Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pasta

Lider

w Memy

17piorunów

Poznań, godzina w pół do komina Pasta o serwerowni Michał Białek kończył nocną wartę w serwerowni wykopu. Za oknem zadłużonej willi poznańskie koziołki ocierały się częściami, których Białek wolałby nigdy nie mieć. Przypomniał sobie o żonie, którą widywał głównie w niedzelne poranki. Stękanie ćwiczącego lewicę Kinera dobiegało zza rzędu wykopowych monitorów. Białek automatycznie podłożył ociekające potem dźwięki pod obraz żony osadzonej na knadze Kinera. Intuicja podpowiadała mu, że lekko otyły kolega z pracy przebiera palcami po najkrótszej części ciała oglądając zdjęcia białkowej połowicy na fejsbuku. Nie mylił się. Czuł jednak dziwaczną dumę połączoną z rozbawieniem, które przyniosła mu owa wizja. ,,Puk puk". Pierwsza myśl - Elfik32. Ku⁎⁎⁎⁎zcze, które zrobiłoby wszystko za status moderatora w serwisie. Białek poczuł się ważny. Myśl o zdradzie żony przerodziła się w pewność, że w tę sobotnią noc powstaje dziecko, na które po badaniach DNA nie musiałby wyłożyć ani grosza. Zatliła się w jego biednym umyśle żądza zemsty. Ocknąwszy się wstał i nonszalancko otworzył drzwi. Elfik32. Czarna owca rodu Steckich stała w progu oparta o framugę ze swoim kurewskim uśmieszkiem woźnej. Baletki, krótka spódniczka i motzno zarysowany dekolt jaśniały kontrastującą z nocnym krajobrazem bielą. - wstawiona jak zwykle - pomyślał Białek. Elfik położyła palec na ustach. Białek domyślił się, że odseparowany od świata zewnętrznego Kiner nie usłyszał pukania aktywnej wykopowiczki, która właśnie przyniosła im kanapki. Spod granicy niemieckiej. Elfik sprawnie zzuła obuwie i figlarnie mrugając ruszyła w stronę Kinera. Białek podążał wzrokiem za opalonymi stópkami zmierzającymi w stronę McKinera, nie mogąc powstrzymać wewnętrznego rozbawienia. Za chwilę miał wyjść na jaw fakt, którego nikt z pracowników wykopu osobiście nie widział, choć był świadom jego istnienia. Fakt, który miał zburzyć spokój Kinera na zawsze. Elfik wczołgała się pod biurko i sprawnie wyskoczyła po drugiej stonie. Kiner wybałuszył oczy i odskoczył w tył z naprężonym ku⁎⁎⁎em w ręku. - Ale... Spojrzenia Białka i Kinera spotkały się. Kiner był zażenowany całą sytuacją, o czym świadczył wyraźny rumieniec na jego aryjskiej twarzy. Śmiech Elfika rozniósł się po pomieszczeniu. - Mała pała jak na administratora. - powiedziała Elfik, ledwie powstrzymując śmiech. Kiner spąsowiał bardziej. Ręce machinalnie powędrowały w stronę rozporka, gdy podchmielona Elfik rzuciła się w tę samą stronę. - Zostaw. - powiedziała stanowczo. Zaskoczony Kiner wypuścił pytonga z ręki. Dziesięciocentymetrowy organ bezwładnie opadł lekko kołysząc się na boki, gdy Elfik doskoczyła do sparaliżowanego grubaska niczym wygłodniała kura i stanowczym ruchem opuściła nieco za duże spodnie. Od czasu nieudanego eksperymentu z rurkami Kiner powrócił bowiem do starych nawyków, co ułatwiło wykopowiczce zadanie. - Jesteś pijana. - wystękał, gdy Elfik chwyciła go za lekko przywiędniętą pałę i chichocząc zaczęła prowadzić w stronę Białka, który obserwował sytuację z zaciekawieniem. Programista nie protestował jednak zbyt zaciekle. Był to pierwszy raz, kiedy kobieca ręka spoczęła na jego wypustce. Było to niewątpliwie ciekawe doznanie, gdyż sam Kiner zdawał się zapomnieć o dziwnych okolicznościach, w jakich doszło do tego przełomowego momentu. Białek nie mógł już powstrzymać rozbawienia, obserwując zesztywniałego Kinera kroczącego za dzierżącą jego orzeszek Elfikiem. Wybuchnął serdecznym śmiechem, mimowolnie puszczając krótkiego bąka o dosyć wysokiej tonacji. - Przepraszam, - rzekł Białek przez łzy - ale nie bardzo rozumiem sytuację. Elfik puściła kinerowe przyrodzenie i kołysząc biodrami powoli podeszła do administratora o podkrążonych od pracoholizmu oczach, zalotnie kręcąc loczek wydłubany spod natapirowanej burzy blond włosów. - Nie planowałam tego. Zawsze byłam spontaniczna. - wyszeptała prowokacyjnie, gmerając już teraz palcami w okolicy guzików różowej koszuli Białka. Kiner zastygł jak posąg w centrum serwerowni. Nie zdawał sobie sprawy, jak komicznie wyglądał z opuszczonymi do kostek spodniami kupionymi przez mamę w second-handzie, z włosami łonowymi w nieładzie i zaczerwienioną od uścisku knagą smętnie zwisającą między otłuszczonymi udami. Poczuł ukłucie zazdrości widząc pierwszą kobietę, której pozwolił się dotknąć, z zapałem liżącą opalony tors Białka. To on powinien być na jej miejscu. Białek zamknął oczy, czując wilgotne pociągnięcia elfikowego języka po swojej klacie. Nie była to zdrada, był to gwałt. Stąd też, domyślając się dalszego przebiegu sytuacji, nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Aby jednak im zapobiec, wyobraził sobie że jego żona jest właśnie posuwana przez murzyna. ,,Co za k⁎⁎wa" - pomyślał. Czuł się całkowicie oczyszczony z zarzutów. Elfik przeszła do lizania twarzy, by w końcu zbliżyć się do ucha Białka. - Wiesz, do czego tasował twój kolega? - szeptnęła, po kurewsku przenosząc wzrok na jego twarz. - Do zdjęć twoich przeróbek zrobionych przez... - Nie kończ. - przerwał jej ...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Tytan

w Heheszki

25piorunów

Przypomniałem sobie o najbardziej zabawnej paście jaką znam, więc kradnę i wrzucam xD

Wierzcie lub nie, ale raz byłem aresztowany na jedną noc z powodu błędów ortograficznych, w dodatku nie moich xD

Był u mnie na osiedlu taki typek, zresztą z nim do podstawówki chodziłem, który miał ksywę GŻEGŻUŁ, bo raz taki podpis nasprejował na ścianie, podczas, gdy na nazwisko miał Grzegrzółka xD

Gżegżuł już w podbazie nie był zbyt bystry, a różnej maści substancje odurzające przyjmowane przez niego systematycznie od początku gimbazy nie poprawiły jego kondycji intelektualnej. Był oczywiście 100% sebixem i z samej gimbazy go wyjebali z dwa razy. Potem zaczął napierdalać jakieś dziesiony, kraść radia itd. Natomiast jako, że ja byłem "swój", bo mnie kojarzył z podbazy i ośki, to kontakty mieliśmy dobre i raz czy dwa rozpiliśmy nawet razem browar.

Pewnego wieczora szedłem do sklepu, na ławce siedzi Gżegżuł z jakimś ziomkiem, pozdrawia mnie ELO MORDECZKO i zagaduje, czy ma dem szluge. Dałem, stanąłem z nimi, palimy i gadamy co tam - jak tam. Nagle z krzaków wychodzą bagiety i się burzą, że przy ławce stoją butelki po alko - nie wiem, czy Gżegżuł to wcześniej wypił czy ktoś inny, no ale stały. Wiadomo, od razu spisywanie, ja daję dowód, a Gżegżuł mówi, że nie ma dokumentów.

NO DOBRA TO PAN POD DANE I MY SPRAWDZIMY PRZEZ CENTRALE. W11 TU 301 ODBIÓR, SPRAWDŹCIE NAM DELIKWENTA. JAK NA IMIE?

SEBASTIAN

NAZWISKO?

GŻEGŻUŁKA

JAK?

GRZEGŻÓŁKA

GŻE-GRZU-ŁKA, PRZYJĄŁEŚ MARIAN?

<z krótkofalówki> WEŹ PRZELITERUJ

GIE JAK GRAŻYNA... JAK SIĘ TO PANA NAZWISKO PISZE?

W tym momencie ja już parsknąłem śmiechem, a bagietmajster wkurwiony

A PANU CO TAK WESOŁO? ZARAZ KIESZENIE SPRAWDZIMY

Teraz wchodzi Gżegżuł

NO GRZEGŻÓŁKA

NO ALE JAKIE 'ŻET' SIĘ PYTAM?

Z KROPKĄ CHYBA

MARIAN ODBIÓR SPRAWDŹ NAM GŻEGŻUŁKA PRZEZ ŻET Z KROPKO

<z krótkofalówki> GŻE-GŻ.... A JAKIE 'Ó'?

Teraz już k⁎⁎wa nie wytrzymałem i ryknąłem im śmiechem prosto w twarz. Ci bagietmajstrzy już byli niesamowicie wkurwieni sytuacją, więc

OOO A WIDZĘ, ŻE KOLEGA TO TROCHĘ ZA DUŻO DZISIAJ WYPIŁ. POJEDZIEMY NA ALKOMAT

Wezwali k⁎⁎wa radiowóz, czekamy w piątkę, a Gżegżuł siedzi na ławce i zapatrzony w chodnik pod nosem sylabizuje szeptem swoje nazwisko, licząc sylaby na palcach xD

GŻE-GŻUŁ-KA, GŻE-GRZÓ-ŁKA, GRZE-GRZUŁ-KA

Więc ja dalej kisłem, a bagiety coraz bardziej się wkurwiały, że niby się z nich śmieję xD W końcu zapakowali mnie do bagietowozu i powieźli na owiany złą sławą komisariat przy ulicy Malczewskiego, którego gościnne progi, jak wkrótce miało się okazać, stały się na kolejnych kilkanaście godzin zarówno moim domem, jak i miejscem kaźni. Co opiszę jutro, elo.

Podjeżdżamy na komisariat, wprowadzają mnie na dyżurkę, ale ich przez radio wydzwonili, że gdzieś znowu mają jechać, więc mnie tylko oddali typowi ,co na tej dyżurce siedział

WEŹ GO NA ALKOMAT

A CO ZROBIŁ?

WESOŁEK TAKI K⁎⁎WA, PODŚMIECHUJKI Z FUNKCJONARIUSZY. WIDAĆ, ŻE NADŹGANY

Typ mnie przejął, zaprowadził do pokoju z alkomatem, gdzie siedział jakiś inny policjant

WEŹ GO ZBADAJ, PATROL OBRAŻAŁ NA⁎⁎⁎⁎NY

Wydmuchałem 0.3 promila, bo przed wyjściem z domu wypiłem z dwa piwa, a jak szedłem do sklepu po więcej to właśnie Gżegżuła spotkałem. Typ mi dał wynik na paragonie, zaprowadził do takiego pokoju, gdzie było kilka klatek a przed nimi stolik i kazał w jednej z tych klatek siedzieć, ale drzwi od niej nie zamknął. Siedzę, czekam, w klatkach obok jakieś seby i żule pozamykane też czekają. Mnie nie zamknęli, bo gołym okiem widać, że im nic nie zrobię ani nie spierdolę xD

Po chwili przyszedł policjant, taki k⁎⁎wa brzuchaty były ZOMOwiec z wąsami koło 50tki, jak z filmów xD

TY NA PRZYSTANKU NA⁎⁎⁎⁎NY KRZYCZAŁEŚ HWDP JAK ZOBACZYŁEŚ RADIOWÓZ?

NIC Z TYCH RZECZ, PANIE WŁADZO, JA GRZECZNY CHŁOPAK HEHE

TA? NO TO ZARA K⁎⁎WA ZOBACZYMY, SIADAJ TU KONDONIE

Ja już obsrany, że tu się sprawy rozwijają jak w jakiejś k⁎⁎wa Symetrii - co jakiś bagieciarz przyjdzie, to mnie oskarża o coraz cięższe zbrodnie, zaraz będzie, że policjanta nożem pchnąłem xD

Posadził mnie przy tym stoliku, wyjął protokół, z 5 minut coś tam pisał bez słowa, a potem zaczął hehe przesłuchanie i pyta co odpierdoliłem. Chciałem go podejść chwytem retorycznym, że najpierw takie niby niezwiązane pytanie zadam, a potem się rozsupła cała kwestia, on się zaśmieje serdecznie, poklepie mnie po plecach, powie SORY MŁODY POMYŁKA HEHE i mnie puszczą. No to walę z grubej rury zabiegiem retorycznym, czy wie, jak się pisze Grzegrzółka.

Oj k⁎⁎wa, nie zadziałało. Jeb-jeb-jeb-jeb-jeb, jeszcze nie zdążyłem odpowiednio zaakcentować ostatniego słowa, a już mnie z plaskuna po mordzie wychlastał jak jakiś k⁎⁎wa Obeliks rzymianina.

Wszystkie patologi co siedział zamknięte w klatkach dookoła skoczyły do krat i drą mordę EEEE ZOSTAW K⁎⁎WO CHŁOPACZYNE i się rzucają jak w zoo xD Zrobił się taki kociokwik, że pół komendy się zleciało i napierdalają pałkami w te kraty, żeby sebów uspokoić, co w sumie tylko podnosiło napięcie. Wobec mnie została podjęta błyskawiczna decyzja

JAK NA⁎⁎⁎⁎NY JEST TO I TAK Z NIM K⁎⁎WA NIE MA CO GADAĆ DZISIAJ, DAWAJCIE GO NA DÓŁ, WIDZICIE CO TUTAJ NAM NAODPIERDALAŁ

Na dołek trafiałem więc już jako animator niepokojów społecznych i buntów więziennych xD

Na dołku mi zabrali sznurówki, telefon, pasek, potem hehe przysiady, czyli mówiąc wprost zaglądanie w d⁎⁎ę xD Potem jeb do celi. Nie powiem, moim pierwszym zmartwieniem było jak wytłumaczę mame, że wyszedłem do sklepu i wróciłem następnego dnia, a drugim, czy mnie tam pod celą ktoś nie wyrucha xD

W celi siedziało dwóch typów w średnim wieku. Powiedziałem tylko SIEMA i siadam na swoje hehe kojo, czyli kawałek betonu wystający nad podłogę xD Wypytywali się ogólnie co tu robię, to powiedziałem, że za obrazę funkcjonariusza xD 15 minut nie minęło i jeszcze nam dorzucili dla towarzystwa jednego z tych sebów, co siedział wcześniej w klatce koło mnie, a potem w mojej obronie wyklinał policjantów.

NO MAŁOLAT DOBRZE Z NIMI POJECHAŁEŚ SZTYWNO TRZEBA SIĘ TRZYMAĆ K⁎⁎WA I SIĘ NIE ROZJEBAĆ, PI⁎⁎⁎⁎LIĆ POLICJE CAŁY CZAS BO TO GESTAPO JEBANE

I zaczyna do mnie jechać taką grypserą, że może co trzecie słowo rozumiałem i zazwyczaj było to K⁎⁎WA xD W swoim wywodzie czasami robił pauzy, jakby oczekując mojej wypowiedzi, więc wtedy mówiłem tylko

NO, DOKŁADNIE ZIOMUŚ, J⁎⁎AĆ K⁎⁎WY

Na szybko wykminiłem, że J⁎⁎AĆ K⁎⁎WY jest sformułowaniem dosyć ogólnym, pozostawiającym pewne pole do interpretacji -dyskutant ma prawo sobie pomyśleć, że mam na myśli dokładnie te same k⁎⁎wy co on, czyli że się z nim zgadzam xD podczas, gdy w rzeczywistości nie miałem pojęcia co mówi xD Tę technikę zastosowałem zresztą z powodzeniem kilka miesięcy później, gdy idąc nocą przez pewną niewielką miejscowość zostałem przez lokalnych kibiców zapytany za kim jestem, ale o tym innym razem xD

Zadziałało to bardzo dobrze, ale niestety rozmowa zaraz zeszła na to, kto kogo zna, a tak się składa, że ja nie znam nikogo.

TY MAŁOLAT A KOGO ZNASZ

YYY EEE NOOOO GŻEGŻUŁA ZNAM

A TO JA GO NIE ZNAM, A ADIEGO ZNASZ?

NOOOO CHYBA COŚ KOJARZĘ, ALE ZNAM JESZCZE TAKIEGO ZIOMKA CO Z GŻEGŻUŁEM SIĘ BUJA, TYLKO KSYWY ZAPOMNIAŁEM, NO TAKI ŁYSY - miałem tutaj na myśli typa, który siedział z Gżegżułem na ławce jak mnie zawinęli xD

TEN ŁYSY CO PRZY POLACH MIESZKA, TEN OD NORBIEGO?

NO NO CHYBA TEN

Czułem, że długo tak nie pociągnę i zaraz nieopatrznie skłamię, że znam kogoś, kogo znać nie powinienem, bo na przykład jest z moim towarzyszem niewoli skonfliktowany, ew. nie trzymał się sztywno cały czas i się rozjebał.

Na szczęście rozmowę przerwał policjant, który wszedł do celi i ogłosił, że mamy zapierdalać po koce i materace i możemy iść do kibla zapalić szluga. Ja szlugów nie miałem, bo to je między innymi szedłem kupić jak spotkałem Gżegżuła, ale Seba spod celi kazał jednemu z dwóch pozostałych współwięźniów nas poczęstować xD

Z tymi dwoma typami była taka opcja, że jeden miał sprawę za to, że kopnął psa sąsiadki, bo się z nią kłócił na klatce i pies na niego szczekał. Ona mu założyła sprawę, ale on zmienił adres i nikomu nie powiedział, więc nie dochodziły do niego przez rok wezwania na rozprawy i w końcu za nim wysłali list gończy xD Systemowi administracyjno-mundurowemu objawił się dopiero, jak dostał pracę w jakimś supermarkecie i go zgłosili do ZUS i wtedy po niego przyszło z 6 tajniaków do tej jego Żabki, bo w końcu wielki bandyta, od roku poszukiwany xD

Drugi typ był jeszcze lepszy, bo sobie urządził na imieninach ciotki mortal kombat z familią xD Z tego co opowiadał wychodziło, że u nich każde spotkanie rodzinne kończyło się MMA i istniała nawet nieformalna sieć sojuszy, która jednak była dynamiczna jak w Grze o Tron xD

Z NIMI TO TAK ZAWSZE. WESOŁYCH ŚWIĄT, BUZI-BUZI, JEDNA FLASZKA, DRUGA, A POTEM SIĘ ZACZYNA PROSZEM JA CIEBIE BANDEROZA. A TEN SK⁎⁎⁎⁎SYN MÓJ BRAT, TO JESZCZE JAK NA WIELKANOC SIĘ NAPIERDALALIŚMY ZE SZWAGREM I JEGO SYNEM, TO ZA MNĄ BYŁ, TEGO SIOSTRZEŃCA RÓWNO NAPIERDALAŁ, A TERAZ MNIE K⁎⁎WA KRZESŁEM PRZEZ PLECY. MNIE, WŁASNEGO BRATA! JA JUŻ NIE MAM BRATA!!!

Potem dostaliśmy do jedzenia ten słynny chleb ze smalcem, o którym pamiętał Wilku WDZ w utworze pt. Nienawiść i poszliśmy spać. Rano mnie zabrali z dołka i kazali spierdalać do domu. Jeszcze na koniec zapytali

I CO, NAUCZYŁEŚ SIĘ CZEGOŚ?

TAK

NO I DOBRZE,

Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, bo w końcu dowiedziałem się od Seby spod mojej celi, że sztywno się trzeba trzymać k⁎⁎wa i się nie rozjebać.

Kompan2piorunów

@B3loza Nie wiem, czy to ludzie są aż tak głupi, czy to sprawa agencji wywiadowczych i kontrwywiadowczych. Dosłownie nic nie można powiedzieć o ukraińcach. A już wspomnieć o ich niechlubnej historii, to tak jakby z automatu zostać zbrodniarzem.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Gównowpis

3piorunów

Posłuchaj mnie uważnie, jutro o 19:45 masz samolot do meksyku. Bilet wyśle Ci zaraz na e mail. Gdy wyjdziesz z lotniska pod czerwoną budką telefoniczną jest skrytka, otwórz ją tajnym hasłem : hajduszoboszlo. W niej znajdziesz nowy dowód osobisty, 3000 pesos i kluczyki do mieszkania na przeciwko. Od dziś nazywasz się Juan Pablo Fernandez Maria FC Barcelona Janusz Sergio Vasilii Szewczenko i jesteś rosyjskim imigrantem z Rumuni. Pracujesz w zakładzie fryzjerskim 2 km od lotniska. Powodzenia, zapomnij o swoim poprzednim życiu i pod żadnym pozorem się nie wychylaj, zerwij wszystkie kontakty, nawet z obsługą klienta z polsatu.

Koneser

w Heheszki

7piorunów

Autor pasty: **Pisma procesowe napisane na odpierdol**

Dużo osób narzeka na profesję prawnika, na stres, ilość obowiązków, na wynagrodzenie za urzędówki i narastający brak solidarności wśród kolegów po fachu. Ale to wszystko nic, bo najgorsi w tym zawodzie są grzybiarze. Grzybiarze-juryści w ogóle się nie ukrywają, grzybiarza w sądzie poznasz od razu. Brudne łapska, mały nożyk w kieszeni, teczka dziwnie rozjebana po bokach, jak gdyby ktoś tam próbował upchnąć koszyk oraz śmierdzące maślakami akta. Na dodatek goście notorycznie spóźniają się na rozprawy, bo jak tylko po drodze zobaczą las, to z miejsca próbują wpierdolić się tam swoim dżipofiatem 4x4. Potem siedzą przed salą z telefonami w ręku i wzajemnie pokazują sobie znalezione okazy, rzucając teksty jak z taniego pornosa - "O, ten jest naprawdę wielki!", "Jaki korzeń!", "Ale wielkolud!", itd. Grzybiarstwo to zresztą ekshibicjonizm w czystej postaci. Grzybozbokom nie wystarczy przecież, że mają grzyba, muszą go przede wszystkim pokazywać innym i to właśnie z tego czerpią, niemalże seksualną satysfakcję. Poza sezonem można ich jeszcze jakoś przeżyć, typy zamykają się w sobie, zapadają wewnętrznie, jak jeże w sen zimowy, ale w sezonie - masakra.
Siedzimy dziś sobie na rozprawie w Nowym Targu, gdzie zwykłe rzeczy nie dzieją się zbyt często. Sprawa sporna jak lądowanie obcych w Emilcinie. Niby jeszcze cywilna, ale wystarczyłoby zostawić na pięć minut klientów bez opieki, to zrobiłaby się karna. Sąd nawet nie proponuje ugody, tylko mocno trzyma w ręku młotek, żeby w razie czego bronić siebie i protokolantki. W pewnej chwili trzeba jednak przerwać rozprawę bo w sąsiedniej sali tak mocno wiercą, że nic nie słychać. Kto był w sądzie, ten się nie dziwi - w sądzie zawsze gdzieś napierdalają wiertarami z taką intensywnością, jakby próbowali dokopać się do Balroga i go przesłuchać.
Wychodzimy więc na korytarz, siedzimy i czekamy. Mój klient - niestety też grzybiarz, wyciąga telefon - oczywiście z dorodnym prawdziwkiem na tapecie i zaczyna mi pokazywać.
"- O, ten jest naprawdę wielki!" - mruczę pod nosem, żeby mu było miło, bo sprawa jest skomplikowana, a to Nowy Targ i jak zaraz ogłoszą wyrok, to może przestać być taki zadowolony (przynajmniej, do zakończenia postępowania w drugiej instancji). Dokonywaną przezeń myko-prezentacją zaciekawia się jednak pełnomocnik strony przeciwnej, typowy "grzybdwokat".
"- Jaki korzeń!" - wrzeszczy nam nagle nad głowami.
"- Nooo..." - klient uśmiecha się z zadowoleniem - "Sam rwałem...".
Jego przeciwnik choć wrogi i niechętny jak władze Krakowa niezależnym dziennikarzom, chyba też jest grzybiarzem, bo zerka swojemu pełnomocnikowi przez ramię.
"- Tu w brzezinach za Starym Baciorkiem zbierałeś?" - pyta.
"- Nie myśl, k⁎⁎wa, że ci powiem" - odpowiada klient, wbrew pozorom - wcale bez specjalnej agresji.
- "Tu w brzezinach rwałeś..." - jego przeciwnik już wszystko wie.
- "Ale wielkolud!" - słyszę nagle głos protokolantki, która chyba miała nas z powrotem zaprosić na rozprawę (bo najwyraźniej albo skończyła się ropa w wiertarkach, albo akurat zmieniała się wachta wiercących krasnoludów), ale przypadkiem dostrzegła dorodnego grzyba w telefonie mojego klienta i najwyraźniej nie mogła się powstrzymać.
Ale to nie koniec!
Z sali rozpraw, już w todze i w łańcuchu na szyi - naraz wypada sam Sąd!
"- Niech Pan pokaże!" - krzyczy. - "Tu w brzezinach za Starym Baciorkiem było rwane!?" - dopytuje gorączkowo. "- Na zasadzie art. 236 § 1 w zw. z 232 k.p.c. zobowiązuję Pana do odpowiedzi!"
Ja, jakoś się wyślizgnąłem z tego zbiegowiska, żeby mnie czasem nie zadusili, ale półprzytomny jeszcze słyszę, jak wszyscy grzybo-zbiegowicze zgodnie ustalają pomiędzy sobą:
"- To co? Szybka ugoda i do lasu!"
"- No jasne, szybka ugoda i do lasu!"
Sam nie wiem co o tym myśleć. Chyba jednak kupię sobie Atlas Grzybów.

Osobistość

w Pasty i imby insternetowe

2piorunów

Wczorajszego popołudnia wpadł do naszej apteki sympatycznie wyglądający łysiejący czterdziesto-coś-latek. Stał w kolejce, rozglądał się nerwowo na boki, czytał raz po raz żółtą karteczkę, no recepta życia. Odstał swoje, obejrzał za siebie i wypalił hardo:
- Poproszę sildenafil w tabletkach.
O, takiego to tutaj dawno nie miałem.
- Może Pan powtórzyć głośniej? - powiedziałem. Facet wyraźniej wycedził:
- Poproszę SIL-DE-NA-FIL.
- Sildenafil? W sensie Viagrę, lek na IMPOTENCJĘ? - powtórzyłem głośno i wyraźnie.
Facet poczerwieniał na łysince. Pokiwał tylko głową, wyraźnie nie drążąc tematu.
- No dobra, zaraz poszukam. Gdzie my to... MAGDA! Pamiętasz gdzie trzymaliśmy LEKI DLA IMPOTENTÓW? - wrzasnąłem na zaplecze
- Petentów? - odkrzyknęła koleżanka - Nie słyszę, powtórz.
- IMPOTENTÓW!
- Komponentów? GŁOŚNIEJ!
- IM-PO-TEN-TÓW, no jak komu PRĄCIE NIE SZTYWNIEJE, WZWODU nie może osiągnąć!
- A, no tak, już idę, już szukam!

Nie musiałem długo czekać. Ktoś z kolejki podchwycił:
- Ludzie, słyszeliście? Facetowi NIE STAJE!
I się zaczeło: najpierw chóralne: "uuuUUUuuu!!!", potem:
- Konar mu nie chce zapłonąć i nie ma fiku-miku?
- Nie ma fiku-miku!
- Fiku-miku na patyku, a patyczek giętki! Tak się nie da!
- Mały problem, problemcio, gięciutki problemik, hehe!

Facet zaczerwienił się na łysince i spurpurowiał na twarzy. Wyraźnie wkurzony odwrócił się do kolejki:
- No proszę państwa, możecie mnie zostawić w spokoju? To… to normalna przypadłość medyczna w tym wieku!
Starsza pani z końca kolejki pokręciła głową:
- Nie, panie kochany, tu się nie zgodzę. Pamiętacie tego listonosza Henia? Siedem dych miał na karku, jak zginął, a stał mu na zawołanie do końca jego dni. Jeszcze tydzień przed jego pogrzebem stukał tak, że aż żyrandol spadł piętro niżej!
- Oj tak – westchnęła inna – Żelazny Henryk! Pamiętam doskonale, całe osiedle pamięta. Co trysnął, to trysnął! Ileż to dzieci spłodził, ile rogów doprawił, a jak na patelni się znał!
- Ale to był mężczyzna prawdziwy, a nie mężczyzna-parodia.
- Ech, Żelazny Henryk to tężyzna i marka była, a nie, tfu, IMPOTENT.

Facet zgrzytał zębami, myśląc wyraźnie nieskutecznie nad jakąś ripostą. Łysinka parowała z wysiłku. Jakiś mały chłopiec z kolejki zapytała mamy:
- Mamusiu, a co to jest impotent?
- To ten pan. Taki pół-mężczyzna. Nie pokazuj palcem.
- Ale ja nigdy nie spotkałem impotenta. Proszę pana, czy trudno zostać impotentem?
Facet konsekwentnie ignorował kurdupla, ale ten nie dawał za wygraną.
- Pan aptekarz mówił, że nie może pan osiągnąć wzwodu, co to znaczy?
- MOŻE PANI TRZYMAĆ TEGO GÓWNIARZA NA SMYCZY? - warknął impotent.
Babka na to oburzona:
- Nie dość, że mu nie staje, wzwodu nie osiąga, to jeszcze gbur i wariat. Synku, nie słuchaj tego impotenta.

Magda przyniosła w końcu upragnione pudełko. Facet warknął:
- Co tak długo!?
- Wie pan, nieczęsto miewamy tu pacjentów z podobnymi problemami. Pańskie problemy ze wzwodem to wyjątek, a nie reguła, to i leki głęboko schowane. Wie pan jak to stosować? Bierze pan jedną tabletkę przez planowanym stosunkiem ze swoim partnerem...
- partnerką! – warknął.
- ...albo własnoręczną stymulacją prącia. Wie pan, masturbancją, czyli onanizmem. Nie mieszać z alkoholem. Sto dziewiećdziesiąt dziewięć złotych, groszy dziewięćdziesiąt dziewięć.

Facet rzucił szybko dwie stówy, wymamrotał jakieś "dziękuję" i wybiegł, nie czekając na grosika na szczęście i paragon. Kolejka odprowadziła go rozbawionym wzrokiem, pokazując po drodze gest żałośnie zginanego małego paluszka. Starsze panie dalej wzdychały za Żelaznym Henrykiem, narzekając na impotencję obecnych pokoleń.
Następna w kolejce była taka młoda dziewczyna. Nachyliła się do mnie i mówi cichutko:
- Poproszę podpaski i coś na grzybicę intymną.
- Może pani powtórzyć głośniej?

Praca farmaceuty to coś więcej niż -tylko- praca. To powołanie i misja.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w Memy

8piorunów

"Rok 2022
PiS dalej odbiera smak życia
Tym razem padło na Żabki
Wchodzi ustawa, że tylko sklepy z dewocjonaliami mogą działać w niedziele
SmutnaŻaba.xD
Niedziela kilka dni później
Wracam z rodziną z kościoła, bo trzeba
Widzę zielony neon, pod nim tabliczka otwarte
Ociebaton.jpg
Podbiegam sprawdzić, matka drze ryja, że mielone u babci
Mały tłum ludzi z niedowierzaniem zerka do sklepiku
Ekspedientka pomiędzy gumami do żucia a hot-dogami rozkłada różańce
Konflikt zażegnany
Kilka miesięcy później
HeHe Mati, teraz to mamy tego płaza
Wchodzi ustawa, że w niedziele tylko sklepy co są na terenie miejsc kultu
Jakoś dwa dni później obok pieczywa układają pierwsze kapliczki
Jezus jest zielony
Maryja trzyma gazetkę z promocjami za żapsy
Zysk rośnie, bo część ludzi wpada się pomodlić i od razu kupują rzeczy
Polska zatrzęsła się, jak KK ogarnął co i jak
Trzask.wav
Zwołali jakieś nocne posiedzenie
Nuncjusz grzmi z mównicy, że herezje
Ministerstwo Sprawiedliwości zaczęło nawet płacić stażystom, żeby coś wymyślili
Ustawa_3.pdf
Tylko osoba ze święceniami może sprzedawać w niedzielę
Żabka była już przygotowana
1/3 księży została podkupiona wcześniej
Połowę pracowników wysłali do seminarium
I jeszcze zarejestrowali związek wyznaniowy
W mediach mowa o wojnie
Sejm przepycha kolejne ustawy
Każda gorsza od poprzedniej
Żabka zaczyna prowadzić spowiedź
Za każdy grzech dostajesz 10 żapsów
Msze są codziennie o 8 i 15
Śluby są w alejce obok alkoholi
W zamrażarce z lodami trzymają trupy do pogrzebów
Już 3 lata biją się o to
Żabki to jedyne działające firmy w kraju
Państw zablokowało wszystko inne kolejnymi ustawami antypłazowymi
Nawet USG jest łatwiej z Żappki ogarnąć
Prezydent zwołuje orędzie
Mamy prezydenta?
A no tak, były wybory
W żabce, bo lokale nie miały odpowiednich pozwoleń xD
Andrzej Duda staje w telewizji
Jest ubrany w zielony garnitur
Czekaj, on nie był z PSLu
Cały kraj obserwuje to co zrobi
Prezydent uśmiecha się
Wyciąga telefon i pokazuje zieloną aplikację
W tym tygodniu długopisy w wielosztuce"

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Gry

8piorunów

Znacie to uczucie, kiedy Wasza postać jest już całkiem silna i ma stosunkowo dobre eq, i czujecie się jak młody bóg, zdolni do heroicznych czynów? I wtedy wchodzi on, cały na czarno, diabeł z piekła rodem, dzika świnia wysłana przez samego szatana, król wieprzy i herold belzebuba, mobilna maszyna śmierci i zniszczenia, zdolna do anihilacji całych cywilizacji, zabijająca samym oddechem, który smrodem przypomina swąd spalonych ogniem piekielnym ciała grzeszników, którzy śmieli mieć czelność nazywać siebie bohaterami?...

Przedstawiam Wam Pumbę. Chory żart programistów serii AC. Ile razy mnie ten knur za⁎⁎⁎ał - nie mam pojęcia. Przy pierwszej setce przestałem liczyć. Ale, koniec konców udało mi się ostatecznie wygnać tego demona do najgłębszych czeluści hadesu. Także, pijcie ze mną nektar tomki!

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kosmonauta

w Pasty i imby insternetowe

5piorunów

-bądź synem mojego ojca
-ojciec ma firmę ogrodniczą
-firma specjalizuje się w sprzedaży ziemi ogrodniczej i kamieni
-inne rzeczy też są, ale teraz nieistotne
-chciej dokoksować firmę, wiesz młody jesteś, to ty w te internety umiesz, może ktoś coś kupi
-no to pyk, sklep internetowy
-jakoś idzie, ktoś coś kupił, mamy pierwszych klientów
-czym to wysłać, czym to wysłać
-kurier płatny od kilograma, a kamienie to jednak ważą jakby ktoś co najmniej kamienie nosił
-PACZKOMATY
-w paczkomacie byle żeby się zmieściło na wymiar, waga to tam kij
-firma oszczędza na wysyłce
-klienci stonks, bo nie przepłacają za dowóz
-ludzie kupują ziemię i kamulce jakby mieli kłaść drugą warstwę na cmentarzu
-wrzucaj energicznie kamienie do paczkomatu coraz częściej
-cały paczkomat zapchany worami z ziemią
-wśród dostawców z paczkomatu krążą legendy o PRZEKLĘTYM PACZKOMACIE NA BRONOWICACH
-jak jeden kurier pozna ten rejon, to tylko szuka jak tam nie jechać
-zawsze wysyła się dostawców lvl 19, żółtodziobów, niech oni się pieszczą z worami z podłożem do różyczek
-kto normalny hurtowo pakuje rozdrobnione głazy do paczkodziupli
-interes idzie przez rok
-12 miesięcy zarzucania skałą przesyłkomatu
-kurier, którego najczęściej tam wysyłali przechodzi załamanie nerwowe, kamulce śnią mu się po nocach, krzyże krzyczą że już dość, już koniec
-typ nie wytrzymuje, przenosi się do innej firmy
-w międzyczasie firma twojego ojca wystrzeliwuje w kosmos, przerasta oczekiwania, bitches love stones, gruz wędruje na całą Polskę
-
-nie ma bata, tyle żwiru się nie zmieści do paczkomatu
-podpisz umowę z firmą kurierską
-trade offer, you receive kamienie, I receive dostawę
-pierwszy odbiór, przyjeżdża kurier
-proszę bardzo, tu od groma kilo ziemi i jeszcze tamte menhiry do zabrania
-kurier blednie, prawie schodzi na zawał, po czym zaczyna krzyczeć
-TO TY !!!1!11!
-typ płacze, w histerii mamrota tylko coś o kamieniach, paczkomatach
-coś o Syzyfie, gość też chyba jest z biznesu Głaz sp. z o. o.
-BURŻUJE JEDNE KAMIENIE KUPUJĄ PRZEZ INTERNET we łbach im się przewraca, potem to wozić muszę, co to mało kamieni na polach czy co
-kurier zrywa czapkę, przeklinając wraca do furgonetki, odjeżdża z wpienieniem stulecia
-chłop przepadł jak kamień w wodę
-kij ci w oko i kotwica w plecy, wykolejeńcu ty, nie masz co robić tylko kamienie sprzedawać
-popatrz na telefon
-spójrz na zamówienia na jutro
-szykuje się dwa razy tyle towaru
-żal ci kuriera
-niech mu ziemia lekką będzie
-przemyśl swoje życie
-może warto handlować czym innym
-pomysł.jpg
-genialne, to jest to, w to idę
-MAGNESY NEODYMOWE

Pokaż więcej komentarzy (3)

Wirtuoz

w Gównowpis

8piorunów

Michał Białek kończył nocną wartę w serwerowni wykopu. Za oknem zadłużonej willi poznańskie koziołki ocierały się częściami, których Białek wolałby nigdy nie mieć. Przypomniał sobie o żonie, którą widywał głównie w niedzelne poranki.
Stękanie ćwiczącego lewicę Kinera dobiegało zza rzędu wykopowych monitorów. Białek automatycznie podłożył ociekające potem dźwięki pod obraz żony osadzonej na knadze Kinera. Intuicja podpowiadała mu, że lekko otyły kolega z pracy przebiera palcami po najkrótszej części ciała oglądając zdjęcia białkowej połowicy na fejsbuku. Nie mylił się. Czuł jednak dziwaczną dumę połączoną z rozbawieniem, które przyniosła mu owa wizja.
,,Puk puk".
Pierwsza myśl - Elfik32. Ku⁎⁎⁎⁎zcze, które zrobiłoby wszystko za status moderatora w serwisie.
Białek poczuł się ważny. Myśl o zdradzie żony przerodziła się w pewność, że w tę sobotnią noc powstaje dziecko, na które po badaniach DNA nie musiałby wyłożyć ani grosza. Zatliła się w jego biednym umyśle żądza zemsty. Ocknąwszy się wstał i nonszalancko otworzył drzwi.
Elfik32. Czarna owca rodu Steckich stała w progu oparta o framugę ze swoim kurewskim uśmieszkiem woźnej. Baletki, krótka spódniczka i motzno zarysowany dekolt jaśniały kontrastującą z nocnym krajobrazem bielą. - wstawiona jak zwykle - pomyślał Białek.
Elfik położyła palec na ustach. Białek domyślił się, że odseparowany od świata zewnętrznego Kiner nie usłyszał pukania aktywnej wykopowiczki, która właśnie przyniosła im kanapki. Spod granicy niemieckiej.
Elfik sprawnie zzuła obuwie i figlarnie mrugając ruszyła w stronę Kinera. Białek podążał wzrokiem za opalonymi stópkami zmierzającymi w stronę McKinera, nie mogąc powstrzymać wewnętrznego rozbawienia. Za chwilę miał wyjść na jaw fakt, którego nikt z pracowników wykopu osobiście nie widział, choć był świadom jego istnienia. Fakt, który miał zburzyć spokój Kinera na zawsze.
Elfik wczołgała się pod biurko i sprawnie wyskoczyła po drugiej stonie. Kiner wybałuszył oczy i odskoczył w tył z naprężonym ku⁎⁎⁎em w ręku. - Ale...
Spojrzenia Białka i Kinera spotkały się. Kiner był zażenowany całą sytuacją, o czym świadczył wyraźny rumieniec na jego aryjskiej twarzy.
Śmiech Elfika rozniósł się po pomieszczeniu.
- Mała pała jak na administratora. - powiedziała Elfik, ledwie powstrzymując śmiech. Kiner spąsowiał bardziej. Ręce machinalnie powędrowały w stronę rozporka, gdy podchmielona Elfik rzuciła się w tę samą stronę.
- Zostaw. - powiedziała stanowczo.
Zaskoczony Kiner wypuścił pytonga z ręki. Dziesięciocentymetrowy organ bezwładnie opadł lekko kołysząc się na boki, gdy Elfik doskoczyła do sparaliżowanego grubaska niczym wygłodniała kura i stanowczym ruchem opuściła nieco za duże spodnie. Od czasu nieudanego eksperymentu z rurkami Kiner powrócił bowiem do starych nawyków, co ułatwiło wykopowiczce zadanie.
- Jesteś pijana. - wystękał, gdy Elfik chwyciła go za lekko przywiędniętą pałę i chichocząc zaczęła prowadzić w stronę Białka, który obserwował sytuację z zaciekawieniem. Programista nie protestował jednak zbyt zaciekle. Był to pierwszy raz, kiedy kobieca ręka spoczęła na jego wypustce. Było to niewątpliwie ciekawe doznanie, gdyż sam Kiner zdawał się zapomnieć o dziwnych okolicznościach, w jakich doszło do tego przełomowego momentu.
Białek nie mógł już powstrzymać rozbawienia, obserwując zesztywniałego Kinera kroczącego za dzierżącą jego orzeszek Elfikiem. Wybuchnął serdecznym śmiechem, mimowolnie puszczając krótkiego bąka o dosyć wysokiej tonacji.
- Przepraszam, - rzekł Białek przez łzy - ale nie bardzo rozumiem sytuację.
Elfik puściła kinerowe przyrodzenie i kołysząc biodrami powoli podeszła do administratora o podkrążonych od pracoholizmu oczach, zalotnie kręcąc loczek wydłubany spod natapirowanej burzy blond włosów.
- Nie planowałam tego. Zawsze byłam spontaniczna. - wyszeptała prowokacyjnie, gmerając już teraz palcami w okolicy guzików różowej koszuli Białka.
Kiner zastygł jak posąg w centrum serwerowni. Nie zdawał sobie sprawy, jak komicznie wyglądał z opuszczonymi do kostek spodniami kupionymi przez mamę w second-handzie, z włosami łonowymi w nieładzie i zaczerwienioną od uścisku knagą smętnie zwisającą między otłuszczonymi udami. Poczuł ukłucie zazdrości widząc pierwszą kobietę, której pozwolił się dotknąć, z zapałem liżącą opalony tors Białka. To on powinien być na jej miejscu.
Białek zamknął oczy, czując wilgotne pociągnięcia elfikowego języka po swojej klacie. Nie była to zdrada, był to gwałt. Stąd też, domyślając się dalszego przebiegu sytuacji, nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Aby jednak im zapobiec, wyobraził sobie że jego żona jest właśnie posuwana przez murzyna. ,,Co za k⁎⁎wa" - pomyślał. Czuł się całkowicie oczyszczony z zarzutów.
Elfik przeszła do lizania twarzy, by w końcu zbliżyć się do ucha Białka.
- Wiesz, do czego tasował twój kolega? - szeptnęła, po kurewsku przenosząc wzrok na jego twarz. - Do zdjęć twoich przeróbek zrobionych przez...
- Nie kończ. - przerwał jej Białek. Nie chciał by słowo codziennie odmieniane przez przypadki w miejscu jego pracy ostudziło podniecenie. Na moment jednak otrzeźwiał i odepchnął rozpaloną Stecką od siebie.
- Czego tak właściwie chcesz, hm? - zapytał, badawczo spoglądając na Elfika. Nie doczekał jednak odpowiedzi, gdyż Kiner niespodziewanie zwinnie, biorąc pod uwagę jego warunki fizyczne, chwycił drukarkę Samsunga i ogłuszył Elfika celnym uderzeniem w tył głowy. Elfik bezwładnie osunęła się na ziemie, potwierdzając swoją renomę kobiety upadłej. W sekundę
później Kiner stanął z roznegliżowanym Białkiem twarzą w twarz, oko w oko. Ich chuje równiez były całkiem blisko. Zszokowany Białek nie rozpoznawał nieśmiałego dotąd kolegi. Coś w nim zdecydowanie pękło, a w spojrzeniu programisty była niewidoczna dotąd determinacja.
- Zerżnij mnie. - wycedził Kiner. - Zerżnij mnie motzno w odbyt. - powtórzył. Powieka nawet nie drgnęła podczas wypowiadania tych słów.
Białek w swoim zaskoczeniu wydał niezidentyfikowany dźwięk, lecz Kiner natychmiast położył mu palec na ustach.
- Nikt się nie dowie. Ta k⁎⁎wa Elfik i tak ci już powiedziała. Nie mam nic do stracenia. - powiedział. Nie czekając na reakcję Białka, przeszedł od słów do czynów.
Świat Białka wywrócił się do góry nogami, starał się jednak chłodno kalkulować, jak wiele nieoczekiwana przygoda gejowska mogła zmienić w imidżu samca alfa, na który tak ciężko pracował. A Kiner nie żartował. Był silniejszy od niego, co potwierdził brutalnie atakując Elfika kilkanaście sekund wcześniej. Setki podobnych myśli przelatywały mu przez głowę, gdy rudawy programista delikatnie rozchylił mu wargi, by włożyć mięciutki palec do ust i wymusić odruch ssania.
Patrząc odważnie w oczy Białka, Kiner zrobił kilka kroków w tył i zdjął t-shirt jednym pewnym ruchem. Biała delikatna skóra i puchate sutki Kinera były dziwacznie atrakcyjne, choć jeszcze kilka minut wcześniej podobna myśl nie miała szans pojawić się w umyśle Białka.
- Maciek, ty tak na serio? Oddasz mi się? - zapytał z niedowierzaniem. Kiner skinął głową i oswobodził się ze spodni, które aż do tej chwili pętały mu kostki. Odwrócił się i ułożył w pozycji tylnej, która byłaby dla większości mężczyzn upokarzająca. Ciasna dziurka programisty zachęcająco przezierała przez gąszcz delikatnych włosków, aż prosząc się o rozepchanie. Penis Białka zareagował na ten widok od razu, ciekawie wynurzając się z rozpiętych jeszcze przez Elfika spodni. - Raz się żyje - pomyślał Białek. Wyruchanie kolegi z pracy mogło się okazać bardziej męskie, niż przypuszczał. To on miał przecież być stroną dominującą.
Białek pozbył się resztek odzienia i pewnym krokiem podszedł do wypiętego Kinera. Postanowił zaatakować znienacka. Napluł na rękę i jednym ruchem wbił naprężonego k⁎⁎⁎sa w miękki odbyt programisty. Sięgnął ręką do podbrzusza, by przekonać się, że i c⁎⁎j Kinera był tak nabrzmiały, jakby miał eksplodować. Dodało mu to siły i pewności siebie. Poczuł sie atrakcyjny.
Pierwsze ruchy były jeszcze dość powolne, lecz Kiner starał się przyjąć jak najwięcej pomimo słabego nawilżenia. Kolejne centymetry napiętej pały Białka znikały w czeluściach jego odbytu, a zwierzęce sapanie Kinera tylko podniecało właściciela dość dużej jak na polskie warunki kutangi. Białek złapał Kinera za biodra i przyciągnął do siebie. - Chciałeś rżnięcia? To masz. - wycedził i zaczął miarowo, całym ciężarem napierać na puszyste ciałko kolegi. - Pi⁎⁎⁎ol mnie, Michał! - krzyknął resztkami sił Kiner, uginając się do samej podłogi, a odgłosy największego rżnięcia w historii firmy ocuciły omdlałego Elfika, leżącego od dwa metry dalej.
Elfik wstała i zataczając się podeszła do sapiącego Białka. - Hej, chłopakii... - z ust dziewczyny wychodził pijacki bełkot, który trudno było rozszyfrować. - mogę się przyłączyć?
- Wypierdalaj stąd! - wrzasnął Białek i odtrącił rękę Elfika, która zaczęła mierzwić jego włosy.
Elfik prychnęła i odeszła na kilka kroków. Udawała obrażoną, choć ciekawie zerkała na Białka, który bez opamiętania pi⁎⁎⁎⁎lił Kinera jak maszyna. Sam Kiner odwrócił się w jej stronę i złośliwie wystawił język na wierzch. Wygrał tę partię.
Poszukiwania piersiówki w torebce w panterkę okazały się owocne. Elfik pociągnęła resztkę bimbru dla kurażu i postanowiła nie rezygnować z szansy zostania moderatorką swojego ulubionego serwisu. Stanęła na wysokości oczu Białka i ostentacyjnie rozpoczęła striptiz. Na pierwszy ogień poszła spódniczka. Dopiero w tym świetle znac było ślady spermy i wymiocin, które pokrywały jasny materiał. Elfik zaplątała się w bluzkę, lecz niezrażona tym faktem wciąż starała się wyglądać seksi. Będąc już w samej bieliźnie odwróciła się i wypięła prosto przed twarzą Kinera, który niewiele myśląc splunął prosto na naddarty materiał elfikowych majtek. Elfik wybuchnęła śmiechem. Po zdjęciu stanika ułożyła się na podłodze i uchyliła majtki, pokazując nieco zarośniętą cipkę o wyraźnie zarysowanych wargach. - Nudzi mi się. - powiedziała. - Długo jeszcze będziecie się pi⁎⁎⁎⁎lić?. Białek jednak nie odpowiedział, zbyt zaaferowany stanem przedorgazmicznym, który sobie zafundował.
Największa kurewna wykopu postanowiła zabawić się sama. Sięgnęła ręką po trzonek od łopaty, która była maskotką serwisu i zaczęła nim jeździć po wargach sromowych. Śluz gęsto skapywał na podłogę, a Elfik pociągała się za sutki, wijąc się jak piskorz po tanich panelach. Trzonek wszedł w luźną jamę Elfika jak w masło. Prawdopodobnie nie czuła niczego, a choć starała się zwrócić na siebie uwagę przez jęki i udawane podniecenie, Białek i Kiner byli zajęci sobą. Spojeni w jedność dochodzili właśnie razem, o czym obwieścił światu pierwotny ryk rudego programisty. Zmęczony m__b od razu wyszedł z Kinera, racząc się widokiem ciepłego jeszcze ciasteczka z kremem. Na pożegnanie przytulił się do mięciutkiego tyłeczka kolegi, który dostarczył mu wiele satysfakcji. I - jak podpowiadała mu intuicja - miał dostarczyć jeszcze nieraz. K⁎⁎as Białka pokryty był lekko kałem, lecz Kiner sprawnie sobie z tym poradził, naprędce zlizując brązową maź z mięknącego już c⁎⁎ja administratora wykopu. - Byłeś za⁎⁎⁎⁎sty, nikt mnie jeszcze tak nie j⁎⁎ał. - powtarzał zmęczonym głosem Kiner. - Zdejmij skarpetki, chcę ci podziękować jeszcze bardziej.
Zdziwiony Białek zsunął białe stopki z nóg, po czym Kiner rzucił się do ssania dużego palca. Znudzona Elfik naprędce znalazła się obok niego, próbując zmieścić w ustach jeszcze więcej palców, by zyskać sobie przychylność Białka. Ten zaś był w siódmym niebie. Nie spieszyło mu się już do domu tak, jak kilka godzin wcześniej. Kiner wykorzystał rozmarzenie kolegi, by na koniec usiąść mu na twarzy i zmusić go do ssania swoich kulek. W oczach Białka pojawiły się pierwsze ślady przywiązania, co bardzo Maćka wzruszylo. Nie zepsuło tej chwili nawet faux-pas Elfika, która odepchnięta zapachem stóp Białka zwymiotowała na jego nogi. Życie w serwisie już nigdy nie miało być takie samo.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Tytan

w Heheszki

6piorunów

W ogóle wczoraj nie zachlałem, o 5 rano już dawno spałem. Zasnąłem gdy leżałem w łóżku. Teraz mnie nic nie napierdala. Długo spałem, bo nie musiałem wstać rano, bo nie mam obowiązków. Mam wakacje. Niektórzy mówią że nie można nie chlać jak ma się wakacje, ale to nie prawda. Można. Na tym polega brak uzależnienia od alkoholu.

Koneser3piorunów

@Admiral Jeszcze ta wersja jest fajna xD

Strasznie wczoraj gorączkowałem, łykałem gripexy do 5 rano, film mi się urwał przy 40 stopniach. Teraz mam kaszel i duszności. Troche się przespałem ale musiałem wstać rano bo mam obowiązki, mam pracę. Niektórzy mówią że nie można chodzić do pracy jak ma się koronowirusa ale to nieprawda. Można, tylko trzeba nosić maseczkę i często myć ręce. Na tym polega odpowiedzialność.

Fenomen

w Heheszki

5piorunów

"O tym jak ten trzeci z Ich Troje stał się moim hostingiem zdjęć na facebooku (inb4, wiem że teraz można wysyłać do siebie, ale nasz jednostronna współpraca trwa od dwóch lat xD)

Niec chę mi się przez kabel USB przesyłać zdjęć na komputer, więc wysyłam je Jackowi na Messengerze i potem zgrywam sobie na PC. Lecą filmy, zdjęcia, skopiowane teksty itp. Nic drażliwego wbrew pozorom, raczej głupie obrazki.

Przez 2 lata nie odczytał żadnej wiadomości, a jako że mi niedawno wyskoczył artykuł w google, że jest bankrutem to idąc tokiem wykopowych eksperymentów społecznych, byłem ciekaw czy zareaguje na słowo powiązane z "pieniądze". Tym sposobem pierwszy raz od dwóch lat odczytał wiadomości ode mnie xD ciekawe co sobie pomyślał jak przescrollować wiadomości do góry xD"

https://www.wykop.pl/wpis/54010257/lifehack-thebestofmirko/

Pokaż więcej komentarzy (2)

Wirtuoz

w Heheszki

7piorunów

wchodzi cejrowski na Xepo
– DZIEŃ DOBRY
– DZIEŃ DOBRY K⁎⁎WA PO POLSKU NIE ROZUMIESZ?
– DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
– NO DAJ
– PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST DRAGO
– HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
– DOBRA IDZIEMY DALEJ
– O! A TU MAMY KOD. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO KODY HEJTO? PORZĄDNE, PRZEMYŚLANE I WDROŻONE W MASYWNYCH AKTUALIZACJACH.
– A TU KOD Z GÓWNA. COMUNITY SRA CZEGO POTRZEBUJE, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z PORTALU NA GŁÓWNEGO WALLA I POTEM, PAN SIĘ PRZESUNIE, DRAGO TO CZYTA, MYŚLI I, UWAGA STOPIEŃ, I NA ŻYWCA IMPLEMENTUJE.
– I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST SOLIDNE, TANIE W KODOWANIU I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A NA WYKOPIE? NO NA WYKOPIE JAK W LESIE.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Heheszki

5piorunów

Starszy pan przyniósł swoje wiadomości na hejto do naprawy.

Mężczyzna pracujący nad portalem powiedział:

- Z pańskimi wiadomościami jest wszystko w porządku.

Starszy pan odrzekł:

- Więc dlaczego użytkownicy mi nie odpisują?

//😎

Wirtuoz

w Heheszki

12piorunów

Janusz Kowalski nie istnieje. To znaczy istnieje, ale nie jest człowiekiem. Wizerunek Janusza Kowalskiego został wygenerowany przez sieć neuronową na podstawie analizy kilkunastu tysięcy twarzy przeciętnego Polaka. Reprezentuje coś w rodzaju super-polaka. Jego imię i nazwisko jest mrugnięciem okiem w stronę obserwatorów, mówi nam: patrzcie hehe JANUSZ KOWALSKI, JANUSZ. KOWALSKI. Jest taki jak wy, wasz kolega, wiecie Janusz ten no. Kowalski.

Powiecie może, że przecież pisze na Twitterze albo widać go w telewizji. Ale czy na pewno? Wszystkie jego Twitty są kompilacją losowych zlepków programu PiS i Solidarnej Polski. Ten twór nie wyraził nigdy żadnej oryginalnej myśli, która nie byłaby już w pewien sposób przeżutym materiałem propagandowym swojej partii. Stawiam dolary przeciw kasztanom, że mamy tutaj do czynienia z chińskim pokojem - "Janusz" posługuje się pustomową partyjną (która już sama w sobie jest pozbawiona przekazu, przy nadmiernej formie) ale sam nie rozumie tego co mówi. Wizerunek w TV? A co to za problem go wygenerować albo wstawić potem?

A może ktoś go widział na żywo? Ja nie. Nie znam też nikogo kto widziałby Janusza Kowalskiego na żywo. Dlaczego? Bo on po prostu nie istnieje.

Nad istnieniem Janusza Kowalskiego panuje w Polsce zmowa milczenia. Dlaczego politycy opozycji nie protestują przed wykorzystywaniem złośliwego SPI (Sztuczna Pato Inteligencja) w polityce? Bo to wygodne mieć takiego (dosłownie!) chochoła do bicia. Istnienie SPI o nazwie Janusz Kowalski.exe jest na rękę Budce, Czarzastemu i Hołowni.

Żądam natychmiastowego przedstawienia dowodów na istnienie Janusza Kowalskiego.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Inspirator

w Heheszki

8piorunów

Z Wykopu ale jak dla mnie piękne.
Historia, którą opowiem, miała miejsce w czasie największego boomu na Pokemon GO.
Pamiętacie co się wtedy działo? Kompletna dzicz.
Z kumplami zgodnie stwierdziliśmy, że jesteśmy zbyt dojrzali na takie gierki i nie będziemy brać w tym udziału.
Nasze liceum było jednym z największych w Polsce. Klasy od A do G pomnożone razy trzy roczniki + gimnazjum w sąsiednim budynku dawało razem kilkaset dzieciaków.
Sam nie wiem dlaczego, chyba z nudów, podczas jednej z przerw rzuciłem ten szalony pomysł.
- stwórzmy własną wersję gry.
Nikt nie podjął tematu, więc kontynuowałem.
- skoro jesteśmy za starzy na łapanie Pokemonów, łapmy dziewczyny. Kto zaliczy najwięcej ten wygrywa. Czas do końca roku.
Tomaszowi wyraźnie spodobał się ten pomysł.
- nie powinniśmy się skupiać wyłącznie na ilości, czasem żeby zaliczyć wystarczy poczęstować papierosem, a za innymi trzeba biegać miesiącami.
- słusznie. Pogrupujemy je według trudności, za każdą będzie można otrzymać odpowiednią liczbę punktów. Kto ma kartkę? - spytałem i zabraliśmy się za pisanie regulaminu.

1. startuje pięciu uczestników, każdy wpłaca po 100zł wpisowego.
2. za każdą zaliczoną dziewczynę gracz dostaje określoną liczbę żetonów.
3. każda dziewczyna może zostać wyruchana tylko przez jednego gracza. (to znaczy mogą wszyscy, ale tylko pierwszy dostaje żetony.)
4. po upływie terminu podliczamy żetony i zwycięzca zgarnia pieniądze.
5. wszystkie sporne sytuacje rozstrzygamy wspólnie, kierując się duchem sportowej rywalizacji.
Przez dobry tydzień spotykaliśmy się po lekcjach żeby każdej przyporządkować unikalnego stworka.
Szare myszki dostawały pospolite Pokemony, jak Pidgey czy Rattata i nie miały wielkiej wartości.
Silne osobowości i szanujące się dziewczyny parowaliśmy z Pokemonami unikalnymi jak Charizard, czy Gyarados i były bardzo cenne.
Te, co do których nie mieliśmy pewności, dopasowaliśmy na zasadzie prostych skojarzeń typu: ruda - pokemon ognisty, dużo się poci - wodny, a psychicznie chore
zostawały Kadabrą albo innym Psyduckiem.
Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że z konkursu wyłączamy dziewczyny o imieniu Klaudia, bo wyruchanie ich to żadna sztuka.
W sumie 151 pozycji.
W międzyczasie Wojtek, stworzył coś na kształt Pokedexa. Każdy z nas dostał unikalny profil i mógł na bieżąco w telefonie śledzić wynik rywalizacji.
Igrzyska wystartowały.
Każdy przyjął inną taktykę.
Kuba w tydzień uzbierał sto pięćdziesiąt żetonów za pospolite okazy, za to Roman cierpliwie uwodził córkę katechetki za czterysta.
Ja miałem dobre kontakty z kilkoma dziewczynami więc liczyłem na koleżeński gest z ich strony.

Jeden po drugim wykreślaliśmy z listy kolejne nazwiska, poza Przemkiem, który ze swoją aparycją był skazany na porażkę. Wzięliśmy go tylko dla stówy.
Konkurs powoli zbliżał się do końca, a ja wysunąłem się na prowadzenie dupcąc Laprasa, czyli gwiazdę Instagrama z IIIC.
Wszystko szło po mojej myśli, do czasu gdy kilka tygodni przed zakończeniem roku dopadła mnie angina.
Leżąc w domu bezradnie przyglądałem się jak koledzy jeden po drugim przeskakują mnie w rankingu.
Wiedziałem, że aby wygrać muszę postawić wszystko na jedną kartę.
Po powrocie rzuciłem wszystkie siły na Snorlaxa.
Grubą Beata została wyceniona na 500 żetonów, plus stówa bonusu za poświęcenie.
Dopadłem ją płaczącą w szkolnym bufecie. Znowu jej dokuczali.
- co się stało? chodź, postawię Ci herbatę.
Przy kasie zorientowałem się, że nie mam przy sobie portfela.
- można płacić żetonami. - rzuciła sprzedawczyni.
Zamurowało mnie. Skąd wiedziała?
Okazało się, że pod moją nieobecność sfrustrowany niepowodzeniami Przemek rozpowiedział wszystkim o konkursie.
Koledzy uspokoili mnie, że gdy pozostali dowiedzieli się o zawodach, w szkole zapanował szał.
Jedni chcieli wziąć udział, inni przyjmowali zakłady na zwycięzcę.
Część dziewczyn była oburzona, że wyceniliśmy je tak nisko, niektóre oferowały pomoc w zwycięstwie za odpowiednią działkę. Za to nasze żetony trafiły do obiegu jako nieformalny środek płatniczy.

Postawiłem na siebie u szkolnego bukmachera i wróciłem do Beatki.
Jeżeli o wszystkim wie, nie ma sensu udawać, że mi się podoba. Postawiłem na szczerość i zaproponowałem jej połowę udziału w zyskach.
Odpowiedziała, że wszystko jej jedno.
Kiedy dzień później dowiedziałem się, że wracając z mojego mieszkania zginęła w wypadku ugięły się pode mną nogi.
Cały ten wyścig, uprzedmiotowienie kobiet, to wszystko nagle wydało mi się skrajnie głupie.
Obwiniałem się o to co się stało. Może gdyby nie nasza debilna zabawa do niczego by nie doszło?
Zastanawiałem się czy powinienem iść na pogrzeb, jednak zgodnie uznaliśmy, że nie może mnie tam zabraknąć.

W końcu od trzech lat uczyłem ją polskiego.

Zawodowiec

w Heheszki

7piorunów

jesteś mną.
żyjesz w Cesarstwie Rzymskim
pochodzisz z Galii Przedalpejskiej
nie przelewa się
chodzisz do gimnazjonu bo tate nie stać na niewolnika do nauki
mimo tego nie uczysz się źle
lubisz grekę
nauka motzno
idziesz do gaju oliwnego odpocząć
spotykasz loszkę 9/10
troche taka typowa Tulia, ale to nic
wstydzisz się
na Jowisza co tera
a c⁎⁎j zagadam
podchodząc widzisz że czyta Homera
Adonis_mode on
mówisz "mowa słodsza niż miód" bo znasz Homera
"porozmawiajmy więc"
dobrzeposzło.jpg
spotykacie się jeszcze kilka razy
zaczynacie chodzić za rękę
wszystko pięknie jak w eposie
pewnego dnia niewolnik przynosi list
to od niej
czujesz kłopoty
"Anonus, jest ktoś inny"
wkurwiasz się
idziesz do gaju zobaczyć co to za fagas
widzisz ją
prowadzi się z poetą - Horacym
k⁎⁎wa przecież on nawet nie jest Rzymianinem
pytasz co on ma czego ja nie mam
no wiesz, on taki poeta, a ty tylko pierdolisz o tym homarze
on mówi "chwytaj dzień, ale nie pytaj co przyniesie jutro"
wkurwiasz się
wracasz do domu
czujesz wielkie feelsy
zaczynasz pisać wiersze
"będę lepszym poetą niż ten kutasiarz"
zawsze zmienną jest kobieta
"no, to jest dobre"
co dziewczyna mówi zakochanemu, na wietrze i płynącej wodzie można zapisać
wydajesz swoje wiersze
zdobywasz sławę
Oktawian prosi cię o napisanie eposu o Rzymie
czujesz dobrze
wydajesz Eneidę
jesteś wielkim poetą
zaprzyjaźniasz się z Oktawianem Augustem
loszek i daktyli pod dostatkiem
myślisz o zemście
będzie wielki konkurs poezji na sympozjonie
będzie Horacy
teraz mu pokażę i tej jego Curvii czy tam Tulii
mówisz swój wiersz i zbierasz oklaski
wygrywa Horacy
czemu k⁎⁎wa :confused:
napisał odę do Mecenasa, lizus j⁎⁎⁎ny
wkurwiasz się
c⁎⁎j z tą poezją, postanawiasz zająć się rzemiosłem
chcesz zapomnieć o wszystkich upokorzeniach
rzeźbisz
mija wiele lat
zdobywasz duże umiejętności
w nowej świątyni na Kapitolu ma stanąć posąg
ogłoszono konkurs
ma być twardy jak Rzym xD
rzeźbisz za⁎⁎⁎⁎sty pomnik ze spiżu
idziesz pokazujesz go jakiemuś Gajuszowi
no sorry Anonus ale wygrywa Horacy
cokurwa
pytasz dlaczego
"wybudował pomnik twardszy niż ze spiżu"
coś w tobie pęka
przypominasz sobie wszystkie złe chwile
łzy w oczach
wściekłość lvl 9001
widzisz tego kutasiarza
nie wytrzymujesz i podbiegasz do niego
"zabiję cię kurwiu"
"nie wszystek umrę"
zaczyna spierdalać
gonisz go przez Kapitol
gonisz przez miasto
wbiega w ślepą uliczkę
już prawie go masz
odwraca się i ściąga maskę
co tu się odjebao
to Oktawian August, princeps zawadiaka i twój kolega
nie wiesz o co tu chodzi
dlaczego zniszczyłeś moje marzenia?
patrzy na ciebie wzrokiem Augusta
rozdziera szaty i mówi
"czy dobrze odegrałem swoją rolę w tej życiowej farsie?"

Gwiazdor

w Heheszki

10piorunów

Dzisiaj w moim korpo poruszenie, od rana awaria całego systemu, nic się nie da zrobić a deadline'y cisną mocno. Dział techniczny postawiony na nogi, walczy żeby ogarnąć ten burdel. Ja ( obsługa klienta ) staram się jak mogę, ale klientów przybywa. Przychodzi jakaś szycha z dużym zamówieniem a ja nie mam jak go obsłużyć bo inny dział ma opóźnienia. Patrzę przez ramie manager pokazuje mi żebym grał na czas, no to ja zaproponowałem klientowi kawę. Zgodził się, próbuję zagaić żeby przełamać ciszę, ale gość mnie ignoruje i w ciszy popija naszą za⁎⁎⁎⁎stą Arabicę. Ja czekam na te różowe z innego działu, słyszę tylko jak manager wydziera mordę żeby się pośpieszyły. W końcu jest produkt, pakuje cztery BigMaci i dwa McFlurry w torbę, dorzucam 2 puszki coli i podaje klientowi. Bałem się że pójdzie na skargę do szefa ale na szczęście darmowa kawa chyba go uspokoiła i wyszedł bez słowa. Chwilę potem technicy ogarnęli tę awarię dystrybutora do coli i wszystko wróciło do normy. Uff co za dzień, nienawidzę pracy w korpo.

Wirtuoz

w Heheszki

12piorunów

Pamiętacie taki wynalazek jak SITA? Jakoś w okolicach 2004 mój ojciec dostał ofertę świetnej pracy za granicą, jedynym minusem było to, że pracodawca postawił warunek jak najszybszego doszkolenia się z języka angielskiego. O ile mój tato jest doskonały w swoim fachu, tak nie potrafiłby nawet zapytać pracowników o której godzinie mają przerwę. Była wtedy moda na te futurystyczne wynalazki i ojciec postanowił spróbować, jako że wszystko już podpisane i bilety ogarnięte. Nigdy nie zapomnę po⁎⁎⁎⁎nego uczucia, kiedy matka i babka zabraniały mi wchodzić na górę i musiałem zachowywać się najciszej jak potrafię przez kilka godzin wieczorem i całą noc, bo ojciec siedzi rozłożony na fotelu z założonym pierdolonym systemem nauki języków SITA na głowie, oplątany jakimiś kablami jak k⁎⁎wa Darth Vader w trakcie operacji i powtarza pod nosem Hi, my name is Piotr. How are you? Praktykował te pierdoły przez kilka dni z rzędu, niestety nie pamiętam jak się zachowywał po przebudzeniu, ani co mówił, bo sam byłem wtedy under 11lvl i nie miałem jak ocenić postępów. Jak można się domyślić to gówno nie zadziałało oprócz tego, że potrafił przez kilka kolejnych miesięcy w trakcie obiadu oderwać się od rzeczywistości, spojrzeć tępym wzrokiem w ścianę i krzyknąć LODÓWKA, FRIDŻ JEST LODÓWKA Po wyjeździe do UK próbował coś tam udawać, klecić jakieś zdania ze słowniczkiem w ręce, no ale oczywiście z gówna bata nie ukręcisz i postanowił wracać po miesiącu czy dwóch i roz⁎⁎⁎⁎⁎olił te okulary na moich oczach po przyjeździe xD K⁎⁎wa, ale po⁎⁎⁎⁎na akcja.

Wirtuoz3piorunów

Jak kogoś interesuje, jak to miało działać i czym były te okularki, to już tłumaczę, bo poczytałem. To przy nosie to czujnik oddechu. W okularkach była dioda zsynchronizowana z tym czujnikiem. Miało to powodować sprzężenie zwrotne i głęboko relaksować i, w rezultacie, poprawiać pamięć. Tak naprawdę było to prawdopodobnie c⁎⁎ja warte. xD

Pokaż więcej komentarzy (9)