
Wpis użytkownika deafone w Heheszki
deafoneLider
59piorunów.
Komentarze (14)
Jako farmaceuta zdradzę Wam, że nazywanie mnie panie magistrze strasznie mnie wkurza.
@kubex_to_ja opcje są dwie: część ludzi chce utrzymać kontakt z macierzystym zawodem (5 lat bez praktyki równa się powtarzanie stażu), a druga część po zrobieniu doktoratu zostaje kopnięta w dupę przez uczelnie.
A, zapomniałem, jest jeszcze "trzecia połowa" czyli ludzie, którzy z różnych względów wracają na rodzinne zadupia.
@ruhypnol dr farmacji musi w aptece dorabiać?
@plemnik_w_piwie Pigularz jest zabawny, bo to nazwa pochodząca od historycznej, już nie używanej postaci leku - pigułki. Były to ręcznie kręcone kulki w których substancja lecznicza była zawieszona w lepiszczu o gliniastej konsystencji.
Co do wykwalifikowanego sprzedawcy to niestety strzał w czuły punkt wszystkich farmaceutów, którzy w Polsce pracują poniżej kompetencji. System ochrony zdrowia nas nie wykorzystuje należycie i przy obecnej lekarzocenteyczności jeszcze długo nie będzie.
@Atexor niektórych to mogłoby ukłuć. Tytuł technika farmaceutycznego uzyskuje się w szkole policealnej, czyli musisz mieć skończone LO, ale matura nie jest konieczna. Dlatego "panie magistrze" nieźle łechta niejedno ego.
@kubex_to_ja znam kilku doktorów farmacji dorabiających sobie w aptece, ale to nie ja😉
@kubex_to_ja @plemnik_w_piwie @Atexor @Enzo chyba nikogo nie zaskoczę, że w pracy najbardziej preferuję zwykłą formę grzecznościową "pan".
Tytuł zawodowy zdobyłem przy okazji zdobywania wiedzy i jego przydatność jest taka, że bez niego nie mógłbym w aptece pracować. Nie wypływa on na moje ego ani nastawienie do ludzi.
@ruhypnol a pigularz? Bo "wykwalifikowany sprzedawca" wiem że jest nieakceptowalne
@ruhypnol w porządku Panie Maturzysto
@ruhypnol Pan magister się nie denerwuje
@ruhypnol Panie Profesorze? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@deafone zawsze mnie to rozwalało. Chociaż, to raczej starsze osoby tak mówią zwykle.
@plemnik_w_piwie technik nie wystawi recepty farmaceutycznej ani nie wyda niczego z szafki a
@WatluszPierwszy tylko ze w aptece jeszcze jest różnica kto jest za ladą. Na pierwszy rzut oka baba to baba, ale może to być technik albo magister farmacji. Technik spoko, wyda ci leki, ogarnie receptę. Ale jeśli potrzebujesz coś więcej- skonsultować się w terapii, poprosić o dobór leku na przypadłość, to wołasz panią magister.
Więc w tym przypadku to nie tylko jakiś dyplom, ale prawo wykonywania zawodu medycznego, zupełnie jak lekarz. A tych się z automatu doktorami nazywa.