lkrosta12Debiutant
0piorunówEureki tym nie odkryję, ale podzielę się swoim eksperymentem
Jako amator kolarstwa nie zwracałem szczególnej uwagi na bezpieczeństwo i związany z tym dobór komponentów rowerowych, sugerując się głównie ceną. Przeżyłem kilka wywrotek przy mniejszych prędkościach, bez uszczerbku na zdrowiu. Od początków swojej przygody z jednośladem jeździłem w tanim kasku marki krzak, który dziś zakończył swój żywot. Dało mi to trochę do myślenia i przestrzegam przed jazdą w tego typu badziewiach z prędkością większą niż 10km/h.
Chciałem sprawdzić wytrzymałość tego szmelcu przy użyciu siły własnych mięśni. Już delikatny ścisk spowodował pęknięcie skorupy, a dalszy opór wywołał efekty widoczne na obrazku. Uznając, że i tak kask idzie do kosza, rozprawiłem się z nim na dobre.

@lkrosta12 zgadzam się ale to nie do końca tak działa
@mrmydlo no wiadomo, że inne punkty przyłożenia siły przy upadku
Chodziło mu o to, że kaski rowerowe są tak projektowane, aby przy wypadku rozpadły się w kwaśne jabłko. Energia idzie w kask zamiast w głowę.
Gdyby kask był twardy to byś dostał twardego gonga w łeb.
@lkrosta12 kask ma przyjąć na siebie siłę uderzenia, która rozproszy się powodując jego zniszczenie. Jakbym tak zgniótł mój kask renomowanej firmy to pewnie też by się tak poskładał.
