Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#deathmetal

Fanatyk

w Muzyka

3piorunów

Immolation - Father, You're Not A Father (2000)

Jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy album Immolation. Kawałek, który dostarcza dokładnie tego, czego można się spodziewać myśląc "Immolation". Trochę odróżnia się tylko całkiem lekki i trochę blacksabbathowy bridge z 2:30 - 2:40.

https://www.youtube.com/watch?v=_KfXmkiwHDA

    

Koneser

w Hydepark

10piorunów

Finlandzka szkoła melodeathu w najlepszym wydaniu

https://www.youtube.com/watch?v=8FJVSxSlq4c

Osobistość0piorunów

Bardzo zacny album, słuchałem tego z kumplem w tech bazie, pijąc 0.7 na dwóch, ucząc się do matmy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wieki temu to było, a głowa jeszcze taka, że 4.0 spokojnie na semestr było. Teraz musiałbym odchorowywać takie akcje, a wtedy można było cykl co 2 tyg powtarzać, na trzeźwo się nie dało ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Muzyka

11piorunów

Nakładem Roadrunner Records 19 września 1990 ukazał się drugi album amerykańskiej grupy deathmetalowej Obituary o tytule Cause of Death. Była to płyta znacznie bardziej dojrzalsza od debiutanckiego Slowly We Rot, w czym niemały udział miał nowy nabytek w postaci gitarzysty Jamesa Murphy'ego, który chwilę wcześniej grał razem z Chuckiem Schuldinerem na Spiritual Healing. Partie solowe wspomnianego Jamesa to jeden z najmocniejszych punktów albumu - są bardzo dobrze odegrane i świetnie korespondują z mrocznymi utworami. Czuć wyzierający z tej płyty grobowy klimat, a wrzaski Johna Tardy'ego brzmią niczym wkurzony trupojad. W porównaniu do poprzedniczki mniej tu szybkich temp, a więcej tu zwolnień. Klasyk.

Utwór tytułowany z niesamowitą solówką od 0:19:
https://www.youtube.com/watch?v=Nti0A3po0JQ

   

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

5 września 2000 roku ukazał się drugi album studyjny deathmetalowej metalowej kapeli z USA, Nile zatytułowany Black Seeds of Vengeance. Był on jeszcze lepszy niż świetny debiut, albowiem zawierał on świetne i zaaranżowane w sposób przemyślany kompozycje żeniące brutalność z egipskimi wstawkami. Wszystko na tej płycie zachwyca - mocarne growle, potężne zwolnienia, rewelacyjne riffy i solówki, świetne i urozmaicone partie perkusyjne. Miażdżąca pozycja.

https://youtu.be/PQ3jYQVXYXc?si=HLzeZlF83tid8PHY

Gruba ryba

w Muzyka

18piorunów

31 sierpnia 1998 roku ukazał się siódmy album amerykańskiej grupy deathmetalowej Death zatytułowany The Sound of Perseverance. To kolejna w dorobku Chucka Schuldinera płyta, która zachwyca przede wszystkim niesamowitymi partiami gitarowymi. Riffy w takich kawałkach jak Flesh and the Power It Holds, Spirit Crusher czy To Forgive Is To Suffer momentalnie wgryzają się w czaszkę i osiadają tam na dobre. Zasługa w tym przebojowości wybijającej się z niektórych utworów, choć warto zaznaczyć, że nie jest ona w takich ilościach jak choćby na Symbolic. Natomiast w porównaniu do wspomnianej poprzedniczki omawiana tu płyta jest bardziej techniczna, w kompozycjach więcej się dzieje, ich dynamika się często gwałtownie zmienia. Na uwagę zwraca również wokal lidera grupy, który jest bardziej skrzekliwy i podobnie jak sama muzyka, niewiele ma wspólnych punktów z typowymi dla death metalu środkami. Zresztą wokalny popis Chucka dostajemy w znakomitej interpretacji klasyka heavymetalowców z Judas Priest zatytułowanego Painkiller.
Natomiast sama płyta do dnia dzisiejszego rewelacyjnie się broni i jest doskonałym, acz mimo wszystko smutnym zwieńczeniem artystycznej działalności - wkrótce po premierze u Schuldinera rzadki nowotwór mózgu, który pomimo ufundowanej przez fanów grupy i muzyków metalowych operacji przyczynił się do śmierci założyciela Death w wieku 34 lat.

https://www.youtube.com/watch?v=quPliK3eAy4

    

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Muzyka

7piorunów

30 sierpnia 1991 roku nakładem wytwórni muzycznych Active Records i Metal Blade Records ukazał się drugi krążek studyjny amerykańskich deathmetalowców z Atheist Unquestionable Presence. Płyta ta to dzisiaj pomnik gatunku, zaś połączenie death metalu i jazzu w wykonaniu muzyków zespołu było po prostu czymś niesamowitym. Przez niektórych uważany jest wręcz za jeden z najgenialniejszych albumów w historii muzyki. Kompozycje obfitują we wspomniane jazzowe wstawki, połamane zmiany rytmu, gwałtowne zmiany tempa i rewelacyjne partie solowe. Każdy z instrumentalistów tu dostaje swoje pole do popisów i w świetnym stylu wywiązuje się ze swoich obowiązków. Jednocześnie wszystko jest tak znakomicie wkomponowane w szkielety utworów, nie ma tu mowy o popisach na siłę i przekombinowaniu.
Tego samego dnia dwa lata później ukazał się ostatni przed rozpadem album Elements - to już w ogóle był wielki tygiel przeróżnych pomysłów, samą zaś muzykę zamieszczoną na tej płycie ciężko w jakikolwiek mądry sposób zaszufladkować. To już wymagająca w odbiorze płyta, sam jej atuty doceniłem dopiero dużo, dużo później.

Mother Man (Unquestionable Presence):
https://www.youtube.com/watch?v=bdVI2IOQ5ak

Water(Elements):
https://www.youtube.com/watch?v=fKsSIHli0jY