Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Peter Magyar chce usunąć ze stanowiska prezydenta Węgier Tamasa Sulyoka. Zapowiedział zmianę konstytucji

Mistrz

w Wiadomości Świat

35piorunów

— Rząd uwolni Węgrów od politycznej i gospodarczej mafii, która splądrowała nasz kraj, zagroziła jego obywatelom i uczyniła ich życie nie do zniesienia — oświadczył węgierski premier Peter Magyar.

Komentarze (7)

Osobistość0piorunów

Brawo, te same Węgry: :saluting_face:

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/magyar-idzie-w-slady-orbana-wegry-blokuja-szybka-droge-ukrainy-do-ue/bkgcekf,79cfc278

Magyar idzie w ślady Orbana? Węgry blokują szybką drogę Ukrainy do UEWęgierski premier Peter Magyar wygłosił słowa, które nie mogły spodobać się Ukraińcom — sprzeciwił się przyspieszonej procedurze przystąpienia Ukrainy do UE.Onet
Autorytet1piorunów

@BapitanKomba Zalogowałem się tylko by dać ci pioruna.

Bardzo dobrze to ująłeś 👍

Fenomen5piorunów

Dalsza część:

Nie ma co się przejmować staraniami Ukrainy, bo to będzie zadanie na dwadzieścia lat, i to minimum. Bardzo dużo czasu może im zająć przekonanie innych państw do siebie, dostosowanie swojego prawa do prawa unijnego, budowa faktycznej gospodarki wolnorynkowej, wolnej od korupcji i oligarchów. Do tego mają wojnę i katastrofę demograficzną, gdzie kilka milionów ludzi rozsiało po całej Europie Zachodniej i która w większości pewnie założy tam rodziny, osiedli się na stałe i nie wróci na Ukrainę. Jeśli Unia Europejska rozszerzy się, to wyłącznie o malutkie państwa z byłej Jugosławii. Czarnogóra najszybciej, może też Macedonia Północna i Albania, ale jedni mają wieczne spory z Grecją, a drudzy nadal kojarzą się z mafiami kontrolującymi kraj. No i zostają wydarzenia nadzwyczajne, zakrawające o cud, czyli powrót Wielkiej Brytanii do Unii. Nawet rozszerzenie UE o Mołdawię, gdzie Mołdawia i Rumunia w referendum decydują się na połączenie wydaje się być bardziej prawdopodobne od dołączenie Ukrainy do UE w ciągu najbliższych lat. Ukraina podzieli los Turcji, która kilkadziesiąt lat starała się dołączyć do UE, aż w końcu machnęła ręką.

Jak widać, Polska nie ma czego się bać. Tylko niestety nadal trzyma rękę w nocniku i nie dostosowuje swojej gospodarki, by ta przestała rozwijać się dzięki konsumpcji i dotacjom unijnym. No i mając menelstwo intelektualne w parlamencie i pałacu prezydenckim (a, miało nie być nerwowo) wszystko robimy na rympał. Spory należy rozwiązywać po cichu, a oficjalnie powinno się inwestować tak, by Polska de facto skolonizowała sobie Ukrainę.

Ukraina może narzekać, że Polacy wykupują zakłady przemysłowe lub rozpychają się ze swoimi towarami rolniczymi, ale w polityce wygrywają wyłącznie silniejsi. Mieli okazję wyjść na prostą w latach 90., ale wszystko przespali i dopiero w 2014 roku zaczęli brać się za siebie. Niech nie mówią, że przez powiązania zakładów na całym ZSRR mieli trudniej, bo jakoś Litwa, Łotwa i Estonia będące też częściami składowymi ZSRR poradził sobie i z nami dołączyły do UE. Ta wieloletnia niefrasobliwość bardzo kosztowała Ukrainę i którą powinniśmy wykorzystać.

I dopiero po opanowaniu ich rynków można byłoby rozmawiać o akcesji, gdy na akcesji również my zarobimy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pomagajmy Ukrainie militarnie, bo walczą z Rosją, ale wojny nie łączmy z akcesją.

Fenomen7piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy @Syster Spróbuję na chłodno, bez komentowania o jakości polityki w Polsce czy na Ukrainie, ostatnich popisówkach, wstawek o braciach, wroga, mordercach, bohaterach itp. bo od tego idzie się tylko zrzygać. Będzie trochę na narzucony temat, a trochę wokół:

Każdy rozsądny człowiek wie, że nie można ot tak wejść sobie do Unii Europejskiej. Polska potrzebowała jakieś 15 lat, by dostosować prawo, rozwinąć gospodarkę na tyle, by nie zapadła się w rok po otwarciu na rynku zagraniczne, wreszcie przekonać Europę Zachodnią, że jesteśmy wiarygodnymi partnerami. My mieliśmy 15 państw, które trzeba było przekonać, że warto w nas inwestować, że wniesiemy pozytywy do Unii Europejskiej i nie będziemy stanowić agresywnej konkurencji. Musieliśmy przekonać zarówno Niemcy, którym mógł się nie uśmiechać nasz bardzo tani rynek rolniczy, jak i Greków, bo jako zdecydowanie biedniejszy i większy kraj odebralibyśmy od nich spory procent pomocy. Nie znam szczegółów, jak wyglądały rozmowy akcesyjne, ale Grecja czy Portugalia mogły kręcić nosem, że na dziesięciu nowych członków to poza Maltą, Cyprem i może Słowenią same postkomunistyczne biedaki, które będą wymagały zdecydowanej pomocy.

Polska bardzo ładnie się rozwinęła, 22 lata UE bardzo nam się przysłużyły, ale jednak nadal jesteśmy krajem względnie biednym na tle UE, bo rzecz jasna pozostałe kraje rozwijały się. Ukraina po wojnie będzie potrzebowała miliardów na odbudowę, być może na przestrzeni lat część odbudowy czy modernizacji tego, co ocalało, będzie możliwa dopiero po uzyskaniu dostępu do dotacji. Polska powinna w końcu wziąć za siebie odpowiedzialność i inwestować sama z siebie, ale skoro jesteśmy beneficjentami dotacji unijnych to rzecz jasna głupotą byłoby pozbycie się takiej możliwości i dopuszczenie do tortu unijnego o wiele biedniejszego sąsiada, który będzie miał prawo odkroić sobie większy kawałek. Jest to brutalne, ale w polityce i ekonomii liczy się własny tyłek. Tak samo będą postępować inne państwa - dopuszczenie tak dużego i biednego kraju sprawi, że część państw UE będzie otrzymywało mniej pieniędzy na rozwój, albo nawet stanie się płatnikiem, który tylko dokłada do interesu.

Dalej: po wojnie Ukraina będzie się rozwijać dzięki taniej siły roboczej, która będzie pracować w rolnictwie i przemyśle. Zwrócę uwagę na rolnictwo. O polskim rolnictwie mam bardzo złe zdanie, ale dopuszczając Ukrainę do rynku unijnego część naszych producentów faktycznie straci lub nawet padnie, bo przegra konkurencję z ukraińskimi agroholdingami zalewającymi rynek ziemniakami, zbożem, owocami itd. Podczas rozmów akcesyjnych Ukraina musiałaby podpisać pewne zobowiązania co do rynku rolniczego, bo inaczej Polska, Holandia czy jakikolwiek inny kraj zablokuje akcesję, chcąc ratować dominujące u siebie sektory rolnicze.

Te same zasady będą dotyczyć właściwie wszystkich państw, które wchodzą do Unii Europejskiej. Tylko nikt nie podnosi takich zarzutów do np. Czarnogóry, bo to malutki kraj. Jej dołączenie byłoby tak zauważalne jak przyspawanie do UE kopii Łodzi w skali 1:1, z takimi samymi plusami, minusami i liczbą mieszkańców (z grubsza pokrywającą się właśnie z Czarnogórą). Ukraina jest jednak innym przypadkiem, bo ma więcej mieszkańców niż Polska i jej konkurencyjność będzie dostrzegalna.

I ta Ukraina musi przekonać nie 15, a 27 państw, że warto jej dać szansę.

Tytan0piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy ale jaka to krytyka? Zawsze byłem proukrainski na tym portalu, i opieprzalem takie osoby jak Manstain jeżeli wrzucali jakieś głupoty dot. Ich społeczeństwa. Ale pomaganie im w ich aktualnej sytuacji to co innego niż bycie za ich akcesją (która imo nie jest możliwa w najbliższym dwudziestoleciu)

Tytan5piorunów

@manstain to źle czy co ? To dobrze, że interesuje go interes Węgrów. Sam uważam, że jeżeli chodzi o wojnę to Polska powinna pomagać ile się da ale co do akcesji, to sprzeciwiać się jak się da.

Przecież to dla nas i Węgrów konkurencja.