razALgulGURU
143piorunówWyjeżdżam sobie dzisiaj z marketowego parkingu, ale to taki parking, gdzie sklepy wokół, to euro RTV, lumpex, Chińczyk, sklep rybny i chyba dywany, czy coś. Jest dużo samochodów, ale nie ma tam takiego ruchu, jak na parkingach biedro/sinsayów itp.
Są więc dwa samochody przede mną, a przed nimi przejście. Idzie sobie po nim facet, ok 70 lat i się przewrócił. Wyłożył się jak dlugi na pasach. Ja patrzę w około, czy mam miejsce żeby wycofać i zjechać na chodnik. Te dwa samochody stoją dalej i nikt nawet okna nie otworzył. Facet się trochę przeczołgał, wstał i oparł się o słupek na chodniku. Samochody pojechały. Ja zjechałem, rozpytałem co się stało i jak się czuję. Powiedział, że mu słabo i dzisiaj akurat jakoś ma problem z chodzeniem i ogólnie szedł na autobus, bo samochód zostawił u mechanika. Odwiozłem chłopa do domu i wsio.
Co jednak jest najgorsze dla mnie, to te dwa samochody... Nikt k⁎⁎wa nawet się nie zainteresował, zero reakcji... Dramat. Muszę się wyżalić, bo mnie to mocno wkurzyło.
#ludzkaznieczulica
@razALgul typowe "jest tyle ludzi, na pewno ktos, inny pomoze". Czytałem kiedys, ze jak jestes w takie sytuacji i np. Ktos zaslabnie I starasz sie mu pomoc. Widzisz ze z typem zle I ze trzeba karetke a wokol Ciebie sa gapie to nie rzucasz "niech ktos zadzwoni po ambulans" tylko wskazujesz na jedn jednaa osobe I mowisz "dzwon po karetke". Inaczej nikt nie zadzwoni
@SignumTemporis to prawda, krótkie rozdzielenie zadań, między poszczególnymi ludźmi. Na kursie pierwszej pomocy to miałem.
To jest norma. Ja przeskakiwałem dwa pasy jezdni żeby pomóc przewróconej kobiecie - samchody jechały wolno obok i "żodyn" się nie zainteresował a upadek widzieli.
Dobrze że lazłem z firmy do sklepu bo babka by sobie sporo poleżała... :confused:
