Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

kim_jestesmy_dokad_zmierzamyOsobistość

Dołączył/a:

  • 288 wpisów
  • 1260 komentarzy
  • 1 obserwujących

Osobistość

w Dyskusje

9piorunów

Śniło mi się, że jeździłem rowerem po Bytomiu. I dwóch chłopów się do mnie dowaliło, że jeżdżę na romecie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Dyskusje

18piorunów

Kilka dni temu była dyskusja na hejto odnośnie odwoływania ograniczeń prędkości przez progi zwalniające.

Dziś, dziwnym trafem, wyskoczyło mi coś na fb, i w komentarzach takie coś:


Uczenie kierowców przed laty, że ograniczenie obowiązuje „tylko na progu”, wynikało z tego, jak przez dekady skonstruowane były przepisy techniczne dla zarządców dróg oraz jak powszechnie interpretowano logikę oznakowania na kursach prawa jazdy.

Wyjaśnienie, dlaczego instruktorzy i egzaminatorzy w ten sposób tłumaczyli tę zasadę:

Założenie techniczne w „Czerwonej Księdze”: Zgodnie z wytycznymi dotyczącymi szczegółowych warunków technicznych dla znaków (Rozporządzenie Ministra Infrastruktury), zadaniem znaku B-33 przy progu miało być wyłącznie wskazanie prędkości, z jaką pojazd może bezpiecznie przejechać przez dany próg zwalniający (np. 20 lub 30 km/h).



Obowiązek odwoływania przez zarządcę drogi: Przepisy nakazywały zarządcy drogi, aby zaraz za progiem postawił znak odwołujący zakaz (np. B-34) lub umieścił pod znakiem tabliczkę T-20 podającą długość odcinka (np. 10 m).

Niejednoznaczne oficjalne stanowiska urzędników: Na przełomie lat 90. i 00. sama Komenda Główna Policji oraz Departament Ruchu Drogowego w Ministerstwie Transportu w pismach do szkół jazdy i mediów twierdziły, że jeśli zakaz postawiono wyłącznie ze względu na próg (A-11a), to jego zakres funkcjonalny kończy się wraz z pokonaniem tej przeszkody. Tę logikę wpajano kandydatom na kierowców w szkołach jazdy.



Gdzie leżał problem?



Zarządcy dróg powszechnie lekceważyli obowiązek stawiania znaków odwołujących zakaz za progiem. Tworzyło to patową sytuację:

Logika i teoria kursowa: Wszyscy wiedzieli, że znak postawiono tylko po to, by nie uszkodzić zawieszenia na progu, więc „po progu jedziemy normalnie”.



Litera prawa: W ogólnym Rozporządzeniu o znakach i sygnałach drogowych (które obowiązywało kierowców) nigdy nie napisano, że przejechanie przez próg kasuje znak B-33. Gdy sprawy trafiały do sądów, te orzekały zgodnie z treścią rozporządzenia dla kierowców, a nie wewnętrznymi wytycznymi dla drogowców.

Nauka ta opierała się więc na celowości znaku i dawnej wykładni ministerstwa, jednak zderzenie tej teorii z twardym zapisem prawa i taryfikatorem mandatów ostatecznie wymusiło zmianę narracji na egzaminach i w szkołach jazdy.

Czy jakiś hejto-dziadek mógłby to potwierdzić, że byłą stosowana taka metodologia? Bo ja robiłem prawko już w czasach nowożytnych, i nic takiego miejsca nie miało.

Gwiazdor3piorunów
Znak postawiono po to, by nie uszkodzić zawieszenia

A w sumie to progi nie są po to by wymusić prędkość ze znaku (30, czasami mniej)?

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Dyskusje

67piorunów

Jakiś czas temu chłopu w robocie zadałem głupie pytanie jakim ptakiem by chciał być.

Zaczął wymyślać jakieś dostojnie nazwy typu orzeł czy inny jastrząb.

A ja bym chciał być kaczką. Bo wszyscy lubią kaczki.

Pokaż więcej komentarzy (29)

Osobistość

w Dyskusje

5piorunów

Nie wiem jakim trzeba być sernikiem, żeby kupować mieszkanie w bloku, i mieć ogródek, w którym trzeba kosić trawę.

Ostatnie na co miałbym ochotę to co weekend latać z kosiarą.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Dyskusje

3piorunów

Dlaczego hejto jest aż tak bardzo pro-KO (pro-PO). Przecież widać że ci ludzie są tak samo nieudolni jak pis. A może nawet i bardziej, bo pamiętam pierwszego tuska, i też wtedy nic się nie dało zrobić.

Żebyście mnie nie zaczęli wyzywać od pisowców, to od razu nadmienię, że wszystkich polityków bym wysłał do piekła.

Pokaż więcej komentarzy (50)

Osobistość

w Dyskusje

52piorunów

Trzy sytuacje z dziś, których nie rozumiem.

1. Chłop jedzie 50 na 90. Jak by miał sraczke, to by jechał 110/90.

2. Inny chłop jedzie 70 na 90. Na 50 też jedzie 70. Stabilnie.

3. To jest najdziwniejsze. Jadę A4 za chłopem, 140 na tempomacie. Rozpoczyna się odcinkowy pomiar prędkości. Chłop zwalnia do 120, i dziwi się, że chce go wyprzedzić.

Co się dzieje z tymi kierowcami? Znaków i przepisów nie znają?

GURU6piorunów

Mamy obecnie dwie skrajności. Zawali drogi. Wczoraj jechałem przez taki Rzeszów 28 km/h przy właściwie zerowym ruchu bo jakiś niedzielny wyjechali na miasto.

W drugą stronę mamy zapierdalaczki i wyprzedzić muszę bo sie udusze. S19 z Rzeszowa do Lublina, jest remont stoi miejscami 60, wszyscy lecą 100 i trafia się on car i mistrz prostej w kaldi. Wyprzedza w miejscu niedozwolonym i pognał. Spotkałem go na mopie 140 km dalej. Łysy zjeb pewnie się zesrał po drodze

Pokaż więcej komentarzy (50)