Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Belgijski system promowania jazdy rowerem do pracy

Kompan

w Ciekawostki

86piorunów

Wyobraźcie sobie system, w którym pracodawca dopłaca Wam do pensji ponad 200 euro netto miesięcznie tylko za to, że do fabryki lub biura przyjedziecie rowerem (ok. 1,60 zł/km). W Belgii to codzienność, ale system jest brutalnie szczelny.

Kilometrówka jest płacona tylko za FAKTYCZNY przejazd. Masz do pracy 10-15 km, ale rano leje jak z cebra i wybierając autobus? Zbiorkom masz dotowany, ale premia za ten dzień przepada. Jesteś kilkanaście euro do tyłu. To dlatego w belgijskich zakładach ludzie jadą na rowerach nawet w grudniu przy zerowej temperaturze – kalkulacja finansowa wygrywa z pogodą.

Jak fabryki radzą sobie z cwaniakami, którzy chcieliby brać kasę za rower, a przyjeżdżać starym Passatem? Prosto. Zgłaszasz dodatek rowerowy? Twoje auto dostaje całkowity zakaz wjazdu na teren zakładu. Ochrona na bramie skutecznie to weryfikuje.

Inteligentne stojaki: Nie wystarczy powiedzieć kadrom „jechałem rowerem”. Przy fabrykach stoją elektroniczne blokady spięte z kartami pracowniczymi.

Komentarze (46)

Fenomen0piorunów

Tymczasem w uk ja dostaję tysiące funtów rocznie na samochód xD

Ale jak mówię Anglikom, że uk i cała populacja są uzależnione od aut, to mają mnie za wariata.

Gwiazdor0piorunów

Ja rowerem niestety nie dojeżdżam, bo praca zdalna. W teorii raz w miesiącu do Wawy musze przyjechać i pociąg + czasem rower (miejski). A tak po mieście to staram się rowerem jeździć (miejskim), bo samochodem nie lubię jeździć (duży pojazd).

Może kiedyś kupię jakieś małe coś, Cityela czy w ogóle niewielki samochód klasy A.

Szkoda, że nie poszliśmy drogą Kei-carów i Kei-vanów

Kosmonauta1piorunów

Szkoda tylko że użyto zdjęcia wygenerowanego przez AI. Najwidoczniej salon24 jest zbyt biedny by wrzucić prawdziwe zdjęcia

> Zapytałem sztuczną inteligencję o to, jak naprawdę wygląda słynna belgijska kilometrówka i jak fabryki radzą sobie z oszustami. Oto fascynujący raport, który dla mnie wygenerowała:

a nie, to już kompletna kompromitacja xD ich nawet nie stać by zrobić reportaż bez halucynacji AI

Fanatyk1piorunów

@tymoteusz-bojczuk bardzo fajny ten system, tylko coś tak czuję, że w Białymstoku mam większe przewyższenia nie wyjeżdżając z miasta niż jakbym przejechał pół Belgii...

Inspirator8piorunów

"system jest brutalnie szczelny"

Coś czuję, że w Polsce ten system zaraz by był rozpracowany.

Inspirator2piorunów

@jakibytulogin O tym samym pomyślałem XD

Gruba ryba4piorunów

@DyG passatem na dziki parking pod firmą i rowerem z bagażnika te 100 metrów podjechać 😁

Gwiazdor2piorunów

Zdecydowanie lepszy pomysł niż utelkomaty czy zakrętki przyczepione do butelek...

Fanatyk0piorunów

@CHVOS Nie wiem czemu ludzie się tak spinają o te zakrętki. Dla mnie to genialny wynalazek - jadę sobie 200 autobahnem, piję colę, otwieram jedną ręką, nic nie wypada, nic nie leci, zakrętka stale na miejscu, można sobie zakręcić jedną ręka i jechać dalej. Do starych zakrętek trzeba było dwóch rąk, aby nie spadały, i trzeba było zwalniać do 150 żeby odkręcać, albo nawet się zatrzymać, jeśli jednak spadła gdzieś pod fotel. ¯\\_(ツ)_/¯

Gruba ryba1piorunów

@CHVOS a co ci butelkomaty nie pasują? Znajoma robi w firmie "śmieciowej" i ostatnio wspominała, że chyba pierwszy raz od bardzo wielu lat będą redukować załogę bo ilość zbieranych śmieci się mocno zmniejszyła od wprowadzenia systemu kaucyjnego... Są oczywiście niedociągnięcia, ale idzie to w dobrym kierunku. Ludzie to w dużej mierze syfiarze i jak się nie weźmie ich za portfel to się nie ogarną. Niech jeszcze rozszerzą kaucje na małpki i ogólnie wszystko, w co jest nalewany alkohol to skończą się też "wystawki" zostawiane przez manelstwo...

Gruba ryba18piorunów

W swej obecnej robocie zaproponowałem taki system. Haerka się odezwała:

> Fajny pomysł! To zrobimy tak, że jeździmy, przejazd śledzony apką i zebrane kilometry przeliczamy na pieniądze, a te dajemy na cel dobroczynny.

(╯°□°)╯︵ ┻━┻

Zafajdane miliardery mają wyszkolone małpy, które ładnie demotywują. Nawet na jeden łańcuch w ciągu roku człowiek nie zbierze dodatkowo.

[Pozostałe "benefity pozapłacowe" też są rozpisane tak, żeby jak najmniej uzyskali pracownicy, no ale przecież SOM]

Gruba ryba3piorunów

@globalbus jeszcze haerki chciały żebym im pomógł to rozkręcić. Pogrzało kompletnie

Kosmonauta12piorunów

@macgajster a cel charytatywny firma odliczy sobie od podatku 😉

Kosmonauta0piorunów

Czyli biedota za parę eurasków zapierdziela cały rok na rowerze, żeby Hammery bez problemu mogły sobie luźno pomykać po mieście.

Ja tak to widzę.

Albo wszyscy, albo nikt.

Oczywiście wyłączając służby i inne niezbędne pojazdy.

Osobistość0piorunów

@Harem nie każdy jest śmierdzielem jak ty, żeby siedzieć i śmierdzieć w pracy no chyba że jesteś operatorem łopaty to wtedy luz

Praktykant0piorunów

@RzecznikHejto nie każdy jest takim grubaskiem jak ty, żeby się spocić po krótkiej wolnej przeprawie rowerowej.

Osobistość0piorunów

@Harem wtedy to możesz nawet narobić w spodnie ale w drodze z domu do pracy nie wypada

Praktykant0piorunów

@RzecznikHejto w drodze do domu z pracy mogę się spocić.

Osobistość0piorunów

@Harem jasne, przy 30+ stopniach się nie spocisz 😆

Praktykant0piorunów

@RzecznikHejto 15km jadąc luźnym tempem robisz w 45 minut. Nie spocisz się przy tym.

Kosmonauta0piorunów

@RzecznikHejto

Kwestia czy ten prysznic jest gdzie w ogóle wziąć.

Osobistość1piorunów

@artu3131 i do tego śmierdzi, bo jadać w lecie w 30+ stopniach 15 kilometrów wątpię, żeby robol miał jeszcze czas i ochotę wziąć prysznic i jeszcze tachał pomiętolone ciuchy na zmianę w plecaku

Kompan4piorunów

No i fajnie no i pięknie. Ja też bym chciał. Ale przecież żyję w Polsce!
Pomiędzy miejscem gdzie mieszkam i gdzie pracuję nie ma dobrych tras rowerowych. Czyli trzeba by jeździć po ulicy. A na ulicy mam wrażenie że uczestniczę w jakimś niedorzecznym "squid game" i to na z góry przegranej pozycji.
Co jeden to lepszy: Szeryfy, frustraci, "szybcy i bezpieczni", wkurwieni przez szefa, nieobsłużeni przez żonę, na⁎⁎⁎⁎ni, Stevie-Wondery ("nie widziałem pana") i zwykłe zjeby.
Od świateł do świateł w opór, do 70km/h.
Ostatnio jeden poseł wziął udział w zabawie no i szybko odpadł.
Ja podziękuję, wolę jednak pojeździć sobie spokojnie w jakimś lesie z komarami niż przez miesiąc walczyć o życie na drodze do kołchozu za pieniążki, jakie diva bierze za jedną nockę.

Sum0piorunów

@gwintownik nie zadzialaloby dla Ciebie osobiście, ale dla paru osob przez które czekasz w dluzszych korkach zadziała

GURU0piorunów

@gwintownik troszkę przesadzasz jednak. Jeżdżę do pracy rowerem od dobrych kilku lat. Z mojej trasy tylko kilka km jest po ścieżce rowerowej i uważam, że jest to najgorszy fragment trasy. Co chwila obnizenia terenu, wyjazdy z posesji, skręty w uliczki dla samochodów, na które trzeba ciągle się oglądać, że u się z którymś nie zderzyć.

Ulice nie są tak bezpieczne dla rowerów, jak byc powinny. Często problemem jesteśmy tylko my sami - egoistyczni kierowcy i brawurowi rowerzyści.

Ale się da. I to nawet w niesprzyjającym górzystym terenie, w którym mieszkam.

Zazdroszczę Belgom, że mogą dojechać do pracy nie jadąc pod górę.

Kompan4piorunów

@gwintownik Za to porównanie do „Squid Game” i Stevie’ego Wondera powinna być nagroda. Gorzko, ale idealnie punktuje Pan rzeczywistość na polskich drogach krajowych i miejskich arteria-ściekach bez infrastruktury. Samotna walka o życie na asfalcie z gościem, którego właśnie rzuciła dziewczyna i odreagowuje w swoim 20-letnim BMW, to mało zachęcająca perspektywa.

Jednak ten belgijski system, o którym piszę, powstał dokładnie z tego samego powodu. Tam 20-30 lat temu też było drogowe „Squid Game”. Różnica polega na tym, jak do tego podejść:

Pieniądze budują infrastrukturę: Belgia nie zaczęła od zakazów. Państwo rzuciło te „pieniążki, jakie diva bierze za nockę” pracownikom, co wywołało gigantyczny, masowy popyt na rowery. Kiedy nagle na drogi wyjechały tysiące wyborców na e-bike'ach, miasta NIE MIAŁY WYJŚCIA. Musiały zacząć budować tzw. Fietssnelwegen (rowerowe autostrady) – całkowicie odizolowane od ruchu samochodowego, asfaltowe, oświetlone trasy łączące miasta ze strefami przemysłowymi.

Kwestia masy krytycznej: Dopóki w Polsce rowerzysta na drodze do fabryki jest „egzotycznym intruzem” i pojedynczym celem dla frustratów, dopóty będziemy uciekać do lasu do komarów. Gdyby polski rząd sypnął groszem i nagle rano na drogi dojazdowe wylała się fala 300 rowerzystów z jednego zakładu, kierowcy musieliby drastycznie zmienić nawyki – choćby z obawy o własne zderzaki i zniżki w OC.

Autorytet3piorunów

@gwintownik Niby tak, ale to działa w obie strony ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Kierowcy samochodów często jeżdżą jak debile, ale rowerzystów-samobójców też już wielu widziałem. A hulajnogiści elektryczni deklasują obie te grupy xD

Zawodowiec10piorunów

Rowerem to tam chyba biedota z Walonii jeździ, ewentualnie Bruksela i jej metropolia gdzie jest AI CCTV. Przede wszystkim ma się ulgi podatkowe za jazdę JEDNOŚLADEM, po drugie to każdy w c⁎⁎ja wali bo rejestruje motocykl na siebie i w zeznaniu wpisuje, że tym do roboty dojeżdża. Nikt tego nie sprawdza bo to mały kraj i odległości są niewielkie.

Osobistość9piorunów

ciekawym komentarzem który ostatnio słyszałem, że dotowanie dróg rowerowych oraz promowanie zbiorkomu albo jazdy rowerem zamiast samochodem dotuje tak naprawdę bogatych i jeszcze bardziej pogłębia rozwarstwienie społeczne.

Bo taki informatyk może sobie dojechać do centrum rowerem (bo nie wozi całego szpeju który wozi np glazurnik), no i też statystycznie zarabia więcej, więc stać go na mieszkanie bliżej centrum.

Ile w tym racji to nie wiem, ale ciekawy punkt widzenia o którym wcześniej nie myślałem.

Osobistość2piorunów

@Solar Prawie wszystkie dotacje są dla bogatych. Biednego np. nie stać na auto elektryczne. Z drugiej strony myślę w ten sposób: droga technologia > dofinansowanie > bogaci kupują > cena technologii spada > więcej dotacji > technologia jeszcze bardziej tanieje > dostęp dla coraz biedniejszych grup.

Gruba ryba9piorunów

@Solar e tam każda multimedialność jest w interesie wszystkich. Im więcej dróg rowerowych i więcej sprawnego zbiorkomu to latwiejszy dojazd dla tych co jadą samochodem. Jak wygląda życie gdzie jedynym sposobem transportu jest samochód, można zobaczyć w USA. Brak chodników poza centrum, niebezpieczne ulice w centrum, całe połacie parkingów, szesciopasmowe autostrady w centrum. No i gigantyczne nierówności społeczne, bo jak ci się powinie noga i nie stać cię na samochód, to nie masz alternatywy na dojazd i z bagna już się nie wydostaniesz.

Autorytet28piorunów

@Solar to jest bardziej efekt innego zjawiska. Zmniejszanie ilości samochodów w miastach wpływa pozytywnie na wszystkich mieszkańców i to jest jedyny powód, czemu ktokolwiek się w to bawi. Niestety samochody są zbyt duże.
A to o czym mówisz, to rozwarstwienie pomiędzy potrzebami wsi, mieszkańców przedmieść, a reszty. Bogaty z willą pod Warszawą też będzie "poszkodowany". Ale koniec końców budowlaniec nie musząc stać w korku zarabia na tym.
No i Belgia to też inny świat, bo tam ścieżki są wszędzie i 15 km do pracy na rowerze nie robi wrażenia.

Osobistość2piorunów

@globalbus może glazurnik to zły przykład, powiedzmy pomocnik glazurnika albo monter internetu

Kosmonauta35piorunów

@Solar a skąd osąd, że pracownik biurowy to ten bogaty, a budowlaniec to ten biedny? XD

Fanatyk12piorunów

Ryszard Cz pewnie uważa że takie rozwiązania są bez sensu

Inspirator1piorunów

@kodyak znając Rysia, to by podołał. Punto cabrio i rower na hol.

Fanatyk0piorunów

@JackDaniels może i nie zdjął ale potrafi się wypowiedzieć np oze sroze

Gruba ryba1piorunów

@kodyak Przemysław Cz na pewno też... A zdjął już te nieopłacalne panele? 😆

Gruba ryba6piorunów

@kodyak tylko SUVy. Rowery i wegetarianizm to lewactwo i jest niemeskie.

Lider15piorunów

@tymoteusz-bojczuk proszę o dodawanie tagów, w przeciwnym wypadku wpisy będą usuwane

Lider7piorunów

@tymoteusz-bojczuk jakbyś znowu coś przeskrobał to lepiej weź marchewkę i kocimiętkę, tutejsza władza jest łasa na takie ~łapówki~ upominki

Belgijski system promowania jazdy rowerem do pracy - tymoteusz-bojczuk - Hejto.pl (demo semantyczne)