@Cori01 I feel u hooman, byłem tam, robiłem to (no może nie kwiatki xd) Prace dorywcze w okresie studiów gdzie każdy grosz się liczy a od rodziców niewiele możesz dostać bo innych wydatków mieli dużo to niezła szkoła życia. Przypomniałaś mi moje początki w tym temacie, zapierdalanie na "ogródkach" czyli jakieś prace gospodarcze przy blokowiskach od koszenia trawy po budowanie oczek wodnych i dojazdy po 1h w jedną stronę (duże miasto w PL) za jakieś śmieszne pieniądze, no ale człowiek jeść musi, po pracę w Walii w fabryce husteczek nawilżanych gdzie przed rozpoczęciem zmiany przychodziło się na stołówkę wystrojony w firmowe ubrania i czekało aż kierownik zmiany wyczyta kto wchodzi i ma dniówkę, przez zbiory truskawek w Norge, gdzie wyjadacze znający teren i będący tam co roku potrafili biec do rządków aby zająć najlepsze przed leszczami i mieszkanie w barakach za które i tak trzeba było płacić xd, najbliższy sklep 5km w jedną stronę, zero transportu. Po pracę na magazynie dhl na lotnisku w PL, gdzie dojazd w jedną stronę trwał 1,5h xd z managerem który otwarcie traktował ciebie jak podgatunek robaka. Po tej orce i podjęciu decyzji o rozpoczęciu magisterki deczko się słonko wychyliło i trafiłem na wakacyjną pracę w Belgii przy zbiorze gruszek, tam mi dopiero tamta starsza para przywróciła wiarę w ludzi i że da się uczciwie i normalnie, jasne zasady, zero kombinowania jak przyciąć, mieszkanie za free, trzeba z lotniska odebrać? No problem ziom, a może w dzień wolny chcecie zobaczyć conieco Belgii? Obwieziem, ni trza piniendzy na paliwo. Inny świat xd fajnie było, jedyna praca którą wspominam z sentymentem, choć była również monotonna i wcale nielekka.
A piszę to wszystko po to abyś nie traciła wiary że będzie lepiej, wszystko po coś jest, choć czasem wydaje się to okrutne, pozdro :smiley: