Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

gwf-hegel-fangirlSpecjalista

Dołączył/a:

  • 13 wpisów
  • 163 komentarzy
  • 0 obserwujących

Specjalista

w Dyskusje

13piorunów

748 + 1 = 749

Tytuł: Slacker

Rok produkcji: 1990

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Richard Linklater

Czas trwania: 1h 37min

Ocena: 10/10

Lato. Dallas. Lata 90. Kamera śledzi słowotok młodego chłopaka, który opowiada taksówkarzowi o swoim śnie. Z każdą chwilą przeskakuje do kolejnych tematów, podążając za każdą myślą, jaka przychodzi mu do głowy. Po kilku minutach taksówkarz wysadza go na ulicy, a kamera bez wahania znajduje nowego bohatera. Po minucie lub dwóch znów zmienia obiekt zainteresowania. Tak przez resztę filmu.

Dzięki magii montażu i subtelnym przeskokom między postaciami doświadczamy dnia z życia Ameryki lat 90. Spotykamy studentów, anarchistów, fanów teorii spiskowych czy bezrobotnych intelektualistów. Każdy wnosi perspektywę, estetykę, zmienia ton.

Nie ma tu klasycznej fabuły, ale film drapie głęboko, wprawił mnie w nostalgiczny nastrój przez resztę dnia. Jesteśmy obok, czujemy się częścią tego świata, świata który już nie powróci. To jest doświadczenie które mogę każdemu polecić.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmy

Fanatyk2piorunów

@gwf-hegel-fangirl właśnie oglądam. Fajne, lubię takie gadane. Polecam z podobnych strumieni świadomości kind of film "Kolacja z Andrzejem". No i czuć lekki vibe "Dazed and confused", ta podróż przez ludzkie doświadczenia. Zresztą to też Lintakera. Zresztą to chyba jego styl, trylogia północy też taka trochę była.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Specjalista

w Dyskusje

44piorunów

Kilka miesięcy temu przemyślałam czy warto, czy te subskrypcje streamingowe mi się opłacają. Wychodziło mnie to całkiem drogo, a ja w cale tak dużo nie oglądam. Więc przyszła myśl - co gdyby tak kupować dyski. Potoczyło się dość szybko. Pomijając koszty które są porównywalne jak się kupuje z drugiej ręki; przestałam marnować czas scrollowania katalogu. Jak mam ochotę coś obejrzeć, to kupuję i oglądam. Zmotywowało mnie to do poczytania o historii kina i teraz kocham kino. Morda mi się cieszy jak pomyślę, że mogę sobie coś obejrzeć. Stare filmy są ciężkie, ale nie nudne, tylko wchodzą na głowę jak się im da szansę, myśli się o nich cały dzień. Nie miałam czegoś takiego od dawna, co jest w sumie dość smutne.

Człowiek niby jest racjonalny, niby umie wybrać co dla niego lepsze, ale teraz z perspektywy, to katowałam się rzeczami które mnie nie interesowały. Ja nie wiem czemu. Wiem że to nie tylko ja. Jaki proces za tym stoi?

#gry #filmy #przemyslenia

Mocarz2piorunów

@gwf-hegel-fangirl poświęcasz na to te same fundusze? Ile filmów można kupić w cenie miesięcznej subskrypcji?

GURU1piorunów

@gwf-hegel-fangirl

> Człowiek niby jest racjonalny, niby umie wybrać co dla niego lepsze

A kto ci takich głupot naopowiadał? 😛

Pokaż więcej komentarzy (10)

Specjalista

w Dyskusje

7piorunów

Nauka, a polityka, czy jest różnica?

W 1884 roku pewien marynarz zachorował i zmarł. Jego ubrania wysłano do Yport w Normandii, gdzie siostra je uprała, wylewając pomyje które spłynęły w dół stromej ulicy. Na owej ulicy, po pewnym czasie zmarło siedem osób - tak zaczęła się lokalna epidemia cholery. Warto dodać, że w latach 1881-1896 trwała pandemia cholery, nie był to więc przypadek odosobniony. Gibert - niczym śledczy - przybył na miejsce z gotowym już w głowie rozwiązaniem zagadki. Idea zarazków była wówczas niezwykle nośnym tematem: zaledwie trzy lata wcześniej Ludwik Pasteur skutecznie zaszczepił owce przeciw wąglikowi, czyniąc go narodowym bohaterem, a czasopisma naukowe prześcigały się w przewidywaniach przyszłości. Wieszczono koniec chorób i rychłe zwycięstwo rozumu nad bakteriami.

Wnioski, rzecz jasna, nasuwają się same: to mikroby w mydlinach zatruły studnię, przez które ludzie się pochorowali. Jednak nie wiemy co tak naprawdę się wydarzyło. Proste krytyczne myślenie sugerowałoby, że nie każdy przypadek musi być powiązany, a źródłem mogło być coś zgoła innego. W dochodzeniu w którym mamy już model, w którym sprawca jest z góry znany, niemal każdą obserwacje można przypisać do wcześniej założonej historii, a fakty są w najlepszym wypadku pretekstem, w najgorszym przeszkodą którą trzeba racjonalizować. Mało to naukowe.

Mikrobiologia otworzyła przed medycyną niezwykłe możliwości - przypadkowe zgony przestawały być przypadkowe. Problem leży jednak gdzie indziej: nauka, taka jaką ją znamy, nie zajmuje się tym, co rzekomo obiektywne. Nauka to zaledwie pragmatyczne modele. Natomiast konceptualizacja problemu żłobi koleiny, po których poprowadzone zostaną wnioski. Gdy to, co polityczne - kwestia interesów i optymalizacji - zostaje określone mianem „wniosku nauki", to co polityczne jest uświęcane, jako naukowe, a zatem obiektywne. Nauka w swoich założeniach nigdy do tak bezczelnej pewności siebie nie pretendowała, natomiast tak funkcjonuje publicznie. W tym sensie termin „nauka" pełni rolę dogmatu zamykającego dyskusję.

Stąd też Bruno Latour, w książce pasteryzacja Francji, postuluje badanie nauki na zasadzie podobnej do antropologii, gdzie nie deklaracje popularyzatorów nauki, czy kogokolwiek innego są źródłem zrozumienia struktury nauki, tylko relacja między ideami, między procesami, między badaniami a wnioskami i praktykami. Badanie nauki takiej jaką jest, by później dochodzić do wniosków o jej istocie. Określanie błędów, nieuzasadnionych lub nieświadomych założeń. No i przede wszystkim, bez odcinania nauki od tego co naukę po części kształtuje, czyli polityki czy dyskursu.

#nauka #hegelfangirl #ciekawostki #filozofia

Specjalista

w Dyskusje

6piorunów

LLMy są złe, ale uzdrowią internet z mierności.

Jesteśmy w okresie przejściowym, w którym wszystko jest zalewane nijakimi, ogólnie bezwartościowymi treściami. Pisarzyny czy dziennikarze powtarzający jedno zdanie 10 razy w artykule żeby wyrobić normę słów nie mają już pracy. Opus 4.8 odpowie lepiej, popełni mniej błędów. To nadal nie jest szczególnie wartościowe, ale jeżeli chcesz zdobyć jakąś prostą informację, powiedzmy jak wygląda rynek produkcji desek, to wygeneruje odpowiedź bardziej wiarygodną, niż prawdopodobnie pisany na zlecenie, być może sponsorowany, być może nawet napisany przez LLM artykuł. W takim świecie, tylko treści piętnowane nazwiskiem, marką, czy też cechujące się wysoką jakością, będą miały prawo się wybić. Stąd mam całkiem pozytywne nastawienie do jakości powszechnie dostępnych treści, a przynajmniej w przyszłości.

Druga sprawa, LLMy ułatwiają przesiewanie informacji, tak żeby skupić się na tym co warte uwagi. Mówię to jako osoba, która większość dnia spędza czytając nudne dokumenty i artykuły naukowe. Claude potrafi naprawdę uprościć pracę. Fakt że może mi skompilować listę ważnych prac naukowych definiujących jakąś tematykę, a potem określić ich relacje, to jest coś cudownego. Dotychczas wbicie się w cokolwiek oznaczało czytanie bardzo wymagających wprowadzeń, wniosków, identyfikowanie czy autora nie poniosła fantazja. A teraz odpalam prompt, idę zrobić kawę, gdy wracam mam dokładnie te artykuły których potrzebuję, a potem źródła źródeł, cały szkielet tematyki jest rozwikłany.

A teraz rzecz najbardziej wyjątkowa. Ostatnio zainteresowałam się kinem. A jakoś tak chodziły za mną wczesne lata internetu, fora, blogi. Większość tego przepadła. Więc zapytałam claude o przeszukanie internetu w poszukiwaniu starych artykułów z lat 2004-2011 o tematyce kina. Niesamowite artykuły które zaginęły w historii teraz są kilka minut od ciebie. To jest chyba ta najbardziej unikalna cecha. Znajdowanie tego, co było zatracone. No bo jakżebym miała znaleźć blog w dzisiejszym internecie.

Tak więc, wiem że sytuacja wydaje się ponura. Głowa do góry, a póki czekacie na lepsze czasy, zapraszam serdecznie do nostalgicznej podróży do początku wieku. Pozdro i tak tego nikt nie przeczyta.

#kino #ciekawostki #filozofia

I robię tag autorski żeby pisać o tym co mnie interesuje. Miałam złożone zlecenie przeglądu książek, filmów i seriali o Sherlocku Holmesie, ale to mi zajmie conajmniej tydzień zanim pierwszy wpis powstanie. Mam ogólną zasadę że nie używam LLMów do pisania ani poprawiania tekstów, bo nie mam kontaktu z językiem polskim, a surowość materii kształtuje charakter. Krytyka mile widziana.

Specjalista

w Dyskusje

2piorunów

Pochylmy się dziś nad kinem superbohaterskim, a w szczególności nad tym, co czyni je ciekawym.

Lubię wskazywać na Sherlocka Holmesa, jako osobę która uosabia wszystko czym jest kino superbohaterski. Sherlock robi dziwne rzeczy, ale wszystkim imponuje. Cała przyjemność to doświadczanie tej niesamowitej kompetencji, a puentą humoru jest zawsze rozbrajająca mina Watsona na myśl, że ktoś umie rozróżnić 247 rodzajów popiołu, żeby odkryć mordercę. Historycy kina lubią wskazywać źródła gatunku na przecięciu kina detektywistycznego z westernem. Clint Eastwood odbijający kule blachą jest imponujący. I nie tylko chłopcy nie spali przez to po nocach, niejeden dorosły czuł podobną dumę, wyobrażając siebie jako strażnika prawa i obyczajów. Projekcja siebie w bohatera i doświadczanie jego dziwności to jedna z ważniejszych przyjemności gatunku.

Spider-Man z Tomem Hollandem gra dokładnie na tej dynamice. Filmy są lekkie i przyjemne, bo karmią nas konkretnym napięciem: my wiemy, a oni nie. Tu Marvel zaczął błądzić. Obok Spider-Mana zaczął produkować filmy, w których moce stały się obojętną codziennością. Jedyna świeża dziwaczność to kontrast między reakcją postaci a tym, co dzieje się na ekranie - ale jak pokazał „One Punch Man", nie da się na tym uciągnąć dłuższej fabuły.

Nie twierdzę, że dziwaczność to jedyna taktyka. Loki działa wyśmienicie, bo fantastyczny świat jest nieskończonym polem do zabawy myślami. Prowadzenie takiej fabuły wymaga jednak solidnej roboty. Niezbędna jest więź z jakąś postacią - taką, przy której czujemy wagę decyzji, albo przez którą doświadczamy nowego świata czysto eskapistycznie. Stąd moja teza: walka nie ma znaczenia. Paradoks, ale nie taki głupi. Walka nigdy nie ma znaczenia sama w sobie - liczy się to, co podczas niej dzieje się dla postaci. Powtarzalna wygrana bez realnego zagrożenia szybko traci moc. Cała sztuka polega na tym, żeby tę walkę porządnie podbudować. A po fakcie można ją nawet pominąć, film będzie podobnie pociągający.

Weźmy pod lupę potyczki z „Gry o Tron". Żadna scena walki nie niosła ze sobą takiego ciężaru, jak rozmowa Tywina z Aryą, gdzie jedno nieodpowiednie słowo mogło skończyć się jej śmiercią. Pojedynki są zawsze ciekawsze od wielkich bitew, a mała skala jest bliższa - to zupełnie naturalne. Na tym tle warto docenić „The Boys": serial bardzo dobrze rozgrywa tę kartę. Zabicie kogokolwiek w pierwszym sezonie niesie ogromną wagę. Gdzieś w sezonie trzecim twórcy zatracili jednak ten instynkt - zaczęli opowiadać historię z perspektywy, której nie sposób pojąć, jakby zapomnieli, dla kogo i po co to robią. Zasadniczy błąd: działać bez zrozumienia materiału. Dlatego na pierwszym planie powinny stać materiały źródłowe, szczególnie gdy nie jest się kompetentnym reżyserem.

#seriale #theboys #przemyslenia #kino

Gruba ryba0piorunów

@gwf-hegel-fangirl co do powtarzalnej wygranej pozwolę sobie się nie zgodzić.

Jedną z moich ulubionych postaci jest Deadpool, a dosyć ciężko oczekiwać, że przegra 😉

Tak samo LOBO.

Niby z góry wiesz, że postacie o takim "rysie" wygrają ze śmiercią, a jednak jest w nich coś "magnetycznego".

Specjalista0piorunów

@LaMo.zord to jest podobny przypadek do Sherlocka Holmesa. Sherlock nigdy nie przegrywa, podobnie jak John Wayne. Stawiamy się w ich butach, czujemy lekkość ducha temu towarzyszącą. To jest bardzo prosta przyjemność, ale jeżeli tych bohaterów jest wiele, stają się oni obcy i mniej ciekawi. Avengers nie ma ciekawych bitw. Walka utrzymuje się w oparciu o gagi, niewiele różniące się od niemych filmów z Keatonem czy Chaplinem. Chodzi o to, że skala rzadko służy fabule, wręcz przeciwnie, skala to problem, a studia muszą robić badania focusowe, żeby upewnić się że nikt nie zostanie przypadkiem urażony, a każdy bohater będzie grał dość dużą rolę, żeby utrzymać uwagę fanów.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Specjalista

w Dyskusje

6piorunów

@Al-3_x bezczelnie kłamie na temat Hitlera, więc przyszłam bronić prawdy.

Teza że Me-262 „mógł zostać wprowadzony dużo wcześniej, ale Hitler uparł się przerobić go na bombowiec" to popularny mit, który historycy w dużej mierze obalili. Głównym problemem były silniki Jumo 004, bo problemy metalurgiczne spowodowane zbyt małym udziałem niklu i chromu powodowały, że łopatki miały żywotność na poziomie 10–25 godzin XD Silnik nie wszedł do produkcji seryjnej aż do wiosny 1944. Decyzja Hitlera o wersji bombowej coś tam niby opóźniła, ale samolot i tak czy siak nie mógłby wejść do walki dużo wcześniej, bo nie było gotowych silników - tyle.

#historia #bekazlewactwa

Gruba ryba2piorunów

Odcinek 2137 pod tytułem: hitler był przecież lewakiem. Pramwica nie lubi pana himtlera ale jak już trzeba zahajlowac po pijaku to tylko taki żart wśród prawicowych polityków xd

Pokaż więcej komentarzy (17)

Specjalista

w Dyskusje

4piorunów


W odpowiedzi do wpisu @Alembik oczywiście @Al-3_x nie zobaczy bo mnie zablokował, więc kij chamowi w oko.


Istnieje pewne pojęcie w filozofii, według którego człowiek jest podzielony na uczucia (czy też wolę) i rozum. Nie jest to słuszna koncepcja - jakżeby bowiem reagować na słowa bez uprzedniego ujęcia ich umysłem? Dlatego skłaniam się ku koncepcji, że owe słowa, owe pojęcia to jedynie uproszczone manifestacje skrajności procesów, które zachodzą w umysłach. Człowiek może zmieniać swoje naturalne odruchy - cały proces nauki temu właśnie służy - tak że jako ekspert w danej dziedzinie czujesz intuicyjnie to, co w innym przypadku byłoby wyzwaniem wymagającym aktywnego namysłu. Możesz też reagować bez większego namysłu. Ani jedno, ani drugie nie jest nam bliższe; obie te reakcje to nasz sposób istnienia.

Tutaj natrafiamy na istotę problemu, który poruszyłeś. Jestem ogromną fanką konserwatyzmu, mam wszelako świadomość, że to idea pusta, pozbawiona sił życiowych. Ogranicza się do reagowania na pewne intuicyjne postrzeganie świata. Najgłupszy marksista potrafi opisać system, który będzie się jako tako trzymał. Nie lubię marksizmu, a szczególnie w jego formie powszechnej; myśl oryginalna była natomiast czymś zasadniczo większym - sposobem wnioskowania o procesach dziejących się w świecie. Nie chcę malować obrazu, jakoby jedno było manifestacją ducha apollińskiego - broń mnie, Panie Boże. Chcę zaledwie zauważyć, że fundamenty procesów budujących oba systemy są swoim skrajnym przeciwieństwem.

Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?

W takiej sytuacji jedyne, co pozostaje, to zmiany prawdziwie skupione na interesie ludzi, którzy ledwo mają na mieszkanie. Jeżeli w takim świecie gazety są w stanie tych ludzi przekonać, że prześladowanie gejów i lesbijek jakoś im pomoże, to tracisz nieco z oczu obraz całej sytuacji. W żaden sposób nie pomaga to żadnej grupie. Jest to złudna nadzieja, że przytakując osobie, która działa przeciw interesowi ludzi, sprawimy, iż osoba ta jakimś cudem stanie się człowiekiem społecznym, przyczyniającym się do lepszego świata. Nie twierdzę przy tym, że owe skrajności są zawsze takie same - ludzie mają różne poglądy, często paradoksalnie łagodne. Można wychodzić do ludzi, ba, nawet trzeba, ale zgadzać się na krzywdę? To czysta droga do porażki - poddanie się już na starcie.

Co do praw człowieka, to są one ideą wywodzącą się ze wczesnego oświecenia. Z punktu widzenia teorii prawa zostały już dawno ubite, politycznie zaś to kopanie martwego konia - a nuż zacznie galopować.

Co do AI, to dobre narzędzie; przyspiesza znajdowanie źródeł. Nigdy nie było tak dobrej wyszukiwarki. Tworzenie zasad, od których nigdy się nie odstępuje, to powiedzenie sobie: nie obchodzi mnie, jaki jest świat, będę to ignorować. Ja mam czelność światem się interesować, więc bywa że AI używam.


#filozofia #technologia #polityka

Autorytet0piorunów

Kiedyś cie odblokuje.

Statysta0piorunów

@gwf-hegel-fangirl

> Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?


Leninizm akurat wywodzi się z ortodoksji II Międzynarodówki. Lenin jest entuzjastą Kautsky'ego fundamentalnie aż do 1914.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Dyskusje

2piorunów

5 sezon the boys to tylko symptom zupełnego olania tekstu źródłowego, co miewa sens jak się ma wizję, której nie było od dawna. Połowa sezonu 5 się wlecze bez celu, rzeczy się dzieją na ekranie, ale w żaden sposób nie wpływa to na zakończenie. To jest sezon zapychacz. Budżet był przepalony na wszystko tylko nie scenarzystów, a największym szkodnikiem był showrunner - Eric Kripke - który spartaczył już sezon 3 i 4, więc nie miałam nawet oczekiwań wobec serialu, na podobnej zasadzie jak wiedźmin po pierwszym sezonie. Wielka finałowa walka nic by nie zmieniła, bo wielkie walki są nudne.

Polecam film "ojciec" albo "Dwunastu gniewnych ludzi" które pokazują że samym dialogiem można stworzyć niesamowicie zajmujące filmy, nawet jeżeli zamknięte w jednym pokoju. Teraz z perspektywy się zastanawiam czy ten serial nie jest ofiarą halucynującej sztucznej inteligencji, bo to jest wstyd się podpisać pod tak kloacznym pisarstwem.

#seriale #theboys #amazonprime #przemyslenia #przegryw @Al-3_x

Gwiazdor0piorunów

A ja tam lubię całość jako taką. Nie znam komiksów, zakończenie jak dla mnie ok.

Specjalista0piorunów

@grzymislaw-mocowladny Wiesz, to czy dzieło kultury jest dobre czy nie to zawsze jest opinie, nie da się tego zmierzyć obiektywnie. Z perspektywy osoby która coś tam o tworzeniu być może wie, mogę stwierdzić że to będzie w oczach większości gniot, bo nie buduje fabuły. Jeżeli cię zadowala cię serialem ze sceny na scenę, cóż mi zostało poza cieszeniem się twoim szczęściem

Pokaż więcej komentarzy (5)

Specjalista

w Dyskusje

1piorunów

Witajcie, jestem podróżniczką w czasie. jest koniec czerwca, Andy Burnham został właśnie nowym premierem Wielkiej Brytanii.

#polityka #wiadomosciswiat #uk

Fanatyk2piorunów

@gwf-hegel-fangirl podaj jakas społeczke co wzrośnie z 500% w miesiąc od przyszłego tygodnia. Podzielimy się zyskiem

Gruba ryba0piorunów

Albo chociaż jakieś bety u bukmachera podaj

Pokaż więcej komentarzy (5)

Specjalista

w Dyskusje

6piorunów

Nastawienie lewicy do ZSRR i Chin przeszło podobną drogę, tylko w innym czasie. Początki ZSRR to powszechna iluzja sukcesu. Pierwsze 15 lat to dwa ogromne głody, a mimo to notowane wskaźniki ekonomiczne zupełnie tego nie pokazywały, dobrze znamy żarty o biurokracji PRL-u. Wykrycie skali wyniszczenia zajęło lata, a druga wojna nie pomagała. Lata 50 to ostateczna śmierć mitu, bo co prawda mieliśmy Foucaulta był Uniwersytecie Warszawskim, tak szybko go opuścił. To też okres walki Sartra z Camusem, który to Sartre popierał totalitaryzm ale się nie cieszył.

Początek rewolucji kulturalnej w Chinach wypadł na połowę lat 60. gdy stalinizm był zaniechany nawet w ZSRR, natomiast maoizm był widziany jak powiew świeżości. Rok 68. to z resztą ogromne protesty we Francji i Ameryce, więc lewicowcy początkowo była pozytywna wobec ograniczonych informacji wydzielanych przez Chiny, tak fakty szybko zweryfikowały propagandę. Ciężko znaleźć lewicowców którzy popierali to co się działo w chicha. Jedyne co było popierane to fałszywa narracja stworzona przez chińską propagandę, którą szybko zweryfikowały fakty.

Więc boli mnie że @Al-3_x znowu bezczelnie kłamie, ponadto mnie zablokował. Uczy się od najlepszych. Badiou na którego się powołał, jest wyjątkiem potwierdzającym regułę. Sam Badiou uważa się za margines, a jako sam wyjątek jest mizerny, powiązany raczej z ruchami post-maoistowskimi, czyli takimi które zasadniczo odcinają się od podstawi ideowych myśli Mao, nazywanych Maoistowskimi raczej z powodów historycznych nazw ugrupowań niż ideowych. Badiou z resztą postrzega okresy rewolucyjnie jako sekwencje materialistyczne, a nie coś co należy popierać, lub nie. Trochę jakby zapytać czy popierasz że rzeczy spadają w dół.

#chiny #polityka #bekazlewactwa #revoltagainstmodernworld #historia #filozofia

Autorytet0piorunów

Odpowiem na twoją krytykę jutro.

Specjalista

w Dyskusje

1piorunów

idiotyzm to diagnoza, nie obraza. Pozdrawiam @Al-3_x

#filozofia

Autorytet0piorunów

To, że nie rozumiesz słów których używam nie świadczy dla mnie bynajmniej o moim idiotyzmie.

Specjalista3piorunów

@Al-3_x to że zadaję proste pytania precyzujące nie oznacza że nie rozumiem. Raczej zarzucam ci bełkotliwość

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Dyskusje

7piorunów

Za każdym razem gdy @Al-3_x wypowiada się na jakiś temat, dopada mnie potworny ból głowy. Filozofii, na którą się powołuje, nie zna - wymyśla jej zawartość w oparciu o Wikipedię albo, co gorsza, ChatGPT.

Zacznijmy od sprostowania bredni o Foucaulcie i postmodernizmie.

Teorie naukowe to pragmatyczne modele służące do ujmowania i przewidywania rzeczywistości. Mój świętej pamięci wykładowca mawiał: _„każdy model jest fałszywy, ale niektóre bywają użyteczne"_. To instrumentalizm naukowy, podstawa praktycznie całej nauki.

Foucault twierdził, że wiedzy nie odkrywamy, lecz ją tworzymy. Jego pionierska analiza filozoficznych konceptów jako ludzkich narzędzi, a nie boskich objawień, to między innymi badanie źródeł - genealogii wiedzy - co z kolei pozwala nad nimi panować. Promują pewną samoświadomość, a nie bezkrytyczność wobec narzędzi.

Weźmy choćby pojęcia homo- czy heteroseksualności. Męska czy żeńska fizyczność nie wpisuje się w proste ramy, aparycja gładkiego 20 latka czy nawet femboja, jest zupełnie inna niż brodatego 40 latka, a to co pociąga nas w różnym wieku też się zmienia. Osoba opisująca się jako lesbijka, ma preferencję, niewątpliwie wobec osób o kobiecej fizyczności, więc mogłaby za młodu nawet jakoś się odnajdywać w związkach “hetero” tak z wiekiem, ta romantyczna dynamika mogłaby przestać funkcjonować.  Stąd popularność fembojów wśród rzekomo heteroseksualnych mężczyzn.

Pożądanie to splot fizyczności i charakteru, który zmienia się z wiekiem i kontekstem. Bez prawnych ram i społecznych sankcji ludzie nie wpisują się w binarne kategorie. Terminy, język, są niezbędny do samorozumienia, ale jednocześnie wiąże się to ze wciskaniem pożądania we wąskie ramy. Foucault pokazywał, że instytucje, sankcje społeczne, kościół, państwo, rynek, kształtują owe koncepty, a zatem sposób w jaki jesteśmy zdolni myśleć o sobie i innych. Bez moralizowania: sam mechanizm jest przedmiotem analizy.

Postmodernizm tymczasem jest pojęciem niesprawiedliwie obrośniętym mitami. Modernizm to trend intelektualny i nie tylko, wywodzący się z renesansu, wiara w nieomylność rozumu, emancypacja od boga itd. Postmodernizm, jak sama nazwa wskazuje, te założenia przekracza i podważa. Naturalna reakcja na wady ślepych założeń modernistycznego myślenia. To nie jest spójny zbiór poglądów, tylko filozofowie którzy prą do przodu i badają stare. Ponieważ tworzenie konceptów tworzy cykl, w którym te koncepty są umacniane, utrwalane, a potem zdają się one być naturalne, poprzedzające instytucje które je tworzą, bardzo ciężko jest dookreślić wiedzę socjologiczną. To dynamiczny system opisywane przez, do pewnego stopnia, dynamiczne obiekty - terminy. To że teraz mamy język żeby ująć tą złożoność nie oznacza że świat sto lat temu był jakiś prostszy, a raczej my byliśmy nieświadomi procesów które nimi rządzą. Przecież sabotażu wewnętrznego, żeby mieć casus belli nie wynaleźliśmy ostatnimi laty, ludzie kochani. Kto wierzy że arystokracja to było coś więcej niż zachlane mordy które się bogato urodziły? Hipokryzja i kłamanie władzy było zawsze, no ludzie co się obecnie zmieniło?

Ludzie nie funkcjonują jak maszyny, którym wgrywa się ideologię.exe. Weźmy więźniów PRL-u i więźniów obecnie. Ci pierwsi to głównie nasi bohaterowie, a ci drudzy to kryminaliści, mimo wysiłków władzy, te mity jakoś nie przeważyły. Ideologia to jest bajka która może działać do pewnego stopnia, ale ludzie nie definiują swojego życia przez przypowieści, tylko o całkiem złożony kompleks doświadczeń, bazy konceptualnej, oczekiwań społecznych. Przepraszam dla wszystkich nieoczytanych, nie ma czegoś takiego jak ideologia. Ludzie nie mają hierarchicznego myślenia. To umarło w filozofii kilkadziesiąt lat temu.

#polityka #filozofia #socjologia #revoltagainstmodernworld

Autorytet0piorunów

No hej Tyraxor. Miło cie znowu widzieć xD

> Foucault twierdził, że wiedzy nie odkrywamy, lecz ją tworzymy.

Nie my tylko głównie władza i nie tyle wytwarza wiedze co metody aleturgii, ale to szczegół.

> Foucault pokazywał, że instytucje, sankcje społeczne, kościół, państwo, rynek, kształtują owe koncepty, a zatem sposób w jaki jesteśmy zdolni myśleć o sobie i innych. Bez moralizowania: sam mechanizm jest przedmiotem analizy.

No o tym napisałem.

> Badał te mechanizmy dyscyplinowania zauważając je nie tylko w więzieniach, ale też wojsku czy szkołach co pokazuje jak współczesna władza w przeciwieństwie do starej bazującej na groźbie tortur i publicznych egzekucji kontroluje jednostki poprzez nowoczesne instytucje.

> Kto wierzy że arystokracja to było coś więcej niż zachlane mordy które się bogato urodziły?

Ja.

> Ludzie nie funkcjonują jak maszyny, którym wgrywa się ideologię.exe.

To fajnie, ale w jaki sposób to niby odnosi się do mojego ostatniego wpisu? Nic nie pisałem o ideologii, a wręcz przeciwnie. Napisałem, że współczesna władza zamiast wytwarzać pewną spójną, wielką narracje (czyli coś co ja nazywam ideologią) wytwarza kilka mniejszych, sprzecznych narracji by wprawić potencjalnego odbiorce w poczucie dysocjacji i zagubienia, a końcowo apatii.

Specjalista1piorunów

@Al-3_x intelektualista przyszedł. Przeczytaj swój wpis, to zobaczysz błędy(może)

Autorytet0piorunów

@gwf-hegel-fangirl

> mimo wysiłków władzy, te mity jakoś nie przeważyły. Ideologia to jest bajka która może działać do pewnego stopnia, ale ludzie nie definiują swojego życia przez przypowieści,

Częściowo uważam, że masz racje. Czytałem sobie nieco Margaret Archer która krytykowała takie podejście absolutyzujące panowanie określonego mitu w społeczeństwie i odbierające autonomie funkcjonujących w niej jednostek. W przypadku jednak PRL'u to opozycja wytwarzała własne mity i kontr-symbole (Ballady o Janku Wiśniewskim) więc walka dalej odbywała się na polu narracyjnym.

Specjalista0piorunów

> odbierające autonomie funkcjonujących w niej jednostek

@Al-3_x odkryłeś błąd żeby popaść w winny, niesamowite.

> więc walka dalej odbywała się na polu narracyjnym

Była MIĘDZY INNYMI na polu narracyjnym, ale nie odbywała się tam. Zrozumiałeś choć jedną myśl z mojego wpisu?

Autorytet0piorunów

@gwf-hegel-fangirl

> Była MIĘDZY INNYMI na polu narracyjnym, ale nie odbywała się tam. Zrozumiałeś choć jedną myśl z mojego wpisu?

No zrozumiałem i częściowo się zgodziłem z twoim zarzutem, ale tylko częściowo. Czy człowiek istnieje poza polem narracyjnym? Może na jakimś poziomie biologicznym, ale człowiek raczej woli uciekać od tego stanu niż do niego wracać.

> kompleks doświadczeń, bazy konceptualnej, oczekiwań społecznych

Wszystko to człowiek ujmuje tak naprawdę w formie narracji moim zdaniem.

Specjalista0piorunów

@Al-3_x A inna sprawa, jak opisujesz wszystko jako "narracje", to w zdaniu słowo "narracja" pełni rolę słowa "myśl". Niewątpliwie myśli mają wpływ na działania człowieka, ale jak pisałam, nie są one hierarchiczne, nie kontrolują one jednostronnie woli, i tym bardziej redukowanie ich do nadrzędnej myśli to bzdura. Skąd ty to wziąłeś? Brzmi jakbyś połączył kilka filozofów w jedno, nie do końca pamiętając co który miał na, _nomen omen,_ myśli.

GURU4piorunów

@gwf-hegel-fangirl też uważam, że to jego pseudofilozoficzny bełkot. Za pomocą którego próbuje pchać swoje tezy.

Pokaż więcej komentarzy (41)