Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminkrzaka

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Z(g)adnijcie co z(r)obiłem i czemu od (g)odzin(y) ciężko mi się pisze p(r)ojek(t) o mik(r)o(g)(r)an(t)(y) xD

Btw do 15 maja można składać we Wrocławiu projekty na mikrogranty do 5k zł.
Nie trzeba być z Wrocławia, nie trzeba mieć firmy - masz pomysł piszesz wniosek i trzymasz kciuki. Ale tak - jeśli jesteś firmą tez możesz, ale nie może być to projekt zarobkowy ani reklamujący twoja działalność

Chciałem poprowadzić warsztaty z tworzenia biżuterii no ale to jeden z profili mojej działalności a dopiero dzisiaj doczytałem warunki więc zmieniam swój pomysł o 180°

Może są jacyś chętni z i okolic? Szczegóły tutaj:https://instytutkultury.pl/mikrogranty/

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Rękodzieło

17piorunów

THE FUTURE IS NOW OLD MAN! Moja nowa maska do szlifowania, jakieś 12 zł na ali xD

Nie pytajcie ale wbrew pozorom przy miniszlifierce ma to sens.

Swoją drogą sobotę spędzam u siebie w pracowni.

W pracowni w której poddawałem się już tysiące razy, w której nie radziłem sobie z własnymi porażkami i jednocześnie w miejscu które było też dla mnie odskocznią od złych myśli. Dzisiaj mam jakiś melancholijny nastrój i powoli (w końcu!) dochodzi do mnie ile czasu straciłem na nienawiść do samego siebie. Były momenty w których autentycznie chciałem się rozdwoić i zrobić z siebie samego worek treningowy.

Nie wiem jak macie Wy, ale ja pomimo ponad 30 lat na karku dalej sam ze sobą nie jestem do końca pogodzony. Tak naprawdę za rękodzieło wziąłem się poniekąd w celu udowodnienia samemu sobie że dam radę. A gdy nie dawałem biczowałem się, wkurzałem i wstydziłem jednocześnie wszystko zakopując w środku a później dziwiąc się co się ze mną dzieje.

Kiedyś wstydziłem się jak wyglądam i nie lubiłem siebie za to - przerobiłem to i mam już to w d⁎⁎ie w zasadzie.

Wkurzałem się, że nie mam własnego stylu - teraz jestem dumny z tego, że chyba w 90% mam rzeczy z lumpa.

Ale do dnia dzisiejszego mam pierwiastek wkurwu na samego siebie na to jaki jestem i uczę się zdrowego wyjebalizmu. Uczę się po prostu by mieć wiele rzeczy w d⁎⁎ie, jednocześnie pracując nad tym co istotne.

Na młodsze pokolenie można patrzeć z różnej strony, ale na pewno na duży plus jest to że są o wiele bardziej świadomi samych siebie. Ja nie byłem. W zasadzie nadal nie jestem, dlatego dalej "leczę się" rękodzielniczo i dalej mam dużo hamulców których jeszcze nie jestem w stanie pokonać.

Ale w tym dziwnym wpisie życzę Wam jednego: Kochajcie samych siebie, jakkolwiek grażyniasto by to nie brzmiało. Ja grube lata straciłem na nienawiści do siebie i już teraz wiem jak wiele czasu upłynęło na tym bezsensie.

Wszystkiego co dobre!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Rękodzieło

164piorunów

Hej(t)o! Może ma ktoś z Was na i małą niespodziankę? Piorunujcie :smiley:

Generalnie jest sprawa: Mam do wykorzystania 4 przesyłki inpostu i dzisiaj muszę zrobić 6 etykiet do 23.59 albo zwyczajnie mi przepadną a mam je zapłacone (abonament w inpoście)

Zrobiłem w ostatnim tygodniu wrzutkę do mojego sklepu www.bido.com.pl/shop ponad 200 galaktyk, ale przyznam że wśród tych które zrobiłem mam lekko ponad 20 sztuk które mają malutkie skazy: A to mały pyłek który osiadł na powierzchni, a to jakiś bąbelek powietrza który trochę przeszkadza. Generalnie są to mankamenty które wg. mnie dyskwalifikują moje wyroby do wrzucenia na stronę, ale jednocześnie nie są szkaradne - ot, rzeczywistość je zaatakowała, co przy robieniu 250-300 rzeczy miesięcznie po prostu się zdarza :grinning:

Więc chciałbym połączyć oba te fakty i wylosować chętnych osób które chcą dostać prezent-niespodziankę godząc się na fakt że nie będą to rzeczy idealne. ALE ZA DARMO TO ODPOWIEDNIA CENA xD

Losowanie ok 22, będę wołać zwycięzców których będę prosić o wysłanie mi do 23 danych do wysyłki do paczkomatu.

Trochę mi głupio, że taka forma rozdajo ale cholera naprawdę nie wiem co robić z takimi rzeczami a stwierdziłem, że parę osób może się ucieszyć z takiej niespodzianki :smiley:

Dla chętnych na zrobienie zakupów u mnie używajcie śmiało kodu "hejto" na -10% na wszystkie rzeczy na stronie.

Udanej Majówki!

   

https://streamable.com/sv65od

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Rękodzieło

110piorunów

WRÓCIŁEM PO PRZERWIE!

W końcu mogłem wrócić do pracowni i powoli dogaduję się z ploterem więc prócz masy prób, tysiąca błędów, testów i różnych dziwnych zleceń udało mi się sensownie przerobić Vegvisira pod laser i na próbę wypaliłem też dwa znaki z wiedźmina które zostaną u mnie już pewnie na stałe.

Generalnie ploter laserowy to dla mnie całkowita nowość, mam też dużo problemów z kalibracją i lustrami ale jakoś to idzie do przodu - w końcu jestem w stanie po prostu zrobić to, co miałem na myśli, nawet jeśli czasem kosztuje mnie to parę prób finalnie jest ok :smiley:

Mam to szczęście, że samemu mogę wybierać wzory i formy na których się skupiam w swoim działaniu. Nie bez powodu tak dużo maluję świecących galaktyk - po prostu cholernie je lubię. Zaczynając tego że to był jeden z moich pierwszych autorskich pomysłów na biżuterię po fakt, że każda rzeczywiście jest inna, bo malowana moją niezbyt stabilną ręką :D Do dzisiaj się dziwię, że ja - człowiek który nie potrafi nic sensownego narysować maluje galaktyki żywicą.

No ale czemu Vegvesir? W skrócie nie wiem. Od lat cholernie podoba mi się ten wzór i chodzi jakoś za mną. A gdy coś mi się spodoba to komuś coś zrobię małego, później okazuje się że w zasadzie po paru zmianach można daną rzecz zostawić w ofercie na stałe.

Ale ok, jesteśmy na hejto osobiście lubię ten portal za to, że każdy dokłada tutaj swoją małą cegiełkę treścią więc parę słów o VEGVISIRZE:

Jeśli go znacie, bardzo możliwe że macie skojarzenia z wikingami i kulturą nordyską. Ba, szukając informacji na ten temat dość często widziałem teksty o tym jak to wikingowie wycinali ten symbol na dziobach swoich statków by ten zawsze odnalazł drogę do domu.

Problem polega na tym, że dowody temu przeczą. A może inaczej. Brak jest dowodów na pochodzenie ściśle nordyckie, za to jest dużo dowodów na to, że sam symbol pochodzi z Islandii i wcale nie jest tak stary jak się uważa w kulturze masowej.

Osobiście lubię w nim najbardziej nutkę tajemniczości. Jeśli chodzi o symbolikę to kwestia bardzo indywidualna, ja symboliczny nie jestem ale za to umiem naładować daną rzecz kilogramem sentymentu i ładunku emocjonalnego a tak właśnie mam z Vegvisirem. Gdy zaczynałem swoją firmę i już na poważnie zacząłem rozkręcać sklep, to on był pierwszym wzorem który wylądował u mnie na stałe. A dzisiaj, prawie po 3 latach kiedy to porzuciłem ten pomysł, vegvirir powraca - tym razem w 100% zrobiony już przeze mnie, bez pośredników co z perspektywy zaczynającego biznes krzakowca było nie do pomyślenia, choć w marzeniach taki był właśnie cel.

Na dzisiaj tyle. Tradycyjnie zapraszam do obserwowania/czarnolistowania gdzie bardzo nieregularnie piszę o swojej przygodzie z rękodziełem a czasem o swoich przemyśleniach które gdzieś muszę wyrzucić z siebie żeby nie rosły w środku.

  

PS: Miło widzieć jak ten portal się rozrasta a przyznam, że od dobrych 3 miesięcy jestem tutaj praktycznie codziennie. Ale widzę jeden problem którego nikt nie rozwiązał a który ładnie scalał społeczność wykopu.

JAK WOŁAĆ DO LUDZI Z HEJTO? Hejterzy?

Mireczki było w punkt, kochałem używać tej formy i wszyscy byliśmy Mireczkami a Mireczki były też Mirabelkami. Brakuje mi tutaj tego miłego ładnego zwrotu i ilekroć o tym myślę i tak nie wpadam na żaden sensowny pomysł ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Dyskusje

7piorunów

Tak bardzo chciałbym być wszystkim czym nie jestem.

Pisarzem. Filmowcem. Muzykiem. Rękodzielnikiem który robi tylko to co chce

nie patrząc na ZUS do zapłacenia.

Chciałbym być koherentnym twórcą przekłuwającym uczucia i emocje które

siedzą w środku i nie potrafią wyjść ze mnie w inny sposób.

A zamiast tego jestem depresyjnym sobą w piku złego nastroju.

Jestem wszystkim tym, czym nie chciałem być - dorosłym ADHDowcem

który nie wie co się dzieje, w terapi czuję regres a siebie zamiast kochać

to k⁎⁎wa nienawidzę. Raz jest tak, raz inaczej, często w zależności czy słucham

rzeczywiście siebie czy jednak myśli automatycznych które potrafią rozbić we mnie wszystko.

No i dalej nie wiem czy to pora by się znowu poddać czy jednak mam siłę

na walkę.

A może pora by wybrać tylko jedną rzecz?

Plan był dość prosty:

Znajdujesz zawód który zabezpieczy Ci d⁎⁎ę w razie porażki i łapiesz doświadczenie w nim - JEST

Zaczynasz tworzyć firmę dzięki której wyżywasz się twórczo - JEST

Powoli tworzysz swoją przestrzeń - JEST

...i zarabiasz godnie na życie.

Gdy już zarabiasz, ogarniasz to tak, by dzięki pieniądzom mieć absolutną wolność twórczą.

Czasem robisz coś komercyjnego by później mieć wolność, czasem twórczością zarabiasz

a czasem po prostu tracisz czas tworząc.

Masz względną wolność.

Jesteś filmowcem, pisarzem, muzykiem, jesteś rękodzielnikiem.

W końcu jesteś Twórcą, czego tak rozpaczliwie zawsze chciałeś choć o tym nie wiedziałeś.

I jasne, dalej nie rozumiesz co się dzieje u Ciebie w środku, a pomimo bycia cholernie

empatycznym masz gigantyczne problemy żeby zidentyfikować uczucia w samym sobie

jednak masz przestrzeń do tego by tworzyć dokładnie to, co leży Ci na sercu.

Plan wykonany, żyjesz szczęśliwie biorąc na klatę życie, wszystkie górki i spadki, sukcesy i porażki.

Po prostu żyjesz poznając siebie coraz lepiej.

A teraz cofamy się do punktu drugiego, bo pierwszy jest zaliczony.

W zasadzie jesteśmy w punkcie dwa i pół, bo przestrzeń jest stworzona

latami wyrzeczeń i pomocy innych, ale jednak firma marzeniami

zarabiać nie będzie.

Co oznacza, że wolności nie ma, masz w głowie tylko ZUS i to w jakiej d⁎⁎ie

jesteś. Co miesiąc się bronisz - ba, bronisz się od grubo ponad roku

co miesiąc udając się przetrwać, kombinując, zmieniając i testując gdy inni zawiedli.

Ale z wizji wolności została tylko i aż przestrzeń - czyli coś co sobie

wymarzyłeś i co udało się stworzyć. Ale pośrodku niej jesteś TY.

Depresyjny wypalony Ty, niewiedzący co zrobić i w którą stronę pójść.

Taki mocno niewymarzony, niezdecydowany Ty.

Tak naprawdę to jesteś wkurwiony na siebie ale jednocześnie chciałbyś nie być.

Więc może pora wybrać tylko jedną rzecz?

Ironiczne jest to, że prawdopodobnie pracując na etacie miałbym dużo więcej

wolności. Może to jednak pora zatrudnić się na magazynie, może pora żeby

poszukać pracy w korpo choć doświadczenia nie masz ale zawsze jest nadzieja,

że ktoś da Ci po prostu szansę w branży w której nauczysz się czegoś nowego

szczególnie że wiesz że dasz radę?

Po tylu latach nie chce Ci się już pracować po 12 godzin tylko po to żeby było

na ZUS i wszystkie miastowe opłaty. Chcesz choć trochę finansowej swobody której

nie miałeś naprawdę długi czas. Chcesz wewnętrznie odpocząć, nawet jeśli to oznacza

ciężką pracę u kogoś innego. A może choć do trudne powinieneś wrócić do punktu pierwszego

własnego k⁎⁎wa planu, wrócić po prostu za kółko i przetestować czy to odda Ci cząstkę wolności?

Może pora wybrać tylko jedną rzecz debilu?

Chciałbym mieć większą tolerancje do siebie samego. Chciałbym przestać nazywać

siebie samego debilem i idiotą w głowie, chciałbym umieć przytulić się mentalnie,

powiedzieć że wszystko będzie dobrze i rzeczywiście w to uwierzyć.

Chciałbym mieć więcej dystansu do tego co robię i po prostu wy⁎⁎⁎ać z życia perfekcjonizm.

Bo J⁎⁎AĆ PERFEKCJONIZM. Nienawidzę go.

Chciałbym mieć więcej odwagi jeśli chodzi o porażki, chciałbym się zresztą

dokopać do sedna problemu czemu tak bardzo lecę schematem porażki i czemu mnie ona

tak przeraża w życiu codziennym. Czy chodzi o ojca?

Chciałbym się lepiej rozumieć a nie tylko rozumieć że nie rozumiem.

Lecieć w dążeniach i decyzjach a nie okopywać się w możliwościach z których nie korzystam.

Wierzyć w siebie tak jak wierzyłem kiedyś i zamiast antydepresantów jeść gofra ciesząc się ze słońca.

Chciałbym pozwolić sobie na płacz i zrozumieć jak bardzo jest normalny i potrzebny i przede wszystkim:

Przestać walić pięścią w worek który ma moją własną twarz, chciałbym po prostu k⁎⁎wa odpuścić.

Może pora wybrać tylko jedną rzecz?

A może zamiast w trakcie pracy pisać ten za⁎⁎⁎⁎ście długi i osobisty wysryw, jednocześnie pisząc też komentarz do

jakiej randomowej dziewczyny odnoście najlepszej potrawy jaką jedliście w życiu w którym piszesz swój własny długi przepis na zupę batatową pora skupić się na tym co ważne?

Jebane ADHD.

Nic nie musicie pisać, to po prostu jeden z wielu kryzysów który jakoś muszę uzewnętrznić bo mnie szlag trafi,

a wolę mieć to w formie spisanej i gdzieś wrzuconej by móc później na to wszystko spojrzeć z innej perspektywy.

PS: przepis na zupę batatową w komentarzu, witajcie w moim świecie.

    

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

300piorunów

Hejto!

W dobie kryzysu dużo ludzi mających gówno pracę i marne możliwości zastanawia się "A MOŻE KIEROWCA CIĘŻARÓWKI?" - Jestem w stanie Wam trochę o tym opowiedzieć: Jakie koszty, jak to wygląda itd.

TLDR; Średnio potrzeba 7-10k zł, ok. 180godzin zajęć i jazd, dwa egzaminy państwowe by w ogóle zacząć. Nie bez powodu jest niedobór kierowców w firmach. Gdy pracujesz i chcesz to robić po godzinach całość może zająć lekko pół roku.

Nie jeżdżę od prawie dwóch lat zawodowo ale podpowiem co wiem, jak gdzieś się mylę PROSTUJCIE. Ogólnie zachęcam do udzielania się w temacie, na wykopie widziałem już chyba 3 wpisy podobnego rodzaju, więc dzielcie się wiedzą w tym wątku!

POCZĄTEK

Jeśli ktoś zaczyna od zera trzeba się przyszykować na ok 7-10k wydatków by mieć prawo jazdy C+E, zrobione uprawnienia (kwalifikacje wstępne do karty kierowcy) + wszystkie badania lekarskie + wyrobienie potrzebnych dokumentów. Niestety tyle to kosztuje i raczej dużo taniej nie znajdziecie całości w tym roku będzie zapewne drożej, ale w 8500zł powinniście się zmieścić.

Prawko samo w sobie nie jest aż tak problematyczne jak mogłoby się wydawać, ale średnio żeby wyjeździć wszystkie godziny i zapisać się na egzamin potrzeba minimum 30-45dni. Ja zrobiłem to w dwa miesiące pracując na JDG czyli nie musząc kombinować ze zwolnieniami.

Nawet jeśli uda Wam się znaleźć szkołę w której codziennie będziecie jeździć po 3-4 godziny to i tak dopiero po zdaniu wewnętrznego egzaminu można zapisać się na państwowy egzamin a to przy najlepszych możliwych warunkach sumując będzie trwało minimum 30dni, choć poznałem jednego typa któremu udało się całość ogarnąć w 20, bo miał farta :grinning:

Przyznam, że srałem pod siebie przed jazdami, byłem pewien że będzie problem ze zdaniem (miałem C przez lata, ale zachciało mi się E w którymś momencie) ale to serio jest do nauczenia - dla mnie już na pewnym etapie to była swego rodzaju zabawa na placu i polecam tak to traktować. Egzamin pomimo małej wpadki zdany bez problemów.

Kwalifikacje zawodowe, tzw "wkładka" (czyli tak naprawdę papiery potrzebne do wyrobienia karty kierowcy) to większy problem bo w teorii zajęć jest 140 godzin. Dla pracującej osoby to może oznaczać nawet parę miesięcy chodzenia wieczorami w piątki i soboty (jeśli da się tak dogadać). Generalnie szkoły jazdy wiedzą że zdający kwalifikacje są pracujący więc się dostosują raczej do Was, ale tak czy tak trzeba pamiętać, że całość po prostu trwa. Czasem warto pogadać z prowadzącym, albo kimś w szkole i nie chodzić na wszystkie zajęcia a mieć obecność.

I tak, potrzebujecie karty kierowcy by być zawodowym kierowcą, nie tylko prawa jazdy - taki to niestety system. Zdając tylko prawo jazdy C albo C+E możecie owszem jeździć pojazdami ciężarowymi, ale tylko PRYWATNIE.

By móc to robić zawodowo, potrzebne są właśnie kwalifikacje wstępne które pozwalają Wam wyrobić kartę kierowcy która swoją drogą jest wykorzystywana w tachografiach.

W temacie kwalifikacji zawodowych bardzo polecam urzędy pracy które choć ch⁎⁎⁎we, dość często organizują aktywizacje bezrobotnych i organizują darmowe kursy doszkalające - potrzebny niestety status bezrobotnego, bo kto w tym państwie da cokolwiek pracującemu xD Najlepiej w tym przypadku jest w mniejszych miejscowościach, warto podpytać bo zyskujecie parę tysięcy w kieszeni.

Więc podsumowując całość, jeśli nie pokombinujecie z prowadzącymi kursów odnośnie dogadania się z godzinami do odsiedzenia macie ok 180 godzin zajęć, jazd, badań, egzaminów i całej tej otoczki.

Istnieją oczywiście firmy transportowe które po podpisaniu lojalki opłacają większość takiego kursu a później przez 2 lata jeździ się na chujowych warunkach, ale ma się i papiery i doświadczenie po takim czasie. Osobiście nie polecam tego rozwiązania, te firmy wiedzą, że jeśli wybierasz tą opcję - jesteś pod butem więc wycisną z Ciebie wszystko co można.

PRACA

Pamiętajcie, że praca kierowcy po prostu wkurwia. Jest ciężka pod wieloma względami musicie niestety pamiętać, że branża jest toksyczna, zjebana i pełna idiotów.

Co też oznacza, że nawet jeśli w pobliżu znajdzie się praca dla Was na miejscu (co niestety jest mało prawdopodobne bo praca na ciężarowym by być codziennie w domu jest niesamowicie oblegana i lgną tam kierowcy z doświadczeniem którzy mają dość wyjazdów zagranicznych) warunki będą... No niestety średnie. Duży rozstrzał zarobkowy takiej pracy, bo dużo zależy od samej pracy, ale średnio najłatwiejsze to ciut ponad minimalną średnia pracy na miejscu, będąc codziennie w domu oscyluje od 4-6k zł.

Czasem ma się szczęście trafić na kogoś normalnego, więc to nie jest tak że się nie da ale taka praca jest serio oblegana więc zarobki siłą rzeczy są dosyć niskie - dużo chętnych.

A pamiętajmy, że mandaty niskie obecnie nie są. To serio rzecz o której trzeba pamiętać, bo wystarczy Wasz jeden błąd i parę tysięcy idzie z Waszej kieszeni - nie mówię tutaj nawet o jakimś złym wyprzedzaniu ale o karach choćby od ITD. Zwyczajnie mandaty są wpisane w ten zawód, a przy kontroli ITD gdzie patrzy się 30 dni wstecz łatwo o błąd i trzeba się pilnować na każdym kroku.

Ogólnie w temacie szukania pracy i samej pracy przyszykujcie się na robienie Was w c⁎⁎ja. Po prostu. No i płaca pod stołem, bo jak już mówiłem ta branża jest zjebana i od lat jest z tym problem. Wśród 6 znajomych kierowców zawodowych tylko jeden w kurierce dostaje wszystko "oficjalnie", reszta co najmniej połowę wypłaty ma pod stołem, także jeśli wylądujecie na L4 nie nastawiajcie się, że dostaniecie całość pensji.

Na 100% jest dużo miejsc dla osób chcących jeżdzić w systemach 3/1, 4/1, 5/2 - czyli np. 3 tygodnie w trasie 1 tydzień w domu. Tutaj firmy transportowe bez doświadczenia raczej Was przyjmą z otwartymi ramionami, choć oczywiście nie każda. Przyjmują chętnie nie bez powodu - nie każdy chce tak pracować.

Zarobki w takim przypadku całkiem niezłe, mając szczęście nawet po 2 latach od zdania można osiągnąć lekko 10k na rękę ale trzeba mieć szczęście, trzeba też dobrze poszukać i ogólnie by mieć dobre zarobki raczej będzie trzeba jeździć albo w dalekie i długie kierunki, albo być na miejscu i się specjalizować (obsługa HDS, kursy ADR do przewozów paliw itp)

No ale te 10k to nie jest kosmos w transporcie i jest do osiągnięcia bez większych problemów. Jeśli nic Was nie trzyma w Polsce, za granicą również kierowców potrzebują nawet bez języka choć trzeba mocno poszukać by nie zostać na lodzie.

Jest też inna opcja pracy, która jest z jednej strony strasznie ch⁎⁎⁎wa, z drugiej strony dostępna od ręki:

Kurierka na ciężarowym. Praca delikatnie mówiąc zła (na początku) bo dostajesz najgorsze trasy, dostajesz najgorsze auta i najgorsze punkty.

Jeśli przeżyjesz początkowy rok, znajdzie się tam praca nie tylko C+E ale też samo C za 5-6k na rękę. Może więcej, może mniej, ale to jest praca generalnie dostępna od ręki bo tam jest zawsze roszada pracowników którzy przychodzą i odchodzą.

Ja wytrzymałem 2 miesiące pare lat temu - j⁎⁎ać schenkera ogólnie xD

MOJA OPINIA O PRACY KIEROWCY

Kochałem tą pracę. Później nienawidziłem jej, by tęsknić czasem do niej a teraz siedząc już parę lat na miejscu i czasem dorabiając za kółkiem sam nie wiem jaki mieć do niej stosunek.

Z jednej strony to moje zabezpieczenie - jeśli tylko nie urwie mi rąk lub nóg, pracę znajdę zawsze jako kierowca bo mam już paroletnie doświadczenie w tym jeżdżenie za granicą + język.

Ale jak popatrzę na swoje życie tu na miejscu vs to co się działo na trasach i to ile kosztowało mnie to mentalnie chyba bym już nie wrócił do tego gdybym nie musiał. A najlepsze jest to, że pewnie będę musiał przy obecnej sytuacji w Polsce więc transport będzie moim małym więzieniem - nie polecam xD

No i jedna ważna rzecz: Jeśli wybierzesz ten zawód, przygotuj się, że możesz szybko osiągniesz sufit zarobkowy + przestaniesz się rozwijać zawodowo. To był do początku mój największy argument za tym by stamtąd spierdalać. Oczywiście to zależy od człowieka - na trasie pełno jest czasu na czytanie książek, doszkalanie się. Przyznam że przez 3 lata jeżdżenia za granicą nigdy nie przeczytałem więcej jak właśnie wtedy, nagrałem się zresztą w praktycznie każdy nowy tytuł na co teraz nie mam czasu no i obejrzałem tony filmów - jeśli dobrze sobie wszystko poukładasz, zainwestujesz w wewnętrzne akumulatory i zrobisz sobie porządne gniazdko a sam jesteś domatorem, to wbrew pozorom to może być praca dla Ciebie, tym bardziej, że obecnie internet jest prawie wszędzie, konsole nie są takie prądożercze zaś świat pod względem nawigacji stał się dużo prostszy niż w przeszłości.

Jednak całość brzmi dla niektórych cudownie na papierze, a w rzeczywistości po pół roku albo roku nie wracają do jeżdżenia w dalekie trasy. To zwyczajnie nie jest praca dla każdego i trzeba o tym pamiętać. Trzeba serio usiąść, wyobrazić sobie jak to wygląda na trasie, posłuchać różnych historii, podzielić je na pół i finalnie dobrze obliczyć czy to coś dla Was czy nie.

Jeśli chodzi o ew sufit zarobkowy jest też druga strona medalu - specjalizacje w transporcie. Bo do tego też można dążyć i później jeździć już jako kierowca-mechanik/hydraulik, kierowca gabarytowy, kierowca-cholera-wie-jakiej-dziewnej-branży. Jest tego trochę, tylko trzeba poszukać no i tam trzeba też mieć juz doświadczenie.

No i dodatkowe papiery typu ADR. Uwierzcie warto iść w tą stronę. Mam kumpla który jeździ pod niemiecką firmą hydrauliczną. Zarobki w okolicach 3600-3900euro na rękę no i przede wszystkim praca bardzo spokojna, więc wiem że się da. Ale do tej pracy dochodził przez 10 lat zawodowego życia i przez 3 wcześniejsze lata miał ją na oku.

Rozpisałem się w cholerę, ale to taka mała pigułka wiedzy z perspektywy gościa który jeździł najpierw na busie po EU, później zrobił papiery na C i jeździł ciężarowym by skończyć na C+E i uciec od tej pracy na rzecz własnych pasji.

Praca kierowcy to dobra ucieczka w dobie kryzysu - jeśli masz już wszystkie papiery, wiesz, że chcesz pracować w ten sposób biorąc na klatę wszystkie minusy (których jest ogrom) razem z plusami (których nie jest aż tak dużo xD) to naprawdę można zarobić niezłe siano i dużo oszczędzić.

Jak? Jeżdżąc 4/1 albo 5/2 - co nie oszukujmy się, jest w cholerę trudne, ale da się gdy trzeba.

Przez miesiąc jesteś w trasie, raz na miesiąc podnajmujesz pokój na tydzień za pół darmo i później znowu w trasę. W przeciągu roku jesteś w stanie odłożyć naprawdę sporo forsy żeby wystartować "od nowa".

Ale to serio wyniszczająca psychikę opcja, o której trzeba mieć świadomość że jest wyniszczająca jakkolwiek to brzmi. Ale jest to zawsze opcja, szczególnie gdy już teraz i tak jesteś w więzieniu własnego umysłu, decyzji i chujowej pracy. Może to być dla Ciebie ucieczka i prawdziwa wolność - dla mnie kiedyś tak było.

No ale wiadomo - kierowcy w wykopowej narracji tylko srajo do żwira, więc co ja tam mogę wiedzieć. Róbcie co musicie by przetrwać - jeśli to oznacza pół roku jebania się z kursem, później rok, półtorej wegetacji TRUDNO. Ale jest to zawsze jakaś opcja, choć ewidentnie nie dla każdego.

I na tym kończę ten przydługi wykład - jeśli macie coś do dodania/sprostowania piszcie w tym wątku, może komuś się przyda.

Miłego!

   

Pokaż więcej komentarzy (43)

Gruba ryba

w Rękodzieło

172piorunów

Ci z Was, którzy są ze mną od dłuższego czasu znają moją miłość do trytu.

Bo jeśli coś świeci samoczynnie bez żadnego zasilania i bez potrzeby naświetlania to z perspektywy człowieka wykolejonego pod względem dziwnych świecących rzeczy jedno pytanie: czego tu nie kochać?

Ta trudna miłość była już wcześniej była wystawiana na próby gdy moi dostawcy musieli zmieniać umowy przez brexit a później tak naprawdę zamykać firmy albo kompletnie je zmieniać.

Później przy testowaniu nowego dostawcy jedna z moich najcenniejszych paczek ginie, odnajduje się by później znowu zginąć i finalnie trafić jednak do agencji celnej gdzie celnik pyta wprost:

"Czy Pan jest producentem broni?"

Ale nie przeszło mi, w zasadzie to pora żeby się rozkręcic jeśli chodzi o tryt choć trudności jest sporo nie będę ukrywać.

Witajcie w rozsiądzcie się wygodnie i poczekajcie na więcej.

 

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Hejto

41piorunów

Niespodziewany update sytuacji z moim dłużnikiem z wątku

tl'dr:

* Zapłaciłem za targi
* Nie odbyły się, dogadaliśmy się na zwrot pieniędzy
* 2 lata, dużo telefonów, maili i listów
* Nikt nie zwrócił hajsu
* <dzwoni telefon>
* CZY CHCIAŁBY SIĘ PAN WYSTAWIĆ U NAS NA TARGACH? (tak, to mój dłużnik xD)
* Umówiona rozmowa online

Jest trochę tak jak się spodziewałem, a trochę inaczej. Generalnie myślałem, że mnie oleją całkowicie ale tak naprawę po tym jak już wyplułem swój jad we wcześniejszym wpisie i choć miałem ochotę bardziej na konfrontację jak dialog, bo dogadać to ja się próbowałem już 2 lata temu NO ALE STOPOWALIŚCIE MNIE.

I bardzo dobrze. Ochłonąłem, rozmowa się zresztą nie odbyła wczoraj bo przełożyli i dzisiaj było spotkanie.

Początek omówienie co bym chciał jako wystawca i generalnie rozmowa jak ze zwykłym klientem który chciałby się wystawić - bo zresztą tak jest, choć mam gula w gardle że u NICH, ale bądźmy otwarci na tym etapie.

Po całości przedstawienia oferty przeszedłem wprost do mojej sytuacji i opowiedziałęm jak to wyglądało, co oni jako firma sp⁎⁎⁎⁎zyli i przede wszystkim czy jest w stanie po ludzku albo zaproponować mi jakieś sensowne wyjście w którym ja nie będę stratny na całej sytuacji albo czy może mnie skontaktować z osobą która jest w stanie tą sytuację omówić.

Nie wbijałem niepotrzebnych szpil, choć powiedziałem wprost że oni jako firma całkowicie mnie olali w sprawie własnego długu i nie są w stanie sobie wyobrazić jaki byłem wkurwiony wtedy.

Na szczęście po drugiej stronie nie było maszyny i póki co zaproponowano mi bezproblemowe przeniesienie "tamtych" pieniędzy na teraźniejsze targi. To mogła mi zagwarantować dziewczyna z którą rozmawiałem.

I tutaj trochę się zjeżyłem w duchu, bo wiedziałem co powie zaraz i to też właśnie usłyszałem:

"Jeśli chodzi o przeniesienie problemu żadnego nie będzie tego jestem pewna. Jeśli zaś chodzi o ewentualny zwrot pieniędzy tutaj sytuacja jest na pewno bardziej zawiła i odeślę Pana do (...)"

Więc to jest ten moment którego się spodziewałem. Na tym etapie raczej wiem że nie chcę się tam wystawiać.

Po pierwsze wkurwili mnie od początku tej sytuacji i mam wewnętrzny konflikt. W biznesie nie ma się co szczypać, ale ja jestem rękodzielnikiem i posiadając tą małą marną firemkę dużym komfortem dla mnie jest możliwość postępowania zgodnie z samym sobą a nie "BO MUSZĘ".

No a ja tu czuję konflikt, nie pasują mi te targi, oni mi tez nie pasują bo mnie okradli - chcę tylko moje pieniądze.

Coś, czego się nie spodziewałem to konkretny kontakt do konkretnej osoby z działu prawnego. Tylko gdy piszę ten wpis jest godzina po rozmowie i już ochłonąłem przypominając sobie, że wcześniej też mi tak zrobiono - dali kontakt, ktoś obiecywał rozwiązanie sytuacji a 10 telefonów później mój numer zablokowano xD

Także tak to wygląda - poczekam i zobaczę. Jeśli stanowisko rzeczywiście mi przepiszą bez dopłat, realnie zostanie zwrócony mój dług + nadwyżka x2 co pokrywa odsetki, noty karne + napiwek za straty moralne, a ja będę mógł poszukać kogoś znajomego czy nie chce się tam wystawić za mnie, ew szukać osoby która "odkupi to miejsce"

Druga opcja to oczywiście zwrot wszystkich należnych moich pieniędzy i raczej o to będę walczyć, bo wątpię, że dadzą mi 2x droższe stanowisko niż to za które zapłaciłem 3 lata temu xD

Sorry, wyszedł z tego strasznie długi wpis którego się nie spodziewałem i dzięki że mnie stopowaliście - jestem w gorącej wodzie kąpany i często tego potrzebuje xD

Ciąg dalszy na pewno nastąpi xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Rozkminy

105piorunów

Hejto! Ale mam bekę xDD Potrzebuje tylko odpowiedzi na pytanie z prawa czy nie wpieprzę się w jakiś pozew.

Otóż zadzwonił do mnie mój dłużnik. Firma która odwołała targi, nie zwróciła za to pieniedzy choć powinna, a teraz do mnie zadzwonili... CZY NIE CHCE SIE U NICH WYSTAWIAĆ I CZY NIE CHCE O TYM POGADAC ONLINE :DDDD

Otóż bardzo chętnie chuje xD

2 lata pieniędzy mi nie oddajecie, telefony które miałem i na które kontaktowałem się na początku w sprawie ustalania szczegółów już nie odpowiadają bo po co, maile tak samo, odbębniłem cała mozliwą drogę polubowną czyli:

* przed uplywem USTALONEGO PRZEZ OBIE STRONY terminu zwrotu pieniędzy wysłałem informacje że nie mam pieniędzy na koncie.
* po upływie przypomniałem się mailowo ponownie.
* dwa tygodnie później przedsadowe wezwanie do zapłaty
* wysłanie przedsądowego wezwania pocztą polską wraz z notą karną.
* wykonanie 50 telefonów, z czego 2 razy udało mi się tylko z kimkolwiek połączyć bo przestali ode mnie odbierać, ale inne numery jakoś mogły się połączyć xD
* Oczywiście zapewnienie że wszystko będzie uregulowane itp.

I co? Wy do mnie dzwonicie z propozycją spotkania biznesowego?!

Przez jakiś błąd proceduralny zadzwonili wczoraj czy nie chce porozmawiać o wystawiennictwie online z nimi.

Chce to nagrywać. Całe spotkanie, chcę początkowo popytać o szczegóły, płatności ewentualne zwroty, o to co było w przeszłości i o czym "słyszałem" a później wprost - czemu mnie okradziono i czy nie uważają że to splunięcie dzwonić do kogoś kogo okradli i proponować mu wchodzenie we współpracę.

Będę oczywiście miły, nie mam zamiaru opublikować niczyjej tworzy, danych itp wiem zresztą, że po drugiej stronie stoją normalni pracownicy którzy mi nic nie zrobili - ale mam zamiar publikować nazwę ich firmy i to jak ze mną postąpili.

Wszystkie szczegóły, szczególnie że na całość mam dowody wraz z wymianami mailowymi, fakturami itp.

Poszukałem, popytalem - przypału prawnego nie powinno być, ale może ktoś coś wie czego ja nie?

Nie nawidzę cwaniactwa, szczególnie takiego - wielkie korpo nie odda 800zł małej firmie bo wie że 70% osób odpuści i generalnie kalkuluje im się nie oddawać.

A jak dojdzie do rozprawy sądowej to zapłacą bo muszą ale odsetki to i tak splunięcie i wiedzą że lepiej na tym wyjdą nie płacąc.

K⁎⁎wa, chociaż raz w życiu chyba mam szanse PRowo j⁎⁎⁎ąć korporacji w ryj, a przyznam że tej zrobię to z przyjemnością xD

PS: tak, sprawa sądowa powinna być już dawno w biegu. Ale przez mój błąd (źle zaadresowanie + nie przypilnowanie zmiany sądu) cała sprawa do mnie wróciła pół roku temu i muszę to zrobić jeszcze raz a były ważniejsze rzeczy, szczególnie, że wiedziałem że odsetki sobie rosną a ja mailowo raz na jakiś czas się przypominam :smiley:

   

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

261piorunów

Robię biżuterię często ze złomu zegarmistrzowskiego - na targach często ją eksponuję bo potrafi przyciągnąć wzrok.

Przychodzi starszy człowiek, patrzy na moje rzeczy i mówi moje ulubione "ładne to takie ale nie dla mnie" i wyciąga swój zegarek ze zbitym szkiełkiem.

- a to może mi Pan naprawić bo niedziela jest i zegarmistrz zamknięty.

- Wie Pan co, przykro mi ale ja robię biżuterię, nie za bardzo potrafię naprawiać zegarki, ja raczej wykorzystuje już te które są mocno zepsute.

- a rozumiem rozumiem. To może pasek by mi pan zmienił?

- nie mam narzędzi do tego, przykro mi.

- nic pan nie umiesz.

I poszedł.

Do dzisiaj mam z tego bekę xD

Pokaż więcej komentarzy (19)

Kompan

w Hydepark

66piorunów

Mało zwykle piszę gdziekolwiek, ale tym razem muszę to z siebie wydusić.

Jest tu taki jegomość @Krzakowiec , co ze swoim sklepem oferuje wyroby z żywicy.

Jakieś  , jakies  , cuda wianki.

Nawet dorobił się recenzji kupującego (a jak to z recenzjami w necie jest to wszyscy wiemy).

No ale do rzeczy: spodobało mi się i zamówiłem. Ot, w sobotę wieczór - bo może dojdzie po Walentym, to będzie coś na ułaskawienie smoczycy.

No i teraz zaczyna się: typ nadał paczkę w niedzielę wieczór. Kumacie? Pracuje w niedzielę i paczki wysyła, bo ludziom zależy.

Spokojnie sobie dzisiaj odbieram - coś trochę małe i podejrzanie lekkie. No ale nic, spokojnie, to trzeba dokładnie obejrzeć i fotki porobić żeby był dowód.

Otwieram... w kopercie o jedno pudełeczko za dużo - ha, pomylił zamówienia, pewnie po pijaku wysyłał :smiley:

Ale nie... w środku mój paragon, moje zamówienie i... no chyba gratis.

WTF? Pierwszy raz obcy człowiek coś zamawia i to jeszcze z kodem zniżkowym a ten mu gratisa? Nie ze mną te numery Bruner, pewnie itemy są pouszkadzane, czy coś.

Otwieram pierwszy... kurde, obrączki odbierałem gorzej zapakowane. Pomysł ładowania tego na chrobotka, zawinięte jeszcze w czarną bibułę.. normalnie wargasm. Item pierwszy - idealny, kolejne - też idealne.

CO TO JEST, "MAMY CIĘ" ?! :smiley:

Kobita zadowolona, ja też, mam tylko nadzieję, że @Krzakowiec zarobił chociaż na waciki :smiley:

Mistrzu, jestem Twoim fanem, wielbię talent i rzemiosło (serio, nie mam do czego się przyczepić, a czepialski jestem).

Polecam tego alle^W użytkownika!

 

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Pochwaliłem się wygraną w licytacji, to teraz czas na opinię o allegrowiczu @Krzakowiec :grinning:

Po pierwsze warto zaznaczyć, że wysyłka w sam raz przyszła na walentynki, więc prezent dla żony jest.

Po drugie firmowe pudełko - naprawdę szacun.

Po trzecie sposób zapakowania to po prostu magia. Bardzo oryginalne, genialne w swojej prostocie i mimo, że musiałem potem odkurzyć blat - nie żałuję 😆

Po czwarte każdy z tych przedmiotów jest wyjątkowy. Coś niesamowitego, bo każda z tych rzeczy ma się wrażenie jakby wykonana przez zupełnie inną osobę a mimo to z każdej z nich ocieka zajebistość.

Po piąte wreszcie, parafrazując cytat pana @Krzakowiec "Nie mam słów tylko wielki podziw", wielki podziw dla wspaniałego artysty? rzemieślnika? Naprawdę gościu jesteś niesamowity, wielce Ci za to dziękuję.



Pokaż więcej komentarzy (1)

Gruba ryba

w Rękodzieło

525piorunów

Hejto Wam!

Zbliżają się walentynki i stwierdziłem że to pora na hejtowe . Losuję jedną osobę która może wybrać serducho albo każdą inną rzecz Z MOJEGO SKLEPU do 100zł. Wysyłka oczywiście opłacona, jutro do nadania żeby na pewno dotarła przed walentynkami :smiley:

Wszystkich chętnych odsłyłam do walentynkowej kolekcji a jeśli chcielibyście coś kupić używajcie śmiało kodu -20% "HEJTO" na cały koszyk. A tam nowe galaktyczne serca, sówki, prototypowe pierścionki i pierwsze od dawna wypalone wzory.

 trochę leży i kwiczy, ale to tradycyjnie moja wina - zacząłem robić wszystko na raz i jakoś tak wyszło, że nic nie jest zrobione łącznie z wpisami o mojej pracy xD Ale żeby niepotrzebnie nie rozciągać tematu nastała pora by zmienić w moim działaniu parę kwestii.

Zrezygnowałem w tamtym i tym roku z większości wyjazdów na targi. Już przed pandemią niektórzy zwęszyli dobry interes na rękodzielnikach i traktowali właśnie targi jako nie coś, co ma promować polskie rękodzieło a sposób na zarobek właśnie na rękodzielnikach.

o często kończyło się na drogich imrezach, które nie były w jakikolwiek sposób reklamowane, były robione na szybko bez ładu organizacyjnego i finalnie... No po d⁎⁎ie dostawali wystawcy.

A niestety takie imprezy jak np. jarmarki w dużych miastach nadal pozostają poza zasięgiem małych rękodzielniczych rąk i finalnie dość często kończy się to na wystawianiu chińszczyzny w takich miejscach - co rozumiem, przecież to poniekąd wola klientów i nie bierze się to ot tak z powietrza. Przyznam, kiedyś chyba po prostu wezmę kredyt na 20-30k albo pożyczę od kogoś taką sumę i spróbuję się wystawić w takim miejscu, prawdopodobnie we Wrocławiu promując się właśnie jako lokalny rękodzielnik.

Jestem bardzo ciekawy czy jestem w taki sposób rzeczywiście zarobić porządnie, czy moje ceny będą odstraszać odwiedzających.

To możliwe, że będzie plan na 2023 - oznacza to też dla mnie minimum 2 miesiące przygotowań. Muszę stworzyć przed takimi targami lekko 400-600 sztuk swoich rzeczy szczególnie, że żeby wyjść na 0 będę musiał sprzedać średnio 200 sztuk. Sam wynajem takiego domku w 2023 to będzie pewnie ok. 20k zł.

To oczywiście dla mnie trochę sfera marzeń, ale z listy tych które są możliwe do zrealizowania i będę o tym mocno myśleć, pytać, analizować i obliczać. Nawet jeśli wyszedłbym po miesiącu wystawiania się tylko z lekkim zarobkiem, miałbym przynajmniej klarowną odpowiedź że to nie jest ten kierunek.

W tym roku jeszcze czeka mnie solidna zmiana całej mojej strony i wystartowanie na etsy a jednocześnie powolne szukanie spokojnej pracy na etacie bo coś czuję, że zbliżają się dość ponure czasy więc jest co robić.

Póki co najbardziej cieszę się, że udało mi się porządnie ogarnąć moją pracownię - serio to jest dla mnie zmiana o 180 stopni i w końcu czuję to, co często czułem na początku moich działań:

Małą ekscytację "ciekawe co będzie dzisiaj" - bo dalej może i działam jak chaos, ale teraz mam wszystkie narzędzia na wierzchu, instrumenty na ścianie i cała moja przestrzeń w końcu ma więcej duszy.

A ja po prostu mogę działać. Z problemami jak zawsze, ale jednak działać.

Tradycyjnie wyszła ściana tekstu, więc jeśli dotarłeś tutaj dzięki, że ze mną jesteś w tej dziwnej rękodzielniczej podróży.

pozostaje dla mnie miejscem gdzie mogę pisać... Szczerze. A od zawsze tego chciałem i czego często na oficjalnych kanałach nie jestem w stanie zrobić. Więc dzięki Wam za tę przestrzeń :smiley:

A tymczasem wszystkiego co dobre ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

  

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Hydepark

973piorunów

Hej, dzisiaj moje pierwsze  poprzez hejtolos - zbliżają się walentynki, więc losuję wśród piorunujących pudełko niespodziankę walentynkową o wartości 200zł. W środku będzie parę moich rzeczy które obecnie testuję i nigdy nie wystawiałem na sprzedaż, ale ogólnie motyw będzie walentynkowy więc będzie można skorzystać z niego jako prezent :smiley:

Tak naprawdę przychodzę do was wyżebrać trochę piorunów ze względu na dwie aukcje WOŚP które ostatnio opublikowałem na allegro. Jeśli jest ktoś zainteresowany, zapraszam do dwóch pierwszych komentarzy gdzie wstawię zdjęcia przedmiotów licytacji i linki do aukcji.

A przy okazji mam szansę potestować moje gify jak i hejtolos którego nigdy nie używałem. Serio to dla mnie zadziwiające jak szybko ten portal zyskuje na treści, użyteczności i funkcjonalności - bardzo trzymam za Was kciuksy!

Dzisiaj krótko, bo nie mam się co więcej rozwodzić. Za piorunowanie i licytowanie z góry dziękuję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

https://streamable.com/gljsny

Pokaż więcej komentarzy (40)

Gruba ryba

w Hydepark

327piorunów

Ah 

Dzisiaj wstałem godzinę wcześniej bo nie jadę autem - dziś jadę MPK.

Autem stałbym w korkach o tej porze za to w MPK mogę nie tylko stać w korkach, ale też czekać na autobus który nie przyjechał.

W zasadzie to dobrze, że go nie ma - i tak się tego spodziewałem więc nie mam poczucia że mogłem pospać dłużej.

Na przystanku spotykam sąsiadkę. Chwila rozmowy więc następny plus całej sytuacji czyli zacieśnianie więzi sąsiedzkich. Nagle widzimy z daleka jedzie ON. Ten jeden jedyny na mojej ulicy, sławny i znienawidzony autobus widmo 113, jak zawsze gwałtowny i wkurzony w swoich ruchach.

Okazuje się, że jest spóźniony tylko 9 minut więc nie ma tragedii jak na Wrocławskie standardy. To jeden z pierwszych przystanków więc ludzi praktycznie nie ma pomimo porannej pory.

Pewnie cwaniaczki jadą autami bo im się spieszyło albo chcieli mieć pewność że dojadą na czas, a przecież mogli wstać godzinę wcześniej i postać ze mną bez żadnych gwarancji ale przynajmniej bez pośpiechu.

Gdy po kupieniu 15 minutowego biletu i przejechaniu jednego przystanku zbliżamy się do ronda na którym stoimy lekko 5 minut zaczynam czytać o kontrolerach który MUSZĄ wystawić mandat gdy pasażer przekroczy czas obowiązywania czasowego biletu pomimo tego, że zgodnie z rozkładem dana trasa powinna zająć mniej czasu. Stwierdzam, że dzisiaj nie mam ochoty na kłótnie z ewentualnym kontrolerem, szczególnie że to nie jego wina tylko idiotów u góry.

Oczywiście taki bilet można REKLAMOWAĆ, ale sam już to przechodziłem gdy podczas kontroli na trasie która miała trwać 8 minut jechałem 20. Reklamacja owszem została uznana ale dopiero po odwoływaniu, 3 listach i straconych lekko 3 godzinach życia na udowadnianie, że nie jest się idiotą. A wszystko za 3.20zł które przecież opłaciłem, no ale cóż. Dzisiaj nie mam na to siły.

Więc wysiadam po przejechaniu 2 przystanków w rekordowym czasie 14 minut. (wg. rozkładu 3 min.)

Idąc wyprzedzam swój własny autobus który w tym czasie nadal jest przeze mnie opłacony i spala w korku resztki mojej opłaty. Mentalnie macham do wszystkich pasażerów - może mi zimno, może dostałem dokładnie to czego się spodziewałem ale za to MPK zmusiło mnie do ruchu a to akurat dobrze, bo miałem noworoczne postanowienie zrzucenia bebzona które nie wyszło ale z pomocą MPK może się ziścić.

Tak więc idę. Strasznie wieje ale wewnątrz czuję ciepło. Szczególnie gdy zerkam do tyłu i widzę że mój dystans od autobusu się zwiększa. W tym momencie to dla mnie zawody i sukcesywnie zwiększam swoją prędkość. Krok za krokiem jestem coraz dalej a w głowie już widzę, że jeśli się postaram pewnie dogonię poprzednią 113 na tej trasie.

Przechodzę w ten sposób 3 przystanki by finalnie wejść do mojego opłaconego (jeszcze!) autobusu. Spacer otrzeźwił mój osąd - nie kupuję drugiego biletu 15 minutowego, pomimo tego, że od kupienia minęły 23 minuty. Zgodnie z rozkładem minęło 8 minut, a to nie moja wina, że MPK zakrzywia czasoprzestrzeń. I tak chcę przejechać jeszcze 2 przystanki które wg. rozkładu od miejsca w którym wsiadałem zajmują bodajże 12 minut więc niech się dzieje.

Sąsiadka która siedzi obok wejścia i nie zauważyła mojego wyjścia otwiera szeroko oczy ze zdumienia.

Nerwowo rozgląda się, próbuje połączyć kropki ale widzę po jej wzroku, że nie wie co się dzieje i powoli kalkuluje wszystkie możliwości i ewentualne błędy w Matrixie.

On ma brata bliźniaka? Rozmiawiałam z kimś innym? Mogłam wypić jednak tą kawę.

A ja tylko uśmiecham się do niej próbując wzrokiem i wzruszeniem ramion przekazać - "no cóż droga sąsiadko: MPK Wrocław, ja też tego nie rozumiem"

*Cały tekst na bazie moich własnych przeżyć. Nawet nie musiałem koloryzować rzeczywistości, bo po co.

Nie wchodzę w dysputę czy korki to problem MPK czy nie. Mi po prostu łatwiej śmiać się z tego miasta niż z niego szydzić bo mam resztki miłości do Wrocławia, ale wszyscy chyba przyznamy:

Komunikacja w tym mieście to dość okrutny żart.

 

Osobistość0piorunów

Mieszkasz na Wojszycach i się dziwisz. Zainwestuj w hulajnogę i dojedź chociaż do Borowskiej, bo korki na Grota Roweckiego to j⁎⁎⁎ny standard, chyba że w ferie albo na wakacje

Pokaż więcej komentarzy (35)

Gruba ryba

w Rękodzieło

488piorunów

Dziwnym trafem teleportował się do mnie ploter laserowy, ot splot przypadków i wzrostów cen - gdyby nie to, że moi podwykonawcy w przeciągu 2 lat podwyższyli ceny o lekko 150% nawet bym nie myślał o kupnie tak wielkiej maszyny do mojej pracowni, no ale nadarzyła się okazja z rodzaju tych z których się po prostu korzysta.

Tak naprawdę to właśnie ploter (muszę mu nadać imie) podyktował jak wygląda moja cała pracownia bo przy 11 metrach kwadratowych wynajmowanej przestrzeni, urządzenie które mierzy sobie 130x70cm zwyczajnie zabrało mi moje większe biurko i to był początek zmiany całej mojej przestrzeni bo nie dało się tam żyć.

Kurde, jak zawsze się rozpisuje nie na temat ale do brzegu:

W końcu miałem chwilę czasu, żeby usiąść, wszystko porządnie wyczyścić, wyregulować i zacząć się uczyć jak w ogóle wypalać. Dla mnie tak naprawdę czarna magia bo nigdy tego nie robiłem.

Ploter to był mój pierwszy sprzęt który kupiłem bo była duża okazja (no i te podwyżki u podwykonawców) a nie dlatego, że realnie go POTRZEBOWAŁEM do działania - a wcześniej każdy zakup był właśnie podyktowany zasadą: "Kupujesz sprzęt tylko, gdy oszczędzi Ci godziny pracy albo realnie nie jesteś w stanie bez niego czegoś wykonać"

Bez tej zasady najchętniej kupiłbym wszystko, jednocześnie jedząc pewnie gruz xD

No a na czym najlepiej testować jak nie na jakimś prostym logo? Odezwałem się do @hejto żeby podesłali logo no i zacząłem. Wcześniej coś tam próbowałem wypalać ale brakowało mi mocno konsekwencji. Mój sprzęt jest... Dość toporny. Mogę nim jednocześnie grawerować i wycinać, ale cała zabawa polega na odpowiednim dostosowaniu prędkości lasera i jego mocy.

A to oznacza po prostu serię prób i błędów, żeby na danym materiale wyszło mniej więcej to co chcesz.

Przy logo Hejto potrzebowałem 10 prób, by finalnie dojść do ustawienia które było uśrednione i dawało rezultaty jakie chciałem przy jednoczesnym niewysilaniu lasera.

No i jak już miałem przetestowane logo, spróbowałem nowej żywicy z której nigdy nie korzystałem - bardzo szybko wiążącej żywicy poliuretanowej. Mam doświadczenia raczej z żywicami epoksydowymi które twardnieją lekko 24-48godzin. Ta po godzinie była już twarda.

I już teraz wiem, że pod moje zastosowania raczej się nie sprawdzi - widzę to po wypełnieniu, choć dam jej jeszcze parę szans i może to będzie moja żywica rezerwowa?

Tak naprawdę cała moja praca to metoda prób i błędów, więc chyba ploter rzeczywiście znalazł odpowiedni dom ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj miałem pisać o pracowni, ale wyszło inaczej - jutro zdjęcia jak to u mnie wygląda, zrobię też jakiegoś gifa żeby odpowiednio pokazać całość. Obserwujcie/czarnolistujcie 

Gruba ryba1piorunów

@eksplozymeter zarobkowo samym laserem nie zamierzam działać - za bardzo lubię żywicę i mam trochę inną niszę w której chcę działać, ale na pewno się przyda :grinning:

I przeserdeczne dzięki - niewykluczone że się odezwę kiedyś :smiley:

BTW Twoja lampka to sztos!

Pokaż więcej komentarzy (56)