Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Ricoh GR

Fanatyk

w Fotografia

12piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Od jakiegoś czasu spamuję troszkę większą liczbą zdjęć pod tagami , i , więc pomyślałem sobie, że może należy się słowo wyjaśnienia.

Otóż w robienie zdjęć bawiłem się od zawsze. Najpierw znalazłem u dziadka w szufladzie nieśmiertelny aparat Zenit (mam go do dzisiaj), który zamieniłem na Minoltę Dynax 300si i niedługo później na Minoltę Dynax 505si (też leży w szufladzie). Kiedy na początku bieżącego stulecia przyszedł czas fotografii cyfrowej przez moje ręce przewaliło się sporo różnych aparatów, od prostych point&shoot, przez nico bardziej zaawansowane jak np. Olympus C-5050, który przywiozłem sobie zza oceanu wydając na niego ostatnie zarobione w USA pieniądze.

Najdłużej służył mi jednak Nikon D90. Niestety wziął i umarł. Na szczęście stało się to w czasie, kiedy aparaty w telefonach zaczęły robić zdjęcia nieco lepsze od żelazka, a będąc wyznawcą zasady, że najlepszy aparat to ten, który akurat mamy przy sobie to przez wiele lat nic więcej nie było mi potrzebne.

Jednak zdjęcia z najnowszych modeli telefonów są… zbyt dobre. Ciężko jest dzisiaj zrobić złe (technicznie) zdjęcie dobrym telefonem komórkowym. Tyle, że te zdjęcia są zupełnie bez charakteru. Są nijakie. Są wytworem zaawansowanych algorytmów.

Dlatego też zatęskniłem za normalnym aparatem. Takim, z którego na dziesięć zdjęć udaje się jedno. Ale zanim zdecydowałem się na zakup zrobiłem sobie mały rachunek sumienia, żeby określić co ja tak naprawdę potrzebuję.

Dla mnie fotografia to przede wszystkim fotografia “uliczna” - zamrożona chwila, emocja, grymas, myśl, skojarzenie, etc. Zdjęcia robię głównie podczas jazdy na rowerze (w mieście, ale nie tylko), spacerów czy po prostu dojazdów do pracy. Dlatego aparat musi być mały (dyskretny?). Wszelkie lustrzanki, czy nawet te nowoczesne bezlusterkowce z wymienną optyką raczej odpadają. Zresztą w D90 miałem od groma różnych szkieł, lamp, filtrów a jak przyszło co do czego to używałem przeważnie jednego obiektywu. Całego tego złomu nie chciało mi się nawet ze sobą nosić. I tu doszedłem do wniosku, że w sumie to ja nawet zooma nie potrzebuję.

W tym momencie wybór zawęził się do stałoogniskowych aparatów, a w kontekście fotografii ulicznej, w zasadzie do trzech modeli:

* Fujifilm X100V

* Nikon Coolpix A

* Ricoh GR III

Sony od kiedy przejęło moją ukochaną Minoltę i parę lat później zabiło standard mocowania “A” nie trawię, więc nawet nie brałem pod uwagę.

Fujifilm odpadł ze względu na rozmiar i kosmiczną cenę.

Nikon, jako że jest to konstrukcja leciwa (2013), jest właściwie nie do zdobycia.

W związku z czym został Ricoh GR III.

Im więcej czytałem o tym aparacie, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to jest właśnie to. Nie mogłem się tylko zdecydować, czy wolę wersję standardową z obiektywem 28mm, czy wersję “x” z obiektywem 40mm. No i ciągle próg 4-5k jakoś hamował mnie z zakupem.

Aż dotarło do mnie, że przecież na początek mogę kupić używaną wersję II. Niestety kilka prób zakupienia na OLX skończyło się niepowodzeniam - dziwnym trafem po próbie kontaktu konta były przez OLX usuwane, a w jednym ogłoszeniu pan uparcie nie chciał udostępnić opcji "przesyłki OLX". Aż na Vinted trafiłem na oryginalną, pierwszą wersję z 2013 roku w stanie niemalże idealnym. Szybkie targowanko i za 1800 cebulionów stałem się posiadaczem aparatu Ricoh GR (MK I) z 2013 roku.

IMG_5680.jpeg

Ten aparat jest fantastyczny:

* ma matrycę APSC 16 Mpix

* ma obiektyw odpowiadający 28mm o jasności f/2.8

* jest mniejszy (no dobra, jest grubszy) od ajfona

* jest gotowy do robienia zdjęcia w czasie ~1 sek od włączenia

* ma fantastyczne predefiniowane filtry, zwłaszcza genialny “positive film”

* robi zdjęcia w RAW + JPEG

* ma LAMPĘ BŁYSKOWĄ, z której wykastrowane są modele III i IV

Ale przede wszystkim ma coś, co doceniłem jak tylko zacząłem robić nim zdjęcia na ulicy - funkcję SNAP FOCUS.

Funkcja pozwala na wstępne ustawienie odległości ostrzenia, co wraz z odpowiednio dobraną wartością przesłony pozwala na robienie zdjęć “natychmiast”, bez ostrzenia. Po prostu - wyciągam aparat, celuję, wciskam spust i tyle - żadnego łapania ostrości. Co więcej, można skonfigurować “snap focus override”. W takim trybie aparat działa niemal klasycznie (czyli ostrzy przy częściowym przyciśnięciu spustu i po wyostrzeniu pozwala zrobić zdjęcie dociskając spust) ale wciskając spust od razu do końca, aparat pomija etap ostrzenia i robi zdjęcie z zadanymi parametrami “snap focusa”. Działa to niesamowicie. I to wszystko w sprzęcie, który mieści się w kieszeni spodni i ma 13 lat.

Ma tylko jedną wadę. Baterię zjada w ciągu jednego dnia (ok 200 zdjęć), więc trzeba nosić zapas.

Jak już się z nim całkiem zaprzyjaźnię, to pewnie dokupię sobie wersję III, bo jednak kilka rzeczy zostało w niej poprawione. Przede wszystkim zdecydowanie szybszy autofocus (jednak czasem się przydaje), IBIS (czyli stabilizacja obrazu), no i jest jeszcze mniejszy.

Swoje zdjęcia będę publikował pod tagiem . Zapraszam do obserwowania albo czarnolistowania.

No i takie trochę 😉

IMG_5681.jpeg
IMG_5682.jpeg
IMG_5683.jpeg
IMG_5684.jpeg

Komentarze (8)

Autorytet0piorunów

Mam Sony A5000 kupiony kiedyś za cały tysiąc plnów. Też APSC ale z wymiennymi obiektywami i nawet dokupiłem drugi obiektyw. Fajny ale długo się uruchamia.

Coś co jest fajne w aparatach to że nie mieszają dużo w kadrze. Telefon robi zdjęcie paskudne bo poruszyłeś albo warunki nie pozwolą na lepsze albo coś bardzo upiększonego. Niby jest bardzo podobne do zdjęcia z aparatu ale coś nie gra.

Mam w szufladzie Lumię 1020 z 41mpix i tam widać że to zdjęcia z telefonu ale ma jakiś taki ładny szum w nieidealnych warunkach. W nowszych smartfonach algorytmy wariują i jak nie dają rady to zdjęcie wyglada jeszcze gorzej.

Praktykant0piorunów

@fonfi Jeśli pogodzisz się w tej sytuacji z sony to seria RX100 może być w tym przypadku dużo lepszym i bardziej uniwersalnym rozwiązaniem kompaktowym mieszczącym się w kieszeni.

Kilka lat temu szukałem na rynku czegoś kierując się bardzo zbliżonymi do twoich wymaganiami, kupiłem wtedy rx100 III i do dziś dzielnie mi służy mimo wielu wycieczek kiedy turla się godzinami po plecaku.

Kolejne generacje są od niego jeszcze lepsze ale już w tej 1" matryca, jasny obiektyw z zoomem czy odchylany i przekręcany ekran i wysuwany wizjer (pozwalające na robienie zdjęć w bardzo jasnych miejscach czy robienie ich w bardzo dziwnych kadrach)

Ogólnie ma całą masę innych zalet podobnie jak ricoh którego kupiłeś

Zawodowiec1piorunów

W cyfrze to zaczynałem od Samsunga GX-1L (który de facto jest bliźniaczym modelem Pentaxa) i latałem z nim przez dobre 6-8 lat. Potem zostawiłem fotografię

I powiem Ci, że też jakiś czas temu kupiłem używanego, pełnoklatkowego Pentaxa (Ricoh) K-1.

Już od dluższego czasu jestem Pentax team, ze względu na to, że mocowania z nawet najstarszych aparatów Pentaxa pasują do każdego nowego.

Tak więc moje obiektywy z Zenita Automata (który dzielił mocowanie z Pentaxem i Praktiką) bez problemu pasują, co w sumie powoduje sporą oszczędność 😉

Mam plan trochę wrócić do pstrykania, niestety ogrom obowiązków trochę odsunął to w czasie.

Zawodowiec0piorunów

@ramen jest tylko poważna różnica, do każdego Pentaxa wsadzisz dosłownie obiektywy z mocowaniem K z lat 70 i nadal będą działały, już nie mówiąc o tym że każda m42 będzie :D.

Nikon, pomimo, że ma jeszcze dłużej swoje mocowanie, trochę zmieniał obsługę osprzętu i potrafią stare obiektywy nie współpracować z nowszym aparatem.

Canon przy nich wymięka. Zwróć uwagę na proporcję ceny korpusów i obiektywów tej marki i dlaczego tak jest 😉

Osobistość1piorunów

@DuckDuckDog Zawsze czułem, że w wyborze aparatu mają znaczenie... posiadane szkła. Trudniej je sprzedać, więc jak ktoś chce zmienić ekosystem, to ma sporo pracy, więc zostaje przy aparatach z mocowaniem, do których szkła już posiada. Dlatego "stare marki" jak nikon i canon sobie mogą folgować, bo ich szkła ma 90% fotografów z poprzednich lat i dalej śmigają w bezlusterkowcach pełniej klatki. A L- czy E-mount, to zajawka "nowej" ekipy.

Osobistość0piorunów

@fonfi hmm, dziwne to cuś, nawet nie wiedziałem, że ricoh robił jakieś aparaty... Miałem jakieś ksero od ricoha kiedyś, pamiętam, do którego oprócz tonera trzeba było sypać tzw. developer, jakoś mnie to zraziło. Bardzo ciekawy twist, dawaj foty, jak coś. Ten RAW, to zupełne zaskoczenie.... A tu wbijam na Allegro, a on stoi za wersję IIIx po 7k.... Przecież Lumix S5X body tyle kosztuje.... O co chodzi z tym aparatem?

Zawodowiec1piorunów

@ramen Ricoh przejął Pentaxa lata temu.

Co do samego aparatu... Też kiedyś nie wiedziałem ocb, ale wystarczy popatrzeć na zdjęcia nim robione a zrozumiesz ocb.

Czekam na zdjęcia @fonfi z niecierpliwością