theorzWirtuoz
Dołączył/a:
- 29 wpisów
- 45 komentarzy
- 5 obserwujących
@Pimenista2 Śmieszne że wyzywasz innych od "npców" a sam nie prezentujesz jakiegokolwiek myślenia poza czubek własnego nosa. Rosja otwarcie, rękami i ustami swoich polityków i propagandzistów, grozi także nam. Jeśli Rosja pokona Ukrainę to stanie dużo wzmocniona na naszych granicach i zacznie mieszać i u nas. I wtedy prędzej czy później albo ruskie bomby zaczną spadać na nas albo bez walki sami staniemy się częścią syfiastego "ruskiego mira". I wtedy sam zaznasz jak to fajnie jest być "karaluchem".
Pic related.
@BattlemoveR Oto umiarkowany centryzm jakiego potrzebujemy.
@cotidiemorior Analitycy raczej sądzą że część (może nawet 150k) mobików rzucono od razu na front w celu jego ustabilizowania. To są ci biedacy rozwalani dronami i rzucani do ataków w ludzkich falach. Resztę zmobilizowanych zostawiono w głębi Rosji i ich się ponoć faktycznie szkoli w wojsko. Ile tych jest to nie wiadomo. Nikt nie wie ilu faktycznie zmobilizowano. Może nawet jest ich pół miliona.
@AmbrozyKalarepa
> Chłop w roku pracował do 150 dni i płacił nie więcej niż 10% podatku.
"10%" podatku to "tylko" świętopietrze które płacił na rzecz Kościoła każdy chłop niezależnie od tego kto był panem nad nim. Do tego dopiero dochodziły powinności bezpłatnej pracy składające się na pańszczyznę na rzecz szlachty czy plebana. Chłop ze swojej pracy miał takie "dochody", że powszechne nawet w dobrych latach było niedojadanie czy wręcz głód na przednówku. Pamiętniki obcokrajowców podróżujących przez nasz kraj podkreślały niezwykłą nędzę chłopstwa, przy jednoczesnych dostatkach w jakie opływała szlachta.
Tradycyjnie, konserwatyści zaglądają innym do łóżek i mówią innym jak mają żyć. Ale czy ich to dotyczy to już osobna sprawa.
I tak Rosja to przegra i sobie pysk rozwali.
@RedCrescent Nawet nie pomyślałem o tym, a to taka oczywistość. Teraz ludzie chowają się np. po cudzych mieszkaniach żeby nie można ich było znaleźć w domu i doręczyć wezwanie do wojska. A tu proszę, propiskę wręczą przy granicy.