Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

t0mekOsobistość

Dołączył/a:

  • 95 wpisów
  • 1705 komentarzy
  • 21 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

33piorunów

Awantura w Berlinie. Bąkiewicz i jego ludzie zakuci w kajdanki

Inba z Bąkiewiczem i ROG. Niemiecka policja spacyfikowała Ruchaczy Obrony Granic i Bąkiewicza. Spacyfikowała, dosłownie, z wzięciem pod but, przyklękiem ala Floyd na co poniektórych i flekowaniem opornych, a nawet tych nieagresywnych bezlitośnie lano po głupich łbach. polityka #afera

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Inba z Bąkiewiczem i ROG.

Niemiecka policja spacyfikowała Ruchaczy Obrony Granic i Bąkiewicza. Spacyfikowała, dosłownie, z wzięciem pod but, przyklękiem ala Floyd na co poniektórych i flekowaniem opornych, a nawet tych nieagresywnych bezlitośnie lano po głupich łbach.

i może

https://wiadomosci.wp.pl/awantura-w-berlinie-bakiewicz-i-jego-ludzie-zakuci-w-kajdanki-7297559515363360a

Gruba ryba4piorunów
Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

Po długiej, zimnej i śnieżnej zimie, po chłodnej wiośnie, przyszedł w końcu ten dzień, ciepły, majowy i słoneczny. Właśnie zakwitły rzepaki i głogi; przez całą zimę tęskniłem do ich dusznego zapachu. Przez otwarte okno mieszkania usłyszałem szum i narastający dźwięk, charakterystyczne, coraz głośniejsze, zawodzące „uuuuuu”.

Rójka pszczół!

Pytanie tylko, czy właśnie uciekają z mojej pasieki, czy wręcz przeciwnie. Wybiegłem na zewnątrz.

Rój szedł z fasonem. Kołująca w powietrzu, rozedrgana, szara chmura, złożona z tysięcy punktów, z których każdy zataczał własne kręgi i po swojemu bzyczał, brzęczał i wibrował. Jeden jęk! Podczas rójki pszczoły nie są agresywne, praktycznie nie ma ryzyka użądlenia. Można stać w samym środku, a pojedyncze sztuki siadają człowiekowi na głowie, rękach, twarzy, pochodzą chwilę i podrywają się w powietrze. Największa grupa siadła na jednym z pustych uli, po czym pomalutku, stopniowo, grzecznie weszła do środka...Radość, pomyślność, dobry znak! Ucieszyłem się, z wdzięcznością myśląc o zaoszczędzonej pracy. Kiedy w przeszłości trafiała mi się taka zdobycz, zwykle musiałem używając drabiny zdjąć ją z drzewa, potem przetrzymać w chłodnej piwnicy co najmniej przez dobę, a w tym czasie przygotować nowe mieszkanie. W następnym kroku osadzałem rój w ulu, zawsze trochę roboty mnie to kosztowało, czasem trzeba było zakasać rękawy i na szybko nowy ul zbudować od podstaw.

Jakież jednak było moje zdumienie, gdy w odstępie może dwóch godzin przyleciał kolejny rój, jeszcze obfitszy, powtarzając ten sam manewr krążenia, opadania i zasiedlania kolejnego pustego lokum. W mojej ponad 30-letniej przygodzie z pszczołami nie miałem jeszcze takiego przypadku, aby tego samego dnia, w krótkim odstępie czasu, przybyły do mnie dwie rodziny, a każda z nich samodzielnie osiedliła się.

Kiedy kilka dni później zdarzenie powtórzyło się po raz trzeci, pokiwałem tylko w zadumie głową.

Oho, pomyślałem. Somsiad nie będzie szczęśliwy....

W tej chwili wszystkie trzy rodziny dochodzą do siły, jednej z nich postanowiłem zmienić matkę. Załamanie pogody, chłody w połowie maja, "zimni ogrodnicy" i "zimna Zośka" dały się we znaki, ograniczając wiosenne pożytki. Czereśnie, wiśnie czy śliwy w większości straciły kwiat po przymrozkach. Rzepak został wykorzystany częściowo, mniszka było mało i słabo nektarował z powodu braku opadów. Warunki pogodowe sprawiły, że w pewnym momencie chętniej oblatywana była kwitnąca jabłoń niż rzepak. W wyniku ogromnej i niespotykanej o tej porze suszy, w całej okolicy zakwitła tylko jedna jedyna akacja. Zaczyna się kwitnięcie maliny, jest trochę gorczycy, facelia, gryka, chaber. Przekwita już stulistna róża, bardzo chętnie odwiedzana przez owady, ale ciągle jeszcze spotyka się białą koniczynę, podlaną w ostatnich dniach przez deszcz. Przygotowujemy się do lipy, ale nie wiążę z nią wielkich nadziei. I tak to jakoś idzie.

Po pierwszym miodobraniu mam na sprzedaż trochę rzepakowego miodu, gdyby ktoś chciał kupić. Słoik 1,3 kg = 40 zł + przesyłka, najchętniej paczkomatem.

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Ciociu @Wrzoo , czy to nie czas na #codziennepiciu? Jest coraz cieplej, a ja nie wiem - pić czy nie pić? 😁

Obecnie mamy te 25-26 stopni w ciągu dnia i jest to gorunc, a przecież latem bywa o wiele cieplej. A te pierwsze upały to zdradliwe są, synek. A że jedna szklanka kranowianki to zaproszenie do trzech, wczoraj podczas prac koło domu wypiłem 2,5 l. Mimo to przy porannym ważeniu widzę spadek -2 kg.

Fanatyk2piorunów

@t0mek środowa noc już była, chyba możesz doczekać?

Nie mogę z tymi pijusami...

Osobistość1piorunów

@eloyard nie mogę się doczekać, kiedy nastawię wiadro podpiwku. Temperatury są idealne i na produkcję i na konsumpcję.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

23piorunów

Hejto to portal dla starych ludzi, i na to liczę. Na obecnych tutaj geriatryków. Ich doświadczenia ze służbą zdrowia i własnymi dolegliwościami są nie do przecenienia 😁

W skrócie - chrapię podczas snu. Kiedyś tego nie było, potem pojawiało się sporadycznie i nie było aż tak bardzo uciążliwe, a jeśli już, to wystarczyło zmienić pozycję. 4 lata temu postanowiłem coś z tym zrobić, poszedłem do laryngologa z dobrymi opiniami. Rentgen zatok, rezonans, potem prostowanie przegrody nosowej i podcięcie przerośniętych małżowin nosowych.

Trochę się poprawiło, ale też do czasu.

Nie dość, że chrapanie wróciło, to nasiliło się, od dwóch lat jest gorzej .

Zbliżam się do 50-tki, nie mam problemów z nadwagą, mam lekkie nadciśnienie (leczone) i raczej żadnych innych dolegliwości, które miałyby wpływ. Chrapię w każdej pozycji, dodatkowo mam uczucie spływania wydzieliny do gardła (i chyba to powoduje chrapanie). Nie zależy to od pory roku czy otoczenia, ale lepiej oddycha mi się w chłodnym pomieszczeniu. Nos w pozycji leżącej przytyka się, zarówno lewa, jak prawa strona. Zapisałem się do innego laryngologa, po czym...trafiłem na tego starego, bo akurat miał zastępstwo. Widać los tak chciał.

Zaordynowano mi wymrażanie wnętrza nosa, żeby zwiększyć drożność i usprawnić przepływ powietrza. No trochę poprawiło mi to samo oddychanie, ale nie zlikwidowało chrapania. Uczucie spływania do gardła ciągle jest. Właśnie miałem polisomnografię (diagnostykę bezdechu sennego), jeszcze nie mam wyników. W czerwcu przejdę laserową korektę podniebienia miękkiego.

Spodziewam się, że ktoś tutaj miał lub ma podobne problemy - wymieńmy się doświadczeniami :smiley: Jak to u Was wygląda, jakie kroki podejmowano w celu eliminacji tej przykrej przypadłości? Jakieś porady, w którą stronę warto spojrzeć?

#sluzbazdrowia

Gruba ryba1piorunów

@t0mek do operacji przegrody to przez sen oddychałem tylko przez usta. Od ponad 10 lat ribie płukanie nosa roztworem soli przed pójściem spać, mam nawilżacz w sypialni ustawiony na 60% i dodatkowo oczyszczacz powietrza.

Osobistość0piorunów

@l__p zaobserwowałem, że jak wypłuczę nos tak jak piszesz, to sen jest lepszy. Mniej spływania do gardła, rozrzedzenie wydzieliny i (chyba) pewne nawilżenie.

Kompan1piorunów

@t0mek Proponuję dwie opcje, obie radykalne 😉 Dla niecierpliwych tl;dr: wilgotność powierza w miejscu w którym mieszkasz. Przerabiałem coś bardzo podobnego, więc tak:

Opcja 1: Przeprowadzka do Wietnamu :star-struck: Ze swojej strony polecam Saigon albo Cần Thơ. W obu miastach masz przez cały rok stabilne +30 stopni w dzień i 25 w nocy przy wilgotności ~80%. Tydzień-dwa tam i od razu wszystkie problemy jak ręką odjoł, j⁎⁎ać falubaz. Jaki ja byłem zdziwiony za pierwszym razem. No ale rezydencji podatkowej nie mogę zmienić, więc mogę tam być przez max pół roku.

Opcja 2 też niestety radykalna: przeprowadzić się. Ja się załatwiłem po tym, jak przeprowadziłem się do BARDZO nasłonecznionego mieszkania. Mega mi się podobało i mieszkałem tam kilka lat. Wielkie okna na południe i zachód, więcej słońca na chacie się już chyba nie da mieć. No ale takie coś wpływa na wilgotność, która jest znacząco mniejsza niż na bardziej standardowych kwadratach. Zimą, bo wiadomo, ogrzewanie, a przez cały pozostały czas też, bo grzeje słońce.

Ogólnie polecam się przyjrzeć jak wygląda wilgotność. W tej starej nasłonecznionej chacie, jak mi (tani) higrometr pokazywał więcej niż 20% - czyli dół skali - to było święto lasu. Wartość 20% to był taki standard tam. Z czasem dostałem bardzo podobnych objawów do Twoich, tylko to nie trwało tydzień-dwa, a bardziej rok-dwa. Na szczęście w moim przypadku udało się to odwrócić.

Osobistość0piorunów

@funkylemon może być coś na rzeczy. Właśnie wróciłem z diagnostyki snu. Ośrodek był w ładnym parku, pomieszczenie wietrzone cały wieczór, ale na noc okno zamknąłem. Musiało być bardzo przesuszone powietrze w budynku, bo w nocy miałem pustynię w gardle, budziłem się co godzinę na piciu (a oprócz tego sam się wybudzałem własnym chrapaniem). Męka.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Hydepark

119piorunów

Dziwna sprawa.

Kamienica/mały blok w mieście (Lublin), w nim nasze mieszkanie. W mieszkaniu internet + telewizja od Play (zarejestrowane na moją żonę). Do wczoraj wszystko dobrze, dziś (poniedziałek) brak sieci i TV (wiadomo, takie coś potrafi zaboleć). No i jak moja połowa została odcięta od jakiegoś swojego serialu to skontaktowała się z dostawcą, który poinformował, że w piątek po południu ktoś podający się za nią wypowiedział umowę, więc usług nie ma. WTF?! Co więcej, dwie sąsiadki również nie mają (nie wiem, kto jest ich dostawcą). Robi się coraz dziwniej, bo jedna to nie wiem, ale druga jak zaczęła wyjaśniać, to usłyszała od konsultanta, że administracja budynku zgłosiła likwidację bloku.

Oooo.

Wydzwoniony administrator potwierdził, że jest na urlopie i oczywiście żadnych zgłoszeń nie dokonywał.

Śmierdzi na kilometr. Raz, że podszywanie się pod kogoś. Dwa, że jakim cudem ktoś wypowiedział umowę - musiałby zostać zweryfikowany przez operatora. Trzy, wypowiedzenie z dnia na dzień, bez okresu wypowiedzenia? Cztery, kilka osób w tym samym czasie, w tym samym budynku, w piątek po południu?

Sprawa przekazana do działu technicznego Play, czas reakcji przewidziany - 48 h. Każę żonie zgłaszać na bagiety podejrzenie popełnienia przestępstwa, sytuacja jest rozwojowa.

#cyberbezpieczenstwo #bezpieczenstwo i #niewiemjaktootagowac

Koneser6piorunów

@t0mek nie masz może umowy bezterminowej na dobrych warunkach? Może kombinują jak mogą żeby zmusić ludzi do podpisania nowych umów

Fanatyk1piorunów

@t0mek takie wypowiedzenie to trwa z tydzień, ewidentnie coś śmierdzi. UOKIK bym poinformował i UKE.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Takie tam, pierdykłem se składaka z tego, co się poniewierało pod ręką.

Mechanizm od Rakiety z tarczą i wskazówkami od zegarka w złoconej kopercie, kupiłem kiedyś luzem, pewnie buda poszła na odzysk złota. Werk był niesprawny, palety kotwicy były zmasakrowane, poza tym drobne defekty. Tarcza z urwanym mocowaniem. Dopiero przy zdjęciach zauważyłem, że napis na niej jest w cyrylicy, a na sekundniku w łacinie, czyli poskładane z kilku. We wskazówkach przydałoby się uzupełnić wypełnienie, bo częściowo wykruszone.

Koperta od czegoś innego, chyba od "Sławy".

Na plus - lubię czarne tarcze, ale fotografować to jest bardzo trudno. No i koperta w dobrym stanie. Rozbudowany kalendarz z szybką zmianą daty. Pasek nowy, chiński. Po myciu, oliwieniu i regulacji robi kilkanaście sekund dobowo na minus, czyli nieźle.

Jakoś przydałoby się ją ochrzcić, ale nie mam pomysłu.

Mocarz1piorunów

Eee, piekne to. Moze Frankenblat?

Osobistość

w Hydepark

22piorunów

Kiedy mnie pytają "co pan sądzisz o kwarcowych chronografach analogowych z napędem solarnym?", odpowiadam:

- No cóż, to skomplikowane....

😉

#kontrolanadgarstkow

Fanatyk3piorunów

Ja na solarnego citka złego słowa nie powiem. Chociaż ten konkretny mi się z wyglądu niezbyt podoba.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

Taka ciekawostka. Rachoń biegnący za samochodem i filmujący przewiezienie Z. Ziobry na przesłuchanie popełnił wykroczenie, więc stanie przed sądem.

#polityka

https://www.tysol.pl/a152916-michal-rachon-stanie-przed-sadem-policja-zarzuca-mu-wykroczenia-po-relacji-na-zywo

GURU6piorunów

K⁎⁎wa tylko to na niego znaleźli? xD

Osobistość0piorunów

@starszy_mechanik no szedł po jezdni, a na pasach używał telefonu. Dwa wykroczenia.

Gruba ryba0piorunów

@starszy_mechanik chuj, nawet te 100 niech dostanie. Za to jak napisał o tym. Wiem, że jakby poszukali to pewnie I z Węgier by dzwonił, o ile Zbychu i Marcin by nie zajmowali pokoju z kamerkom ale on napisał tak, że jak czytasz, to odnosisz wrażenie, że ty masz dostać taki mandat ale nie dla niego to, bo nie jest robakiem.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Zdrowie

17piorunów

Jako że to portal dla starych ludzi....można się przebadać, ja już wypełniłem ankietę i czekam na skierowanie. Całkiem solidny pakiet badań mi zaproponowano, krew, mocz, glukoza, nerki, wątroba, cholesterol. Polecam.

https://budcare.pl/nie-lecz-sie-w-ciemno-darmowy-pakiet-badan-nfz-dla-kazdego-pacjenta-jak-go-odebrac

GURU1piorunów

@t0mek Miałem już w poprzednim programie wziąć udział, ale jakoś do ośrodka nie po drodze..

No to czekam na kontakt

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

19piorunów

Wostok Ałmaz w wersji "firanka".

Pisałem już o tym, że moim zdaniem mało co tak silnie wpłynęło na kulturę i wyobraźnię ludzi, jak lot w Kosmos. Wspominałem również, że po udanym wystrzeleniu Gagarina w 1961 r., ruskie fabryki zegarkowe pozmieniały nazwy na "kosmiczne". To nie tak, że taka moda. Po prostu fakt wpisał się w maszynę propagandową Związku Radzieckiego, która sukces pozaziemskich misji tłoczyła do głów w każdy możliwy sposób. Zatem Czystopolska Fabryka Zegarów została w roku 1965 "Wostokiem", które to słowo oznacza "wschód", ale tutaj konkretnie odnosi się do serii sowieckich lotów orbitalnych. Wostok 1 to Gagarin, lot sterowany z Ziemi (którą okrążył). Wostok 2, kilka miesięcy później - Titow, pierwszy człowiek spędzający na orbicie ponad dobę. Wostok 3 i 4 - pierwszy wspólny załogowy lot 2 statków kosmicznych. Wostok 5 (Bykowski) startował równolegle z Wostok 6, (Tiereszkowa, pierwsza kobieta poza Ziemią) w 1963 r. Z "piątki" emitowana była transmisja telewizyjna, puszczana dalej po demoludach i państwach Zachodu.

W Czystopolu produkowano kilkanaście marek i brandów, z których np. Wostok i Ałmaz ("diament") na mechanizmie 28xx 18 kamieni różniły się chyba wyłącznie napisem na tarczy. Wykorzystywały ten sam mechanizm i kopertę, chyba w niektórych modelach wskazówki były odmienne. Wychodziły równolegle w latach 60-tych, po czym w 1969 r. dokonano unifikacji marek i dalej istniał już tylko "Wostok".

Tutaj wieczorna dłubaninka, właśnie coś takiego. Na mostku logo Czystopolskiej, czyli produkcja przed 1965 r., ale brak wybitej daty, co mnie dziwi. W zespole balansowym stary typ zabezpieczenia antywstrząsowego. Zegarek po lekkim zalaniu, spora patyna na tarczy, chyba niepotrzebnie ją próbowałem przemyć. Po umyciu ruszył od pierwszego razu ale jeszcze kuleje, przypuszczalnie jest problem z górnym łożyskiem balansu. Szkło do wymiany, bo trzaśnięte, ale chwilowo nie mam takiego, więc tylko przepolerowane.

Kiepskie światło, na żywo wygląda lepiej. Fajna masywna uszata koperta typu "krab", pasek kupiony na starociach.

#gruparatowaniapoziomu

Fenomen1piorunów

Piękne hobby!

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Wostok, Wostok. Notabene, Istniała też na zachodnim rynku niemiecka marka "Ostwok", wykorzystująca mechanizmy zegarkowe z Czystopola.

Tutaj jedna z ładniejszych metamorfoz niskobudżetowych. Kupiony na starociach za 5 zł jako niechodzący złomek. Pęknięte szkło, sekundnik spadł z osi, urwana tarcza, ale koperta w dobrym stanie i mechanizm do dopieszczenia. Duży, garniturowy, bardzo uniwersalny wygląd, klasyka bez zbędnych elementów, jedynie koperta jest troszkę dziwniejsza, bo lekko owalna.

Po serwisie, polerce koperty, wymianie szkła, wymianie koronki, dorobieniu uszczelki pod dekiel. Lubię zegarki z czarną tarczą, ale ich fotografowanie to katorga. Tutaj na nowej chińskiej podstawce. Wiem, pasek różowy, ale to pod kolor mojej nowej rangi :smiley:

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

Przyszły itemy z Chin. Kluba zegarmistrzowska, czyli rodzaj uniwersalnego uchwytu, przedłużki wałków, glinka, podkładka. Do teleskopów pan Chińczyk dołożył mały wihajsterek do ich zmieniania, a do glinki - drewniane czyszczaki. No fajno.

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Kolega @KHOT posłał mnie kiedyś na straceńczą misję: przekazał szczątki swojego noworuskiego "komandira", bo może uda się go ożywić. Ludzkie panisko, chyba dobrze rozumie, że jak powiedziałem że zajrzę to zajrzę, i nie musi co pół roku przypominać.

W przesyłce otrzymałem kopertę z koronką, tarczę i wskazówki. To już coś. Koperta w bardzo dobrym stanie, niestety, mechanizm automatyczny wywiało - szkoda, bo automaty Wostoka były nawet udane. Obecnie trudno go zdobyć, a jeśli już, to w cenie całego zegarka, więc bez sensu. Rozpocząłem zatem poszukiwania odpowiedniego mechanizmu nie-automatycznego, czyli manualnego, który mógłby zostać użyty. Dopiero we wrześniu dawca został rozebrany i zaserwisowany. Wcześniej sama koperta z wymienionymi uszczelkami i koronką przeszła test szczelności - po prostu zabrałem ją na basen, gdzie przez godzinę pływałem z nią i nurkowałem do 2 m . Po ocenieniu szczelności, umyty i naoliwiony mechanizm połączyłem z tarczą, koronką i wskazówkami. Dawca miał datownik z czerwonymi cyframi, więc podmieniłem na oryginalny, niech już wygląda tak, jak wyszedł z fabryki. No i mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra jest taka, że zegarek chodzi. Zła - że z trudem. Tak bywa z mechanizmami z odzysku, nie wiadomo, co tam z nimi było wcześniej. Generalnie, do ponownej rozbiórki i diagnozy, przypuszczam, że jedna z osi może być minimalnie skrzywiona. Ale jest szansa na sukces.

Zegarek noworuski, oceniam że produkcja już po 2000 r. Na tarczy i deklu rosyjskie symbole, proszę nie bijcie - taki się urodził., nie jego wina (ani tym bardziej moja). Ładny bezel, koperta chromowana, płaskie mineralne szkło.

@KHOT, jeśli tu jeszcze zaglądasz, trzymaj kciuki! To nie jest tak, że ja zapomniałem, wcale a wcale!

#gruparatowaniapoziomu

Osobistość

w Hydepark

23piorunów

Hejcia, zegarkowe świry! Byliście dziś grzeczni? Zasłużyliście na coś fajnego?....

No to bardzo mnie jest przykro, bo nic fajnego nie mam :zany_face:

Dobra, zatrzymajmy tę karuzelę śmiechu. W poprzednim wpisie wspomniałem, że w miarę obcinania kosztów procesu produkcyjnego, wykonanie zegarków radzieckich było coraz bardziej "oszczędne". Tja. No shit Sherlock. Mechanizmy, dawniej starannie wykończone, zrobiły się surowe. Zachowano ich walory użytkowe, bez najmniejszych dodatków dekoracyjnych. Przypomina mi to dzisiejsze mechanizmy chińskie, w których zredukowano absolutnie wszystko to, co zredukować dało się. A piękne być nie muszą, wszak wiadomo, że i tak znajdą nabywcę tam, gdzie główne kryterium zakupu stanowi cena.

Na początku lat 90-tych szukając dodatkowych zysków przyjęto pomysł, aby - przez utworzoną spółkę - córkę "Wostok - Design" w Moskwie (czyli dość daleko od Czystopola, jak im się to spinało?) - realizować indywidualne zamówienia na wykonania tarcz. Można sobie było, dla przykładu, zamówić zegarek specjalnie malowany na okoliczność rocznicy ślubu, albo z logotypami jakiegoś zakładu pracy. A ichniejsze Towarzystwo Przyjaźni zamówiło na cyferblacie wizerunek kosmonautki Walentiny Tiereszkowej (był to zegarek upominkowy dla biur w 67 krajach).

Dalej: w 1998 r. całkowicie zmodernizowano linię technologiczną oraz wprowadzono "czyste technologie" w branży galwanicznej, co - jak pisze producent - "pozwoliło oczyścić o 80% okoliczne rzeki z chromu". Aha. To już wiem, gdzie wcześniej lądowały ścieki fabryczne. Z drugiej strony, takie innowacje umożliwiły wykonywanie kolorowych powłok galwanicznych. Z trzeciej strony, no przecież, w końcu można było uzyskać złocisty kolor koperty bez użycia złota (używano do tego soli różnych metali).

Tu na zdjęciu Wostok "śnieżynka", czyli cywilna wersja małego "komandira". Ciągle ten sam mechanizm 24xx, ciągle bezel, ciągle zakręcana koronka, prosta i czytelna forma. I właśnie tutaj widać, jak już na zmodyfikowanych liniach produkcyjnych wykonywano powłoki imitujące złoto. W źródłach znajduje się wzmianki o użyciu do tego celu soli tytanu. Pomimo korzystnego wyglądu, takie wersje były mało odporne na wycieranie się.

Gruba ryba4piorunów

Świetna instrukcja. "Użyj cudzej ręki i zapasowej mycki by docisnąć maskę tlenową do twarzy "

Fanatyk2piorunów

@Heheszki Dziś jest prościej: "Zapnij pasy".

Gruba ryba1piorunów

@xniorvox XDDD to już trochę zbyt grube jak dla mnie. Śmieszne, ale tak na krawędzi mowy nienawiści xD Ja to szanuje, bo nie cackasz się 😅

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

To co by tutaj dzisiaj wrzucić? A no tak, przecież.

W komentarzach do poprzedniego wpisu pojawił się zegarek kolegi @szamaan . W istocie jest to chińska kopia ruskiego "Komandira" - no tak już jest, że Chinole kopiują dosłownie wszystko, co da się sprzedać. Oprócz różnic w znakach graficznych na tarczy, przede wszystkim jest tam inny mechanizm i brak zakręcanej koronki. No ale czy wszystkie "Komandirskie" miały zakręcaną koronkę?

Tu poniżej zamieszczam zdjęcie zegarka z chudych lat 90-tych, gdy ZSRR słaniał się i chylił ku upadkowi. Trudności zaopatrzeniowe, a może po prostu kalkulacja kosztów produkcji czy też łatwiejsza obróbka zadecydowały, że mechanizmy umieszczano w kopertach plastikowych. Inne fabryki też tak robiły, np. pokazywałem tu już kiedyś plastikową "Sławę". Znak czasów: potanienie produkcji kosztem jakości. No, z takich niewątpliwych plusów, to na takiej kopercie nie przecierały się coraz to cieńsze powłoki galwaniczne (warstwa złocenia kopert metalowych z początkowych 20 spadła poniżej 5, a potem poniżej 2,5 mikrometrów; koperty anodowane, zgodnie z powszechną opinią, wycierały się od samego patrzenia na nie). Nie udało się opracować zakręcanej koronki, więc choć na oko spora, tutaj jest zwykła, bez uszczelnienia ekstra. Zachowano za to bezel. Po co? Chyba dla zwiększenia wizualnej atrakcyjności czasomierza, a może żeby zachować jego militarny wygląd. Ale na tarczy jest napis "Wostok", a zatem to nie "komandir", tylko cywilbanda pozująca na szarżę.

Wewnątrz mechanizm niby ten sam, ale monolityczna koperta wymusiła ciekawe rozwiązanie uszczelki - na drugim i trzecim zdjęciu jest to pokazane podczas rozbiórki. Po odkręceniu szeregu śrubek od dołu, oddziela się cały wierzch razem z wewnętrzną metalową puszką, uszczelnioną gumowym pierścieniem. No nakombinowali się widać nad tym.

Zegarek kupiony za 10 zł na staroćkach, jako ciekawostka. Okazał się zanieczyszczony, ale w pełni sprawny. Po niewielkich zabiegach służy do codziennego użytku. Trzeba jeszcze przepolerować szkło i wymienić farbę we wskazówkach, bo się wykrusza.

Fanatyk2piorunów

> Tu poniżej zamieszczam zdjęcie zegarka z chudych lat 90-tych

@t0mek Mam nadzieję, że wkrótce znów przyjdą na nich chude czasy i Twoja kolekcja wzbogaci się o nowy rosyjski paździerz 😁

Osobistość1piorunów

@xniorvox ja myślę, że bardzo chude lata to już na nich nastały, bo np. nie daje się kupić ich zegarków z fabryki, która nieprzerwanie działała od czasów Piotra Wielkiego (a jeszcze kilka lat temu dawała na pełnej). I bardzo k...wa dobrze.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Znów Komandir.

To jest mój prywatny zegarek, który jako nowy, kupiony na straganie od Ruskich, dostałem od brata gdzieś na przełomie lat 80/90. Model określany jako "Kadet" albo "Junior" ze względu na niewielki rozmiar.

Historia z nim związana jest taka, że gdzieś tak w 6 - 7 klasie podstawówki jeden z klasowych koleżków, wg dzisiejszych standardów powiedzielibyśmy: inteligentosceptyczny, szalał na przerwie. Znalazł gdzieś śrubę i rzucał nią po sali lekcyjnej może nie pełnej dzieci, bo część przecież była na korytarzu, ale i nie pustej. Pocisk odbił się od sufitu i trafił akurat w mój zegarek.

No zatrzęsło mnie. Złapałem go za wszarz i nastraszyłem jego matką, której bał się panicznie, bo potrafiła lać go w d....pasem. Koleżka obsrał się, obiecał, że zegarek naprawi....no cóż. Po kilku interwencjach przyszedł koniec roku szkolnego, a pęknięte szkło, jak widać, jest do dzisiaj.

Zegarek wyprodukowany na wewnętrzny, radziecki rynek, co widać po cyrylicy na tarczy. Nie widać tego na zdjęciu, ale tonowane kolory cyferblatu mają to, co jest charakterystyczne dla Wostoka - spękania lakieru. Takie krakle to niemal znak rozpoznawczy fabryki. Centralnie znaczek z igrającym na falach delfinkiem, no bo wodoodporność, mordo. Logo w postaci nazwy fabryki oraz oznaczenie ilości kamieni po ukosie, symetrycznie do osi. Pomimo takiej ilości znaków graficznych, niewielka tarcza jest czytelna. Zakręcana duża koronka, obrotowy bezel, kopertę chyba można określić jako "krab". Raz w życiu był u zegarmistrza, żeby go otworzyć, facet musiał umieścić go w imadle i napierać z buły specjalnym kluczem do dekli.

Fanatyk3piorunów

Bajka o Babie Jadze 😁

Lider0piorunów

@t0mek ło bardzo fajny, nosiłbym! 😁 Z tych starych Wostoków to zawsze mnie odrzucały te tarcze z gwiazdą czy czołgiem, a tu elegancki delfin.

Osobistość1piorunów

@splash545 sporo tego śmiga, tylko ten jest dość mały jak na dzisiejsze standardy

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

26piorunów

Komandirskie.

Kontynuujemy Czystopolską Fabrykę Zegarków.

W 1965 r. na targach w Lipsku CzCzZ dostał wielki medal i dyplom za zegarek "Wostok" z mechanizmem precyzyjnym 28xx (22 kamienie). Wtedy jeszcze produkowali różne marki. Ministerstwo Obrony zamówiło u nich zegarek z przeznaczeniem dla kadry dowódczej, miał mieć podwyższoną szczelność i odporność na zabrudzenia. Tak powstała pierwsza wersja zegarka "Komandirskie" ("dowódcowski"? Nie wiem, jak to przetłumaczyć. "Komendancki"? Chyba tak lepiej).

Był to zegarek w kopercie chromowanej lub złoconej na mechanizmie 2234 o 18 kamieniach, czyli ten sam, co np. w Mirach i wczesnych Wostokach, ale z dodaną stop-sekundą. Rozwiązanie to miało umożliwiać synchronizowanie czasomierzy do skoordynowanych działań militarnych. Nie spotykało się go w powszechnej sprzedaży, a tylko w wewnętrznych sklepach "Wojentorg", przeznaczonych dla personelu wojskowego. Późniejsze modele były również nadawane jako prezenty uznaniowe, np. od ministra. Na tarczy miały napis "Komandirskie", czerwoną gwiazdę, ew. dopisek "Czystopol" i zwykle również "zakaz MO" (tzn. zamówienie Ministerstwa Obrony). Produkcja trwała ok. 60 lat i ich wygląd oraz rozwiązania zmieniały się w tym czasie. Po zmianie nazwy producenta z Czystopolskiej Fabryki na "Wostok", oraz po przemianowaniu wszystkich produkowanych brandów również na "Wostok", zegarki wojskowe żyły własnym życiem i ciągle wychodziły jako submarka "Komandirskie". Ba, pojawiły się też Generalskie, Kapitańskie, Lejtnanckie, Sierżanckie i jakieś tam jeszcze (Chorążowskie? nie pamiętam), ale już o wiele rzadziej spotykane. Sam zegarek otrzymał w latach 70-tych nowy mechanizm 24xx, średnio dokładny ale bardzo trwały, ten sam szedł do wszystkich Wostoków w tamtym czasie. Dołożono mu datownik, zakręcaną koronkę i - nie wiem po co - obrotowy bezel. Taka wersja miała wodoszczelność do 100 m zanurzenia. Wypuszczono go na rynek cywilny, gdzie stał się bardzo popularny.

W latach 90-tych, w trudnym okresie Pierestrojki, produkowano go w plastikowych kopertach o różnym kształcie.

Zdjęcie przykładowe z neta zegarka z lat 90-tych.

GURU3piorunów

> "Komandirskie" ("dowódcowski"? Nie wiem, jak to przetłumaczyć. "Komendancki"? Chyba tak lepiej).

A może po prostu: dowódcze?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

23piorunów

Wostok tonneau.

Większość zegarków z lat 60-tych ma podobny kształt, czyli - w uproszczeniu - kółko z doklejonymi uszami i koronką. Koperty kwadratowe, kanciaste, to tak bardziej eksperymenty kolejnej dekady. I w końcu robi się mdło, człowiek poszukuje jakiejś odmiany, czegoś nowego.

Tutaj mamy "beczkę", czyli tonneau. Była to kontynuacja Mira w identycznym kształcie, mechanizm zresztą jest taki sam. Tarcza jest ciekawa, bo zamiast centralnie zaprojektowanych napisów, idą one po przekątnej. Większość indeksów godzinowych zastąpiono promienistymi kreskami, cyframi zaznaczono tylko 3 i 9. Zegarek w wersji eksportowej, pasek współczesny. Jest to model męski, ale dzięki niewielkim rozmiarom i zaokrąglonym kształtom, pasował na damską rękę.

Najtrudniejszym elementem jest szkło fasonowe, bo po blisko 60 latach większość z nich zużyła się albo zniszczyła, a zamienniki od dawna nie są produkowane. Pomimo niedoskonałości tarczy, ze względu na dobrze zachowaną kopertę i pleksę, nie jest zbyt łatwy do znalezienia. Bardzo go lubię za te wszystkie "odmienności".

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Dziś, jakżeby inaczej: Wostok. Tym razem garniturowy.

Duży, płaski zegarek z przełomu lat 60 i 70-tych, poskładany z dwóch różnych sztuk. Jeśli dobrze pamiętam, miałem jakiś z kiepską tarczą kupiony na Allegro za 20 - 30 zł i dokupiłem na staroćkach mechanizm z lepszą tarczą za piątaka, po czym zlepiłem wszystko do kupy. Dlaczego sam mechanizm był do kupienia? Bo pierwotnie siedział w złoconej kopercie, a w latach 60-tych była to warstwa 20 mikrometrów. Z dużej koperty odzyskiwano nawet gram złota, więc wiele z nich poszło do tygla na odzysk.

Takie zestawienie nie jest zatem prawilne. W kopercie chromowanej powinna być tarcza szampańska o ton jaśniejsza niż ta, bez złotych indeksów i chyba chromowane wskazówki. Sorry.

Mechanizm identyczny jak w starszym bracie - Mirze, ale już z wyraźnym biciem logo w kształcie "B" na mostku przekładni chodu (wcześniejsze logo to były "inicjały" fabryki, CzCzZ). Zatem już po zmianie nazwy przez fabrykę wykorzystywano stare zapasy części. I dobrze, bo w porównaniu do późniejszych produkcji, tu widać bardziej staranne wykonanie. Mostki (te płaskie elementy mechanizmu) są satynowane, a ich krawędzie mają polerowane fazy, śrubki mają polerowane łby, koła naciągu ozdobiono. Niby nic, ale to dodatkowe zabiegi, pozostające bez znaczenia dla samego funkcjonowania czasomierza, w dodatku przecież niewidoczne podczas codziennego użytkowania! Wniosek - ten pospolity zegarek posiada ponadprzeciętne wykonanie i wykończenie. Potwierdza to 18 kamieni, zabezpieczenie antywstrząsowe i włos Breguetowski w zespole balansowym (na zachodzie w tym czasie stosowano je tylko w droższych egzemplarzach). Pasek nówka z lat 80-tych, kawał uczciwej świńskiej skóry. No i fajnie.

Pokaż więcej komentarzy (2)