FrogGruba ryba
0piorunówPojawiają się dość odważne wypowiedzi, że jak budowane są na suburbiach domy i sprzedawane są podłączone do wodociągów i prądu, to znaczy, że developer pokrył koszty budowania tego kilometra wodociągu.. Developer buduje do nich drogi, płaci za ich odśnieżanie. Ano te domy na suburbiach , pod którym stoją dwa samochody ( a nawet motocykle) rocznie kosztuje państwo mniej więcej tyle, ile ZUS wypłaca emerytur.
#gospodarka #suburbia

Nie każdemu odpowiada mieszkanie w chowie klatkowym. No i ktoś pozwolenia na budowę w szczerym polu wydaje, to niech się potem martwi o rurociągi i koszty.
@jonas mamy liberalne prawo, gdzie ciężko nie wydać pozwolenia na budowe w szczerym polu.
@Frog nawet gdy nie było liberalne to ludzie korzystają z trudniejszych, ale działających po czasie opcji:
* legalizowali samowole, choćby po 15 latach procesu (aż w końcu nastąpił czas gdy było to łatwiejsze)
* budowali "siedliska" -> zabudowa w środku niczego, a teraz dociągnijcie mi prąd i wodę
* budowali "domy letniskowe/rekreacyjne" które stawały się całorocznymi -> w ogrodach działkowych wśród altan ogrodowych wyrastają murowane domy całoroczne
* bezczelność w stylu budowy zamku w Stobnicy (gdzie inwestor "pokona" protesty np samorządu lub wojewody znajomościami "wyżej")
@Frog Za to nie ma spójnej wizji urbanistycznej, nie wiem nawet czy miasta zatrudniają w ogóle urbanistów, planistów i architektów przestrzeni. I tak dobrze, jeśli są określone miejscowe warunki zagospodarowania przestrzennego, to znacznie zmniejsza szanse na przemysłową chlewnię albo warsztat kamieniarski za płotem.
@jonas w linkowanym wykładzie jest właśnie dużo o tym, że było to traktowane jako spadek po komunie. Planowanie za PRL przestrzenne było koszmarne, to zamiast naprawiać na wzór zachodni, to zredukowano do minimum. I dobrze planowane suburbia nie byłyby obciążeniem dla gmin. Pokazuje na filmie obecne przykłady, gdzie nowe osiedla są porozrzucane daleko od siebie. I jeszcze coś. Obecnie ziemi odrolnionej jest tyle, że przekracza to popyt.
@Frog Planowanie za PRL koszmarne? Na pewno? Te osiedla z wielkiej płyty, ze sklepami, przedszkolem, szkołą, przychodnią i przystankiem komunikacji publicznej w zasięgu kilkuminutowego spaceru to koszmarne planowanie? Odległości między blokami takie, że trudno zobaczyć cokolwiek w oknie sąsiadującego budynku, więc nie ma mowy o podawaniu widelca facetowi naprzeciwko jak w nowoczesnej patodeweloperce - to jest koszmar? Ejże.
@jonas ja w nowym bloku mogę tv sąsiada z bloku naprzeciwko oglądać, jak okno uchyli, to i słyszę.
@Frog No to się nie dziw, że nie wszystkim się to podoba i wynoszą się na przedmieścia, a potem użerają z dojazdami.