Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

TelezajaczekMocarz

Dołączył/a:

  • 73 wpisów
  • 303 komentarzy
  • 4 obserwujących

Mocarz

w Filmy

18piorunów

774 + 1 = 775

Tytuł: Peggy Sue wyszła za mąż

Rok produkcji: 1986

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Francis Ford Coppola

Czas trwania: 1h 44m

Ocena: 6/10

35-letnia Peggy Sue, będąca w trakcie rozwodu z mężem, traci przytomność podczas balu absolwentów. Kiedy ją odzyskuje, okazuje się, że przeniosła się do czasów licbazy.

Film, któremu bliżej do średniaka, a największym niewypałem jest obsada. Jakim cudem nikt nie wyperswadował Coppoli pomysłu obsadzenia w rolach licbusów ludzi w większości po 30.? Najbardziej się to rzuca w oczy w przypadku od zawsze wyglądającej i brzmiącej na 10 lat więcej Turner, w duecie z Cagem wyglądali jak matka z synem. Do tej roli o wiele lepsza byłaby jej ekranowa córka Helen Hunt - do tych dwóch scen 20 lat później spokojnie mogliby ją postarzyć .

Dostępny na CDA.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Kompan1piorunów

Nicolas Cage jest spokrewniony z tym reżyserem. F Coppola to jego wujek (chyba).

Mocarz0piorunów

@a-r w filmie grała jeszcze Sofia Coppola jako siostra Peggy Sue

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mocarz

w Filmy

15piorunów

771 + 1 = 772

Tytuł: Miss Potter

Rok produkcji: 2006

Kategoria: Biograficzny

Reżyseria: Chris Noonan

Czas trwania: 1h 32m

Ocena: 7/10

Biografia Beatrix Potter, angielskiej autorki bestsellerowych książek dla dzieci.

Przyjemny, kocykowy film, dobrze oddający życie tytułowej bohaterki. Jednak z duetem Zellweger i McGregor wolę _Do diabła z miłością_.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Mocarz

w Książki

20piorunów

1050 + 1 = 1051

Tytuł: Foliarze. Powieść teoretycznie spiskowa

Autor: Jan Jurkowski, Marek Hucz, Marcin Osiadacz

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: audiobook

ISBN: Znak Koncept

Liczba stron: 400

Ocena: 4/10

Dwóch młodych foliarzy odkrywa, że reptilianie istnieją naprawdę. Wplątani w sprawę o morderstwo, usiłują dowieść światu swojego odkrycia (i przy okazji niewinności).

Audiobook świetnie zrealizowany i tylko z tego powodu daję 4. Pod względem literackim, to straszliwa grafomania, w dodatku bezbecka – owszem, było kilka fragmentów, przy których śmiechłam, ale reszta żartów mocno na siłę, szczególnie zaś running joke w postaci odniesień do Stevena Seagala. Może w formie serialu na YT jeszcze by się to jakoś obroniło, w formie audiobooka/książki za często żenuje nietrafionym humorem i naiwnością rozwiązań fabularnych.

Jako dawna fanka GF Darwin kibicuję chłopakom w ich filmowej karierze, ale od literatury lepiej niech trzymają się z daleka.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz

w Książki

18piorunów

1049 + 1 = 1050

Tytuł: Jutro przypłynie królowa

Autor: Maciej Wasielewski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: audiobook

ISBN: 9788381919029

Liczba stron: 168

Ocena: 5/10

28 kwietnia 1789 roku na okręcie Królewskiej Marynarki Wojennej HMS Bounty doszło do buntu. Zbuntowani marynarze przejęli okręt i zmusili kapitana Williama Bligha i wiernych mu członków załogi do opuszczenia statku, sami zaś popłynęli w stronę Tahiti. Po jakimś czasie wśród buntowników zaczęły wybuchać konflikty i wtedy grupa postanowiła się rozdzielić; 9 marynarzy i 20 pojmanych przez Anglików tubylców opuściło Tahiti, by ostatecznie osiąść na bezludnej dotąd wyspie Pitcairn.

Ponad 200 lat po owych wydarzeniach, polski dziennikarz Maciej Wasielewski wyruszył na Pitcairn by zobaczyć, jak obecnie żyje się potomkom zbuntowanych marynarzy i ich tahitańskich branek. Przede wszystkim autor chciał zbadać sprawę trwającej dekady przemocy seksualnej wobec małoletnich, której regularnie dopuszczali się wyspiarze, z których część skazano w 2004 podczas pierwszego na Pitcairn procesu sądowego.

Trochę mam problem z tym, jak ostatecznie ocenić ten reportaż. Temat o intrygującym premise i budzący w czytelniku skrajne emocje, ale wykonanie kuleje. Przede wszystkim – to już chyba znak rozpoznawczy Czarnego – struktura jest chaotyczna, reportaż wydaje się być zbiorem roboczych notatek dopiero czekających na opracowanie, a nie gotowym do wydania tekstem. Zastanawiająca jest decyzja autora, aby zmienić personalia wyspiarzy skazanych za przestępstwa seksualne wobec nieletnich, skoro dane te są publicznie dostępne na anglojęzycznej Wikipedii. Zastanawia również, na ile reportaż jest wiarygodny, bo jest tu trochę fragmentów, gdzie dziennikarz przeczy sam sobie, np. cały czas forsuje narrację, jak nieufnie, a właściwie wrogo, patrzą na obcych lokalsi, z drugiej strony jakoś znalazł na wyspie rozmówców…

Obraz mieszkańców Pitcairn, jaki wyłania się z tego reportażu, najlepiej określa słowo „sekta”. Tam działają dokładnie te same mechanizmy – izolacja od reszty świata (tutaj akurat wymuszona położeniem geograficznym),pranie mózgu, skrajne uzależnianie losu członków od reszty gromady, wrogość wobec ofiar nadużyć i przemocy. Jedyna różnica jest taka, że mieszkańcy Pitcairn się w takiej atmosferze wychowują. Szczerze mówiąc dziwi mnie, że po tym, jak na jaw wyszła ogromna skala przemocy seksualnej wobec nieletnich na wyspie, rząd brytyjski po prostu nie zlikwidował tej kolonii, przesiedlając mieszkańców do Nowej Zelandii/Australii, a gwałcicieli wysyłając do angielskiego odpowiednika Gostynina (dla takich zwyroli zwykłe więzienie to za mało) – przy tak silnej „kulturze gwałtu”, jaka panuje na Pitcairn, niestety wydaje się prawdopodobne, że w przyszłości sytuacja się powtórzy.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz1piorunów

Tutaj link do artykuły na Wiki opisującego proces przeciwko gwałcicielom https://en.wikipedia.org/wiki/2004_Pitcairn_Islands_sexual_assault_trial

2004 Pitcairn Islands sexual assault trialIn 2004, seven men living on Pitcairn Island faced 55 charges relating to sexual offences against children and young adults. The accused represented one-third of the island's male population and included Steve Christian, the mayor. On 24 October, six out of seven defendants were found guilty on at least some of the charges. Another six men living abroad, including Shawn Christian, who later served as mayor of Pitcairn, were tried on 41 charges in a separate trial in Auckland, New Zealand, in 2005. The trial was repeatedly punctuated by legal challenges from island residents, who denied the island's colonial status, and with it the United Kingdom's judicial authority. Defence lawyers for the seven accused men claimed that British sovereignty over the islands was unconstitutional: HMS Bounty mutineers, from whom almost all of the current island population is descended (together with Polynesians), had effectively renounced their British citizenship...Wikipedia

Mocarz

w Książki

24piorunów

1043 + 1 = 1044

Tytuł: Kłopot z Zełenskim

Autor: Zbigniew Parafianowicz

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne

Format: audiobook

ISBN: 9788368401127

Liczba stron: 272

Ocena: 7/10

Polscy i ukraińscy politycy oraz urzędnicy wysokiego szczebla szczerze o Wołodymyrze Zełeńskim i stosunkach polsko-ukraińskich.

Podchodziłam do tego reportażu z pewną nieufnością, opiera się on w końcu na anonimowych wypowiedziach, których prawdziwość trudno czytelnikowi zweryfikować. Jednak po lekturze widzę, że nie ma co się uprzedzać do tej pozycji jako konfabulacji. Zawarte w niej informacje to nihil novi i jak ktoś śledził politykę, ale zachował zdrowy rozsądek i nie łyknął propagandy przez długi czas robiącej z grających do własnej bramki (nie zawsze rozumianej jako racja stanu Ukrainy, częściej jako interes partii Sługa Narodu) władz Ukrainy anielski monolit zesłany przez Bozię żeby robił dobrze Polakom, to pewnie doszedł do tych samych wniosków, co rozmówcy Parafianowicza.

Jak można domyśleć się po tytule i okładce, reportaż mocno odbrązawia postać Zełeńskiego. Z wypowiedzi wyłania się obraz prezydenta jako człowieka przesiąkniętego sowieckim mentalem, każącym płaszczyć się przed tymi, którzy traktują cię jak śmiecia, a gardzić tymi, którzy traktują cię grzecznie, jeśli nie z pewną sympatią. Podkreślone zostało również, że postać „zbawcy narodu” od początku była w dużym stopniu autokreacją medialną, która w pewnym momencie wjechała Zełeńskiemu tak mocno, że wywaliło mu ego i zaczął myśleć, że będzie rozgrywał silniejszych od siebie graczy jak prezydent USA.

W obiektywny sposób autor podszedł do tematu stosunków polsko-ukraińskich widzianych od naszej strony. Dobór wypowiedzi nie faworyzuje żadnego z obozów politycznych przy jednoczesnym demonizowaniu drugiego – opisano sukcesy i fakapy zarówno obecnego, jak i poprzedniego rządu. Przy okazji ostatniej afery z odebraniem Zełeńskiemu Orderu Orła Białego zaczęły się w necie pojawiać głosy, że PiS jest antyukraiński, a KO nie i Tusk nigdy nie wyskalowałby sprawy w tak „hańbiący” sposób – otóż nie, wierchuszka KO ma negatywne zdanie o ukraińskich politykach, tyle, że lepiej od Zełeńskiego grają w dyplomację i nie ujawniają swojego prawdziwego nastawienia w przekazach medialnych.

Jeśli cokolwiek psuje odbiór reportażu, to trochę rozdział o lotnisku w Jasionce, który odbiega od głównego tematu i może wydawać się wciśnięty na siłę. Z drugiej strony, wypowiedzi w owym rozdziale pokazują, że NATO tak naprawdę nie traktuje nas jako równorzędnego członka, a quasi kolonię USA, do której sojusznicze wojska mogłyby bez problemu wjechać i zaprowadzić swoje porządki.

Jak już pisałam wyżej, jak ktoś podchodził do medialnej propagandy ze zdrowym sceptycyzmem, nie będzie zbytnio zaskoczony tezami stawianymi w tym reportażu, ale dla całej maści internetowych wannabe politologów to właściwie must read.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #polityka

Fanatyk1piorunów

@Telezajaczek czytałaś Polska na wojnie?

Mocarz0piorunów

@Zielczan nie, zastanawiam się, czy sięgnąć po ten reportaż, czy teraz będzie już zbytnio przestarzały

Fanatyk1piorunów

@Telezajaczek miałem ten sam dylemat, czy jest wiarygodne, ale też doszedłem do wniosku, że w wielu przypadkach można było to poskładać z różnych doniesień prasowych. Mi się Polska na wojnie podobała, bo ładnie pokazywała jak straciliśmy z czasem wszystkie karty xd

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mocarz

w Filmy

14piorunów

766 + 1 = 767

Tytuł: Podły, okrutny, zły

Rok produkcji: 2019

Kategoria: Biograficzny / Kryminał

Reżyseria: Joe Berlinger

Czas trwania: 1h 48m

Ocena: 4/10

Zmarnowany potencjał. Twórcy nie wiedzieli, o czym i o kim właściwie chcą kręcić film - o Tedzie Bundym czy o jego dziewczynie Elizabeth Kendall, o procesie seryjnego mordercy, czy o tym jak musi radzić sobie kobieta, która nagle dowiaduje się, że jej ukochany to zwyrodnialec. I tak się miotali przez cały film, tu scena z Bundym w więzieniu, za chwilę przebitka na Liz topiącą smutki w alkoholu. Położyło to całą fabułę, historia zawodzi nawet jako dobry dramat sądowy.

Niestety, również talent aktorski odtwórców głównych ról się tutaj zmarnował - ani Efron, ani Collins nie mieli większej szansy, żeby naprawdę zabłysnąć, już krótki epizod Johna Malkovicha wypadł lepiej, niż ich role.

Do tego słoika dziegciu należy dodać, że charakteryzatorzy też się zbytnio nie wysilili, Efron i Collins wyglądają tak samo i w pierwszej scenie rozgrywającej się w '68, i 20 lat później. Brak postarzającej charakteryzacji rzuca się w oczy zwłaszcza w przypadku obdarzonej dziewczęcą urodą Collins.

Film dostępny na CDA premium, ale szkoda na niego czasu, lepiej odpalić jakiś dokument o Bundym.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Osobistość1piorunów

Filmu nie oglądałem ale może jest uzasadnienie takiej fabuły z jej punktu widzenia bo dla niej się przyznał, wcześniej był cały ruch kobiet w celu jego uwolnienia, był bardzo przekonujący

Mocarz0piorunów

@Johnnoosh tylko, że jak pisałam we wpisie, ten film ostatecznie nie jest o niej. Jakby reżyser od początku konsekwentnie skupiał się na Kendall, a nie skakał między POV Bundy'ego i Liz, ten film byłby znacznie lepszy. Trochę mi się to skojarzyło z filmem Intruz z '46, który trochę jest o naziście ukrywającym się w Ameryce, trochę o tym, jak jego żona dowiaduje się, że ma męża zwyrola - kolejny dość nieudany film w temacie i kiepskie źródło dla ewentualnej inspiracji.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Filmy

21piorunów

764 + 1 = 765

Tytuł: Thelma i Louise

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Ridley Scott

Czas trwania: 2h 9m

Ocena: 7/10

Psiapsie Thelma i Louise wyjeżdżają na weekend za miasto. Planowana spokojna wycieczka zamienia się w dramatyczną ucieczkę przed policyjnym pościgiem po tym, jak Louise zabija w afekcie faceta, który próbował zgwałcić jej przyjaciółkę.

Mam wrażenie, że jest to najbardziej mylnie zinterpretowany film ever. Komentarze dotyczące _Thelmy i Louise_ w necie pełne są tekstów o tym, jaka to apoteoza wolności i pochwała feminizmu. Plażo proszę, jaka apoteoza wolności, kiedy wyprawa protagonistek przez Stany to ucieczka przed policją? Jaka to pochwała feminizmu, skoro dramatu obu pań nie byłoby, gdyby nie ujemne IQ Thelmy? (Film, który wrzuciłam wczoraj, czyli _Erin Brockovich_, ma o wiele lepsze feministyczne przesłanie)

Niedostatki fabuły rekompensuje nostalgiczny klimat "dzikiej Ameryki". I, dla pań, tyłek młodego Brada Pitta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Film dostępny na vider, podzielony na dwie części.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Osobistość1piorunów

@Telezajaczek Zgadzam się z głupotą Thelmy, ale prawda jest, że to proste kobiety z prostego środowiska, które mierzą się z dość dramatyczną sytuacją.

Ale @zachlapany_szczypior zauważył tam coś, co jest trochę clue tego filmu - kiedy bohaterki zyskują zenowe wyjebongo i wtedy właśnie zyskują wolność. Nagle nie są ograniczone pracą czy facetami, a mogę robić co chcą i to robią.

Film jest znakomity w mojej księdze, bo opowiada o niedoskonałych ludziach podejmujących niedoskonałe decyzje, które prowadzą do kolejnych kłopotów, a jednak w tym wszystkim zyskują coś, czego nie miałyby nigdy swoim zwykłym codziennym życiu.

Poza tym to niezła przygodówka, kto nie lubi takich filmów drogi? W tej kategorii to jedno z najbardziej wybitnych dzieł, bo tu po prostu czuć tę drogę, ma klimacik ten film.

Mocarz1piorunów

@Mahjong tylko to jest wolność pozorna, tak naprawdę ich kolejne przestępstwa to spirala do zatracenia. Tam jest taka scena, gdzie Harvey Keitel mówi do Louise, że Thelma napadem na sklep obie je pogrążyła - bo wcześniej były poszukiwane jako świadkowie, a później nie było już wątpliwości, że czy udowodni im się zabójstwo z premedytacją czy nie, i tak trafią za kratki. I te zenowe wyjebongo, które im się wówczas włączyło, to nie było jakieś duchowe oświecenie jak u Kolesia Lebowskiego, tylko, jak w finale Tess D'Urberville, desperacja kobiet, dla których wyjściem była już tylko śmierć (chociaż jeszcze na tamtym etapie sobie tego nie uświadamiały).

A prawdziwą wolnością dla bohaterek byłoby, jakby Thelma rozwiodła się z zaniedbującym ją mężem i poszła do pracy, żeby móc wreszcie samej odpowiadać za swój los, a nie zależeć od męża i bestie, a dla Louise jakby poszła na terapię by przerobić traumy z przeszłości i móc ruszyć dalej.

Osobistość1piorunów

@Telezajaczek

> Tam jest taka scena, gdzie Harvey Keitel mówi do Louise, że Thelma napadem na sklep obie je pogrążyła - bo wcześniej były poszukiwane jako świadkowie, a później nie było już wątpliwości, że czy udowodni im się zabójstwo z premedytacją czy nie, i tak trafią za kratki.

Skąd one miały to wiedzieć? Działały już po wszystkim w głębokim stresie i panice.

@Telezajaczek

> desperacja kobiet, dla których wyjściem była już tylko śmierć

no tak, niestety, takie jest clue filmu - tak wygląda prawdziwa wolność z jej konsekwencjami, nikt nie mówi, że czysta wolność sama w sobie jest jakaś zarąbista, znaczy jest, ale niekoniecznie prowadzi do dobrych rzeczy

> A prawdziwą wolnością dla bohaterek byłoby, jakby Thelma rozwiodła się z zaniedbującym ją mężem i poszła do pracy, żeby móc wreszcie samej odpowiadać za swój los, a nie zależeć od męża i bestie, a dla Louise jakby poszła na terapię by przerobić traumy z przeszłości i móc ruszyć dalej.

Trochę empatii, za bardzo patrzysz na nie z perspektywy "ja to bym tak zrobiła". To wsiurskie amerykańskie baby, które wpadły już w spiralę takiego życia. Doskonale przecież wiesz, że takich kobiet, które "mogłyby" jest sporo, a jednak nic nie robią by poprawić swojego losu z różnych powodów. Tutaj paradoksalnie pomaga incydent w barze i gdy są już na drodze do zatracenia. Co prawda automatycznie wyjście kończy się tragicznie, ale babeczki biorą to z uśmiechem, jak już łyknęły tej wolności to lepsza śmierć niż powrót do dawnego życia lub kolejne więzienie.

Zresztą - gdyby były takie mądre, to nie byłoby o czyn nakręcić filmu 😉

Mocarz1piorunów

@Mahjong no i właśnie z tym mam problem, bo ciężko mówić o prawdziwej wolności w przypadku zwiewania przed policją i dziwi mnie, że wiele osób w tym właśnie duchu interpretuje film. Bo dramatyczna ucieczka przed pościgiem będzie ucieczką przed pościgiem nawet wtedy, gdy uciekający będą uciekać przez piękne, dzikie krajobrazy. Tutaj znów mogę wyprowadzić analogię do Tessy D'Urberville - ani Polański, ani reżyser serialowej wersji (książki jeszcze nie czytałam, ale nie sądzę, by jej przesłanie różniło się mocno od ekranizacji) nie każą przypuszczać, że ucieczka Tessy i Angela to romantyczny zew wolności, wręcz przeciwnie, dobitnie pokazane jest, że po zabójstwie Aleca dla Tess nie ma już życia.

Tak samo co do osobowości bohaterek, ja doskonale zdaję sobie sprawę, że to zwykle Amerykanki, a nie wyidealizowane Mary Sue i uważam, że dorabianie feministycznego przesłania go girl do ich zachowania jest mocno na siłę, bo te "wyrwanie się spod dominacji mężczyzn" kończy się dla nich tragicznie i prokobiece przesłanie paradoksalnie wypada negatywnie - no nie trudno pomyśleć, że gdyby obie siedziały w domu albo poszły do galerii na zakupy, całego dramatu by nie było, a taka myśl mija się z feminizmem :upside_down_face: Bardziej feministyczne było dla mnie jak Jane Eyre uciekła od Rochestera.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mocarz

w Filmy

26piorunów

759 + 1 = 760

Tytuł: Erin Brockovich

Rok produkcji: 2000

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Steven Soderbergh

Czas trwania: 2h 10m

Ocena: 7/10

Lekko patusiarska samotna matka zatrudniona jako sekretarka w kancelarii prawniczej usiłuje dojechać korporację trującą ludzi.

Porządny biopic, który na szczęście nie popadł w finale w patetyczne tony współczesnych amerykańskich biografii (taka np. _Joy_ znacznie gorsza). Świetna gra Julii Roberts, myślę, że gdyby do tej roli wzięto inną aktorkę, finalny efekt mógłby być gorszy.

Dostępny na vider.

#filmmeter

GURU6piorunów

Cycki

Osobistość3piorunów

@Opornik zawsze jesteś taki przenikliwy?

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Filmy

27piorunów

752 + 1 = 753

Tytuł: Tożsamość Bourne'a

Rok produkcji: 2002

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Doug Liman

Czas trwania: 1h 59m

Ocena: 5/10

Dla mnie zwykły średniak, książka Ludluma o 3 lvl wyżej.

Często leci w TV.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Lider2piorunów

@Telezajaczek pierwszy film akurat spoko nie ma co szkalować, bo udany James Bond, ale w trzecim bonus do ochrony przed upadkami już śmieszy. dx

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mocarz

w Filmy

9piorunów

746 + 1 = 747

Tytuł: Stoker

Rok produkcji: 2013

Kategoria: Thriller

Reżyseria: Chan-wook Park

Czas trwania: 1h 38m

Ocena: 4/10

Po śmierci brata Charlie Stoker zamieszkuje razem z owdowiałą bratową Evelyn i bratanicą Indią. Evelyn od początku jest oczarowana przystojnym szwagrem, jednak India podejrzewa go o złe zamiary.

Klasyczny przerost formy nad treścią, piękne zdjęcia nie są w stanie przykryć beznadziejnego, pozbawionego wszelkiego realizmu i logiki scenariusza pisanego na kolanie. Miał być inteligentny thriller bawiący się z widzem, wyszła sraka.

Można obejrzeć jedynie po to, żeby popatrzeć sobie na Mię Wasikowską w retro stylizacjach, w żadnym filmie nie wyglądała piękniej.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Mocarz

w Książki

15piorunów

1027 + 1 = 1028

Tytuł: Elryk z Melniboné

Autor: Michael Moorcock

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Amber

Format: audiobook

ISBN: 8370822630

Liczba stron: 182

Ocena: 2/10

Elryk, zblazowany władca pogrążającego się w coraz większej dekadencji państwa Melnibone’, musi bronić siebie i swej ukochanej Cymoril przed intrygami bezwzględnego kuzyna, pragnącego przejąć władzę.

Kolejny klasyk fantasy, który miał w sobie ogromny potencjał, ale przez kiepski warsztat autora zestarzał się jak mleko. Pomysł wyjściowy na protagonistę był ciekawy, lecz niestety, zamiast zapowiadanego pełnokrwistego antybohatera, otrzymujemy użalającego się wiecznie nad sobą emo, mającego w dodatku wyraźny problem z logicznym myśleniem. Niestety, na problem ów cierpią wszyscy bohaterowie książki. I złośliwie dodam, że musiał cierpieć na niego także autor, bo logika i spójność świata przedstawionego leżą i kwiczą, fabuła posuwa się do przodu jedynie dzięki nieustannym deus ex machina. O właśnie, jeśli już jesteśmy przy świecie przedstawionym – tu również był spory potencjał, jednak motyw dystopijnego, chylącemu się ku upadkowi państwa, zarządzanego przez krwiożercze elity, o wiele, wiele lepiej przedstawiła Suzanne Collins w _Igrzyskach śmierci_.

Po sagę o Elryku sięgnęłam głównie dlatego, że czytałam tu i ówdzie o kontrowersjach, jakie wywołały podobieństwa między nią a _Wiedźminem_. I owszem, widać parę ewidentnych inspiracji po stronie Sapkowskiego, ale takich, które ujdą w tłoku, a poza tym i tak pojawiały się u innych twórców fantasy. Swoją drogą, porównywanie serii Moorcocka i Sapkowskiego to zdecydowana obraza dla talentu i ciężkiej pracy tego drugiego.

PS: Najdziwniejszym elementem tej książki było miejsce final battle, czyli… jaskinio-pochwa xDD Kurde, jak to przeczytałam, to miałam deja vu z Walaszka, tyle, że Moorcock potraktował rzecz całkowicie na serio, WTF

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz

w Książki

17piorunów

1022 + 1 = 1023

Tytuł: Księga Saladyna

Autor: Tariq Ali

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Lambook

Format: audiobook

ISBN: 9788363531119

Liczba stron: 390

Ocena: 4/10

Tytuł powieści wskazuje, że jest o Saladynie, oficjalny opis wskazuje, że jest o Saladynie… No to fajna książka o Saladynie, gdzie tytułowy bohater jest na drugim planie, bo autor wolał się skupić na opisach fikcyjnych haremowych romansów, niż porządnym przedstawieniu najsłynniejszego islamskiego wodza. I teraz pomyli się ten, kto pomyśli, że książka to literacki odpowiednik _Wspaniałego stulecia_ – _Wspaniałe stulecie_ jawi się przy tej powieści jak filmy Michaela Baya. Tutaj, z wyjątkiem rozdziału o bitwie pod Hittin, powtórka z części pierwszej, czyli pierdololo pierdololem poganiane.

Znowu autor zaprzepaścił świetny pomysł, mam wrażenie, że lepiej poznałam postać Saladyna z _Królestwa niebieskiego_ Ridleya Scotta, niż tej książki. Co jest trochę zdumiewające, bo ostatecznie autor Arab powinien umieć lepiej przedstawić swoją kulturę i historię, niż zachodni orientaliści.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz

w Filmy

15piorunów

742 + 1 = 743

Tytuł: Michael

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Biograficzny

Reżyseria: Antoine Fuqua

Czas trwania: 2h 7m

Ocena: 5/10

Maksymalnie uładzona biografia króla popu. Akcja kończy się de facto na Victory Tour w 1984, czyli, jak można się domyśleć po dacie, film praktycznie nie rozlicza się z późniejszymi skandalami Jacksona i oskarżeniami wobec niego.

A tak poza tym, to standardowo zrealizowany biopic, ale nic więcej. Odtwórca głównej roli mało podobny, ale spoko zagrał i mówił jak Michael, więc ciężko wyobrazić sobie kogoś lepszego do tej roli.

Leci w kinach, again szkoda kasy na bilet, lepiej odpalić sobie jakiś dokument o Jacksonie.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Lider5piorunów

@Telezajaczek aktor grający Michaela to bratanek tego Michaela. Gdzieś czytałem, że mają kręcić drugą część "od 1984" do jego śmierci, ale nie wiem ile w tym prawdy.

Mocarz1piorunów

@boogie wiem, że to bratanek. Może dlatego ma podobny głos? Bo chyba nie podłożyli innego głosu.

Kadr pod sam koniec filmu sugerował, że ma być kontynuacja, ale jakoś w to wątpię. Jeśli film jest tworzony z błogosławieństwem i udziałem Jacksonów, raczej nie pozwolą "szargać" i tak już zszarganej reputacji krewniaka.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Filmy

14piorunów

741 + 1 = 742

Tytuł: Ojczyzna

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Dramat / Biograficzny

Reżyseria: Paweł Pawlikowski

Czas trwania: 1h 22m

Ocena: 4/10

Powojenne Niemcy. Pisarz Thomas Mann i jego córka Erika jadą do NRD, gdzie pisarz ma odebrać nagrodę.

Klasyczny przerost formy nad treścią, piękne zdjęcia (znak rozpoznawczy Pawlikowskiego; drugi jego znak rozpoznawczy, czyli sceny w zrujnowanym kościele, też się w filmie znalazł) nieudolnie przykrywają historię o niczym, bo jeśli film miał rozliczać się z nazistowską przeszłością Niemiec albo życiem Manna, to się nie rozlicza. Typowe dzieło robione pod to, by dziadki z Cannes zwalili konia.

Leci w kinach, ale szkoda kasy na bilet.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Mocarz

w Filmy

19piorunów

740 + 1 = 741

Tytuł: Backrooms. Bez wyjścia

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Horror

Reżyseria: Kane Parsons

Czas trwania: 1h 45m

Ocena: 6/10

Ekranizacja internetowej pasty. Zmagający się z problemami w życiu osobistym właściciel sklepu meblowego odkrywa, że w piwnicy jego biznesu znajduje się przejście do dziwacznego labiryntu.

Przede wszystkim _gratulacje_ dla polskiego dystrybutora za klasyczny przykład niedojebania umysłowego i dodanie do oryginalnego tytułu polskiego luźnego tłumaczenia niewiadomo po c⁎⁎j.

Pod względem wizualnym świetny, czuć było creepy vibe przestrzeni liminalnych, niestety, fabularnie kuleje. Wątki osobiste bohaterów w zasadzie nie były potrzebne, a finał w stylu ni to Davida Lyncha, ni to _Z archiwum X_ tylko popsuł oryginalny klimat dzieła.

Leci w kinach.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Fanatyk1piorunów

@Telezajaczek Czy to jest podobne do Cube?

Mocarz1piorunów

@GARN_ nwm, nie oglądałam Cube. Koleś, który to kręcił, wcześniej miał miniserial na YT o tym samym temacie i tytule, możesz obczaić 1 odcinek żeby się zorientować

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Filmy

19piorunów

735 + 1 = 736

Tytuł: Obsesja

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Horror

Reżyseria: Curry Barker

Czas trwania: 1h 48m

Ocena: 7/10

Przegryw piwniczak* życzy sobie, aby Juleczka z pracy się w nim zakochała i ma problem, gdy okazuje się, że zamiast szarej myszki dla anonka, dostał psychopatyczną borderkę.

Nie lubię współczesnych horrorów, bo zazwyczaj robią z widzów idiotów, ale tutaj ostatecznie wszystko ładnie się spięło (chociaż było parę drobnych dziur fabularnych). Twórcy mieli pomysł i wiedzieli jak go dowieźć. No i świetnie dobrali odtwórczynię głównej roli, kreacja panny Navarrette wyszła naprawdę creepy bez popadnięcia w niezamierzoną parodię.

In plus klimatyczne zdjęcia i soundtrack z lekkim vibem Maca DeMarco.

Leci jeszcze w kinach, to akurat polecam.

*przegryw piwniczak wg standardów hollywoodzkich, czyli klasycznej urody chad, tylko ubrany w sweterki w stylu młodego Konona.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

Specjalista5piorunów

Plusik za opis ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mocarz

w Filmy

13piorunów

734 + 1 = 735

Tytuł: Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Jon Favreau

Czas trwania: 2h 12m

Ocena: 4/10

Pedro Pascal i Baby Yoda pomagają synalkowi Jabby zejść ze złej drogi.

Typowy skok na kasę fanów uniwersum/serialu _Mandalorian._ Sztampowa do bólu fabuła, efekty specjalne raczej standardowe, z postaci to tylko Baby Yoda zapadał w pamięć (i to za niego 4).

Jeszcze leci w kinach, ale jak dla mnie strata kasy.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

GURU3piorunów

@Telezajaczek No kupa, no. Pi razy oko obejrzałem, fuj.

Mocarz

w Książki

15piorunów

1009 + 1 = 1010

Tytuł: W cieniu drzewa granatu

Autor: Tariq Ali

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Lambook

Format: audiobook

ISBN: 9788363531102

Liczba stron: 328

Ocena: 4/10

Pierwszy tom _Kwintetu muzułmańskiego._

Andaluzja, koniec XV wieku. Mimo, iż po zdobyciu Grenady i zakończeniu rekonkwisty królowie Hiszpanii zobowiązali się do poszanowania praw innowierców, w kraju narasta dyskryminacja wobec muzułmanów i Żydów. W obliczu upadku eklektycznego porządku społecznego dawnego Emiratu Grenady, członkowie klanu Al-Hudajdl i ich sąsiedzi są zmuszeni do wyraźnego opowiedzenia się między starą wiarą a coraz mocniej narzucanym przez nowe władze chrześcijaństwem.

Mogłoby się wydawać, że temat upadku starego porządku i burzliwego wykuwania się nowego to literacki samograj. Niestety, nie tym razem. Chociaż oficjalny opis książki sugeruje pełną dramatyzmu historię, ostatecznie czytelnik otrzymuje nieciekawą i zdecydowanie przegadaną sagę rodzinną, zbliżoną bardziej do tureckich telenowel, niż serii w rodzaju _Stulecia Winnych_. Dramatyczne wydarzenia następują dopiero pod sam koniec książki. W powieści niemal całkowicie brak również obiecywanego egzotycznego klimatu post-arabskiej Andaluzji i tu znów zmarnowany potencjał, sam bogato wykreowany świat przedstawiony (taki, który zachwycałby bogactwem detali, a nie opierał się na 2-3 wątkach i może z 3 wzmiankach związanych z elementami konkretnej kultury) mógłby znacznie podnieść wartość owej książki.

Dam autorowi jeszcze jedną szansę z napisaną wiele lat później _Księgą Saladyna._ Jeśli ona też będzie takim pierdololo, to zakończę przygodę z _Kwintetem._

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz

w Książki

20piorunów

1003 + 1 = 1004

Tytuł: Joy Division i Ian Curtis. Przejmujący z oddali

Autor: Deborah Curtis

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Iskry

Format: ebook

ISBN: 9788324400607

Liczba stron: 375

Ocena: 5/10

Wspomnienia żony Iana Curtisa, lidera działającego na przełomie lat 70. i 80. zespołu Joy Division.

Zawsze miałam pewien problem z biografiami sław pisanych przez ich bliskich/przyjaciół, głównie dlatego, że z oczywistych względów ciężko w nich o obiektywizm. W _Przejmującym z oddali_ widać wyraźnie, że mimo upływu lat Deborah Curtis dalej jest pełna żalu do zmarłego męża – za apodyktyczność, za skupienie się na zespole, za flirty i romanse z innymi kobietami. Portret wokalisty wyszedł zbyt jednostronnie i negatywnie – niewiele tu drugiej strony Curtisa, którą odkrywał w swoich tekstach, czyli przenikliwego i nadwrażliwego erudyty. Odnoszę wrażenie, że Deborah Curtis prawdopodobnie nigdy nie rozumiała skomplikowanej osobowości  Iana ani ciężkiej walki, którą musiał toczyć, gdy jednocześnie posypało mu się zdrowie i życie osobiste.

Pod względem literackim, książka jest ogólnie kiepsko napisana – warsztat pani Curtis jest średni, a narracja zbyt często chaotyczna. Nie pomaga raczej mierne polskie tłumaczenie.

O wiele bardziej polecam nieformalną ekranizację _Przejmującego z oddali_, czyli _Control_ Antona Corbijna ze świetną główną rolą Sama Rileya. W przeciwieństwie do książki, film przedstawia Curtisa w bardziej zniuansowany, pełniejszy sposób.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz

w Książki

18piorunów

1002 + 1 = 1003

Tytuł: Anna Boleyn. Obsesja króla

Autor: Alison Weir

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Astra

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367276412

Liczba stron: 580

Ocena: 7/10

Zanim sięgnęłam po powieści Alison Weir, naczytałam się na anglojęzycznych subredditach historycznych, zwłaszcza na r/Tudorhistory, jaką to ona nie jest wybitną pisarką i rzetelną historyczką. Jednak po lekturze _Obsesji króla_ mam wrażenie, że zachwyty nad twórczością pani Weir są lekko przesadzone.

Książka o Annie Boleyn była OK, i właściwie niewiele więcej. Nie czytało jej się źle, ale też szczególnie nie porywała, trochę lektura typu „przeczytać i zapomnieć”. Jak widać po bio autorki na anglojęzycznej Wikipedii, Weir rozwijała warsztat publikując książki popularnonaukowe i czuć to w tej powieści – zwłaszcza w pierwszych dwóch częściach, bardziej niż klasyczną powieść historyczną, czyta się ją jak fabularyzowany dokument, bardziej napisany zgodnie z zasadą „tell, don’t show” zamiast "show, don't tell". W kategorii „dramatyzm”, powieść Weir przegrywa z _Kochanicami króla_ Philippy Gregory oraz większością filmów i seriali opowiadających o związku Henryka VIII i Anny Boleyn.

Druga kwestia to podejście do faktów historycznych. Weir wykonała solidny research i możliwie wiernie przedstawiła wydarzenia, ale w paru przypadkach jej licentia poetica wzbudza wątpliwości. Najbardziej zdziwiło mnie, że dwa wątki – przedstawienie Marii Boleyn (siostry Anny, kochanki zarówno Franciszka I Walezjusza, jak i Henryka VIII) jako niewinnej leliji, oraz sportretowanie Jane Boleyn (szwagierki królowej) jako ogarniętej chorobliwą zazdrością sekutnicy, która przyczyniła się do upadku rodu Boleynów – autorka zerżnęła od powszechnie krytykowanej za ahistoryczność Philippy Gregory, gdy spokojnie mogła je rozpisać inaczej. Wątpliwe wydały mi się również wątki szóstego paznokcia Anny (Piętno czarownicy? Może zaakceptowałabym ten plot device, gdyby autorka sama nie zapomniała o nim w kluczowym momencie) oraz zakazanego uczucia Boleynówny do dworzanina Henry’ego Norrisa, przy czym ów wątek uczuciowy był zwyczajnie idiotyczny – jak w XIX-wiecznych romansach dla pensjonarek, Anna i Norris wymienili parę powłóczystych spojrzeń i już, miłoźdź na wieki xD I żeby było jasne, wiem doskonale, że w powieści historycznej trudno obyć się bez pewnej dawki licentia poetica, jednak uważam za srogą hipokryzję ze strony wannabe redditowych historyków, że za ubarwianie faktów Philippę Gregory odsądzają od czci i wiary, a Alison Weir wynoszą na piedestał.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter