copowierybaKompan
37piorunówSiemanko! Pozdrawiam z odziału leczenia detoksykacyjne go :smiley: niestety nie udało mi się przerwać ciągu przed dostaniem się na oddział, ostatni raz piłem we wtorek, od środy jestem już na oddziale. Jest to już mój 2 pobyt na takim oddziale, ten sam szpital, blisko 4 lata później. Także chciałbym się podzielić paroma obserwacjami i wnioskami:
* po pierwsze: o ile trafienie na taki oddział może być niezbędnym krokiem w rozpoczęciu procesu leczenia, tak warunki panujące w środku mogą skutecznie zaburzyć albo wręcz zniechęcić do dalszego leczenia, szukania innych form pomocy
* po drugie: jak masz pecha i nie trafisz na ktoregoś z pracowników który udzieli Ci informacji jak się przygotować do pobytu tylko potraktuje jak gówno bo śmiesz dzwonić to Twoja wina. Sam gdybym był pierwszy raz, nie miałbym pojęcia o pewnych sprawach i o wiele bardziej utrudniłbym sobie pobyt w takiej placówce
* po trzecie: powinna być jakaś kategoryzacja takich placówek. Sam podjąlem decyzję o leczeniu, sam też przygotowałem się do pobytu, nie potrzebuje żadnej asysty w normalnym funkcjonowaniu. Traktowanie mnie w ten sam sposób co ludzi którzy nie kontaktują i potrzebują sporo prochów do odtrucia jest głupotą. Nie wyjdziesz na słońce, chociaż na półgodzinny spacer, nie masz możliwosci żadnej aktywności jak sobie sam nie zorganizujesz,
* po czwarte: każdy ma inną historię życia i rozwoju uzależnienia, także każdy potrzebuje dostosować do siebie to z czego skorzysta. Własne ograniczenia i rózne przekonania mogą być przeszkodą w korzystaniu z dostępnych form pomocy. Prawda jest taka że zarówno terapia indywidualna jak i grupowa, mityngi w grupach wsparcia jak również też znalezienie czasu i zajęcia tylko i wyłacznie dla siebie jest niezbędne w procesie leczenia
* po piąte: jeśli coś z tego co pisze wynika z tego że się nie mogę napić to kto wie, sam zrezygnowałem z relanium na noc poprzedniej nocy, po to żeby na trzeźwo radzić sobie z emocjami i ogarnąć problemy ze snem.
Na razie tyle, bo na żywienie to szkoda strzepić ryja.
Pozdrawiam
@copowieryba podziwiam. Ja myślę czy się nie udać, ale boję się.
@Dudlontko musisz sam przestać. Jeśli nie dasz rady to nie masz wyjścia, trzeba się zapisać, szkoda przegapić życie będąc ciągle na haju.
@Prytozord właśnie niczego nie przegapiam, tylko zewsząd padają informacje o szkodliwości alkoholu i pewnie już mam przez niego zniszczony organizm.
Trzymaj się kolego!