
Jerzy Stępień o reformie samorządowej: Największy błąd popełniono w 2001 roku
Mr.MarsGURU
4piorunów- Gdy rzucimy hasło "samorządowiec", to od razu widzimy wójta, burmistrza i prezydenta, a trochę w dalszym tle radnych, czyli przedstawicieli społeczności. To się nam nie udało - mówi Jerzy Stępień, jeden z twórców reformy samorządowej z 1990 roku. W rozmowie z Portalem Samorządowym wskazuje, co wymaga jego zdaniem pilnej naprawy. [...]
- Uważam, że największy błąd popełniono w 2001 roku, wprowadzając bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów, co spowodowało, że rada została zmarginalizowana.
Teraz powinniśmy szukać takich rozwiązań, które by przywróciły pozycję rady. Wyborów bezpośrednich już chyba nie zlikwidujemy, ale uważam - i tak uważa cała Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej - że prezydent/wójt/burmistrz powinien być po prostu członkiem rady, natomiast urząd gminy powinien być zarządzany przez fachowców. Jednak nie potrafiliśmy przeprowadzić wyraźnego rozgraniczenia na stanowiska polityczne i na stanowiska urzędnicze, i dopuściliśmy do tego, że w ręku jednej osoby w tej chwili jest władza polityczna i władza administracyjna. [...]
Komentarze (3)
Niestety w wielu gminach rada gminy to tylko przyklepywacze decyzji wójta.
@zuchtomek Pół biedy jak wójt w porządku, ale jak się trafi taki gminny Putin to jest lipa totalna.
W wyborach ostatnich było 60:40 - mniejsza, ale spora część mieszkańców jest przeciwko wójtowi i głosowała na drugiego kandydata, podobnież poprzegrywali kandydaci na radnych we wioskach - więc te 40% mieszkańców nie ma ani jednego swojego reprezentanta w radzie, który by chociaż zadawał niewygodne pytania. Wójt robi co chce a figuranci nawet się nie wypowiedzą i wszystko klepną.
JOWy to jednak zło. Ci ludzie wcale nie reprezentują mieszkańców w swoich wioskach tylko interes swój i wójta, nie raz na złość somsiadowi z własnej wioski. Chyba optymalniej by było, gdyby były proporcjonalne wybory na tych 15 radnych coś a'la parlamentarne.
@GazelkaFarelka u mnie normalnie „niezależni”, których było początkowo 6. spośród 15. Radnych (więc i tak nie mieli przebicia) - w kolejnej kadencji „upartyjnili się” wchodząc do grupy „burmistrza” - czyli zapisali się do pisu.
Spoza bańki, zostało trzech pieniaczy, których nawet nie chce się słuchać gdy się człowiek z nimi zgadza..
Akurat mimo pewnego kolesiostwa nie widzę u nas dużego problemu bo miasteczko prowadzą dobrze, ale żadnej opcji veta obywatelskiego przez radnych, czy niezależnych inicjatyw nie ma, chyba, że prywatne - wszystko musi klepnąć najwyższy (razem z obcymi żonami, ale to już inna historia ( ͡° ͜ʖ ͡°) )