Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Polska

Kategoria: Wiadomości Polska

wszystko co w Polsce i o Polsce

  • 19 członków
  • 772 wpisy

Mistrz

w Polska

34piorunów

21 polskich grzechów głównych: Optymizm magiczny (8/21)

"Optymizm magiczny to planowanie działań w oparciu o założenie, że wystąpią tylko okoliczności korzystne, a okoliczności niekorzystne nie wystąpią. Jeśli okoliczności niesprzyjające już wystąpiły, wówczas wierzymy, że nie będą one miały konsekwencji. Mówiąc prościej, optymizm magiczny to postawa, w której nie przyjmujemy do wiadomości realiów, ale zakładamy, że jakoś to będzie. Niestety, całkiem często nie jest.

W ramach optymizmu magicznego uodparniamy się na fakty albo postępujemy im na przekór. Chcemy wierzyć, że będzie dobrze, mimo że wszystko wskazuje na to, że nie będzie. Wymyślamy sobie scenariusz optymalny i według niego procedujemy. Scenariuszy gorszych nie tylko nie zakładamy, ale nawet nie przyjmujemy do wiadomości. Czasem jednak bywamy mądrzy przed szkodą, ale mądrzy tylko teoretycznie. Wiemy, a nawet mówimy w mainstreamowych mediach, że coś jest bardzo źle przygotowane i że nieszczęście wisi w powietrzu. Niestety, ta wiedza nie jest jeszcze wystarczającym impulsem, żeby coś zmienić.

W optymizmie magicznym zakładamy – często wbrew twardym faktom – że nic złego się nie zdarzy i że wszystko pójdzie po trajektorii najbardziej nam przychylnej. Że deszcz nie spadnie, śnieg się roztopi, a mgła rozstąpi. Optymizm magiczny to dokładne przeciwieństwo amerykańskich podręczników o sprawnym działaniu, w których czytamy zawsze, że należy mieć nadzieję na najlepsze, ale przygotować się na najgorsze. Niestety, w Polsce realizujemy raczej zasadę „przygotuj się na najlepsze, a o najgorszym nawet nie myśl”. Konstruujemy nasze plany tak, że powieść się mogą tylko wtedy, gdy wszystkie okoliczności ułożą się po naszej myśli.

Często jest bowiem tak, że wolimy nawet nie myśleć o tym, co będzie, jeśli okoliczności ułożą się niepomyślnie. Uważamy, że nie wypada o tym mówić i myśleć, bo to sprowadzi nieszczęście. Wydaje się nam, że sama rozmowa o tym, jak się ustrzec wilka, to już wywoływanie go z lasu. Zachowujemy się tak, jakbyśmy z góry zakładali, że Polska jest w stanie działać tylko i wyłącznie tupolewicznie i tylko i wyłącznie przy sprzyjających wiatrach. Stąd też samo pomyślenie o tym, że bywają wiatry niekorzystne, pachnie niedasizmem, pachnie przywoływaniem problemu, którego nie da się w ramach polskiej cywilizacji rozwiązać. Samo pomyślenie o tym, że okoliczności mogą być niekorzystne, bliskie jest odebraniu Rzeczypospolitej Polskiej prawa do istnienia. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że ona sobie w niesprzyjających warunkach nie poradzi."

  


Lider2piorunów

@bojowonastawionaowca nie tyle nie poradzi, co jesteśmy w d⁎⁎ie i zdążyliśmy się w niej urządzić...

Twórca0piorunów

Jakbym czytał i podejściu mojego ojca.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Polska

53piorunów

21 polskich grzechów głównych: Norma europejska (7/21)

"Norma europejska to ideał Europy, który stanowi w naszym mniemaniu ostateczny cel istnienia Polski. Dostosowanie się do normy europejskiej jest najdalszym wyobrażalnym horyzontem naszych polskich planów i zamierzeń. Norma europejska nie odnosi się przy tym do żadnego konkretnego państwa europejskiego. Jest to raczej zbiór naszych przypadkowych, za to bardzo wyidealizowanych przekonań o tym, jaka jest Europa. W normie europejskiej przyjmujemy, że Europa jest ukończonym, zamkniętym projektem i monolitem.

Zacznijmy od samego pojęcia „Europa”. To jest dla nas pojęcie pierwotne, ideał, który jest spójny, nieskazitelny i w najmniejszym stopniu nie odzwierciedla faktu, że Niemcy różnią się od Francji, a Skandynawia od Grecji. W języku polskim słowo „Europa” nie oznacza przecież kontynentu, ale mityczną krainę, w której wszystko dzieje się tak, jak powinno. W Europie rowerzyści mają swoje ścieżki, kierowcy autostrady, bezrobotni zasiłki, bogaci swoje ferrari i wszyscy są szczęśliwi. „Europa” to nie są jakieś tam Niemcy, Niderlandy czy Norwegia, ale ideał, który tkwi w naszych głowach i któremu za wszelką cenę chcemy sprostać.

Pomyślmy o przymiotniku „europejski”. W Polsce jest on często równoznaczny ze słowem „dobry”. „Zbudujmy autostrady na europejskim poziomie” nie znaczy przecież „wprowadźmy system opłat jak na autostradach we Włoszech” ani „dajmy na nich liberalne ograniczenia prędkości jak w Niemczech”, ale po prostu „zbudujmy dobre autostrady”. Czasem „europejski” to tyle co „cywilizowany”, tak jak w zdaniu „w europejskim kraju klienta traktuje się z szacunkiem”, a czasem zbliża się znaczeniowo do słowa „normalny”, tak jak w zdaniu „w normalnym, europejskim kraju ten człowiek już dawno straciłby stanowisko”.

Norma europejska jest jednym z najbardziej oczywistych i bezspornych faktów polskiego życia. Na Europę Zachodnią patrzymy z podziwem. Nie ma w Polsce argumentu silniejszego niż ten, który zaczyna się od słów „a w Europie…”. Perswazja przez odwołanie czy porównanie do „Europy”, do „normalnego” czy „cywilizowanego” kraju jest jedną z najpopularniejszych i najbardziej wrośniętych w język polski figur retorycznych czy wręcz środków stylistycznych. Jest to na tyle oczywiste, że czasem nawet tego nie dostrzegamy, a przecież jest to kryterium fundamentalne. Trudno przecenić siłę oddziaływania, jaką mają w Polsce argumenty typu: „w Szwecji to by nie przeszło”, „w Anglii to nie do pomyślenia” czy „miłe słowa »Le Monde diplomatique« o Polakach…”."

  


Lider13piorunów

@bojowonastawionaowca ja mam zupełnie odwrotnie skojarzenie - norma europejską - unia kazała wprowadzić - więc wprowadzamy na ostatjią chwilę, wyciągając z rozwiązań państw ościennych najgorsze co się da plus własne dokręcanie śruby

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Polska

69piorunów

21 polskich grzechów głównych : Zarządzanie rozmyciem odpowiedzialności (6/21)

"Zarządzanie rozmyciem odpowiedzialności to celowe utrzymywanie niejasnego podziału kompetencji między ludźmi lub instytucjami. Służy to utrudnianiu wszelkiej aktywności oraz ochronie osób decyzyjnych przed konsekwencjami ich działań lub zaniechań. Innymi słowy, zarządzanie rozmyciem odpowiedzialności to rozmyślne kultywowanie ogólnego bałaganu decyzyjnego i czerpanie zeń korzyści.

Modelowym przypadkiem jest sytuacja, w której kompetencje dwóch organów państwa graniczą ze sobą i wytwarzają nieprzejrzystość na styku. Ta nieprzejrzystość jest wykorzystywana przez wszystkie zainteresowane strony do fałszywej ucieczki przed kozłoofiaryzmem. Często jest tak, że odpowiedzialność pozornie jest uregulowana, ale w rzeczywistości i w praktyce – nie. Dopóki wszystko działa, to działa. Ale potem na szarym pograniczu kompetencji wybucha lokalny pożar (w reklamie idzie złe zdjęcie, wali się dach albo rozbija samolot) i nagle się okazuje, że – wbrew szumnym zapowiedziom i rozbudowanym nadregulacjom – nikt za to nie odpowiada. Co więcej, nie tylko za to konkretne zdarzenie nie odpowiada konkretny człowiek, ale nie ma też żadnej możliwości poprawy sytuacji na przyszłość. Odpowiedzialność jest długofalowo rozmyta, więc nie wiadomo, kto i co miałby poprawiać. Sami siebie skazujemy na popełnianie ciągle tych samych błędów.

Zarządzanie rozmyciem odpowiedzialności jest ucieleśnieniem przysłowia, że porażka jest sierotą. Jak długo coś się udaje, jak długo przynosi sukcesy albo przynajmniej w miarę znośnie funkcjonuje, tak długo działamy sobie radośnie bez formalizmów i wypełniania papierów. Ale gdy tylko coś się stanie, wtedy natychmiast się okazuje, że nie wiadomo kto przedsięwzięcie organizował, kto nim dowodził i o co w ogóle chodziło. Rzeczpospolita Polska to jeden wielki system umywania rąk. Stan ten wszyscy wspólnie podtrzymujemy, bo zmiana nie leży w niczyim interesie. Zmiana oznaczałaby bowiem przyjęcie realnej odpowiedzialności."

  


Osobistość1piorunów

@bojowonastawionaowca 
Czytam te grzechy główne i wychodzi mi, że nie jestem Polakiem :confused:

Fenomen4piorunów


Nie zwróciłem na to wcześniej uwagi ale czy aktualnej władzy ten chaos nie jest na rękę? Czy przypadkiem oni specjalnie nie rozmywają tej odpowiedzialności? Nie tylko żeby ochronić swoje tyłki ale żeby też zaatakować.

Czytając wpis, przypomniałem sobie o twicie oskarka, gdzie atakował trzaskowskiego za coś, za co jest odpowiedzialny PiS. Czy to był błąd oskarka, czy mimo wszystko specjalne rozmywanie odpowiedzialności? W końcu wyborcy mają pamięć złotej rybki i są zamknięci w bańce informacyjnej. Oskarek zaatakował, wyborcy wznieśli triumfalne hurra, a odpowiedź Trzaskowskiego nawet się nie przedostała przez ten wrzask, o ile w ogóle przedostała się do bańki informacyjnej wyborcy PiSu. No i można odtrąbić kolejny sukces, kolejny atak, kolejny podział. Co jak co, ale manipulację to oni opanowali prawie do perfekcji. A ja mam wrażenie że cały czas się przekonuje jak bardzo są w tym dobrzy.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Polska

12piorunów

W ogóle teraz wchodzi na studia rocznik zawirowań początku szkoły w wieku 6 lat, wymiany gimnazjów na podstawówki etc. i są ludzie którzy mają 17 lat i status studenta. Trochę śmiesznie, że będą dzieci jechać na studia do miasta wojewódzkiego które są w praktyce nieletnimi bez opieki.

Nawet jakby się rodzic uparł, że nie pojedzie to to dziecko musi się zapisać do jakieś szkoły, bo obowiązek nauki do 18 roku życia (?).

https://wyborcza.pl/7,95891,15912608,szesciolatek-w-1-klasie-zmieni-sie-w-17-letniego-studenta.html artykuł o tym z 2014.

Tytan2piorunów

Odpowiem na Twoje pytanie z konca tresci. Obowiazek nauki dotyczy poziomow ktore te dzieci juz zdaly. Szkoly wyzsze sa nie obowiazkowe. Chodzi o to, ze jak nie zdasz po drodze to nie masz obowiazku konczyc podstawowki/liceum. Osoba z Twojego przykladu jak bedzie miala roczny poslizg to musi jeszcze rok probowac.

Gruba ryba2piorunów

@Deykun już od dawna przyjmujemy nieletnich z Ukrainy, którzy w wieku 16-17 lat jadą na studia do Polski :smiley: Także bezsensowna dyskusja.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Mistrz

w Polska

63piorunów

21 polskich grzechów głównych : Antyproceduralizm (5/21)

"Antyproceduralizm to brak wiary w procedury i niechęć do nich. Jest to zarazem przekonanie, że rzeczy doraźne i improwizowane będą zawsze lepsze niż te zaplanowane i przemyślane. Antyproceduralizm każe nam postrzegać procedurę nie jako narzędzie do panowania nad rzeczywistością, ale jako zło konieczne, balast, który raczej przeszkadza, niż ułatwia. Procedury w Polsce – tam, gdzie w ogóle istnieją – są na ogół oderwanymi od życia regulaminami, których nikt nie przestrzega i które niczemu nie służą. Jedyne, do czego się przydają, to tworzenie fałszywego poczucia bezpieczeństwa. W razie czego zawsze będzie można pokazać, że o proszę, procedura była, tam, w szufladzie, leży ostemplowany wydruk. I nic to, że nikt jej nie przestrzegał, i nic to, że wszyscy o tym wiedzieli.

Pierwsze, co trzeba zrozumieć, to że procedura w Polsce nie służy do tego, żeby jej przestrzegać. Jest ona raczej ukłonem czy ustępstwem wobec przywleczonego z zewnątrz i z gruntu nam obcego wymagania, żeby procedura istniała. Procedura jest gwałtem na polskości. My po prostu nie wierzymy w schemat, racjonalność i regulamin. Nie wierzymy, że możemy się w nich odnaleźć. Uważamy, że naszym jedynym żywiołem i najwyższym wcieleniem jest improwizacja, działanie „na żywca”, rozpoznanie bojem i wymyślanie na bieżąco. Odbija się tu czkawką nasze słynne „Polak potrafi”. Bo owszem, Polak potrafi, ale nie potrafi potrafić systematycznie. Nie umiemy przenieść naszych talentów na łono metody, nie umiemy przetłumaczyć ich na standardy i na instytucjonalne zwyczaje, zwane też procedurami. Niewolniczo trzymamy się przekonania, że nasza sprawczość i twórczość mogą się mieć dobrze tylko tam, gdzie nie są ujęte w żadne ramy.

Niespecjalnie lubimy samą ideę procedury, niespecjalnie lubimy przestrzegać procedur, no i faktycznie na ogół ich nie przestrzegamy. Pomyślmy o służbiście. To piękne słowo ma w Polsce wydźwięk wyraźnie pejoratywny. Służbista to ktoś, kto nie jest życiowo elastyczny, ktoś, kto utrudnia i nie idzie na rękę, bo zbyt skrupulatnie przestrzega procedur. Ale, prawdę mówiąc, to określenie znaczy nawet więcej. Służbistą nazywamy w Polsce nie tylko tego, kto się zbyt kurczowo trzyma procedury, ale również tego, kto jej w ogóle przestrzega. Działanie zgodnie z procedurą jest w Polsce złośliwością, przeszkodą, wiecznym strajkiem włoskim. Ktoś, kto chce postępować wedle procedury, staje się służbistą czy wręcz warchołem, a w każdym razie kimś, kto robi problemy.

Antyproceduralizm sprawia, że Rzeczpospolita Polska wyczerpuje swoje możliwości w bieganiu od pożaru do pożaru i gaszeniu ich. Polska nie jest w stanie niczego zaplanować ani też naprawić i połatać na dłużej. Nie myślimy procedurami, a więc nie mamy czego naprawiać, żeby następnym razem było lepiej. Wszystko jest zawsze ad hoc, wszystko jest zawsze starciem się na świeżo i na nowo z żywiołem życia, które nieodmiennie nas zaskakuje. Nic nie jest dla nas nauczką i z niczego nie potrafimy wyciągnąć wniosków. Antyproceduralizm powoduje, że polska pamięć instytucjonalna jest dramatycznie krótka, a właściwie żadna. Świat jest dla nas wiecznie młody, a my jesteśmy w nim wiecznymi niemowlętami."

  

Zawodowiec2piorunów

@bojowonastawionaowca Tylko jak mam mieć wiarę i chęci dla procedur w Polsce?

W przypadku problemów w pracy, wszyscy piszą "zawiadom PiP", "wal do PiP" i tak dalej. Tylko co dalej? A gówno Panie Oficerze. Sprawy utykają w martwym punkcie, kończą się mandatem na 100 zł lub zamieceniem pod dywan.

Podobnie rzecz ma się z Sanepidem czy zgłaszaniem wielu rzeczy policji. Wszędzie tam są procedury, które zawodzą. Na tyle często i powszechnie, że wykracza poza ramy dowodów anegdotycznych.

Natomiast zgodzę się, że olewamy jako naród wszelkie procedury typu: przepisy, kwestie BHP, zalecenia, nakazy. Często wynika to z tego, że jako ludzie zawiedliśmy się gdzie indziej na procedurach lub to, co zostało już wspomniane - poziom formalizmu procedury utrudnia lub uniemożliwia wykonywanie określonych czynności.

Przykładowo różnica między zwykłym językiem polskim, a "prawniczym" polskim jest już olbrzymia i utrudnia szybkie oraz proste zrozumienie treści czytanej. Kluczem do dobrych procedur jest ich przejrzystość, a nie maksymalne skomplikowanie i dziwienie się, że nie działa.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Mistrz

w Polska

66piorunów

21 polskich grzechów głównych : Tupolewizm (4/21)

"Tupolewizm to skłonność do robienia rzeczy bez należytego przygotowania i bez odpowiedniego zapasu czasu. Jak zwykle, nie chodzi w tym o cechy charakteru jednostek, ale o to, że społecznie rzecz biorąc, jesteśmy wszyscy przyzwyczajeni do działania nieprzygotowanego, improwizowanego i na ostatnią chwilę. W ten właśnie sposób funkcjonują najczęściej nasze mechanizmy administracyjne i państwowe.

Nie ma niestety wyrazistszego i bardziej spektakularnego przykładu tupolewizmu niż lot do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Oczywiście, można się zżymać, że jest to przypadek kontrowersyjny, w tym kontrowersyjny politycznie. Pora jednak odczarować ten temat. Trzeba zdjąć z niego tabu. Nie możemy wiecznie tkwić w myślowym przedszkolu tylko dlatego, że tak jest nam wygodniej. Trudno wyobrazić sobie, byśmy mogli zrobić jakikolwiek krok do przodu, jeśli nie przyznamy sobie szczerze, że bałagan, dezorganizację i ogólne rozwłóczenie w naszym państwie doprowadziliśmy do tego stopnia, że rozbił się samolot prezydencki. Milczenie w tej sprawie jest największym powodem do wstydu."

  

Pokaż więcej komentarzy (11)

Mistrz

w Polska

94piorunów

21 polskich grzechów głównych : Autorasizm (3/21)

"Autorasizm to zachodząca w Polsce dyskryminacja Polaków za to, że są Polakami. Uznajemy samych siebie za niższą rasę. Uważamy, że obywatele Polski są ludźmi gorszymi, mniej wartościowymi i zasługującymi na mniej niż obywatele państw zachodnich. Autorasizm to nasza skłonność do samoponiżenia, nielubienia siebie samych, niechęci do tego, kim jesteśmy i co robimy.

Jak to często w rasizmie bywa, autorasizm zaczyna się od słów niechęci i mowy nienawiści, od podważania, negowania i wyszydzania – w tym wypadku samych siebie. Zżymanie się na nasze państwo, hejtowanie własnego sposobu bycia i drwiny z samych siebie są w Polsce nie tylko normą, ale czymś wręcz wskazanym. Można powiedzieć, że jednym z najważniejszych polskich zwyczajów jest nienawiść do polskich zwyczajów. Niby rozumiemy, że w dzisiejszym wielobiegunowym świecie każdy jest „skądś” i każdy jest „jakiś”, ale nie umiemy odnieść tego do samych siebie. Dajemy innym społeczeństwom prawo do bycia sobą, ale sobie samym – nie. Obyczaje plemion z dżungli na Nowej Gwinei albo mieszkańców amerykańskiego Południa dziwią nas mniej niż nasze własne. Nie umiemy zaakceptować swojej odrębności i specyfiki, nie wiemy, jak polubić samych siebie. Wydaje się nam, że ktoś od nas stale oczekuje, że przestaniemy być sobą. Mamy poczucie, że naszym obowiązkiem – wobec innych społeczeństw i wobec świata – jest zanegować samych siebie."

  

Sum5piorunów

@bojowonastawionaowca a ja nawet lubię polskie spoleczenstwo. W porównaniu do takich francozow albo Amerykanów to Polacy są nad wyraz inteligentni. A najlepsza nasza cecha jest chyba kombinowanie.
Gdyby tylko rząd nie byłby do d⁎⁎y, myślę że dużo byśmy osiągnęli jako naród.

Fenomen0piorunów

@bojowonastawionaowca nienawidzę Polaków za to, że głosują na gówno zwane PIS, nie przeszkadza im nic w ich postępowaniu a wręcz pochwalają kolejne tanie zagrywki.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Mistrz

w Polska

42piorunów

21 polskich grzechów głównych : Kultura dezinformacji (2/21)

"Kultura dezinformacji, w wersji podstawowej, to brak zrozumienia dla wartości i wagi informacji. W wersji szerszej, równie często spotykanej, jest to celowe rozpowszechnianie informacji niepełnych lub po prostu błędnych. Kultura dezinformacji odpowiada za to, że kiedy zobaczymy gdzieś w Polsce dwie strzałki, obie prowadzące do punktu A, ale wskazujące w dwie przeciwne strony, to prędzej pomyślimy, że to my tu czegoś nie rozumiemy, niż że coś zostało błędnie oznaczone.

Kultura dezinformacji jest nam wpajana od podstawówki: któż nie pamięta z lekcji WF-u nauczyciela, który krzyczał: „Ręce nie pracują! Ręce nie pracują!”. A my wykonywaliśmy ćwiczenie, nie wiedząc, czy te ręce pracują, mimo że nie powinny, czy właśnie odwrotnie, nie pracują, a powinny. Całe życie w Polsce jest takim WF-em, na który nie mamy stroju. To jest właśnie punkt wyjścia kultury dezinformacji: nasz zwyczaj komunikowania się w sposób niejasny. Te niejasności mogą być różne, zaczynając od takich, w których jest jasne, co jest niejasne. "

  

Mistrz8piorunów

"Istnieje jednak w Polsce kraina, w której kultura dezinformacji jest nie tyle integralną częścią codzienności, co jej podstawą. Jest to „kraina, w której człowiek jest »stroną« i zamiast sprzedawać auto »zbywa« je, [w której się] nie płaci, tylko »uiszcza opłatę«, oraz »wnosi« zamiast prosić”. Tą krainą jest oczywiście biurokracja i jej niepowtarzalny język. Jeśli w tej chwili sięgniesz, Czytelniku, do najbliższej szuflady i weźmiesz pierwszy z brzegu polski dokument, będzie on najprawdopodobniej świetnym ucieleśnieniem kultury dezinformacji. Pamiętajmy bowiem, że:

brak zaskarżalności czynności zamieszczenia wykonawcy w wykazie stanowi konsekwencję charakteru tej czynności, która w żaden sposób nie wpływa na sytuację prawną wykonawcy. Z uwagi zatem na fakt, iż czynność ta nie kształtuje praw i obowiązków wykonawcy, nie istnieje potrzeba ustanowienia szczególnej drogi odwoławczej wobec takiej czynności.

Z drugiej jednak strony:

brak jest uzasadnionych jurydycznie i celowościowo względów przemawiających za ochroną informacji dotyczących wykonawcy o nienależytym wykonaniu zamówienia publicznego, co w świetle przyjętych zasad zamówień publicznych dyskwalifikuje wykonawcę z dalszego ubiegania się o zamówienie publiczne

A więc szach-mat! Jesteśmy zdyskwalifikowani.

Dialekt, który używany jest w urzędach, jest chyba najtrudniejszym dialektem polszczyzny i ma on swoją nazwę i definicję. Jest to biurokratolica, a więc odmiana języka, której celem jest niekomunikacja, czyli maskowanie treści poprzez zagmatwanie przekazu i znużenie odbiorcy"

Gruba ryba5piorunów

Zdarzyło mi się tłumaczyć na angielski dokumenty pisane językiem urzędowym. Szło łatwo póki nie dotarłem do elementu przeczacego/odmownego (taki jak w powyższych przykładach). Caly akapit do piachu.

Na szczęście współcześnie podobny rodzaj sztuki biurojezykowej jest na wymarciu.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Mistrz

w Polska

66piorunów

21 polskich grzechów głównych : Niedasizm (1/21)

"Niedasizm to postawa, z którą spotykamy się na co dzień: że nie da się. To pogląd, że lepiej jest czegoś nie zrobić niż zrobić. To skłonność do tego, by skupiać się nie na rozwiązaniu problemu, ale na dowodzeniu, że nie da się go rozwiązać. Niedasizm to zarówno przekonanie, że brak działania jest lepszy niż działanie, jak i wszystkie wyrafinowane teorie, które tworzymy po to, żeby to przekonanie uzasadnić. Bywa, że zbudowanie dowodów, że czegoś nie da się zrobić, kosztuje nas więcej, niż wymagałoby samo zrobienie tej rzeczy.

Niedasizm objawia się zarówno w mikro-, jak i w makroskali, tak w urzędowym okienku, jak w polityce centralnej. Niedasizmu doświadczamy na poczcie, kiedy odsyłają nas z kwitkiem, i słyszymy że „nie da się na komputerze napisać znaku @", a więc nie da się załatwić sprawy. Sami stosujemy niedasizm wtedy, kiedy z emfazą wypowiadamy magiczne słowa „tego nie da się zrobić” i milcząco oczekujemy, że to zamknie temat. A w wymiarze ekonomicznym niedasizm objawia się na przykład w dyskusji o podatkach (nie)płaconych przez największe korporacje."

  

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Polska

45piorunów

Odkurzyłem z półki jedną z książek, do których lubiłem często wracać w momencie, kiedy miałem z nią pierwszą styczność. Ta książka to 21 polskich grzechów głównych. Dlaczego? Dlatego, że w świetny sposób opisuje problemy, które każdy z nas gołym okiem jest w stanie zauważyć w naszym kraju, w naszym środowisku, w nas samych.

Od razu, żeby nie było — sam autor pisze wielokrotnie, że nie są to grzechy wyłącznie polskie, książka nie ma też służyć jakiemuś autorasizmowi (tak, to jedno z pojęć opracowanych przez autora) i mówieniu, że jesteśmy najgorszym krajem na świecie. Celem tej książki było po prostu nadanie nazwy tych pojęć, a przez to zauważenie ich — a to pierwszy krok, żeby chociaż w jakiejś części się nimi zająć i je naprawiać. Jak to zrobić? Książka nie daje żadnych sugestii, może Wy będziecie mieli jakiś pomysł 😉 Niemniej zapraszam w podróż po 21 polskich grzechach głównych, mam nadzieję, że mimo wszystko przeważać będzie śmiech niż frustracja, niemniej zachęcam do dzielenia się przykładami, z którymi sami się zetknęliście bądź które lubicie obserwować 😉

(żeby można było sobie zablokować)

Mocarz0piorunów

@bojowonastawionaowca ciekawe czy ma tam, ja to nazywam post-sowietikus polski. Brak konsekwencji w decyzjach, dziś mi pasuje tak to robię tak, jutro inaczej. Moja twarz dla innych jest zależna os sytuacji, ale panowie wszystko na maksa mielą przez swój wewnętrzny algorytm alfa-samca. Choć końcem końców, to nawet nie beta, bo np wczoraj buntowałem wszystkich do strajku, ale przy konfrontacji jestem zbity pies i kule ogon, najlepsze, że na drugi dzień "niedaizmem" tłumaczę każdy swój brak jonsekwencji.

Gruba ryba0piorunów

@bojowonastawionaowca dawno nie widziałem tak skrzętnie zakamuflowanej ojkofobii. ciekawe czy jakby zrobić "21 <tu wstaw dowolny inny naród czy rasę> grzechów głównych" to by przeszło czy jednak poleciało za rasizm/ksenofobię

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Polska

61piorunów

Pod względem wzrostu PKB w ciągu ostatnich 30 lat (1990-2020) Polska jest na drugim miejscu ze wszystkich 25 największych obecnie gospodarek. Polskę pod tym względem wyprzedzają jedynie Chiny

  

Gruba ryba68piorunów

@bojowonastawionaowca bo mielismy w miare mlode i dobrze wyksztalcone spoleczenstwo w porownaniu do zachodu, gdzie nasciagali ludzi z biednych krajow, gdzie nie ma kultu nauki. Easy. Niestety caly potencjal zostal wlasnie zaprzepaszczony poprzez niewydolny rzad.

Mocarz31piorunów

Pkb to szkodliwy sposób myślenia o rozwoju zakłamujący rzeczywistość.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Mistrz

w Polska

32piorunów

Witamy w Rzeczpospolitej emerytalnej

Dodatkowe (od czasów początku rządu PiSu) wydatki emeryckie vs. wydatki rodzinne w latach 2016-2023

Na początku waloryzacje emerytur, następnie trzynasta i czternasta emerytura. Nawet gdyby wziąć tu pod uwagę koszt zwiększenia 500+ do 800+, to wzrost wydatków emeryckich od 2015 roku byłby większy od wzrostu wydatków rodzinnych

Źródełko: https://businessinsider.com.pl/gospodarka/pis-stawia-na-emerytow-te-dane-az-bija-po-oczach-analiza/ymgxm2d

  

Tytan17piorunów

Podwyższać stopniowo wiek emerytalny, ściągnąć ręce do pracy, poprawić jakość usług zdrowotnych - i za te dwie dekady może być lepiej, ale po co.

Lepiej wszystko zasypać coraz mniej wartym pieniądzem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Polska

256piorunów

Hejko

Zapewne kojarzycie taką fajną firmę ubezpieczeniową jak ZUS. Otóż trafiła mi się okazja do wypłacenia zasiłku. Wniosek złożony jeszcze w lipcu za okres 01-14.08.

Tydzień temu dzwoni pani z ZUSu, że ona ma taki wniosek od pracodawcy, ale ona potrzebuje, żebym podał numer konta do wypłaty. Grzecznie pytam "A nie ma wniosku?". Ano jest, ale to pracodawca podał, więc się nie liczy. Muszę podać ja. Ten wniosek składa według zasad pracodawca.

W tej sytuacji (ja to akurat mam łatwo, bo korzystam z ZUS PUE) muszę wypełnić wniosek i podać (ten sam co we wniosku) numer konta. Na takie okazje oczywiście nie ma wniosku, więc kolejny raz skrobanie podania na formularzu POG - Pismo Ogólne.

Zadowolony, że niecały miesiąc im zajęło procesowanie i zapowiada się wrzesień bez głodowania, wysłałem to piękne pisemko.

Dzisiaj znowu telefon z ZUS. Podobno pracodawca wysłał kopię wniosku i oni nie mogą na tym pracować. Dzwoniła oczywiście inna osoba. Mam wypełnić formularz osobiście. I stoję na pozycji zwycięzcy, bo mam dostęp do PUE i mogę zrobić to elektronicznie.
Dzięki cudownemu UI strony PUE wysłanie wniosku zajęło mi 45 minut, z czego 40 to szukanie wzoru pisma. Nie zauważyłem suwaczka przewijania wniosków. Zdążyłem na stronie ZUS znaleźć wersję do druku, wypełnić, wydrukować i przy skanowaniu skaner stwierdził, że jest produkcji HP i w zasadzie to on już nie chce skanować. Wiec musiałem szukać tego wniosku do skutku xD

Za pierwszym razem wysłanie pisma zajęło mi ponad 3 godziny w 4 podejściach. Jakaś mądra bestia wymyśliła, że większość guziczków będzie na górze strony, ale niektóre na dole.

A dodatkowo: Gdzie byście szukali miejsca, w którym tworzy się nowe wnioski/pisma? Do wyboru:
-skrzynka odbiorcza
-skrzynka nadawcza
-napisz wniosek
-wersje robocze

Nie no jaja se robię. Nie ma opcji "napisz wniosek". Tworzenie wniosku jest schowane pod zakładką "wersje robocze", ale żeby nie było zbyt łatwo to przycisk "nowy wniosek" jest na dole strony, żebyś za łatwo nie znalazł.

No dobra, stworzyłeś pismo, pora wysłać. Szukasz guzika wyślij... NIE MA, BO PO CO.
Już taki fest zrezygnowany kliknąłem na "zapisz" z myślą, że pojadę do księgowości i zapytam co i jak. No i okazuje się, że jak się zapisze pismo i wejdzie w nie jeszcze raz to wtedy można wysłać. Oczywiście przycisk schowany na dole strony, bo tak.
Strona internetowa PKP do kupowania biletów ( isPiesPrzewodnik() ) wymięka przy tym, jak jest zaprojektowane PUE.

Jako wisienkę na torcie dodam, że rozmawiałem już z kilkoma pracownikami ZUS i żaden z nich nie uznał za stosowne zapoznać się ze stroną PUE mimo, że każdy z nich zachęcał do załatwienia sprawy właśnie przez ten portal.

 

W załączeniu screen pokazujący, gdzie szukać nowego pisma

Wirtuoz1piorunów

@Felonious_Gru Raz musiałem tam złożyć jakiś wniosek i mam podobne odczucia do Ciebie. UI to jakaś farsa, a znalezienie odpowiedniego wniosku a później go złożenie i znalezienie odpowiedniego przycisku to świetna przygoda :D.

Tytan1piorunów

@Felonious_Gru Spróbuj cos z PFRONem. Tez jest kilka skrzynek odbiorczych - korespondencja, wiadomości, skrzynka odbiorcza. Cos ci przysyłają - musisz trafić na właściwą skrzynkę, zaznaczyć "wiadomości nowe", kliknąć "odśwież" i masz już wiadomość "Aby przeczytać wiadomość sprawdź listę dokumentów" - no i dalej szukasz gdzie ta lista dokumentów jest. Do tego trzeba mieć jakiś tam certyfikat, który za każdym razem należy wgrać. Równie wesołe jest wysyłanie dokumentów - czasem sie wyśle dobrze, czasem się wyśle jakiś dokument bez podpisu (mimo, że podpisuje się wszystkie dokumenty na raz). Oczywiście nie można sprawdzić, czy wysłane dokumenty wysłały się z podpisem - wyślą ci wezwanie do korekty. Takie korekty też są pełne mistycyzmu - "liczba porządkowa dokumentu nie zgadza sie z całkowitą liczbą dokumentów" - czy inną tajemniczą informację ci przyślą.

Pokaż więcej komentarzy (49)

Gruba ryba

w Polska

1piorunów

>Budżet na 2024 r. to budżet bezpiecznej Polski. Wiedząc, że rok 2024 będzie rokiem silnego odbicia wzrostu gospodarczego przewidzieliśmy w nim środki na trzy najważniejsze priorytety jakimi są: zapewnienie bezpieczeństwa militarnego, realizacja programów społecznych oraz ochrona zdrowia Polek i Polaków. Wydatki będą historycznie wysokie w wielu kategoriach, w tym np. na obronność i wzmacnianie bezpieczeństwa państwa, na wsparcie rodzin i seniorów, na programy społeczne. Nie sposób wyobrazić sobie stałego i efektywnego rozwoju państwa bez wsparcia samorządów, którym przekażemy znaczące kwoty. Udziały w PIT, CIT oraz subwencje dla JST wzrosną o 43,3 mld zł do 202,6 mld zł
;powiedziała minister finansów Magdalena Rzeczkowska.

683,6 mld zł - dochody
848,3 mld zł - wydatki

Bezpieczny i silny, pozostaje przyklasnąć sukcesu.

https://www.gov.pl/web/finanse/rada-ministrow-przyjela-projekt-budzetu-na-2024-rok

    

Gruba ryba0piorunów
Program 800+ 70 mld zł
13 i 14 emerytura 43 mld zł
Laptopy 1 mld zł

Co jeszcze można tutaj upchać?