
Węgry: pierwsze aresztowania byłych ministrów koalicji Fidesz-KDNP. "Era bezkarności dobiega końca"
bojowonastawionaowcaMistrz
57piorunówPéter Magyar idzie śladem Donalda Tuska i "urządza polowanie na politycznych oponentów" - alarmują politycy Fideszu Viktora Orbána. Na Węgrzech robi się gorąco, rozliczenia wchodzą w decydującą fazę.
W aresztach przebywa już troje byłych ministrów koalicji Fidesz-KDNP, sprawujących urzędy w różnych okresach. Warto odnotować, że to pierwsze w postkomunistycznej historii Węgier zatrzymania osób ze szczebla ministerialnego - po 1990 r. do takich sytuacji po prostu nie dochodziło.
Péter Magyar przypomina, że spełnia przedwyborcze obietnice. Jeszcze w czerwcu zapowiedział akcję "Oczyszczający ogień", która miała położyć kres "mafijnemu układowi Fideszu".
Zatrzymania odbywają się na wniosek powołanego kilka tygodni temu Urzędu ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku Narodowego. Zadaniem nowej instytucji jest nie tylko pociągnięcie do odpowiedzialności ludzi dawnego obozu władzy, lecz także bieżący nadzór nad przejrzystością wydatkowania finansów publicznych - w tym funduszy europejskich. To z kolei pozwoliło Budapesztowi zamknąć unijny mechanizm warunkowości powiązany z praworządnością.
Upadek nietykalnych. Historyczne aresztowania polityków Fideszu
Zatrzymania rozpoczęły się 28 września. Tego dnia zwołano nadzwyczajną sesję Zgromadzenia Krajowego wyłącznie po to, by uchylić immunitety politykom: Balázsowi Hankó, w latach 2024-2026 ministrowi kultury i innowacji, oraz Miklósowi Sesztákowi z koalicyjnej KDNP, dawnemu ministrowi rozwoju narodowego (2014-2018). Trzeci wniosek dotyczył samego premiera Pétera Magyara, co stanowi jednak odrębny wątek związany z wydarzeniami z 2024 r.
Jeszcze tego samego wieczoru Seszták i Hankó zostali zatrzymani. Pierwszy z nich usłyszał zarzuty korupcyjne opiewające na 11 mld forintów, czyli równowartość około 132 mln zł. Z kolei Hankó odpowiada za nieprawidłowości przy rozliczaniu środków z Narodowego Funduszu Kultury. Chodzi o blisko 1,1 tys. grantów przyznanych między wrześniem 2025 a marcem 2026 r. na łączną kwotę 17,3 mld forintów (ok. 207,6 mln zł) - część z nich miała posłużyć do nielegalnego finansowania kampanii wyborczej Fideszu i KDNP przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi.
Wreszcie 21 października na polecenie Centralnej Prokuratury Śledczej zatrzymano Györgya Matolcsy'ego, jedną z kluczowych postaci dawnego obozu władzy. Matolcsy dwukrotnie kierował resortem gospodarki w dwóch rządach Viktora Orbána (w latach 2000-2002 oraz 2010-2013), a w marcu 2013 r. stanął na czele Narodowego Banku Węgier, którym zarządzał aż do marca 2025 r., gdy stery banku centralnego przejął Mihály Varga.
Matolcsy usłyszał zarzuty wyprowadzania majątku państwowego oraz nielegalnych operacji finansowych, których dokonał w ostatnim dniu urzędowania w banku centralnym. Śledztwo w tej sprawie toczy się od września 2023 r.; łącznie objęto nim blisko 100 osób oraz kilkadziesiąt podmiotów gospodarczych. Za synem byłego prezesa, Ádámem (rocznik 1986), wysłano międzynarodowy list gończy.
Warto przypomnieć, że już po kwietniowych wyborach dziennikarze śledczy informowali, iż rodzina Matolcsych pospiesznie transferuje aktywa do Dubaju, wywożąc z kraju m.in. kolekcję luksusowych samochodów.
Sąd wydał nakaz 30-dniowego aresztu 23 października - dokładnie w węgierskie święto narodowe. Zdjęcia policyjnej furgonetki przewożącej skutego Györgya Matolcsy'ego błyskawicznie obiegły krajowe media. Wielu publicystów krytycznych wobec Fideszu przyznawało, że jeszcze niedawno uznaliby taki scenariusz za zupełnie nierealny.
Koniec ery bezkarności. Magyar prześwietla majątki
Następny na liście nietykalnych dotąd postaci do zatrzymania byłby Lőrinc Mészáros - przyjaciel byłego premiera i najbogatszy Węgier. To człowiek, który pomnożył majątek w iście astronomicznym tempie. Premier Magyar wielokrotnie powtarzał, że nie mogło się to odbyć w sposób przejrzysty, a w przywołanym wcześniej wystąpieniu wprost zaliczył Mészárosa do elity dawnego układu władzy.
Jak wówczas mówił: - Nie możemy dziś upuścić na Węgrzech igły tak, by tam, gdzie spadnie, ludzie Orbána czegoś nie ukradli.
Szef rządu przekonywał również, że era bezkarności dobiega końca, a państwo przestaje być zakładnikiem grup interesu.
Głównym orężem w rozliczaniu poprzedników stał się Urząd ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku Narodowego - instytucja o bezprecedensowo szerokich uprawnieniach. Nowy organ już teraz korzysta z prerogatyw, pozwalających mu wydawać wiążące polecenia policji oraz prokuraturze, a także przejmować śledztwa od innych służb. To na jego polecenie zatrzymano zarówno Hankóa jak i Sesztáka. Ponadto w procesach karnych urząd może występować w roli oskarżyciela publicznego.
Polowanie na grube ryby
Węgierska opinia publiczna jednoznacznie oczekuje rozliczeń oraz zdecydowanych działań organów ścigania. Potwierdza to badanie ośrodka 21 Research Center, zrealizowane w ostatnim czasie na zlecenie portalu 24.hu: 61 proc. Węgrów wierzy, że rozliczenia zakończą się sukcesem (w tym 17 proc. jest o tym całkowicie przekonanych). Pogląd ten podziela aż 9 na 10 wyborców partii TISZA i - co warte odnotowania - co czwarty zwolennik Fideszu.
Z dotychczasowej pracy śledczych zadowolonych jest 61 proc. obywateli. O ile jednak w obozie Tiszy ogólna aprobata sięga 86 proc., o tyle tylko 28 proc. deklaruje "całkowite zadowolenie", a 58 proc. wybiera odpowiedź "raczej zadowolony".
Z kolei w elektoracie Fideszu niemal co trzeci ankietowany (31 proc.) ocenia tempo rozliczeń pozytywnie, 42 proc. wyraża niezadowolenie, a 27 proc. odmówiło odpowiedzi na to pytanie.
Dla wyborców Tiszy nadszedł najbardziej wyczekiwany moment. Po niespełna pół roku od objęcia władzy premier udowadnia sprawczość, wtrącając (na razie) do aresztów czołowych ministrów dawnego obozu Fidesz-KDNP.
Twardy kurs z pewnością zaprocentuje korzystnym bilansem na półrocze gabinetu. W tle pozostaje jednak nierozwiązany problem instytucjonalny: brak nowego prokuratora generalnego. Poprzedni szef prokuratury, Gábor Bálint Nagy, podał się do dymisji 22 lipca na żądanie premiera Magyara, który zarzucił mu nadużycia przy zatrzymaniu ukraińskiego konwoju. Następcy wciąż nie wyłoniono - pierwsza kandydatura zgłoszona przez prezydenta przepadła z powodu sprzeciwu większości rządzącej. Do powołania prokuratora generalnego Zgromadzenie Krajowe potrzebuje bowiem konstytucyjnej większości dwóch trzecich głosów.
Otwartym pozostaje, kiedy Urząd ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku Narodowego zwróci się w stronę Viktora Orbána i jego rodziny. Sam premier na Węgrzech nie pojawia się często. Ostatnio można było spotkać go we Francji, z kolei w ostatnim tygodniu pojawiły się informacje, że jego rodzina (teść - István Tiborcz i córka Ráhel) przeprowadzili się do Londynu. Wiara w to, że i byłego premiera dosięgnie sprawiedliwość wśród zwolenników Tiszy pozostaje duża.
Komentarze (5)
Ja obstawialem ze Magyar to sposob Fideszu na przetrwanie u koryta i ze to jest ich czlowiek. No bo jakby nie bylo to gosc zawsze krecil sie kolo Fideszu (woskie stanowiska w spolkach skarbu panstwa, zona w Fideszu, itp). No ale jak wsadza ludzi z poprzedniej ekipy to jednak gosc nie trzyma z nimi sztamy.
Widze pewne podobienstwa do Morawieckiego. Syn marnotrawny bije w swoj matecznik z tym ze Mateuszek to w partii byl i niejeden papier podpisal. Prezes pewnie nie jednego trupa ma w szafie z autografem Moraiweckiego i dlatego uwazam ze prezes i Morawiecki odstawiaja niezly teatr.
Skoro idzie "śladem Tuska" to znaczy, że absolutnie nic im nie grozi i spokojnie będą występować w telewizji🤷
Péter Magyar idzie śladem Donalda Tuska i "urządza polowanie na politycznych oponentów" - alarmują politycy Fideszu Viktora Orbána.
znowu wina tuska xD
Prześladowania "patriotów" w Europie nie ustają
A tu niektórzy się zastanawiali dlaczego Orban z rodziną sprzedaje fanty i ewakuuje się do Londku.