Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#samoloty

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Słucham sobie Good Times, bad times.... I zatrzymałem się na tym fragmencie

Sukcesywne zwiększanie zasięgu

A co gdyby zainstalować rakiety w stylu spacex , które zamontowane na odrzutowcach, transportują je na wskazane miejsce, następnie się odłączają i wracają do domu?

Taka podwózka do odrzutowców, by mogły dalej przelecieć.

https://youtu.be/4buWUO8r26o?t=1571

Fanatyk0piorunów

@Klopsztanga Znajdź samolot który udźwignie 600t, bo tyle waży F9.
A coś mniejszego? No to Virgin Orbit miało LauncherOne, mały udźwig, spore problemy i brak odzysku.
Rakiety i samoloty to inny świat.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Koneser

w Okazje

0piorunów

Obserwuj mnie na  lub na FB 
https://www.facebook.com/Made_In_China-100505779100368
https://www.facebook.com/groups/369624776916851
Na FB dostępne wszystkie okazje.

Wysyłka z magazynu: PL
Kono Plecak podręczny 40 x 20 x 25
Cena z VAT: 99,99 Zł
Link ---> https://amzn.to/409Dmcp
Darmowa wysyłka Prime

 
      

GURU

w Hydepark

137piorunów

Piloci z Nagrodą Darwina, czyli Pinnacle Airlines 3701

19 lat temu dwóch młodych pilotów (31 i 23 lata) miało dostarczyć samolot Bombardier CRJ200 z jednego lotniska na drugie - bez pasażerów. Postanowili wykorzystać okazję i "sobie polatać". Już 5 sekund po starcie wykonali kilka ostrych manewrów wznoszenia i opadania naśladując ruch kolejki górskiej i powodując zmianę przeciążeń od 1,8 G do -0,6G. Później zamienili się miejscami i sporo śmieszkowali, robiąc kolejne pionowe i poziome przeciążenia. Postanowili także wejść do "Klubu 410", czyli osiągnąć pułap 41 000 stóp (12 500 m). Zaprogramowali wznoszenie 500 ft/min - to nie byłoby głupie na niższych poziomach, ale na tej wysokości powietrze jest rozrzedzone, silniki słabsze, więc stanowiło to ciężkie wyzwanie dla samolotu (i znacznie przekraczało zalecenia producenta dla tych wysokości). Komputer przyjął zadaną wartość i próbował ją osiągnąć podnosząc coraz mocniej dziób samolotu. Po osiągnięciu 41 000 stóp uruchomił się alarm informujący o przeciągnięciu i samolot próbował obniżyć poziom lotu, żeby nabrać prędkości - z czym piloci walczyli ciągnąc stery na siebie, żeby utrzymać wysokość :clown_face: Tak było cztery razy. To spowodowało jeszcze większy spadek prędkości, a duży kąt natarcia jeszcze bardziej ograniczył dopływ powietrza do silników. Całość doprowadziła do przeciągnięcia, a także do przegrzania i wyłączenia silników (jeden z nich przekroczył maks. temp. o 300 st. C). Samolot zaczął spadać.

Maszynę udało się opanować 1 km niżej, ale oba silniki nie działały - wtedy poinformowali kontrolę lotów, że "mają problem". Instrukcja podaje, że należy osiągnąć 240 węzłów, żeby je odpalić "na pych", czyli siłą prędkości powietrza. Trudno powiedzieć, czy to by się udało, bo nie osiągnęli tej prędkości. Problem był taki, że po wyłączeniu niezwykle rozgrzane elementy silnika zostały wystawione na powietrze o temp. -30 st. C. To spowodowało nierównomierne kurczenie się metalowych elementów wykonanych z różnych stopów i silniki zablokowały się całkowicie. Prawdopodobnie gdyby utrzymywali wyższą prędkość, to nie doszłoby do całkowitego zatrzymania ruchu obrotowego silników i ułatwiłoby schłodzenie wszystkich elementów, a sama prędkość 240 węzłów pozwoliłaby na ponowne uruchomienie. Zamiast tego po nieudanej próbie przy niższej prędkości włączyli generator APU i próbowali odpalić silniki w normalny sposób - co już nie było możliwe w tym momencie.

Co ciekawe - w zasięgu lotu ślizgowego mieli aż 6 lotnisk. Odezwała się też kontrola lotów pytając czy wciąż mają problemy i co planują. Odpowiedzieli, że stracili silnik i próbują go uruchomić. Kontrola odpowiedziała, że rozumie, że mają kontrolę nad lotem z jednym silnikiem. Nie odpowiedzieli. Po 3 minutach kontrola zapytała czy potrzebują wylądować, odpowiedzieli, że nie - próbują się uporać z problemem. Po kolejnych 2 minutach wreszcie zgłosili, że nie działają oba silniki i muszą wylądować na najbliższym lotnisku. Dostali namiary na lotnisko Jefferson City, ale dopiero po pewnym czasie, gdy wylecieli z chmur i zobaczyli światła lotniska, zorientowali się, że nie są w stanie tam dolecieć. Pierwszy oficer zapytał, czy wysuwać podwozie, ale kapitan widząc zabudowania przed sobą odpowiedział, że nie, bo nie chce się rozbić na czyimś domu. Ostatnie słowa kapitana brzmiały: "Uderzymy w domy!". Uderzyli w drzewa i garaż - na szczęście byli jedynymi ofiarami tego wypadku.

Po tym opisie trudno się dziwić, że zostali nominowani do Nagrody Darwina. Ich głupota doprowadziła jednocześnie do przeciągnięcia i awarii obu silników, a zamiast się do tego przyznać i wylądować na jednym z sześciu dostępnych lotnisk poświęcili 13 minut na udawanie przed kontrolą lotów, że właściwie nic się nie dzieje tracąc cenną wysokość i ostatecznie możliwość wyjścia cało z tej sytuacji.
   

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Wojsko i technika wojskowa

27piorunów

Chengdu J-20 – chiński myśliwiec piątej generacji wykonany w technologii obniżonej wykrywalności.
Nazwa kodowa NATO: Fagin

Fagin/ˈfeɪɡɪn/ to postać fikcyjna i drugorzędny antagonista w powieści Charlesa Dickensa z 1838 roku Oliver Twist. We wstępie do powieści opisany jest jako „odbiorca skradzionych dóbr”.

Jak ktoś nie wie to Chiny wykradły terabajty danych dotyczące programu F35
I see what you did there xD

https://en.wikipedia.org/wiki/Fagin
https://en.wikipedia.org/wiki/Chengdu_J-20

   

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Ciekawostki

130piorunów

Dlaczego warto mieć zapięte pasy w samolocie, czyli Aloha Airlanes 243 z 1988 r.
W czasie wznoszenia się samolotu operującego między wyspami Hawajów, na wysokości 7300 m doszło do rozprucia poszycia samolotu, w skutek czego powstała gigantyczna wyrwa zaraz za kabiną pilotów. Ciśnienie wyrwało drzwi ich kabiny i mogli przez ramię zobaczyć niebo. Piloci natychmiast nałożyli maski tlenowe i rozpoczęli awaryjne zniżanie do bezpiecznej wysokości. Z powodu masek i strasznego hałasu (w kabrioletach przy 540 km/h jest dość głośno) nie mogli się porozumiewać, ani użyć radia, ale wprowadzili kod 7700 do transpondera, co zaalarmowało kontrolę lotów. Skierowali się na najbliższe lotnisko, co zostało odebrane na ziemi jako planowane lądowanie awaryjne. Na niższej wysokości (3 km?) zmniejszyli też prędkość, ściągnęli maski i nawet udało się skontaktować z kontrolą lotów informując o dehermetyzacji i konieczności lądowania awaryjnego. Wtedy jeszcze na dole nie rozumiano powagi sytuacji, ale postawiono straż pożarną w pogotowiu. Samolot był trudny w pilotażu, a przy próbie wyciągnięcia podwozia nie zaświeciła się kontrolka z przednich kół. Próbowali je otworzyć ręcznie, ale nie mieli żadnego potwierdzenia, że się wysunęły. Gdy to nadali przez radio, to dopiero wtedy na dole zrozumiano, że sytuacja jest bardzo poważna i ściągnięto karetki. Klapy udało się otworzyć tylko do pewnego poziomu, a jakby tego było mało podczas lądowania okazało się, że jeden silnik zupełnie nie działa. Mimo to samolot wylądował, zatrzymał się na pasie i rozpoczęła się ewakuacja pasażerów (fotka poniżej).

Pasażerowie z przednich foteli mieli rany cięte od odłamków poszycia, niektórzy zostali porażeni prądem z rozerwanych kabli, ale nie było wśród nich ofiar śmiertelnych, ponieważ w czasie wznoszenia wszyscy jeszcze byli przypięci pasami. Niestety stewardessy nie były: jedna stała dokładnie w miejscu, gdzie widać dziurę i została natychmiast wyssana na zewnątrz, druga stała z przodu samolotu i została poważnie raniona kawałkiem poszycia, trzecią z tyłu samolotu rzuciło na podłogę i przez resztę lotu poruszała się między fotelami na czworakach próbując pomagać pasażerom. Maski dla pasażerów nie wysunęły się, ponieważ zniknęła cała przednia część tego systemu, ale na wysokości 7,3 km jeszcze da się oddychać, a samolot dość szybko obniżył lot. W rezultacie była tylko 1 ofiara śmiertelna i 8 poważnie rannych.

Jak to się stało?
Boeing w pierwszych egzemplarzach tego modelu używał czegoś w rodzaju dwustronnej taśmy klejącej i nitów do łączenia warstw poszycia. Monitorując pierwszy wyprodukowany samolot dość szybko zorientowano się, że taśma traci swoje właściwości i wtedy nity zaczynają pracować narażając poszycie na pęknięcia. Zalecono wszystkim używającym tych samolotów szczegółową kontrolę poszycia. Ta linia albo jej nie przeprowadziła, albo zrobiła to bardzo pobieżnie. Wtedy też nie było obowiązku sprawdzania samolotu przed każdym startem - wystarczyło tylko rano i po zakończeniu dnia - nikt więc nie zauważył pęknięć kadłuba.
Dodatkowo Boeing zorientował się, że przewody sterowania silnikami korodują, więc zalecił ich wymianę - tego też nie zrobiono w tym wypadku. Ciśnienie powietrza z przedziału bagażowego wycisnęło podłogę, a to doprowadziło do rozerwania skorodowanego przewodu.
Po tym incydencie skontrolowano pozostałe 3 samoloty tej serii w Aloha Airlanes - dwa z nich miały tak duże pęknięcia poszycia, że musiano je całkowicie wycofać, trzeci udało się naprawić.
  

Gruba ryba41piorunów

@Nemrod nie wiem skąd opis przyczyny awarii ale on jest bzdurą. Poszycie nie jest klejone taśmą, i nie żadna taśma była przyczyną rozerwania poszycia. Przyczyną były pęknięcia zmęczeniowe idące od nitu do nitu. Dlaczego akurat w tym samolocie poszycie pękło a inne latają bezpiecznie. Otóż samoloty linii Aloha Airlines latają na krótkich trasach wielokrotnie podczas każdego dnia, co sprawia że kadłub ulega wielu cyklom presuryzacji i depresutyzacji, co znacznie przyspiesza jego zużycie. Kadłub tego samolotu miał za sobą znacznie więcej cykli niż przewidywał producent.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Hejka,

Ankieta zakończona, zwycięzcą jest Thunderbolt. Wkrótce postaram się rozpocząć warsztat. Z dodatków będą metalowe lufy karabinów Browninga, waloryzacja kokpitu od Eduarda. Dzięki wszystkim za udział i pomoc w dokonaniu wyboru.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Ciekawostki

113piorunów

Szybowiec z Gimli, czyli lot 143 z 1983 r.
Wczoraj ktoś zadał pytanie kiedy wreszcie lotnictwo przejdzie na normalne jednostki. Pewnie nigdy. Bo dopóki wszyscy używają tych samych (nawet jeśli są głupie), to jest to dość bezpieczne. Problemy powstają, gdy to się zmienia.
Historia się wydarzyła, gdy kanadyjskie lotnictwo przechodziło z funtów na kilogramy i otrzymali pierwszego Boeinga, który miał paliwo liczone w kilogramach. Nasza Wikipedia podaje wyjaśnienie, że zamiast 22 300 kg paliwa zatankowano 22 300 funtów, czyli 10 155 kg i dlatego w połowie lotu zabrakło paliwa. Dość głupie. Gdybym zatankował tylko pół baku do auta, to bym wiedział od razu.
Czemu nie wiedzieli? Bo to nie było do końca tak. W samolocie zepsuł się jeden z 3 wskaźników paliwa. Żeby mieć pewność ile go jest realnie w zbiornikach wykonano ręczny pomiar (mechanik musi wyciągnąć ze skrzydeł miarki i odczytać ile jest cm, a potem się sprawdza w książce ile to litrów). Załoga musiała przeliczyć litry na kilogramy, od potrzebnej ilości paliwa odjąć posiadaną i wynik znowu przeliczyć na litry, żeby zamówić tankowanie. Wcześniej w samolotach latał też mechanik, który się zajmował takimi sprawami, ale to był już nowy samolot, który przewidywał 2 osoby w kokpicie, a pilotów nikt nie przeszkolił jak się przelicza jednostki.
Mimo to w pierwszym locie wykonano to poprawnie i samolot z Ottawy wylądował bez problemów w Edmonton, gdzie mechanik wszedł do kokpitu, wyłączył bezpiecznik ekranu wskaźników paliwa i ustalił, że trzeba wymienić element, którego nie mają na stanie (ale jest w Ottawie, gdzie samolot miał wrócić). Powinien włączyć bezpiecznik, ale zawołano go do wykonania ręcznego pomiaru ilości paliwa. W tym czasie kapitanowie spotkali się na parkingu, gdzie następca został uprzedzony o awarii. Gdy wszedł do kokpitu zauważył, że ekran wskaźników paliwa całkiem nie działa i uznał, że to jest ta awaria, a skoro tak przyleciano, to przecież można też wrócić :grinning:
Gdy piloci otrzymali pomiary paliwa z baków to zamiast przeliczyć litry na kilogramy, przeliczyli na funty. Mieli w zbiornikach 6169 kg, a przyjęli 13 597. Od potrzebnej ilości paliwa na lot w kg odjęli liczbę funtów, czyli dwa razy większą. Wyszło im, że potrzebują dotankować zaledwie 8700 kg paliwa, a potrzebowali 16 131 kg. Ale musieli to przeliczyć na litry dla cysterny - tu znowu użyli funtowego przelicznika i w rezultacie podwójnego błędu zamiast 20 tys. litrów zamówili 5 tys. i tyle dostali. Ekran nie działał, więc nie wiedzieli ile paliwa mają faktycznie w zbiornikach. W połowie lotu zabrakło im paliwa.
Najpierw wysiadła pompa paliwa jednego silnika, wtedy zdecydowali się skierować na najbliższe lotnisko, ale po chwili wysiadła druga i stali się dość dużym szybowcem. Z powodu braku zasilania zgasła część ekranów, a hydraulika była napędzana małą prądnicą ze śmigiełkiem (RAT), więc działała na pół gwizdka. Szybko obliczyli, że nie dolecą do lotniska, ale na szczęście jeden z pilotów znał wojskowe lotnisko w Gimli z czasów jego służby w armii. Nie wiedzieli, że lotnisko jest nieczynne i że tego dnia na jego pasie odbywały się wyścigi. Skierowali samolot w tamtą stronę, ale musieli wytracić prędkość. W tym celu kapitan zdecydował się na manewr, który znał z szybowców - nigdy niestosowany w dużych samolotach - przypominał trochę drift, albo lot pod boczny wiatr. Tego się nie stosuje, bo zaburza przepływ powietrza w silnikach, ale tu silniki i tak nie działały. Zaburzyło to jednak pracę tej małej prądnicy i było jeszcze trudniej sterować samolotem. Na płycie lotniska nikt nie wiedział o zbliżającym się do lądowania samolocie, bo go nie było słychać. Cała sprawa mogła się skończyć tragedią, ale "na szczęście" przednie podwozie nie zablokowało się i w momencie lądowania od razu się schowało. Siła tarcia kadłuba o beton wyhamowała samolot dość blisko zajętej części. Jedyne ofiary to osoby poszkodowane przy ewakuacji tylnymi wyjściami, ponieważ zjeżdżalnie nie dotykały płyty lotniska, z powodu przechyłu samolotu.
Samolot naprawiono i dwa dni później stamtąd odleciał pozostając w służbie przez następne 25 lat. Kapitan został zdegradowany na pół roku, a pierwszy oficer zawieszony na dwa tygodnie. Ekipie mechaników wysłanej samochodem z lotniska Winnipeg w drodze do Gimli zabrakło paliwa...
  

Tytan2piorunów

Co ciekawe kontrola lotów też nie wiedziała że płyta lotniska w Gimli jest wykorzystywana przez społeczność.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Hejka,

Mała ankieta. Który wybrać na następny?

W grę wchodzi jesczcze jeden, którego fizycznie nie mam, ale takowy planuje zakupić, a mianowicie Martin 167 Maryland w 1/48 od Special Hobby.

Wszystkie skala 1/48, większość Eduard, jeden od Tamiya. Pudła od góry do dołu ułożone jak w ankiecie.

Pomożecie?

który kolejny na warsztat?

  • I-16 Type 109% (7 głosów)
  • Bf-1085% (4 głosy)
  • Morane Saulnier Type N8% (6 głosów)
  • P-47D Thunderbolt22% (17 głosów)
  • Spitfire Mk.IX c16% (12 głosów)
  • Bf-109 F-412% (9 głosów)
  • A6M Zero Type 2111% (8 głosów)
  • Bf-110 G-213% (10 głosów)
  • Martin 167 Maryland4% (3 głosy)

76 głosów

Osobistość0piorunów

Zero też kiedyś zmontowałem w 1/72. Poprzednio były jakieś szybowce, Migi-15, pełno było tego w papierniczych, a po za tym nic. Coś innego wpadło w ręce i była radocha.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Hejka,
Pany co to może być, prędkość nadźwiękowa ale ten pułap lotu zaskakuje i rejon obwodu kaliningradzkiego.

Osobistość1piorunów

@przemoko90 jak mozna takie liczby podawac w tak popierdolonych jednostkach. kiedy w koncu amerykanie skoncza z tym cyrkiem.

GURU4piorunów

@Macer Obawiam się, że w lotnictwie to może nigdy nie nastąpić - tam bardzo ciężko się wprowadza jakiekolwiek zmiany, a wprowadzanie może powodować katastrofy (szybowiec z Gimli)

Kompan1piorunów

Którego dnia to było ?? Na playback flightradar z dzisiaj i wczoraj z tej godziny nic nie ma

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Hydepark

32piorunów

Hejka,

FW-190 A-5 Eduard 1/48 można uznać za zakończony. Spachlowania była minimalna ilość, dość dobrze jest spasowany.

Z dodatków to lufy dzialek i karabinów oraz golenie podwozia z żywicznymi osłonami. Malowany Mr. Colorami. Brudzony kredkami AK oraz olejami Abteilug. Kalki Cartograf.

Inspirator2piorunów

@przemoko90 Piękny, choć nie moja tematyka. Póki co, zbieram materiały do Porsche Carrera GT w skali 1/12 od Tamiya.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Wojsko i technika wojskowa

19piorunów

Lądowanie na drogowym odcinku lotniskowym z perspektywy pilota C-130 Hercules

https://streamable.com/4o29zt



Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Wojsko i technika wojskowa

20piorunów

Pierwszy SAAB 340 AEW już w polskim malowaniu. Po kotwicy można wnioskować, że będą operować w Brygadzie Lotnictwa Marynarki Wojennej, ale napis Polish Air Force ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU

w Wojsko i technika wojskowa

25piorunów

W końcu wynaleziono rozwiązanie problemu wysokiego zużycia paliwa w trakcie pionowego startu F35B

   

GURU7piorunów

sprawdziłem kosztu lotu - paliwo, obsługa, itp
dane z 2022

* A-10 Thunderbolt: $22,531/hour
* F-16 Fighting Falcon: $26,927/hour
* F/A-18E/F Super Hornet: $30,404/hour
* F-22 Raptor: $85,325/hour
* F-35 Joint Strike Fighter: $41,986/hour

F35A - Lockheed zdecydował się na obniżenie kosztów w 2023 na 30 tys $

*

dla zwykłego zjadacza KOSMOS

Osobistość6piorunów

@Felonious_Gru panie, to bez transferu technologii budowali, każdy zepsuty modul wysyłają do sąsiedniej galaktyki na rewitalizację

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Wojsko i technika wojskowa

50piorunów

Dzisiaj na drogowym odcinku lotniskowym na Mazurach lądują duże zabawki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

https://streamable.com/kubfkf

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Wojsko i technika wojskowa

15piorunów

Na drogowym odcinku lotniskowym pomiędzy miejscowościami Nidzica i Wielbark na Mazurach trwa ćwiczenie Route604 z lądowaniem samolotów Sił Powietrznych. Przez kilka najbliższych dni lądowanie będą ćwiczyć piloci F-16, MiG-29, SU-22, M346 Master, C-130 Hercules, C-295 CASA i M-28 Bryza oraz oczywiście obsługa naziemna potrzebna do zabezpieczenia lądowania, startu i obsługi na miejscu samolotów. To pierwsze ćwiczenie lądowania na DOLach od 20 lat w Polsce.

https://streamable.com/i5j4c0

 

Pokaż więcej komentarzy (4)