"Dziennikarze mówią nam: „Od początku miała być równowaga z przechyłem na spółdzielnię, bo to miało być w całości nasze radio”. - Tymczasem teraz zarząd de facto działa na zlecenie spółki i w jej interesie, a nie w interesie spółdzielni – uważa inny z dziennikarzy."
Mnie zastanawia ile ci ludzie mają lat. Nie faktycznie, bo pewnie z 40-50, chodzi o wiek mentalny, bo sposób rozumowania jak u licealisty albo studenta wczesnych semestrów. Jak projekt komercyjny, który notuje przychody ma działać na zasadzie spółdzielni? W sensie co, wszyscy dziennikarze się spotykają i kolektywnie podejmują decyzje w sprawie rozgłośni? Trzeba mieć strasznie infantylne podejście żeby myśleć, że tak to może działać, dla kogoś choć trochę obytego ze światem oczywiste jest, że prędzej czy później będzie potrzeba posiadania zarządu, który będzie podejmował i brał odpowiedzialność za decyzje w przedsiębiorstwie. Cała demokratyzacja działania firmy to nic innego jak droga do problemów, klik, kumoterstwa i nieformalnych i nieoczywistych relacji opartych na prywacie, sytuacja gdzie nikt nie bierze odpowiedzialności za swoje decyzje i stan, który będzie rodził konflikty i toksyczną atmosferę.