Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#7ciekawostekprzyrodniczych

Fanatyk

w Ciekawostki

99piorunów

Gdy roślina zakwita kwiatami z lodu :snowflake::tulip: Podczas przymrozków, najczęściej późną jesienią lub wczesną zimą, można niekiedy zaobserwować tworzące się wzdłuż łodyg roślin cienkie, często półprzejrzyste formacje lodowe przypominające płatki kwiatów lub wstęgowate liście. Przeważnie tworzą się w pobliżu podstawy łodygi, są bardzo delikatne, a po dotknięciu pękają i rozpadają się.

Formacje te, określane niekiedy jako crystallofolia, powstają przeważnie podczas gwałtownych przymrozków, gdy ziemia nie jest jeszcze zmarznięta, a temperatura przy gruncie jest wyższa niż temperatura powietrza.

Pod wpływem zimna soki wewnątrz łodygi rośliny zaczynają zamarzać i zwiększają swoją objętość, powodując, że na powierzchni łodygi tworzą się długie, cienkie pęknięcia. Różnica temperatur powoduje dodatkowo, że w roślinie zachodzi zjawisko tak zwanego kapilarnego podciągania wody od korzeni w kierunku łodygi. Podciągnięta woda przesącza się powoli przez długie pęknięcia w łodydze i zamarza w kontakcie z powietrzem – w miarę, jak przesiąkającej wody przybywa, warstwa lodu jest wypychana na zewnątrz pęknięcia, tworząc ostatecznie cienki „płatek” lub "liść".

Ponieważ takie lodowe kwiaty są bardzo nietrwałe i szybko znikają w promieniach słońca, można je obserwować krótko i przede wszystkim wczesnym rankiem, w zacienionych miejscach. Odnotowano też, że tylko niektóre rośliny mają strukturę łodyg, która sprzyja tworzeniu się lodowych kwiatów, jak np. spokrewniona ze słonecznikami Verbesina virginica, znana w języku angielskim jako frostweed.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Fanatyk17piorunów

@Apaturia śliczne, a zarazem niezwykle kruche. Nie kojarzę takiego efektu "na żywo", no ale może nie mam soko-puszczających roślinek zimą (poza tym cholernym klonem).

A

na drugim zdjęciu wygląda jakby ktoś kawałek materiału na kijka zawinął :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

86piorunów

Jakby Księżyc wpadł do wody :snowflake::full_moon: Niekiedy na powierzchniach bardzo zimnych, wolno płynących wód tworzą się dyski lodowe, zwane też kręgami lodowymi – duże, koliste, powoli obracające się fragmenty pływającego lodu. Jest to dość rzadkie zjawisko obserwowane zwykle na rzekach w Skandynawii i Ameryce Północnej, ale zdarza się także w innych częściach świata, w tym także w Polsce.

Kręgi lodowe formują się przeważnie w zakolach rzek po wpływem działania prądów, które oddzielają i formują fragment lodowej tafli, ścierając ją o sąsiadujący z nią nieruchomy lód. Początkowo uważano, że dzieje się to wyłącznie w miejscach, w których znajdują się wiry, jednak okazało się, że kręgi lodowe potrafią obracać się nawet jeśli woda pod spodem jest spokojna – badania wykazały, że dysk ochładza wodę wokół siebie i powoduje, że staje się ona zimniejsza i gęstsza niż reszta wody w pobliżu. Ponieważ zimniejsza i gęstsza woda wokół dysku opada, generuje to ruch i powoduje, że dysk powoli się obraca niczym naturalna karuzela. To trochę tak, jak gdyby krąg lodowy tworzył słaby, samonapędzający się wir na swój własny, prywatny użytek.

Dyski lodowe osiągają różne rozmiary i mogą mieć kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt metrów średnicy. Największy dotąd odnotowany, zaobserwowany w 2019 roku na rzece Presumpscot w miejscowości Westbrook w USA, miał średnicę przekraczającą 90 metrów.

Dysk lodowy z Westbrook, 2019: https://www.youtube.com/watch?v=tzUhv0YGCgo

Inny malowniczy dysk lodowy na rzece w Waszyngtonie, 2017: https://www.youtube.com/watch?v=_qlsX4xhZ_c

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Fanatyk

w Ciekawostki

130piorunów

Kruche lodowe naleśniki :snowflake::pancakes: Krążki lodowe, zwane też lodem plackowym, to pływające na powierzchni wody formy lodu o średnicy od kilkudziesięciu centymetrów do nawet trzech metrów. Ponieważ często zderzają się ze sobą, mają zwykle mniej lub bardziej zaokrąglony kształt, a ich brzegi są lekko podniesione. Potrafią wyglądać solidnie, jednak najczęściej są nieco gąbczaste i po dotknięciu dość łatwo się rozpadają.

Krążki lodowe pojawiają się przede wszystkim na powierzchniach zimnych mórz, jednak w sprzyjających warunkach można zaobserwować je także na jeziorach lub rzekach, gdy falowanie wody nie jest zbyt silne, a temperatura powietrza utrzymuje się tuż poniżej zera. Formują się z drobnych, gąbczastych postaci lodu pływających po powierzchni wody i łączących się w skupiska, czasem też powstają z fragmentów skruszonego lodu.

Popularnie przyjęło się porównywać je do naleśników – stąd angielska nazwa pancake ice – jednak czasem przypominają bardziej zamarznięte liście lilii wodnych, szczególnie jeśli są nagromadzone tuż przy brzegu.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Ciekawostki

79piorunów

Juhyo, czyli śnieżne potwory :snowflake::japanese_ogre: Jedną z najbardziej znanych zimowych atrakcji turystycznych w regionie masywu Zaō w Japonii są tak zwane śnieżne potwory lub juhyo – śnieżne formacje przypominające trochę duże stwory o dziwnych kształtach. Są to w rzeczywistości pokryte zmrożonym śniegiem jodły z gatunku Abies mariesii, w Japonii znane jako Aomori todomatsu.

Śnieżne potwory powstają w bardzo specyficznych warunkach. W przypadku góry Zaō to połączenie silnych wiatrów wiejących z prędkością do 26 metrów na sekundę, temperatury powietrza przy gruncie wynoszącej od -6,3°C do -0,1°C i niezwykle wysokiej zawartości wody w chmurach. W takich warunkach krople wody niesione przez wiatr zamarzają w kontakcie z gałęziami i igłami jodeł, tworząc na nich narastające warstwy szadzi. Zjawisko to jest obserwowane niemal wyłącznie w północnej Japonii.

Juhyo można obserwować mniej więcej od końca stycznia do połowy marca. W ciągu ostatniej dekady odnotowano jednak, że śnieżne potwory zmniejszają się – winna jest tu przede wszystkim plaga szkodników drzew, przez którą jodły Abies mariesii mają mniej gałęzi i igieł. Wiąże się to ze zmniejszeniem powierzchni, na której może nagromadzić się śnieg i lód. Nie pomaga również fakt, że od jakiegoś czasu zimy w całym regionie są cieplejsze niż kiedyś.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Ciekawostki

100piorunów

Morskie śnieżki :snowflake::ocean: Morszkulce to rzadkie i ciekawe formacje, które wyglądają, jak gdyby ktoś utoczył spore kulki z lodu, a następnie poukładał je równo w skupisku wzdłuż wybrzeża. Mogą osiągać różne rozmiary: mniejsze mogą być wielkości piłeczek tenisowych, największe natomiast przypominają lodowe głazy i mogą osiągać nawet prawie metr średnicy.

Morszkulce tworzą się, gdy na niewielkiej, unoszącej się w lodowato zimnej wodzie grudce lodu lub śniegu zaczynają koncentrycznie narastać kolejne warstwy lodu. Z czasem, pod wpływem odpowiednio silnego wiatru i odpowiednio delikatnego falowania wody, tworzy się z tego lodowa kula. Im dłużej taka kula jest formowana przez wodę, wiatr i mróz, tym większe rozmiary może osiągnąć i ostatecznie może zostać wyrzucona na brzeg.

Choć morszkulce wyglądają dość solidnie, niewiele trzeba, by uległy zniszczeniu. Jeśli na jakimś etapie ich powstawania warunki pogodowe się zmienią i na przykład wiatr i falowanie wody staną się w pewnym momencie zbyt silne, lodowa kula rozkrusza się na drobne kawałki zanim dotrze do brzegu.

Na morszkulce można natknąć się głównie w osłoniętych rejonach zimnych mórz oraz na Wielkich Jeziorach Północnoamerykańskich. Pojawiają się też na wybrzeżach Bałtyku, niekiedy także w Polsce.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Zawodowiec1piorunów

Miałem nadzieję, że na tym filmie ktoś je kopnie :stuck_out_tongue_winking_eye: Żeby zobaczyć jaki mają stan skupienia :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Ciekawostki

76piorunów

Pokutujące śniegi :snowflake::mountain: Nieves penitentes, zwane po polsku penitentami, pokutnikami lub mniszkami śniegowymi, to ciekawe formacje śnieżne spotykane na dużych wysokościach – cienkie, wydłużone płaty stwardniałego śniegu, firnu lub lodu, ułożone blisko siebie i skierowane w stronę słońca. Przypominają często postrzępione stożki lub iglice i osiągają różną wysokość: najmniejsze mają zaledwie kilka centymetrów, a największe mogą mieć nawet przeszło pięć metrów wysokości.

Tego rodzaju formacje są rzeźbione przez promienie słońca. Kiedy słońce pada bezpośrednio na śnieg, w odpowiednich warunkach nie topi go, lecz zamienia go bezpośrednio w parę wodną w procesie sublimacji. Powierzchnia śniegu, początkowo gładka, zaczyna robić się wskutek tego nierówna. Pojawiają się na niej pagórki i wgłębienia, ponieważ w niektórych miejscach śnieg sublimuje szybciej, a w innych wolniej. Proces ten z czasem przyspiesza, nierówności pogłębiają się, aż w końcu w śniegu i lodzie tworzą się formy przypominające skierowane ku słońcu iglice.

Penitenty zostały po raz pierwszy opisane w XIX wieku, a ich nazwa nawiązuje do wysokich, spiczastych kapturów noszonych przez członków bractw religijnych podczas hiszpańskich procesji pokutnych. Pole penitentów rzeczywiście może przypominać trochę tłum klęczących pokutników w białych kapturach.

Najczęściej można je spotkać na lodowcach i polach firnowych na wysokościach przekraczających 4000 m n.p.m. Najlepiej wykształcone i najwyższe penitenty na świecie występują w Andach Środkowych, w tym na pustyni Atacama, a także w Pamirze i Hindukuszu oraz w masywie Kilimandżaro.

tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

142piorunów

Śnieg, który sam się poskładał :snowflake::rolled_up_newspaper: Podczas ocieplenia można niekiedy zaobserwować, że śnieg podczas topnienia składa się w fałdy zupełnie jak kawałek tkaniny. Przeważnie dotyczy to w miarę cienkich warstw śniegu zalegających na dachach budynków, karoseriach samochodów, zjeżdżalniach i podobnych pochyłych powierzchniach – ale pod wpływem ruchu wody może też pofałdować się np. warstwa topniejącego śniegu na powierzchni zbiornika wodnego (ostatnie zdjęcie). Płaty takiego „poskładanego śniegu” potrafią wyglądać całkiem malowniczo.

Dlaczego warstwa topniejącego śniegu czasem tak ładnie się składa, a czasem nie? Działa tu podobna zasada, jak w przypadku śnieżnych rolek: płat nadtopionego w odpowiednich warunkach, lekko wilgotnego śniegu musi mieć pod spodem powierzchnię, do której nie będzie przylegał i po której będzie mógł się zsuwać. Taki wilgotny śnieg jest z zasady dość gęsty i dobrze trzyma się razem nawet po natrafieniu na przeszkodę, dochodzi do tego też naprzemienne topnienie i ponowne zamarzanie przemieszczającej się warstwy śniegu pomagające w utrwaleniu jej kształtu.

W specyficznych warunkach nadtopiony śnieg podczas wędrówki w dół roluje się na dłuższym odcinku, tworząc coś, co przypomina zwinięty w rulon biały koc. W uformowaniu takiego kształtu może pomagać wiatr, który lekko popycha krawędź płata nadtopionego śniegu w odpowiednim kierunku.

tag serii:

Gruba ryba3piorunów

@Apaturia przeciez to pianka

Fanatyk7piorunów

@wielbuont z tym ostatnim to tak samo pomyślałem, ostatnio wyrzucałem ileś pianki i tak samo mi się poskładała xD

@Apaturia uwielbiam Twoje ciekawostki, takie lekkie i przyjemne ʕ•ᴥ•ʔ

PS. Jutro dawaj o "rzułtym" śniegu 😛

Fanatyk1piorunów

@wielbuont @Atexor Nie pianka :smiley: Autorka fotek wrzuciła później jeszcze jedno zdjęcie, na którym ten ładnie poskładany śnieg jest już rozwalony, bo piesek się do niego dobrał. Zresztą zjeżdżalnie to chyba dobre miejsca do obserwowania takich śniegowych "ręczników", bo podobnych zdjęć jest w necie całkiem sporo.

ErrorFacebook
Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

101piorunów

Śnieżne rolki, donuty i podobne zawijańce :snowflake::doughnut: W odpowiednich warunkach, kiedy niewielka bryłka śniegu stacza się w dół ośnieżonego zbocza lub toczy się po śniegu popychana wiatrem, może po jakimś czasie przekształcić się w coś, co będzie przypominało mniej lub bardziej foremnego śnieżnego donuta.

Zasada wydaje się prosta – lecz żeby powstał taki naturalny śnieżny zawijaniec, muszą zaistnieć bardzo specyficzne warunki. Pogoda musi być słoneczna, ale tylko na tyle, by lekko nadtopić cienką, zewnętrzną warstwę śniegu, a nie stopić ją całkowicie. Pod tą zewnętrzną warstwą mokrego śniegu musi dodatkowo znajdować się coś, do czego nadtopiony śnieg nie będzie przylegał, jak na przykład lód lub warstwa drobniejszego, bardziej sypkiego śniegu. Potrzebny jest też w miarę łagodny stok lub wiatr, który będzie popychał rolkę naprzód na tyle mocno, by mogła się turlać i powiększać, ale i na tyle delikatnie, by po drodze się nie rozpadła.

Zjawisko to jest rzadkie i częściej dotyczy terenów pagórkowatych niż typowo górzystych. Wskazuje również, że śnieg w okolicy jest niestabilny, więc w przypadku napotkania śnieżnych rolek podczas wędrówki po górach warto zachować ostrożność – ich obecność sygnalizuje podwyższone ryzyko wystąpienia lawiny.

Śnieżne rolki mają kształt mniej lub bardziej cylindryczny i są często puste w środku, ponieważ ich wewnętrzne warstwy są cieńsze i słabsze niż zewnętrzne. Większość z nich osiąga niewielkie rozmiary, choć na przykład rekordowy śnieżny donut sfotografowany w 2007 roku w USA w stanie Waszyngton miał aż 66 centymetrów średnicy (ostatnie zdjęcie).

tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Ciekawostki

38piorunów

Pocztówka świąteczna z 1935 roku :bird: Ptaki, które tradycyjnie są przedstawiane na kartkach świątecznych i ozdobach choinkowych, należą zwykle do gatunków, które dzięki swoim kolorom ładnie wyróżniają się w zimowym krajobrazie. W Europie to przede wszystkim rudziki, sikorki, gile, zięby i szczygły, a w Ameryce Północnej - kardynały, modrosójki i trochę różniące się od swoich europejskich odpowiedników amerykańskie rudziki i szczygły.

Wesołych Świąt! :christmas_tree: A po krótkiej świątecznej przerwie zapraszam po więcej ciekawostek przyrodniczych na 😊

GURU5piorunów

Xdd @Umypaszka kiedys to bylo zanim ha tfu renifery emigranckie was z zawodu wypchaly

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Ciekawostki

43piorunów

Szyszka, która może zabić :evergreen_tree:💀 Sosna Coultera (Pinus coulteri), nazwana na cześć irlandzkiego botanika i lekarza Thomasa Coultera, rośnie na suchych, skalistych zboczach gór południowej Kalifornii i północnego Meksyku. Szyszki tego gatunku sosny to najcięższe spośród wszystkich sosnowych szyszek - ważą do 5 kilogramów.

Ponieważ oberwanie taką szyszką w głowę może skończyć się dla człowieka niewesoło, podczas przebywania pod sosnami Coultera zaleca się noszenie ochronnych kasków. Podobno lokalnie szyszki te są nazywane "owdawiaczami" (ang. widowmakers). Jakby sam ich ciężar nie wystarczył, końce ich łusek są dodatkowo zaopatrzone w haczykowate, ostre końcówki.

tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

77piorunów

W dwa lata od szyszki do drzewka :evergreen_tree: Timelapse wzrostu młodej sosny pinii (Pinus pinea), naturalnie rosnącej na północnym wybrzeżu Morza Śródziemnego.

W różnych okresach wzrostu sosna wykształca różne rodzaje liści. Zaraz po pokazaniu się nad ziemią siewka jest zaopatrzona w tak zwane liścienie, czyli liście zarodkowe, wyrastające w okółku. Pojawiające się po nich drobne, niebieskawozielone igły to tak zwane igły młodociane - są miękkie, krótkie i wyrastają bezpośrednio z pędu. Dopiero na samym końcu widać, jak w okolicy wierzchołka zaczynają rosnąć długie, jasnozielone igły właściwe. Ich pojawienie się oznacza, że drzewko wbiło kolejny level i zaczyna wychodzić ze stadium sadzonki.

tag serii:

Gruba ryba4piorunów

@Apaturia mam taką w ogrodzie i z tymi kolorami jest dokładnie tak jak napisałeś

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Ciekawostki

99piorunów

Szyszka, która potrzebuje ognia :evergreen_tree:🔥 Sosna Banksa (Pinus banksiana) naturalnie występująca w centralnej Kanadzie i w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych należy do tak zwanych pirofitów, czyli roślin przystosowanych do oddziaływania ognia. Szyszki tej sosny mogą pozostawać na drzewie macierzystym przez lata, czekając na pożar lasu - otwierają się dopiero pod wpływem wysokiej temperatury przekraczającej 50 °C.

Sosny Banksa mogą też wytwarzać "zwykłe" szyszki, których otwieranie się nie jest uzależnione od oddziaływania ognia. Dotyczy to drzew rosnących na terenach, na których nie zdarzają się okresowe pożary lasów.

Podobny mechanizm odnotowano także u niektórych innych gatunków drzew wytwarzających szyszki, jak np. sosna smołowa (Pinus rigida) czy sosna wydmowa (Pinus contorta). Ich szyszki mogą długo pozostawać zamknięte dzięki żywicy, która uszczelnia ich łuski - pod wpływem wysokiej temperatury żywica topi się, umożliwiając otwarcie łusek. U sosny Banksa ten mechanizm został dodatkowo udoskonalony poprzez wykształcenie swego rodzaju separatora, który zapobiega natychmiastowemu wypadnięciu nasion z otwartej szyszki. Dopiero kiedy otwarta szyszka nasiąknie wilgocią, na przykład podczas deszczu po pożarze, następuje zwolnienie blokady i uwolnienie nasion.

tag serii:

Fanatyk21piorunów

@Apaturia fajne te szyszki. Ciekawe czy ew. materiał genetyczny drzewa jest ten sam w zależności od szyszki piromanki czy szyszki zwykłej, czy np. selektywne hodowanie drzewek z szyszek piromanek spowoduje, że nowo powstałe drzewka będą ich więcej wypuszczać, a mniej zwykłych. Hmmm...

Fanatyk7piorunów

@Atexor Nie wiem, jak to wygląda od strony genetyki, ale na pewno kluczową rolę odgrywają tu czynniki środowiskowe. Niektóre sosny tego samego gatunku produkują tylko "szyszki piromanki" (fajna nazwa, swoją drogą 😉), niektóre tylko szyszki, które otwierają się w niższych temperaturach - zależnie od terenów, na których rosną.

Fanatyk14piorunów

@Apaturia dzięki za wyjaśnienie. A nazwa wpadła mi od razu do głowy - nieraz się słyszy o po pożarach w Kanadzie, czasem się spekuluje podpalenia więc przyszło to naturalnie 😛

Swoją drogą ładne drzewko - takie bonsai... Tylko czemu 8000-9000 złotych za drzewko? Musiałoby mnie popierdzielić. Taniej chyba wyjdzie bilet lotniczy do Kanady, wzięcie szyszek i samemu uprawiać :grinning:

Fanatyk3piorunów

@Atexor To jest chyba egzemplarz już specjalnie uformowany pod bonsai, pewnie dlatego taki drogi. Zwykłe sadzonki tego gatunku można kupić już za kilka dyszek.

Fanatyk3piorunów

@Atexor Akshually... To nie bonsai tylko niwaki. Bonsai ma, zazwyczaj, nie więcej niż metr wysokości.

A kosztuję 8000 bo ma co najmniej 20 lat przez które ktoś je formował i przycinał więc płacisz bardziej za robociznę niż samo drzewo.

Fanatyk7piorunów

@SpokoZiomek o, nie znałem tego słowa. Fajne - drzewko ogrodowe. Pasuje :grinning:

W sumie jak 20 lat to jeszcze inflacja... Ale i tak 8k to abstrakcja, porównując do kilku dych za choinkę na święta. A tu cyk się nie przyjmie albo ktoś w nocy wykopie (u mnie ojciec posadził 2 choinki i wykopali xD). Załamać się wtedy można.

Fanatyk1piorunów

@Atexor Jak myślisz że 8kPLN to dużo, to wyobraź sobie że taki jałowiec, który surowy w markecie budowlanym chodzi po ok. 30zł, został sprzedany za ponad 800 tysięcy złotych.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Ciekawostki

68piorunów

Matematyka szyszki :evergreen_tree: Szyszki są często przytaczane jako przykłady występowania liczb Fibonacciego w świecie przyrody - dla przypomnienia, ciąg Fibonacciego to ciąg liczb naturalnych, w którym każda kolejna liczba jest sumą dwóch poprzednich. Z ciągiem Fibonacciego jest też ściśle związany tak zwany złoty podział lub złota proporcja.

Ułożenie łusek w szyszkach tworzy spiralne linie, zarówno lewoskrętne, jak i prawoskrętne. Dla przykładu, na szyszce świerkowej można wyróżnić 8 linii lewoskrętnych i 13 prawoskrętnych, na modrzewiowej - 5 lewoskrętnych i 3 prawoskrętne, na sosnowej - 5 lewoskrętnych i 8 prawoskrętnych. Szyszki nawet z tego samego gatunku drzewa miewają niekiedy różną liczbę spiral, ale w większości szyszek liczba spiral lewo- i prawoskrętnych odpowiada dwóm kolejnym liczbom z ciągu Fibonacciego.

Podobną zależność można zaobserwować m. in. w układzie ziaren na tarczy słonecznika, w owocu ananasa, kwiecie karczocha, a nawet w układzie liści i gałązek na drzewach i innych roślinach.

Przyczyna powstawania takich wzorców w świecie roślin jest dość prosta. Gdy podczas wzrostu roślina wytwarza nowe części, wyrastają one w miejscu, w którym mają przestrzeń do wzrostu - czyli pod pewnym kątem w stosunku do części, która wyrosła przed nimi wcześniej. Po „wybraniu” tego kąta zazwyczaj pozostaje on już niezmieniony. Jeśli roślina ma spiralny wzorzec wzrostu, a jej części są ustawione pod kątem około 137,5° (tak zwany złoty kąt), liczba spiral odpowiada liczbom z ciągu Fibonacciego.

A dlaczego rośliny tak bardzo "lubią" wytwarzać nasiona, liście czy płatki w tego rodzaju układach spiralnych? Umożliwia im to optymalne ich rozmieszczenie - w takich układach rośliny maksymalizują przestrzeń i minimalizują nakładanie się części. Dzięki temu każda kolejna część rośliny otrzymuje maksymalną dostępną ilość światła i miejsca. Taka optymalizacja wzrostu daje roślinie przewagę rozwojową.

tag serii:

Kosmonauta1piorunów

Fascynujące są te ciągi Fibonacciego. Uwielbiam je oglądać w przyrodzie. Jest taki psychodeliczny kalafior, co się w trójwymiarowe fraktale układa. Przepiękne!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Ciekawostki

50piorunów

Szyszki działają jak naturalne higrometry :evergreen_tree: Łuski dojrzałych szyszek reagują na zmiany wilgotności powietrza - działa to także w przypadku szyszek oddzielonych od drzewa, uszkodzonych, a podobno nawet częściowo skamieniałych. Gdy powietrze jest wilgotne, łuski szyszki zamykają się, by chronić zgromadzone w niej nasiona przez zawilgoceniem. Gdy z kolei powietrze robi się suche, tworząc dobre warunki do rozsiewania nasion, szyszka otwiera się.

Mechanizm, który za to odpowiada, jest oparty na higroskopijnej konstrukcji szyszkowych łusek. Każda łuska jest zbudowana z dwóch warstw: zewnętrzna mocno i gwałtownie pęcznieje pod wpływem wilgoci, natomiast wewnętrzna pęcznieje dużo słabiej.

Gdy łuski nasiąkają wilgocią, ich warstwa zewnętrzna zwiększa swoją objętość bardziej niż wewnętrzna, co sprawia, że składają się do środka i szyszka się zamyka. Gdy wysychają, ich warstwa zewnętrzna kurczy się bardziej gwałtownie od wewnętrznej, co wygina łuskę na zewnątrz i szyszka się otwiera.

Szyszki bywają wykorzystywane jako proste, domowe wskaźniki wilgotności - umieszczone w doniczce z roślinami wskazują, czy roślina wymaga podlania, a zawieszone za oknem informują o warunkach pogodowych.

tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Ciekawostki

28piorunów

Najmniejsze szyszki :evergreen_tree: Jak dotąd chyba nie odnotowano oficjalnego rekordu w kategorii najmniejszej szyszki w świecie drzew - ale bardzo możliwe, że pierwsze miejsce na podium należałoby tu do choiny kanadyjskiej (Tsuga canadensis). Jest to gatunek północnoamerykańskiego drzewa iglastego, chętnie uprawianego także w innych częściach świata jako roślina ozdobna. Jej szyszki osiągają nieco ponad dwa centymetry długości i centymetr szerokości.

Choina kanadyjska jest gatunkiem długowiecznym i osiąga spore rozmiary - niektóre okazy odnotowane na obszarze południowych Appalachów mają ponad 45 metrów wysokości, a najwyższy żywy egzemplarz mierzy niemal 52 metry. Najstarsza jak dotąd odnotowana choina rośnie w lesie w północno-zachodniej części stanu Pensylwania, a jej wiek określono wstępnie na 651 lat, choć możliwe, że jest jeszcze starsza.

tag serii:

Fanatyk5piorunów

@Apaturia A tuja czasem nie ma szyszek? Takich kilkumilimetrowych?

Fanatyk6piorunów

@myoniwy Fakt, żywotniki mają takie zupełnie małe szyszki - nawet wyrośnięte mają poniżej 1,5 cm długości. Szukałam do tej ciekawostki takich typowo wyglądających szyszek, więc pewnie dlatego wyrzuciło mi tylko informacje o szyszkach drzew sosnowatych 😅 Żywotniki należą do cyprysowatych i ich szyszki wyglądają trochę inaczej.

Ale jak najbardziej, szyszki mają, więc powinny się liczyć.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

31piorunów

Amerykański rudzik :bird: Drozd wędrowny (Turdus migratorius), w języku angielskim określany jako American robin, to występujący w Ameryce Północnej odpowiednik naszego europejskiego rudzika. Nie jest z nim bezpośrednio spokrewniony, jednak przypomina go trochę z uwagi na pomarańczowoczerwone upierzenie na brzuchu - to podobieństwo wystarczyło, by przybywający do Ameryki osadnicy przezwali go rudzikiem.

Drozd wędrowny jest szeroko rozpowszechniony na kontynencie i sezonowo migruje w jego cieplejsze regiony. Jest okazjonalnie widywany na Grenlandii, Jamajce, Haiti, a także w Puerto Rico i Belize - w rzadkich przypadkach pojawia się także w Europie, głównie w Wielkiej Brytanii.

W Ameryce Północnej drozd wędrowny jest jednym z kluczowych nosicieli wirusa wywołującego gorączkę zachodniego Nilu. Kilkanaście lat temu udało się opracować szczepionkę DNA, która skutecznie obniża poziom wiremii u zaszczepionych młodych drozdów, zmniejszając prawdopodobieństwo roznoszenia przez nie wirusa. Nie jest to jednak metoda, którą można stosować na szeroką skalę - wymaga ona podania drozdowi zastrzyku domięśniowego. Próby opracowania szczepionki doustnej, którą można by podawać ptakom razem z pokarmem, zakończyły jak się dotąd niepowodzeniem.

tag serii:

Lider7piorunów

@Apaturia O kurde, ptak co znosi pisanki xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

48piorunów

Gwizdacz białopierśny (Eopsaltria georgiana), zwany też rudzikiem białopierśnym, w przeciwieństwie do innych australijskich rudzików nie może pochwalić się jaskrawymi kolorami i ma szaro-białe upierzenie. Występuje w zachodniej i południowo-zachodniej Australii - jego typowe siedliska to lasy i zarośla w wąwozach, w pobliżu rzek i wybrzeża.

Podobnie jak jego krewniacy, gwizdacz białopierśny jest gatunkiem, u którego zaobserwowano gniazdowanie kooperatywne, co oznacza, że opiekę nad pisklętami sprawują nie tylko rodzice, ale także pomocnicy - dorosłe młode z poprzedniego lęgu. U tego gatunku pomocnikami są przede wszystkim młode samce. Samice najczęściej opuszczają terytorium rodziców w pierwszym roku życia.

tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

86piorunów

Rudzik w białej masce :bird: Gwizdacz białolicy (Eopsaltria leucops), nazywany też rudzikiem białolicym, żyje na Nowej Gwinei i we wschodniej części australijskiego półwyspu Jork. Głównym siedliskiem tego gatunku są wilgotne, górskie i nizinne lasy strefy tropikalnej i subtropikalnej.

Gwizdacze białolice, podobnie jak inne gwizdacze, praktykują tak zwane gniazdowanie kooperatywne. Polega ono na tym, że pisklętami opiekują się nie tylko rodzice, ale także tak zwani pomocnicy - inne ptaki należące do tej samej rodziny, przede wszystkim dorosłe młode z poprzedniego lęgu, które jeszcze nie rozpoczęły życia na własną rękę. Pomocnicy nie tylko dbają o pisklęta, ale także pomagają w obronie terytorium przed intruzami.

Gniazdowanie kooperatywne wyewoluowało tylko u niektórych ptaków (około 8% wszystkich gatunków), do tego dość nierównomiernie. Nie wiadomo, jakie są tego przyczyny, jednak z obserwacji wynika, że tego rodzaju strategię praktykują najczęściej ptaki zamieszkujące niegościnne, nieurodzajne i nieprzewidywalne środowiska.

tag serii:

Fanatyk10piorunów

@Apaturia zdjęcie które mówi "kurde pszypał" :grinning:

Fajna ptasyna. A kooperatywnego gniazdowania nie znałem. Fajna ciekawostka, dzięki :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)