trixx.420Gruba ryba
13piorunówPocztówka numer: 179
Osaka, Japonia (7. z tego kraju)
17 dni, 8621 km
Widoczek na rzekę Maruyama w parku narodowym Genbudo.
Stara pocztówka, ładne znaczki

@trixx.420 Powinna być napisana po japońsku. 😁
Dołączył/a:
trixx.420Gruba ryba
13piorunówPocztówka numer: 179
Osaka, Japonia (7. z tego kraju)
17 dni, 8621 km
Widoczek na rzekę Maruyama w parku narodowym Genbudo.
Stara pocztówka, ładne znaczki

@trixx.420 Powinna być napisana po japońsku. 😁
trixx.420Gruba ryba
13piorunówPocztówka numer: 178
Villingen-Schwenningen, Niemcy (56. z tego kraju)
16 dni, 934 km
Kawie domowe, czyli świńska niemiecka kartka, sweet :smiling_face_with_3_hearts:

trixx.420Gruba ryba
18piorunów1054 + 1 = 1055
Tytuł: Kto zastąpi człowieka?
Autor: Brian W. Aldiss
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: książka papierowa
Liczba stron: 248
Ocena: 7/10
Zbiór opowiadań Briana W. Jak czytamy na okładce pochodzą z dwóch słynnych antologii z lat 60 ubiegłego wieku. Klasycznie w tego typu pozycjach mamy do wyboru kilkanaście tekstów o tematyce przeróżnej. Nie ma się co rozpisywać, najbardziej przypadły mi do gustu (kolejność według umieszczenia w książce):
- "O, miesiącu zachwytu mojego". Skolonizowany wszechświat, jedna z planet służy jako "kosmiczny hamulec" dla statków wytracających prędkość podświetlną. Urocze retro opowiadanko o hodowcach owiec na tejże planecie i ich problemach
- "Strzępy". chaos, chaos i tytułowe strzępy myśli z których wyłania się mroczna i dość drastyczna fabuła...
- "Nieobliczalna gwiazda". Chyba najlepszy tekst w tym zbiorze. Duszny, klaustrofobiczny klimat, astronauci uwięzieni na asteroidzie w sąsiedztwie tajemniczej gwiazdy walczą o przetrwanie.
na wzmiankę zasługują też:
- "Na zewnątrz". Grupka ludzi żyje w tajemniczym domu, odizolowanym od świata zewnętrznego, coraz bardziej popadając w paranoję. Duszny klimat, piękne odwołania do zimnej wojny.
- "Kto zastąpi człowieka?". Co by było gdyby ludzie wyginęli ale pozostały na ziemi maszyny które w kółko wykonują pracę do jakiej zostały stworzone?
- "Kiedy ranne wstają zorze". Baśniowy, melancholijny, wręcz poetycki klimat, Ziemia miliony lat w przyszłość i to co zostało z naszej cywilizacji.
Co do reszty - jedno czy dwa mnie mocno zmęczyły, a pozostałe są po prostu OK.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

trixx.420Gruba ryba
8piorunówPocztówka numer: 177
Norymberga, Niemcy (55. z tego kraju)
14 dni, 720 km
Piracka kartka z Niemiec, choć kupiona podczas wycieczki nadawcy do Czech
Yarrrr!

trixx.420Gruba ryba
12piorunówPocztówka numer: 176
Shanghaj, Chińska Republika Ludowa (8. z tego kraju)
61 dni, 8084 km
Bardzo ładna karteczka, Pan da te pande :smiley:

@trixx.420 Zrobiła Ci dzień? :relaxed:
trixx.420Gruba ryba
27piorunówBede grau w gre #humorobrazkowy #grykomputerowe

Serio wydali takie tłumaczenie do bólu? ;D
trixx.420Gruba ryba
8piorunówPocztówka, sądząc po znaczku nówka sztuka (chociaż zniszczona jak stara)

trixx.420Gruba ryba
8piorunówPocztówka numer: 175
Berlin, Niemcy (54. z tego kraju)
14 dni, 596 km
"Berliner Fernsehturm"
* Wysokość obiektu: 368 m
* Platforma widokowa na wysokości 203,78 m
Restauracja na wysokości 207,53 m (obrotowa, 360 w ciągu godziny)
Data otwarcia: 3 października 1969

trixx.420Gruba ryba
13piorunówPocztówka numer: 174
Edynburg, Wielka Brytania (7. z tego kraju)
14 dni, 1737 km
Mumin ze stolicy Szkocji. A na odwrocie ciekawe znaczki.

trixx.420Gruba ryba
19piorunów
@trixx.420 Rano masz bojowe zadanie, tamę trzeba postawić żeby somsiada złodzieja zalało!
@mannoroth pod warunkiem że to sobotni poranek. Więc, to faktycznie scena z dzisiaj ale później
trixx.420Gruba ryba
17piorunówPocztówka numer: 173
Berlin, Niemcy (53. z tego kraju)
61 dni, 596 km
Dwa miesiące z Berlina iksde
google podpowiada że "obraz przedstawia Bramę Brandenburską w Berlinie, stworzoną w charakterystycznym stylu impresjonistycznym przez artystkę Corinne Vionnet w ramach jej serii „Photo Opportunities”"

trixx.420Gruba ryba
17piorunówPocztówka numer: 172
La Seyne-sur-Mer, Francja (3. z tego kraju)
14 dni, 1383 km
Wczoraj wróciliśmy z różową z urlopu, w skrzynce czekało 6 przesyłek, więc pojawi się jakiś ruch na tagu :smiley:
Na początek najciekawsza - zielona koperta z Francji, z lakową pieczęcią i znaczkiem z Marią Antoniną.
Wewnątrz pocztówka i one way ticket (to the blues :notes:). Wiadomość napisana po francusku i łamanym polskim - trzeba docenić starania, nadawca dopiero zaczyna swoją karierę na postcrossing, może dlatego jeszcze mu się chciało :grinning:

trixx.420Gruba ryba
40piorunów#znalezionewksiazkach
Pani w antykwariacie w Gdańsku podkradla mi pomysł ;)

@trixx.420 ludzie stosują maryjki jako zakładki?
@dzek w tej formie ma lepsze, bardziej namacalne i praktyczne zastosowanie niż w trakcie modlitwy #gimboateizm
trixx.420Gruba ryba
18piorunów965 + 1 = 966
Tytuł: Milion nowych dni
Autor: Bob Shaw
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Iskry
Format: książka papierowa
Liczba stron: 143
Ocena: 6/10
Ziemia, USA, koniec XXII wieku. Od jakiegoś czasu w użyciu są tzw. biostaty - środki farmaceutyczne, które pozwalają ludziom "utrwalić się" - od czasu ich zażycia ich komórki nie starzeją się, co teoretycznie daje człowiekowi (nazywa się takich "ostudzonymi") nieśmiertelność. Teoretycznie, gdyż w dalszym ciągu można ponieść "śmierć na tysiąc sposobów", choćby ginąc w wypadku czy zamachu. Na dodatek biostaty mają skutek uboczny - jak w seksmisji "paraliżują geny męskie". Ostudzony traci owłosienie i przede wszystkim "męską sprawność". Carewe, księgowy w przedsiębiorstwie Farma, które zajmuje się produkcją m.in tych specyfików ma szansę przetestować nowy typ biostatu - który pozbawiony jest tych problemów.
Zaczyna się bardzo, bardzo ciekawie, utwór klimatem mocno przypomina twórczość Dicka, więc jest dobrze. Niestety rychło powieść przekształca się w thriller szpiegowsko-sensacyjny. Naszego bohatera gonią jakieś typy spod ciemnej gwiazdy próbując go zabić, jego żona zostaje porwana i tak dalej do samego końca. Zakończenie jest z kolei tak żenująco, wręcz kuriozalnie głupie że szkoda nawet gadać (pisać) :smiley: Nieco podciąga ocenę dobra futurologia, choćby fakt, że bohaterowie tej napisanej w 1970 roku powieści posługują się nawigacją w swych pojazdach. Spodobał mi się też pomysł tatuowanego, synchronizowanego radiowo zegarka na nadgarstku. Poza pomysłem na sztuczną nieśmiertelność nic ciekawego tu nie znajdziemy, ale czyta się nawet nieźle.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

trixx.420Gruba ryba
23piorunów953 + 1 = 954
Tytuł: Kroniki marsjańskie
Autor: Ray Bradbury
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Iskry
Format: książka papierowa
Liczba stron: 175
Ocena: 5/10
Kroniki marsjańskie opisują historię podboju Marsa w latach 1999-2026. Książka napisana w latach 50 ubiegłego stulecia, więc tego, trochę się autor przeliczył :smiley: Pierwsze podróże na czerwoną planetę prowadzą do poznania złotookich, zwiewnych mieszkańców. Niestety załogi rakiet giną w różnych, dość dziwnych okolicznościach. Nie powstrzymuje to jednak ziemian, którzy wielką falą podążają na "nowy ląd", kolonizując go w stylu dzikiego zachodu, czy też raczej Ameryki w czasach Kolumba. Jako że rdzenni mieszkańcy giną na skutek zarażenia wirusem wietrznej ospy nic nie stoi na przeszkodzie aby zagarnąć ziemie dla siebie.
Jakoś zupełnie nie podeszła mi ta książka. Za mało w niej science a za dużo fiction, w zasadzie klimatu baśni, takie science-fantasy. Ot, choćby na Marsie kolonizatorzy napotykają społeczeństwo które określają jako USA lat 20, małe senne miasteczka wśród prerii. O roślinności, powietrzu, wodzie nie muszę nawet mówić, nieco wizja autora rozminęła się z rzeczywistością. Książka spodoba się za to miłośnikom filozofowania, stawiania pytań o naturę i skutki ekspansji człowieka. Mnie nie do końca spodobała się też konwencja, w której na książkę składają się krótkie opowiadanka, z których mamy budować sobie świat. Niestety, sprowadza się to do tego, że czytasz, zaczynasz poznawać jakąś postać i nagle bam, następne opowiadanie jest pół roku później na drugiej stronie planety z zupełnie innymi postaciami - albo w ogóle na Ziemi. Wiem że to mega klasyk, recenzje na lubimy czytać są super, ale jakoś nie potrafiłem się w to wciągnąć. Takie naciągane SF, jak to ktoś stwierdził w jednej z recenzji - poezja napisana prozą. Nie dla mnie.

Kroniki marsjańskie wałkują drugi największy kompleks amerykański - kolonizację. Ten pierwszy to Wietnam.
Bradbury podchodzi do tego tak dość nie wprost. Ale to te same motywy - utraty oryginalnej tożsamości, likwidacji tubylców, etc.
@Dzemik_Skrytozerca to jest w ogóle bardzo popularny temat w literaturze sci-fi od Lema po Warhammera40k, bo można z niego wyciągnąć wiele ciekawych zagadnień.
trixx.420Gruba ryba
8piorunów#znalezionewksiazkach
Rozowa dostarczyla znajdzkę - małą naklejkę z cziperkow. 2007 rok

trixx.420Gruba ryba
21piorunów#znalezionewksiazkach
Po przejsciach ಠ_ಠ

długie brązowe wszy?
@TyGrySSek po przeżyciach biedaczka
trixx.420Gruba ryba
19piorunówPocztówka numer: 171
Frankendorf, Szwajcaria (5. z tego kraju)
14 dni, 1010 km
Słodkiekotki.jpg
Kartka ze Szwajcarii, ale wysłana za pośrednictwem niemieckiej poczty - nadawczyni pisze że tak taniej :smiley:

trixx.420Gruba ryba
24piorunów866 + 1 = 867
Tytuł: Wojny urojone
Autor: Andrzej Ziemiański
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Iskry
Format: książka papierowa
Liczba stron: 136
Ocena: 6/10
Z dalekiej misji kosmicznej wracają dwa spore statki kosmiczne - łącznie załoga liczy kilka tysięcy osób. Z Ziemią absolutny brak kontaktu, co gorsza z planety nie dochodzi żadne promieniowanie elektromagnetyczne. Żadnego radia, telewizji, radarów, żadnych nadajników - cisza w eterze. Obserwacje z orbity są utrudnione, zdjęcia są fatalnej jakości, ale wygląda na to, że wszystkie miasta są opuszczone od bardzo dawna, liczbę ludności na całej planecie szacuje się na jakieś 20-30 mln. Na szczęście, na Ziemi są stare wojskowe schrony, a w nich pełne wyposażenie potrzebne do przeżycia - wystarczy tylko do nich dotrzeć. Po wylądowaniu na powierzchni dwójka z kosmonautów otrzymuje inne zadanie - zinfiltrowania środowiska aktualnych mieszkańców planety. Idzie ciężko, każdy z napotkanych bredzi coś o tym, że człowiek jest grzeszny bo pochodzi z wody, z wody się składa i wodę spożywać musi. A poza tym, człowiek to i tak nie jest ostateczna forma ewolucji i nie można pożądać niczego a wkrótce ustąpić miejsca. Krok po kroku nasi bohaterowie odkrywają co się dzieje.
Jeden z pierwszych tekstów Ziemiańskiego. Do połowy jest ciekawie - odkrywanie tajemnic zastanego świata serio wciąga. Potem, gdy pozostali kosmonauci docierają do wspomnianych baz wojskowych, a nasi bohaterowie otrzymują wsparcie całość zmierza ku akcji-sensacji i strzelaninach co trochę zaburza imersję. Końcówka jest OK, ale w sumie nie zaskakuje jakoś szczególnie.
Dobre czytadełko na niedzielne popołudnie, krótkie, treściwie, nieźle napisane, choć arcydzieło to to nie jest.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

trixx.420Gruba ryba
22piorunów860 + 1 = 861
Tytuł: Galaktyka II
Autor: Różni autorzy
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Iskry
Format: książka papierowa
Liczba stron: 342
Ocena: 4/10
Zbiór opowiadań pisarzy radzieckich z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Jak dowiadujemy się z przedmowy jest to druga tego typu publikacja - pierwsza zawierała opowiadania powojenne. Zbiór jest dość duży, liczy bowiem 22 teksty 19 różnych autorów. Niestety tylko kilka z nich nadaje się do czegokolwiek, cała reszta to chłam. Najbardziej spodobały mi się:
Dymitr Bilenkin - "Miasto i Wilk" - Chyba najlepszy tekst w zbiorze. Przodująca nauka radziecka opracowała obrożę, która potrafi tłumaczyć "mowę" zwierząt na język ludzki. Jednym ze zwierzat wyposażonych w to urządzenie jest wilk, żyjący na obrzeżach wielkiego, zautomatyzowanego miasta. Pewnego dnia dochodzi do spotkania wilka z astronautą, który przypadkowo gubi ziarna rośliny przywiezionej z innej planety. Gdy okazuje się że roślina ta pochłania tlen z atmosfery rozpoczyna się wyścig z czasem, a człowiek musi sprzymierzyć się ze zwierzęciem. Niegłupie, dobrze napisane.
Dymitr Bilenkin - "Cyrograf". Klasyka, czyli zaprzedanie duszy diabłu w nowym, stechnicyzowanym i zbiurokratyzowanym wydaniu. Zabawne, ale zmusza do refleksji
Walentyna Żurawłowa - "Śnieżny most nad przepaścią". Bardziej science niż fiction, w typowo rosyjskiej otoczce. Dwie studentki, u progu swej naukowej kariery otrzymują przydział do ośrodka nad Morzem Czarnym, gdzie mają badać delfiny (zob. paradoks Graya). Na miejscu okazuje się że laboratoria są dopiero w budowie, jednak jedna ze wspominanych dziewczyn, pod wpływem koleżanki rozbudza w sobie potężną wyobraźnię naukową. Dziewczęta dokonują swojego pierwszego wielkiego odkrycia naukowego całkowicie w umyśle – przeprowadzając genialne eksperymenty myślowe bez użycia fizycznych przyrządów. Umysł człowieka nad niedostatkami systemu 😉 W tle prapoczątki AI, uczenia maszynowego i takie tam historie. Niegłupie.
Borys Łapin - "Kongres". O tym jak różne "baśniowe stwory" zjechały do pewnej miejscowości aby odbyć swój kongres i pożalić się że kiedyś to były czasy dla różnych strzyg i upiorów, a teraz to nie ma czasów. Jak w "Kingsajzie" nie są już nikomu potrzebni, "Gdzie są te konie którym można by pleść grzywy?".
Borys Rudenko - "Jezioro". Dwóch astronautów podczas badania obcej planety rozbija swój statek, przez co zmuszeni są do powrotu z buta do bazy. Natykają się na tajemnicze jeziorko, które... (SPOILER xD)
Na zaszczytną wzmiankę mogą zasłużyć jeszcze dwa opowiadania, ale tu bardziej za klimat niż za warstwę fabularną:
Wasilij Szukszyn - "Nim trzeci kur zapieje". W pewnej bibliotece nocami ożywają bohaterowie klasycznych rosyjskich powieści. Wysyłają oni głupiego Iwana aby zdobył zaświadczenie o mądrości. Całość w klimacie ruskiej, abstrakcyjnej bajki.
Andriej Pieczeniażski - "Metro". Duszny, dystopijny klimat, dziwny pociąg jeżdżący w kółko i człowiek jako trybik wielkiej maszyny.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
