Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#glupienfzowezabawy

Fenomen

w Hydepark

41piorunów

Jutro wychodzę ze szpitala. Jestem już w jakimś amoku odliczania minut, które usilnie wydają się być coraz dłuższe, ale oczywiście nie mogło się obyć bez przygód xD

Zostałem tu zmigrowany 3 maja. Chwilę przed wpakowaniem do medibusika pielęgniarka przyniosła mi wypis. Na ostatniej stronie widniała informacja, że nie wystawiono żadnego zwolnienia lekarskiego. Od razu o to spytałem i zostałem skierowany do dyżurki lekarskiej. W środku zastałem dwóch młodych lekarzy rekompensujących sobie memeskami niedostatek majówki na działce. Mówię, że przyszedłem po zwolnienie. "Pan zadzwoni jutro" odpalił bez spojrzenia na mnie jeden z lekarzy. I od razu płynnie przeszedł do kolejnego "hehe apanato".

Następnego dnia oczywiście zadzwoniłem, przekazałem wszystkie dane. Otrzymałem info, że będzie załatwione. Dni mijały, ZUS i IKP pozostawały puste. W piątek zadzwoniłem ponownie i poczułem się, jakbym wczytał quick save'a. Rozmowa praktycznie identyczna z dodatkową informacją, że mityczna administracja do mnie zadzwoni. W międzyczasie doczytałem, że jak nie ma przerwy w hospitalizacji, można wystawić jedno zwolnienie. Dodatkowo uspokajał mnie zapis w IKP, że oba szpitale to administracyjnie ta sama jednostka.

Fast forward do wczoraj. Lekarz prowadzący mówi, że mam załatwić sobie L4. Wbijam do wskazanego pokoju, ogarniany jestem bardzo sprawnie. Pytam w końcu, czy dostanę też za poprzedni okres. No niestety nie. Trzeba do poprzedniej lokalizacji dzwonić. Wspominam, że dwukrotnie dzwoniłem do dyżurki lekarskiej i byłem zapewniany, że jest git, a ewidentnie nie jest. Ale to trzeba do administracji. "Mają panie numer?". "Nie" (xD). Ale mogły pomóc i poszukać w internecie (XDDD). Gardząc tą pomocą obrociłem się na pięcie i wróciłem do ulubionego szura.

Zadzwoniłem ponownie na dyżurkę. Kolejne szybkie F9. Dane przekazane, administracja oddzwoni, mordo. Koło 20 już się zagotowałem i poszedłem do pielęgniarek spytać czy mają miejsce na dziś do Bielska, bo już czułem, że jak nie pokażę tam swoich zakoli, nic się nie ruszy. Dostałem potwierdzenie, że mogę jechać.

Potwierdzenie, które to stopniało dziś kilkanaście minut przed odjazdem, bo dostałem prośbę o potwierdzenie od lekarza. Mówię, że wczoraj nikt nie mówił o tym. Teraz widzę logiczność takiej potrzeby, ale rano poczułem mokre plecy xD. Lekarze na naradzie. Mam wrażenie, że to nie tylko pociąg, ale cały peron odjeżdża.

I wtedy pojawia się ona. Boża siostra oddziałowa. Usłyszała, że jest jakiś problem i "ona chętnie pomoże". Wysłuchała spokojnie całej historii, zrobiła notatki, zapewniła, że będzie załatwiane. Nie minęła godzina, a ZUS już mnie powibrował, że mamy to. Pani musiała tam potężnych słów użyć, mimo bardzo przyjacielskiego usposobienia.

Radość jednak nie trwała długo, bo niedawno wbił do mnie lekarz prowadzący i mówi, że chyba mamy problem. Od razu wspomniałem, że coś wyczułem po ilości leków, jakie znalazłem na recepcie. Ponoć na echu serca sprzed dwóch dni mam frakcję wyrzutową niską, a jak na swój wiek bardzo niską - 43%. I on musi to ująć w wypisie. Zgodziłem się, on tu jest mądry.

Przypomniało mi się, że podczas badania na konferencji dla kardiologów pani superprofesor mówiła o różnych błędach, jakie można popełnić podczas badania i jak bardzo może to wpłynąć na życie pacjenta, jeśli już zostanie wrzucony do nieodpowiedniej szuflady. Nie ma to żadnego potwierdzonego powiązania z tą frakcją, bo nie pamiętam o co dokładnie chodziło XD. Ale po tym badaniu też dostałem kartę z wynikiem. I tam mam frakcję 70%. Biorę tę kartkę i lecę pokazać lekarzowi.

Wbijam, mówię co i jak. Ten na mnie patrzy, potem na ten wynik robiony dosłownie tydzień przed operacją i wypala, że wykonująca badanie tutaj musiała je zjebać. Bo też nie mógł uwierzyć, że w miarę młody chłop biegający tak zwane półmaratony ma wydolność serca, jak mój stękający z niesprawczości nowy współlokator.

W międzyczasie do dyżurki wbił młody lekarz i wyczaił z kontekstu, że mam wynik 70%. Skomentował, że świetna. A wtedy mój prowadzący go sprowadził na ziemię mówiąc, że to sprzed operacji XD.

Potem powiedział, że za krótko tu pracuje, żeby wypominać takie błędy swojej szefowej (która najwidoczniej wykonywała to badanie).

Oficjalnie więc po operacji poprawiającej poważną wadę serca, tygodniu intensywnej opieki i czterech tygodniach rehabilitacji, wychodzę z sercem O WIELE GORSZYM niż to, które mnie tu przyprowadziło. Przynajmniej na papierze xD.

Mam sobie na spokojnie zrobić jeszcze raz echo u kardiologa i wtedy będę miał potwierdzenie tego, co obaj już wiemy. Że jest git.

Znów wyszła opowieść, która powinna się zmieścić w pięciu zdaniach, ale co tam.

GURU3piorunów

@HerrJacuch trzeba mieć zdrowie, żeby chorować

Osobistość1piorunów

Borze, taka Boża Siostra to skarb jakich mało. Jak mi się zdarza taka lekarka/pielęgniarka, co to odpowie, dopowie i pomoże, to aż chce się człowiek wtulić jak w babcie i podziękować.
Teraz rehabilitacje mam w małej lokalnej przychodni, gdzie każda piguła do rany przyłóż, są miłe, robią swoje sprawnie i jeszcze znajdują czas, żeby z każdym 3 słowa zamienić.

Fenomen3piorunów

@Rysia Prócz Ūberschwester, która kiwnięciem palca wyjaśnia administrację innego szpitala muszę absolutnie wychwalić siostry salowe, które są autentycznie kochane dla wszystkich. Takie małe gesty, jak delikatne łapanie za ręce i plecy podczas przechodzenia obok pacjentów, pamiętanie ich imion i zwyczajów, niewymuszone uśmiechy. Niesamowite kobiety, chylę czoła po pas.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Heheszki

16piorunów

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Jestem w przychodni POZ i gramy w "Kto jest ostatni do.." Ale klasyk, az mi sie dziecinstwo przypomniało.

Gruba ryba4piorunów
Gruba ryba4piorunów

@Tylko_Seweryn honorowego dawcy nie mam ale i tak jest śmiesznie. Trzeba stanąc na srodku i glosno wypowiedziec formułę. Jeden gosciu na wejsciu mi objasnił. Potem ostatni się musi zglosić i pytający taksuje go znacząco wzrokiem

Gruba ryba0piorunów

@GrindFaterAnona ja się zastanawiam jak ludzie z fobiami społecznymi czy nerwicami mają przejebane w takich sytuacjach

Gruba ryba1piorunów

@Tylko_Seweryn 
jesteś cały czas obserwowany przez tego który jest po tobie

Plus jest taki, że gdyby coś Ci się działo - zacząłbyś się dusić, ktoś by Cię chciał bić, kącik ust zacząłby Ci opadać jak przy udarze, to masz swojego Anioła Stróża, który będzie walczył o Ciebie i o to, żebyś nie wyszedł z kolejki.
Wtedy miałby przejebane - od nowa ustalać "za kim wchodzi" 😉

Gruba ryba1piorunów
jesteś cały czas obserwowany przez tego który jest po tobie xd

@Tylko_Seweryn taaak każdy uważnie musi obserwować dokładnie jedną osobę i nikt nie wie ile osób tak naprawdę jest w kolejce ani jak ona wygląda xD wiesz tylko, ze jak ten poprzedzający wejdzie to jesteś już blisko ale kiedy to nastąpi to nie wiadomo

Gruba ryba1piorunów

> ja się zastanawiam jak ludzie z fobiami społecznymi czy nerwicami mają przejebane w takich sytuacjach
@Tylko_Seweryn oni to mają całe życie przejebane o ile nie mieszkają na pustyni. chociaz tam to by dopiero mieli przejebane

Osobistość0piorunów

najlepiej to jak ludzie kłamią na którą są godzinę,a lekarz nie kontroluje kolejki. Mam honorowego dawcy i nie mogę się zapisać do lekarza z pierwszeństwem. W RCKIK powiedzieli,że z reguły POZ nie przestrzega reguł i trzeba sobie wywalczyć pierwszeństwo przy zapisach do lekarza.

Gruba ryba1piorunów

@Rmbajlo możesz zgłosić takie POZ do NFZ jesli nie przestrzegają pierwszenstwa dla krwiodawców( ͡° ͜ʖ ͡°) Tak tylko mówię

Pokaż więcej komentarzy (11)