@bartlomiej_rakowski pamiętam jak przejeżdżając na trasie Wrocław -karpacz często pokazywał się koleś z mlekiem od krowy. To z 12 lat temu. To mleko miało taki poziom ryzyka, wypije czy nie, więc pytałem gościa czy sam wypije, jak wypijał to brałem, jak nie, to nie :grinning:
Miał jajka, miód, mięso, wszystko. Nie wiem, to zniknęło jakoś szybko.
To był inny typ mleka.
Sam znalazłem mleko, z mlekowity 4.2 % z angielskimi napisami, tylko i wyłącznie.
No wydaje mi się, że zwyczajnie nas "doją" Anglicy. Nie wiem jak.
Nie ma podjazdu to mleko z marketu.
Ja rozumiem, sanepidy, hormony, regulacje jakościowe. Pamiętam też piękne czasy u mojej pra-pra-babci i to, że znała jakiegoś bacę co tam mleko miał. To jest inny smak.
Takie mleko w mikserze robi się na jogurt ;D