Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#jodigrawrołdżlajki

Kosmonauta

w Gry

2piorunów

A może komuś spodoba się Backpack Hero

Jesteśmy sobie myszą, która wchodzi do lochu i znajduje magiczny plecak, w ktorym wszystko się mieści?

Ale tylko na głównej mapie na ktorej wyciągnąłem z niego sklep w trybie budowania.
Jeden kolo na mapie mówił ze odbujemy całe miasto na Wzgórzu
 Haversack.

Cała zabawa zaczyna się w lochach,  ktore przemierzamy z naszym plecakiem wypełnionym przedmiotami. Na początku jest ich oczywiście malo,  bo mało jest miejsca w plecaku. Jednak z każdym kolejnym poziomem doświadczenia naszej sympatycznej myszy, otrzymujemy kilka dodatkowych slotów powiększających nasz plecak.

A jakimi przedmiotami można go wypełniać? A no bitewnymi. Zaczynamy z mieczem +6, tarczą -7 i dwoma talerzami obiadu dodającymi dwa energii każdy.

Bo ta zielona kropka nad myszą w trakcie walk, ktore napotkamy po drodze, obok skarbów,  sprzedawców itp to ilosc naszych akcji możliwych do wykonania w turze czyli tutaj energia.

Użycie przedmiotu zazwyczaj kosztuje nas jeden jej punkt, ale zdarzają się potężne przedmioty kosztujące więcej. Większość przedmiotów to wzmacniacze tych bitewnych,  ale zdarza się czesto broń. Bywają też unikatowe jak ten nóż wampiryczny widoczny na screenie, który przywraca przy dźgnięciu 3 pkt. zdrowia.

O te niestety w początkowych etapach zabawy dość trudno, ale to rougelike więc to normalne.

Postać robi się tak dobra jak nasze umiejętności wykorzystywania znajdywanych przedmiotów. 

Lochy dzielą się na 3 części,  do następnego idzie się schodami. Finał krypta jest po prostu walką z bossem. Po wygraniu lub smierci trafiamy zawsze z powrotem na wzgórze,  gdzie możemy sprzedać przedmioty itp itd.

Fajna na krótsze jak i dłuższe posiedzenia.
Co kto lubi :confused:



Kosmonauta

w Gry

7piorunów

Muszę w koncu przed samym sobą przyznać, że jestem tym zjebem dla, którego miedzy innymi robi się roguelike'i i dungeon crawlery. A najlepiej jak jest to połączone tak jak choćby w "Darkest Dungeon", w którym nabiłem pewnie z 200g, ale jak każdego innego nie ukończyłem na 100%, ani fabularnie bo paradoksalnie jestem za tępy na ten gatunek.

Gatunek obecnie jest bardzo eksploatowany przez wydawców (kasa misiu) więc jest w czym przebierać, aczkolwiek należy pamiętać, że pełnię satysfakcji z każdego tytułu można czerpać dopiero po wielu godzinach obcowania z nim, a zwlaszcza w card buildach jak Balatro, ktorego ledwo zacząłem i odstawiłem bo boję się, że pasjando podobne gowno zajmie mi wieczory na najbliższe kilkaset dni.

Bo graficznie te gry zazwyczaj wyglądają jak gowno, vide najlepszy z nich dla psycholi jak ja, a już napewno pierwszy z gatunku Rogue z 1980r.

Jako, ze szukam uzależnienia (do balatro i tak nikt mnie nie namówi) w tym gatunku to szukam ciągle nowych zaskakujących rogulikeów i tak trafiłem na dzisiejszą propozycję.

Othercide od Lightbulb crew dostępne na steam.

Gra przede wszystkim urzeka specyficznym desingiem. Jest praktycznie czarno biała, a glownym kolorem wyróżniającym się na tle mrocznego otoczenia jest krwista czerwień.

Fabula jak to w gatunku jest bardzo oszczędna.

Z tego co zrozumiałem akcja dzieje się w ostatnich dniach wszechswiata kiedy to zlo przyszlo ostatecznie zniszczyć mityczny całun.

Nie wiem, czy to ten turyński, ale chyba o to troche chodzi.

Jesteśmy ostatnia deską ratunku dla tej dobrej strony i za pomocą przywoływanych Cór (d⁎⁎y Panie, wszędzie d⁎⁎y) wyruszac na misje polegające na ubijaniu wymyślnych demonów.

Gra oczywiście jest turowa, mamy ograniczone punkty akcji na rundę, ktore musimy wykorzystać na działania.

Duże znaczenie ma tu umiejętność RUCH gdyż dziadostwo dokola jest dosc mobilne i trzeba kombinować by nie skończyło się tak, że punkty akcji wykorzystujemy na ruch, a na zadanie obrażeń już nam nie starczy to stoimy odsłonięci jak ta pipa.

Kto grał w gatunek ten zrozumie.

Etapy są podzielone na dni. Tych jest 7.

Siódmego dnia stajemy do walki z bossem, ale możemy go zaatakowac juz kolo 4 dnia gdy pojawia sie na mapie, choc to oczywiście w początkowych godzinach gry nie ma sensu.

Każdego dnia możemy podejmować się kilku proponowanych misji polegających na ubijaniu wrogów. Są podzielone na poziomy trudności, jednak mam wrażenie, że ta zależy od ilości wrogów na danej planszy, a nie ich faltycznej potegi.

Córy mogą zginąć, ale możemy je ożywiać lub przywoływać nowe, ale mnie po kilku godzinach gry tylko dwa razy bylo stać na wskrzeszenie.

C⁎⁎j wie za co się dostaje mityczna monete niezbędną do tego celu. Może po pokonaniu bossa. Jeszcze nie doszedlem.

Problem w tym jest taki, że córy leweluja i śmierć sprawia, że babke na 5 poziomie kładziemy do piachu, przyzywamy (jak nas stac, bo o walute tez ciężko) nową na poziomie 1 i mozemy patrzeć jak demony wysyłają ją do piachu.

Córy dzielą się na trzy klasy, wojownik, strzelec dystansowy i obronca z tarczą, która nie ma umiejętności blokowania, za to może atakowac w zwarciu. W drużynie mogą być maks 4.

Największą bolączką gry jest niewywazony poziom trudności. Raz jeden przeciwnik zadaję po 40-80 obrazen, by za chwilę bez żadnego powodu za⁎⁎⁎ac za 700 i córa idzie w niebyt.

Po kilku godzinach nie zauważyłem tez jakiegoś diametralnego postępu. Dni mijają, a ja pi⁎⁎⁎⁎le sie z ginącymi córami i przed walka z bossem mam drużynę w ilości max 2 córy na 1 poziomie. No nie powalczysz.

Tak, ze poki co przestawiam tę grę jako ciekawostkę, dla graczy, którzy lubią turowe tyci taktyczne naparzanki bez rozbudowanej fabuly jak w jprg.

Poki co 6/10

oczko za klimat.

<=== Tag o takich grach do blokowania

Pokaż więcej komentarzy (2)