Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

kinasatoKoneser

Dołączył/a:

  • 75 wpisów
  • 95 komentarzy
  • 4 obserwujących

Koneser

w animedyskusja

7piorunów

#anime #animedyskusja

The Dangers in My Heart

Ichikawa to szkolny dziwak i odludek, co prawda nikt nie robi mu bully, ale zawsze był tym dzieciakiem na uboczu, tolerowanym mniej lub bardziej przez innych. On sam zdaje sobie sprawę, że jest nieźle jebnięty, ale akceptuje swoją naturę i powoli małymi kroczkami zabiera się za realizację planu, który uknuł w swoim chorym umyśle. A ten plan, to zamordowanie Anny Yamady, szkolnej ślicznotki z jego klasy. W takiej sytuacji najlepiej zacząć od obserwacji oraz zbadania swojego celu. I jakby na to nie patrzeć i jakby do sprawy się nie zabierać, trzeba diagnozę postawić jasno - normalna, to ona nie jest.

Bokuyaba jest to szkolne love story pierwsza klasa i nawet postać emo MC cipeusza nie jest w stanie tego popsuć. Ba, jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że mamy tu do czynienia z peak gimbaza romance. Właściwie całe anime przeszło z palcem w d⁎⁎ie moją recenzencko-krytyczną czeklistę i nie mam się do czego prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić, no może słabe OP i ED, ale to w żaden sposób nie wpływa na odbiór bajki. Wizualnie bardzo ładne, fajny design postaci, reżysersko pierwsza klasa, a postacie są naprawdę żywe i urzekają swoim charakterem, nawet w dalszym planie. Cały czas coś się dzieje, dialogi i zachowania postaci przykuwają uwagę, nic a nic się nie nudzimy, nawet jak postacie motają się w swoim spierdoleniu. Nie ma waty i siana jako tani wypychacz. Miałem mały kryzys z oglądaniem chińszczyzny, gdzie w dwa miesiące obejrzałem jakieś trzy bajki, a ten tytuł opierdoliłem jak wściekły.

Nie jest to komedia do darcia łacha, bardziej tytuł do comfy szczerzenia się jak łysy do sera. Oprócz MILFY, przez nie się zaplułem xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Ciekawostki

243piorunów

Zastanawialiście się kiedyś skąd się wzięła nazwa sieci handlowej "Lewiatan"? Początkowo myślałem, że to jakiś janusz biznesu chciał przykuć uwagę dziwną nazwą swojego sklepu. Prawda okazuje się jednak inna ;)

Sama sieć nawiązuje do tradycji przedwojennego Centralnego Związku Polskiego Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów „Lewiatan”. Z kolei nazwa tamtej organizacji narodziła się, gdy napisano o niej w socjalistycznym czasopiśmie „Robotnik”, gdzie skrytykowano ją porównując do "biblijnego Lewiatana, który wyłonił się z odmętów morskich". Władze związku postanowiły strollować socjalistyczne pismo i nadali właśnie taką nazwę swojemu związkowi :)
#ciekawostki #sklepy #handel

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Hydepark

55piorunów

Bycie gejem już nie wystarcza...

#cotusieodpierdala

GURU0piorunów

BUHAHAHAHAHAHHA

>Eli • autyzm, niebinarność, książki he/she/it/they
>:rainbow: autyzm | LGBT+ | książki | feminizm

https://www.instagram.com/p/CrOorxGNH0l/

Eli • autyzm, niebinarność, książki on Instagram: "❗️PRZECZYTAJ OPIS i skomentuj "🏳️‍⚧️" Temat queerfobii w społeczności LGBT+ jest szeroki. Wiedzą o tym osoby bi (które spotykają się z bifobią), trans, niebinarne, aseksualne, neuroróżnorodne, nieokreślające się, kwestionujące. My w tym poście poruszyliśmy wąski temat, ze względu na niepokojące nasilenie transfobicznych wypowiedzi ze strony gejów, który osobiście w nas uderza i zabiera nam (i tak niewielkie) poczucie bezpieczeństwa. ❗️Cenimy wolność słowa i komunikację bez przemocy - w komentarzu podziel się swoim spojrzeniem bez nienawiści. Unikajmy wzajemnych osądów. Ten post jest tylko o gejach, którzy dyskryminują. Jeśli nie jesteś jednym z nich - to nie o Tobie. Cieszymy się, że jesteś otwartx i wrażliwx na innych ludzi. autor rysunków: @lunamothqueer autorka grafik: @not.my.high"3,195 likes, 175 comments - Eli • autyzm, niebinarność, książki (@not.my.high) on Instagram: "❗️PRZECZYTAJ OPIS i skomentuj "🏳️‍⚧️" Temat queerfobii w społeczności LGBT+ jes..."Instagram
Debiutant1piorunów

Klasyka, typowy użytkownik hejto/wykopu nic nie rozumie, ale chętnie się wypowie. Oblężona twierdza jak zwykle. Żebyście się nie popłakali, tak was te mniejszości bolą. Kij z tym, że osoba trans czy niebinarna w Polsce jest szkalowana przez większość znanych sobie osób, ma problem z utrzymaniem stałej pracy dzięki dyskryminacji i szykanowaniu i całą masę innych problemów. Wam nie podoba się obrazek w internecie, to wy bardziej cierpicie.

Żałosne.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Koneser

w animedyskusja

21piorunów

#anime #animedyskusja

Dorohedoro

Dorohedoro to tytuł rzadko spotykany jak na anime, w wielu aspektach bardzo odmienny od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Stawia na całkowicie odjechany setting, totalnie pokręcone wydarzenia i bohaterów jak jeden mąż zasługujących na krzesło elektryczne. Sama bajka to psychodeliczny trip pełen krwawej jatki, bezsensownej przemocy oraz czystego sadyzmu wprost wpisanego w świat przedstawiony. Ba, znęcanie, poniewieranie i mordowanie słabszych to podstawowe filary egzystencji, na których opiera się życie.

Anime ma szeroki wachlarz postaci, ale ciężko tutaj wyłonić kogokolwiek jako jasno zdefiniowanego głównego bohatera. Nie jest to też żadnego rodzaju bohater grupowy. Ta bajka to raczej migawka ze splątania losów kilkunastu chorych pojebów. Nie ma tutaj absolutnie nikogo, o kim można by powiedzieć, że jest to bohater pozytywny. Gdzieś bodajże w piątym odcinku, ostatnia osoba, która mogła by się zbliżyć do takiego miana z zimną krwią i wyrachowaniem morduje człowieka w napadzie rabunkowym. A same postacie są po prostu świetne, dalekie od jakichkolwiek szablonów, w których można by ich zaszufladkować.

Seans jest fantastyczny od pierwszego do ostatniego odcinka, kolejne kawałeczki układanki, przedstawiane na zmianę z perspektyw różnych bohaterów... pewnie teraz spodziewaliście się, że napiszę iż składają się w jedną całość, a tu takiego wała. Te kawałeczki to fragmenty mięsa, szarej materii z mózgów i flaków rozbryzgujących się po ścianach, doskonale komplementujące obrzydliwość całej serii. Fabuła dotycząca dochodzenia kto rzucił czar na jedną z postaci brnie co prawda powolutku do przodu, ale to tylko pretekst to taplania się w wylewającej się z ekranu niegodziwości. Akcji jest dużo, jatka cały czas, nie ma chwili by się nudzić.

Bajka nie ma żadnej konkluzji i kończy się tylko domknięciem jednego wątku, co z automatu pcha widzą w stronę mangi i ja właśnie tam się wkrótce udaje. Wspaniały seans, zapraszam do oglądania.

https://www.youtube.com/watch?v=QH3xIN6Xskk

Kompan1piorunów

@kinasato Jedna z pierwszych mang jakie lata temu czytałem i byłem zachwycony , na szczęście nie sp⁎⁎⁎⁎zyli animacji jak to zrobili z berserkiem.

Tytan0piorunów

Sporo ciekawego kontentu, zapraszam na
Wbijam.pl

Pokaż więcej komentarzy (8)

Koneser

w animedyskusja

15piorunów

#anime #animedyskusja

Yamada's First Time: B Gata H Kei

Marzenia 15-letniej Yamady zdecydowanie odbiegają od marzeń jej koleżanek. Chce ona zostać workiem na spermę, a w latach licealnych jej absolutny plan minimum to zostać wygrzmoconą przez setkę chłopców. Przed oddaniem się w obroty szkolnej drużynie powstrzymuje ją strach przed prawdziwymi weteranami szmacenia, którzy bez problemu wykryją, że do wzroku 1000 knag jej jeszcze wiele brakuje. Zgodnie z zasadą, że nawet najdłuższy gangbang zaczyna się od jednego kroku, Yamada zamierza na start licealnej przygody uwieść kilku nieśmiałych chłopców.

B Gata to sprośna komedyjka wysokiej klasy, pozwalającą sobie na wysoce niewybredne żarty. Żarty za które krajowa rada radifonii i telewizji wlepiała by nadawcy tej bajki karę za karą, a sejmowa kuchnia nie nadążała z gotowaniem bigosu dla jej członków. W seriii mamy heheszki budujące napięcie niczym frustracja seksualna prawiczka oraz gagi błyskawiczne jak przedwczesna ejakulacja. Oba są wyśmienite, dzięki "szybkiej" reżyserii i doskonałemu pacingowi. Gdyby wszystkie echii komedie były tak dobre jak ta, to słowo fanserwis byłoby synonimem sztuki wysokiej.

Bawiłem się przy tym wyśmienicie, bo inaczej się nie da przy wysublimowanach żartach o wkładaniu nie w tę dziurę. Gorąco polecam seans dla całej rodziny.

Gruba ryba0piorunów

Co ja przeczytałem 🤨
> Chce ona zostać workiem na spermę, a w latach licealnych jej absolutny plan minimum to zostać wygrzmoconą przez setkę chłopców.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kompan

w animedyskusja

7piorunów

 

Trigun Stampede

https://myanimelist.net/anime/52093/Trigun_Stampede

napisałem, że obejrzę, by zjechać i słowa dotrzymam.

Najistotniejszy zarzut, jaki mam do tej serii jest taki, że to reboot, który miał poprawić całkiem niezły oryginał i mu się nie udało (daaaah!).

Zacznijmy od tego, co jest niezłe: tła są ok. Animacja jest dobra. Nie jest tego dużo jak widać.

Czas na mięcho, czyli narzekanie. Projekty postaci są do kitu. 2D daje możliwość przeróżnych deformacji, a styl 3d zwyczajnie na to nie pozwala. Co za tym idzie nie da się pokazać dwoistości sporej części postaci. Z jednej strony mają być głupkowatymi śmieszkami, a z drugiej badassami. Nie da się zrobić porządnego badassa w disneyowskim 3d. Milly została zastąpiona jakimś pijakiem. Nietrzymający się niczego papieros Nicolasa wygląda idiotycznie przy modelu 3d. Co więcej ktoś tu zapomniał, że Trigun to nie jest zwykłe postapo. To jest postapo, gdzie wszyscy cosplayują jako postaci z dzikiego zachodu. Zupełnie tego tu nie ma.

Fabuła? Czy jest bardziej wierna mandze? Nie jest. Nigthow pisze historyjki z głupkowatymi badassami i nawet mu wychodzą. Stampede pożycza sobie postaci z mangi, takie jak Livio i je fabularnie morduje. W mandze mają swój badassowy cel. Tu nie bardzo. Ogólnie fabuła to w dużej większości inwencja scenarzystów średniej jakości. Anime wrzuca dodatkowo kupę kiepskiej mało badassowej melodramy. Rozumiecie zarzut? To nie jest dzieło Nightowa. Anime z lat 90-tych też w sporej części było oryginalną kreacją, ale wpisywało się bardziej w ton mangi.

Główny zły, Knives, dostał mangowe modus operandi. Trudno powiedzieć, czy to plus czy nie. Zarówno jego wersje z mangi jak z anime były ok.

Pacing. Stary Trigun był dla sporej części ludzi zbyt wolny. Zbyt dużo było w nim fillerów i nieistotnych wątków. To wszystko prawda. Nowy z drugiej strony gna na złamanie karku, by zmieścić się w 12 epizodach i gubi przez to sporo atrakcyjności.

Zakończenie za to jest już zupełnie do kitu. Oryginalne anime nie było jakimś mistrzostwem, ale ostatni odcinek i finałowy pojedynek był dobry. Tutaj była to jakaś farsa z aniołkami (trochę tej aniołkowości było w mandze, ale zakończenie też było dobre i znacząco różne niż w Stampede).

Muzycznie jest duuuużo gorzej (ob stare anime było bardzo dobre).

Podsumowując: nie róbcie beznadziejnych remaków wymyślonych przez nieudolnych scenarzystów. Od tego mamy Hollywood.

PS. Stampede nie jest fatalnym anime samym w sobie. Fabuła jest taka se, ale na poziomie sezonowym jest nawet ok. Nie jest za to dobrą adaptacją. Zmiana wizerunku Vasha na nowomodny niby ma sens, ale co z tego, skoro w mandze to był wyróżnik jego osoby. Zwyczajnie mam wrażenie, że autorzy chcieli z robić z Triguna coś nowego. Moim zdaniem jednak lepiej wtedy nazwać anime inaczej, a nie podszywać się pod starą markę.

Koneser1piorunów

@vries Jak to... nie ma Milly?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w animedyskusja

6piorunów

#anime #animedyskusja

A Couple of Cuckoos

MC dowiaduje się, że jego starzy to nie są jego prawdziwi rodzice. Po urodzeniu został podmieniony w szpitalu i zamiast w rodzinie bajecznie bogatych magnatów hotelowych dorastał jako dziecko dwójki patusów prowadzących podrzędną restaurację. Gdy sprawa wyszła na jaw obie rodziny spotkały się i w celu naprawienia sytuacji wymyśliły niesamowicie sprytny plan - ich dzieci wezmą ślub i problem się rozwiąże, bo wszyscy po bożemu będą już jedną rodzinką. Doprawdy, zmyślne.

Bohater kręci się wokół trzech dup i sześciu cycków - swojej siostry, która w tej chwili nie jest już jego biologiczną siostrą, swojej narzeczonej, z którą został zamieniony po narodzinach oraz koleżance z klasy. A nie powinien się kręcić wokół żadnej, bo każda z nich to prawdziwy chodzący maszt, w który ktoś nawtykał czerwonych flag. Narcyzm, shit testy, zaburzenia emocjonalne, patologiczna konkurencyjność, klasyczny pies ogrodnika oraz sytuacje gdzie laska pomaga swojemu love interest spiknąć się z inną a potem jęczy nieszczęśliwa i zazdrosna. No ale to klasyka pato-haremów znana od zarania ludzkości i widz musi być na to przygotowany.

Gdzieś do 8 albo 9 epizodu jest to nie wyróżniający się niczym specjalnym haremik, taki 5-6/10. A co jest potem zapytacie pewnie? Wiecie jak to jest, gdy tytuł schodzi na psy i mówi się, że dalej jest już samo gęste? To tutaj tak nie ma. Tutaj człowiek marzy o czymś gęstym, nawet jeżeli miałby to być kawałek gówna. Można machać w tej zupie chochlą do utraty tchu i nie wyciągnie się ani kawałeczka marcheweczki. Jest to bezprecedensowa lura, przez kilkanaście dalszych odcinków nie potrafi wykrzesać z siebie czegokolwiek, co by miało odrobinę substancji. 24 odcinki to zdecydowanie za dużo na to co chce nam ta seria zaprezentować, bez problemu dałoby radę to upchnąć w 12. Ale jest coś jeszcze gorszego, w jednym z końcowych epizodów następuje plot twist. Taki który wprost zaprzecza wydarzeniom z pierwszych odcinków i zabija resztki wiarygodności jednej z postaci. Nie jestem w stanie nazwać tego inaczej niż robienie z widza debila. A tego bardzo nie lubimy.

Od strony technicznej wyróżnia się tylko jedna rzecz - anime jest ładne, ze szczególnym uwzględnieniem, że ktoś ewidentnie nie szczędził grosza na animowanie cycków i scen około goliznowych. Ale to za mało by trzymać widza zainteresowanego przed ekranem przez osiem godzin.

https://streamable.com/03dxqj

Zawodowiec0piorunów

@kinasato jak przeczytalem zaczalem klaskac, wyborne porownania. czekam na wiecej!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Polityka

283piorunów

Za to lansowanie się 13 lat na tle rozjebanego z własnej winy tupolewa i grobach ofiar jest 100% legit

#bekazpisu #polityka

Gruba ryba6piorunów

Kazimierz Smoleński, basically he's smol

Specjalista1piorunów

@kobiaszu To jest ta sama gra polityczna. Ale trzeba przyznać, że jest skuteczna przy bardziej podzielonym społeczeństwie bez możliwości szybkiej weryfikacji dokonań politycznego oponenta. Te wybory będą bardzo ciekawe, szkoda, że nie ma więcej całkowicie nowych formacji oferujących nowe rozwiązania. To będą bardzo ciekawe wybory.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Kompan

w Przegryw

1piorunów

#anonekrandkuje

Jestem cute, but psycho

#przegryw #rozowepaski #tinder #zwiazki #logikarozowychpaskow

Inspirator3piorunów

"Wygladasz jak taki cute, but psychu"
Laska ma problemy z wyslawianiem sie w jezyku ojczystym a angielski pewnie na A1/2 XD
Zwykla kretynka, omijaj szerokim lukiem

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Wojna wna Ukrainie

0piorunów

Ja jebe. Strzal w stope

#ukraina #rosja

sami daja pozywke jako rzekomi nazisci. Powinni wewnetrznie walczyc z takimi jednostkami

Gruba ryba10piorunów

k⁎⁎wa no!!!! kto by się spodziewał że na wojnie obronnej swojego kraju przed azjatami ci świetnie zmotywowani żołnierze mogą mieć takie poglądy!!! TO JUŻ KONIEC!!!! KASUJE UKRAINE ZE ZNAJOMYCH

Mocarz3piorunów

jeśli blm ma udział w mainstream to dla czego ma mnie mierzić naziol? Czym on gorszy od Grzegorza Florydy?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Koneser

w animedyskusja

7piorunów

Im wiecej serii dodam do obejrzenia na przyszlosc tym wiekszy mam problem zeby sie na cos pozniej zdecydowac.

Zaczelo sie to chyba w momencie jak zainteresowalem sie anime bardziej i zrozumialem, ze moge obejrzec cos jeszcze oprocz Dragon Balla, Naruto czy innych serii, ktore byly w polskiej telewizji. I tak po obejrzeniu kilkunastu serii bardzo wysoko ocenianych zaczalem dodawac coraz wiecej tytulow na przyszlosc. Jak juz jakas pozycja za dlugo znajduje sie na liscie to nieswiadomie zaczynam ja juz pozniej ignorowac xdd.

Jak u was z pozycjami na przyszlosc? Dodajecie regularnie czy na biezaco wybieracie nastepne tytuly do ogladania? #animedyskusja

Inspirator2piorunów

@Wojbody prawie nic tam nie dodaje tylko wybieram na ślepo co mi akurat w oko wpadnie

Zawodowiec2piorunów

@Wojbody U mnie taki sukces jak u @kinasato ... tylko 1 zero więcej ( ‾ʖ̫‾)

Pokaż więcej komentarzy (8)

Kompan

w animedyskusja

7piorunów

#animedyskusja

Zrobiłem sobie przerwę od Gundamów i obejrzałem serię, co do której miałem spore obawy:

Yojouhan Time Machine Blues

https://myanimelist.net/anime/49590/Yojouhan_Time_Machine_Blues

Tytuł to kontynuacja Yojouhan Shinwa Taikei (Tatami Galaxy), bardzo dobrej serii reżyserowanej ponad dekadę temu przez Yuasę. Jak po dekadzie autor pierwowzoru robi kontynuację zamkniętej historii, a studio robi ekranizację tej kontynuacji bez reżysera odpowiedzialnego za pierwowzór i jeszcze mamy oklepany motyw podróży w czasie, to nasuwa mi się jedno: odcinanie kuponów. W tym wypadku jednak widziałem większy potencjał niż w wypadku kontynuacji FLCL, których nie mam zamiaru oglądać.

Czy nowa seria jest równie dobra jak oryginał? Nie.

Zacznijmy od fabuły. Jest robiona odwal. W tym sensie, że oryginał może nie był super wymyślny, ale był ok. Motywy z Wehikułu Czasu widziałem już wielokrotnie. Problem z nowym tytułem jest też taki, że w oryginale czerpaliśmy przyjemność patrząc się na cierpienia MC, który wiedziony złymi emocjami popełniał życiowe błędy. Tu ten sam MC jest jakby zbyt kompetentny. Nadal mamy historię romantyczną, nadal mamy grupę ciekawych postaci, dość zwariowaną akcję, ale jest to bardziej oklepane. Same tempo prowadzenia akcji jest też wolniejsze. Widać to od razu, bo nie ma problemów z czytaniem napisów (ten kto widział Tatami Galaxy, rozumie o co chodzi).

Natsume Shingo nie jest Yuasą. Kiedyś wydawało mi się, że styl Yuasy jest zbyt chaotyczny, że jakby jego animacje były bardziej standardowe, to efekt końcowy byłby lepszy. Teraz widzę moje założenia w akcji i widzę też swój błąd. Ten chaos Yuasy jest częścią kolorytu tej serii i bez niego całość traci na charakterze. Natsume Shingo też stara się wrzucać eksperymentalne wstawki, ale jest ich relatywnie mało.

Na serię nie potrafię patrzeć jak na oddzielne dzieło, ale jak na taki DLC do oryginału. Nie do końca udany dodatek. Czy jest bardzo źle? Nie. Jest to nadal kompetentny miniserial. Problem polega na tym, że od openingu przez wykonanie, fabułę po ending, wszystko w oryginale jest lepsze. Trzeba jednak powiedzieć, że poprzeczka była bardzo wysoko, więc porażka dodatku nie powinna być szczególnie szokująca. Osobiście jednak wolałbym kolejny spinoff, jak „Yoru wa Mijikashi Aruke yo Otome”, niż taką bezcelową kontynuację.

Kompan0piorunów

@kinasato Yuasie pewnie już się nie chce. W przeciwieństwie do FLCL, tutaj w pierwszej kolejności autor powieści, Morimi Tomihiko wysmarował po 14 latach kontynuację, za czym dopiero poszła ekranizacja. Nie ma co ukrywać, jakby napisał coś ciekawszego, to pewnie całość byłaby lepsza. Z drugiej strony trudno mi na niego narzekać, bo wszystkie ekranizacje jego prac, które widziałem były dobre (czyli bez Penguin Highway). Konstrukcyjnie to miało więcej sensu niż kontynuacja FLCL, bo wpisywało się jako jedno z alternatywnych zakończeń historii. Problem polega na tym, że pomysł był oklepany. W przeciwieństwie do FLCL, nie czuję zażenowania tym, że ta kontynuacja istnieje, przy czym nie zmienia to faktu, że nie jest równie dobra co oryginał.

Inspirator0piorunów

@vries jeżeli nieironicznie uważasz że tatami galaxy było dobre to pozostaje mi dobrotliwie pogładzić cię po głowie z tolerancją i zrozumieniem dla straszliwej choroby

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w animedyskusja

6piorunów

Ten sezon jest tak marny, że nadrabiam backlog. Wyszła mi z tego ściana tekstu.

Gundam Reconguista in G

https://myanimelist.net/anime/23259/Gundam__G_no_Reconguista

Tytuł znany z tego, że wzięli do niego po latach przerwy „Kill them all” Tomino, ale przede wszystkim z mema „I’m a genius! Oh no!”. Nie bez powodu.

To jest jedyny Gundam, który zaliczył u mnie swego czasu dropa. Nie takiego jednoodcinkowego, że „nie chce mi się tego zaczynać”, ale dropa gdzieś w połowie serii. Z zasady jednak Gunam musi być obejrzany (poza tym isekajem), więc ostatecznie skończyłem. No i mam mieszane uczucia.

Zacznijmy od Gundamowych kryteriów oceny:

Czy mechy są fajne? Tu powinno być „tak”, bo to Gundam. Niestety sam Gundam jest beznadziejny. Do tego dodali mu całą masę plecaczków, by sprzedać modele, a które nie robią jakieś super wrażenia. To był ostatni Gundam, gdzie szli w coś takiego (Seed był popularyzatorem takiej zagrywki). Na początku spora cześć mechów ogólnie była mało ciekawa. Szczególnie mechy, które rozkładają ręce i nogi do latania i spomiędzy tych nóg strzelają rakietami. Kto to wymyślił? To Gundam, nie komiks Go Nagaia, gdzie mechy strzelają cyckami. Seria rozkręca się w drugiej połowie i wtedy faktycznie dostajemy ciekawe modele. Musze przyznać, że minigun z piłą mechaniczną stylizowaną na bagnet jest przesadą jaką mi się w designach podoba. Niestety mechy czasem są trochę zbyt przekombinowane i choreografia walki nimi zostawia wiele do życzenia. A może zwyczajnie jestem rozpieszczony Thunderboltem i Unicornem?

Czy panienki są ładne? Projekty w tym anime lata temu wydawały mi się dziwne. Po latach wiem dlaczego. To jest nawiązanie stylistyczne do tytułów lat 80-tych. Przy czym nie do końca do Gundamów, ale też do innych tytułów takich jak Orguss, Southen Cross czy Mospeda. Mam mieszane uczucia. Byłem bardziej przyzwyczajony do bardziej nowoczesnych i szczegółowych postaci z Unicorna. No i muszę przyznać, że na początku mi się nie podobały, a później zmieniłem zdanie. Mają coś w sobie, choć na pierwszy rzut oka są nieszczególne.

Fabuła? Znak zapytania zamierzony. To najgłupsza przekombinowana wersja Gundama ever. Obejrzałem i bardzo szybko doszedłem do wniosku, ze nie wiem o co postaciom biega i nie bardzo mnie to obchodzi. Frakcji jest chyba z 5 i każda ma jakieś dziwne pseudoreligijne przekonania i interesy. Gówno/10 za fabułę.

Postaci. Postaci może i nie są najładniejsze, ale przynajmniej są nieciekawe. Główny MC to idiota i simp. Walczy w mechu, bo mu się laska podoba. Później dochodzi do wniosku, że fajnie byłoby nie zabijać ludzi i jak strzela to komentuje za każdym razem: „Ojejeju, obym nikogo tym razem nie zabił”. Debil. Początkowy antagonista to komuch. W wojsku interesuje go przede wszystkim zabijanie burżujów i z takim podejściem podchodzi do każdego konfliktu.

Panienki w większości to tragedia. Jedna ma focha, inne są chorobliwie zazdrosne („może przestaniesz tak patrzyć na tą lafiryndy jak zmasakruję moim mechem pół armii przeciwnika”).Najgorsza jest jednak panienka, która doznała traumy w połączeniu z zaburzeniami osobowości i przez to zachowuje się przez pół serii jak dwulatka. Nawet w tej kupie gówna znaleźć można diament. Obiekt mema: Klim Nick jest szalenie sympatyczną postacią. Mem go dobrze zresztą ilustruje. Klim jest samozwańczym geniuszem i pyszałkiem. Z drugiej strony, w przeciwieństwie do podobnych postaci, nie jest niekompetentny i widzi wartość swoich współpracowników. Jest też wytrawnym podrywaczem:

„Jak zdobędziemy General Tower, to Mick Jack będzie waszą królową! A zgadnijcie kto będzie królem?” i rzuca głupimi hasełkami „Latam zwinnie jak motylek, jednak kąsam jak pszczoła!” itp. Nie ukrywam, że ze swoim zachowaniem wisi nad nim ciągły deathflag.

Postaci dostają pairingi. Niektórzy młodsi piloci dostali bardziej dojrzałe partnerki. Wymiana zdań pomiędzy Klimem a Mick wygląda następująco:

<Klim>Banda idiotów! Wysyłają przeciw nam zaledwie parę MS.

<Mick>Niekoniecznie, zwyczajnie to elita i są pewni swoich umiejętności.

<Mick po zestrzeleniu Mecha sekundę później> A jednak idioci! Przylecieli tu jak ćmy do świecy!

<Klim po rozwaleniu pozostałej dwójki>Jestem geniuszem! (standardowo)

FUN. Pairingi to czysty fanserwis i z tych związków tak naprawdę mało wynika.

Podsumowując: G-Reco to słaby Gundam, jeden z najsłabszych. W dół ciągnie go nieciekawa fabuła, tacy sobie bohaterowie i marny design Gundama. Nie pomaga fakt, że Tomino chyba bierze leki i prawie nikt tu nie ginie. Ma to swoje momenty, ale nie widzę większego powodu by móc to polecić, bo jak ktoś jest hardcorowym Gundamowcem, to i tak obejrzy.

Kompan1piorunów

@kinasato Fakt faktem, większość pilotów Gunamów do tytanów intelektu nie należy. Problem polega na tym, że Bellri wypada słabo nawet przy Kamilku i Linksie. Tamci mają trochę więcej charakteru. Bellri dostosowuje się do danego stanu fabuły bez większych refleksji czy sprzeciwów i jest zwyczajnie nudny.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Specjalista

w animedyskusja

7piorunów

Renmei Kuugun Koukuu Mahou Ongakutai Luminous Witches

Inne tytuły:

League of Nations Air Force Aviation Magic Band Luminous Witches

連盟空軍航空魔法音楽隊 ルミナスウィッチーズ

Luminous Witches

Rodzaj: Serial TV

Studio: Shaft

Reżyseria: Saeki Shouji

Drodzy animedyskutanci. Nadszedł ten czas, że chyba w końcu mi się "odkleiło" tudzież rysy na mojej głowie stały się zbyt duże.

No ale od początku...

Jakiś czas temu ktoś w społeczności polecił Paniponi Dash. Jako, że z jakiegoś powodu nie oglądałem przez dłuższy czas nic ze stajni Shaftu to zainspirowało mnie to do obejrzenia czegoś. Padło na Katte ni Kaizou, które leżało na moim dysku z 5 lat. Spoko zabawa, choć krótka. W skrócie - sprośne Zetsubou Sensei. Zacząłem myśleć sobie co tam u Shaft? Co ciekawego ostatnio zrobili? Wchodzę na MAL'a i tragedia - akt pierwszy.

Po 2018 roku nie wypuścili niczego ze średnią powyżej 8.0. O co chodzi? Pamięć moja wtedy sobie przypomniała. Przecież próbowałem pare bajek:

Magia Record znudziło mnie po drugim odcinku, Assault Lily nawet nie skończyłem pierwszego odcinka, Bishounen Tanteidan miało dobry start ale za bardzo nudziło - wywaliłem po 6 odcinku.

Świeżutka bajka od Shaftu - Luminous Witches. Z ostrożnością podchodziłem do tego tytułu. Jest to anime o wojskowych idolkach. A jako, że nie jestem fanem czegokolwiek co jest związane z idolkami to nie oczekiwałem, żeby ten tytuł mnie powalił. Mimo tego zaczynam oglądać, odrzucam wszystkie uprzedzenia na bok. I nie jest źle na start, fabuła w sumie żałosna no ale da się przeżyć. Atmosfera też całkiem na plus, mamy troche moe komedii troche slice of life, nie jest źle. Niestety im dalej w las tym gorzej. Czego mogłem się spodziewać? Shaft miał uratować ten tytuł, a wyszło, że w sumie to mało tego Shaftu w Shafcie. Pojawia się jakaś tam drama która błyskawicznie jest rozwiązana, człowiek nawet nie wie jak na to zareagować. 3DCG to dla mnie już skazanie na śmierć. Nie znosze jak wpierdzielają mi nagle trójwymiarowe baby, za mocno kłuje w oczy przejście z 2D na 3D, w dodatku przejścia te są niezwykle spartolone.

Dotrwałem do 4 odcinka zastanawiając się co robie źle ze swoim życiem.

Jeśli mówimy o robieniu czegoś źle wrócmy do Studia Shaft. Już jakiś czas temu chciałem wypluć jakiś tekst na temat tego studia i co się z nim dzieje. Te badziewne anime dało mi szansę.

Problemy narodziły się już dawno temu. Widoczna dla mnie jest napewno jedna rzecz - kiepskie zarządzanie. Studio to bardzo dużo wniosło do całego medium jako takiego, niestety pewnym kosztem. Moją uwagę zwróciło to jak dużo poprawek do animacji pojawia się w wersji BluRay. Nisekoi, praktycznie cała seria Monogatari, niesłychana ilość. No ale może przesadzam,

nie może być aż tak źle? No może...

Ze studia zaczeło upływać wiele talentów (musieli mieć ku temu jakieś powody) i zaczeło się to mniej więcej w 2010 roku.

Oonuma Shin - opuścił studio w 2010 roku, reżyser serii ef.

Omata Shinichi który pracował nad wieloma tytułami uciekł w 2012 roku - świetny reżyser który potem stworzył miedzy innymi Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu i Kaguya-sama.

Tatsuya Oishi - dzięki niemu Bakemonogatari jest wspołczesnym klasykiem. Opuścił studio w 2017 roku.

Tomoyuki Itamura - reżyserował poźniejsze sezony Monogatari - uciekł w 2017 roku.

Yase Yuki - opuścił studio w 2019 roku.

Obecny Shaft to jakieś nieporozumienie - został tam chyba tylko Akiyuki Shinbou i Saeki Shouji i masują sobie tam główki. Przed nami nowy film Madoki, szczerze nie jestem jakoś nahypowany. Prawdopodobnie nic z tego studia nie zostanie, całe szczęście ludzie, którzy się tam wyszkolili poszli w świat i co jakiś czas możemy cieszyć się wyjątkowym stylem Shaftu tu i ówdzie.

Miało być o Luminous Witches a wyszło o Shafcie. Taki mamy klimat.

Ocena: _4.4/10_

Pokaż więcej komentarzy (7)

Koneser

w animedyskusja

11piorunów

#anime #animedyskusja

FLCL Progressive

Regres. Tytuł naśladujący wybrane elementy oryginału, całkiem sprawnie nawet, ale zgrabnie omijający to, co uczyniło FLCL kultowym. Tam mieliśmy totalny clusterfuck spinający się cieniutką nitką, która pozwoliła widzowi dojść do wniosku, że to jednak w sumie miało jakiś sens. Progressive to jest weird shit for the sake of weird shit, dzieją się dziwne rzeczy, wszystko znika z pulpitu i dzieją się rzeczy niestworzone. Po co? A bo tak ma być, szef tak kazał zrobić. Zrobiliśmy podobne, to co się typie czepiasz. Zewnętrzna otoczka się niby zgadza, slapstick jest i coś nawet od czasu do czasu zatrybi, ale gdy obejdziemy go od tyłu to tylko zobaczymy podpórkę podtrzymującą fasadowy front. FLCL kleił się na słowo honoru, był non-stop o krok od potknięcia się i wyjebania. Za doprowadzenie tego brejkdensa do finiszu należą się owacje na stojąco. Progressive od pierwszej minuty daje jasny sygnał, że w tych zawodach zadowala go pamiątkowy dyplom za uczestnictwo.

Osobistość1piorunów

@kinasato Nawet nie wiedziałem, że FLCL wyszło. I w sumie jak wszedłem na MAL i zobaczyłem oceny na poziomie 6.5 ( no sory, Bible Black ma podobną ocenę a to hentai ), to tam musiało wydarzyć się coś strasznego.

Kompan0piorunów

@kinasato bo masz się cieszyć, że nie jest w full 3d jak jeszcze nowsza wersja.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w animedyskusja

10piorunów

#anime #animedyskusja

Na użytek postępującej sklerozy i jehowizacji postronnych, wrzucam listę ciekawych pokazów sprzed roku 2010, kompletną i pisaną autorytarnie, zupełnie wyzutą z dziur w pamięci, czy innych wymówek.

W przypadku pierwszej połowy tego okresu, należy zakładać z góry, że bajka będzie koszmarnie brzydka – to początki animacji cyfrowej i śmiało dodawanego obrzydliwego 3D. Jeżeli nie jest brzydka, ma dodatkowe 1,72 punktu do oceny.

Godne uwagi filmy:

Jin-Roh (2000) – w zasadzie obowiązkowy, jeden z lepszych filmów w ogóle, debiut reżyserski p. Okiury pod okiem p. Oshii, wyznaczony za karę za narzekanie na film Ghost in the Shell

Vampire Hunter D (2000) – twórców Ninja Scroll, bardzo pieczołowicie narysowany gotycki akcyjniak

Cowboy Bebop: Tengoku no Tobira (2001) – spotkałem się kilka razy z kuriozalnym zarzutem do Bebopa, jakoby epizodyczna formuła była zbyt rozwlekła – tutaj nie ma już wymówek, znajomość serii nieobowiązkowa

Sennen Joyuu (2002) – chyba mój drugi ulubiony film p. Kona, bardzo plastyczna autobiografia aktorki

Nasu: Andalusia no Natsu (2003) – nieduży obrazek kolarza w jednym z etapów Vuelta a Espanha, znakomicie zrealizowane kino

Tokyo Godfathers (2003) – seans bożonarodzeniowy, o znaczeniu rodziny odnalezionym na życiowym dnie, wbrew pozorom udana komedyjka ku pokrzepieniu serc

Interstella5555 (2003) – teledysk do albumu Daft Punk

Dead Leaves (2004) – debiut reżyserski p. Imaishiego z Trigger, spodziewana grzybowa samba na ekranie

Mind Game (2004) – fantastyczne bzdury od p. Yuasy, umieszczone w brzuchu wieloryba

Toki wo Kakeru Shoujo (2006) – p. Hosoda zanim zgłupiał, świetny drobiazg

Stranger: Mukou Hadan (2007) – chyba jedna z lepszych czystych młócek tego okresu, akcyjniak o tych słynnych samurajach itp.

Redline (2009) – całkiem ładny film o wyścigach autkami

Godne uwagi seriale:

Boogiepop wa Warawanai (2000) 12 odc. - pokrojona i luźno przetasowana opowiastka ni to sci-fi, ni thriller, duszna jak diabli i paląca w oczy filtrem

Kaze no Youjinbou (2001) 25 odc. - fajny akcyjniak będący nową wersją filmu aktorskiego p. Kurosawy, pierwsza połowa okropna

Juuni Kokuki (2002) 45 odc. - adaptacja kilku książeczek z tej serii, poziom stale się waha, setting typu wuxia, z isekai na podium

Azumanga Daioh (2002) 26 odc. - szczyt komedii realistycznej w dziewczęcym składzie, seans absolutnie obowiązkowy dzięki swojej dobrotliwości

Abenobashi Mahou Shoutengai (2002) 13 odc. - miszmasz settingów w tej komedii o absurdalnych próbach uratowania pasażu handlowego

Ghost in the Shell: SAC (2002) 26 odc. - znany i kochany cyberpunkowy dreszczowiec dostaje dwucourowy serial, znacznie bardziej z jajem niż film, jako że czerpie garściami z wybitnie zabawowej mangi. Sequel, 2nd GIG, dużo poważniejszy, też zresztą bardzo dobry

Haibane Renmei (2002) 13 odc. - mój ulubiony p. ABe, kojący strapione nerwy obrazek z życia doczesnego w czyśćcu

Kino no Tabi (2003) 13 odc. - niemal idealnie epizodyczna adaptacja historyjek o Kino, wędrującej na gadającym motocyklu po alegorycznych krainach, fantastyka socjologiczna

Sakigake!! Cromartie Koukou (2003) 26 odc. - świetna parodia Otokojuku, abstrakcyjna komedia o druzgocząco głupich uczniach beznadziejnego męskiego liceum, imponująco niski budżet

Planetes (2003) 26 odc. - bardzo dobry seans sci-fi w przyziemnym wydaniu, o śmieciarzach czyszczących orbitę ziemską, pod koniec nieco przynudza

Gungrave (2003) 26 odc. - uroczo durny akcyjniak, pastisz kina gangsterskiego przez 2/3 emisji, przez resztę adaptacja gry z PS2

Fullmetal Alchemist (2003) 51 odc. - jeden z tych słynnych shounenów, których końca da radę doczekać. Oryginalna fabuła od połowy seansu, anime przegoniło mangę. W opinii niektórych lepszy niż późniejsza wierniejsza adaptacja, FMA Brotherhood

Paranoia Agent (2004) 13 odc. - jedyny serial autorstwa p. Kona, niepokojący obraz brudnej strony codziennego japońskiego życia

Fuujin Monogatari (2004) 13 odc. - rewelacyjnie narysowana kromeczka życia, znakomicie odpręża

Gankutsuou (2004) 24 odc. - udramatyzowana wersja Hrabiego Monte Christo o imponującej stylówie złożonej z tekstur

Samurai Champloo (2004) 26 odc. - samurajskie kino drogi autora Cowboy Bebop, nieco utykające z powodu mało zgrabnej animacji studio Manglobe, tematyką i scenariuszem nadrabia zanadto

Eureka Seven (2005) 50 odc. - zręczna mieszanka bildungsroman, mecha, i muzyki house

Mushishi (2005) 26 odc. - podróże znachora po Japonii, seans idealnie wyciszający widza, wspaniałe obrazki przyrody

Gintama (2006) 370? odc. - tasiemiec z Shounen Jumpa, o wydźwięku raczej trafiającym do starszych ludzi, czytających shouneny z przyzwyczajenia, komedia o sraniu i rzyganiu na równi ze wspaniale ludzkim pochyleniem się nad tymi, którym w życiu nie wyszło

Flag (2006) 13 odc. - realistyczne przedstawienie hipotetycznego wykorzystania mecha w konflikcie z religijnym reżimem gdzieś w Azji, fascynująca reżyseria – wszystkie ujęcia wprost pochodzą z czyjejś kamery, najczęściej naszej bohaterki, reporterki

Kemonozume (2006) 13 odc. - p. Yuasa zanim zgłupiał, arcybrzydka i przeciekawa historia pewnej miłości

Ergo Proxy (2006) 23 odc. - warto obejrzeć, aby drwić potem z kolegi kinasato, koszmarnie napuszone cyberpunkowe kino drogi

Melancholy of Haruhi Suzumiya (2006) 14 odc. - przechodniu, powiedz weebusom, tu leży anime, gustowi waszemu posłuszne do ostatniej godziny

Black Lagoon (2006) 12 odc. - bardzo dobry akcyjniak pełen nieustających strzelanin, aż tu nagle nie ustają, i trochę nogi mu się plączą. Wtedy najlepszy, gdy serwuje tarantinowskie dowcipy

NHK ni Youkoso (2006) 24 odc. - seria o społecznej alienacji i autodestrukcji człowieka, któremu na pozór już na niczym nie zależy, autosatyryczny obrazek przegrywa

Bakumatsu Kikansetsu Irohanihoheto (2006) 26 odc. - jako dumny człowiek fanklubu tej serii, liczącego łącznie siedem osób i psa, prowadzę aktywny nabór

Tengen Toppa Gurren Lagann (2007) 27 odc. - to ten shounen, w którym główny bohater odrzuca precz płaczliwą, wymoczkowatą manierę, aby zeżreć wreszcie całą scenografię, taki z niego się robi zuch. Wybitna druga kinówka. Mit założycielski przyszłego studio Trigger

Hidamari Sketch (2007) 12 odc. - tzw. szerokie japy, rozczulająco urocza komedyjka o dziewuszkach chodzących do liceum artystycznego, w reżyserii studio Shaft

Seto no Hanayome (2007) 26 odc. - bardzo udana wakacyjna komedia o syrenach

Seirei no Moribito (2007) 26 odc. - akcyjniak w typie wuxia, silna postać kobieca

Sayonara Zetsubou Sensei (2007) 12 odc. - rewelacyjnie zabawna i niepokojąco pesymistyczna satyra na japońską codzienność aut. Kumety i w reżyserii Shaftu

Lucky Star (2007) 24 odc. - bezwstydnie żerująca na otaku komedia słowna o dziewuszkach, urokliwa w swoim cynizmie

Shigurui (2007) 12 odc. – krwawy i przykuwający uwagę w jakiś taki zwierzęcy sposób serial samurajski

Mononoke (2007) 12 odc. - mocno symbolicznych kilka historyjek z życia znachora w starej Japonii, senne mary mieszają się z mitologią

Baccano! (2007) 13 odc. - Baccano!

Detroit Metal City (2008) 12 odc. - prequel do Bocchi the Rock

Michiko to Hatchin (2008) 22 odc. - kino drogi umieszczone w całości w Brazylii, świetna chemia na ekranie

Casshern Sins (2008) 24 odc. - chyba jedna z moich ulubionych serii w ogóle, strasznie humorzasty i przebrzmiały obraz robotów poznających znaczenie śmierci, a zatem i wartość życia

MariaHolic (2009) 12 odc. - odurzające bzdurnością żarty z lesbijek w reżyserii Shaftu

Kemono no Souja Erin (2009) 50 odc. - seans niby familijny, a pełen bolesnych scen, śmiechu warte drewno w głosie głównej bohaterki wyłącznie dodaje serii uroku

Cross Game (2009) 50 odc. - druga najważniejsza adaptacja p. Adachiego, świetny i kompletny seans baseballowy, a przy tym bardziej skondensowany, niż Touch

Taishou Yakyuu Musume (2009) 12 odc. - drobiazg o dziewuszkach z przedwojnia, które postanowiły nauczyć się grać w baseballa, żeby wygrać z chłopakami

K-On! (2009) 13 odc. - comfy kino dla miłośników Kyoto Animation i ciężkich brzmień

Bakemonogatari (2009) 15 odc. - pierwsza część długaśnego cyklu, który bezlitośnie oddziela poślednich onanistów od lordów spermiarstwa, wspaniała reżyseria

Trapeze (2009) 11 odc. - przychodzą ludzie do lekarza i pan lekarz wystawia diagnozę, wyjątkowo zachowawczy i nudny pokaz

Godne uwagi OVA:

FLCL (2000) 6 odc. - jedne z najlepszych metafor na k⁎⁎⁎sa w branży, na poły teledysk, na poły metafora dojrzewania

Rurouni Kenshin: Seisou-hen (2001) 2 odc. - więcej Kenshina zupełnie nie w typie Kenshina, teraz to już po prostu tragedia o umieraniu

Denpa-teki na Kanojo (2009) 2 odc. - bardzo udany edgy drobiazg

Inspirator2piorunów

@bereavement przepraszam faktycznie ogladalem nowe ale zupelnie zapomnialem, niech to posluzy za komentarz

Pokaż więcej komentarzy (7)

Inspirator

w animedyskusja

11piorunów

#anime #animedyskusja

Na użytek własnej sklerozy i ewangelizacji postronnych, wrzucam listę ciekawych pokazów sprzed roku 2000, niekompletną i kompletnie stronniczą, częściowo z racji dziur w mojej pamięci, częściowo materiału pokrywającego się z moimi tekstami tu i na w*kopie, częściowo z gówniarskiej przekory.

Godne uwagi filmy:

- Kanashimi no Belladonna (1973) – film erotyczny, przerost formy nad treścią, bardzo grzybowy trip

- Lupin III: Zamek Cagliostro (1979) – chyba jedyna produkcja z Lupinem, która mi się autentycznie podoba, raczej film w typie familijnym

- Kaze no Tani no Nausicaa (1984) – pierwszy film Ghibli, właściwie pełny przekrój stylu Miyazakiego

- Macross: Do You Remember Love? (1984) – opowiedziany na nowo pierwszy Macross, przetasowana fabuła, znacznie ładniejszy

- Hi no Tori: Houou-hen (1986) – nieduża adaptacja p. Tezuki, wyjątkowo dojmująca tematyka fatum

- Wings of Honneamise (1987) – pierwsza produkcja studio Gainax, film z założenia anty-otaku, raczej pesymistyczny obrazek kosmonautyki

- Grobowiec świetlików (1988) – pierwszy film p. Takahaty zrobiony dla Ghibli, obrazek odczarowujący powojenny heroizm, bardzo pesymistyczny

- Roujin Z (1991) – satyra na starzejące się japońskie społeczeństwo, a przy tym wcale fajny drobiazg sci-fi

- Omoide Poroporo (1991) – trochę boomerskie wspominki, a zarazem świadectwo tego, że anime potrafi zdobyć się na dojrzałe filmy dla dorosłych

- Kurenai no Buta (1992) – mój ulubiony p. Miyazaki, świetny akcyjniak

- Perfect Blue (1998) – pierwszy film p. Kona, debiut wzorcowy – artystycznie świetny, absurdalnie dobrze napisany, rewelacyjnie zagrany

Godne uwagi seriale:

- Ace wo Nerae! (1973) 26 odc. – babcia shoujo sportówek, świetnie przerysowana drama, dobry arc głównej bohaterki

- Róża Wersalu (1979) 40 odc. - fantastyczne przedstawienie rewolucji francuskiej w mocno teatralnym sosie

- Macross (1982) 36 odc. - pierwszy Macross, koszmarnie ciężki do oglądania zarówno wizualnie, jak i scenariuszowo, jednak bardzo różny od Do You Remember Love

- Touch (1985) 101 odc. - pierwsza duża adaptacja p. Adachiego, kompletny seans baseballowy, bardzo dobry slice of life

- Maison Ikkoku (1986) 96 odc. - kompletna adaptacja jedynej chyba serii od p. Rumiko o dorosłych ludziach, bardzo ujmująca komedia romantyczna

- Oniisama e (1991) 39 odc. - melodramatyczne shoujo pełne absurdalnego okrucieństwa dziewcząt w wieku szkolnym, w prostej linii wywodzi się z Róży Wersalu

- Slayers Magiczni Wojownicy (1995) 26 odc. - absolutnie urocza komedia fantasy, jej siłą są przede wszystkim świetne relacje między rewelacyjnie zagranymi postaciami, drugi sezon także pomidorek

- Shoujo Kakumei Utena (1997) 39 odc. - pełen przegląd stylu p. Ikuniego, fantastycznie teatralne shoujo pełne genialnych pojedynków i symboliki idącej aż do granic fanfaronady reżysera

- Berserk (1997) 25 odc. - pierwsza adaptacja Berserka, całkowicie wykastrowana z juchy, trochę szekspirowska tragedia, adaptacja The Golden Age

- Outlaw Star (1998) 24 odc. - doskonały sci-fi akcyjniak, jakkolwiek nieco budżetowy, bohater w typie fajnego ziomka zawadiaki

- Trigun (1998) 26 odc. - niespodziewanie dobrze napisany akcyjniak, w końcowych fazach już zupełnie niezwiązany atmosferą z początkowymi odcinkami

- Serial Experiments Lain (1998) 13 odc. - protoplasta anime w nocnym paśmie telewizyjnym, w zasadzie zapowiedź tego, jak bajki będą w ciągu następnej dekady pisane i rysowane

- Kareshi Kanojo no Jijou (1998) 26 odc. - zadziorna komedia idąca daleko wbrew adaptowanej mandze, dobitny przykład anime wyplutego wcześnie z budżetu, do końca jadącego na oparach

- Seikai no Monshou (1999) 13 odc. - pomimo absurdalnie hermetycznego przedstawienia swojego uniwersum, wciąż jedna z najważniejszych space oper w anime

- Ima, Soko ni Iru Boku (1999) 13 odc. - isekai, zanim isekai stało się modne, a przy tym fascynujący pokaz świata wysychającego na pieprz, do wtóru ludzkiego okrucieństwa

Godne uwagi OVA:

- Ginga Eiyuu Densetsu (1988) 110 odc. - jedna z niewielu pełnoprawnych anime space oper, mnóstwo silnych osobowości i rozważań nt. polityki w skali makro

- Top wo Nerae! Gunbuster (1988) 6 odc. - trochę parodia Ace wo Nerae!, trochę parodia mecha, fascynująco głębokie sci-fi w tle

- Gundam: War in the Pocket (1989) 6 odc. - to ten Gundam niemal w całości osadzony wśród cywili, w którym dziecięce zabawy prowadzą do tragedii

- Lodoss-tou Senki (1990) 13 odc. - prześlicznie rysowany hołd dla zachodniej fantastyki w typie Dungeons & Dragons, a zwłaszcza serii Wizardry

- Macross Plus (1994) 4 odc. - mało macrossowaty Macross o podstarzałych bohaterach niezdolnych przestać krzywdzić się wzajemnie, preludium do Cowboy Bebop

- Gunsmith Cats (1995) 3 odc. - wyjątkowo szwarny akcyjniak, pierwsze Lycoris-type anime

- Angel Densetsu (1996) 2 odc. - w zasadzie tylko reklama bardzo dobrej mangi, ale przy tym dobrze zrealizowany, ludzki obrazek złotego chłopa o twarzy upiora

- Yokohama Kaidashi Kikou (1998) 2 odc. - również reklama mangi, świetnie wyciszający obrazek post-apokaliptyczny

- Rurouni Kenshin: Tsuioku-hen (1999) 4 odc. - praktycznie nic nie ma wspólnego z atmosferą serii o Kenshinie, stąd jest to pokaz bardzo dobry

Osobistość0piorunów

@tobaccotobacco Ja wiem, że ty lubisz znęcać się nad innymi, ale taka lista w formie wall-textu bez chociażby pogrubień dla tytułów to już przesada ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (7)