Kolega na filmie bardzo przerysowany. On nie ma vis comica, więc próba rozśmieszania mimiką nie działa. Tym bardziej głos. Jasny, świeży, młody, ale bez głębi. Spójrz na scenografię. Macha wręcz łapą: ej kurna, będzie śmiesznie, beka, rozumiesz ciołku? Zagrajcie to na poważnie. Sprzedawcę wrzucić w garnitur i koszulę. Wypasiony zegarek, może błyszczący długopis? Spróbowałbym, czy sztuczne wąsy by my nie pasowały, ale takie ordynarne. Ten sam tekst, tylko spokojniej, patrząc w oczy widzowi. Z przekonaniem. To ja mam dojść do wniosku, że kpicie. Firanka za plecami odpada. Kartka z "doktór" też. Zamieńcie na tabliczkę na modłę korporacyjną. Jeśli ma to być cykl, to już warto pomyśleć nad imieniem i nazwiskiem tego człowieka. Na przykład coś w stylu "mgr. inż. Kopydło Antoni ( a może Du Żą Nakruchym?). Tanio, szybko, szybko"
Ok, starczy tych porad, bo się załamiecie.
do boju