@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy W sakwiarstwo się nie bawiłem. W MTB kable przeszkadzają mi w wieszaniu numerów startowych w małej ramie więc mogę sobie wyobrazić jak to wygląda z sakwą, wcześniej miałem AXS i było prościej. Jest druga zaleta :smiley:
Jak nie widzisz wad to ja widzę takie:
* Właśnie utrudniony serwis gdybyś jednak musiał do tych łożysk zajrzeć.
* Albo jak zlecasz komuś - bardziej kosztowny serwis.
* Utrudniona wymiana komponentów, nawet takich podstawowych żeby dopasować rower do siebie jak kierownica czy mostek. To może mieć znaczenie zwłaszcza, jak masz nowy rower i chcesz go ustawić. Nawet rurę sterową trudniej uciąć.
* Bardziej kosztowna wymiana tych komponentów (no chyba że jara cię recykling owijki np. albo nie ucinasz kawałka przewodu hamulcowego i nie wsadzasz nowej oliwki. Która kosztuje grosze ale trzeba ją mieć)
* Czasami przy dziwnych rozwiązaniach również bardzo zawężony wybór tych komponentów.
W kolarce nigdy w życiu nie wymieniałem sterów ze względu na zużycie, prędzej zmieniałem ramy z nudów. Za to mostkami i kierownicami lubiłem pożonglować, teraz już bym się 5 razy zastanowił. Na szczęście obecny setup mi pasuje.
W MTB nie mam póki co prowadzenia przez stery, ale tutaj już łożyska zdarzało się zabić nie raz i nie dwa. A i w przypadku linki prawdopodobieństwo zalania wodą tak, że coś zardzewieje jest większe. A miejsce przy tylnym zawiasie, o którym wspomniałem to PITA. Kiedyś będę musiał tam zajrzeć, prędzej czy później. I w przypadku nowych rowerów znaczna część już prowadzenie przez stery ma i to w wyjątkowo debilnej formie - kable i tak majtają się przy kierownicy (nie są schowane jak w szosie/gravelu od samych klamkomanetek), ale przynajmniej wchodzą przy samej sterówce żeby utrudnić serwis w imię nie mam pojęcia czego 😛
W gravelu mam nadal AXS i pasujący mi setup oraz zewnętrzne prowadzenie. Ale jak bym miał przepychać hydrauliczne kable od nowa przez swój kokpit to bym chyba uznał "hej, może jednak mam kaprys kupić sobie nowy rower" :grinning: a przeprowadzić tam przewody hydrauliczne i dwa pancerze do przerzutek uznałbym za niemal niemożliwe.
Tak, ja wiem, że to jest nadal w skrajnej sytuacji i warunkach domowych np. 2-3h walki (nie licząc takiego "niemożliwego" zadania wspomnianego wyżej) a nie remont silnika... ale nie podważysz tego, że to trudniejsze niż 5min zabawy gdy nie ma tego rozwiązania.