Wpis użytkownika alaMAkota w Hydepark
alaMAkotaGURU
13piorunówCiekawy skrót wpisu na temat niedawnych wydarzeń z ruską rakietą, która wbiła się w ziemię w Tarnawie.
Rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia (powiat biłgorajski, województwo lubelskie), to nie był przypadek.
gen. dyw. Maciej Jabłoński powiedział, że pocisk trafił tam, gdzie MIAŁ trafić. Analizy i badania laboratoryjne jeszcze trwają, ale wstępne ustalenia potwierdzają to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością.
Obecnie zapewne analizowana jest pamięć układu nawigacyjnego z udziałem odpowiednich specjalistów, którzy znają się na sowieckich & rosyjskich oprogramowaniach i sposobach szyfrowania, nie wykluczone że współpracują tu Ukraińcy. Oczywiście oszołomy rzucą się, że oni na pewno coś sfałszują, ale to gówno prawda. Oni wraz z Polakami po prostu wprowadzą program deszyfrujący, a pamięć po obróbce sama ujawni współrzędne poszczególnych PPM (Poworotnyj Punkt Marszruta - punkt zwrotny trasy).
Poza tym jest zapis z rejestratorów F-16, z których zapewne odczytano zapis śledzenia radaru i górka się na nim z pewnością elegancko zapisała (zmienna wysokość celu pokazana przez radar).
Polski F-16 jak się okazuje, był już po VID i miał zgodę na strzał kierowanym pociskiem rakietowym, po upewnieniu się, że jest to już teren słabo zaludniony. Ale Ch-101 zrobił przysługę i sam z siebie rypnął górkę i wrył się pionowo w ziemię wybuchając.
Akcja była starannie przygotowana i to nie był przypadek. Kilkanaście (ponad 20?) pocisków Ch-101 atakujących w nocy 30 lipca cele we Lwowie i okolicach leciało do polskiej granicy, skręcało wzdłuż niej, po czym wychodziły na Lwów od zachodu. Jeden pocisk naruszył polską przestrzeń powietrzną i wleciał do Polski. Skierowano na niego nasze F-16, ale przed identyfikacją pocisk zawrócił i poleciał na Lwów. Kiedy myśliwce wracały do strefy dyżurowania, wleciał TEN pocisk. I on już nie zawrócił.
A zatem wszystko wskazuje na to, że była to celowa eskalacja. Dlatego właśnie wezwano rosyjskiego ambasadora w Warszawie. Wyszedł z nietęgą miną i nie bardzo chciał gadać z dziennikarzami, a przecież mógł opowiadać, że to pocisk ukraiński. Pokazano mu jednak na tyle mocne dowody, że się zamknął. Zamurowało go.
Dron można podrobić, ale pocisk Ch-101 ma adres zwrotny, nikt poza Rosją ich nie używa, a podróbka jest fizycznie niemożliwa. Zresztą gdyby była, to podobne Ch-101 (H-101 powiedzmy) od dawna latałyby z Ukrainy na Rosję. A nie latają. Ukraiński pocisk FP-05 Flamingo rodził się w bólach i dopiero po roku od wejścia do służby zaczął działać jako tako. Ale na własnych rozwiązaniach dostępnych w miarę możliwości. Nie jest on nawet w połowie tak złożony jak Ch-101.
Wybrane fragmenty od Michała Fiszera.
Komentarze (8)
@alaMAkota Ale wszystko, co można było oddać to oddaliśmy. Ja się nie pytam o wzruszającą historię z 2022, ale o konkretne reakcje - na drony i rakiety, które spadają na Polskę. Skoro nie możemy zrobić ćwiczeń przy ich granicy i zgubić takiej samej ilości dronów lub rakiet, to moglibyśmy kupić ukraińskie rakiety i drony (np. x100) i podarować je Ukraińcom za każdym razem.
@Nemrod my się szkolimy jako społeczeństwo obywatelskie w obronie ludności cywilnej. I to się robi przy światłach kamer.
Reperkusje z Rosją załatwiamy wspierając Ukrainę. Na początku wojny nie było "przyzwolenia" USA na przekazanie Ukraińcom naszych migow. Rząd polski wówczas był bardzo proamerykanski. Ale jednak wyssana z mlekiem matki antyruska postawa Polaków na szczęście zwyciężyła (wiem, za bardzo koloryzuje) i strona polska rozłożyła migi na części i zostawiła w umówionym miejscu. Po kilku dniach części już nie było, a jakiś czas pozniej migi waliły do ruskich.
Czy pisali o tym w mediach ? Tak się wspiera antyruska front.
I od razu pisze - całkowicie odcinam się od polityki w sensie wojny polsko polskiej pis-ko
@alaMAkota No właśnie widzimy jak się prowadzi po cichu! Napierdalają rakiety, drony, my musimy co chwilę podrywać lotnictwo. Jedyną ciszą jest brak alarmów obrony cywilnej - ale chyba nie o taką chodziło.
Nie mamy własnych rakiet, które moglibyśmy użyć bez pytania Trumpa. Drony dalekiego zasięgu? Może jakieś sztuki są. Więc co mamy?
[Ponawiam pytanie: skoro nasza odpowiedź jest dotkliwa, ale cicha, to czemu się to powtarza? Albo jest za cicha, albo jej nie ma. Znając brak naszej polityki zagranicznej - stawiam, że jej nie ma]
@Nemrod zgadzam się z @xniorvox
Wojnę prowadzi się po cichu. Nie wierzę, że zostawili sprawę bez konsekwencji.
A druga sprawa, i której wspominasz. Fuszer jest charakterystyczny, wycięłam z jego długiego wpisu wszystkie swoje achy i ochy, zostawiając samo meritum. Trzeba przymykać oko na jego ego, bo dobrze opisuje sytuację.
@xniorvox Wątpię. U nas nikt nie ma do tego jaj, a politycznie należy teraz naparzać w Ukrainę.
[z resztą dotychczas albo nie reagowaliśmy, bo się to powtarza, albo "odpowiedź" była taka, że ani oni nie wiedzieli, ani my, ani nikt inny xD]
@Nemrod Mina ambasadora to bonus. Odpowiedź Polski padnie gdzie indziej, gdzie my nie będziemy wiedzieli, ale ruscy owszem.
Tak czułem, że to nie przypadek – coś za dużo tego szczęścia, żeby pocisk spadł akurat na pole i nie narobił szkód. Podobnie jak z "nieszczęśliwie" oberwanym zapalnikiem w Niemczech i niewłaściwą szyną na polskich torach. Sk⁎⁎⁎⁎syny nas straszą i testują naszą obronę, ale tak żeby nie dać powodu do wojny.