Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

mateusz-wrona-148Praktykant

Dołączył/a:

  • 2 wpisów
  • 14 komentarzy
  • 2 obserwujących

Fenomen

w Rozkminy

18piorunów

Uwielbiam kosmos, ale to już wiecie. :slightly_smiling_face:

Ostatnio przyszła mi do głowy taka myśl, że Hejto to taka międzygalaktyczna kolonia.
Osiedliliśmy się na egzoplanecie, nie wiedząc co się może wydarzyć, no bo czym było hejto na początku? Wyzwaniem dla twórców aby pokazać, że da się zrobić coś lepiej, niż to co powstawało ostatnio. Żartem, no bo logo z "rozjeżdżamy konkurencje, nazwa sugerowała odniesienia do pewnych wydarzeń.."
Potem eksplorując powierzchnię, zaczynaliśmy badać, co możemy zrobić więcej. Niektórzy z nas, pierwsi koloniści, użytkownicy, proponowali aby postawić na ambitniejszą zawartość. I udało się. Inni zaś buntem pisali, że nic z tego więcej nie może być. Otóż mylili się, sami Twórcy Hejto dawali i dają jasne sygnały, że chcą zrobić coś więcej. Tak jak przyszłe Społeczność, czy inne funkcjonalności, które wejdą z czasem. Dwa miesiące później hejto jest jak taka kolonia, która rozstawiła się i próbuje zrobić coś lepiej w tym necie. Bez bardzo stronniczych komentarzy, toksycznych zachowani, polityki, przekrzykiwania się. No wiecie, dyskusja na poziomie to piękna sprawa. Tego mi na przykład brakowało na innych tego typu portalach. Czytanie, czy udzielanie się nie było przyjemne, nigdy. Właśnie to sprawiało, że nie chciało się siedzieć na takim wykopie i coś napisać od siebie.

Więc tak, naszła mnie taka refleksja i porównanie xd

A Wy co sądzicie?
Co chcielibyście zmienić, dodać?
Zapraszam do dyskusji!

Debiutant4piorunów

Myślę, że dobrze to podsumowałeś. Ja nie ukrywam, że zarejestrowałem się z ciekawości bo od dawna szukam miejsca gdzie będzie można poczytać wartościowe artykuły i swobodnie podyskutować. Większość polskich portali niestety w ostatnich latach zjechała bardzo z poziomem. Clickbaity, polityka, szukanie sensacji... Tutaj na razie widzę potencjał i już namierzyłem kilku wartościowych użytkowników do obserwowania 😉

Pokaż więcej komentarzy (5)

Twórca

w Muzyka

8piorunów

Kartka z kalendarza Queen, cz. 14

4 marca 1991

Ukazuje się "I'm Going Slightly Mad", drugi singiel promujący płytę "Innuendo".

Jest to jedna z ostatnich piosenek skomponowanych przez Mercury'ego. Jego partner, Jim Hutton, wspomina w swojej książce, że została napisana w 1990 roku podczas kolacji z wieloletnim przyjacielem wokalisty - Peterem Strakerem. Panowie w którymś momencie spotkania zaczęli na wyścigi wymyślać takie krótkie, bezsensowne acz dowcipne zdania inspirowane twórczością Noela Cowarda (np. "I think I'm a banana tree" albo "I'm knitting with only one needle"). Wiele z nich znalazło się potem w piosence, choć Straker nie widnieje oficjalnie jako współautor słów.

Teledysk został nagrany w lutym w londyńskim Limehouse Studios. Za reżyserię odpowiadało austriackie duo Rudi Dolezal & Hannes Rossacher (czyli "The Torpedo Twins"), stali współpracownicy Queen w tamtym czasie. Klip, utrzymany w czarno-białej tonacji (za wyjątkiem jednej sceny), koresponduje z surrealistycznym nastrojem słów piosenki - oprócz członków zespołu pojawia się w nim również stadko pingwinów oraz ktoś w przebraniu goryla (istnieją plotki, że to Elton John).

Technicznie rzecz biorąc jest to ostatni teledysk na planie którego spotkali się wszyscy członkowie Queen. Freddie Mercury bardzo mocno zaangażował się w ten projekt - wymyślił ogólną koncepcję, a nawet rozrysował storyboardy niektórych scen; na ujęciach z planu widać jak jest aktywny i jak - dosłownie - reżyseruje pewne ujęcia i wymienia uwagi z Dolezalem. Wedle słów tego ostatniego, Freddie miał na planie bardzo dużo zabawy i był dumny z efektu końcowego. To wideo stanowi też dowód jego niezłomności w obliczu śmiertelnej choroby.

Znalazłem takie fajne video wstawione w 2020 przez samego Dolezala - szczególnie polecam minidokument z planu od 4:09 do 10:50 no i sam teledysk od 14:50. Na zdjęciu jedna z ostatnich wspólnych fotek Queen.

https://www.youtube.com/watch?v=NSJS5AHVoLI

Twórca2piorunów

@mateusz-wrona-148 a tu taka specjalna wersja nagrana z myślą o oficjalnym konwencie fanów Queen https://youtu.be/-6qPn9fGE7k

Pokaż więcej komentarzy (4)

Twórca

w Muzyka

13piorunów

Kartka z kalendarza Queen, cz. 8

26 lutego 1996

Ukazuje się singiel pt. "Too Much Love Will Kill You" - trzeci utwór promujący płytę "Made In Heaven" Queen z 1995 roku.

Historia tej piosenki jest dość zawiła i sięga drugiej połowy lat 80. Oryginalnie jest to kompozycja gitarzysty Queen Briana Maya do spółki z Frankiem Muskerem i Elizabeth Lamers, mocno inspirowana wydarzeniami z życia osobistego tego pierwszego (dość nieprzyjemny rozwód). Początkowo utwór miał się pojawić na albumie "The Miracle" z '89, jednak ostatecznie trafił na półkę, co głównie miało związek z nową polityką Queen aby na swoich albumach zamieszczać tylko własne kompozycje (na dwóch ostatnich albumach wydanych za życia Freddiego, wszystkie piosenki jako autorów mają wskazany cały zespół zamiast poszczególnych muzyków - chodziło głównie o równy podział tantiem).

May nie porzucił jednak swojej kompozycji, tylko zmienił delikatnie aranżację, dograł swój wokal i zamieścił na swojej solowej płycie z '92 pt. "Back To The Light". Kilka miesięcy wcześniej taką właśnie wersję zaprezentował publiczności podczas koncertu The Freddie Mercury Tribute (strasznie przy tym fałszując, ale to szczegół).

W połowie lat '90 pozostali przy życiu członkowie Queen przypomnieli sobie o starej wersji tej piosenki przeszukując archiwa pod kątem niepublikowanych nagrań z Freddiem. W ten oto sposób oryginalna wersja z wokalem Mercury'ego, powstała prawdopodobnie w '88, nareszcie ujrzała światło dzienne, pojawiając się na albumie "Made In Heaven", pierwszej płycie Queen po śmierci wokalisty.

Co ciekawe, to solowa wersja Maya odniosła większy sukces komercyjny - dotarła aż do 5. miejsca w UK, podczas gdy kawałek z Freddiem na wokalu tylko do 15.

Ciekawostka druga - w 2003 roku May wykonał TMLWKY w duecie z Lucciano Pavarottim podczas koncertu charytatywnego we Włoszech.

Poniżej zamieszczam jednak MOJĄ ulubioną i jedyną prawilną wersję, czyli tę oryginalną, z '88, z Freddiem za mikrofonem 😉

https://www.youtube.com/watch?v=ivbO3s1udic

Pokaż więcej komentarzy (2)

Sum

w Hydepark

6piorunów

Bry wieczór się z wszystkimi.

Ponawiam moją prośbę, o namiar na jakąś zacną gierkę na androida.

Dejcie mi jako fajno gierę na andka! Coś co mnie wciągnie mocno i na długo! Strategia, wyścigówka... Żadne P2W, żadne clash royale, fortnajty, syfy z mikropłatnościami... Dejta mie coś w co będę mógł pograć i nie znudzi mnie się po dwóch godzinach.... Błagam...
Może być płatna, może być bezpłatna, ma być miodna!

Ostatnia gra jaka mnie na długo wciągnęła to był Asphalt 8 (ale żadne inne ścigałki mi nie podchodzą, a jednej na którą się czaję mój telefon nie obsługuje 😡Nie pamiętam tytułu :partying_face:)

(jak nie to będę Wam truł dupska codziennie aż w końcu mnie zbanujecie albo dacie grę spełniającą me niewygórowane wymagania)

Sum1piorunów

@adrian-wieczorek o! Teraz naprawdę będzie co sprawdzać! Dzięki serdeczne!

(o, to chyba GRID nie chce mi działać na telefonie - się wkurzę, to chyba wypożyczę z jakiejś nie dokońca legalnej wypożyczalni, bo już dłuższy czas się na ten tytuł zasadzam, a nie mam jak przetestować).

Pokaż więcej komentarzy (21)

Twórca

w Historia

15piorunów

Kartka z kalendarza Queen, cz. 6

24 lutego 1980 (około 😉 )

Nie wiadomo, czy to się stało akurat tego dnia, i czy w ogóle miało miejsce, ale przyjmijmy, że tak, i że był to właśnie 24 lutego czterdzieści jeden lat temu. Takie małe potencjalne kłamstewko na potrzeby naszej opowieści. Spokojnie, w filmie "Bohemian Rhapsody" w co drugiej scenie twórcy dużo bardziej mijali się z prawdą 😉

Zespół Queen przebywa w Monachium i korzysta z gościnnych progów tamtejszego studia nagraniowego o nazwie Musicland Studios. W tamtym czasie wielu brytyjskich artystów pracuje poza ojczyzną, aby uniknąć płacenia horrendalnie wysokich podatków. Trwają prace nad nowym albumem pt. "The Game". Rolę jaskółki zapowiadającej nową płytę odegrała kompozycja Mercury'ego pt. "Crazy Little Thing Called Love" z października '79. Piosenka odniosła duży sukces, dochodząc do 1. miejsca w Stanach. Trzeba więc iść za ciosem.

Pod koniec lutego zespół kończy nagrywać utwór pt. "Play The Game". Kawałek jest praktycznie ukończony, brakuje tylko kilku linijek wokalu Freddiego. Wtem w studio pojawiają się goście - niejaki Leif Garrett, nastoletni gwiazdor TV, próbujący też sił w muzyce, oraz, co ważniejsze, Andy Gibb, którego starsze rodzeństwo podbijało wówczas świat jako Bee Gees. Andy do Bee Gees co prawda formalnie nie należy, ale jego kariera solowa ma się całkiem dobrze - jego singiel z 1978 roku "Shadow Dancing" spędził 7 tygodni na pierwszym miejscu listy Billboarda.

Mercury zaprasza młodszego kolegę przed mikrofon. I... no właśnie. Tak naprawdę tutaj kończy się historia a zaczynają domysły. Wiosenne wydanie oficjalnego magazynu Fan Clubu Queen z '80 podaje, że do nagrania doszło, Andy zaśpiewał całą piosenkę a Mercury był podobno zachwycony wokalnymi możliwościami młodego Gibba. Pracujący w Musicland Studios producent Reinhold Mack potwierdza te doniesienia. Niestety, nigdy nie wypłynął najmniejszy choćby fragment tej sesji, nie mówiąc o oficjalnych wydaniach. Co gorsza, nie wiadomo nawet, czy w ogóle zachowała się taśma z tą wersją piosenki.

Pozostaje żałować, że owa wersja nie ujrzała dotąd światła dziennego, ale cóż, jak śpiewała Lipnicka "wszystko się może zdarzyć" 😉

Poniżej próbka możliwości wokalnych Andy'ego Gibba
https://www.youtube.com/watch?v=wgnclrdG5P0

Praktykant3piorunów

@Redrum Mistrzu, skąd tyle ciekawostek o Queen? "Wróżka" Ci podpowiada? 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Sztuka i design

22piorunów

Nasze mózgi dopasowują widziane kształty i ich wzajemne relacje do wzorca, który już znają. Jest to kwestia sposobu w jaki postrzegamy rzeczywistość. Percepcji.

Na przełomie lat 20 niemieccy profesorowie Carl Stumpf, Max Wertheimer, Wolfgang Köhler i Kurt Koffka w wyniku obserwacji utworzyli w berlińskim uniwersytecie kierunek "Gestaltpsychologie"

W 1923 roku Wertheimer sformułował sześć zasad percepcji. Oprócz tych zasad sformułowanych przez Wertheimera, w latach 90 Stephen Palmer odkrył trzy inne zasady gestaltu.

Druga zasada percepcji : Zasada podobieństwa

Zasada podobieństwa mówi o tym, że mamy tendencję grupować obiekty, które są do siebie w jakiś sposób podobne – np. pod względem koloru, kształtu, wielkości czy faktury.

Im bardziej do siebie podobne, tym oceniamy je jako bardziej spójne. Każde przełamanie wzoru podobieństwa rzuca się w oczy i jest oczywistym sposobem na podkreślenie odmienności wybranego elementu.

Praktykant3piorunów

@adrian-wieczorek Fajnie by było, gdyby w przypadku przykładu było wyjaśnione, dlaczego Photoshop, Indesign i Illustrator różnią się od reszty, ale ogólnie tekst oczywiście na plus

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w Kultura

5piorunów

Zacząłem oglądać ostatnio sitcom pt. "Community" . Stąd przychodzę do Was z pytaniem. Jakie są Wasze ulubione sitcomy? Oprócz wspomnianego wyżej serialu obejrzałem też "Przyjaciół" niezliczoną ilość razy (nadal bawi) i okazjonalnie jak leci w telewizji "Teorię Wielkiego Podrywu" (raz bawi, raz nie).

https://www.youtube.com/watch?v=j25tkxg5Vws

Twórca3piorunów

Dzięki temu serialowi wiem jak wygląda internet

Zawodowiec2piorunów

Różowe lata 70te, Jim wie lepiej, dwóch i pół, jeden gniewny Charlie,

Pokaż więcej komentarzy (10)

Koneser

w Kultura

16piorunów

Pojawiły się już opinie o "Diable wcielonym" i "Rękopisie znalezionym w Seragossie", jednak dzisiaj przyszedł czas przyjrzeć się ciekawej, kameralnej i horrorowej produkcji.

Przedstawiam Wam film pt. "Czarownica: Bajka Ludowa z Nowej Anglii" w reżyserii Roberta Eggersa.

Powyższy film Eggersa to jego debiut z 2016 roku, jednak ja poznałem jego twórczość i nietypowy styl w 2019 roku przy kinowej premierze jego drugiego dzieła, czyli "The Lighthouse" - produkcji opowiadającej o obłędzie, gdzie rzeczywistość zlewa się z alkoholowymi omamami. Film silnie popierniczony, który uznałem za jeden z najlepszych filmów 2019 roku, odmieniający oblicze horroru. Co ciekawe to samo reprezentuje "Czarownica".

"Czarownica: Bajka Ludowa z Nowej Anglii" opowiada historię XVII wiecznej, ubogiej rodziny wychowującej piątkę dzieci. Pewnego dnia najmłodsze dziecko znika, a rodzina zostaje wystawiona na mroczne siły, które nastawiają ich przeciwko sobie.

Eggers jest niezwykłym erudytą. Stawia w swoich filmach na masę metafor i symboli. Jest też świetnym reżyserem (to przede wszystkim) - perfekcyjnie prowadzi aktorsko Anye Taylor-Joy (ta sama pani odgrywającą główną rolę w "Gambicie Królowej") i ma idealne wyczucie obrazu - każdy kadr jest tu po coś, odpowiednio wprowadza niepokój.

Właśnie, pogadajmy o kameralności i o tym co wyróżnia "Czarownicę" na tle innych horrorów.

Minimalizm. Minimalizm to kluczowe słowo, bo to ono warunkuje charakter dzieła Eggersa. Nie ma tutaj beznadziejnych i niepotrzebnych jumpscare'ów czy magicznych stworów pokazywanych na lewo i prawo. Eggers straszy realizmem, choć jest to oczywiście horror zahaczający o tematykę fantastyczną, to siły nieczyste są tak rzeczywiste, że czuć po prostu niepokój tragedii, które się odbywają na ekranie.

Omówiłem krótko stronę wizualną oraz stylistykę, ale nie byłbym sobą gdybym nie zreflektował się nad treścią. A jest to intrygujący obraz o wierze. O tym, czym jest wiara dla ludzi i jak jest przez nich pojmowana. Jest to również film o niezależności i dość nietypowym wyzwoleniu.

Co ciekawe piszę ten post w rocznicę tego filmu, bo dokładnie 5 lat temu wszedł na ekrany kin. Mi pozostało na ten moment zaprosić Was na obejrzenie tej pozycji na Netflixie i oczekiwać na kolejny film Eggersa, czyli "The Northman", którego premiera ma się odbyć już w tym roku.

(zachęcam do zaobserwowania tagu aby nie przegapić tego typu treści)

Praktykant3piorunów

@Popkulturnik_Kulturnik O panie, pamiętam jak obejrzałem ten film, długo nie mogłem ogarnąć "co ja żem właśnie obejrzał". Bardzo dobry, bardzo sugestywny obraz. Nawet nie wiedziałem, że Lighthouse jest od tego samego reżysera, czeka na obejrzenie w niedługim czasie.

Zawodowiec3piorunów

Jeden z ciekawszych horrorów jakie oglądałem. Aktorstwo genialne - zwłaszcza scena opętania chłopca. Robi wrażenie. :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Praktykant

w Muzyka

15piorunów

Widzę, że dzisiaj wieczór muzyczny. Polecam mocno zespół Wintergatan, ale ten kawałek w szczególności robi wrażenie. Gościu sam to wszystko zaprojektował i zbudował, na kanale filmy z budowy.
https://youtu.be/IvUU8joBb1Q

Praktykant3piorunów

@hejto A wiesz jaki byłby fejm, jakby grać na ludzikach z kasztanów? 😁

Fanatyk5piorunów

@mateusz-wrona-148 no ewentualnie od czasu do czasu, uda się zrobić cos takiego jak hejto i czytać Wasze super wpisy 🙂

Pokaż więcej komentarzy (9)

Zawodowiec

w Hydepark

2piorunów

na mobilnym:
1. Scrolluje i czytam posty, zatrzymuje się przy konkretnym poście, wchodze w tag użyty w tym poście, lub użytkownika
2. Nastepnie jak w przeglądarce daje cofnij to wraca mi do losowego miejsca na stronie a nie tam gdzie skończylem wcześniej czytać

Gruba ryba

w Pytania

3piorunów

Tomki, mam pytanie. Czy polecilibyście jakiś rozsądny czajnik elektryczny z ustawianiem temperatury? Szczególnie zależy mi na ustawieniach 70 i 80 stopni Celsjusza. Mój jest całkiem rześki ale powoli zaczyna niedomagać.

Gruba ryba2piorunów

@dziki Trzeba wykazać się odrobiną cierpliwości 🙂

Pokaż więcej komentarzy (4)