Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Gruba ryba

w Książki

12piorunów

1064 + 1 = 1065

Tytuł: Przypadek Adolfa H.

Autor: E. E. Schmitt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324017041

Liczba stron: 480

Ocena: 6/10

A co by było gdyby on się jednak dostał na tę Akademię Sztuk Pięknych?

Na to pytanie próbuje odpowiedzieć E. E. Schmitt i podchodzi do tego dość rzeczowo.

Jest sobie Adolf Hitler. Nie udaje mu się dostać na Akademię Sztuk Pięknych i resztę historii znamy. Ale jest też Adolf H., któremu udaje się i spędza swoją młodość we Wiedniu, obracając się wśród artystycznej śmietanki początku XX wieku. Jego naukę przerywa wojna, w trakcie której zauważa bezsens i tragedię tego co się dzieje. Następnie burzliwy okres powojenny, rozwój kariery, tragiczne życie miłosne.

Główny bohater w książce się nie zmienia, jest to ta sama osoba, po prostu jej życie bierze zupełnie inny obrót w pewnym momencie. Zaczyna spotykać innych ludzi, o innych ideach, światopoglądach, sam się do nich ukierunkowuje. Książka przypomina mi mocno "Przypadek" Kieślowskiego z Lindą w roli głównej. Linia czasu dotycząca tego faktycznego Hitlera-dyktatora jest opisana bardzo dokładnie, z historyczną starannością. Ta linia alternatywna, w mojej ocenie, jest dość na wyrost. Autor zdawał sobie sprawę z młodości Hitlera, jego wychowania, warunków domu rodzinnego i tego jak dzieciństwo ma duży wpływ na nas w wieku dojrzałym, ale i tu dość sprytnie i zabawnie to rozwiązał - Adolf H. napotyka pewnego razu mieszkającego i pracującego przecież wtedy we Wiedniu Freuda, dzięki czemu może przepracować traumy. Zabieg sprytny, który umożliwił uwiarygodnienie dalszej części historii, ale nie obyło się bez wątków totalnie przesadzonych (pominę je celowo, aby nie robić spoilerów), bez których historia totalnie by sobie poradziła, a z którymi z Adolfa H. wyrósł wręcz bohater w niektórych aspektach życia, tak jakby autor chciał pokazać, że skoro w rzeczywistości Hitler był potworem, to w alternatywnej jej wersji będzie totalnym przeciwieństwem i według mnie trochę tu przedobrzył. Uniwersum Europy bez Nazizmu i II Wojny Światowej wyszło autorowi całkiem zgrabnie - jest ciekawy wątek wojny Niemców z odrodzoną Polską o Śląsk i Wielkopolskę.

Książka przyjemna, miło się czytało, lubię taki koncept alternatywnych linii czasu

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#hejtoczyta #czytajzhejto #ksiazki

Gruba ryba

w Książki

14piorunów

1064 + 1 = 1065

Tytuł: Dusza Cesarza

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 112

Ocena: 9/10

Moja pierwsza styczność z Sandersonem, polecanym mi wielokrotnie przez różne osoby (pierwsza była moja fizjoterapeutka, ale ona czyta chyba z 2 książki dziennie więc poleca pół biblioteki xD).

Mam problem z długimi książkami, nie wpisują się w moją naturę, i gdy widzę że zostało mi jeszcze 500 stron to jest szansa że w ogóle odpuszczę niż że złapę za nią, a pan Sanderson to pisze po 1100, więc nic dziwnego że go unikałem.

Niemniej, byłem zainteresowany jego postacią, bo podobno bardzo dobrze rozbija zawód pisarza na składowe, robi wykłady światotwórcze, o warsztacie pisarskim, o konstrukcji postaci, czy o kreowaniu magii. I w trakcie czytania o nim usłyszałem że jego najlepiej napisaną książką jest... Studwunastro stronnicowa Dusza Ceszarza. W to mi graj!

Czy serio jest najlepsza to wam nie odpowiem, przecież tylko ją czytałem, ale mogę opisać czy jest ogólnie 'dobra'.

Krótko: jest xd

Świetnie zaplanowana, spójna, przemyślana, satysfakcjonująca, i kompletna. Czyta się świetnie, i zostaje w pamięci.

Opowiada ona o kobiecie skazanej za zuchwałą kradzież z cesarskiego pałacu, która specjalizuje się w magii Fałszerstwa, czyli podmieniania historii przeróżnych obiektów tak żeby były inną wersją siebie. Może na przykład odkryć że krzesło na którym siedzi pochodzi było robione z odpadków po królewskim łożu, i nadpisać jego historię delikatnie w taki sposób że ono też zostało zrobione w sposób majestatyczny i królewski. I bam, jeśli krzesło kupi te historyjke, oto mamy pod d⁎⁎ą tron. Fajny system, i fajnie opisany.

I ta złodziejka dostaje tytułowe zadanie: ma sfałszować nie krzesło, lecz Duszę Cesarza. A czasu ma na to niewiele.

Rozdziały mają w nazwie informacje który dokładnie dzień opisują, więc osadzenie sceny w osi czasu jest bardzo proste i wygodne.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba4piorunów

Jeśli chcesz uniknąć czytania tysięcy stron Sandersona, to przeczytaj "Z mgły zrodzonego", po tym gniocie Ci się odechce poznawać tego autora

Gruba ryba0piorunów

@saradonin_redux Co Ty mówisz, każdy się zachwyca nowożytnim geniuszem xddd

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Książki

14piorunów

1063 + 1 = 1064

Tytuł: _Krzyżowcy_ (t. 1 _Bóg tak chce_)

Autor: Zofia Kossak

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Format: audiobook

ISBN: 837384399X

Liczba stron: 391

Ocena: 4/10

Szacunek za dogłębny research, ale niestety, książka jest koszmarna. Wyraźnie nie przysłużyły się jej:

- nadmierna archaizacja języka - nawet Sienkiewicz tak nie szalał ze staropolszczyzną;

- forma ni to kroniki, ni to gawędy;

- bohater zbiorowy - gdy pisze się historię z licznymi POV, trzeba wyraźnie wyodrębnić głównych bohaterów (vide: _Terror_ Dana Simmonsa), inaczej wszystkie postacie zlewają się ze sobą, tak jak niestety stało się to tutaj;

- brak wyraźnego konfliktu fabularnego – ten rysuje się dopiero pod koniec powieści, gdy zapada decyzja o krucjacie i do Lewantu wyrusza pierwsza grupa krzyżowców, i kończy się niezachęcającym do dalszej lektury cliffhangerem.

Dla mnie to zawód tym większy, że liczyłam na historię podobną do filmu _Królestwo niebieskie_, tylko wierniejszą historycznie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Fanatyk1piorunów

Czytałem 100 lat temu i się nie zgadzam.

Chyba że to w kolejnych tomach się rozkręca ale bez spojlerów to głównym bohaterem jest Imbram (chyba tak się zwał) i konflikt ze Zbylutem o Ofkę.

W kazdym razie w czasach gdy czytałem wszystko co wpadło mi w ręce bardzo mi się podobało i przeczytałem też Króla Trędowatego i tą o św. Franciszku.

Mocarz1piorunów

@Ravm w pierwszym tomie tego za bardzo nie widać - POV śląskich rycerzy i Ofki są głównie na początku; potem można zapomnieć, że jakiś Imbram i Zbylut wgl w tej książce byli; nie mam zamiaru męczyć 3 kolejne, żeby coś się zaczęło dziać w życiu tych dwóch. Już wolę sobie odpalić 2137. raz niewierne historii, za to wciągające jako opowieść Królestwo niebieskie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

30piorunów

1062 + 1 = 1063

Tytuł: Harry Potter and the Methods of Rationality - Book 1

Autor: Eliezer Yudkowsky

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: HPMOR.com

Format: ebook

Liczba stron: 357

Ocena: 8/10

Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem fanfik, który z taką łatwością przekracza granicę między zabawą cudzym światem, a pełnoprawną powieścią. HPMOR bierze na tapet dobrze znane uniwersum Harry’ego Pottera i zadaje jedno, pozornie proste pytanie: co by było, gdyby Harry wychował się nie u Dursleyów, ale w domu naukowca? Efekt jest zaskakująco wciągający. Zamiast chłopca, który intuicyjnie pakuje się w kolejne przygody, dostajemy jedenastoletniego racjonalistę, który próbuje zrozumieć magię metodą naukową, kwestionuje wszystko, co słyszy i każdą hipotezę próbuje zweryfikować eksperymentalnie.

Fabuła pierwszej księgi w dużej mierze pokrywa się z początkiem "Kamienia Filozoficznego" - do czasu. Harry odkrywa, że magia istnieje, trafia na Ulicę Pokątną, poznaje Draco Malfoya, otrzymuje różdżkę, zostaje przydzielony do domu - Ravenclaw i rozpoczyna naukę w Hogwarcie. Tyle że niemal każda z tych scen została napisana od nowa. Autor nie próbuje opowiedzieć historii Rowling własnymi słowami - wykorzystuje jej wydarzenia jako punkt wyjścia do zupełnie innych rozmów, przemyśleń i relacji między bohaterami. Dzięki temu nawet doskonale znając oryginał, nie miałem poczucia, że czytam to samo, wręcz przeciwnie. Sporą zmianą jest jednak to, że do świata magii, Harrego wprowadza Profesor McGonagall i to ona ma za zadanie udowodnić mu, że świat magii istnieje i jest wart pozniania.

Największą siłą tej książki są dialogi. Uwielbiałem momenty, w których Harry dyskutuje z McGonagall o metodzie naukowej, rozkłada na czynniki pierwsze poglądy Draco Malfoya, prowadzi psychologiczne eksperymenty na jego ojcu Lucjuszu czy zadaje nauczycielom pytania, których nikt wcześniej nie odważył się postawić. Bardzo podobało mi się również to, że autor nie sprowadza bohaterów do prostych ról. Draco nie jest po prostu zarozumiałym antagonistą, Lucjusz okazuje się znacznie bardziej złożony niż u Rowling, a profesor Quirrell od pierwszego pojawienia się, kradnie każdą scenę, w której występuje. Mam też wrażenie, że relacja Harry'ego z Hermioną została napisana znacznie ciekawiej niż w oryginale - opiera się przede wszystkim na wzajemnym szacunku i intelektualnym partnerstwie, oboje są potwornie inteligentni i oboje kwestionują zastaną rzeczywistość, poznając ją z perspektywy wychowania z mugolami. U Rowling w pierwszym tomie Hermiona była kujonką, która musiała nadrobić dzieciństwo, które inni czarodzieje mogli poświęcić na poznawianie świata magii, a Harry był ciamajdo-fajtłapą z piętnem w postaci 2 blizn - nazwiska i tej na czole, który leciał głównie na farcie. Tu jest zupełnie inaczej.

Jednocześnie HPMOR nie jest książką dla każdego. Momentami bardziej przypomina wykład z psychologii poznawczej, teorii decyzji czy rachunku prawdopodobieństwa niż powieść fantasy. Autor regularnie zatrzymuje akcję, aby pozwolić Harry'emu tłumaczyć błędy poznawcze, twierdzenie Bayesa czy mechanizmy manipulacji. Mnie to w większości przypadków bawiło i angażowało, ale były fragmenty, w których miałem ochotę wrócić do samej historii zamiast kolejnego eseju o racjonalności. Harry również bywa chwilami aż za błyskotliwy – trudno uwierzyć, że jedenastolatek potrafi prowadzić rozmowy na takim poziomie z praktycznie każdym dorosłym.

Najbardziej spodobało mi się jednak to, że autor nie próbuje udowodnić, iż racjonalność daje odpowiedź na wszystko. Wręcz przeciwnie. Im więcej Harry wie, tym częściej odkrywa, jak wiele jeszcze nie rozumie. Jego największą siłą nie jest inteligencja, ale gotowość do zmiany zdania, kiedy pojawiają się nowe dowody. To podejście bardzo dobrze współgra z motywem badania magii jak nieodkrytej gałęzi nauki i sprawia, że świat Rowling zyskuje zupełnie nową perspektywę.

Pierwsza księga kończy się bardziej obietnicą niż kulminacją. To dopiero początek większej historii, ale już na tym etapie widać, że autor ma bardzo konkretny plan i konsekwentnie go realizuje. Jeśli ktoś szuka wiernej adaptacji Harry’ego Pottera, raczej się odbije. Jeśli jednak lubi czytać książki, które bawią się znanym materiałem i zmuszają do myślenia, HPMOR jest naprawdę ciekawym doświadczeniem.

Dla mnie 8/10. To jeden z najbardziej oryginalnych retellingów znanego świata, jakie czytałem w życiu. Nie wszystkie filozoficzne rozważania mnie porwały i czasami autor przesadza z intelektualnymi popisami Harry'ego, ale liczba świetnych pomysłów, błyskotliwych dialogów i świeżego spojrzenia na uniwersum Pottera zdecydowanie wynagradza te słabsze momenty. Na pewno sięgnę po kolejne tomy, bo bardzo spodobała mi się ilość róznic względem materiału źródłowego.

Jest to fanfik, więc musicie pamiętać, że nie dostaniecie go w polskim tłumaczeniu, ale za to jest za darmo, zarówno w formacie PDF, EPUB, jak i w audiobooku na Spotify.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

dużo skomplikowanego słownictwa?

Lider6piorunów

@Hoszin nie, może nie jest to książka dla 11-latków, ale z punktu widzienia dorosłego, nie ma w niej nic trudnego :smiley:
Mieszanka podstaw filozofii, psychologii, analizy czy ekonomii, ale bez bariery wejścia.

Lider3piorunów

@WujekAlien kolega prosi o link

Lider1piorunów

@bojowonastawionaowca jest jeszcze kilka innych wariantów retellingu HP, m.in. Historia Harrego widziana oczami Hermiony lub Rona, czy seria, która zaczyna się od finalnej bitwy (z 7 tomu), która kończy się śmiercią wszystkich po za 3 bohaterów.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w hejtoczyta

16piorunów

1061 + 1 = 1062

Tytuł: Hieny, modliszki, czarne wdowy czyli jak kobiety zabiją

Autor: Paweł Śląski

Kategoria: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)

Format: ebook

Ocena: 7/10

Wiadomo w pracy się pracuje i przegląda memy. Na jednej z takich stron natrafiłem na opis tej książki, coś na zasadzie każdy facet to powinien przeczytać. Brzmiało banalnie. Po oględzinach i przeczytaniu paru recenzji już wiedziałem, że to trzeba przeczytać. Szalę przechyliła dysproporcja miedzy max ocenami mężczyzn i najniższymi ze strony kobiet. Sama książka jest krótka. Tytułowe zwierzęta to odzwierciedlenie kobiet. Autor na samym początku definiuj, co "widzi". Dalej jest oświadczenie i wyjaśnienie, dlaczego ten podręcznik, jak on sam nazywa, powstała. Rozwód z pierwszą żoną i śmierć bliskiego przyjaciela we Francji, którego żona zapędziła do grobu i to zbiorowego, bo tak było taniej. Faktem jest, że autor ma tendencje do skakania do różnych wątkach i wplątywania dziwnego, archaicznego słownictwa, chociaż książka jest z 2012 roku. Jednak to w moje ocenie nie umniejsza przywołanym na przestrzeni wielu lat we Francji i w Polsce, sytuacji, gdzie kobieta "ulega transformacji" zaraz po ślubie, mąż, żeby mieć chwilę spokoju zostaje dłużej w samochodzie czy "puszczenie z torbami" po n latach życia/małżeństwa. I tak przechodzimy od rozdziału, gdzie autor dodaje wątki swojej historii/relacji z kobietami. Jest oczywiście proces małżeństwa, dziecka i rozwodu oraz tego, co jest po nim. Remedium na wyżej wspomniane trudności jest sprawdzanie dokładnie dossier wybraki, oczywiście ze zwróceniem bacznej uwagi na rodzinę.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

No i namowil

Fenomen

w Hydepark

19piorunów

1060 + 1 = 1061

Tytuł: Tajemnicza rana. Mit czołgu-pułapki w powstaniu warszawskim

Autor: Łukasz Mieszkowski

Kategoria: historia, reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328009974

Liczba stron: 223

Ocena: 8/10

13 sierpnia 1944 roku przy ul. Jana Kilińskiego na warszawskiej Starówce doszło do wybuchu zdobycznego czołgu. W maszynie została ukryta bomba. Niemcy w swoim perfidnym planie pragnęli zrobić krzywdę powstańcom, z którymi nie dawali sobie rady w walkach ulicznych. W eksplozji zginęło ponad 500 osób, żołnierzy i cywili, którzy świętowali zdobycie czołgu.

Tak brzmi mit. A teraz recenzja książka, stanowiąca jednocześnie dekonstrukcję całej opowieści:

Podjęte przez Łukasza Mieszkowskiego zadanie było trudne, mając na uwadze, że (przy pewnym uproszczeniu) zgodne z prawdą była tylko: data, miejsce eksplozji oraz samo istnienie bomby. Wszystko inne, łącznie z samą maszyną czy też pogodą (!) nie miało miejsca lub zostało znacznie zniekształcone. Źródeł, pozwalających jak najwierniej odtworzyć przebieg wydarzeń, było mało, zaś same wspomnienia świadków w jakiś stopniu uległy zniekształceniu. Wreszcie na kształt mitu nakłada się tradycja, żywa do dzisiaj.

Książka jest dobrze napisana, autor po przedstawieniu samej historii konsekwentnie obala poszczególne elementy mitu, wreszcie dokonuje nowej rekonstrukcji, by zaraz potem… podjąć się kolejnej analizy, tutaj odbioru katastrofy wśród współczesnych, gdzie mit musi zderzyć się z rzeczywistością. Ostatni rozdział to taki dodatek dla miłośników militariów, poświęcony historii Borgwardów, które prawie zawsze były niewypałami. „Prawie”, bo ten jeden raz maszyna dokonała znacznych szkód. Cały tytuł zaliczam do reportażu, choć w sumie bardzo blisko jest jej do pełnoprawnej monografii naukowej.

To jak z tym „czołgiem” było? Czołgiem okazał się być transporter ładunków wybuchowych Borgward (nie wiem, czy „transporter” to prawidłowa nazwa tej maszyny; Wikipedia nazywa go „nosicielem”, choć ta sama zdaniem autora książki termin ten razi niezręcznością), liczba ofiar wynosiła ok. 300 (do ok. 500 podbiła propaganda komunistyczna), winę zaś w różnym stopniu ponoszą i Niemcy i Polacy. Zapewne większość z was domyśla się, jakie błędy popełnili powstańcy, ale wniosek końcowy może zachowam dla siebie lub przedstawię w zaspoilerowanym komentarzu, by nie zdradzać wszystkiego i nie psuć lektury tym, którzy chcieliby przeczytać reportaż.

Normalnie byłaby ocena 7/10, ale doceniam wszelkie próby dekompozycji mitów historycznych, przez co ocenę podnoszę o jeden punkt.

Prywatny licznik: 27/50

#bookmeter #czytajzhejto #historia #powstaniewarszawskie #bapitankombaczyta

Lider1piorunów

@BapitanKomba W jednym z odcinków podcastu Wojenne Historie też było o tym zdarzeniu trochę opowiedziane.

Fanatyk

w Książki

28piorunów

1059 + 1 = 1060

Tytuł: Little House in the Big Woods

Autor: Laura Ingalls Wilder

Kategoria: literatura młodzieżowa

Format: książka papierowa

ISBN: 978-0-06-440001-5

Liczba stron: 238

Ocena: 8/10

Na Netfliksie pojawił się nowy serial oparty na bestsellerowej serii książek Domek na prerii.

Cześć z Was pewnie pamięta serial z lat siedemdziesiątych, który często leciał w naszej telewizji i był całkiem miłym czasoumilaczem.

Książki opowiadają historię Laury, dziewczynki która najwcześniejsze dzieciństwo spędziła w chacie pośrodku lasu, a potem ruszyła z rodzicami i siostrami na zachód, gdzie rodzina postanowiła rozpocząć życie na nowo. Niejeden raz.

Pierwszy tom opowiada o życiu w lesie - jak ojciec nazywany Pa szykował się do polowań, jak Ma robiła sery, w co bawiły się dziewczynki, jak wyglądało świniobicie lub gotowanie syropu klonowego i jakie zasady obowiązywały podczas nielicznych spotkań towarzyskich. Tworzy to niezwykły obraz życia i wywołuje nostalgię za czymś, czego nigdy się nie doświadczyło.

Laura nie jest idealnym dzieckiem - zazdrości starszej siostrze jej blond loków, zdarza jej się nabroić czy stracić cierpliwość - jest w tym dzieckiem prawdziwym i widać bardzo wyraźnie, że autorka włożyła w tę postać bardzo dużo z siebie i swoich wspomnień. Nie jest to autobiografia, pewne wydarzenia z życia autorka zmienia lub pomija, jednak oddaje dobrze ducha tamtych czasów.

Właśnie po trzydziestu latach wyszło nowe tłumaczenie, więc oczywiście kupiłam je sobie, więc z niego też będzie recenzja, tymczasem jednak sięgnęłam to wersję oryginalną - język jest prosty, bardzo przyjemny, nawet z moim bardzo nędznym angielskim dałam radę bez większych problemów. Następne tomy są trochę trudniejsze, ale będę próbować.

Oczywiście polecam z całego serca!

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #ksiazkikatie

GURU3piorunów

Czytam Domek na Prerii a w głowie dr Queen xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Książki

16piorunów

1058 + 1 = 1059

Tytuł: Korona mieczy

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382024883

Liczba stron: 912

Ocena: 4/10

Dopiero teraz zaczęło się oficjalne, potwierdzone dekretem fandomu, Wielkie Mielenie Ozorem. Każda odnoga historii osadzona jest w jakimś mieście i niezmiennie wszyscy kręcą się jak gówno w przeręblu, wytężając wszystkie siły, by w jakimkolwiek stopniu popchnąć akcję do przodu, co na dobrą sprawę ma miejsce raz na kilka rozdziałów.

Cały czas dobija mnie fakt, że zarówno Rand, jak i Perrin rozpaczają nad każdą z osobna kobietą, która zginęła w ich imieniu, a chłopy zaledwie przelatują przez ich umysły - a i to nie zawsze - bo przecież taka ich powinność - ginąć w walce. Ale o tym piszę chyba w każdym wpisie, więc pora się ogarnąć. Zapomniałem w sumie o tym wspomianć, ale dalej, zarówno tutaj, jak i w poprzednich tomach, zdarza się pomstowanie głównej trójki, jakoby dwóch pozostałych chłopaków dobrze radziło sobie z kobietami.

Mat miał pod tym względem najwięcej doświadczeń w owym tomie. Z jednej strony nie ma nic lepszego niż dwukrotne utarcie nosa Elayne i Nyaneve - z czego raz poniekąd przez Mata właśnie - do tego w jednym rozdziale, choć druga z tych okoliczności zakrawała o zamienienie kiły na cholerę.

Rzeczona okoliczność stanowi dziwaczny zwrot na wielu poziomach: postaci Nyaneve i Elayne zaliczają obrót o 180°, a to w ich przypadku coś niespotykanego. Pojawia się nowa frakcja, w której niewykrywalność na przestrzeni lat ciężko mi uwierzyć; następuje znienacka i tak jak już wspomniałem wyżej, po tysiącach stron bezkarnego panoszenia się, nagle obie dziewczyny dwukrotnie zostają stłamszone w tym samym rozdziale. Później okazuje się, że kto o wspomnianej grupie miał wiedzieć, to wie, ale po prostu trzymał gębę na kłódkę.

Z drugiej strony mamy w tej książce wspaniały przykład przedstawienia "zabawnego" seksualnego dręczenia mężczyzny. Królowa Tylin ma niesamowitą chcicę na Mata: napastuje go w różnych pomieszczeniach; gdy ten celowo jej unika, zabrania kucharkom wydawać mu posiłki, a nawet zamyka drzwi do jego pokoju. Koniec końców dosłownie przykłada mu nóż do gardła, odprawia fetysz rozcinania ubrań i przechodzi do rzeczy. Wyobrażacie sobie zamianę ról w tej sytuacji? Przecież hipotetyczny król Tylin zostałby okrzyknięty największym sk⁎⁎⁎⁎⁎ynem i creepem w historii fantasy, a kwik odbijałby się echem do dzisiaj. No ale to przecież chłop jest molestowany, więc można tylko powiedzieć "jaki on niezdarny", "kto by tak nie chciał?" albo "przecież to kobieciarz, więc sobie zasłużył". Obrzydliwe.

Mniej więcej od 2/3 książki zaczyna się prawdziwy zjazd: ww. sytuacja Mata i Tylin; odkrycie istotnego śladu poszukiwanego od dawna artefaktu następuje poza stronicami, tak jak to miało miejsce w przypadku pokonania Coualdina; Elayne rżnie wszechpotężną wobec Aes Sedai swoim mitycznym statusem siostry nadanym kumotersko przez Egwene i królewskim pochodzeniem, a wiedźmy w jednej chwili jadą z nią jak z dzieckiem, by w następnej złożyć się pod wpływem jej tyrady jak origami - zero konsekwencji, dosłownie i w przenośni.

Na szczęście promyk nadziei stanowi Cadsuane - Aes Sedai, kobieta, która nie irytuje, a intryguje. Tak właśnie powinno wprowadzać się nowe postacie, w taki sposób, że już od dosłownie pierwszych zdań jej poświęconym czujemy zainteresowanie.

Zaskoczyła mnie szczegółowa mapka Ebou Dar i okolicy, umieszczona losowo w środku książki, gdzie inne, znacznie istotniejsze miasta, takich nie otrzymały.

Kilka dobrych razy brakowało półpauz sygnalizujących czyjąś wypowiedź lub jej przerwanie na rzecz wtrącenia. Tak to korekta stoi na standardowo wysokim poziomie.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

1057 + 1 = 1058

Tytuł: Człowiek do przeróbki

Autor: Alfred Bester

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788381880985

Liczba stron: 296

Ocena: 5/10

Książka opisuje świat, w którym obok zwykłych ludzi żyją osoby obdarzone zdolnością wnikania w umysły innych(zwane tutaj esperami). Dzięki tej bardzo pożytecznej mocy m.in. udało się wyeliminować morderstwa dzięki odczytywaniu zamiarów co bardziej nikczemnych obywateli. W końcu po około 80 długich latach komuś udaje się ukatrupić innego człowieka, a my przez resztę książki obserwujemy zabawę w kotka i myszkę między zabójcą i ścigającym go esperem.

To bardzo milutki średniaczek, nie jakiś super słaby, ale też nie jakoś wybitnie wciągający. Część dotycząca mocy była prawdopodobnie najlepsza, w tym opisy wnikania w umysły innych(szczególnie cześć dotycząca umysłu bohaterki imieniem Barbara). Jeśli idzie o samych bohaterów, to niestety można czuć się rozczarowanym. Główny złol jak i ścigający go detektyw to takie typowe klisze: pierwszy to prawdziwe wcielenie nikczemności, a drugi to perfekcyjny stróż prawa, który nie cofnie się przed niczym, by ująć zbira. Nuda. O postaciach kobiecych nie ma co wspominać(ale co zrobić, lata 50, wątki damsko-męskie były wtedy strasznie denne).

Brakowało mi lepszego opisu świata, ludzi, np. reakcji na pierwsze od dziesiątek lat morderstwo. Autor raczej wolał od początku do końca skupić się wyłącznie na głównym wątku. Zakończenie jest całkiem przyjemne, a opis tytułowej Przeróbki ciekawy, chociaż liczyłem na coś bardziej pomysłowego.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet2piorunów

@AbenoKyerto ja to właśnie czytam i mi się za⁎⁎⁎⁎ście podoba xd

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

32piorunów

1056 + 1 = 1057

Tytuł: Czego najbardziej żałują umierający

Autor: Bronnie Ware

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8252-220-4

Liczba stron: 269

Ocena: 3/10

Wspomnienia autorki z wielu lat pracy, gdy zajmowała się jako opiekunka osobami u schyłku życia: jak żyli, co robili, gdzie się finalnie znaleźli i jakie z tego wysnuwali wnioski, ale także o tym, co działo się w tym czasie w jej własnym życiu.

Zmęczyła mnie ta pozycja. Główny problem jaki z nią miałem to to, że w mojej opinii bardzo mało jak na taką objętość było tytułowych żali, a dużo za dużo przemyśleń własnych autorki i historii z jej życia, często w ogóle nie dotykających tematu książki. Powodowało to, że zamiast znaleźć dobre rady czy inspiracje, w pewnym momencie po prostu zacząłem się nudzić. A sam zasadniczy przedmiot jej rozważa ginie w odmętach różnych wspomnień autorki, rozmyty w treści jej własnych przemyśleń, nie pozostawiając czytelnikowi pola do wysnucia własnych wniosków.

Licznik #dwanascieksiazek: 9/12

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Kosmonauta1piorunów

Czytałem i też żałowałem. Ta książka to tak naprawdę pamiętnik autorki, która nie potrafiła znaleźć sobie miejsca w życiu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w hejtoczyta

17piorunów

1055 + 1 = 1056

Tytuł: Kłopot z Zełenskim

Autor: Zbigniew Parafianowicz

Kategoria: reportaż

Format: ebook

Ocena: 7/10

Czytając recenzje można się nastawić na pewnego rodzaju szok. Przeczytałem, ale żadnego szoku nie doznałem. Książka składa się z kilku rozdziałów, gdzie są wypowiedzi poszczególnych osób, którzy dany temat przedstawiają z własnej perspektywy. Oczywiście anonimowo. I tak zaczynamy od polskiej polityki (podczas obu rządów). To, że nasza w postaci jakiś wyimaginowanych wartości trafiała na sowiecki mental to było wiadomo od bardzo dawna. To, że Zełenski to wykorzystuje przy akompaniamencie polskich "pożytecznych idiotów" to też wiadomo. Ba, nawet padają nazwiska. Dalej jest Zełenski i polityka światowa. Tego to po 2023 roku to już nie chcą słuchać. Tylko klepią po ramieniu i coś tam sprzętu dają. Argumenty, że wojna, cierpienie ludności i tak dalej to przeszłość i na nikim nie robi wrażenia. Trump takiej paplaniny i zachowania Zełenskiego nie zdzierża zwłaszcza po sprawie z synem Bidena. Sam Zełenski nie szanuje kogokolwiek i nazywa wszystkich "pidarami". Biedena również. Dalej jest o umowie surowcowej z Amerykanami, kulisach kłótni w Białym Domu. Ostatnie rozdziały to sprawa lotniska Jesionka i ukraiński zboże. Dla tych, co potrafią dodać 2+2 to będzie taka przypominajka. Reszta to może "przejrzy na oczy".

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

Co przejrzy na oczy? Sam Parafianowicz usprawiedliwia Zełeńskiego, że walczy kraj o przetrwanie i nie ma tam miejsca na sentymenty czy miękką grę.

Mocarz2piorunów

@peposlav usprawiedliwia? Nie w tej książce, tutaj akurat mocno się Zełeńskiemu obrywa za postsowiecki mental i wywalone ego, przez które myśli, że jest Sprite a nie pragnienie i Trump oraz UE będą spełniać jego żądania na skinienie palcem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

1054 + 1 = 1055

Tytuł: Kto zastąpi człowieka?

Autor: Brian W. Aldiss

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: książka papierowa

Liczba stron: 248

Ocena: 7/10

Zbiór opowiadań Briana W. Jak czytamy na okładce pochodzą z dwóch słynnych antologii z lat 60 ubiegłego wieku. Klasycznie w tego typu pozycjach mamy do wyboru kilkanaście tekstów o tematyce przeróżnej. Nie ma się co rozpisywać, najbardziej przypadły mi do gustu (kolejność według umieszczenia w książce):

- "O, miesiącu zachwytu mojego". Skolonizowany wszechświat, jedna z planet służy jako "kosmiczny hamulec" dla statków wytracających prędkość podświetlną. Urocze retro opowiadanko o hodowcach owiec na tejże planecie i ich problemach

- "Strzępy". chaos, chaos i tytułowe strzępy myśli z których wyłania się mroczna i dość drastyczna fabuła...

- "Nieobliczalna gwiazda". Chyba najlepszy tekst w tym zbiorze. Duszny, klaustrofobiczny klimat, astronauci uwięzieni na asteroidzie w sąsiedztwie tajemniczej gwiazdy walczą o przetrwanie.

na wzmiankę zasługują też:

- "Na zewnątrz". Grupka ludzi żyje w tajemniczym domu, odizolowanym od świata zewnętrznego, coraz bardziej popadając w paranoję. Duszny klimat, piękne odwołania do zimnej wojny.

- "Kto zastąpi człowieka?". Co by było gdyby ludzie wyginęli ale pozostały na ziemi maszyny które w kółko wykonują pracę do jakiej zostały stworzone?

- "Kiedy ranne wstają zorze". Baśniowy, melancholijny, wręcz poetycki klimat, Ziemia miliony lat w przyszłość i to co zostało z naszej cywilizacji.

Co do reszty - jedno czy dwa mnie mocno zmęczyły, a pozostałe są po prostu OK.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Gruba ryba

w Książki

22piorunów

1053 + 1 = 1054

Tytuł: Czarnobylska Modlitwa. Kronika Przyszłości

Autor: Swietłana Aleksijewicz

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375363715

Liczba stron: 286

Ocena: 7/10

Ja chyba nie jestem reportażowy. Sam temat Czarnobyla pasjonuje mnie od lat, o książce słyszałem same peany, a jak zasiadłem do niej to... nużyła mnie. Autorka rozmawia z całym przekrojem społeczeństwa dotkniętego awarią elektrowni atomowej w Czarnobylu - od likwidatorów (a tutaj też mamy pełen przekrój społeczeństwa od prostych chłopów po inżynierów), ich żony, działaczy społecznych, a na samosiołach kończąc. Dostajemy na stronach ich historie, ich emocje i doświadczenia. Czasem lepszym językiem, czasem bardziej chaotyczne. To mi chyba najbardziej przeszkadzało - że po poważnych dysputach z naukowcem przechodzimy do marudzenia chłopa. Ja wiem, że to najlepiej obrazuje skale zjawiska. Ale chyba bym wolał to posegregowane jakoś.

Najbardziej fascynujące jest dla mnie to, że ta książka nie wniosła zbyt wiele nowego dla mnie jeżeli chodzi o Czarnobyl, natomiast "kontakt" z tymi ludźmi trochę mi uświadomił czemu w rosji jest jak jest obecnie. Pada tam nawet zdanie, od któregoś z rozmówców, że większość rosjanie nie mieli czasu dojrzeć do kultury - na zachodzie była epoka przemysłowa i zmiany zachodziły ewolucyjnie, a na wschodzie rewolucyjnie i jak chłop, który dostał pług nagle od władzy dostał traktor to dla tej władzy zrobiłby wszystko. To chyba było dla mnie najciekawsze w tej książce - próba zrozumienia wschodniej mentalności.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider6piorunów

@Loginus07 to trochę jest clue twórczości Aleksijewicz: tematy, wokół których kręci się książka, są poniekąd drugoplanowe. Najważniejsi są ludzie i oddanie im głosu, by tym samym lepiej zrozumieć _homo sovieticusa_ (przez pryzmat określonych wydarzeń, jak Czarnobyl, II Wojna Światowa czy wojna w Afganistanie)

Gruba ryba3piorunów

@bojowonastawionaowca możliwe - to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i tak jak pisałem - bardziej po przeczytaniu tej książki rozumiem obecną wojnę i czemu trwa

Lider4piorunów

@Loginus07 to od razu mówię - z Cynkowych chłopców tak samo nie dowiesz się wiele o dużym obrazku wojny w Afganistanie, zaś z Ostatnich świadków czy Wojna nie ma w sobie nic z kobiety nie będzie za wiele o dużym obrazku IIWŚ i walk z hitlerowskimi Niemcami. Siłą rzeczy ludzie bezpośrednio zaangażowani w te wydarzenia, którzy zostali w jakiś stopniu nimi dotknięci, kompletnie nie będą obiektywni czy rzeczowi w dużym obrazku, będą widzieć wyłącznie swój mały wycinek. Ale już te małe wycinki będą naprawdę mówiły o kondycji ludzkiej przed, w trakcie, a już szczególnie po danych wydarzeniach. Zresztą to pokazuje też argumentacja wręczenia nagrody Nobla - za ukazanie polifonicznego głosu zwykłych ludzi. Konkretów i mięsa trzeba szukać w innych reportażach 😉

Gruba ryba3piorunów

@bojowonastawionaowca this! Swieta pieknie wchodzi w dusze ludzi z danych sytuacji. Mało tam suchych faktów za to dużo ludzkich spojrzeń.

Gruba ryba1piorunów

@bojowonastawionaowca może właśnie tej wiedzy przed sięgnieciem po książke i zabrakło i stąd trochę rozczarowania. Ja nie mówię, że to było złe, ale po prostu rozjechało mi się z oczekiwaniami :smiley:

Lider3piorunów

@Loginus07 luzik arbuzik, warto pamiętać na przyszłość 😉 Bo książki są warte czytania, aczkolwiek niezbyt blisko siebie, bo po prostu te relacje zaczną się zlewać ze sobą

Pokaż więcej komentarzy (11)

Twórca

w Książki

27piorunów

1052 + 1 = 1053

Tytuł: Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, t.1 i t.2

Autor: Edward Gibbon

Kategoria: Książka historyczna

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Format: ebook

ISBN: 2880645042799

Liczba stron: 884

Ocena: 9/10

Z niejednego człowieka uczyniła ona poszukiwacza historii.

A nawet nie dość bycia starą jak diabli (wydawana w latach 1776-89) wydaje się nie być pod ścisłym dyktandem akademickiego żargonu, tylko ze strony widzenia angielskiego dżentelmena o oświeceniowej mentalności i sceptycznej postawie do religii, nie pozbawionej mimo to protestanckich wyrzutów. Narobił się on, by zaprezentować swoje ukochane cesarstwo, stanowiące według niego wielki pomnik ludzkości, będący na celowniku prymitywnych barbarzyńców, azjatyckiego despotyzmu i najgorszego z gorszych, czyli wroga wewnątrz serca rzymskiego.

Książki dwie, jakie dotąd przeczytałem z cyklu pięciu, jakie one obejmują, prezentuję historię niegdyś potężnego państwa, skupiając się na postaciach władających nim cesarzy, konkretniej dokładniej od Kommodusa do Juliana Apostaty. Dla istoty podejmowanego tematu i dla szczegółów, ważnych i po prostu wartościowych dydaktycznie zahacza się trochę o inne różne sprawy. Dość sporawo poświęcono rozwojowi religii chrześcijańskiej, bowiem zmiana wyznania na tak ogromnym obszarze to nie przelewki - nie wyszło to po myśli kościelnej, więc trafiła na Indeks Ksiąg Zakazanych. Autor nie kryje, że zależy mu na dostarczeniu najpożyteczniejszej wiedzy bez nęcenia nudą czytelnika. Nie omieszka stosować sarkazmu, czego nie sposób mu odmówić oceniając ludzką wykrętność omawianych postaci. Ma dość wyjątkowy sposób dociekania, co jest zwłaszcza największym atutem, jaki pozwala trwać jego monografii jeszcze dzisiaj. Jednakowoż są tu wadliwość spowodowane ograniczonością wiedzy, jak np. nazywanie Sarmatów Słowianami. Także dość mocno pojechał po Germanach, że choć nie można im odmówić bycia dzikusami, to jednak odnosiłem wrażenie, że najeżdzali Rzym z powodu trwania przy swym prymitywnyym stylu życia oraz skutkiem nudy.

Wiele tu próżności, bałwochwalstwa i pomordowanych władców.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#ksiazki

Fenomen2piorunów

mam na liście do przeczytania wiele osób poleca

Gruba ryba

w Książki

28piorunów

1051 + 1 = 1052

Tytuł: Władca Ludzkości

Autor: Aaron Dembski-Bowden

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 424

Ocena: 8/10

_“To był najgorszy dzień od wczoraj.”_

XLI część cyklu Herezja Horusa

Jest to pierwsza część Herezji, którą skończyłem i nie bardzo wiem co o niej napisać.

Może wydawać się rozczarowująca, gdyż tak naprawdę prawie nic nie mówi o samym Imperatorze. Nie wyjaśnia kim on właściwie jest, jego początków, wczesnych lat unifikacji itp. Ponadto przez większą część w zasadzie niewiele się dzieje, akcji jest jak na lekarstwo, a opowieść dotyczy skutków niezapowiedzianego facetime Magnusa, Custodes, Milczących Sióstr i Mechanicum na wygnaniu.

To nie jest książka o Imperatorze.

To jest książka o Wielkim Planie Imperatora.

Z czasem kropki zaczynają się łączyć i wyłaniają się z niej fragmenty Wielkiego Planu Imperatora. Wszystko zaczyna nabierać sensu: istota imperialnej prawdy, walka z religiami, Monarchia, Nikaea. Wówczas też dociera skala błędu Karmazynowego Króla.

Smutna historia i kolejny, być może najważniejszy, kamień milowy uniwersum.

Mocarz1piorunów

Wiem że to się zgrabnie nazywa tylko po angielsku ale "Pajęczy Trakt" XD

Gruba ryba0piorunów

@megawonsz9 takie uroki tłumaczenia. "Forgebreaker" też lepiej brzmi niż "Łamacz kowadeł", chociaż przyznam, że np. "Zwiastun Świtu" (Dawnbringer) brzmi nieźle

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mocarz

w Książki

21piorunów

1050 + 1 = 1051

Tytuł: Foliarze. Powieść teoretycznie spiskowa

Autor: Jan Jurkowski, Marek Hucz, Marcin Osiadacz

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: audiobook

ISBN: Znak Koncept

Liczba stron: 400

Ocena: 4/10

Dwóch młodych foliarzy odkrywa, że reptilianie istnieją naprawdę. Wplątani w sprawę o morderstwo, usiłują dowieść światu swojego odkrycia (i przy okazji niewinności).

Audiobook świetnie zrealizowany i tylko z tego powodu daję 4. Pod względem literackim, to straszliwa grafomania, w dodatku bezbecka – owszem, było kilka fragmentów, przy których śmiechłam, ale reszta żartów mocno na siłę, szczególnie zaś running joke w postaci odniesień do Stevena Seagala. Może w formie serialu na YT jeszcze by się to jakoś obroniło, w formie audiobooka/książki za często żenuje nietrafionym humorem i naiwnością rozwiązań fabularnych.

Jako dawna fanka GF Darwin kibicuję chłopakom w ich filmowej karierze, ale od literatury lepiej niech trzymają się z daleka.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz

w Książki

20piorunów

1049 + 1 = 1050

Tytuł: Jutro przypłynie królowa

Autor: Maciej Wasielewski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: audiobook

ISBN: 9788381919029

Liczba stron: 168

Ocena: 5/10

28 kwietnia 1789 roku na okręcie Królewskiej Marynarki Wojennej HMS Bounty doszło do buntu. Zbuntowani marynarze przejęli okręt i zmusili kapitana Williama Bligha i wiernych mu członków załogi do opuszczenia statku, sami zaś popłynęli w stronę Tahiti. Po jakimś czasie wśród buntowników zaczęły wybuchać konflikty i wtedy grupa postanowiła się rozdzielić; 9 marynarzy i 20 pojmanych przez Anglików tubylców opuściło Tahiti, by ostatecznie osiąść na bezludnej dotąd wyspie Pitcairn.

Ponad 200 lat po owych wydarzeniach, polski dziennikarz Maciej Wasielewski wyruszył na Pitcairn by zobaczyć, jak obecnie żyje się potomkom zbuntowanych marynarzy i ich tahitańskich branek. Przede wszystkim autor chciał zbadać sprawę trwającej dekady przemocy seksualnej wobec małoletnich, której regularnie dopuszczali się wyspiarze, z których część skazano w 2004 podczas pierwszego na Pitcairn procesu sądowego.

Trochę mam problem z tym, jak ostatecznie ocenić ten reportaż. Temat o intrygującym premise i budzący w czytelniku skrajne emocje, ale wykonanie kuleje. Przede wszystkim – to już chyba znak rozpoznawczy Czarnego – struktura jest chaotyczna, reportaż wydaje się być zbiorem roboczych notatek dopiero czekających na opracowanie, a nie gotowym do wydania tekstem. Zastanawiająca jest decyzja autora, aby zmienić personalia wyspiarzy skazanych za przestępstwa seksualne wobec nieletnich, skoro dane te są publicznie dostępne na anglojęzycznej Wikipedii. Zastanawia również, na ile reportaż jest wiarygodny, bo jest tu trochę fragmentów, gdzie dziennikarz przeczy sam sobie, np. cały czas forsuje narrację, jak nieufnie, a właściwie wrogo, patrzą na obcych lokalsi, z drugiej strony jakoś znalazł na wyspie rozmówców…

Obraz mieszkańców Pitcairn, jaki wyłania się z tego reportażu, najlepiej określa słowo „sekta”. Tam działają dokładnie te same mechanizmy – izolacja od reszty świata (tutaj akurat wymuszona położeniem geograficznym),pranie mózgu, skrajne uzależnianie losu członków od reszty gromady, wrogość wobec ofiar nadużyć i przemocy. Jedyna różnica jest taka, że mieszkańcy Pitcairn się w takiej atmosferze wychowują. Szczerze mówiąc dziwi mnie, że po tym, jak na jaw wyszła ogromna skala przemocy seksualnej wobec nieletnich na wyspie, rząd brytyjski po prostu nie zlikwidował tej kolonii, przesiedlając mieszkańców do Nowej Zelandii/Australii, a gwałcicieli wysyłając do angielskiego odpowiednika Gostynina (dla takich zwyroli zwykłe więzienie to za mało) – przy tak silnej „kulturze gwałtu”, jaka panuje na Pitcairn, niestety wydaje się prawdopodobne, że w przyszłości sytuacja się powtórzy.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz1piorunów

Tutaj link do artykuły na Wiki opisującego proces przeciwko gwałcicielom https://en.wikipedia.org/wiki/2004_Pitcairn_Islands_sexual_assault_trial

2004 Pitcairn Islands sexual assault trialIn 2004, seven men living on Pitcairn Island faced 55 charges relating to sexual offences against children and young adults. The accused represented one-third of the island's male population and included Steve Christian, the mayor. On 24 October, six out of seven defendants were found guilty on at least some of the charges. Another six men living abroad, including Shawn Christian, who later served as mayor of Pitcairn, were tried on 41 charges in a separate trial in Auckland, New Zealand, in 2005. The trial was repeatedly punctuated by legal challenges from island residents, who denied the island's colonial status, and with it the United Kingdom's judicial authority. Defence lawyers for the seven accused men claimed that British sovereignty over the islands was unconstitutional: HMS Bounty mutineers, from whom almost all of the current island population is descended (together with Polynesians), had effectively renounced their British citizenship...Wikipedia

Osobistość

w Książki

22piorunów

1048 + 1 = 1049

Tytuł: Cała prawda o planecie Ksi

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Aleksandria

Format: audiobook

ISBN: 9788368395945

Ocena: 7/10

Pan Zajdel znowu dowozi. Książka ciekawa, niby fantastyka ale bez zbytniego naukowego bełkotu. Na moje trochę ciśnie tutaj komunizm, ale podobno można to inaczej odbierać.

Licznik prywatny: 36/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

34piorunów

1047 + 1 = 1048

Tytuł: Krótki pobyt w piekle

Autor: Steven L. Peck

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 123

Ocena: 8/10

Niepozorna, krótka książka, która robi z głową dużo więcej niż niejeden opasły tom filozoficznego science fiction. Punkt wyjścia jest prosty: człowiek umiera i trafia do piekła. Był chrześcijaniem, choć według piekielnego przewodnika, jedyną prawdziwą religią jest zoroastryzm. Tyle że to piekło nie jest klasycznym ogniem, smołą i widłami. To piekło czytelnika spacerowicza (ups) - biblioteka zawierającą wszystkie możliwe książki. Żeby się z niej wydostać, trzeba znaleźć jedną konkretną - własną, bezbłędną historię życia.

I właśnie w tym pomyśle siedzi największa siła tej książki. Peck bierze koncept Biblioteki Babel Borgesa (sam do niej nawiązuje) i zamienia go w bardzo osobiste, egzystencjalne piekło. Niby zadanie jest skończone. Niby książka istnieje. Niby kiedyś można ją znaleźć. Ale skala tego "kiedyś" jest tak absurdalna, że skończoność zaczyna zachowywać się jak nieskończoność. Bardzo podobała mi się ta filozoficzna rozkmina o wieczności, trudzie, nadziei i o tym, że czasami sama potencjalna iskierka sukcesu jest bardziej okrutna niż jej całkowity brak.

To nie jest horror, który straszy wyskakującym potworem zza regału. To horror skali. Horror monotonii. Horror myśli, że można iść dalej, iść przez tysiące, miliony, miliardy lat, i nadal być praktycznie w tym samym miejscu. Najlepsze jest to, że książka nie potrzebuje wielu stron, żeby ten ciężar zbudować. Im dalej, tym bardziej czuć, jak bohaterowi odpadają kolejne warstwy człowieczeństwa: wiara, przywiązania, ambicje, sens, a na końcu może nawet nadzieja.

Bardzo dobrze działa też kontrast między początkową "łagodnością" tego piekła a jego "prawdziwą" naturą. Są łóżka, jedzenie na życzenie, rozmowy, ludzie, nawet miłość i seks. Przez moment można pomyśleć, że to bardziej dziwny czyściec niż piekło. Ale właśnie dlatego później uderza mocniej, bo okazuje się, że największą karą nie jest ból fizyczny, tylko świadomość niewyobrażalnego dystansu między tobą, a wybawieniem.

Nie wszystko było dla mnie równie mocne. Momentami postacie poboczne są bardziej nośnikami idei niż pełnoprawnymi ludźmi, a sama konstrukcja jest bardziej przypowieścią niż klasyczną fabułą. Ale przy tej objętości i przy takim pomyśle zupełnie mi to nie przeszkadzało. To książka, która zostaje bardziej jako koncept, uczucie i niewygodna myśl niż jako historia z wieloma zwrotami akcji.

To bardzo celna, duszna i inteligentna książka. Krótka, ale zostawiająca po sobie długi cień. Najbardziej kupiła mnie właśnie ta nieskończona skończoność - świadomość, że koniec istnieje, tylko jest tak daleko, że dla człowieka właściwie niczym nie różni się od wieczności.

Do przeczytania książki zachęciła mnie okładka, ale totalnie inne miałem o niej wyobrażenie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba2piorunów

III tam, po prostu zbierasz braci i wrzucacie w otwór wszystko jak leci. Zamiast upiornej wieczności spiewacie shanty I gracie na loterii, bo może ktoś jednak w coś trafi.

Tak, miliard wobec nieskończoności ma takie same szanse, ale przynajmniej jesteś częścią wspólnoty.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

40piorunów

1046 + 1 = 1047

Tytuł: Był sobie chłopczyk

Autor: Anna Winnicka

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 9788380495814

Liczba stron: 200

Ocena: 10/10

Policja odnajduje zwłoki chłopca pływające w rzece i podejrzewa nieszczęśliwy wypadek. Wiedzą, że w takich wypadkach z identyfikacją nie trzeba się kłopotać, bo w ciągu kilku godzin rodzice na pewno zgłoszą zaginięcie. Dni jednak mijają, a chłopca nie szuka nikt. Nigdzie nie zgłoszono zaginięcia chłopca o takim rysopisie i w takim wieku. Zaczyna się śledztwo, które nie tylko pozwoli dowiedzieć się, kto stał za śmiercią chłopca, ale w ogóle da znać światu, że taki ktoś żył i przez co przechodził.

Dla mnie reportaż jest wstrząsający. Nie umiem opisać, jak ciężko czytało się historię dziecka, które nie obchodziło i nie było kochane przez nikogo, a dla swoich rodziców było problemem, nie wiadomo czy większym za życia, czy po śmierci. Nie jestem w stanie zrozumieć skali wyrachowania, do którego zdolni byli ludzie, aby przez dwa lata skutecznie przed bliskimi, administracją, sąsiadami skutecznie ukrywali to, co zrobili z własnym dzieckiem.

Winnicka, jak zwykle, nie zawiodła. Reportaż jest napisany wyśmienicie i pokazuje bardzo szeroką perspektywę wszystkich uwikłanych w tę sprawę - policjantów, rodziców, opiekunów dziecka. Pokuszę się o stwierdzenie, że książka jest napisana tak dobrze, że można może nie zrozumieć to, co się wydarzyło, ale zaakceptować ciąg zdarzeń, który doprowadził do takiej, a nie innej sytuacji. Niemniej jednak, serce pęka na tysiąc kawałków przy czytaniu.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Fanatyk1piorunów

@Maciek to ten znaleziony w Cieszynie?

Gruba ryba1piorunów

Autor się nie zgadza :smiley:

Dodaję do listy, dzięki za recke.

Gruba ryba0piorunów

@Furto o losie... tak to jest jak się robi z pamięci, a ma się pamięć jak złota rybka

Pokaż więcej komentarzy (8)