
Mieli kupić mieszkania, stracili pieniądze. Klienci twierdzą, że zostali oszukani przez pośrednika
GilgameshFanatyk
23piorunówCzytelnik Trojmiasto.pl twierdzi, że biuro nieruchomości zatrzymało 11 tys. zł wpłaconych za rezerwację mieszkania, choć - jak przekonuje - nie został poinformowany, że pieniądze mają stanowić wynagrodzenie agencji. Kiedy zaczął nagłaśniać sprawę, zgłosili się do niego kolejni klienci, którzy opisują podobne problemy. Jeden z nich mówi o 100 tys. zł wpłaconych na konto firmy. Pośrednicy odpierają zarzuty i twierdzą, że wszystkie transakcje były prowadzone prawidłowo.
Komentarze (2)
- Podpisali ze mną umowę i chcieli 25 tys. zł. Dałam im te pieniądze na poczet znalezienia kupca. Następnego dnia przyjechał do mnie jeden z tych panów i powiedział, że ma bardzo chorego ojca. Bardzo prosił, żebym pożyczyła mu 10 tys. zł. Zgodziłam się, ale poprosiłam, żebyśmy zapisali to na piśmie. Napisał na kartce, że zobowiązuje się oddać pożyczone pieniądze. Od tamtej pory nie mam z nim żadnego kontaktu. Wykonałam ok. 60 telefonów i nic. W końcu się zdenerwowałam i poszłam na komisariat. Przyjęli zgłoszenie, ale od razu zaznaczyli, żebym nie robiła sobie nadziei na odzyskanie tych pieniędzy, bo umowa dotycząca sprzedaży działki jest tak sprytnie skonstruowana, że niewiele z niej wynika. Po prostu im zaufałam. Jestem starszą osobą i, mówiąc wprost, dałam się nabrać. Ostatnio dostałam potwierdzenie, że śledztwo nie będzie prowadzone. W efekcie straciłam łącznie 35 tys. zł - relacjonuje kobieta.
państwo z kartonu, można kraść, wystarczy pisać sprytne umowy kradzieży z którymi nie poradzi sobie policja...
Bardzo prosił, żebym pożyczyła mu 10 tys. zł. Zgodziłam się
Mnie bardziej ta część zastanawia... whyyyy? Obcy chłop chce 10k i mu je po prostu dajesz nawet jeśli masz pseudo umowę... dalej nie czaję tego toku myślenia.