Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wielkikawalarzfurto

Gruba ryba

w Heheszki

24piorunów

Dzień 303., strona nr 177

W restauracji siedzi grubas przy suto zastawionym stole. Podchodzi do niego jakiś mężczyzna i pyta go, co tam słychać nowego.

- Jem! - odpowiada grubas.

- A co porabia Maciejewski?

- Umarł.

- Koliczko?

- Umarł.

- Pietrzykowski?!

- Umarł.

- Coś takiego!? Tacy młodzi, zdrowi ludzie. Co im się stało?

- Nic. Ale kiedy ja jem, to wszystko dla mnie umarło!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

37piorunów

@winiucho biorą?

Dzień 302., strona nr 123

Dwóch wędkarzy łowi ryby na zamarzniętym jeziorze. Jeden z nich wyciąga spod lodu sztukę za sztuką, natomiast drugiemu nie bierze nic.

- Jak to jest, że pan bez przerwy coś łapie, a ja nic? - zastanawia się głośno pechowiec.

- Trzbłyczspgrzwadżnice - rzecze na to drugi wędkarz.

- Nic z tego nie rozumiem - zasępia się pierwszy, zbiera swój sprzęt i zaczyna się oddalać.

Wówczas drugi wędkarz podnosi do ust rękę, dwukrotnie w nią spluwa i mówi:

- Trzeba przez cały czas podgrzewać dżdżownice!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Heheszki

21piorunów

Nie dość, że jeden żart na stronie, to jeszcze się na niej nie zmieścił xD

Dzień nr 301., strona nr 546

Kupiec Mojżesz Rosenfeld wyjechał za interesami. Sprawy przeciągnęły się tak długo, że nie zdążył wrócić na sobotę do domu. Postanowił więc powiadomić żonę, wysyłając jej telegram. Poszedł na pocztę i napisał „Moja kochana żono Sara, interesy załatwiłem bardzo dobrze. Niestety nie mogłem zdążyć przyjechać na sobotę. Przyjadę w niedzielę. Twój kochający cię mąż Moniek".

Kiedy wręczał ten telegram urzędniczce, ta zwróciła mu uwagę:

- Proszę pana to przecież jest cała epistoła. Będzie to pana drogo kosztować. Niech pan lepiej coś wykreśli.

- Skreślić? - powiedział kupiec - Dobrze, mogę skreślić...

Zaczął się zastanawiać:

„Moja" - no dobrze. Czyja ona jest? Przecież ona jest moja, co ona nie wie? Ona to wie doskonale. Skreślam.

„Kochana" - jak ona jest moja, to jaka ona ma być? Czy ja jej nie dałem tysiąc razy dowodów, że ona jest kochana? Co ona o tym nie wie? Skreślamy.

„Żona" - a co ona jest? Nieznajoma? Przyjaciółka? Przecież ona dobrze wie, że żona. Skreślamy.

„Sara" - co ona nie wie jak się nazywa? Skreślamy.

„Interesy załatwiłem dobrze" - przepraszam, a jak ja miałem załatwić interesy? Ja kupiec od 40 lat. Czy ja już kiedyś źle załatwiłem interesy? Skreślamy.

„Niestety nie mogłem przyjechać na sobotę" - przepraszam, jak ja bym mógł, to ja bym nie pojechał na sobotę do domu? Czy ona nie wie, że wolałbym siedzieć przy sobotnim stole z całą rodziną i jeść dobrą kolację? Ona to dobrze wie. Skreślamy.

„Przyjadę w niedzielę" - jak nie przyjechałem w sobotę to kiedy mam przyjechać? To przecież jasne, że przyjadę w niedzielę. Skreślamy.

„Twój" - taaa, niech ja spróbuję być czyjś inny, ładnie by mnie ona urządziła - skreślamy.

„Mąż" - a kto ja jestem? Przyjaciel, kochanek? Czy ona nie wie, kto z nią brał ślub pod baldachimem 25 lat temu? Przecież nie Hugo Kołłątaj, tylko ja. Skreślamy.

„Moniek" - co ona nie wie, jak jej własny mąż ma na imię? Skreślamy.

Kupiec podszedł do okienka i zdecydowanym głosem powiedział do urzędniczki:

- Dziękuję pani bardzo, już nie trzeba telegramu.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

26piorunów

Kolejna seteczka 🎉

Dzień nr 300., strona nr 427

W przepełnionym tramwaju siedzi blady, chudy, wymęczony student. Pod oczami sine cienie, przez lewą rękę przewieszony płaszcz. Wsiada staruszka. Student ustępuje jej miejsca i łapie się uchwytu. Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi:

- Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie, że zrobił mi pan miejsce, ale pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech lepiej pan siada. Nie jest panu słabo?

- Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na egzamin, a całą noc się uczyłem, bo mam średnią 4,6 i chcę ją utrzymać.

- No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?

- A, nie! Nie mogę! Zresztą to nie jest płaszcz. To kolega. On ma średnią 5.0.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

24piorunów

Rozwiązanie w sam raz na piątek, piąteczek.

Dzień 299., strona nr 420

Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz ich przechytrzył.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba1piorunów

@Furto ten, kto wymyślił, żeby zakamuflować miejsce ukrytego tekstu, powinien wisieć. Z kontekstu widać, że brak zakończenia, ale żeby je odsłonić trzeba klikać na oślep. Oj, ktoś sobie nieźle pogrywa ze starymi ludźmi.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Heheszki

18piorunów

Dzień 298., strona nr 548

Kon widzi, że jego buchalter Żółtko wygląda przez okno.

- Panie Żółtko, lepiej by pan zrobił, gdyby pan tyłkiem przyglądał się przechodniom, a oczami zaglądał do ksiąg.

- Często to robię, panie Kon!

- Tak? A co na to przechodnie?

- Mówią „Dzień dobry, panie Kon"!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

17piorunów

Dzień 297., strona nr 543

Mosiek był bardzo pracowity. Zaczął handlować lodami na placu bankowym wprost z kartonu. Po roku sprzedawał lody z podręcznego wózka, a po trzech był już właścicielem małej lodziarni stojącej w tym atrakcyjnym punkcie. Któregoś dnia do lodziarni wchodzi znajomy Mośka, Icek:

- Mosiek, miło cię spotkać po latach! Jak idzie interes?

- Nie narzekam, a co u Ciebie?

- Nie jest dobrze. Potrzebuję pożyczki...a może Ty pożyczysz mi 1000 zł na tydzień?

- Absolutnie wykluczone!!!

- Ale dlaczego absolutnie?

- Icek, widzisz ten bank? Ja mam z nimi taką umowę: ja nie pożyczam pieniędzy, a oni nie sprzedają lodów.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

36piorunów

Dzień 296., strona nr 332

Do psychiatry przychodzi pacjent:

- Panie doktorze, mam poważne zaburzenia psychiczne.

- Jakie ma pan objawy?

- Śni mi się co noc, że przekraczam nielegalnie granicę!

- Mogę pana pocieszyć: to się śni bardzo wielu moim pacjentom.

- Tak, ale mnie się śni, że przekraczam granicę ze Związkiem Radzieckim!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Heheszki

23piorunów

powraca po nieoczekiwanej przerwie urlopowej. Rzecz jasna urlop był mocno oczekiwany od kilku miesięcy, ale wyciągnięcie książki z torby w poszukiwaniu czegoś innego i nie schowanie jej z powrotem, nie było już planowanym zagraniem :grinning:

Dzień 295., strona nr 426

Poszli studenci na egzamin.

Profesor:

- Mam dwa pytania: Jak ja się nazywam i z czego jest ten egzamin?

Studenci spojrzeli po sobie:

- Cholera! A mówili, że z niego jest taki luzak!

Gruba ryba

w Heheszki

32piorunów

Dzień 294., strona nr 217

Młody menedżer ukradkiem wybrał z kont firmy, w której pracował, ćwierć miliona dolarów i wszystko stracił, usiłując zarobić na spekulacjach giełdowych. Gryzł się potem, że sprawa lada moment wyjdzie na jaw. A gdy jeszcze porzuciła go jego śliczna małżonka, myślał już tylko o samobójstwie.

Udał się na odludzie, stanął na wysokim moście nad głęboka rzeką i już miał skoczyć, gdy ujrzał w pobliżu starą jędzę, która zaczęła go odwodzić od samobójstwa.

- Jestem czarownicą - poinformowała starucha. - Mogę spełnić twoje trzy życzenia.

- Mnie już nic nie pomoże - odparł zdesperowany mężczyzna i zwierzył się babie ze swoich udręk.

- Przecież nie ma problemu - stwierdziła jędza. - Abrakadabra: firmowe fundusze wpłynęły znowu do banku. Abrakadabra: twoja żona wróciła do domu i już zawsze cię będzie kochała. Abrakadabra: twoje własne konto w banku powiększyło się o pół miliona dolarów!

- Czuję się bardzo zobowiązany - dziękował zdumiony niedoszły samobójca. - Jak mogę się za to wszystko odwdzięczyć?

- Spędź ze mną noc w łóżku - rzekła starucha, szczerząc bezzębne dziąsła.

Była wprawdzie odrażająca, lecz mężczyzna przemógł swoje wśzelkie opory, dedukując, że nie będzie to w końcu zbyt wysoka cena za otrzymany właśnie ratunek.

Następnego ranka, gotując się już do wyjścia z motelu po wspólnie spędzonej nocy, starucha zapytała młodego kochanka:

- Synu, ile masz lat?

- 30 - odrzekł.

- I ty jeszcze wierzysz w czary?!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Heheszki

25piorunów

Dzień 293., strona nr 53

Baca łapie okazję na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego mercedesa. Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło, więc baca pyta:

- A co to panocku za znacek z psodu?

- To? - mówi kierowca, pokazując na znaczek mercedesa. - To taki celownik, jak kogoś złapię w ten celownik, to już na pewno trafię.

- Aha.

Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie facet na rowerze, Baca mówi:

- A weźcie, panocku, tego cłowieka w ten celownik...

Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się w "celowniku", ale ponieważ kierowca nie chciał iść do więzienia, to w ostatniej chwili wykręcił, aby nie trafić w rowerzystę.

Chwilę potem baca mówi:

- Iiiii, kiepski ten was celownik, gdybym nie roztworzył drzwi, to byśmy go w ogóle nie trafili...

Tag do obserwowania lub blokowania:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Heheszki

50piorunów

Mój jubileuszowy spam nr 1000 xD

Dzień 292., strona nr 507

Dyrektor miejskiego zoo zauważył pewnego dnia, że jeden ze słoni ma kaszel.

- Trzeba zwierzęciu zaaplikować wiadro gorącego ponczu!

Tak też się stało.

- Słoń zdrowy? - pyta nazajutrz dozorcy.

- Zdrowy, panie dyrektorze. Tylko teraz inne słonie bardzo kaszlą!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

23piorunów

Dzień 291., strona nr 331

Turystka zgubiła w górach drogę do schroniska. Gdzieś w oddali spostrzega górala i woła do niego:

- Pasterzu!

Ponieważ góral po kilkakrotnym nawoływaniu nie reaguje, turystka krzyczy coraz głośniej:

- Pasterzu!!! Do was wołam. Nie słyszycie mnie?!

Wreszcie góral przemówił:

- Widzicie, paniusiu, w Polsce jest tylko dwóch pasterzy: kardynał Wyszyński i sekretarz Gomułka. Wyszyński jest od owieczek, Gomułka od baranów. A ja jestem baca.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

28piorunów

Dzień 290., strona nr 428

Egzamin z zoologii:

- Co to za ptak? - pyta studenta profesor, wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.

- Nie wiem - mówi student.

- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.

Student podciąga nogawki.

- Niech pan profesor sam zgadnie.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

34piorunów

Dzień 289., strona nr 109

Młoda niezamężna kobieta przychodzi na pierwszą wizytę do psychiatry.

- Panie doktorze, za każdym razem, gdy kładę się spać, mam napad potwornego lęku - mówi. - Wydaje mi się, że ktoś leży pod moim łóżkiem i do rana nie mogę zmrużyć oka. Ja oszaleję!

- To dość klasyczny przypadek szoku pourazowego. Potrzebna jest pani psychoanaliza, Przez najbliższe pół roku będzie pani do mnie przychodzić raz w tygodniu na 45-minutowe seanse w cenie trzystu złotych za jeden.

- To ja się jeszcze zastanowię i zadzwonię - odpowiada kobieta, po czym wychodzi i już więcej nie daje znaku życia.

Pół roku później psychiatra spotyka ją przez przypadek na ulicy i pyta, dlaczego nigdy się nie odezwała.

- Gdy po wizycie u pana wracałam do siebie, spotkałam pod domem sąsiada. Zwierzyłam mu się ze swojego problemu, a on od razu znalazł rozwiązanie.

- Naprawdę? - pyta z niedowierzaniem lekarz. - Pani sąsiad jest psychiatrą?

- Nie, stolarzem. Przyszedł do mnie i odpiłował nogi od mojego łóżka.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Heheszki

23piorunów

Dzień 288., strona nr 497

Z laboratorium medycznego uciekł królik służący do doświadczeń w badaniach nad szkodliwością palenia papierosów. Przeskoczył ogrodzenie, wpadł do lasu i zaraz za pierwszym drzewem natknął się na dzikiego królika. Przedstawili się sobie i dziki królik pyta:

- A jadłeś ty kiedy prawdziwa marchewkę?

- Nie.

- No to spróbuj!

I dziki królik daje królikowi doświadczalnemu prawdziwą marchewkę.

- A spałeś ty kiedyś z prawdziwą królicą? - pyta znowu dziki królik.

- Nie.

Dziki królik przedstawia królikowi doświadczalnemu prawdziwą królicę i ten kocha się z nią kilka razy z rzędu. Po ostatnim razie królik doświadczalny rusza pędem w stronę laboratorium.

- Co ty wyprawiasz? - woła za nim dziki królik.

- Wracam do laboratorium, teraz bardzo chce mi się palić.

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba

w Heheszki

62piorunów

Dzień 287., strona nr 354

Ludzie siedzą w samolocie na lotnisku i czekają na pilotów. Ci przychodzą z godzinnym opóźnieniem. Jeden z psem przewodnikiem, drugi z białą laską. Ludzie przerażeni, ale trudno. Samolot kołuje na pas startowy, rozpędza się. Pięćset metrów do końca pasa startowego, czterysta.. trzysta.. dwieście... Ludzie wrzeszczą: Startuj, startuj!

Samolot wystartował. Podwozie schowane. Jeden pilot mówi do drugiego: - Jak kiedyś nie krzykną, to się rozpieprzymy!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Gruba ryba27piorunów

@Furto k⁎⁎wa, ziom... aż mnie zimny dreszcz przeszedł, tak dobrze ten żart opisuje kierowanie projektami w moim korpo :neutral_face:

A jak samolot się rozwala to pasażerowie są winni, że nie krzyczeli.

Gruba ryba1piorunów

@wonsz i tak i nie, zależy. W wielu przypadkach można było lecieć zgodnie ze sztuką, a my wielokrotnie, w ostatniej chwili, już zespołowo ciągnęli za ster by dowieźć temat z minimalnymi otarciami na podbrzuszu. A pilot obok, zdziwiony, że dopiero teraz się publika odzywa. Nie, kurwa, publika już wcześniej krzyczała, tylko... no właśnie nie wiem co. Nie słuchano, ignorowano, nie rozumiano krzyków?

Eh, a miałem odpocząć dziś od tej jebanej pracy...

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Heheszki

28piorunów

Dzień 286., strona nr 80

Student medycyny odbywa staż w pogotowiu ratunkowym. Odbiera telefon, zgłoszenie do wypadku. Po chwili mkną w karetce - on, pielęgniarka i oczywiście kierowca-sanitariusz. Stres, trema, wilgotne dłonie...

W pewnej chwili kierowca kurczowo łapie się dłońmi za gardło, zaczyna charczeć i wybałusza oczy. Pielęgniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę walizeczką z medykamentami, po czym wszystko się uspokaja.

Student ze zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa... Po chwili sytuacja się powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana z ust, wychodzące z orbit oczy... Znów w ruch idzie walizka i znów kierowca zachowuje się normalnie. Student nie wytrzymuje:

- Co się panu stało!? Może jakoś mogę pomóc?

- Eeee... niee... ja tylko tak się z siostrą drażnię... bo wczoraj jej mąż się powiesił...

Tag do obserwowania lub blokowania: