
Wypad w Bieszczady na spontanie ze szwagrem. Co mogło pójść nie tak!?
Yes_ManLider
46piorunówSpojler
Wszystko poszło tak, jak zaplanowaliśmy ( ͡o ͜ʖ ͡o)
Long story short: szwagier to tak naprawdę szwagier Różowej, ale adoptowałem go bo samotny był. W zeszłym roku usiadł na mojej F-jocie i zapragnął powrotu do dwóch kółek. Dużo jeździł swego czasu. Szybko poszło, kupił Moto, za duże, kupił drugie - za małe, ale na wiosnę kupi już chyba docelowe xD
Na początku sierpnia rzucił hasło by pozdzierać opony na bieszczadzkich winklach więc podchwyciłem pomysł i ustaliliśmy termin. Szybki booking miejsc noclegowych i sruuuu.
A teraz relacja:
Wyruszyliśmy w piątek łapiąc się po drodze, na spokojnie i bez pośpiechu. Pierwszy nocleg pod Rzeszowem by spokojnie omówić trasy na sobotę i niedzielę i odpocząć.

Nocleg w dogorywającym hotelu na uboczu Rzeszowa, ale bardzo czysto i tanio. Obok Żabka więc takie mocne 5/5

W sobotę ruszyliśmy dalej w kierunku na Dynów, potem małą pętlą do Polańczyka.

W okolicach Dynowa wypełzł pasażer na gapę, który w końcu rzucił wszystko i wyjechał w Bieszczady. Zniknął na stacji benzynowej w Dydni. Życzę powodzenia Panie Koniku 😉

Po zameldowaniu się w gospodarstwie agroturystycznym w Polańczyku udaliśmy się na obiad do Dukli - w 2018 trafiłem przypadkiem do Browaru - Restauracji na tamtejszym miejskim Rynku. Od tego czasu nic się nie zmieniło: jest dalej klimatycznie, pysznie i piwo jest wyśmienite. Można wypić na miejscu (są zerówki) i zabrać na wynos.




Po obiedzie kręcenie części dużej pętli, trochę po starych zakamarkach i odwiedziny Siekierezady. Niestety to miejsce jest już tak skomercjalizowane, że nie przypomina dawnej knajpy, nie ma klimatu, za to jest sporo instagramowych glonojadów. Blaergh


Pod knajpą spotkałem ładnego klasyka:


Sobotę zakończyliśmy na chillowaniu w Polańczyku, wpadły drobne zakupy:

Coś zjedliśmy

i trafiliśmy na koncert lokalnego barda

Parę fotek z mariny w Polańczyku


Niedziela powitała nas takim obrazkiem:

Szybkie pakowanie i pojechaliśmy na śniadanie do Przysłupa - Dom Pstrąga, świetne miejsce pyszne jedzonko

Siakiś snejk się nawet trafił 😉



Dalsza część trasy to powrót przez Krosno i Stępinę (zahaczyliśmy o schron kolejowy).
Odnośnie schronu - rozczarowanie, nic tam nie ma. Pusty schron, parę tabliczek, kiepsko to wygląda. Mam porównanie bo byłem w Konewce.

Czyżby koniec atrakcji!?
Nope!
6 lat odkąd wróciłem na moto, zero kontroli drogowej. Jeden wyjazd ze szwagrem i proszę

Panowie prowadzili akcję sprawdzania uprawnień wśród motocyklistów. Było miło
Ogólnie wyjazd mocne 4,5/5, pogoda była idealna, bez deszczu. Ruch bardzo mały i to nas zakończyło. Gen spierdolenia BMW przeniósł się na jednoślady. Spotkanie dwie grupy gieesiarzy którzy odpierdalali takie fikołki na drodze że brak mi słów by to opisać. Poza tym pełna kultura.
Zanotowałem rekordowe najniższe spalanie: XJ600 na gaźnikach i wynik 3,7L na trasie 270km, podczas objeżdżania małej pętli bieszczadzkiej.
Łącznie zrobiłem 1134km.
Boli mnie tyłek, X-jota jest dla mnie stanowczo za mała. Moto daje radę, silnik jest zaprojektowany na turystyczne wojaże, ale jest dla mnie za krótki i za lekki.
Kolejny wypad pod koniec września ( ͡o ͜ʖ ͡o)
Komentarze (20)
Szwagier różowej czyli twój brat? XD
Bezczelny clickbait ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@WujekAlien starałem się jak mogłem 😆
Ten pierwszy hotel w którym się zatrzymaliście to jeden z tych z afery podkarpackiej
@Yes_Man ja mam problem z tymi bieszczadami jeśli chodzi o jazdę motocyklem. Duża pętla jeszcze jako taka jest, natomiast mała to dramat - jakość asfaltu, trasa nijaka. W sumie nie wiem czemu wśród towarzystwa motocyklowego pętlę są postrzegane jako coś super, kultowego.
@Dagonet Nie do końca. Da się znaleźć szutry bez zakazów. Co prawda na Podlasiu i Mazurach jest z tym lepiej, ale nie ma aż tak źle.
@Klamra szczególnie, że większość dróg masz z zakazem...
@Shagwest zdecydowanie, ale Bieszczady mają swój urok. Ja głównie chodziłem, to był pierwszy wypad Moto. I rzeczywiście Polska oferuje lepsze tereny do jazdy, choćby Bory Tucholskie
@Yes_Man No ja mam chyba każdy asfalt w Bieszczadach zaliczony. Trochę szutrów też. Widoki - dla widoków jednak i tak lepiej do Kotliny Kłodzkiej uderzyć 😛
@Yes_Man Oczywiście. Tam jest potencjał, ale z Bieszczadami robi się powoli to co się stało z Mazurami. Jest coraz bardziej turystycznie. IMO w Bieszczadach, jest za dużo motocyklistów. Są wszędzie. Aha i muszę to powiedzieć, ale Siekierezada, też jest przereklamowana ¯\\(ツ)/¯
Jeżdżąc po "pętlach" rzeczywiście coś się zobaczy, ale prawdziwe Bieszczady zaczynają się właśnie na bocznych drogach. Niekoniecznie na szutrze. My zjeżdżaliśmy (jednak po asfalcie) w różne zakamarki i to było najlepsze. Widoki dalej są, najczęściej lepsze niż te widziane z perspektywy głównej trasy.
@Klamra OK, doprecyzuję, że z perspektywy drogowego motocyklisty 😉
@Shagwest Trochę tak, ale nie. Bieszczady rzeczywiście są przereklamowane motocyklowo i jest tam ogólnie dużo motocyklistów. Ale na nowo można odkrywać Bieszczady, kiedy się pojedzie tam adv i zjedzie z asfaltu (° ͜ʖ °)
@Dagonet Szczerze mówiąc, w ogóle Bieszczady są mocno przereklamowanym kierunkiem motocyklowym. Jeśli nie masz tam blisko ani nie masz tam znajomych, których chcesz odwiedzić, to zupełnie bez sensu się tłuc w te góry zamiast skoczyć w Sudety czy choćby dookoła Tatr (by już pozostać w miarę blisko Polski z alternatywami). Asfalt z roku na rok coraz gorszy, widoki imponujące tylko wtedy, gdy nigdy nie widziało się żadnych innych gór. Podkreślam - piszę z perspektywy motocyklisty, a nie o chodzeniu po górach.
Znam motocyklistów z Podkarpacia dla których Bieszczady to jakaś mekka i obowiązkowy cel corocznej wyprawy. Zaczynanej w sobotę rano i kończonej w sobotę wieczorem.
@Dagonet generalnie w polsce nie za bardzo jesy gdzie pojezdzic na motorku. Podejrzewam, ze petla bieszczadzka jest znana, bo to jedna z niewielu tras gdzie nie jezdzisz 15 km tam i spowrotem tylko po prostu robisz rundkę dookola gór
@Dagonet ja nie hołubię tych pętli. Zwyczajnie robisz to niechcący jak już tam trafisz. Jeżdżenie w kółko nie ma sensu. Co do jakości asfaltu: omijanie dziur na winklach też daje dużo frajdy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ja się cieszę że pojechałem samochodem w piątek bo ulewa taka jakiej dawno nienawidziałem, kilka kilometrów z zrzedu przy drodze połamane drzewa a my pod namiotem byliśmy xd
Komentarz dla zasięgu, ale lektura potem. :)