Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#belgijskiekongo

GURU

w Sowie Uniwersum

42piorunów

Chyba się powoli zaczyna.
Niżej macie kilka fragmentów książki Duch króla Leopolda o niewolnictwie w Kongo między 1860, a 1910 rokiem. Nie są to miłe rzeczy. Sama książka po jakichś 33% jest na ten moment świetna.

(...) kiedy pewnego razu wyglądało na to, że zostaną zaatakowani, „Stanley wydał rozkaz spalenia wszystkich okolicznych wiosek”. Jeszcze inny opisał rzeź z taką beztroską, jakby chodziło o polowanie: Siedzenie w zaroślach i obserwowanie po cichu tubylców, oddających się swoim codziennym zajęciom, było niezmiernie ciekawe. Część kobiet (…) robiła mąkę bananową, tłukąc wysuszone banany. Widzieliśmy mężczyzn wznoszących chaty i zajmujących się innymi pracami, dziewczynki i chłopców biegających wkoło i śpiewających. (…) Zacząłem łowy, strzelając w pierś jednemu facetowi. Padł jak kamień (…). Salwy rozległy się w całej wiosce.
Jeden z członków ekspedycji zapakował odciętą głowę Afrykanina do skrzynki z solą i wysłał do Londynu, aby wypchał ją dla niego taksydermista z Piccadilly.
Chcąc poznać przyczynę tego hałasu, Lefranc natknął się na „około trzydziestu uliczników, niektórych siedmio, czy ośmioletnich, stojących w szeregu i czekających na swoją kolej, z przerażeniem obserwując chłostę swoich kolegów. Większość wstrząsanych strachem uliczników (…) kopała tak mocno, że żołnierze kazali trzymać ich za ręce i nogi nad ziemią. (…) Dwadzieścia pięć razy bicz spadał na plecy każdego dziecka”. Lefranc dowiedział się, że poprzedniego wieczora kilkoro dzieci zaśmiało się w obecności białego człowieka, który rozkazał, aby każdy chłopiec-służący w mieście dostał pięćdziesiąt batów. Drugie dwadzieścia pięć batów miało zostać wymierzone następnego ranka. Lefrancowi udało się temu zapobiec – pod warunkiem, że więcej nie będzie wtrącał się w sprawy dotyczące dyscypliny.

W prologu też był ciekawy tekst.

Żądza zysku opanowała nawet niektórych księży, którzy porzucali stan duchowny, brali czarne kobiety jako konkubiny, sami mieli niewolników, a swoich uczniów i wiernych sprzedawali w niewolę. W jednym tylko pozostawali wierni swojej wierze – po nadejściu reformacji starali się nie dopuścić do tego, by ich „własność” przejęli protestanci. Nie byłoby właściwe – powiedział jeden z nich – by „ludzie, którzy otrzymali chrzest w Kościele katolickim, sprzedawani byli ludziom wrogim ich wierze”.


Formatowanie może być skopane, bo apka nie lubi kopiować tekstu.

Fenomen3piorunów
Nie ma większej obelgi niz "belg"
Debiutant2piorunów

Super książka

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Ciekawostki

119piorunów



Misjonarz podnosi ramię kongijskiego chłopca, pokazując jego rękę, zdjęcie wykonano w 1890 r. Została odcięta przez belgijską milicję (w zasadzie to byli najemnicy) pracujących dla króla Belgii Leopolda II, stało się tak ponieważ ojciec chłopca nie wykonał limitu pracy. Kongo Belgijskie było własnością prywatną i było zarządzane przez samego króla Leopolda II. W tym czasie w zasadzie zniewolił ludność, sprzedając ludzi i zmuszając do ciężkiej pracy, aby spłacić długi króla. Odcięte ręce były nawet formą waluty w Kongu Belgijskim stosowaną przez milicję. Belgijska milicja obcinała ręce, zmuszała do długich dni niekończącej się pracy, czasami sprzedawała Kongijczyków jako niewolników, gwałciła kobiety, okradała wszystkich, a wszystko to za błogosławieństwem króla. Był to mroczny i brzydki czas dla tego obszaru, który trwał prawie 25 lat, aż do zrzeczenia się przez króla kontroli nad krajem w 1908 roku.

Osobistość68piorunów

A pomnik Leopolda II dalej stoi w Brukseli. To chyba najobrzydliwsza historia europejskiego kolonializmu. Zawsze mnie to oburza, choć jestem generalnie rasistą.

Tytan1piorunów

@Anteczek Porządny rasista nic nie ma do Murzynów w swoim naturalnym środowisku.

Pokaż więcej komentarzy (6)