Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

b905Praktykant

Dołączył/a:

  • 2 wpisów
  • 20 komentarzy
  • 0 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Dzień dobry,

W sumie tak z ciekawości zapytam. Ponieważ 2 lata temu u sąsiada był pożar a jako, że mieszkam w szeregówce to nam elewacji też trochę zjadło i nie było za ciekawie. Już wtedy miałem gaśnicę w domu, ale pożar był już na takim etapie że nie miało to sensu. Macie coś u siebie w razie czego?

Obecnie do nowo budowanego domu kupiłem już drugą 6kg. Mam nadzieję, że nigdy się nie przyda. Chociaż z poprzednią miałem to samo.

#strazpozarna #pozar #gaśnica #kiciochpyta

Czy masz w domu/mieszkaniu gaśnicę?

  • Tak33%
  • Nie63%
  • OP to... (rozwiń myśl zawrtą w tekście)4%

342 głosów

Pokaż więcej komentarzy (43)

GURU

w Hydepark

105piorunów

Rosyjskie szkoły masowo odmawiają przyjmowania dzieci do 10. klas - rodzice są przekonani, że w ten sposób wypycha się je do szkół zawodowych.

Uczniowie rzekomo nie są przyjmowani z powodu niskiego poziomu wiedzy i słabych ocen na świadectwach - żalą się rodzice - mimo że nastolatkowie uczą się dobrze.

Na zebraniach z rodzicami nauczyciele radzą szukać techników lub szkół branżowych i wprost oświadczają, że do 10. klas „dostaną się nieliczni”.

„Wtedy stało się jasne, że to odgórny rozkaz. Potrzebne są zawody robotnicze” - opowiada matka z Nowosybirska. Jak dodaje, jej córce odmówiono przyjęcia również w sąsiednich szkołach z powodu braku miejsc. W sumie w ich szkole do 10. klas nie przyjęto około 200 dzieci.

Masowe odmowy przyjmowania uczniów do 10. klas w rosji wynikają z odgórnej polityki państwa, która ma na celu pilne uzupełnienie drastycznego braku rąk do pracy w przemyśle i rzemiośle.

Zamiast edukacji ogólnokształcącej kończącej się maturą i studiami, Kreml chce masowo kierować młodzież do szkół zawodowych i techników.

Putin wydał oficjalne rządowe polecenie, aby do 2028 roku system edukacji wyszkolił około 1 miliona specjalistów w zawodach robotniczych i technicznych. Rosyjska gospodarka, przestawiona na tryb wojenny, boryka się z gigantycznym deficytem kadrowym w fabrykach.

https://youtube.com/shorts/KdgsBRFVvAc?is=Vb4nyakuCjmdTucT

#wojna #rosja #ukraina

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Hydepark

116piorunów

Pamiętam, że jak byłem na studiach poszedłem z kolegą współlokatorem kupić czajnik do auchana. Kupiliśmy jakiś najtańszy za trzy dychy. Co mi utkwiło w pamięci to to, że wyżej wspomniany kolega cieszył się jak dziecko z tego zakupu. Nawet zadzwonił do matki się pochwalić. Xd

Śmieszne wspomnienie. Xd

Po wielu latach nadszedł czas, że sam musiałem kupić czajnik. Trochę rozumiem jego szczęście, ale też trochę jestem zawiedziony. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Wiadomo, że nostalgia jest złym doradcą. Przez wiele lat babcia miała białego Zelmera ( jak na drugim zdjęciu opakowania). Od jakiegoś czasu była fabryka zelmera jest dość głośna w sieci. Że niby robią to co kiedyś, tylko pod inną marką, bo nie mają praw do zelmera.

Zachciałem mieć czajnik jak babcia, tylko w innym kolorze, by mi do kuchni pasował.

Kupiłem. Zapłaciłem cenę nielichą, bo 180 zł to trochę więcej niż 40 zł za jakiś najtańszy czy 100 zł za jakiś średni.

Przyszedł. I jestem trochę rozczarowany. Czarny plastik sprawia w dotyku wrażenie chińskiego syfu, z którego w azji robią klony pegazusa.

Ale nie to mnie boli najbardziej. Jakby to powiedział Michał ,,Motobieda" Koziar, czajnik jest spasowany stopami. Szczeliny między elementami są ogromne, jakość fso Polska.

Dziad się nawet nie domyka całkowicie xd

Często słychać ryk, by kupować polskie rzeczy, bo są polskie. Jeżeli mam dostawać produkt wykonany średnio, a płacić cenę normalną, to dziękuję, postoję, następnym razem kupię chińczyka.

Btw, mam pod ręką czajnik rodziców, który kupili za 50 zł trzy lata temu, i jest spasowany idealnie, komar ...... nie wciśnie xd

#zakupy trochę #zalesie

Pokaż więcej komentarzy (39)

Lider

w Co Wy na to?

52piorunów

Co Wy na to? 29.05.2026

Tydzień temu zapytałem o to, czy macie bliską osobę, z którą moglibyście porozmawiać o wszystkim. Ale nawet posiadanie takiej osoby niekoniecznie gwarantuje, że przestanie się odczuwać w życiu samotność. Uważana za niektórych za epidemię XXI wieku, może negatywnie wpływać na przede wszystkim zdrowie psychiczne. Szczególnie często w społeczeństwie samotni czują się mężczyźni (których jest tu zdecydowana większość). Ciekawi mnie na ile różne będą odpowiedzi w tej ankiecie w porównaniu z tą ubiegłotygodniową.

Pytanie na dziś: Czy czuję się samotny?

_Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów._

#cowynato #ankieta #spoleczenstwo #przyjazn #samotnosc
#owcacontent

Czy czuję się samotny?

  • Tak29%
  • Nie48%
  • To zależy19%
  • Nie mam zdania3%

363 głosów

Pokaż więcej komentarzy (30)

Kompan

w Dyskusje

10piorunów

Tl;dr: jest cos takiego jak impro, nie musi być komediowe i chyba powoli w Polsce zaczyna umierać (a na pewno hamuje).

Przeglądałem ostatnio zapytania w google do jednego ze swoich hobby (od 2013 roku) i widać powoli, ze zainteresowanie zaczyna spadać... Stąd ten wpis. (Nie jest to reklama.)

Jest taka niszowa sztuka zwana impro/improwizacją sceniczną/komediową - (tutaj można to rozróżniać a wręcz powinno sie ale nie o tym tutaj).

Słyszał ktoś o czymś takim?

Ogólnie ma to charakter raczej hobbystyczny i nieprofesjonalny, nie licząc kilku grup w wiekszych miastach bądź osób robiących warsztaty - coś co działa trochę jak kursy tańca ale bez tańca 😅. Ale raczej można policzyć na palcach jednej ręki ludzi, ktorzy się byli by w stanie utrzymać tylko z tego.

Może kojarzycie Whose Line Is It Anyway? Amerykanski show ultra komediowego impro. (A tak naprawdę spin-off brytyjskiego show które powstało z... audycji radiowych o tej samej nazwie!)

Ten program przywiał i rozpropagował improwizację w Polsce z 15 lat temu, choć niestety właśnie wyłącznie w formie skrajnej komedii, gdzie często postacie i sytuacje są skrajnie karykaturalne.

Oczywiście jest wiele innych podejść, choć mniej popularnych i jak impro genialnie nadaje sie do komedii to twierdzenie, ze jest tylko do tego to twierdzenie, że jak kręcić filmy to mozna tylko komedie... Ale cóż zrobić z ludźmi co boją się przecierać nieznane szlaki. I nie oszukujmy się, też specyficzne osoby pchają się na scenę a śmieszność to dla wielu zewnetrzny wyznacznik ich wartości. Choć można to też robić całkowicie zdrowo i z dystansem do siebie.

Improwizacja sceniczna może być jak najbardziej wciągająca, mieć długie wielowątkowe fabuły , być realistyczna/prawdopodobna, wzbudzać wiele uczuć i refleksji. I śmiechu też.

Są też takie formy (niszowe w Polsce) jak np. teatr playback ktory jest na granicy psychodramy i improwizacji scenicznej - polecam, choć bywa też grubo i warto mieć to na uwadze, bo historie dobrowolnie brane od osoby z publiki ktora sama sie zgłosi może być czasami calkiem traumatyczna.

Czy warto w improwizacje?

To zależy.

Jeśli szuka się miejsca gdzie jest szansa na swobodne wygłupianie się, ale też swobodny wyraz w akceptujacych warunkach... To... Zależy jak się trafi, bo po pierwszym dobrym wrażeniu często jest skręt w stronę tzw. "zasad impro" (ktore każdy ma inne i rozumie inaczej i najczęściej nie widzi w nich oksymoronicznej natury) i prędzej czy później skręca się z akceptacji w oceniania czy było źle (bo nie wyznacznikami co było dobrze to się ludzie tu raczej nie zajmują 😅).

Nie prowadzę obecnie żadnej działalności warsztatowej czy eventowej w tym zakresie. Przez kilka lat robiłem tzw dżemy/openy gdzie kto chciał mógł wejść na scenę ale wypaliłem się. Zeobilem tez kilka dluzszych warsztatow z dlugich form z dekade temu. Założyłem i prowadzilem grupę impro, bylem potem czlonkiem a nawet i liderem w innej. Krotki i dlugie formy, z czym obecnie prawie wyłącznie dlugie. Wciąż występuję - obecnie głównie gościnnie z innymi grupami przed małymi publicznościami rzędu 30-50 osób. W tym roku juz mam z 7 takich występów za sobą.

Czy warto pisać o tej niszy, gdzie najwiekszym żartem jest stwierdzenie, że można na tym zarobić? Może i nie. Ale jest to ciekawa alternatywa dla sportu i tańca gdzie jest szansa na poćwiczenie wielu scenariuszy z życia codziennego.

Może to jednak potencjalnie ciekawe jak wygląda coś takiego od zaplecza. Kto wie.

#hobby

#przegryw i #nostalgia bo tak czujem

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

150piorunów

Chyba jestem złym ojcem, a może to taki etap w życiu? #hejto40plus #rodzicielstwo

W dużym skrócie, wkurza mnie moja córka i najchętniej bym jak najszybciej pozbył się jej z domu, ale musimy dopilnować żeby przynajmniej mature zdała. Za 3 miesiące będzie miała 18, ale matura dopiero za rok, jeśli w ogóle zda, do czego mamy wątpliwości...

Inni rodzice to mają jakieś takie kochansze dzieci, a moja to jest złośliwa, niewdzięczna, leniwa, wymagająca bałaganiara i rozpieszczony banan.

Jak dzwoni to odbieram pół na pół bo ciągle tylko daj blika daj blika, jedynie się boje ze przez to kiedyś nie odbiorę jakby coś się stalo.

W pokoju taki pierdolnik, tyle śmieci leży na ziemi że drzwi się ledwo otwierają. Prośby o posprzątanie oczywiście olewa.

Ciągle tylko zawiez mnie tu, zawiez mnie tam, jakbym jakaś darmowym uberem był.

Ale jak do liceum rano jej nie zawieziesz to dotrze w połowie lekcji albo w ogóle. Oczywiście liceum prywatne pełne takich bananów.

Uczyć się nie chce, tylko ciągle się wykłóca o wszystko. Już obiecywałem prawo jazdy i samochód na 18tke, ale nic nie pomogło. Dalej się nie uczyła więc na naukę jazdy nie poszła.

Jak marchewka nie pomogła i zacząłem używać kija i np ograniczać jazdy konne, to siedziała całe dnie w pokoju, nic nie robiła i tylko twierdziła że ma depresje i się zabije.

W końcu zaczęliśmy ja wysłać do psychologa, nawet byliśmy rodzinnie wszyscy na spotkaniu. Żona to się tak wkurzyła że po 5 minutach się popłakała i wyszła. Że to niewdzięczny bachor ktory ma tylko wymagania i pretensje. Generalnie to często żona z płaczem do mnie dzwoni ..

Oczywiście przemądrzała, wszystko wie lepiej, o wszystko się wykłóca, jak się coś z nią umówi to wyszukuje kruczki albo niedopowiedziane kwestie które wykorzystuje na swoją korzyść. No masakra.

Nie wiem po kim to ma ale najgorzej że wszyscy mówią że ja byłem identyczny w tym wieku, bardzo możliwe bo pamiętam że po rozmowach ze mną to mój ojciec wkurzony wychodził z domu na długie spacery zanim się uspokoił.

Co nie zmienia faktu że już tylko czekam żeby jak najszybciej się wyprowadziła, będzie więcej spokoju, mniej nerwów i mniej wydatków. Niech się bachor sam zacznie utrzymywać, może wreszcie doceni rodziców...

Tak w ogóle to jeszcze podejrzewamy że jest lesbijka (ta męska), ale w sumie to dla mnie żaden problem.

Lider6piorunów

Na moj gust to pora na usamodzielnienie.

Pokaż więcej komentarzy (188)

Lider

w Medycyna

92piorunów

#bekazfoliarzy #nowotwory #medycyna #covid #nauka

tl;dr;

@Belzebub dodał foliarską ankietę z pytaniem "Czy w swoim otoczeniu zauważyłeś wzrost zachorowań na raka na przestrzeni ostatnich 3 lat?". Po wyśmianiu "metodologii" ankiety i bronieniu "obserwacji zwykłych ludzi" o 6:04 w końcu spojrzał w dane i potwierdził swój spisek zamykając mi usta. Żeby udowodnić wzrost wykryć nowotworów przez Covid nasz ekspert spojrzał w Polsce na dane 2020-2023 i Niemczech 2019-2022. Nasz ekspert nie spojrzał jak wygląda normalny trend przed Covid w trakcie odkrywania prawdy o szczepionkach.

Wpis można tłumaczyć nieudolnością, to niby też, ale w pewnym momencie to nie jest niewinna niewiedza czy ignorancja tylko celowe bycie szkodliwym. I @Belzebub 'a należy piętnować.

~~~

Jakie są fakty dla Polski

Zachorowalność na raka w liczbach.

> Jak podaje Główny Urząd Statystyczny – w 2021 r. odnotowano w kraju 166,6 tys. nowych zachorowań na nowotwory złośliwe i było to o 17,2% więcej w porównaniu do pandemicznego 2020 r. i niemal tyle samo co w przed pandemicznym 2019 r. (o 0,03% mniej, tj. o 56 zachorowania). Wskaźnik zachorowalności (zapadalność) na 100 tys. ludności kraju wyniósł 438,5 przypadku, o 66,2 zachorowania więcej niż w 2020 r. i o 4,4 więcej niż w 2019 r.
>
> https://www.zwrotnikraka.pl/glowny-urzad-statystyczny-zachorowania-na-nowotwory/

Ta strona: https://onkologia.org.pl/pl/raporty choć koślawa udostępnia wykresy zachorowalności, umieralności w Polsce od 2000, z podziałem na nowotwór, płeć, region. W 2020 mamy ogromny spadek przez Covid, ale jak do różnych typów raka byście narysowali trend sobie na oko to w 2023 dochodzimy do spodziewanych zachorowalności widząc wyraźny nienaturalny spadek w 2020 (punkt startowy opa). Nawet ten fioletowy ogromny wzrost na obrazku C60-C63 u mężczyzn (zachorowalność na nowotwór narządów płciowych) pasuje do szybkiego wzrostu przed 2020 który jest wyraźną anomalią.

Drugi obrazek z tego raportu: https://www.oecd.org/content/dam/oecd/en/publications/reports/2025/02/eu-country-cancer-profile-poland-2025_887fc266/fc2a5e54-en.pdf

Trzeci obrazek pokazujący to samo do 2025: https://journals.viamedica.pl/nowotwory_journal_of_oncology/article/download/111345/88432

Gruba ryba4piorunów

A ja widzę w tamtym poście coś innego.

Gość rozmawiał z lekarzem onkologiem, który z racji swojejgo zawodu ma pozycję która skłania cię do myślenia że to prawda. No i tak działają autorytety, że wierzysz czasem albo przynajmniej zastanawiasz się nad tym co mówią, "może coś w tym jest?".

No bo kto z nas nie miał takiej sytuacji, że uwierzył autorytetowi a potem okazało się że pi⁎⁎⁎⁎lił?

Problem jest taki, że czasem ludzie zapominają że druga osoba może być szurem albo kretynem która kupiła dyplom.

Ładnie pokazała to sytuacja z wywiadem Rymanowskiego i tym co tam pierdzieliła ta profesor.

Uważam że w tamtym poście było dużo złego podejścia. OP zadał pytanie w zły sposób i trochę bronił narracji (raczej przez to że był atakowany, taki odruch ludzki).

Komentujący, co też rozumiem sie wkurwili za argumentum ad ankietum ale powinni też pamiętać o tym że mógł trafić na zwykłego zmanipulowanego kretyna i zacząć od tego.

Niepotrzebnie gorąco się tam zrobiło. A korpo i rządy obecnie żerują na tym

Wirtuoz1piorunów

@Deykun

Moja żona od niemal 2 lat pracuje w szpitalu przy patomorfologii. Od 2 lat codziennie słyszę jak dużo jest nowotworów i jestem co chwilę goniony do badań :smiley: Moje rozpoznanie tematu na próbie 1 osoby udowadnia, że wzrost od dwóch lat jest jak c⁎⁎j i nie znasz się wcale 😉

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

126piorunów

#konstruktorelektrykamator

Przypominam wam #protip na chłodną wodę w nadchodzących upałach.

Parafrazując tekst z książki Andrzeja Pilipiuka

_Weźmisz butelkę z wodą,_

_Okręcisz ją papierem lub szmatką,_

_Nasaczysz wodą, i postawisz w cieniu najlepiej na wietrze._

Po kilkunastu minutach woda będzie zdecydowanie chłodniejsza, nawet o kilka stopni względem temperatury otoczenia.

Wynika to z ciśnienia par wody.

Jak jest ciepło i sucho to woda ma łatwo parować.

Ale żeby odparować to potrzebuje energii, część bierze z powietrza a część z wody w butelce.

Tak działają bukłaki ze skóry, albo kombinezon EVA kosmonauty.

Jakieś 2 lata temu pisałem o tym na tagu.

#lato #latonapierdalaj #ciekawostki #diy

Lider5piorunów

@myoniwy jedną z dwóch rzeczy, których się nauczyłem na kursie sep xD

Osobistość8piorunów

@myoniwy problem może być z tym, że teraz są butelki kaucyjne, a ten "patent" może potencjalnie zniszczyć etykietę.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Kosmonauta

w Hydepark

183piorunów

No trzymajcie mnie.

Organizuję spotkanie klasowe, od ponad miesiąca coś na grupie na fb próbuję ustalić.

Wszyscy bardzo chętni żeby się spotkać, ale żeby odpowiedzieć w ankiecie jaki termin pasuje i który lokal wolą - to głucha cisza.

W każdym poście wszyscy oznaczeni, żeby pokazało im powiadomienie bo z grupami na fb to różnie pokazuje posty, ale większość wyświetliła i nadal nic.

Pomyślałem, że trzeba towarzystwo wziąć za mordę i ustalić samemu, a komu nie pasuje niech spada, bo przecież miał możliwość zdecydowania.

Ustaliłem więc termin, lokal. Pytam ile osób będzie.

I co? Nagle się przypomniało że wolą inny lokal.

No ale jakaś interakcja jest. Napisałem, że ten lokal to wybrałem bo najwygodniej z parkingami i całkiem spoko miejscówka.

Parę osób przyznało mi rację.

No dobra, lokal i termin ustalony. Czas goni, trzeba zarezerwować.

Wstawiłem posta że potrzebuję zaliczkę na konto od każdej osoby, to będę wiedzieć ile osób się pojawi (znam sytuację że na spotkanie klasowe ktoś przyjechał, pojadł i popił, przespał się w hotelu i nie zapłacił organizatorowi, a później wiadomości ignorował - wolę nie ryzykować podobnej sytuacji).

Wpisałem możliwe metody zaliczki, dane żeby cyknąć przelew, termin ostateczny.

Kilka osób się odezwało, że będzie pół godziny wcześniej albo później, bo transport/praca/inne.

Odpisałem każdemu że ok, poczekamy, nie ma problemu.

Nie zgadniecie. Termin ostateczny minął, żadna zaliczka do mnie nie dotarła.

Świetnie, impreza z głowy. Nie wiem, ile jeszcze trzeba by się nagimnastykować żeby ustalić spotkanie z grupą DOROSŁYCH LUDZI.

Nie rozumiem ich zachowania, nie rozumiem procesu myślowego, dzięki któremu spinają się o pół godziny a wielokrotnie ignorują pytanie ,,ile osób będzie".

Dałem im jeszcze jeden dzień po terminie ostatecznym, później usunąłem z posta informacje, gdzie wysłać zaliczkę i potrzebne dane. No i co się stało?

Wielkie przebudzenie! ,,Ej, MalyDiabel, możesz dać dane gdzie wysłać zaliczkę?" ,,MalyDiabel, gdzie wpłacić zaliczkę, chyba coś usunęło" itd. NOSZ K.

Napisałem ogłoszenie że impreza się nie odbędzie ze względu na brak zainteresowania.

Pewnie się poobrażają, będą pisać że przecież oni byli zainteresowani, że chcieli wpłacić ale nie było danych, że nie widzieli info bo fejsbuk nie dał powiadomienia.

Nie, nie byli zainteresowani, w poście o zaliczce były dane do wpłaty a pod tym postem pisali o spóźnieniach i innych takich.

Nie wiem co tam się teraz dzieje na grupie, przestałem zaglądać. Wrócę sobie poczytać za kilka dni i usunę grupę.

Gdyby mieli 15 lat, rodzice by im zabierali telefony albo nie wiem, ktoś by nie umiał obsłużyć facebooka, to może bym zrozumiał. Ale to są dorośli ludzie, sami sobie zarządzają czasem, powinni mieć pojęcie jak się zachować w społeczeństwie. A na fejsie to siedzą na okrągło, więc nie wmówią mi że nie wiedzą jak z tego korzystać.

Zdenerwowałem się bo zmarnowali mi trochę czasu, musiałem dzwonić po lokalach a nie lubię dzwonić, przez miesiąc praktycznie cisza a jak minął termin to się przypomniało.
Jak bardzo chcą się spotkać to mogą sobie ustalić termin albo zarezerwować lokal na ten tydzień, powodzenia.

Dziękuję za uwagę.
#gorzkiezale #gownowpis #zalesie

Gruba ryba0piorunów

Bardzo często ludziom podoba się zamysł spotkania po latach, a jak przyjdzie do konkretów to panikują, albo czekają, aż kto inny zacznie, bo on się wstydzi jakby było 3 czy 5 osób i on poczeka.
To coś takiego jak ślub dla części kobiet. One nie myślą o mężu, o zakładaniu rodziny, o zobowiązaniach, o formalizacji związku z ukochaną osobą, z którą chcą spędzić resztę życia. One chcą wziąć ślub :D

Osobistość1piorunów

@MalyDiabel mega to słabe i szkoda Twoich nerwów i czasu 😒 Niepoważni ludzie.

A jak ktoś fajnie napisał - dogadaj się z jednym dwoma kolegami z którymi masz kontakt, spotkajcie się gdzieś na luzie a reszcie napisz tylko że gdzie i kiedy będziecie i koniec tematu. Szkoda nerwów na ludzi

Pokaż więcej komentarzy (55)

Fanatyk

w Hydepark

188piorunów

#alkoholizm #abstynencja #gownowpis #psychologia

Miniony Sylwester był kolejnym, którego spędziłem bezalkoholowo. Siedzieliśmy z żoną i znajoymi i nikt nie pił. Fajnie. Żona wyliczyła, że minęło jej trzy lata bez alko. Ja... nie wiem. Nie liczę tego, ale to już kilka lat. Czy nie picie ma jakieś plusy? Pewnie mógłbym wyliczać. Jednak naszła mnie pewne refleksja. Kolega z którym siedzieliśmy sobie przy sylwestrowym stole zadał mi ciekawe pytanie "czy tęsknisz za czymś, co było związane z piciem?". No i tak... tęsknię. Chlanie dawało mi pewność siebie. Oczywiście, jako osobie chorej na depresję alko mocno odpalało mi objawy, ale nauczyłem się łapać moment w którym stawałem się królem świata. To była krótka chwila. Piłem głównie piwo i granica trzech czy czterech piw była magiczna. Nagle, do chwili większego upicia się, stawałem się pewnym siebie gościem. Rozmawiałem z facetami, zagadywałem do kobiet i o dziwo budziłem zainteresowanie tych osób i wchodziłem w relacje jak nóż w ciepłe masło. Jak tak patrzę wstecz, to widzę, że większość długoterminowych i ważnych dla mnie relacji zawarłem przy alkoholu. Nie poznałbym mojej żony bez alko. Jestem introwertykiem i zawsze miałem niskie poczucie własnej wartości ale kilka piw i magicznie podszedłem do nieznanych mi dziewczyn i zagadałem do tej, która mi się najbardziej podobała. w liceum pierwszą poważną dziewczynę poznałem w pubie i oczywiście w stanie lekkiego upojenia. Mój najlepszy kumpel, to gość z poprzedniej pracy z którym w relację wszedłem na "piwku po pracy". W zasadzie wszyscy kumple których mam, to ludzie z którymi połączyła mnie impreza i picie. Swoją drogą wszyscy poza jednym już nie piją.

To taka poranna refleksja z d⁎⁎y. Jakoś dużo o tym myślałem i postanowiłem się uzewnętrznić.

Fanatyk0piorunów

Czy ja wiem. Ja nie myślę o alko jako coś co muszę. Czasami to nawet po prostu mi się nie chce a czasami jestem samochodem. Ot jest okazja to pije ale nie lubię się też źle czuć więc pije nie dużo raczej ograniczam się o 0,25 wypite to sobie może już daruj. Lubię też smak piwka choć postanowiłem że bardziej może poszukam zerówek. Nawet niektóre mi posmakowaly.

Tytan1piorunów

w ogóle w naszym społeczeństwie po⁎⁎⁎⁎ne jest to ze piwo po pracy to coś normalnego a zaproponuj komuś luźną dyszkę tempem 6:00 to cię wyśmieją albo powiedzą żeś po⁎⁎⁎⁎ny ... dlatego łatwiej nawiązać relację przy alkoholu

Pokaż więcej komentarzy (64)

Gruba ryba

w Hydepark

310piorunów

#jesiennewyzwania

Pokaż zdjęcie ze swojego dzieciństwa i opisz idącą za nim historię

Zdjęcie z roku około 1985, jestem na nim ja w wieku około 3 lat z moim tatą.

Jak widzicie nie jestem zbytnio zadowolony z tej przejażdżki, tata nie wygląda na zbytnio tym faktem przejętego...

Z ojcem miałem trudne relacje, kochałem go ale jednocześnie wszyscy w domu się go bali. Spędzaliśmy razem mało czasu, bo wracał późnym wieczorem, a dźwięk klucza w zamku powodował w domu panikę: pies zbiegał z kanapy i leciał na swoje posłanie, mama biegła zmywać, dzieciaki po kapcie i ja do nauki. Bo od wejścia byłby opiernicz, wiec każdy już wyprzedzał wydarzenia.

Większość moich wspomnień z nim to negatywne emocje. Naśmiewał się że jestem za chudy "klata jak lej po bombie", nigdy mnie nie pochwalił, za to jak go kiedyś w czymś pokonałem i byłem z tego strasznie dumny to był to koniec wspólnego grania np. w szachy. Wspólne jakieś prace to były zawsze męczarnie. Oczywiście świeciłem sobie a nie jemu, przynosiłem złe śrubokręty, źle trzymałem i wszystko zawsze źle.

Pamiętam jak raz kazał mi pomagać sobie z zrywaniu literek z folii z samochodu który miał iść na sprzedaż. Było zimno, parę stopni. Klej mocno trzymał, folia się rwała a ja to zrywałem paznokciami. Spod paznokci leciała mi krew ale bałem się coś powiedzieć...

Naśmiewał się też ze za szybko mówię i nie może mnie zrozumieć, a ja po prostu tak się cieszyłem z tej chwili jego uwagi i bałem się że jak będę mówił za długo to ją stracę, że starałem się jak najwięcej powiedzieć w tym krótkim czasie...

Gdy umierał jak miałem 18 lat i na łożu śmierci we łzach mu powiedziałem "kocham cię" to odpowiedział... "wiem"... Ale cóż na pewno na swój sposób mnie kochał. Dopiero później się dowiedziałem, że opowiadał z dumą o mnie swoim znajomym. Ja nie pamiętam pochwał, ani miłych słów.

Pamiętam jeszcze jak na jakiejś imprezie stał z moją kuzynką i strasznie jej zazdrościłem że rozmawia z moim tatą. Tak normalnie, że ona coś mówiła, on coś mówił, śmiali się. Ja nigdy z nim nie rozmawiałem w taki sposób. Zawsze to był stres, stanie na baczność i przesłuchanie bardziej niż luźna rozmowa...

Oczywiście ojciec był dla mnie wzorem, sam chciałem być taki jak on. Dopiero wiele lat później zrozumiałem że to wcale nie był najlepszy człowiek na świecie. Zobaczyłem jego błędy, te wszystkie beznadziejne zachowania, jak np. awanturnictwo, robienie ludziom na złość.

Gdzieś wyczytałem że "chłopiec staje się mężczyzną gdy zabije w sobie swojego ojca". Ja to zrobiłem jakoś przed 30tką. Ojciec już nie żył z 10 lat a ja dopiero się zebrałem aby to sobie wszystko w głowie ułożyć.

Napisałem długi list do taty, wypomniałem mu wszystkie złe rzeczy które mnie od niego spotkały, co czułem i co czuję z tego powodu. Na końcu napisałem że mu wybaczam, że robił to co myślał że jest najlepsze, że nie jest idealny i nie jest to jego wina bo każdy ma swoje problemy, wady, popełnia błędy. I że ja jestem inny i będę szedł swoją drogą, a nie drogą wyznaczoną przez jego wzorzec, że nie będę starał się dorównać temu co myślę że on by chciał.

Po czym list spaliłem.

Od tamtej pory czuję się wolny od tego cienia i ciężaru.

A sam jako ojciec wiem że popełniam błędy i na pewno córka mi kiedyś je wypomni, ale przytulam ją, mówię że ją kocham, że jestem z niej dumny i że wyrosła na super osobę. I wiem że mnie się nie boi, chociaż czasem w kłótniach to nie jest na moją korzyść :smiley:

Wiem, że mogło być gorzej, nie było alkoholu czy przemocy, nie narzekam że miałem tak źle, wydaje mi się że co by nie było to zawsze dziecko wchodzi w dorosłość z jakimś bagażem i zawsze w ramach stawania się dorosłym musi sobie z nim poradzić. Albo nigdy nie staje się dorosłym, tylko zostaje dużym dzieckiem.

Fenomen7piorunów

> chłopiec staje się mężczyzną gdy zabije w sobie swojego ojca

Stałem się mężczyzną w wieku dziesięciu lat. Smutne to w chvj.

Gruba ryba12piorunów

@NatenczasWojski niedawno dzieliłem się swoimi problemami. Pamiętam że ty zawsze byłeś jedna z tych osób która coś wniosła i czytałeś moje wpisy. Teraz ja czytam twój i widzę że nasze historie są bardziej podobne niż mogłem przypuszczać. Nie oceniajmy już tych którzy odeszli. Oni żyli w innym świecie i starali się radzić sobie jak umieli. Dzisiaj świat stawia wyzwania nam. Zadbajmy lepiej oto abyśmy zasłużyli swoim życiem na to aby kiedy przyjdzie nasz czas, stsnaneli godnie w panteonie tych którzy dali światu więcej niż wzięli. Spokoju ducha życzę.

Pokaż więcej komentarzy (52)