Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#7ciekawostekprzyrodniczych

Fanatyk

w Ciekawostki

52piorunów

Śnieguliczki mają przeważnie białe owoce - ale nie tylko, bo różne som 😉 Te "różne" są przede wszystkim różowe, a wiele z nich można spotkać w ogrodach, parkach i w pasach zieleni, gdzie są sadzone jako rośliny ozdobne.

Śnieguliczka Doorenbosa (Symphoricarpos x doorenbosii), hybryda wyhodowana z kilku różnych gatunków, ma w zależności od odmiany białe, białoróżowe lub różowe owoce. Odmiana zwana Mother of Pearl (pierwsze zdjęcie) ma największe owoce spośród wszystkich ogrodowych śnieguliczek.

Kolejną popularną hybrydą jest śnieguliczka Chenaulta (Symphoricarpos × chenaultii) wyhodowana we Francji w 1912 roku. To niski krzew o drobnych listkach, który dość często można spotkać w miastach w pasach zieleni. Ma niewielkie owoce w kolorze jasno- lub ciemnoróżowym (drugie zdjęcie), a odmiana Brain de Soleil wyróżnia się dodatkowo intensywnie złotożółtymi liśćmi.

Śnieguliczka koralowa (Symphoricarpos orbiculatus), zwana też mąkoliną, rośnie naturalnie we wschodniej i środkowej Ameryce Północnej, ale jest też uprawiana jako roślina ogrodowa. Ma drobne, różowe lub czerwonawe owoce (trzecie zdjęcie).

Chińska śnieguliczka Symphoricarpos sinensis ma najciemniejsze, niebieskoczarne lub niemal zupełnie czarne owoce (czwarte zdjęcie) – jest jednak rzadka i występuje jedynie lokalnie w środkowych i południowych Chinach.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

80piorunów

Co ma wspólnego osiedlowy krzak z pierwszą amerykańską wyprawą lądową na zachód? Otóż całkiem sporo 😊

Śnieguliczka białojagodowa (Symphoricarpos albus) :white_circle::herb:, choć występuje u nas dość powszechnie i w wielu miejscach jest nieodłącznym elementem zieleni miejskiej, nie pochodzi z naszego kontynentu – jest przybyszem z Ameryki Północnej i tam właśnie, na początku XIX wieku, rozpoczęła karierę jako krzew ozdobny.

Podczas słynnej amerykańskiej ekspedycji Lewisa i Clarka do wybrzeży Pacyfiku, która miała miejsce w latach 1804 – 1806, pozyskano wiele okazów botanicznych. Wśród nich znajdowały się między innymi nasiona dziko rosnącej śnieguliczki, które Lewis zebrał i zabezpieczył w regionie rzeki Kolumbia. Przekazano je następnie prezydentowi Thomasowi Jeffersonowi, który z kolei przesłał je zaprzyjaźnionemu ogrodnikowi i szkółkarzowi, Bernardowi McMahonowi z Filadelfii – był on w pewnym sensie mentorem Jeffersona w sprawach związanych z botaniką.

W ciągu kilku następnych lat McMahon wyhodował z nasion krzewy i rozmnożył je, a z uwagi na ich urokliwe, białe owoce nadał roślinie angielską nazwę snowberry-bush („krzew śnieżnej jagody”). Okazało się, że krzaczki rosną dzielnie, nie są wymagające, łatwo się rozmnażają i na dodatek cieszą oko – idealne, żeby wypromować je jako roślinę ozdobną.

Do Europy, a konkretnie do Anglii, pierwsze nasiona śnieguliczki zostały sprowadzone w 1817 roku. Krzew bardzo szybko stał się tam popularną nowością, w szczególności w ogrodach otaczających zamożne posiadłości. Do Polski śnieguliczka trafiła jako roślina ozdobna w 1824 roku, a z czasem – jako uciekinier z upraw – zaczęła dziczeć i zadomawiać się na nieużytkach, na przydrożach i na skrajach lasów, stając się miejscami gatunkiem inwazyjnym.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

31piorunów

Od środka też jak śnieg :white_circle: :snowflake: Mogłoby się wydawać, że owoce śnieguliczki białojagodowej (Symphoricarpos albus) kojarzą się ze śniegiem po prostu dlatego, że tworzą na gałęziach białe skupiska, szczególnie wyraźnie widoczne jesienią i zimą, kiedy krzew traci liście.

Wystarczy jednak obrać lub rozkroić owoc, a zaraz stanie się jasne, że śnieguliczka przypomina śnieg nie tylko z zewnątrz, ale także od wewnątrz. Mezokarp (czyli potocznie miąższ) otaczający jej nasiona wygląda jak zmrożony – jest biały, gąbczasty, a na dodatek lekko iskrzy się w świetle jak prawdziwy śnieg.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

77piorunów

Folia bąbelkowa z czasów dzieciństwa :slightly_smiling_face: Owoce śnieguliczki białojagodowej (Symphoricarpos albus) :white_circle: są popularnie znane z tego, że po rozdeptaniu „strzelają” w charakterystyczny sposób.

Okazuje się, że zabawa w ich rozdeptywanie, rozgniatanie lub rzucanie jest w pewnym sensie uniwersalnym elementem dzieciństwa w wielu regionach Ameryki Północnej i Europy. Dzieci w krajach anglojęzycznych znają owoce śnieguliczki między innymi jako popberries czy throwberries, w Szwecji – jako Smällbär, w Niemczech – jako Knallerbesen.

Najpopularniejszą zabawą jest rozdeptywanie „strzelających” owoców, ale we wspomnieniach niektórych osób pojawia się też rzucanie nimi w inne dzieci, układanie z nich linii lub innych wzorów na chodniku, lub nawet wydmuchiwanie ich przez rurkę w stronę okien sąsiadów. W Irlandii, gdzie owoce śnieguliczki są popularnie znane jako billy busters, wariantem zabawy jest rozgniatanie „strzelającego” owocu tuż przy uchu, przypuszczalnie po to, by trzask wydawał się jak najgłośniejszy.

W przeszłości krzewy śnieguliczki były często sadzone w pobliżu placów zabaw, przedszkoli i szkolnych boisk, i wciąż często można je tam spotkać. Współcześnie jednak, z uwagi na to, że owoce śnieguliczki są trujące :skull_and_crossbones:, unika się sadzenia jej w takich miejscach – względnie zaleca się przycinanie jej tak, by nie owocowała.


tag serii:

Osobistość6piorunów

U mnie nikt na to nie mówił śnieguliczka tylko purchawka - tak, po latach wiem, że to zupełnie co innego. 😉 Widocznie któryś dorosły raz źle powiedział albo dziecko źle skojarzyło, a nazwa się spodobała (fajnie brzmi)i rządziła na moim podwórku.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fanatyk

w Ciekawostki

84piorunów

To gniazdo? To jemioła? Nie - to tylko zmutowana potworność :slightly_smiling_face: Niekiedy na drzewie można zaobserwować zwarte skupisko gałęzi, które przypomina ptasie gniazdo lub kulę jemioły, ale jest podejrzanie nieregularne lub duże. To może być tak zwana czarcia miotła.

Czarcie miotły to pojawiające się czasem na drzewach i krzewach zniekształcenia z kategorii potworności lub dziwotworów. Często ich przyczyną są uszkodzenia powodowane przez chorobotwórcze grzyby i bakterie atakujące roślinę, ale mogą tworzyć się także w drodze mutacji zachodzących w tkance twórczej pędu :herb: Powstaje w ten sposób wyrośle złożone z bardzo gęsto rozmieszczonych, rozgałęzionych pędów przypominające czasem gniazdo, jemiołę, miotłę lub wręcz miniaturowe drzewko.

Niektóre czarcie miotły zyskały znaczenie w szkółkarstwie i pod kierunkiem człowieka dały początek nowym odmianom drzew i krzewów. Sporo ozdobnych odmian jodeł, sosen, modrzewi i świerków :evergreen_tree: zostało wyhodowanych w ten sposób - może nawet niektóre Wasze świąteczne drzewka lub gałązki użyte w stroikach wywodzą się od tych drzewnych potworności 😉

tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Ciekawostki

59piorunów

Gigantyczny genom :dna: Jemioła pospolita (Viscum album) ma genom składający się z około 90 miliardów par zasad - prawie trzydziestokrotnie większy od genomu ludzkiego, który liczy około 3 miliardy par.

Co ciekawe, cały materiał genetyczny jemioły jest upakowany w zaledwie 10 parach chromosomów - dla porównania, człowiek ma 23 pary. Chromosomy jemioły są bardzo duże i nawet najmniejszy z nich jest około trzykrotnie większy od całego ludzkiego genomu.

Dla porównania, największy dotychczas zbadany genom należy do rzadkiej japońskiej rośliny ozdobnej Paris japonica i składa się z około 150 miliardów par zasad.

Na pierwszej ilustracji jest porównanie rozmiaru genomu ludzkiego (u góry po lewej) z pojedynczym chromosomem jemioły. Na drugiej - porównanie całego genomu człowieka (również u góry po lewej) z całym genomem jemioły.

tag serii:

Gruba ryba5piorunów

@Apaturia o czym to świadczy? Na co to wplywa? Co to daje?

Fanatyk7piorunów

@GrindFaterAnona Badanie genomów roślin pozwala nam m. in. zyskać lepszy wgląd w ich ewolucję oraz funkcjonowanie, a także zrozumieć, jak produkują niektóre substancje. Być może też w przyszłości będziemy w stanie wykorzystać tę wiedzę od strony biotechnologicznej.

W przypadku jemioły okazało się na przykład, że w trakcie ewolucji "zgubiła" gdzieś tzw. kompleks I - duże białko niezbędne do oddychania komórkowego. To coś niespotykanego, nie zaobserwowano tego dotąd u żadnego innego dużego organizmu wielokomórkowego. Ta wiedza może pomóc w przyszłości np. w zwalczaniu jemioły tam, gdzie nadmiernie się rozprzestrzenia. Póki co, to dość trudne.

Fenomen1piorunów

@GrindFaterAnona @Apaturia jak rozumiem większość z tych genetycznych instrukcji to jednak śmieci z milionów poprzednich generacji: olbrzymie sekwencje są całkowicie pomijane w każdej fazie życia organizmu i nie wpływają na nic.
Co z tego że Twoje DNA jest krótsze lub dłuższe, skoro komórki wykorzystują tylko jego część. Zresztą, u ludzi jest tak samo

Fanatyk5piorunów

@GrindFaterAnona Tak dla ścisłości, genom jest jeden, to całokształt informacji genetycznej organizmu 😉 Pary zasad natomiast budują genom. Im więcej ich jest, tym genom jest większy.

U roślin okrytonasiennych występują bardzo zróżnicowane genomy - jedne są króciutkie, inne gigantyczne. Rozmiar genomu ma pewne znaczenie, jest np. powiązany z rozmiarem komórek organizmu, a co za tym idzie, także z zachodzącymi w nich procesami. Większy genom -> konieczna większa komórka, żeby go pomieścić -> większa komórka wymaga więcej zasobów, potrzebuje więcej czasu na podział itp.

Jak dotąd udało się np. ustalić, że rośliny z gigantycznymi genomami są mniej skłonne do adaptacji, gorzej tolerują ekstremalne warunki środowiskowe i np. mocno zanieczyszczone gleby. Co za tym idzie, w przyszłości mogą być bardziej narażone na wyginięcie.

Fanatyk2piorunów

@michal-g-1 W artykule nie było wzmianki o śmieciowym DNA. Wykazano, że u jemioły ok. 55% sekwencji to sekwencje powtarzalne (w genomach roślin często stanowią dużą część), wyróżniono też sekwencje niekodujące, ale takie sekwencje niekoniecznie muszą być śmieciowe (mogą np. regulować aktywność części kodujących).

Wirtuoz2piorunów

@michal-g-1 W zasadzie chyba nie ma tak, że jest jakieś "śmieciowe" DNA, możemy po prostu nie wiedzieć do czego służy a może służyć do aktywacji specyficznych procesów lub w bardzo specyficznych okolicznościach. Nawet DNA żaby jest większe od ludzkiego. Nie ma to związku z czasem ewolucji czy prostotą zewnętrzną organizmów. DNA takiej jemioły musi zawierać scenariusze tworzenia białek na wszystkie możliwe sytuacje w tym na wszystkie metody obrony rośliny na której pasożytuje. Tak samo DNA żaby musi zawierać np instrukcje jakie białka tworzyć w jakich temperaturach, na jakim etapie rozwoju itp. U ludzi ewolucja ma prosty myk: stałocieplność + niemal w 100% kontrolowane środowisko rozwoju embrionalnego więc cała sterta DNA okazała się niepotrzebna i wtedy faktycznie została wywalona w toku ewolucji.
DNA zależy w dużej mierze od tego jak skomplikowane jest środowisko rozwoju i życia organizmu.
Fajnie to tłumaczą w Nauce Świata Dysku - bardzo przystępny język z dużą dozą humoru :smiley:

Fenomen0piorunów

@JarosG
>została wywalona w toku ewolucji.
Z wszystkim się zgadzam, poza powyższym zdaniem.

Nie została wywalona, lecz pozostała jako śmieć. Oczywiście śmiecie są potrzebne w tym sensie iż zapełniają miejsce i jądro komórki ma wykonać "kolejne polecenie/transkrypcję za 20 zasad od obecnej zasady" to te 20 zasad, nie ważne co zawiera, jest pomijanych

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Ciekawostki

34piorunów

Dlaczego droździk spadł z ostrokrzewu?

Z tego typu zagadką przyszło się zmierzyć brytyjskim badaczom w 1999 roku, kiedy w sezonie zimowym pod jednym z ostrokrzewów odnaleziono kilka martwych droździków (Turdus iliacus). Domyślano się, że ptaki najprawdopodobniej pospadały z drzewa i zginęły po uderzeniu w betonowy chodnik poniżej, ale nie za bardzo wiedziano, co mogło do tego doprowadzić.

Kiedy zbadano przewody pokarmowe droździków, okazało się, że są one wypchane owocami ostrokrzewu. Owoce były już sfermentowane i miały wyjątkowo wysoką zawartość alkoholu - przyjęto zatem, że to właśnie alkohol spowodował śmierć ptaków.

Nie tylko owoce ostrokrzewu mogą przypadkowo upić żywiące się nimi ptaki, zdarza się to też np. w przypadku owoców jarzębiny. Nie jest to jednak częste zjawisko. Odurzone ptaki mają problem z poruszaniem się i utrzymaniem na gałęzi drzewa, trudno im utrzymać się w pionie, a podczas lotu mają dużo większą szansę na zderzenie z przeszkodą - co szczególnie w środowisku miejskim może być dla nich śmiertelne w skutkach.

tag serii:

Lider7piorunów

@Apaturia żarłeś, nie leć :rolling_on_the_floor_laughing:

Lider1piorunów

@Apaturia zdecydowanie... Tata mijał kiedyś pijanego borsuka w rowie, u mojej cioci pod wiśnią regularnie alkoholizują się jeże 😂

Fanatyk1piorunów

>u mojej cioci pod wiśnią regularnie alkoholizują się jeże 😂
@moll To musi być niezła miejscówka, skoro ciągle wracają 🙂

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Ciekawostki

40piorunów

Gościnny ostrokrzew :deciduous_tree: :red_circle: Szczególnie w sezonie zimowym ostrokrzewy przyciągają ptaki - nie tylko ze względu na swoje owoce, ale także dlatego, że tworzą doskonałe schronienie podczas nieprzyjemnej pogody. Zwarte, gęste listowie ostrokrzewu zapewnia ptakom osłonę przed śniegiem, deszczem i wiatrem, a jego kłujące liście bronią dostępu drapieżnikom. Pod ostrokrzewem często znajdują schronienie także małe ssaki, takie jak jeże.

Poza sezonem zimowym ostrokrzew jest również bardzo lubiany przez ptaki, które chętnie szukają w nim kryjówek i budują gniazda wśród jego gałęzi.

tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Ciekawostki

47piorunów

Największy europejski drozd, paszkot (Turdus viscivorus), często bywa obserwowany w okresie zimowym w okolicach ostrokrzewów i innych drzew, na których w tym czasie utrzymują się owoce. Na ogół zaklepuje sobie jedno drzewo - niekiedy to samo przez kilka sezonów pod rząd - i traktuje je jako swoją zimową spiżarnię :deciduous_tree: :red_circle:

Paszkot jest znany z tego, że pilnuje i agresywnie broni swojego drzewa - jeśli jakiś inny ptak próbuje się pożywiać jego owocami, choćby tylko tymi już opadłymi i leżącymi na ziemi, jest natychmiast przepędzany. Ponieważ paszkot jest przeciętnie dużo większy i silniejszy od konkurencji, niewielu krewniaków waży się rzucać mu wyzwanie. Po jakimś czasie okoliczne ptaki zwykle uczą się, że to konkretne drzewo jest zajęte i zostawiają je w spokoju.

Zimową spiżarnię paszkota można niekiedy łatwo rozpoznać - to zwykle to drzewo, które jako jedno z niewielu w okolicy nie zostało jeszcze objedzone z owoców 😉 Często można też zauważyć lub usłyszeć przesiadującego na nim paszkota, usadowionego w wyeksponowanym miejscu i pilnującego swoich zapasów.

Na zdjęciu paszkot na ostrokrzewie.

tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

65piorunów

Ostrokrzew paragwajski (Ilex paraguariensis), znany również jako yerba maté, to jeden z czterech znanych gatunków ostrokrzewów, które zawierają kofeinę. Występuje naturalnie w Ameryce Południowej, przede wszystkim w Paragwaju, północnej Argentynie, Urugwaju i południowej Brazylii, gdzie również jest na szeroką skalę uprawiany.

Jego krewniacy nie zrobili tak zawrotnej kariery, jednak ich liście również bywają współcześnie wykorzystywane do przyrządzania naparów zawierających kofeinę.

Ilex guayusa to inny południowoamerykański ostrokrzew rosnący w lasach deszczowych Ekwadoru, a częściowo także na obszarach Peru i Kolumbii. Najstarszym świadectwem jego użytkowania przez człowieka jest pochówek odnaleziony w boliwijskich Andach, liczący około półtora tysiąca lat - odkryto w nim mały pęczek liści tego ostrokrzewu.

Ilex vomitoria i Ilex cassine to ostrokrzewy z Ameryki Północnej, naturalnie występujące w regionach Wschodniego Wybrzeża od Wirginii do południowego Teksasu. Pierwszy z nich zawiera więcej kofeiny, a jego liście są uważane za typowy składnik tak zwanej herbaty yaupon.

Napary z "kofeinowych" ostrokrzewów zajmowały ważne miejsce w kulturach rdzennych plemion amerykańskich. Były wykorzystywane w celach rytualnych oraz leczniczych, a także podawane podczas spotkań i spożywane na co dzień dla efektu stymulującego.

Na zdjęciu suszone liście Ilex guayusa.

tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

51piorunów

Ostrokrzew ze swoimi charakterystycznymi, czerwonymi, podobnymi do jagód owocami :deciduous_tree: :red_circle: jest częstym świątecznym motywem ozdobnym - jednak w rzeczywistości nie na każdym ostrokrzewie pojawią się owoce.

Ostrokrzewy są dwupienne, co w przypadku roślin oznacza, że są rozdzielnopłciowe: żeńskie i męskie kwiaty występują na różnych osobnikach. Owoce pojawiają się wyłącznie na żeńskich :female_sign: ostrokrzewach i żeby w ogóle mogły się zawiązać, gdzieś w pobliżu musi znajdować się przynajmniej jedno drzewo męskie, które użyczy pyłku żeńskim kwiatom. Jeśli w jednym skupisku zostaną posadzone wyłącznie ostrokrzewy męskie lub wyłącznie ostrokrzewy żeńskie - jagódek nie będzie.

Owoce ostrokrzewu są trujące dla ludzi i wielu zwierząt. Zawierają między innymi saponiny i alkaloidy, w tym teobrominę toksyczną dla psów, kotów czy koni. Zajadają się nimi głównie ptaki :bird: , jednak nawet w ich przypadku żywienie się owocami ostrokrzewu nie jest prostą sprawą.

Ponieważ ostrokrzew, skoro już pozwala zjadać swoje owoce, chce mieć z tego jak najwięcej korzyści.

Czerwone jagódki ostrokrzewu dojrzewają już w październiku i listopadzie, ale z uwagi na zawarte w nich alkaloidy są wtedy okropne w smaku i nieatrakcyjne nawet dla ptaków. Dopiero później, po nadejściu zimy, miękną i stają się mniej gorzkie.

Ptaki nie mogą zajadać się nimi do oporu - zwykle zjadają na raz tylko trochę i muszą zrobić sobie przerwę, żeby uniknąć zatrucia. Jaki z tego profit dla ostrokrzewu? Ptaki co jakiś czas wracają po więcej jagódek, a zawarte w nich nasiona trafiają do ptasich odchodów i mają potem większą szansę roznieść się w więcej różnych miejsc.

tag serii:

Gruba ryba5piorunów

A ta truciznowatość, to jak w przypadku cisu - trujące są nasiona, czy może cały owoc?

Fanatyk4piorunów

@macgajster Z tego co wiem, cały owoc. Jednak co do samego zatrucia, wszystko zależy od spożytej ilości w stosunku do masy ciała, znaczenie ma też wiek i stan zdrowia - u dzieci podobno już 2-3 zjedzone owoce mogą wywołać objawy, u dorosłych to ponoć coś około 20-30 owoców.

Debiutant3piorunów

@macgajster Trująca jest w zasadzie cała roślina poza osnówkami owoców które właśnie zjadają ptaki. Można spokojnie zjadać cisowe owoce o ile nie uszkadza sie nasiona w środku.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

68piorunów

Nazwa "ostrokrzew" jest trochę myląca, bo nie wszystkie ostrokrzewy mają kłujące liście - w rzeczywistości nawet liście na tym samym drzewie mogą bardzo mocno różnić się między sobą. Niektóre będą miały charakterystyczne, kłujące wypustki, a inne będą miały gładkie, zaokrąglone krawędzie :leaves: Dlaczego?

Otóż okazuje się, że ostrokrzew jest cwany i inwestuje w kłujące liście w odpowiedzi na zagrożenie. Tym zagrożeniem są dla niego przede wszystkim głodne zwierzęta, takie jak na przykład dzikie kozy i jelenie :deer:, które lubią go podskubywać. To, że jego liście pozostają zielone nawet zimą, kiedy roślinożercom trudniej znaleźć pokarm, nie poprawia sytuacji.

Ostrokrzew, jak można się spodziewać, nie ma ochoty robić za stołówkę i w reakcji na takie podskubywanie wchodzi w tryb obronny. Wytwarza liście z kłującymi wypustkami na krawędziach, które skutecznie zniechęcają zwierzęta i utrudniają im objadanie gałązek. W przypadku niektórych ostrokrzewów odnotowano nawet, że kłujące, "obronne" liście rosną głównie do pewnej wysokości - natomiast w wyższych partiach drzewa, gdzie żerujące zwierzęta nie dosięgają, jest więcej liści o gładkich krawędziach.

Mechanizm produkowania gładkich lub kłujących liści u ostrokrzewu opiera się na procesie metylacji DNA, który ma wpływ na ekspresję genów.

Na zdjęciu liście o różnych rodzajach krawędzi pochodzące z tego samego ostrokrzewu.

tag serii:

Fenomen6piorunów

@Apaturia
>Mechanizm produkowania gładkich lub kłujących liści u ostrokrzewu opiera się na procesie metylacji DNA
Widzieliście kiedyś na żywo prawdziwą naukową dyskusję? Ja miałem okazję wczoraj w jednej uczestniczyć. Przygotowałem prezentację o metylacji DNA...
Tak mi się przypomniało :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

88piorunów

Co ma ostrokrzew do zlodowaceń?

Mimo że gatunków ostrokrzewów jest całe mnóstwo, w Europie występuje w stanie dzikim tylko jeden – ostrokrzew kolczasty (Ilex aquifolium). I chociaż jest powszechnie kojarzony z zimową, świąteczną atmosferą, to tak naprawdę nie lubi mrozu i nawet jego krewniakom sprzed milionów lat nie uśmiechało się rosnąć na zimnie.

:calendar: Dziesiątki milionów lat temu, na przełomie mezozoiku i kenozoiku, ostrokrzewy rosły przede wszystkim w zwartych, cienistych lasach wawrzynolistnych. Porastały one wówczas rozległe obszary naszej planety. Przeważały w nich drzewa o skórzastych, błyszczących liściach lubiące łagodny, subtropikalny klimat z bezmroźnymi zimami.

W Europie lasy wawrzynolistne trzymały się strefy śródziemnomorskiej, z czasem jednak ich zasięg zaczął się zmniejszać. Pod koniec miocenu, około pięć milionów lat temu, Morze Śródziemne popsuło się i wyschło na dziesiątki tysięcy lat. Potem mu się poprawiło, ale jakiś czas później Europę nawiedziły plejstoceńskie zlodowacenia przeplatane ociepleniami. Lasy wawrzynolistne kiepsko zniosły te wszystkie zawirowania środowiskowe i klimatyczne i zniknęły z naszego kontynentu, a wiele tworzących je gatunków drzew – w tym także gatunków ostrokrzewów – wymarło :deciduous_tree:💀

Ostrokrzew kolczasty to w pewnym sensie relikt: potomek jakiegoś starszego europejskiego ostrokrzewu, którego nie załatwiły klimatyczne perypetie sprzed milionów lat. Prawdopodobnie przetrwał gdzieś na południowo-zachodnim krańcu Europy, gdzie klimat bardziej mu sprzyjał.

Relikty pradawnych, trzeciorzędowych lasów wawrzynolistnych rosnących kiedyś w Europie można dziś oglądać na Wyspach Kanaryjskich, Azorach i Maderze, gdzie są znane jako _laurisilva_. Rośnie w nich endemiczny ostrokrzew makaronezyjski (Ilex perado).

Na drugiej ilustracji obecny zasięg ostrokrzewu kolczastego. Trzecie zdjęcie - las wawrzynolistny na Maderze.

tag serii:

GURU3piorunów

@Apaturia Przeczytałem warzywno-listne :stuck_out_tongue_winking_eye:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Makaronezyjskie_lasy_wawrzynolistne

Makaronezyjskie lasy wawrzynolistneMakaronezyjskie lasy wawrzynolistne (hiszp. Laurisilva, port. Laurissilva) – lasy spotykane na Wyspach Kanaryjskich oraz na należących do Portugalii archipelagach Madera i Azorów. Stanowią relikt trzeciorzędowy; 15-40 milionów lat temu podobne im formacje występowały w południowej Europie i północnej Afryce. Część ich obecnego obszaru – Park Narodowy Garajonay na wyspie La Gomera i lasy wawrzynowe Madery – wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pierwotnie dominujące na wyspach lasy zostały wyniszczone – miejsca, w których występowały przeznaczono przede wszystkim pod uprawy, m.in. trzciny cukrowej. Najwięcej zachowało się ich na Maderze, gdzie zajmują około 16% powierzchni lądu. Poza Makaronezją zbiorowiska leśne nawiązujące do tych lasów występują na południowych krańcach Półwyspu Iberyjskiego i w północnym Maroku. Warunki geograficzno-klimatyczne i edaficzne Lasy wawrzynolistne…Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

53piorunów

Astrologowie ogłaszają tydzień ostrokrzewu! :deciduous_tree: :red_circle: Populacja ciekawostek o ostrokrzewach zwiększa się :slightly_smiling_face:

W sezonie zimowym tag przerzuca się na ciekawostki o roślinach - a skoro zbliżają się święta, będzie trochę o roślinach kojarzonych ze świętami 😉 Zapraszam do czytania!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Ciekawostki

38piorunów

Nie jest to co prawda rekordowo mały owad, ale ponieważ przypada dziś rocznica wydania Hobbita, pasuje do klimatu 😉 _Psylla frodobagginsi_ to maleńki, dorastający do kilku milimetrów długości pluskwiak zaliczany do miodówek - te niewielkie, uskrzydlone owady odżywiają się sokami roślinnymi, a część z nich żeruje na określonych gatunkach, na przykład na jabłoniach lub gruszach.

Psylla frodobagginsi to gatunek endemiczny Wyspy Południowej Nowej Zelandii - żeruje wyłącznie na miejscowych drzewach kōwhai. Miodówka ta została po raz pierwszy opisana w 2019 roku. Swoją nazwę zawdzięcza między innymi temu, że występuje na terenach, na których realizowano zdjęcia do Władcy Pierścieni Petera Jacksona. Poza tym jest takim trochę hobbitem wśród innych nowozelandzkich miodówek z uwagi na swoje mniejsze rozmiary.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

47piorunów

Miniaturowa ważka. Najmniejszą ważką świata jest _Nannophya pygmaea_, ważka występująca na terenie Azji i Australii, popularnie znana też w języku angielskim jako scarlet dwarf. Długość jej ciała wynosi około siedemnaście milimetrów, a rozpiętość skrzydeł - niecałe dwadzieścia.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Ciekawostki

47piorunów

Za najmniejszą ćmę na świecie uznaje się aktualnie ćmę Stigmella maya z rodziny pasynkowatych, która występuje w Meksyku. Ta mikro-ćma ma rozpiętość skrzydeł wynoszącą u niektórych osobników około dwa i pół milimetra - jej jedno przednie skrzydło ma nieco ponad milimetr długości.

Większość takich mikro-ciem ma rozmiary mierzone w milimetrach, w związku z czym często trudno badaczom identyfikować ich poszczególne gatunki bez użycia mikroskopu.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

43piorunów

Najmniejszy motyl świata :butterfly: Istnieje kilka gatunków motyli dziennych, które mogłyby kandydować do tego tytułu, jednak aktualnie za najmniejszego znanego nauce motyla uchodzi Oraidium barberae z rodziny modraszkowatych.

Ten maleńki motyl występuje w Południowej Afryce i w Zimbabwe - u samców rozpiętość skrzydeł wynosi od dziesięciu do piętnastu milimetrów, u nieco większych samic natomiast od dwunastu do osiemnastu milimetrów.

Jako najmniejszy motyl świata jest też często wymieniany inny motyl z rodziny modraszkowatych - Brephidium exilis (drugie zdjęcie) o rozpiętości skrzydeł wynoszącej od dwunastu do dwudziestu milimetrów. Ten modraszek występuje przede wszystkim w Ameryce.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

31piorunów

Najmniejszy chrząszcz świata :mag_right: :beetle: Najmniejszym znanym nauce chrząszczem - a zarazem najmniejszym owadem, który nie prowadzi pasożytniczego trybu życia - jest chrząszcz _Scydosella musawasensis_. Gatunek ten został odkryty w Nikaragui i po raz pierwszy opisany w 1999 roku. Przeprowadzone kilkanaście lat później badania wykazały, że chrząszcze te dorastają przeciętnie do około 0,338 milimetra długości - najmniejszy znaleziony osobnik mierzył zaledwie 0,325 milimetra.

W starszej literaturze przedmiotu można znaleźć wzmianki o jeszcze mniejszych chrząszczach z rodziny Ptiliidae, jednak żadne z tych doniesień nie zostało jak dotąd potwierdzone przy użyciu współczesnych narzędzi badawczych.

W poprzednim poście na drugiej ilustracji można obejrzeć sobie porównanie chrząszcza Scydosella musawasensis z rozmiarem najmniejszego znanego owada, a także m. in. z rozmiarem ameby i pantofelka.


tag serii: