Ale to chyba nigdy nie nadejdzie. Coraz więcej rzeczy dla mnie staje się obojętnych. Moja praca, kiedyś przyjemna dla mnie - jest mi obojętna. Nie dopilnowałam jakichś formalności przy zakupie samochodu, co oznacza, że zapłacę jakaś karę - jest mi to obojętne teraz. Nawet nie miałam jakiejś wielkiej złości, rozczarowania, smutku gdy się o tym dowiedziałam. Nie chce mi się. Poszłam na moje studia bo chciałam poprawić swój byt. Nie chce mi się. Nie potrafię rozpalić w sobie ognia. Nie wierzę też, że to coś zmieni.

Jeżeli chodzi o relacje - to nic już nie oczekuję. Mam mnóstwo niewspierajacych przekonań na temat relacji, które pojawiły się z powodu krzywd, które wyrządzili mi inni ludzie. Boję się ludzi i boję się relacji. Nie chcę więcej cierpieć. Gonię za czymś co najprawdopodobniej nigdy się nie zdarzy. Czuję, że nie żyję, tylko wegetuję. Byle do śmierci. Gdybym teraz np. zachorowała, to myślę że przyjęłabym tą śmierć z ulgą. Myślę, że to będzie niesamowicie ciężkie żyć jeszcze z 50 lat tak jak żyję teraz. Chciałabym mieć już z 70, 80 lat, żeby to życie mieć już za sobą.

Aha, żeby to było jasne, nie mam depresji ani myśli samobójczych. Ja po prostu nie widzę sensu. Nie wiem w sumie po co to piszę, nie chcę żadnych rad, bo nie znacie mnie i mojego życia. Może po prostu chcę się wygadać, a nie mam komu.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość2piorunów

@anonimowehejto bratnia dusza to pisze, jeden do jeden mógłbym napisać o sobie to samo.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

34piorunów

Lurker od dawien dawna i pewnie i tak nikt o tej godzinie nie zobaczy więc wyleje z siebie kilka zdań. Jak to jest być samotnym facetem przed czterdziestką? A no do d⁎⁎y. Kilka większych i mniejszych związków które kończyły się w nieprzyjemny sposób dla obu stron. Czy szukałem/szukam partnerki? Tak. I co? D⁎⁎a. Nic mi nie wychodzi choć za każdym razem staram się być lepszym. A to za mało zainteresowania okazuje, a to nie chce mieć dzieci. Tak, nie chce. I niestety często kończyło się to końcem związku i gwoździem do trumny. Czasami i trafiały się takie które podzielały moje zdanie ale niestety, kończyło się to dość szybko bo “nie spełniałem oczekiwań”. I tak sobie żyję jak ten typowy przegryw. Zabijając czas praca. Czy chciałbym przeżyć prawdziwą miłość? Tak. Czy oglądając dramaty czy jakieś dziwne miłosne filmy wyobrażam sobie siebie w podobnej sytuacji i jakie to jest uczucie? Tak. Zostaje wyobraźnia i wymyślanie sobie historii i tworzenie alternatywnej rzeczywistości we własnej głowie.

I tak. Jestem pijany.

Pozdrawiam. Pan przegryw.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Fenomen2piorunów

@anonimowehejto ziomuś to czy jest do d⁎⁎y, czy nie zależy od Ciebie. Uzależniasz swoje szczęście od związku, a to błąd. Nauc się być szczęśliwy sam ze sobą (tak to możliwe), a pozbędziesz się smutku i desperacji (kobiety mają na to radar). Dużo łatwiej będzie Ci znaleźć kogoś i nawiązywać kontakty jako pewny siebie i szczęśliwy chłop :smiley:

Fanatyk2piorunów

Koniec końców lepiej być samotnym niż w nieszczęśliwym związku. Cała masa ludzi tkwi latami i do końca życia w toksycznych relacjach bo nie potrafią nic w swoim życiu zmienić. Myślę jednak że jesteś ponad nimi bo wciąż możesz kogoś poznać. Mam znajomych po 30, 40 którzy mimo wieku trafili na drugą połówkę. Nawet w mojej rodzinie ludzie po wieloletnich związkach, po 50, 60 jeszcze kogoś poznawali, myślę że w dzisiejszych czasach gdzie rozwody i związki na kocią łapę są bardziej popularne, czas w którym wciąż ludzie tworzą nowe relację jest wydłużony.
Trzymam za ciebie kciuki, nigdy się nie poddawaj bo życie zaskakuje.
Przede wszystkim dbaj o siebie fizycznie i psychicznie bo w ten sposób zachowasz atrakcyjność niezależnie od wieku

Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Zastanawiam się nad przejściem z C++ na Pythona - jest dużo więcej zdalnych ofert, stawki też całkiem niezłe. Czy ktoś z was ma coś podobnego za sobą i może podpowiedzieć jak to wygląda? Co robić w przypadku braku typowo komercyjnego doświadczenia z pythonem? Po prostu wysyłać CV i liczyć, że ktoś mnie zaprosi na rozmowę czy robić jakieś certyfikaty? Mam ~5 lat doświadczenia w it. Początkowo jako support, większość jako software developer - C++, trochę Javy, python na wewnętrzne potrzeby firmy. Do tego sporo pobocznych skilli na umiarkowanym poziomie - m.in.: js, HTML, CSS.

Piszę z anonimowych, bo nie chcę udostępniać sczegółów ze swojego konta.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Fenomen1piorunów

W czasach eksplozji LLM'ów to bym się raczej zastanowił nad przejściem z C++ na przykład na budowlankę albo rolnictwo 😉

Osobistość0piorunów

Nie znam Cię, więc nie wiem jak to się ma do Ciebie ale podzielę się swoim doświadczeniem z tych okolic. Pracuję w projekcie gdzie mamy część pythonową (zarządzanie) i cpp (faktyczne mielenie ruchu i danych). Jest duża różnica w myśleniu, postrzeganiu problemów i tworzeniu rozwiązań.
Zarówno ja rozumiem kod cpp, jestem w stanie go poprawić albo zmienić, tak samo inni są w stanie zrozumieć mój kod albo go zmienić. Ale każdy jednak w nie swojej bajce "zrobiłby to inaczej". I wydaje mi się że tutaj jest największy problem takiego przejścia: że nie tylko musisz się nauczyć innych narzędzi ale przede wszystkim zacząć inaczej myśleć

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

28piorunów

Samotność to dla mnie kotłujące się myśli i lęki. Dlaczego potrzebuję kogoś?

Bo sobie nie poradzę? Nie, zresztą i tak mam przekonanie, że muszę sobie radzić sama i być niezależna, bo i tak nikt mi nie pomoże.

Bo mam potrzebę posiadania dzieci? Chciałabym mieć dzieci, ale dopiero jak spotkam "kogoś odpowiedniego", właściwie to nie myślę o dzieciach, na tą chwilę to nie jest jakaś moja istotna potrzeba.

Potrzeba fizyczna? Dotyk.

Czy potrzebuję towarzystwa? Trochę tak, miło by było wracać do domu, gdzie ktoś na mnie czeka. Albo mieć z kim obejrzeć film wieczorem i o tym porozmawiać.

Potrzebuję też głębokiej, intymnej relacji z kimś, kto mnie zna i akceptuje, z kim mogę się podzielić myślami, troskami. Właśnie kogoś, z kim miałabym tą wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju relację. Kogoś, kto mi powie, że jestem dla niego wyjątkowa i wartościowa.

Kwestia poczucia własnej wartości? O tak, bardzo tak. Pragnę uznania, pragnę być dla kogoś ważna, być "tą jedyną", pragnę, by ktoś zalepił tą dziurę, pustkę we mnie. Sama ze sobą nie czuję się w pełni całością. Dojrzewam do tego, żeby się choć trochę lubić, ale jest mi trudno. Fantazjuję na temat swojego zawodu, statusu, dojrzałości emocjonalnej, związku - na tą chwilę te fantazje w zupełności nie pokrywają się z tym kim jestem teraz. Czuję się niewystarczająca, niegodna. Pewnie to jest jeden z powodów dla których nie szukam partnera, choć tak bardzo go potrzebuję. Kto by mnie chciał? Na pewno nikt wartościowy. Nie wiem co to oznacza, że ktoś mnie kocha. Nie doświadczyłam tego, nigdy nie czułam się kochana.

Skoro nikt mi nie da miłości, takiej jak ja ją rozumiem w swoim mniemaniu, czyli zalepienie jakiejś "pustki" w środku, to po co mi związek? Co ja właściwie mogę dostać od drugiego człowieka? Z relacji znam tylko strach, poniżenie, stopienie z kimś w celu spełnienia jego potrzeb, porzucenie, brak zaufania, przekraczanie moich granic. Sama nie rozumiem co mogą mi dać relacje, czym jest owa "miłość"? Co ja mogę dostać?

A jednak odczuwam lęk, że nikogo nie znajdę, że jestem tą gorszą i mi się nie należy, że będę cierpieć samotność do końca życia, nie zaznam rodziny, dzieci. Jest we mnie duże napięcie związane z tą niewiedzą - kiedy kogoś znajdę i czy w ogóle? Kim on będzie? Czy spełni moje oczekiwania, czy to będzie ktoś w kim się zakocham, będę go kochać? Czy go nie będę kochać? Czy zbuduję mur i będę niedostępna? Czy to będzie z mojej strony związek z rozumu - nie odpowiadasz mi, ale mam już mało czasu, jeżeli cię odrzucę, to może już nic się nie wydarzy, więc wezmę to co jest teraz? Czy będzie ze mną budować związek, czy znowu mnie zrani? Czy on mnie będzie kochał?

Jeżeli to ma być ktoś, kto mnie znowu zrani i straumatyzuje, to nie chcę. Nie chcę go, nie chcę związku, nie chcę takiej miłości. Ale chyba też nie chcę kogoś, kogo nie będę kochać. Nie chcę małżeństwa z rozsądku. Tak często zdradzałam siebie w imię przynależności, dla miłości, dla mężczyzny. Nie chcę już tego robić.

Jestem dziwna, nietypowa, nie wpasowująca się w życie typowej kobiety. Inna od swoich koleżanek. Inna od kobiet w swoim wieku. Różna. Nie wiem czy mam na to zgodę. Chce mi się płakać z tego powodu, bo czuję, że coś tracę. Nie mam swojego plemienia. Nie przynależę. To powoduje ból. Zawsze czułam się niechciana.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość1piorunów

@anonimowehejto przede wszystkim nie wiem na 100%, ale czy patrząc na otoczajacy mnie świat, ludzie z pasjami, hobby, zawsze znajdują drugą połówkę. Każdy, czy to z mojego otoczenia czy czytając o tym. Ale to tylko dodaje nadziei. Drugim najważniejszym elementem jest to, że przestałem oczekiwać na rzeczy które nie mam wpływu. Oczekuję tylko od siebie. Dlatego też jak napisałem uczę się żyć samemu i chce nauczyć się być szczęśliwym solo, bez potrzeby związku. Bo na to nie mam wpływu. I tak zacznę niedługo randkować znowu, ale nie licząc na związek. A po prostu licząc na poznanie ciekawych dziewczyn, chcąc po prostu miło spędzić czas. I nie mam na myśli dymania, bo akurat średnio lubię seks poza związkiem, bez uczucia.

Osobistość2piorunów

OP: @moll ok, spróbuję jeszcze raz

Nie potrzebuję rady w stylu "Masz depresję? Idź pobiegaj". Ja doskonale WIEM co należy zrobić, żeby kogoś poznać, ale tego nie robię że względu na pewne wydarzenia w moim życiu. Nie mam zaufania do ludzi i czuję opór i lęk przed związkiem z kimś. Ale to nie znaczy, że nie mam potrzeby bliskości, przez co czuję się samotna i sfrustrowana, bo pewna ważna wartość w moim życiu jest niezaspokojona. I to jest takie błędne koło, ale przełamanie tego jest teraz dla mnie za trudne.

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Pokaż więcej komentarzy (31)

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

Cześć, zacznę od początku. Jestem osoba która bardzo dba o swoje ciało, uprawiam dużo sportu zdrowo się odżywiam, nazwałbym siebie mentalnym gymfreakiem, moje poprzednie dziewczyny poznawałem właśnie dzięki moim zajawkom ale jakbym to określil "z zewnątrz złoto w środku błoto", na dłuższą metę nie byłem w stanie z żadną z nią być, poznałem moja aktualna dziewczynę która była nazwijmy to większa niż bym tego chciał ale tak mnie urzekła charakterem że uznałem, że nie jestem takim pozerem że dlatego ja skreślę, pomyślałem że najważniejszy charakter a ciałko pomogę jej ogarnąć jak będziemy razem, no i tak jesteśmy już razem 4 lata ja zaliczyłem mega rozwój osobisty i nadal staram się dobrze wyglądać, natomiast problem jest z tym że nie udało mi się zmienić nic z jej podejściem..totalnie nie zainteresowana żadna ale to rządna aktywnością, ani sama ani wspólnie, ja mógłbym każda wspólna chwilę uprawiać jakieś sporty nie koniecznie na 100% ale dla zabawy chociażby, mamy swoje lata powoli wchodzi temat maleństwa, dziecka. Jestem przerażony że jeśli ona nie jest w stanie teraz utrzymać sylwetki to ciąża w jej przypadku to będzie taka stereotypowa gdzie to laska je ile się da a co nie koniecznie jest potrzebne.. nie jestem jakimś pustakiem,nie zrozumcie mnie źle po prostu każdy oczekuje czegoś od drugiej połówki, ona też oczekuje ode mnie pewnych rzeczy i ja też mam swoje, to normalne. Do meritum; w jaki sposób mogę namówić ja do trenowania czegokolwiek? Jak próbuję rozmawiać to zawsze kończy się to płaczem i obiecuje że zacznie,i tak co jakiś czas.. rozstanie absolutnie nie wchodzi w grę. Pozdrawiam

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

GURU2piorunów

@anonimowehejto u mnie zadziałało proste oświadczenie na początku związku "lubie chude u bardzo chude, więc proszę cię tego się trzymajmy"

Fenomen1piorunów

@anonimowehejto rozmawialiście o tym w ogóle? Bo wygląda na to, że jej fitness nie kręci w ogóle, a Ty nie akceptujesz jej taka jaką jest. Wiązanie się z dziewczyną w nadziei, że kiedyś się ogarnie i będzie wyglądać jak modelka to głupota trochę...

Pokaż więcej komentarzy (22)