@yxtender dziękuję
@Balbina to mogę (i chcę) się odwdzięczyć mocno zaciśniętymi kciukami, że może w tym roku uda Ci się napisać ostatni rozdział Twojej książki.
@MlodyMarketingowiec nie odpowiem dobrze na pytanie - jak trudne jest wydanie samemu. Dla mnie była to relatywnie mało skomplikowana sprawa. Jeśli ma się plan i chce się coś skończyć, to nie myśli się w kategoriach - łatwo bądź trudno.
Co do kosztów.
Kupiłem sobie poleasingowy komputer do pisania (zakochałem się w klawiaturze accutype) + oprogramowanie. Wyszło, jak dobrze pamiętam, 1 500 zł.
Korekta, pomoc w łamaniu tekstu, okładka - coś około 4 000 zł.
Do tego dużo książek, które po prostu trzeba kupować i czytać - na to poszło najwięcej kasy :smiley:
Ale ja książki, tylko z gatunku sci-fi, kolekcjonuje. Mam blisko 1 000 tytułów. A to już osobna historia :smiley:
@MlodyMarketingowiec (w przybliżeniu) wysłałem książkę do około 10 wydawnictw. Wcześniej wybrałem je pod kątem tego, czy moja książka pasuje do ich profilu - ale zakładam, że mogłem gdzieś popełnić błąd.
Po wysłaniu jest okres czekania na odpowiedzi. Od 3 miesięcy do pół roku. I to zupełnie normalna sprawa. Wydawnictwa mają sporo takich propozycji. Trzeba je przeczytać, ocenić i pewnie wewnętrznie omówić.
Reguła jest taka. Brak odpowiedzi to brak zainteresowania twoją książką. Jeśli odpiszą (a w moim przypadku odpisało około 30%), to jest to generyczna odpowiedź - "dziękujemy, ale nie". W żadnym przypadku nie dostaje się uzasadnienia - dlaczego podęli taką decyzję, albo jak oceniają tekst. Podobno to kolejna reguła na rynku i nie ma co prosić o więcej, bo odpowiedź będzie tylko milcząca.
Jak wspomniałem (i nie jest to moja obrona), brak odpowiedzi nie oznacza, że należy się poddać. Tym bardziej jeśli jest się debiutantem bez doświadczenia. Jest dużo zmiennych, które wpływają na wybór książki przez wydawnictwo.
Można wydać jedną lub dwie książki samemu, a następną spróbować wysłać do wydawnictw. Wtedy ma się już jakąś "historię" i większe doświadczenie.
@CichoByc ❤️
@Thomash80 dzięki!
@pansiano Chętnie odpowiem na pytania, chociaż w kwestii pisania i wydawania dopiero zaczynam, więc to nie będzie głos doświadczonej osoby.
Pisanie zajęło mi około 2 - 2,5 roku. Na to nałożyło się kilka niezwiązanych z pisaniem sytuacji, które zmusiły mnie do odstawienia tekstu na jakiś czas. Gdyby tak zebrać dni, który poświęciłem na pisanie (bez przerw), to pewnie wyszłoby coś około 12 miesięcy.
Wydaje sam, bo nie dostałem pozytywnych odpowiedzi od wydawnictw. Co też nie oznacza, że książka jest zła :smiley: Chciałem wydać, żeby dokończyć cały proces i mieć poczucie, że się "udało", przeszedłem przez metę.