
Coraz więcej studentów z "osobowością typu D". "Kryteria spełniało aż 50,5 proc."
Mr.MarsGURU
37piorunówAż połowa badanych studentów polskich uczelni wykazuje objawy negatywnej emocjonalności i tendencję do wycofywania się z relacji społecznych, czyli tzw. osobowość typu D. To wynik znacznie wyższy od szacunków dla ogółu populacji - komentują badacze.
Termin "osobowość typu D" pochodzi od angielskiego słowa distressed, oznaczającego osobę przeżywającą przewlekły stres. Składają się na nią dwa elementy: negatywna emocjonalność, czyli skłonność do częstego przeżywania lęku, smutku, napięcia, frustracji czy pesymizmu oraz hamowanie społeczne, oznaczające tendencję do wycofywania się z relacji społecznych, tłumienia emocji oraz obawę przed oceną innych ludzi.
Osoba o wysokim nasileniu obu tych cech nie tylko częściej doświadcza negatywnych emocji, ale również rzadziej dzieli się nimi z otoczeniem i rzadziej poszukuje wsparcia. W efekcie może pozostawać sama ze swoimi problemami, co zwiększa ryzyko pogorszenia samopoczucia - wyjaśniła dr Iga Florczyk ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. [...]
Komentarze (9)
> tzw. osobowość typu D
Co to znowu za horoskopy? Pierwszy raz słyszę o takiej klasyfikacji
@gwf-hegel-fangirl to fakt że takie cechy to zwykle spektrum, natomiast można powiedzieć że osoby które są w określonym przedziale na spektrum będą diagnozowane z przypadłością XYZ i to też da jakąś informacje żeby sie zastanowić co dalej.
Ze spektrum jest jak z krzywą Laferra - wiadomo że istnieje, ale znalezienie dokładnych wartości jest niemal niemożliwe. No bo w przypadku posta jak chcemy kogoś opisać na spektrum? Ciężko zmierzyć że "badany ma w swojej osobowości 21.37% skłonności do wycofania sie z relacji". Można za to zmierzyć że " badany ma statystycznie mniej relacji niż normą było 10 lat temu, raportuje wypalenie i jego emocje idą w kierunku negatywnym tym samym spełnia kryteria ku diagnozie..."
@redve Niuans jest taki, że nazwanie problemu przez naukę bywa pretekstem do wpychania danego terminu w ramy obiektywności, mimo że jest on jedynie narzędziem badawczym. Nie ma czegoś takiego jak „osobowość D”, ale może to być użyteczne narzędzie. Jeżeli jednak taki termin jest używany jako określenie niezmiennej cechy osobowości, wtedy zaczyna się problem, ponieważ przestaje być zgodny z rzeczywistością.
Stąd moda na „introwertyzm” jest samowzmacniającym się cyklem, w którym rozpoznanie pewnych preferencji jest używane jako uzasadnienie wzmacniania cech odpowiadających takiemu opisowi, a nie jako narzędzie pomocne w zrozumieniu siebie. Kolejna kwestia jest taka, że jakościowe opisy, takie jak introwertyk–ekstrawertyk, są o tyle mylące, że większość ludzi ma złożoną osobowość i znajduje się gdzieś na spektrum preferencji dotyczących życia wewnętrznego lub zewnętrznego. Natomiast binarny podział stwarza iluzję, jakoby taka złożoność nie istniała.
Terminy opisujące osobowość to raczej tendencje występujące na pewnym spektrum, a twierdzenie, że istnieje kilka jasno określonych typów osobowości, jest raczej kontrproduktywne.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu przecież nikt nie używa tego jako jakiekolwiek usprawiedliwienie, a jest to jedynie zdefiniowanie problemu żeby zacząć go spróbować rozwiązać.
Twój komentarz to pierdolenie w stylu "Kiedyś nie było depresji. Po prostu z niewyjaśnionych przyczyn wujek Wiesiek sie powiesił za stodołą. Nie było autyzmu, po prostu dziadek Marek był odludkiem który miał ulubioną łyżke i wkurwiał sie jak ktoś inny jej użył"
I teraz o "uważaniu żeby kogoś nie urazić" pierdoli ktoś kto sie zesrał bo ktoś nazwał jakiś problem
@vrkr tak zwana osobowość typu _dupa_. Życiowa. Względnie _debil_. Jprdl kolejne i kolejne wymyślanie sobie określeń i definicji, byleby tylko znaleźć usprawiedliwienie i wymówkę na to, że ktoś jest życiową pizdą i przegrywem, ale tak, żeby czasem broń borze zielony szumiący tej osoby nie urazić bo oj-oj. Kiedyś się po prostu na takich ludzi mówiło, że nie lubią przebywać pośród innych, a potem że są introwertykami. Albo że mają problemy emocjonalne. I nikogo to nie bolało, bo to jest obiektywny fakt, a nie jakaś obelga, a dziś o ja pierdole, "osobowość typu d", kolejne wyprane z jakiegokolwiek człowieczeństwa określenie, idealne na potrzeby najnowszych generacji, których krzywdzi to jak się ktoś na nich krzywo popatrzy.
Przecież jak wychodzę że swoje strefy komfortu to okazuje się od razu że ludzie to debile 😉
@kodyak Żeby to wiedzieć nie trzeba z nikąd wychodzić. Wręcz przeciwnie, trzeba wejść. Do internetu.
Ale to wszystko musi być łącznie? Bo ja jestem starszej daty i też zawsze wycofywałem się z relacji społecznych, ale nie z jakiegoś lęku, smutku czy czegoś tam innego... Zwyczajnie inni ludzie mnie wkurwiali 😆
@JackDaniels owszem może, ale nie o tym mowa.