Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzwujkiem

Lider

w Książki

24piorunów

308 + 1 = 309

Tytuł: Zabijemy Stellę / Piąty rok

Autor: Marlen Haushofer

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

Liczba stron: 144

Ocena: 8/10

Dwa opowiadania autorki "Ściany", którą czytałem kilka lat temu i bardzo mi się podobała.

Tym razem dostajemy 2 teksty, które są bardzo różne od siebie, choć skupiają się wokół młodych kobiet, dziewczynki i nastolatki. Każda z nich jest inna, ale każda uczy się doświadczania życia. Każda też przeywa na swój sposób tragedię, jedna traci niewinność, druga traci godność i szacunek do świata. Obie nie mają rodziców, obie żyją w czyimś domu i stosują się do panujących w nim reguł.

"Zabijemy Stellę" opowiada o nastolatce (Stelli), choć narratorką jest dorosła kobieta (Anna). Anna przyjmuje ją pod swój dach. Z jednej strony opiekuje się nią, z drugiej - traktuje jak projekt do uformowania. Poprawia jej zachowanie, ubiór, cywilizuje ją, wydobywa z niej atrakcyjność i kobiecość. Jednocześnie doskonale wie, że jej mąż Richard jest typem mężczyzny, który nie przepuści takiej okazji.

Richard zaczyna romans ze Stellą. Anna widzi to. Rozumie to. I… nic nie robi. Najmocniejsze w tym tekście jest właśnie to "nic". Nie ma scen dramatycznych konfrontacji. Nie ma wybuchów złości czy płaczy. Jest milczenie, racjonalizowanie, wygodne samozakłamanie. Anna woli utrzymać pozory stabilnego małżeństwa niż stanąć w obronie dziewczyny.

Stella nie wytrzymuje psychicznie. Popełnia samobójstwo. To nie jest historia o jednym winowajcy. To historia o współudziale. O biernej zgodzie. O systemie, który pozwala silniejszym wykorzystywać słabszych, a reszcie udawać, że to nie ich sprawa i nie muszą z tym nic robić. Anna nie jest potworem. I to jest najbardziej niepokojące. Jest zwyczajna. Tłumaczy się, analizuje, rozkłada winę na czynniki pierwsze, ale nigdy naprawdę jej nie przyjmuje na swoje barki.

"Piąty rok" to opowieść o małej dziewczynce (Marili), która mieszka na wsi u dziadków. Fabuła jest prosta, wręcz minimalistyczna - obserwujemy codzienność dziecka: dom, obejście, rytuały, drobne lęki i fascynacje. Ale to, co ważne, dzieje się pod powierzchnią.

Opowiadanie jest o momencie granicznym - symbolicznym końcu niewinności i dzieciństwa. Marili zaczyna dostrzegać, że świat nie jest jedynie bezpiecznym miejscem. Pojawiają się elementy niepokoju: religijne obrazy (np. Ukrzyżowanie), sny, zwierzęta, dziwne przeczucia. Dziewczynka nie rozumie jeszcze świata dorosłych, ale wyczuwa jego napięcia: milczenia, ukryte konflikty, coś, co wisi w powietrzu.

Autorka genialnie pokazuje, jak dziecko interpretuje rzeczywistość po swojemu. To nie jest historia o jakimś dramatycznym wydarzeniu. To historia o pierwszym pęknięciu w poczuciu bezpieczeństwa. O chwili, kiedy wyobraźnia przestaje być wyłącznie schronieniem, a zaczyna też produkować lęk.

Obie te historie przywołały mi na myśl wyznanie @Fafalala i jeszcze bardziej uświadomiły z czym musiała się mierzyć.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Komiksy

15piorunów

Pierwszy tom mi się podobał, więc czas na 2 kolejne :)
6 tomów w wydaniu 3-tomowym

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

9piorunów

Promocja wydawnictwa ARTRAGE z książkami papierowymi za 10 i 15zł.
Promocją objęte jest łącznie 35 tytułów - wszystkie znajdziecie na screenach.

**LINK do promocji**

Promocja trwa do wyczerpania zapasów

Mistrz1piorunów

@WujekAlien co chciałem to już kupiłem wcześniej, ale dziękuję :p

Lider1piorunów

@bojowonastawionaowca dlatego nie wrzucam, bo szkoda czasu na wybieranie z książek, które zazwyczaj dodają jako gratis albo książkę za 5zł, przy osiągnięciu konkretnego progu (np. 200zł)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

30piorunów

301 + 1 = 302

Tytuł: Czas zapłaty

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 608

Ocena: 6/10

"Czas zapłaty" to powrót do Clanton i do Jake’a Brigance’a - prawnika, którego poznaliśmy w "Czasie zabijania". Tym razem stawką nie jest życie oskarżonego w sprawie, która dzieli całe miasto na dwa wrogie obozy, ale testament nieboszczyka. Seth Hubbard, bogaty i zgorzkniały samotnik, tuż przed popełnieniem samobójstwa, zmienia wolę i zapisuje majątek czarnoskórej opiekunce/gosposi, pomijając dzieci i wnuki. Rodzina oczywiście rusza do sądu. I zaczyna się proces, w którym Jake będzie odpowiedzialny za wykonanie administracyjnej i prawnej części testamentu.

Warsztatowo książka Grishama wciąż jest solidna. Procedury sądowe, przygotowania do procesu, napięcie budowane wokół strategii procesowej - to wszystko działa. Jake to nadal bohater, którego łatwo polubić, a klimat małego miasteczka z jego układami, plotkami i lokalną polityką jest wiarygodny. Problem w tym, że tematyka - choć społecznie istotna - nie niesie już takiego ładunku emocjonalnego jak w pierwszym tomie. Spór o testament, po raz kolejny z mocno nakreślonym tłem rasowym i tajemnicą z przeszłości, po prostu nie angażuje tak mocno.

Momentami miałem wrażenie, że historia toczy się poprawnie, ale bez iskry. Jest napięcie, są zwroty, jest finał, który domyka sprawę - tylko że brakuje tej moralnej eksplozji i ciężaru, które sprawiały, że "Czas zabijania" długo siedział w głowie. Tu czyta się dobrze, ale bardziej z przyzwyczajenia i chęci poznania zakończenia, niż z autentycznego poruszenia. To rzetelny, sprawnie napisany dramat sądowy, który trzyma poziom serii, ale tematycznie nie dorównuje sile i emocjonalnemu uderzeniu pierwszego tomu, a szkoda.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

38piorunów

283 + 1 = 284

Tytuł: Czas zabijania

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 640

Ocena: 7/10

"Czas zabijania" to historia, która zaczyna się od brutalnej zbrodni, a potem przenosi nas w sam środek sądowego i rasowego piekła na amerykańskim Południu. Czarnoskóry ojciec zgwałconej i pobitej dziewczynki dokonuje aktu zemsty na jej białych oprawcach, a młody, niedoświadczony adwokat podejmuje się jego obrony. Proces szybko przestaje być tylko sprawą kryminalną - staje się konfliktem rasowym, społecznym i moralnym, który dzieli całe miasto, a nawet stan.

Grisham buduje napięcie powoli, metodycznie, bardzo po prawniczemu. Dużo tu sali sądowej, strategii, rozmów, polityki i społecznych napięć. To nie jest thriller, który pędzi - raczej historia, która narasta i coraz mocniej uwiera. Największą siłą książki są emocje i moralna niejednoznaczność: czy można zrozumieć czyn, którego nie da się usprawiedliwić? Autor świetnie pokazuje klimat wielorasowego południa USA, uprzedzeń, strachu i presji tłumu.

Momentami czuć jednak, że to debiut - niektóre fragmenty są przydługie, dialogi bywały dla mnie zbyt rozwlekłe, a konstrukcja mogłaby być bardziej zwarta. Co ciekawe, to jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy ekranizacja moim zdaniem działa jeszcze lepiej: film kondensuje historię, wyostrza emocje i uderza mocniej w finał.

To bardzo dobry, angażujący dramat sądowy z mocnym moralnym ciężarem, choć w moim odczuciu to erkanizacja wycisnęła z tej historii jeszcze więcej.


Osobisty licznik: 33/128

Jest to 1 tom serii z Jake'iem Brigance

Inspirator2piorunów

@WujekAlien Dodaję do TBR, dzięki za polecajkę.

Lider0piorunów

@Desmod tylko pamiętaj, że to debiut, tam są niedociągnięcia, których już przykładowo w Firmie i kolejnych książkach, nie ma 😉

Inspirator1piorunów

@WujekAlien Jasne, daję szansę z pełnym kredytem zaufania. Całą twórczość Grishama mam na półce TBR i takie wpisy motywują mnie do przyśpieszenia działań, trylogię z Brigancem dodaję do listy na ten rok. :smiley:

Lider1piorunów

@Desmod ja też kupiłem kilka i tak za każdy razem jak patrzę na regał, to mi się przypomina, że czekają na swoją kolej.

Tu akurat w niebieskich odcieniach, reszta gdzieś w innych kolorach.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Książki

13piorunów

Już 4 książki Wiesława Myśliwskiego zostały przetłumaczone na język angielski: "Traktat o Łuskaniu fasoli (A Treatise on Shelling Beans)", "Kamień na kamieniu (Stone Upon stone)", "Pałac (The Palace)" i "Ucho igielne (Needle's Eye)". Tłumaczem książek Wiesława Myśliwskiego jest Bill Johnston, znany również z tłumaczenia twórczości Lema, Żeromskiego, Gombrowicza, Pilcha i Stasiuka.

"Needle's Eye" została doceniona wyróznieniem, jako jedna z najlepszych przetłumaczonych książek roku 2025 według dziennika Financial Times.


Ángel Gurría-Quintana na łamach Financial Times napisał o „Uchu igielnym” tak:

Historia i osobiste doświadczenia łączą się w tej sugestywnej, wielowarstwowej eksploracji działania pamięci – zarówno zbiorowej, jak i indywidualnej.

Inne media pisały o niej tak:

New York Review Books:

Ostatnia powieść Wiesława Myśliwskiego jest osobistą epopeją, napisaną jednak w najmniejszej możliwej skali. Jej narrator, sędziwy historyk średniowiecza, żyje otoczony obrazami z przeszłości. (…) Myśliwski stworzył swoją własną odę do utraconego czasu, nielinearną, kameleoniczną medytację nad półwieczem życia w Polsce, jakie trudno odnaleźć w zapisach historycznych.

Publishers Weekly:

Labiryntowa najnowsza powieść Myśliwskiego rozlicza się ze śmiertelnością i historią Polski. Rozwijając się w elokwentnym, powolnym monologu, powieść utrzymuje intymny nastrój, nawet gdy narrator rozmyśla nad kwestiami egzystencjalnymi (…). Fani literatury modernistycznej znajdą tu wiele powodów do podziwu.

Brock Covington, The Active Mind:

Niechęć Myśliwskiego do wymieniania imion bohaterów tworzy wszechwiedzącą, bezosobową narrację, która porywa czytelników, chwilami niepewnych, kto i kiedy, ale delektujących się lawiną wspomnień… Osie czasu są ułożone warstwami jak obrazy Eschera, łącząc początki i końce, wyrażając zarówno jedność, jak i ciągłość natury

Bardzo cieszy, że jeden z moich ulubionych autorów jest doceniany również za granicą 👏

Lider

w Książki

26piorunów

276 + 1 = 277

Tytuł: Dwunasta karta

Autor: Jeffery Deaver

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

Liczba stron: 528

Ocena: 6/10

"Dwunasta karta" to kolejna (już 6) odsłona śledztw Lincolna Rhyme’a - tym razem punktem wyjścia jest sprawa związana z dawnym procesem o ogromnym znaczeniu historycznym i młodą dziewczyną, która może stać się jego współczesnym echem. Zaczyna się mocno: pozornie zwykły atak na nastolatkę w bibliotece, szybko eskaluje w coś znacznie większego, a w tle pojawia się motyw przeszłości, dokumentów, tajemnic i walki o prawdę.

Problem w tym, że Deaver jak zwykle chce dać nam wszystko naraz i trochę się w tym zapętla. Intryga jest misterna, zwroty akcji precyzyjnie zaplanowane, a kolejne "tropy" mają zaskakiwać i zaskakują. Tyle że w pewnym momencie zaczyna to przypominać skomplikowaną łamigłówkę, w której ważniejsze jest samo przestawianie elementów niż emocje związane z ich odkrywaniem. Wątków jest sporo, tropy się mnożą, podejrzani zmieniają się jak w kalejdoskopie i zamiast napięcia pojawia się zmęczenie i zagmatwanie.

Nie znaczy to, że to zła książka. Warsztatowo wszystko się zgadza: tempo (choć nierówne), cliffhangery, gra z czytelnikiem. Po prostu mam wrażenie, że historia mogłaby być krótsza o dobre 100–150 stron i tylko by na tym zyskała. Momentami czułem, że autor za bardzo komplikuje coś, co mogło być bardziej zwarte i uderzające. Szczeóglnie po dobrnięciu do końca czuć, że niektóre wątki były zbędne i tylko niepotrzebnie wydłużały i tak długą książkę. Na plus na pewno zabieg, który pojawił się już w poprzednim tomie, czyli dołączenie do śledztwa ekspertów i niedoszłej ofiary. Geneva wypada tu świetnie, jej historia jest przekonująca i pozwala się z nią utożsamiać i z nią sympatyzować. Choć po komentarzach na LubimyCzytać i na Goodreads, czuję, że z tym sentymentem jestem w mniejszości.

Solidny kryminał z ambicjami, ale zbyt rozwleczony i przekombinowany, by w pełni zaangażować - czyta się dobrze, ale bez tego wow, z którym zostawałem po początkowych tomach serii. Niestety w serii czuć tendencję spadkową, bo już poprzedni tom - "Mag" był raczej przeciętny, a tu nie jest lepiej.


Osobosty licznik: 32/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Hydepark

20piorunów

267 + 1 = 268

Tytuł: Godziny gniewu

Autor: M.M. Perr

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Prozami

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 5/10

7 tom serii z Podkomisarzem Robertem Lwem.

Tym razem trafiamy w sam środek akcji już od pierwszej strony, do Roberta dzwoni jego córka Basia, która mówi mu, że zabiła człowieka i potrzebuje jego pomocy z pozbyciem się ciała. Ich relacja nigdy nie była najlepsza, a tu widzimy ją z perspektywy kilku lat po wydarzeniach z 6 tomu i szybko orientujemy się, że te lata nie pomogły, a wręcz ją jeszcze bardziej rozbiły.

Basia jest członkinią sekty, sekty prowadzonej przez Jakuba, który ma ogormny dar przekonywania i zjednywania sobie ludzi, a Basia będzie w tom tomie jego rękami. Robert nie umie dotrzeć do córki, a nawet gdy pojawia się na chwilę w domu, szybko orientuje się, że już ją stracił i nigdy nie odzyska. Gdy Basia znowu znika, nasz bohater orientuje się, że po raz kolejny Jakub wpędzi ją w jeszcze większe kłopoty, a on będzie mógł tylko zmniejszyć straty.

To jest kompletnie niepotrzebny tom. Czuć, że nie dość, że autorce nie chciało się go już pisać i ma tylko 272 strony, czyli ponad 50 mniej niż poprzednie i ponad 200 stron mniej niż najdłuższa książka w serii. Robert jest stary i niedołężny, jego mózg pracuje z dużym opóźnieniem, ma trochę już wywalone na to czy zaraz nie wywalą go z firmy za wszystko, co zrobił, żeby pomóc córce. Znani i lubiani bohaterowie z poprzednich tomów nie istnieją, a ich miejsce zajmuje papierowy brat Roberta, który jest nijaki. A końcówka to już jawna kpina z czytelnika, bo najciekawszy fragment ksiązki jest wycięty i Lew budzi się w spitalu.

Nie polecam sięgać po ten tom, a jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to czytajcie ją do 5 tomu włącznie, później książki z ocen 7-8/10 spadają na max 5/10. Pewnie dałoby się obciąć tę ocenę jeszcze bardziej, ale mam sentyment do tej serii i głównego bohatera. Jest mi mega przykro co autorka z nim zrobiła 😒


Osobisty licznik: 31/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU1piorunów

@WujekAlien

@WujekAlien

Nie polecam sięgać po ten tom, a jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to czytajcie ją do 5 tomu włącznie, później książki z ocen 7-8/10 spadają na max 5/10. Pewnie dałoby się obciąć tę ocenę jeszcze bardziej, ale mam sentyment do tej serii i głównego bohatera. Jest mi mega przykro co autorka z nim zrobiła 😒

Zgadam się w 100%. Myślę, że to ostatnia książka z tej serii, bo ciężko będzie dalej ciągnąć przygody Roberta Lwa.

Lider1piorunów

@Mr.Mars Ja kończę na tym tomie i odpuszczam sobie przyszłe tomy.
Autorka z resztą chyba poszła w serię Apokalipsa, kóra jest dość dziwna, bo przypomina bardziej serial książkowy z epizodami po 100 stron

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

41piorunów

259 + 1 = 260

Tytuł: Dzieci kapitana Granta

Autor: Juliusz Verne

Kategoria: powieść przygodowa

Wydawnictwo: Siedmiogród

Format: e-book

Liczba stron: 686

Ocena: 8/10

Do przeczytania zachęcił mnie @TyGrySSek swoim wpisem o ostatnim tomie trylogii.

Powrót do "Dzieci kapitana Granta" okazał się przede wszystkim podróżą w czasie - nie tyle przez oceany i kontynenty, ile do mojego dzieciństwa. To jedna z tych książek, które pamiętam niekoniecznie za fabułę, ale za emocje: wspólne czytanie, ekscytację kolejną przygodą, poczucie, że świat jest ogromny i pełen białych plam do odkrycia. W moim przypadku to także bardzo osobiste skojarzenie z lekturą czytaną razem z dziadkiem, co automatycznie ustawia odbiór tej historii w cieplejszym świetle.

Fabularnie Verne robi dokładnie to, z czego był znany: bierze prosty punkt wyjścia - tajemniczą wiadomość SOS w butelce - i buduje na nim wielką, epizodową opowieść o wyprawie przez pół świata. Bohaterowie, w tym córka i syn zaginionego, przemierzają kolejne kontynenty w poszukiwaniu kapitana Granta, a przy okazji czytelnik dostaje solidną porcję geografii, przyrody, historii i XIX-wiecznej wiary w potęgę wiedzy.

Dziś tempo tej narracji bywa nierówne, a niektóre fragmenty są wyraźnie rozwleczone, ale nadal czuć przygodowy nerw. Z perspektywy dorosłego czytelnika widać też ograniczenia epoki: postacie są dość jednowymiarowe, dialogi chwilami brzmią archaicznie, a cudowne zbiegi okoliczności pojawiają się częściej, niż byśmy dziś zaakceptowali. Jednocześnie trudno mieć do tej książki pretensje - jej siła leży w prostocie i szczerej radości opowiadania historii. A targetem książki są oczywiście dzieci.

Solidna przygoda i piękny, sentymentalny powrót do czasów, gdy sama lektura była wydarzeniem, a książki czytało się wspólnie, nie dla ocen, tylko dla czystej frajdy odkrywania światów, o których nie było jak przeczytać/usłyszeć inaczej.


Osobisty licznik: 30/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk2piorunów

Jestemprzy 30% podwodnej żeglugi. Przynajmniej narazie najsłabsza część - może później się rozkręci

Lider2piorunów

@TyGrySSek ja też niedługo po nią sięgnę, ale naszło mnie na powrót do Deavera i Lincolna Rhyme :grinning:

Fanatyk1piorunów

@WujekAlien a ja słucham "20 000 mil" w formie audiobooka. Jestem zdziwiony, jak miło mi się słucha.

GURU2piorunów

@TyGrySSek Zdecydowanie najsłabsza, chyba ze lubisz rybki :)

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Hydepark

26piorunów

249 + 1 = 250

Tytuł: Cuda za rogiem

Autor: Keigo Higashino

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Relacja

Format: e-book

Liczba stron: 352

Ocena: 8/10

To jedna z tych książek, które czyta się z delikatnym uśmiechem na twarzy, bez pośpiechu, z poczuciem, że świat - choć bywa okrutny - czasem jednak podsuwa ludziom drugą szansę. "Cuda za rogiem" opowiada historię trzech zagubionych chłopaków, którzy uciekając przed policją, przypadkiem trafiają do starego sklepu Namiya, miejsca dziwnego, trochę zapomnianego, a jednak wciąż reagującego na ludzkie wołania o pomoc. Od tej chwili zaczynają odpowiadać na listy… tyle że listy przychodzą z przeszłości.

Fabularnie to książka bardzo prosta, wręcz oszczędna, ale jej siła leży gdzie indziej: w atmosferze czułości i zrozumienia wobec ludzkich wyborów. Higashino buduje opowieść z kilku splecionych historii, które na pierwszy rzut oka są niezależne, a dopiero z czasem zaczynają się zazębiać w satysfakcjonującą całość. Jest tu coś z realizmu magicznego - delikatnego, nienachalnego - choć faktycznie: to nie Ameryka Łacińska, tylko Japonia, więc zamiast barokowej metaforyki dostajemy spokój, prostotę i emocjonalną precyzję.

To świetna comfort book: o żalu, niespełnieniu, straconych szansach, ale też o tym, że nawet drobny gest - list, odpowiedź, dobra rada - może komuś poukładać życie.

Historie (opowiadania) składające się na książkę:

- historia trzech chłopaków ukrywających się w sklepie Namiya (opowieść ramowa)

- historia młodej sportsmenki stojącej przed wyborem między karierą a miłością

- historia samego pana Namiyi, jego syna i sensu udzielania rad innym

- historia chłopca z który ma wszystko i nagle jego rodzina się rozpada i musi uciekać

- historia kobiety, która chce opływać w luksusach, ale nie wie, jak to osiągnąć

Pamiętajcie, że to nie jest klasyczny zbiór opowiadań, bo ich bohaterowie pojawiają się w innych opowiadaniach, a linie czasowe są mocno niespójne. I właśnie linie czasowe są dla mnie największą wadą tej książki. W pewnym momencie pojawia się motyw komunikacji sportsmenki ze swoich chorym chłopakiem i nie dość, że nie wiemy, w jakim czasie ona żyje, to gdy nasi bohaterowie odpowiadają na jej list, wspominając, że są telefony z kamerą i mogą być w stałym kontakcie, ona reaguje, jakby dopiero co wynaleziono telefon domowy. Ale to są drobne nieścisłości, które irytują przez 2 minuty, a później się o nich zapomina.


Osobisty licznik: 29/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Inspirator1piorunów

Nigdy nie interesowałam się kulturą Azji, ale tego typu książki z Japonii czy Korei niezwykle przyjemnie się czyta.

Lider0piorunów

@cosbymzjadla ta nie porusza też za bardzo tematów kulturowych i nie wymaga ich znajomości, więc świetnie pasuje do czytania dla przyjemności

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

24piorunów

238 + 1 = 239

Tytuł: Przypowieść o talentach

Autor: Octavia E. Bulter

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 544

Ocena: 3/10

Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ale mnie ta książka wymęczyła 😒

Pierwszy tom był świetny, był dokładnie takim postapo, jakie lubie i jakiego szukam, sięgając po ten gatunek. A ten tom, to jakieś nieporozumienie. Główna bohaterka z 1 tomu nie żyje, więc jej rolę jako narratora i głosicielki ruchu Nasion Ziemii, przejmuje jej córka. Nasza ekipa z pierwszego tomu dotarła do "Żołędzia", osady, w której chce się odbudować i zacząć życie od nowa. Oczywiście sama osada jest potraktowana po macoszemu, a większość czasu i tak spędzamy po za jej "murami".

Momentami miałem vibe The Last of Us, ale później mi się przypominało, że nasi bohaterowie dostają wpierdziel nawet od dzieci, technicznie - nastolatków, ale jednak. Nasza bohaterka ma kompleks matki i nie do końca umie z nim żyć, a tym bardziej z nim walczyć. Na czym cierpi cała książka, bo bohaterki po prostu się nie da lubić, na szczęście od czasu do czasu dostajemy od niej chwilę oddechu i możemy się zanurzyć w historii innych postaci przejmujących narrację.

Największy zarzut mam jednak do samej autorki, bo to jak przedstawia mężczyzn w tej książce i inne rasy niż czarnoskórą, to jest jakiś dramat - 90% facetów chce zgwałcić lub gwałci i torturuje kobiety i jesteśmy zmuszeni o tym czytać. To miało być post-apo, a wyszło rape-apo. Rasizm jest na porządku dziennym, bo nasza bohaterka jest czarnoskóra, a przecież wszystkie inne rasy w obliczy światowego kataklizmu, staną przeciwko niej, bo tak.

Trudno się to czytało, kilka razy miałem ochotę rzucić ją w kąt, sprawdzałem opinie na LC i GR i nie miałem pojęcia, czemu są takie wysokie.

Nie polecam, szczególnie jeśli lubicie postapo, bo po świetnym 1 tomie, ten jest gniotem.


Osobisty licznik: 28/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

@WujekAlien jak dobrze wiadomo, rasizm istnieje tylko w odniesieniu do czarnych, na odwrót to już nienazwane, nieistotne zjawisko.

Lider0piorunów

@Cerber108 w drugą stronę już nie ma rasizmu niestety

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

7piorunów

Wydawnictwo literackie zapowiada premierę książki „Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci” Laury Cumming.

Premiera zaplanowana jest na 25.02. Wydanie w twardej oprawie liczy 328 stron, a cenę okładkową ustalono na 79,99zł

Książką zawiera kolorowe reprodukcje opisywanych dzieł i trafiła już na listę Top 100 Must-Read Book magazynu „Time”.

Laura Cumming jest Laureatką Prize for Nonfiction 2024 i była nominowana do Women’s Prize for Nonfiction 2024.

Krótko o książce:

12 października 1654 roku holenderskim miastem Delft wstrząsa nagła eksplozja. Carel Fabritius – dziś znany na świecie ze znakomitego obrazu Szczygieł – pracował wtedy w swoim atelier. Wraz z wieloma innymi mieszkańcami nie przeżył tego dnia.

Laura Cumming wprowadza nas w fascynujący świat Fabritiusa. Włócząc się po amsterdamskich zaułkach, przemierzając równinny krajobraz lub przystając w ciszy na nabrzeżu, odnajduje bogactwo codzienności, w której zrodziło się piękno dzieł Vermeera i Rembrandta, Halsa i de Hoocha. Snuje też osobistą opowieść o relacji z ojcem, szkockim artystą Jamesem Cummingiem, który przekazał jej wiedzę o kolorach, świetle i pożytkach z zaglądania pod podszewkę.

„Zdarza się, że widok obrazu wywołuje grom, który na zawsze zmienia nasze życie i staje się początkiem miłosnego związku tak wyjątkowego w swej naturze, że doświadczają go jedynie wybrani szczęśliwcy – intymnej relacji z dziełem sztuki i jego twórcą. O takim właśnie olśnieniu opowiada w szczerej i osobistej książce Laura Cumming, Szkotka zauroczona Holendrem Carelem Fabritiusem, malarzem, któremu śmierć przyniósł wybuch prochowni w Delft w 1654 roku. Nieżyjącym od prawie czterech wieków, choć wciąż obecnym”.

Lider

w Książki

28piorunów

230 + 1 = 231

Tytuł: Gołoborze

Autor: Maciej Siembieda

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: e-book

Liczba stron: 528

Ocena: 7/10

Siembieda składa historię zemsty, która nie kończy się na jednym życiu - przeskakuje między pokoleniami jak iskra, aż w końcu nikt już nie pamięta, od czego właściwie się zaczęło. I to jest największa siła Głoborza: opowieść o dziedziczonej wrogości, o lojalnościach i nienawiściach, które przekazuje się razem z rodzinnymi opowieściami przy stole. Do pewnego stopnia przypomina to słynny „eksperyment z małpami i drabiną” - po pewnym czasie w klatce zostają już tylko te, które nigdy nie zaznały polewania zimną wodą, a mimo to pilnują rygoru, bo „tak tu u nas jest”. W powieści dokładnie tak pracuje pamięć zbiorowa: zasady są twarde, choć ich źródło dawno się rozmyło.

Autor świetnie prowadzi tło historyczne i społeczne. Realia kolejnych dekad i życia kolejnych pokoleń - są wiarygodnie podszyte codziennością: prowincjonalne układy, milicyjno-urzędnicza biurokracja, lokalne święta i żałoby, język plotki i szeptanej reputacji, która potrafi zburzyć czyjeś życie szybciej niż wyrok. Czuć smak i zapach tamtych czasów: skromność stołów, chłód urzędów, ciężką rękę władzy i prywatne, cichutkie wojny sąsiadów. To nie jest dekoracja - to mechanizm nacisku, który pcha bohaterów do decyzji, jakich w innym świecie pewnie by nie podjęli.

Sama intryga zemsty zbudowana jest solidnie: tajemnice sprzed lat, dokumenty, które wypływają w najmniej dogodnym momencie, przysięgi i półprawdy – to wszystko zazębia się w satysfakcjonujący sposób. Podobało mi się, jak Siembieda pokazuje koszt odwetu: kiedy „spłacasz dług”, płacisz sobą, swoim domem, relacjami. W tle chodzi też o godność i przynależność - komu wolno wyjść z roli przypisanej przez starszych, a komu nie.

Nie wszystko gra idealnie. Bywają chwile dłużyzn - rozdziały, które bardziej dokładają tła niż stawkę i kilka zwrotów akcji, które zbliżają się do melodramatu. Zdarza się też, że postaci drugiego planu pełnią funkcję „przekaźników” rodzinnych podań, zamiast wybrzmieć pełnym charakterem. To drobiazgi, ale miejscami rozrzedzają napięcie i odejmują mocy świetnym scenom konfrontacji. W bilansie jednak Głoborze to bardzo dobra powieść o zemście, która staje się tradycją, i o świecie, gdzie prawo bywa słabsze od pamięci i zadry.

Osobisty licznik: 26/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

Kurde, właśnie się zastanawiam, czy przeczytać, bo to moje strony w sumie, gdybym miał okna na drugą stronę, to bym widział gołoborza. A tu jeszcze książka nominację do Nike dostała!

Lider

w Książki

8piorunów

Promocja ebooków wydawnictwa TAJFUNY z rabatami -30% na stronie ARTRAGE.

Kilka słów wyjaśnienia o akcji:

Jak część z Was pewnie wie, jeden z największych dystrybutorów książek w PL stał się niewypłacalny na ten moment. Ten dystrybutor, według wydawnictwa Tajfuny, wisi im ok 400 000 zł.

I choć nie grozi im w związku z tym upadek, jest to sytuacja, eufemistycznie mówiąc, nieprzyjemna i mająca niebagatelny wpływ na płynność firmy.

A ponieważ TAJFUNY lubimy i cenimy, chcielibyśmy jakoś pomóc w tej trudnej chwili.

Dlaczego jednak poprzez przecenienie ich ebooków? Bo tak możemy. Rabat 30% to rabat podstawowy otrzymywany od wydawnictwa dla ebookowego detalisty w ramach zawartej umowy, o ile nie umówimy się na większy w ramach dodatkowej akcji promocyjnej.

Nie ustalamy więc dodatkowego rabatu, oraz rezygnujemy w ramach tej akcji z jakiejkolwiek marży dla siebie. Po to, by uzyskać jak najlepszy wynik dla przyjaciółek z Tajfunów i wesprzeć ich zagrożoną płynność finansową.

**LINK do promocji**

Wszystkie ebooki objęte promocją znajdziecie na screenach poniżej.

Jeśli wolicie wydania fizyczne 😉 to najtaniej znajdziecie je w ZNAKu - TU lub w ŚWIECIE KSIĄŻKI - TU

Specjalista1piorunów

Nawet chciałem kupić od nich Piercing ale okładka jest tak absolutnie słaba w porównaniu do wydań zagranicznych że nie mam ochoty ich wspierać. Mimo wszystko szkoda, mam nadzieję że wyjdą na prostą.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Książki

12piorunów

Poniżej znajdziecie rozpiskę ze wszystkimi tytułami i linkami do wpisów na Bookmeter:

1. Książka, która sprzedała się w milionach - Stephen King - "Bastion" (5/10)

2. SF, w którym technologia jest moralnym problemem - Robert A. Heinlein - "Luna to surowa pani" (6/10)

3. Audiobook - Kaveh Akbar - "Męczennik" (6/10)

4. Polecajka z Hejto - Kamel Daoud - "Huryska" (8/10)

5. Książka nagrodzona - Jokha Alharthi - "Ciała niebieskie" (6/10)

6. Książka z elementem grozy - William Hope Hodgson - "Kraina nocy" (7/10)

7. Powrót do autora, którego już lubisz - Neal Shusterman - "Głębia Challengera" (10/10)

8. Książka autora z Dalekiego wschodu - Haruki Murakami - "Norwegian Wood" (7/10)

9. Klasyk fantasy, którego nie czytałeś - Marek Baraniecki - "Głowa Kasandry" (6/10)

10. Space opera z prawdziwego zdarzenia - Dan Abnett - "Wywyższenie Horusa" (6/10)

11. Książka krótka, ale intensywna - Petra Dvorakova -" Wrony" (9/10)

12. Książka autora z Ameryki Południowej - Adolfo Bioy Casares - "Sen o bohaterach" (8/10)

13. Twój wybór - Jean-Baptiste Andrea - "Czuwając nad nią" (9/10)

14. Książka starsza od ciebie - Albert Camus - "Dżuma" (8/10)

15. Reportaż o kraju, o którym wiedziałeś niewiele - Michał Lubina - "Chiński obwarzanek" (7/10)

16. Świeżaczek, książka wydana w lub po 2025 - Petra Dvorakova - "W rany" (8/10)

17. Biografia/Autobiografia/Memoir - József Debreczeni - "Zimne krematorium" (9/10)

18. Pierwszy tom serii - Wojciech Chmielarz - "Wampir" (5/10)

19. Nietypowy system magii lub technologia - China Mieville - "Dworzec Perdido" (9/10)

20. Kryminał bez klasycznego detektywa - Lynda La Plante - "Wdowy" (7/10)

21. Nowy autor, którego wcześniej nie czytałeś - Paweł Kozioł - "Azard" (7/10)

22. Powieść historyczna - Leonora Nattrass - "Czarna kropla" (8/10)

23. Książka, która została zekranizowana - Aro Sainz de la Maza - "Kat Gaudiego" (7/10)

24. Książka spoza strefy komfortu - Aron Beauregard - "Fleja" (1/10)

25. Zbiór opowiadań - Bartek Biedrzycki - "W cieniu drzew" (5/10)

Najlepsze książki:

1. Neal Shusterman - "Głębia Challengera" (10/10)

2. Petra Dvorakova -" Wrony" (9/10) + Jean-Baptiste Andrea - "Czuwając nad nią" (9/10)

3. China Mieville - "Dworzec Perdido" (9/10)

Gruba ryba7piorunów

Najważniejszy wniosek jest taki, że lepiej siedzieć w strefie komfortu i nie kombinować

Gruba ryba2piorunów

@WujekAlien piękne te bingo Ci wyszło 😁

Lider1piorunów

@l__p gdyby wyrzucić Fleję, to wszystkie książki były co najmniej niezłe 😎

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

27piorunów

219 + 1 = 220

Tytuł: Czuwając nad nią

Autor: Jean-Baptiste Andrea

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Koncept

Format: e-book

Liczba stron: 512

Ocena: 9/10


O książce pisali już @bojowonastawionaowca (TU) i @JapyczStasiek (TU), więc ja się skupię na czymś innym przy moim podsumowaniu.

Andrea pisze powieść-spowiedź. Głos bohatera - rzeźbiarza, który po dekadach wraca do własnej historii - jest cichy, pełen skromności i lekkiego wstydu. Nie unosi się nad życiem, tylko je czyści jak kamień przed pracą dłutem: centymetr po centymetrze. Największą siłą książki jest właśnie ta perspektywa "po czasie" - bez tromtadracji, z uczciwym uznaniem błędów i tego, że nie da się ich naprawić, z podejrzliwością wobec własnej pamięci. Ale także z bardzo krótkimi lakonicznymi opisami wspomnień, w których podkreśla tylko to co ważne, bez zbędnych słów czy ucieczek w dygresje.

To także piękna historia zwyczajnego życia i pięcia się po drabinie społecznej detalami. Andrea nie opowiada o awansie wielkimi gestami, robi to przez drobiazgi: zapach pracowni, pył na mankiecie, spostrzeżenia, których nikt innych nie zauważa, pierwszą zamówioną figurę, reakcję klienta, która zmienia cenę i pozycję. Rzeźba jest tu jednocześnie ekspresją "kim jestem" i buntem "kim nie chcę być" - pracą przeciwko oczekiwaniom innych, ale też przeciwko własnym iluzjom. Ale nie same rzeźbiarstwo jest tu najważniejsze, a to co się dzieje między kolejnymi uderzeniami dłuta.

W tle i w środku - alkohol. Nie jako efektowny rekwizyt, tylko ucieczka, gdy życie skręca nie tam, gdzie miało. Bohater nie jest z tej przyczyny ani demonizowany, ani rozgrzeszany. Andrea pokazuje mechanikę nałogu: małe wymówki, drobne porażki, powolne osuwanie się, które niszczy relacje, talent, zdrowie. To bardzo wiarygodne, bo niepodkręcone i zwyczajne, wpadające w nawyk.

Jest też miłość-przyjaźń z kobietą "spoza jego ligi". On idzie w górę, ona spada w dół i dopiero gdzieś pośrodku ich trajektorie się przecinają ponownie. Autor unika melodramatu - ukazuje czułość, ale nie łzawość. Ta relacja jest latarnią i przestrogą zarazem: pokazuje, że sukces bez oparcia kosztuje, a bliskość bez opieki - parzy.

Jeśli miałbym szukać zastrzeżeń, to momentami bohater przeciąga ciszę - jego skromność, zamknięcie w sobie bywa ucieczką w półsłówka. Zdarza się też, że opisy pracy z kamieniem lekko spowalniają rytm. A czasem nie słyszymy o tym nic. Ale bilans jest oczywisty: to rzadko spotykana powieść o tym, jak codzienność i charakter rzeźbią człowieka nie mniej niż on rzeźbi swój kamień.

Poruszająca, pięknie napisana opowieść o pamięci, wstydzie, pracy i miłości, która nie potrzebuje fajerwerków, by zostać pod skórą. Dla mnie - trafiona idealnie i będąca jednocześnie świetnym zwieńczeniem

Osobisty licznik: 25/128

- 25/25 - Bingo skończone 😁
Pole 13 - Twój wybór


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba6piorunów
Lider3piorunów

@saradonin_redux ciekawa to była przygoda, całkowicie rozwaliła mi TBR, ale chyba było warto xD

Gruba ryba2piorunów

@WujekAlien chyba poniekąd o to chodziło, żeby sięgnąć po pozycje spoza swego głównego kręgu zainteresowań

Lider2piorunów

@saradonin_redux to zapewniały mi wcześniej wyzwania Goodreads, ale tak Bingo zdecydowanie poszerzyło czytelnicze horyzonty

Gruba ryba5piorunów

@l__p chyba powinieneś przygotować dla @WujekAlien na każdy miesiąc. ; )

Lider0piorunów

@l__p da się robić co kwartał te same bingo 😉

może dodałbym do niego coś w stylu czytania książek autora z nowego kraju, może coś od naszych sąsiadów, może książki z każdego kontynentu.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Hydepark

5piorunów

Promocja wydawnictwa INSIGNIS z rabatami do -80%.
A przy zakupach za minimum 150zł - darmowa dostawa.

**LINK do promocji**

Wśród książek w promocyjnych cenach znajdziecie pozycje z takich serii jak:
Assassin's Creed, World of Warcraft, Droga Szamany, Świat Przeistoczonych, uniwersum Metro 203X, Kulawe Konie, Diddly Squat czy Świat według Clarksona

Osobistość1piorunów

Ehh, szkoda, że Metro już chyba umarło. Nie pomogła ani sytuacja z orkami, ani najwidoczniej spadająca popularność serii, choć być może oba te aspekty napędzały się wzajemnie. Nie są to jakoś wybitne książki (kilka naprawdę niezłych się trafiło), ale nie żałuję spędzonego z nimi czasu.

Z jakiegoś dziwnego powodu kupiłem kiedyś całego Warcrafta, choć w żadną z gierek nie miałem okazji obcować.

Asasyn to co innego - za młodego brałem wszystko jak leci i wspaniale rozbudowywało to cały świat kapturników z gier.

Lider0piorunów

@Cerber108 Chciałem się wkręcić w Metro 2033 i całe uniwersum, ale jakoś mnie nie przekonało. Assassynów uwielbiam, mam od 3 części wszystkie kolejne gry w wydaniu kolekcjonerskim, a książki dodają sporo smaczków do tej historii, może po za ostatnią, która była jakoś tak mocno obok.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

7piorunów

Wydawnictwo IX ogłasza przedsprzedaż premier i dodruków zaplanowanych na luty i marzec.

Przedsprzedaż zaczyna się dziś o 19:00 i potrwa do 13 lutego 2026 r. Objęte są nią następujące książki:

NOWOŚCI:

* Clark Ashton Smith, "Kroniki Zothique" (weird fiction, dark fantasy)

* Jan Lemański, "Ofiara Królewny" (baśń, satyra, Młoda Polska)

Seria "MISTRZOWIE GROZY"

Edgar Allan Poe, "Zagłada Domu Usherów"*

Joseph Sheridan Le Fanu, "Zielona herbata"*

Edith Wharton, "Później"*

oraz DODRUKI:

Tadeusz Miciński, "W mroku gwiazd"*

Krzysztof Grudnik, "Okultyzm i nowoczesność"*

Joris-Karl Huysmans, "Tam (Là-bas)"*

Clark Ashton Smith, "Kroniki Averoigne"*

Bram Stoker, "Klejnot Siedmiu Gwiazd"*

Rudolf Stratz, "Zamek Vogelöd"*

Wojciech Gunia, "Dom wszystkich snów"*

Algernon Blackwood, "Wierzby"*

Artur Machen, "Wielki bóg Pan"*

LINK do strony z przedsprzedażą

Książki znajdują się aktualnie w PRZEDSPRZEDAŻY, która potrwa do 13 lutego 2026 r. i w tym czasie obowiązuje niższa cena promocyjna, od 14 lutego cena książki zostanie podwyższona.

Wydanie pierwsze w oprawie twardej jest ręcznie numerowane oraz zawiera dodatkową zakładkę.
Jego nakład jest uzależniony od wyników przedsprzedaży. Po 14 lutego do kupienia pozostaną jedynie nadwyżki nakładu zamówionego do tego dnia, po których wyczerpaniu wydanie w oprawie twardej nie będzie w najbliższym czasie dostępne. Wysyłka zamówionych egzemplarzy odbędzie się w pierwszej połowie marca 2026 r.

Pochwalcie się, co wybraliście 😎

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Książki

41piorunów

211 + 1 = 212

Tytuł: Dworzec Perdido

Autor: China Mieville

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i s-ka

Format: e-book

Liczba stron: 648

Ocena: 9/10

Są takie książki, które nie tyle się czyta, co w nich zamieszkuje. "Dworzec Perdido" wciągnął mnie właśnie w ten sposób: jakby ktoś otworzył właz do kanału pod miastem i powiedział: "wskakuj i chłoń to, co tu znajdziesz". Nowe Crobuzon - miasto bohater - nie jest ładne, nie jest wygodne i nie jest moralne. Jest za to gęste, lepkie od pary, sadzy i głosów. Jest brudne w sensie dosłownym i społecznym. Fascynujące w taki sposób, w jaki fascynuje przemysłowa ruina, kiedy odkrywasz, że w środku wciąż coś pracuje. Dawno żadne fantasy nie zachwyciło mnie tak bardzo bogactwem świata, który jest jednocześnie przenikający i nielitościwy, choć odkrywamy tylko jego mały skrawek - a jednak daje poczucie, że dla każdego znajdzie się w nim miejsce. Tyle że nie każde miejsce jest warte tego, żeby w nim zostać.

Nowe Crobuzon jest miastem-bohaterem, ale nie takim, które dostaje romantyczny filtr. Ono ma temperaturę ulicy i maszynowni: z jednej strony bazary, dzielnice zamieszkałe przez gatunki, których nie da się wrzucić do jednego worka z typowymi rasami fantasy, z drugiej - infrastruktura: dworce, tory, magazyny, fabryki i całe połacie przestrzeni, które wyglądają jakby cywilizacja dawno tu przegrała, a mimo to dalej się uparcie kręci i nie poddaje. Wrażenie jest takie, jakby miasto było organizmem: ma swoje organy (dzielnice), swoje infekcje (przemoc, bieda, uzależnienia), swój układ odpornościowy (milicja, mechanizmy kontroli), a także własne mutacje. Mieville świetnie rozumie, że metropolia nie musi być scenerią. Może być czymś, co naciska na bohaterów, zmienia ich, popycha do decyzji, których w spokojniejszym świecie nigdy by nie podjęli.

To organiczne podejście nie kończy się na metaforze. Świat "Dworca Perdido" ma obsesję na punkcie ciała: tego, co żywe, przerabiane, sklejane i wymuszane. Najbardziej poruszający (i jednocześnie najbardziej obrzydliwie fascynujący) jest motyw przetworzonych - ludzi i istot przerabianych przez system na narzędzia, ostrzeżenia, tanich robotników. Kara staje się tu technologią państwa: wymierzoną nie tylko w wolność, ale w anatomię, w wygląd, w przyszłość. To jest brudne fantasy w najlepszym znaczeniu: nie brudne, bo przeklina, tylko brudne, bo dotyka tego, co władza robi z ciałem, gdy przestaje uznawać osobnika za człowieka.

A jednak ta książka nie opiera się wyłącznie na budowie świata. Ma w sobie wyraźny, napędzający całość wątek kryminalny i to jest jeden z tych momentów, kiedy Mieville pokazuje klasę. Z jednej strony mamy narkotykowy podbrzusze miasta: obieg, który działa jak osobny układ krwionośny, z własnymi bossami, przemocą i paniką, kiedy zaczyna brakować towaru. Z drugiej pojawiają się "ćmy", które mordują ludzi w sposób, który jest koszmarem psychologicznym dla innych mieszkańców. Ich ataki mają w sobie coś z kryminału i epidemii naraz: są ofiary, są ślady, są plotki, jest narastająca paranoja, jest pytanie "kto następny?" i jest desperackie szukanie reguł, zanim reguły zjedzą miasto od środka. Najmocniejsze jest to, że mordy nie są tylko scenami grozy - one przestawiają miasto: zmieniają jego rytm, jego oddech, jego noc. Czujesz, że Nowe Crobuzon, choć na co dzień cyniczne, zaczyna reagować jak organizm w gorączce i z nią walczyć.

W tle działa klasyczny może trochę oklepany motor fabuły: naukowiec z ambicją większą niż zdrowy rozsądek, zlecenie "niemożliwe do wykonania", więc bardziej kuszące niż zwykle i konsekwencje, które rozlewają się na wszystko i które poniosą wszyscy mieszkańcy. Wątek przetworzonego gerudy, który za złamanie prawa został pozbawiony skrzydeł, a teraz chce je odzyskać z pomocą nauki, twórzy główną oś fabuły i sprawia, że nie da się od niej oderwać. Tyle że tutaj nauka nie jest czysta ani heroiczna. Jest brudna, warsztatowa, półlegalna. I tu dochodzę do czegoś, co uwielbiam w tej książce: do jej technologii. Technologia w "Dworcu Perdido" jest wspaniale hybrydowa. To nie jest steampunk, w którym wystarczy dodać mosiądz i zębatki. To świat, w którym para miesza się z chemią, biologią i czymś, co jest jednocześnie magią i nauką - taumaturgią, praktykami, które nie pytają o granice, tylko o to, czy zadziała. Laboratoria pachną jak rzeźnie i warsztaty, a wynalazek może być zrobiony z tego, co da się kupić, ukraść albo wyżebrać. Jednocześnie jest tu technologia wysokiego poziomu, ale w wersji Mieville’a: Rada Konstruktów jako zbiorowa inteligencja maszynowa zrodzona ze złomu i przypadku. To genialne odwrócenie typowej fantazji o AI: zamiast sterylnego komputera - świadomość, która buduje się z odpadów miasta, rozumie je po swojemu i negocjuje jak obcy byt polityczny. To zaskoczenie, gdy twój robot sprzątający gdzieś w kącie, zaczyna odpowiadać i rozumieć pytania. Technologia staje się tu częścią ekosystemu: coś powstaje, bo miasto wyrzuciło śmieci i dało pole temu, żeby w śmieciach obudziła się myśl.

Do tego dochodzą elementy stricte magiczne, ale znów - nie w formie zaklęć. Magia w "Dworcu Perdido" ma charakter narzędziowy i często jest równie obca jak biologia. Tkacz to przykład idealny: byt, który nie jest czarodziejem, tylko czymś spoza ludzkiej logiki, działającym według własnej estetyki. W kontakcie z nim widać, że magia u Mieville’a nie służy spełnianiu życzeń. Ona jest jak zjawisko naturalne: można ją wykorzystać, ale równie łatwo można zostać przez nią potraktowanym jak element układanki, który da się przesunąć bez pytania o zgodę.

I chyba dlatego ta książka tak mocno mi zagrała: bo to fantasy, które nie udaje, że świat jest po to, żeby bohater miał przygodę. Tu bohater ma przygodę, bo świat jest tak skomplikowany i tak nieuczciwy, że musi go przeżuć, a nie pokona. Nowe Crobuzon ma miejsce dla każdego - dla ludzi, dla khepri, dla garud, dla przestępców, dla uczonych, dla odmieńców i dla tych, którzy powstali z odpadów. Tyle że to miejsce bywa ciasne, bywa upokarzające, bywa śmiertelne. I nawet jeśli uda się wygrać z potworem, to nie znaczy, że wygrało się z miastem.

A i zapomniałem o najważniejszym, w tym mieście ludzie są tylko jedną z wielu współistniejących ras i nikogo nie dziwi, że człowiek (Isaac) jest w związku z khepri (kobietą z głową chrabąszcza), a ich związek jest jedną z tych rzeczy, która oboje trzyma przy życiu. Nie jest to książka lekka ani przyjemna, ale jest magiczna w tym, jak potrafi połączyć brud, zachwyt, obrzydzenie, kryminał, horror i politykę w jeden organizm. "Dworzec Perdido" to jedna z tych powieści, po których człowiek ma ochotę wyjść na ulicę i przez chwilę patrzeć na miasto inaczej - jak na coś, co żyje obok nas. I czasem na nas i wbrew nam.

Jest to 1 tom trylogii Nowe Crobuzon.

Osobisty licznik: 24/128

(24/25) - pole 19 - Nietypowy system magii lub technologia
Nie mam w pracy dostępu do PPT z bingo, więc wrzucę screena do 25 książki 😉

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider1piorunów

dorzucam brakujące bingo:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

8piorunów

Promocja wydawnictwa RELACJA na literaturę japońską.
Kup minimum 4 książki, a zyskasz 40% rabatu na całe zakupy.

**LINK do promocji**

Wśród książek objętych promocją znajdziecie takich autorów jak Kawaguchi, Higashino, Aoyama, czy Hiragi.

Fanatyk2piorunów

@WujekAlien O, dzięki. Może żona skorzysta, bo jest fanką japońskiej literatury.

Lider2piorunów

@WatluszPierwszy jeśli doda 4 japońskie książki, to wszystkie pozostałe też zyskują ten 40% rabat, a mają całkiem niezły wybór 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)