Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Al-3_xAutorytet

Dołączył/a:

  • 1718 wpisów
  • 2306 komentarzy
  • 26 obserwujących

Specjalista

w Dyskusje

2piorunów

Pochylmy się dziś nad kinem superbohaterskim, a w szczególności nad tym, co czyni je ciekawym.

Lubię wskazywać na Sherlocka Holmesa, jako osobę która uosabia wszystko czym jest kino superbohaterski. Sherlock robi dziwne rzeczy, ale wszystkim imponuje. Cała przyjemność to doświadczanie tej niesamowitej kompetencji, a puentą humoru jest zawsze rozbrajająca mina Watsona na myśl, że ktoś umie rozróżnić 247 rodzajów popiołu, żeby odkryć mordercę. Historycy kina lubią wskazywać źródła gatunku na przecięciu kina detektywistycznego z westernem. Clint Eastwood odbijający kule blachą jest imponujący. I nie tylko chłopcy nie spali przez to po nocach, niejeden dorosły czuł podobną dumę, wyobrażając siebie jako strażnika prawa i obyczajów. Projekcja siebie w bohatera i doświadczanie jego dziwności to jedna z ważniejszych przyjemności gatunku.

Spider-Man z Tomem Hollandem gra dokładnie na tej dynamice. Filmy są lekkie i przyjemne, bo karmią nas konkretnym napięciem: my wiemy, a oni nie. Tu Marvel zaczął błądzić. Obok Spider-Mana zaczął produkować filmy, w których moce stały się obojętną codziennością. Jedyna świeża dziwaczność to kontrast między reakcją postaci a tym, co dzieje się na ekranie - ale jak pokazał „One Punch Man", nie da się na tym uciągnąć dłuższej fabuły.

Nie twierdzę, że dziwaczność to jedyna taktyka. Loki działa wyśmienicie, bo fantastyczny świat jest nieskończonym polem do zabawy myślami. Prowadzenie takiej fabuły wymaga jednak solidnej roboty. Niezbędna jest więź z jakąś postacią - taką, przy której czujemy wagę decyzji, albo przez którą doświadczamy nowego świata czysto eskapistycznie. Stąd moja teza: walka nie ma znaczenia. Paradoks, ale nie taki głupi. Walka nigdy nie ma znaczenia sama w sobie - liczy się to, co podczas niej dzieje się dla postaci. Powtarzalna wygrana bez realnego zagrożenia szybko traci moc. Cała sztuka polega na tym, żeby tę walkę porządnie podbudować. A po fakcie można ją nawet pominąć, film będzie podobnie pociągający.

Weźmy pod lupę potyczki z „Gry o Tron". Żadna scena walki nie niosła ze sobą takiego ciężaru, jak rozmowa Tywina z Aryą, gdzie jedno nieodpowiednie słowo mogło skończyć się jej śmiercią. Pojedynki są zawsze ciekawsze od wielkich bitew, a mała skala jest bliższa - to zupełnie naturalne. Na tym tle warto docenić „The Boys": serial bardzo dobrze rozgrywa tę kartę. Zabicie kogokolwiek w pierwszym sezonie niesie ogromną wagę. Gdzieś w sezonie trzecim twórcy zatracili jednak ten instynkt - zaczęli opowiadać historię z perspektywy, której nie sposób pojąć, jakby zapomnieli, dla kogo i po co to robią. Zasadniczy błąd: działać bez zrozumienia materiału. Dlatego na pierwszym planie powinny stać materiały źródłowe, szczególnie gdy nie jest się kompetentnym reżyserem.

#seriale #theboys #przemyslenia #kino

Gruba ryba0piorunów

@gwf-hegel-fangirl co do powtarzalnej wygranej pozwolę sobie się nie zgodzić.

Jedną z moich ulubionych postaci jest Deadpool, a dosyć ciężko oczekiwać, że przegra 😉

Tak samo LOBO.

Niby z góry wiesz, że postacie o takim "rysie" wygrają ze śmiercią, a jednak jest w nich coś "magnetycznego".

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Wiadomości Świat

13piorunów

Skandal wyborczy w Seulu. Dymisje w komisji po blokadzie urn i interwencji policji [WIDEO]

Do skandalu podczas krajowych wyborów samorządowych w Korei Południowej, które rozpoczęły się 3 czerwca, doszło w kilku seulskich dzielnicach. W lokalach wyborczych zabrakło kart, przez co część wyborców nie mogła oddać głosu. Sytuacja wywołała oburzenie mieszkańców, którzy

Autorytet

w Hydepark

35piorunów

Największe błędy i absurdy 3 Rzeszy

Problemy z zarządzaniem i biurokracją

Polikracja to idealne określenie na system według którego działało to państwo. Termin oznacza w skrócie stan kiedy władza jest rozproszona między różne, często rywalizujące ze sobą instytucje. W przypadku 3 Rzeszy miała miejsce rywalizacja między tradycyjnymi urzędami, a partyjnymi organizacjami o podobnych kompetencjach. Dla przykładu ministerstwo spraw zagranicznych musiało rywalizować z paradyplomatyczną instytucją NSDAP zwaną _Dienststelle Ribbentrop_ którą Ribbentrop zresztą kierował zanim samemu został ministrem do spraw zagranicznych. W kompetencje ministerstwa gospodarki często wchodził Hermann Göring ze swoim Planem Czteroletnim. Na poziomie landów miała miejsce rywalizacja między lokalną administracją, a Gauleiter czyli partyjnymi _naczelnikami okręgu_.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gauleiter

> Gauleiter miał spory zakres władzy, podlegając wyłącznie centralnym władzom partii.

To podejście znalazło swoje odzwierciedlenie również w trakcie wojny gdy Wehrmacht musiał rywalizować o zasoby dla armii z SS co też prowadziło do licznych patologii. Czemu jednak ta sytuacja miała w ogóle miejsce? W dużej mierze winna była idea socjaldarwinistycznej walki o byt. W tym sensie rywalizacja między instytucjami miała działać pozytywnie i motywująco choć w praktyce wytwarzała jedynie chaos administracyjny i była źródłem marnotrawstwa zasobów.

https://histmag.org/Chaos-i-przyzwolenie-Polikratyczna-struktura-rezimu-hitlerowskiego-do-1939-r-3084

> Konkretnym przejawem chaotycznego stylu pracy Hitlera było wytworzenie się tzw. dżungli organizacyjnej w ramach systemu zarządzania państwem przez kadrę urzędniczą. Podział funkcji pomiędzy poszczególnymi agendami egzekutywy nie był transparentny i absolutnie uporządkowany. Stanowił wręcz poplątany amalgamat niejednokrotnie sprzecznego systemu kompetencji organów państwowych, resortów rządowych czy ogniw partyjnych, w którym trudno było dojść do ładu. _Spiritus movens_ całej tej skomplikowanej machiny biurokratycznej zredukowane zostało do aksjomatu niekończącej się darwinowskiej _walki o byt,_ zakładającej w tym wypadku wściekłą konkurencję o wpływy i rozdział obowiązków na każdym szczeblu hierarchii administracyjnej.

> Hitler lubił np. przydzielać jednocześnie dwóm urzędnikom z różnych departamentów takie samo zadanie, przy czym nie notyfikował im o ich stosunku subordynacji, co prowadziło zazwyczaj do nieładu kompetencyjnego i podstawiania sobie nawzajem stołków przez skorych do intryg aparatczyków.

To jednak nie koniec problemów z administracyjnych które Hitler powodował. Na popularności zyskało hasło Dem Führer entgegenarbeiten które wygłosił jeszcze w 1934 roku niemiecki polityk Werner Willikens.

https://en.wikipedia.org/wiki/Werner_Willikens

> His phrase "working towards the Führer", which he used in a 1934 speech, has become a common description of Nazi bureaucracy.

Hitler nie lubił pracy papierkowej i zamiast wydawać konkretne polecenia na papierze często ograniczał się do rzucania luźnych uwag przy obiedzie, a zadaniem urzędników było interpretować co ich Führer miał na myśli. W porównaniu do niego Stalin wydawał się być tytanem uporządkowanej pracy i mistrzem zarządzania biurokracją. Oczywiście ten styl rządzenia w 3 Rzeszy powodował liczne problemy. Urzędnicy często podejmowali działania które miały być zgodne z wolą Hitlera nawet jeśli ten w ogóle się nie wypowiadał na dany temat.

https://histmag.org/Chaos-i-przyzwolenie-Polikratyczna-struktura-rezimu-hitlerowskiego-do-1939-r-3084

> Niechęć Hitlera do regularnej pracy i zwykła fizyczna niemożność kontrolowania wszystkiego osobiście przez niego, powodowały, że akolici wodza podejmowali często oddolne prywatne inicjatywy, nasycone w większości głębokim radykalizmem, których priorytetem było antycypowanie woli Führera i przypodobanie się jemu. Wynikiem ich działań było opracowywanie różnorodnych kazuistycznych projektów ustawodawczych, które, zdaniem współpracowników tyrana, były koherentne z wizjonerskimi wyobrażeniami Hitlera. Powoływali się potem na Hitlera, mimo, że nikt wcale nie było pewne, czy wódz naprawdę wyartykułował rzekomy dezyderat.

Ogólnie więc borykano się dosłownie z biurokratycznym piekłem choć propaganda mówiła o niezwykle sprawnej, biurokratycznej maszynie. To wręcz zadziwiające, że ten reżim był wstanie tak długo funkcjonować i prowadzić później skutecznie wojnę choć w dużej mierze jest to zasługa Speera który faktycznie był niezwykle skuteczny w kontekście organizacyjnym, ale on został ministrem uzbrojenia i amunicji dopiero w 1942 roku czyli zdecydowanie zbyt późno. To jednak nie koniec absurdów w nazistowskim państwie. Ideologia bowiem podobnie jak w ZSRR uderzała również w naukę.

Problem z pseudonauką w 3 Rzeszy

Pojęcie _Deutsche Physik_ które zrodziło się w niemieckim środowisku fizyków na początku lat 30. wyrażało absudalny podział na fizykę aryjską i żydowską. Wiele dziedzin nauki jak teorie Einsteina było zwalczanych choć to one potem były kluczowe dla opracowania bomby atomowej.

https://en.wikipedia.org/wiki/Deutsche_Physik

> _Deutsche Physik_ was opposed to the work of Albert Einstein, who was ethnically Jewish, and other modern theoretically based physics, which was disparagingly labeled "Jewish physics" (German: _Jüdische Physik_).

Miało to więc negatywne skutki, ale to nie koniec. Na popularności w 3 Rzeszy zdobyła też tak zwana pseudonaukowa teoria lodowa wymyślona w 1894 roku przez austriackiego inżyniera Hansa Hörbigera.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_lodowa

> Teoria lodowa zakłada, że lód jest podstawową substancją wszystkich procesów zachodzących w kosmosie, a jego największe pokłady znajdują się na księżycu, Drodze Mlecznej i w eterze kosmicznym. Oprócz wyjaśniania wszystkich zjawisk astronomicznych, geologicznych i meteorologicznych teoria lodowa odgrywała rolę także podwalin pod nową "kulturową historię kosmiczną", tworząc nowy obraz świata nazwany przez Hörbigera "astronomią tego, co niewidzialne".

> W tym okresie teoria lodowa miała swoich zwolenników w środowisku nazistowskim i ich organizacji "badawczej" Ahnenerbe. Teoria była propagowana jako "niemiecka antyteza do żydowskiej teorii względności" w późnych latach 20. XX w. W 1931 roku, po śmierci Hörbigera zwolennicy teorii lodowej postanowili, że w obliczu zmieniającej się sytuacji politycznej w Niemczech włączą teorię do Narodowego Socjalizmu, co doprowadzi do jej powszechnej akceptacji.

Walka z _"Jüdische Physik"_ i promowanie takich pseudonaukowych teorii raczej nie sprzyjało rozwojowi nauki tego kraju. Wyjazd wielu wybitnych naukowców z których część miała żydowskie pochodzenie również. Dotyczyło to także kwestii militarnych. Naziści uwielbiali topić potrzebne zasoby na stworzenie cudownej broni czyli Wunderwaffe. Sprowadzało się to do tworzenia różnych, mało praktycznych projektów jak wielkie Superczołgi i działa samobieżne, wielkie działa artyleryjskie (Schwerer Gustav, V-3) czy pociski V-1 i V-2 (koszt programu miał prawie dorównywać amerykańskiemu projektowi atomowemu). Żadna z tych broni nie miała zbyt wielkiego, realnego wpływu na przebieg wojny. Niemiecki program atomowy który faktycznie mógłby nazistom pomóc nie był z kolei traktowany przez Hitlera jako priorytet i był prowadzony niezależnie przez kilka różnych, rywalizujących instytucji.

https://en.wikipedia.org/wiki/German_nuclear_program_during_World_War_II

> The program was split up among nine major institutes where the directors dominated research and set their own objectives. Subsequently, the number of scientists working on applied nuclear fission began to diminish as many researchers applied their talents to more pressing wartime demands. The most influential people in the _Uranverein_ included Kurt Diebner, Abraham Esau, Walther Gerlach, and Erich Schumann. Schumann was one of the most powerful and influential physicists in Germany. Diebner, throughout the life of the nuclear weapon project, had more control over nuclear fission research than did Walther Bothe, Klaus Clusius, Otto Hahn, Paul Harteck, or Werner Heisenberg. Esau was appointed as _Reichsmarschall_ Hermann Göring's plenipotentiary for nuclear physics research in December 1942, and was succeeded by Walther Gerlach after he resigned in December 1943.

Również wygląda na to, że SS prowadziło niezależne badania na tym polu.

https://historia.rp.pl/historia/art4744371-najwieksze-laboratorium-iii-rzeszy-odkryte-w-austrii

> Laboratorium należało do SS. Na jego czele stał gen. Hans Kammler, który podlegał bezpośrednio Heinrichowi Himmlerowi. Celem programu było umieszczenie głowic z bronią masowego rażenia na przerobionych rakietach V-2.

Nie można też zapominać o niemieckiej poczcie. Minister poczty Wilhelm Ohnesorge finansował w tym temacie badania Manfreda von Ardenne.

https://en.wikipedia.org/wiki/Manfred_von_Ardenne

> From 1928 to 1945, he directed his self-funded and private research laboratory _Forschungslaboratorium für Elektronenphysik_, where he developed and invented many techniques used in modern physics.

Sytuacja więc była absurdalna. Oprócz omówionych tu kwestii warto wspomnieć sytuacje z Messerschmittem Me 262 czyli myśliwcem z napędem odrzutowym który był dużo szybszy od samolotów Alianckich. Mógł zostać wprowadzony dużo wcześniej, ale Hitler uparł się by przerobić go na bombowiec. Końcowo więc wprowadzono go dopiero w 1944 roku czyli zdecydowanie zbyt późno. Inny poważny błąd Hitlera to wstrzymanie mobilizacji kobiet do pracy w fabrykach jak to robiono w Wielkiej Brytanii czy ZSRR w imię prowadzenia polityki _Kinder, Küche, Kirche_. W skrócie kobiety miały siedzieć w domu i w kuchni czyli robić coś co dziś promuje skrajna prawica. Oczywiście miało to bardzo negatywny skutek dla przemysłu w czasie wojny.

Wnioski

Wniosek jest jeden i to bardzo prosty. Dyktator który nie umie być pragmatyczny i nie ma wyrobionej dyscypliny pracy to kiepski dyktator. W czasie pokoju wiele takich błędów może być maskowanych przez skuteczną propagandę, ale wojna z kolei to bóg sprawiedliwy i surowy który nie wybacza błędów. Obecna wojna na Ukrainie też jest tego przykładem.

#historia #polityka #nauka #militaria #wojsko #technologia

Gruba ryba2piorunów

@Al-3_x nadgorliwi podwładni zgadujacy co wódz miał na myśli.
Czyli nie wiedział ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x gdzieś czytałem, że 3 zmiana w fabrykach pojawiła się w 3 Rzeszy, jak już wojna była przegrana. Nie wiem czy to prawda.

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Wiadomości Świat

23piorunów

Estonia rozważa pobór kobiet. "To tylko kwestia czasu"

Obowiązkowa służba wojskowa kobiet w Estonii to, zdaniem dyrektor Agencji Zasobów Obronnych (KRA) Anu Rann, tylko kwestia czasu. Jak zaznaczyła, każdy obywatel Estonii ma obowiązek bronić kraju. Według dyrektor Agencji Zasobów Obronnych (KRA) Anu Rannaveski spadek liczby urodzeń sprawi

Specjalista

w Dyskusje

4piorunów


W odpowiedzi do wpisu @Alembik oczywiście @Al-3_x nie zobaczy bo mnie zablokował, więc kij chamowi w oko.


Istnieje pewne pojęcie w filozofii, według którego człowiek jest podzielony na uczucia (czy też wolę) i rozum. Nie jest to słuszna koncepcja - jakżeby bowiem reagować na słowa bez uprzedniego ujęcia ich umysłem? Dlatego skłaniam się ku koncepcji, że owe słowa, owe pojęcia to jedynie uproszczone manifestacje skrajności procesów, które zachodzą w umysłach. Człowiek może zmieniać swoje naturalne odruchy - cały proces nauki temu właśnie służy - tak że jako ekspert w danej dziedzinie czujesz intuicyjnie to, co w innym przypadku byłoby wyzwaniem wymagającym aktywnego namysłu. Możesz też reagować bez większego namysłu. Ani jedno, ani drugie nie jest nam bliższe; obie te reakcje to nasz sposób istnienia.

Tutaj natrafiamy na istotę problemu, który poruszyłeś. Jestem ogromną fanką konserwatyzmu, mam wszelako świadomość, że to idea pusta, pozbawiona sił życiowych. Ogranicza się do reagowania na pewne intuicyjne postrzeganie świata. Najgłupszy marksista potrafi opisać system, który będzie się jako tako trzymał. Nie lubię marksizmu, a szczególnie w jego formie powszechnej; myśl oryginalna była natomiast czymś zasadniczo większym - sposobem wnioskowania o procesach dziejących się w świecie. Nie chcę malować obrazu, jakoby jedno było manifestacją ducha apollińskiego - broń mnie, Panie Boże. Chcę zaledwie zauważyć, że fundamenty procesów budujących oba systemy są swoim skrajnym przeciwieństwem.

Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?

W takiej sytuacji jedyne, co pozostaje, to zmiany prawdziwie skupione na interesie ludzi, którzy ledwo mają na mieszkanie. Jeżeli w takim świecie gazety są w stanie tych ludzi przekonać, że prześladowanie gejów i lesbijek jakoś im pomoże, to tracisz nieco z oczu obraz całej sytuacji. W żaden sposób nie pomaga to żadnej grupie. Jest to złudna nadzieja, że przytakując osobie, która działa przeciw interesowi ludzi, sprawimy, iż osoba ta jakimś cudem stanie się człowiekiem społecznym, przyczyniającym się do lepszego świata. Nie twierdzę przy tym, że owe skrajności są zawsze takie same - ludzie mają różne poglądy, często paradoksalnie łagodne. Można wychodzić do ludzi, ba, nawet trzeba, ale zgadzać się na krzywdę? To czysta droga do porażki - poddanie się już na starcie.

Co do praw człowieka, to są one ideą wywodzącą się ze wczesnego oświecenia. Z punktu widzenia teorii prawa zostały już dawno ubite, politycznie zaś to kopanie martwego konia - a nuż zacznie galopować.

Co do AI, to dobre narzędzie; przyspiesza znajdowanie źródeł. Nigdy nie było tak dobrej wyszukiwarki. Tworzenie zasad, od których nigdy się nie odstępuje, to powiedzenie sobie: nie obchodzi mnie, jaki jest świat, będę to ignorować. Ja mam czelność światem się interesować, więc bywa że AI używam.


#filozofia #technologia #polityka

Autorytet0piorunów

Kiedyś cie odblokuje.

Statysta0piorunów

@gwf-hegel-fangirl

> Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?


Leninizm akurat wywodzi się z ortodoksji II Międzynarodówki. Lenin jest entuzjastą Kautsky'ego fundamentalnie aż do 1914.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Cały rozwój cywilizacji zawdzięczamy transgresywnemu pragnieniu wykraczania poza nasze własne ograniczenia. Chcieliśmy poruszać się szybciej więc stworzyliśmy samochody. Chcieliśmy latać więc stworzyliśmy samoloty. Chcieliśmy komunikować się na odległość więc stworzyliśmy telefony, a później internet. Choć rozum był ważny dla zrozumienia mechanizmów świata które umożliwiły nam stworzenie wynalazków to właśnie wola rozwoju popychała nas do przodu. Te same prawidła dotyczą sztuki czy nawet zwyczajnych aspektów życia jak gotowanie. Dlatego tak bardzo gardzę przeciętnością. Współczesny kult przeciętności to główna przyczyna obecnego zastoju cywilizacyjnego. Gdyby historia była kreowana przez jednostki bez ambicji które zadowalają się zwykłym aktem przeżycia to nie wyszlibyśmy nawet z jaskiń. To postawa która powinna być zwalczana dla dobra ludzkości.

#filozofia #historia #przegryw #revoltagainstmodernworld

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x zjadłbyś makrelę z puszki z peczakiem to byś zmienił zdanie( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Tytan2piorunów

@Al-3_x

Czytam sobie czasem to co napiszesz, potem czytam jakiegos @maximilianan i sobie mysle, że wasze dziecko byloby idealne, gdyby powstało.

To nie jest porada inwestycyjna. Zastrzegam sobie prawo do zmiany komentarza w przyszlosci.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Hydepark

2piorunów

Z osobistych obserwacji dochodzę do wniosku, że Polacy raczej nie są narodem smakoszy. Polak chce przede wszystkim zjeść dużo i tanio i przy tym w miarę smacznie jednak wykwintne i drogie jedzenie go nie pociąga poza wyjątkowymi jednostkami. Może to częściowo wynikać z sytuacji finansowej przeciętnego Polaka, ale mam wrażenie, że problem jest głębszy. Sam koncept _Fine dining_ czyli kuchni stawiającej na wyjątkowe doświadczenie kulinarne gdzie porcje jedzenia są często bardzo małe i bardzo drogie jest dla niego kompletnie niezrozumiały. Dla większości tego narodu absurdalna cena powinna bardziej odpowiadać ilości, a nie jakości dania. Brakuje u nas bardziej powszechnego postrzegania kuchni jako również formy sztuki. Stąd mój wniosek.

#polska #jedzenie #kuchnia #przegryw

Lider2piorunów

@Al-3_x ja lubię, ale dla mnie problemem jest czas. Fine dining to "doświadczenie" trwające minimum 3 godziny. Pamiętam pierwszą wizytę w Nomie w Kopenhadze, która zajęła blisko 5h i to przy krótkim menu. Podobnie Jules Verne w Wieży Eiflla, choć tam było to zrozumiałe przez logistykę miejsca i ograniczoną przestrzeń.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Dyskusje

8piorunów

_Ostrzeżenie: Praca może wyglądać jak strumień świadomości, ponieważ nie znoszę pisać tak długich tekstów, a chcę wyrzucić z siebie jak najwięcej informacji mimo OGROMNEGO stresu._

O potrzebie zmiany relacji między konserwatyzmem i socjalizmem i nadchodzącej wojnie ideologicznej.

Mam wrażenie, że zarówno konserwatyści, jak i socjaliści nie mają (bądź starają się o tym nie rozmyślać ze strachu) pojęcia, że wrogość wobec siebie w dobie dynamicznych przemian XXI wieku stała się nie tylko reliktem poprzedniego stulecia, ale także opaską na oczy, która nie pozwala widzieć bardzo niebezpiecznych tendencji wśród możnych tego świata.

Następna wielka wojna ideologiczna jaka wybuchnie, w moim mniemaniu zjednoczy konserwatystów i socjalistów, albo zostaną zgnieceni przez historię. Ów wojna o której mówię nie będzie polegała na walce prawica kontra lewica, ale na dwóch przeciwstawnych sobie sojuszach: konserwatyści i socjaliści kontra liberałowie gospodarczy i technokratyczni neoreakcjoniści.

Nie wierzycie?

Przeanalizujmy więc od początku: Dlaczego konserwatyści powinni przejrzeć na oczy? W latach 70 rządy Reagana i Thatcher udowodniły, że stare wartości można łatwo sprzedać za szybką kasę. Dotychczas w historii tradycjonaliści, czy też może nawet użyję słowa rojaliści, lub strażnicy wartości (bo konserwatyzm w tej formie jaką znamy to przełom wieku 18 i 19) nie byli przeciwni jakiejkolwiek ingerencji w rynek. Doktryna, na której opierali swoje działania nazywała się merkantylizmem.

Oto przykłady jeżeli ktoś nie wierzy:

-Jean-Baptiste Colbert, minister króla Ludwika XIV, wprowadził surowe regulacje jakościowe, subsydiował produkcję oraz zakładał królewskie manufaktury, by ograniczyć import luksusowych towarów.

-Władze hiszpańskie ściśle kontrolowały handel ze swoimi koloniami w Ameryce. Złoto i srebro mogły być transportowane tylko przez wyznaczone porty i specjalnie chronione konwoje, by nie wpaśc w ręce Anglii.

-Państwa europejskie (np. Anglia i Holandia) nadawały wyłączność koronną wielkim spółkom, takim jak Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska czy Holenderska Kompania Wschodnioindyjska.

Wszystko opierało się na wspieraniu rodzimych kupców, przy jednoczesnym używaniu ceł jako środka zapobiegawczego, którego w moim mniemaniu brakuje w dzisiejszych czasach. Pytanie jednak, czy w dobie szaleństwa Trumpa i taniego chłamu z Chin i Indii merkantylizm nie zmieniłby się w bezsensowną walkę na cła?

Powyższe dowody jednak powinny zapalić nam w głowach czerwoną lampkę z pytaniem: Czy konserwatyzm się sprzedał?

W moim osobistym mniemaniu ostatnią próbą naprawy sytuacji było Rerum Novarum papieża Leona XIII, które to mimo aktywnego potępienia socjalizmu, nawoływało tak samo jak działacze socjalistyczni do prawa do godziwej płacy, zrzeszania się w związkach zawodowych oraz ograniczenia czasu pracy.

W dzisiejszych czasach zarówno konserwatyści i socjaliści mogą cieszyć się ludzkimi warunkami zatrudnienia, przynajmniej w Europie. Niezależnie od tego czy jesteśmy zwolennikami tradycji czy rewolucji powinniśmy się cieszyć, że nie żyjemy w XIX wieku. Jednak obawiam się, że jeżeli dalej jako społeczeństwo będziemy bawić się w podziały, zje nas większa ryba.

Dziecko nieświętego związku Reagana i Thatcher, znane jako neoliberalizm zjada wszystko. Konserwatyści powinni przejrzeć na oczy, że tradycja i hierarchia nie są sacrum dla tego bytu. Socjaliści (szczególnie ci wielkomiejscy, czy też kawiorowi) powinni także zrozumieć, że sami nie dadzą rady walczyć, bez oparcia się o jakąkolwiek podstawę, która zjednoczy ludzi niezależnie od poglądów. Swoista międzynarodowość socjalizmu wydaje się w dzisiejszych czasam rozmywać odpowiedzialność, zamiast ją unifikować.

A tym czasem neoliberalny potwór mający gdzieś tradycję i prawa pracownika zdobył w ciągu ostatnich 15 lat nowych sojuszników: zapatrzonych w mroczne oświecenie technokratów, neofeudalistów i zaburzonych emocjonalnie reakcjonistów wprost pragnących holocaustu 2.0. Dziwnym trafem kilkoro z osób o których zaraz opowiem wydaje się mieć objawy neuroatypowości, co martwi mnie, boję się bowiem, że zwykłe osoby ze spektrum autyzmu mogą być szykanowane, bo ktoś uzna, że są pozbawionymi empatii psycholami.

Wracając jednak do sedna: Jeżeli konserwatyści w obronie tracycji i wartości, oraz socjaliści w obronie praw człowieka i pracownika nie przestaną się tłuc i nie zrozumieją, że są zamknięci w pułapce fałszywego dualizmu, skończą jako ofiary na ołtarzu wolnego rynku nadzorowanego przez reakcjonistyczne roboty. Nie mam pojęcia, czy da się jeszcze w ogóle uratować ludzkość od tego strasznego losu, wyglądającego jak skrzyżowanie Idiokracji, Matrixa, Roku 1984 i Człowieka z Wysokiego Zamku, ale chyba muszą spróbować, chyba, że chcą, by ich dzieci nie miały w obozie pracy, przy wydobywaniu uranu, jakiejkolwiek opieki medycznej. No może jakaś opieka będzie, w postaci opaski rażącej śmiertelną dawką prądu dla zbyt osłabionego, nie nadającego się już do niczego osobnika.

Czy naprawdę do tego powinniśmy dążyć? Przed tym ostrzegał Tolkien i masa ludzi przed nim i po nim. Czy naprawdę w imię urojonej potęgi, nieskończonych pieniędzy i infantylnie pojmowanego eternalizmu naszych technofeułdalnych szaleńców będziemy cierpieć w sposób gorszy niż chłop pańszczyźniany? Od 40-50 lat prawica ostrzegała przed lewackimi, satanistycznymi pedofilami z NWO, tym czasem okazuje się, że powinniśmy się bać bogatych ekscentryków, mających na podorędziu zindoktrynowanych przez durne szkoły polityczne lat 90 centrowych i liberalnych, pozbawionych kręgosłupa i moralności politycznych prostaków, proponujących ciepłą wodę w kranie i sypiących nie swoją kasą do ogłupiałego tłumu. Tak piszę trochę z perspektywy polskiej, gdzie nasza scena polityczna jest zaspawana przez dwie partie zarządzane przez starych dziadów.

Jestem przerażony jaki wpływ i jaką moc mają nad USA i jego republikami bananowymi osoby takie jak Musk, Bezos, Zuckberg, Thiel, Karp, Yarvis. Przeraża mnie, że Gates wydaje się powoli, mimo niechęci do Muska, grać powoli do tej samej bramki, co reszta doliny krzemowej. A najbardziej przeraża mnie milczenie wielkiego trio, czyli Rotszyldów, Rockefellerów i Morganów. Czy plany młodszych kolegów tak im imponują, że pomagają im z tylnego fotela, czy też uważają ich za konkurencję?

Gdyby usunąć durne paranormalne wątki z teorii spiskowych o NWO, takie jak jaszczuroludzie, planeta więzienna, satanizm, czy kontrola pogody, to zostaje nam całkiem spełniający się na naszych oczach scenariusz szajki ultrabogatych zboczeńców, którzy mimo, że nikt im nie zagraża i mają wszystko, to dalej chcą dociskać ludzi butem i pieprzyć ich dzieci. Jestem przerażony, bo raczej zawsze byłem sceptyczny wobec teorii spiskowych, ze względu na to, że większość głoszących je ludzi ma ewidentnie coś nie tak pod kopułą, albo są tubami propagandowymi służb.

Czy naprawdę już jesteśmy spaleni? A może moja wrażliwość, zbytnia empatia i paranoje odziedziczone po rodzinie ojca (to nie żart, oni serio są szaleni) zaburzają postrzeganie świata? Pisałem ten tekst dosłownie w obrotach najwyższej paranoi, bojąc się, że już jestem namierzany przez służby, demony, archontów i halucynujące sztuczne inteligencje z przyszłości. Czuję wręcz na skórze dotyk wszystkich chorób i tortur jakie mi chcą te byty zafundować.

Na koniec chciałbym jeszcze zapytać co myślicie o moich przemyśleniach: @Al-3_x @gwf-hegel-fangirl

Do ciebie zaś Al-3 x mam pytanie czemu tak pozytywnie podchodzisz do AI?

Ja ze względu na możliwość zaistnienia Bazyliszka Roko raczej staram się trzymać jak najdalej od sztucznych mózgów, a jeżeli przeanalizować twórczość Rudolfa Steinera, to powinniśmy trzymać się od postępu z daleka, bowiem patronem tego jest Aryman, zły duch, którego możesz kojarzyć z doktryn zaratusztriańskich. Być może Roko i Steiner byli szaleni wymyślając takie rzeczy, ale wychodzę z założenia, że w świecie w którym wygrał nihilizm epistemiologiczny, a nauka, ateizm, religia, filozofia, ezoteryka, new age, teorie spiskowe i polityka zawiodły, a hedonizm, miłość, hobby i ascetyzm nie dają ukojenia, lepiej być przygotowanym nawet na możliwości, które uznaje się za nieprawdopodobne.

#technologia #teoriespiskowe

GURU0piorunów

Ja tam wielbie wizje wintermute, nowe cyfrowe bostwo przyczyni sie do zagaldy tej zjebanej rasy ludzkiej, obym dotrwal zeby to zobaczyc, wyc do ksiezyca kiedy wszystko plonie, zobaczyc jak cale piekno ktore nigdy nie bedzie moje idzie z dymem, a na koncu zasnoc na zawsze na tronie z popiolu.

Autorytet0piorunów

@Alembik Koncept sojuszu ekstremów nie jest nowy. Sam byłem kiedyś fanem tej inicjatywy. Jak do tej pory próby zrealizowania czegoś takiego nie wychodziły.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Potrzeba autorytetu których współcześnie brak

Ogólnie to jestem zdania, że mężczyźni (zresztą kobiety też) potrzebują jakiś pozytywnych wzorców. Liberałowie mogą krytykować posłuszeństwo wobec autorytetów do woli, ale nie zmienia to faktu, że człowiek nie jest autonomiczną jednostką która sama byłaby wstanie wytworzyć sobie system wartości z niczego. Od dziecka będzie podlegać zjawisku mimetyzmu i będzie naśladować zachowania osób które go otaczają czyli rodziców, starszego rodzeństwa i ogólnie osób z rodziny. W późniejszym wieku będzie jednak potrzebować bardziej nadrzędnego wzorca. Będzie poszukiwać swojego idola. Jeśli społeczeństwo nie dostarczy mu dobrego autorytetu to będzie naśladował postacie typu Trump, Andrew Tate czy Nick Fuentes. W ten sposób toksyczna męskość zamiast zanikać to się umacnia.

#polityka #socjologia #psychologia #revoltagainstmodernworld #przegryw

Gruba ryba0piorunów

A toksyczna kobiecość jest ok? Bo nie słyszę, żeby ktoś temat podnosił.

Autorytet1piorunów

@keborgan Toksyczna kobiecość nie jest ok i pewnie też będę pisał w tym temacie w przyszłości.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

14piorunów

Ankieta!

#polityka #usa #trump #ankieta #pytanie

Czy Trump wystartuje w 2028 roku w kampani na prezydenta USA?

  • Tak36%
  • Nie21%
  • Odwoła wybory i ogłosi się królem43%

290 głosów

Fenomen1piorunów

Szieeet, za szybko kliknąłem i nie doczytałem trzeciego.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

Problem z zachodnim fandomem anime

Kei Urana czyli ilustratorka i twórczyni mangi Gachiakuta musiała usunąć kontro na X. Powód? Była prześladowana przez użytkowników z tęczowymi flagami którzy domagali się od niej uznania za kanonicznie by wiele postaci było gejami/lesbijkami/trans/gendercośtam. To nie jest żart. Ona sama musiała wyjaśniać jakiś czas temu, że nie jest osobą transeksualną. Podobna sytuacja była w przypadku mangi Boku no Hero Academia gdzie część fanów było oburzonych, że protagonista nie jest gejem, a jego dziewczyna lesbijką i zostali parą.

W przypadku Kei Urany doszła jeszcze kwestia publikowania na Instagramie filmiku cosplay'u fanowskiego gdzie została oskarżona o rasizm bo osoba na filmiku miała dredy.

Kei Urana deletes Twitter and Instagram accounts

Kei Urana (GACHIAKUTA) apologized after being accused of racism over reposting a viral Zanka dance video

Ogólnie nie chce twierdzić, że to geje czy osoby trans są z natury irytującymi narcyzami o mentalności małych dzieci. Jest wiele normalnych osób homoseksualnych które same brzydzą się takimi zachowaniami w swoich środowiskach. To raczej lewica idpolowa wpoiła mniejszościom konieczność domagania się wszędzie reprezentacji w ramach walki z uciskiem patriarchalnej kultury białego człowieka, a popkultura zachodnia w dużej mierze uległa tym trendom by na tych mniejszościach zarobić oraz uniknąć oskarżeń o rasizm/homofobie/mizoginie/seksizm.

Jest to jednak pewien realny problem który należy jakoś rozwiązać. Usunięcie wszelkich flag dumy, malowideł na ścianach, drogach czy tęczowych ławek i innych bzdur z przestrzeni publicznej byłoby dobre na początek. Nie powinny też oczywiście istnieć żadne bezpieczne przestrzenie dla mniejszości. Osoba LGBT nie ma być prześladowana, ale nie powinna się czuć też wyjątkowo tylko z powodu innej orientacji. Powinna się czuć zwykłym szarym obywatelem jak i każda osoba cis hetero. Wtedy problem infantylnego narcyzmu u takich osób zniknie.

#anime #manga #polityka #lgbt #animedyskusja #bekazlewactwa

Autorytet3piorunów

@Al-3_x nie rozpędzaj się tak, bo zaraz każesz batożyć gejów :P fandomy młodzieżowe potrafią być bardzo toksyczne, a te animcowe sa wręcz z tego znane. Także touch the grass, wycinek nastolatków przechodzących okres dojrzewania i fantazjujących w Internecie nie może być argumentem za wprowadzaniem prawa dotyczącego dorosłych ludzi w realnym życiu. To bardziej kwestia patologii jakimi są social media w ogóle i jak kanalizują procesy dziejące się w tych środowiskach

Autorytet0piorunów

@AureliaNova Nie proponowałem absolutnie niczego co by uderzało w osoby LGBT bezpośrednio. Sam jest biseksualny więc batożenia bym nie proponował. I nie chodziło tylko o problem z fandomami. Zwyczajnie przestrzeń publiczna jest dobrym wspólnym i powinna być wypełniona symboliką która odnosi się do wszystkich, a nie wybranej mniejszości.

Autorytet0piorunów

nic nowego twitterowi wojownicy toczą wojenki ideowe traktując popkulturę jako środek przekazu, wątpie że oni to oglądają

Pokaż więcej komentarzy (20)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Kiedy zachód uświadomił sobie zbrodnie Mao

O ile w przypadku ZSRR po latach 50 nawet lewicowi intelektualiści przestali bronić tego reżimu o tyle w przypadku komunistycznych Chin świadomość tamtejszego terroru przyszła dużo później.

Jednym z pierwszych ważnych sygnalistów tego co się działo w Chinach podczas rewolucji kulturowej był niejaki Simon Leys który w 1971 roku wydał książkę _Les Habits neufs du président Mao_, a potem wydał kilka kolejnych o podobnej tematyce. Niestety spotkał się wtedy z ostracyzmem ze strony znacznej ilości zachodnich intelektualistów choć nie wszystkich.

https://en.wikipedia.org/wiki/Simon_Leys

> His books on the Chinese Cultural Revolution and on Maoist China – beginning with his trilogy _Les Habits neufs du président Mao_ (1971), _Ombres chinoises_ (1974) and _Images brisées_ (1976) – gave scathing descriptions of the cultural and political destruction in mainland China while denouncing the hypocrisy of its western defenders.
>
>
>
> During the 1970s these books by Ryckmans provoked intense hostility among many Western intellectuals, particularly the French Maoists associated with the journal _Tel Quel_ (such as Philippe Sollers) and attracted attacks from daily newspapers such as _Le Monde_. However, he was defended by some intellectuals such as Jean-François Revel and Étiemble.

W końcu jednak po śmierci Mao nawet jego następcy zaczęli przyznawać, że rewolucja kulturalna była błędem. Rezolucja KPCh z 1981 roku oficjalnie potępiła w dużej mierze okres rządów Mao. Badania demograficzne też potwierdzały, że w czasach Wielkiego Skoku Naprzód ubyła znaczna ilość populacji. W takiej sytuacji zachodnim lewicowym intelektualistom coraz trudniej było bronić Maoizmu choć pewnie bardzo by chcieli robić to nadal.

Wydana we Francji książka _Czarna księga komunizmu_ 1997 roku i później biografia Junga Changa i Jona Hallidaya _Mao. Nieznana historia_ postawiły kropkę nad i. Wtedy nawet przeciętny zachodni odbiorca uzyskał w końcu pełną świadomość tego co się działo w Chinach za rządów Mao Zedonga. Za to przeciętny lewicowy intelektualista pomimo skrywanego uwielbienia dla dokonywania zbrodniczych aktów w imię urojonych fantazji o utopii nie mógł już otwarcie wychwalać swojego idola bez narażenia się na masową krytykę.

#polityka #historia #chiny

Lider0piorunów

@Al-3_x tzw. Pożyteczni idioci byli, są i będą zawsze niestety...

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Dyskusje

2piorunów

5 sezon the boys to tylko symptom zupełnego olania tekstu źródłowego, co miewa sens jak się ma wizję, której nie było od dawna. Połowa sezonu 5 się wlecze bez celu, rzeczy się dzieją na ekranie, ale w żaden sposób nie wpływa to na zakończenie. To jest sezon zapychacz. Budżet był przepalony na wszystko tylko nie scenarzystów, a największym szkodnikiem był showrunner - Eric Kripke - który spartaczył już sezon 3 i 4, więc nie miałam nawet oczekiwań wobec serialu, na podobnej zasadzie jak wiedźmin po pierwszym sezonie. Wielka finałowa walka nic by nie zmieniła, bo wielkie walki są nudne.

Polecam film "ojciec" albo "Dwunastu gniewnych ludzi" które pokazują że samym dialogiem można stworzyć niesamowicie zajmujące filmy, nawet jeżeli zamknięte w jednym pokoju. Teraz z perspektywy się zastanawiam czy ten serial nie jest ofiarą halucynującej sztucznej inteligencji, bo to jest wstyd się podpisać pod tak kloacznym pisarstwem.

#seriale #theboys #amazonprime #przemyslenia #przegryw @Al-3_x

Gwiazdor0piorunów

A ja tam lubię całość jako taką. Nie znam komiksów, zakończenie jak dla mnie ok.

Specjalista0piorunów

@grzymislaw-mocowladny Wiesz, to czy dzieło kultury jest dobre czy nie to zawsze jest opinie, nie da się tego zmierzyć obiektywnie. Z perspektywy osoby która coś tam o tworzeniu być może wie, mogę stwierdzić że to będzie w oczach większości gniot, bo nie buduje fabuły. Jeżeli cię zadowala cię serialem ze sceny na scenę, cóż mi zostało poza cieszeniem się twoim szczęściem

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Ale ten finał był żałosny xD. Tyle lat czekania i widzowie dostają takie coś. Eric Kripke okazał się wyjątkowo miernym twórcą który poświęcił własne dzieło w imię osobistej wendetty przeciwko Trumpowi. Mógł jednak chociaż ostatni odcinek uczynić epickim, a tu nic.

#seriale #theboys #amazonprime #przegryw

Fanatyk0piorunów

A mi się podobało. Przyszli i rozjebali. A mogli to rozciągnąć na siłę na 2 odcinki, do czego przyzwyczaiły nas seriale i wtedy byśmy narzekali że to na siłę, że za długo, że zapychacze.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Wiadomości Świat

39piorunów

Rosja produkuje fake newsy o wojnie z Armenią

W ostatnim czasie w internecie pojawiła się fala przekazów sugerujących gwałtowne pogorszenie relacji między Armenią a Rosją, a nawet ryzyko konfliktu zbrojnego. Rosyjskie boty miały prowadzić skoordynowaną kampanię mającą przekonać opinię publiczną, że między Armenią a Rosją

Autorytet

w Muzyka

2piorunów

Trzeba przyznać, że piosenka jest chwytliwa.

https://www.youtube.com/watch?v=ahG-fjxK9L4

#seriale #muzyka #theboys #amazonprime

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x chociaz piosenka im wyszla, bo serial zepsuli wzorowo (czyt. wzorem GoT i Stranger Things 😛 )

Autorytet0piorunów

@onlystat Jeszcze finał został do zobaczenia.

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x wiem, wiem - pewnie, ze obejrze
Chodzi mi ogolnie o zawod jaki czuje, jako ktos, kto sie jaral komiksem, a pozniej tym, jak bardzo inaczej zrobili fabule serialu, a nastepnie to wszystko rozmyli i jest... o takie o

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Ludzie rodzą się i umierają, a pokolenia przemijają. Dzieła sztuki jednak są w pewnym sensie ponadczasowe. Są nośnikami przeszłości, a tym samym stanowią horyzont dla hermeneutycznego poznania dawnych narracji i sensów. Tym samym stają się historycznymi mostami między tym co było i jest. W tym leży ich niezwykła wartość którą należy bronić. Myśl, że to dzieło miałoby zostać zniszczone, albo stać się jedynie pamiątką po dawnej świetności przemijającej cywilizacji jak ruiny Koloseum stały się pamiątką po Imperium Rzymskim napawa mnie niesłychanym żalem. Zdecydowanie dużo bardziej przejmuje się losem Mona Lisy niż losem ludności krajów trzeciego świata.

#sztuka #filozofia #historia #revoltagainstmodernworld

Gruba ryba1piorunów

Jeśli jakieś dzieło zostało szczegółowo zbadane i zdigitalizowane (czy też zrobione jego wierne kopie w inny sposób) to w takiej formie nadal jest mostem pomiędzy tym co było a jest i umożliwia "poznanie dawnych narracji i sensów". Jaki sens ma wtedy przywiązanie do jego fizycznej formy? Poza garstką osób i tak nie weźmiesz takiego obrazu (książki, rękopisu itp) do ręki ani nie dotkniesz, co najwyżej obejrzysz w muzeum ufając, że to na co patrzysz nie jest właśnie kopią, bo oryginał leży np. bezpiecznie w magazynie. Dla mnie w przypadku sztuki liczy się wyłącznie treść a nie nośnik... No chyba że nośnik sam w sobie jest sztuką :slightly_smiling_face:

Autorytet2piorunów

@JackDaniels

> Jeśli jakieś dzieło zostało szczegółowo zbadane i zdigitalizowane

Obraz Czarny Kwadrat na białym tle powstał w 1915 roku. Dopiero jednak 100 lat później odkryto na jego temat pewien ciekawy szczegół.

Dwie kompozycje ukryte pod „Czarnym kwadratem” Malewicza

> Fakt, że pod obrazem Malewicza znajduje się inna kompozycja pozostawał do tej pory niezbadany, choć specjaliści z moskiewskiej galerii od dawna sygnalizowali, że obraz może kryć w sobie jeszcze jedną pracę rosyjskiego artysty. Krakelury pokrywające obraz odsłaniały bowiem tajemnicze przedstawienie znajdujące się pod spodem dzieła.

> Zaskoczeniem było jednak odkrycie, że spód obrazu, wykonanego dokładnie sto lat temu, kryje nie jedną, a dwie kompozycje.

Wiele obrazów potrafi zaskakiwać nawet kilka wieków później. Nigdy nie można być pewnym czy jakieś dzieło poznało się w 100%.

> Poza garstką osób i tak nie weźmiesz takiego obrazu (książki, rękopisu itp) do ręki

To wystarczy. Dzieła sztuki nie muszą istnieć dla pospólstwa. Zawsze jest jednak opcja by się dorobić i kupić oryginalne teksty.

> Dla mnie w przypadku sztuki liczy się wyłącznie treść a nie nośnik...

Bardzo prymitywne i płytkie podejście. Zdecydowanie inne miałem wrażenie oglądając obrazy w formie ich zdjęć w telefonie i inne gdy widziałem je na własne oczy. Zupełnie inne doświadczenie. Natomiast robienie masowo kopi danego dzieła pozbawia ich aury jak pisał Walter Benjamin. Dzieło dlatego ma wartość, że jest wyjątkowe. To co masowe i powtarzalne nie ma dla nas większego znaczenia. Nie przywiązujemy jako cywilizacja większej wagi do masowo produkowanych krzeseł czy długopisów. Jednak Krzesło Świętego Edwarda to już cenny zabytek.

Pytanie jednak jest filozoficzne. Czy można oderwać treść od ich fizycznego nośnika. Odpowiedź moim zdaniem jest oczywiście w tym przypadku negatywna. Przesłanie które niesie ze sobą obraz często jest unikalne dla danego dzieła i nie da się go przełożyć na słowo pisane. Inaczej malarstwo nie miałoby sensu.

Dwie kompozycje ukryte pod „Czarnym kwadratem” MalewiczaMuzealnicy z Galerii Trietiakowskiej w Moskwie ogłosili, że pod arcydziełem Kazimierza Malewicza „Czarny kwadrat na białym tle” znajdują się dwie barwne kompozycje. Dodatkową niespodzianką okazała się możliwość odczytania znajdującego się na płótnie napisu, wykonanego prawdopodobnie ręką samego artysty. Fakt, że pod obrazem Malewicza znajduje się inna kompozycja pozostawał do tej pory niezbadany, choć specjaliści zRynek i Sztuka
Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x

> sygnalizowali, że obraz może kryć w sobie jeszcze jedną pracę rosyjskiego artysty

to kluczowe zdanie... Pisałem o dziełach, które są gruntownie zbadane, choć oczywiście może się zawsze zdarzyć sytuacja, że coś zostało przeoczone. Nie to że jestem za tym, żeby jakieś dzieła sztuki niszczyć, odnoszę się bardziej do przedstawionego przez ciebie systemu wartości. Jeśliby gdzieś dajmy na to zjarała się jakaś galeria i stracilibyśmy bezpowrotnie sławne obrazy to jest duża szansa, że są one już powielone, obfotografowane, zeskanowane i opisane w wielu pracach naukowych. Los ludzi z trzeciego świata (gdzie sami byliśmy w zasadzie trzecim światem jeszcze całkiem niedawno) jakoś w głębi duszy bardziej mnie obchodzi, co oczywiście nie znaczy że zaraz rzucę wszystko i pojadę do nich wspierać ich swoją wiedzą czy kasą bo w systemie wartości rodzina, przyjaciele, czy nawet własny komfort życia nadal stoją i tak wyżej. Zamalowane kawałki materiału zwyczajnie są po prostu niżej, bez znaczenia co przedstawiają. Inny przykład - mamy do wydania 100 baniek na renowację jakiegoś dzieła sztuki lub na pomoc dla głodujących w jakimś kraju - mojej odpowiedzi po tym co napisałem powyżej możesz się już chyba domyślić :slightly_smiling_face:

Autorytet1piorunów

@JackDaniels

> Pisałem o dziełach, które są gruntownie zbadane, choć oczywiście może się zawsze zdarzyć sytuacja, że coś zostało przeoczone.

W tym rzecz. Nigdy nie możemy być pewni czy coś nie zostało przeoczone. Tu masz kolejne przykłady nowych odkryć w tym temacie.

Seventy-Two Fascinating Finds Revealed in 2025, From a Luxury Spa in Pompeii to a Pair of World War I Messages in a Bottle

> While some artworks emerged by chance, others materialized through technological analysis and scholarship. Advanced imaging tools and conservation revealed hidden portraits beneath the surfaces of Titian’s _Ecce Homo_ and Pablo Picasso’s _Portrait of Mateu Fernández de Soto_. The former featured an “unknown professional man standing in front of a desk in an interior space,” according to a statement, while the latter masked a mysterious woman who might have been a model, a friend or even a lover of the famed Spanish artist. The artists likely reused the canvases, painting over their original contents for unknown reasons perhaps related to financial constraints.

Co do ludów trzeciego świata to ich los nie jest mi kompletnie obojętny. Co więcej nie są mi obojętne ich dzieła kultury. Mam głęboki podziw chociażby dla takich zabytków jak Piramidy Egipskie, Tadź Mahal, Kościoły skalne w Lalibeli, Piramidy w Ameryce, Wielki mur itp.

Dla mnie te dzieła są istotne ponieważ są pewnym świadectwem odciskania przez człowieka piętna na materii. To coś więcej niż zamalowany kawałek materiału. To fizyczna manifestacja ludzkiej woli. Przez te wieki te dzieła zaczęły żyć własnym życiem i stały się częścią ludzkiego dziedzictwa. Wciąż są wstanie oddziaływać na tych którzy mają z nimi kontakt. Gdyby to wszystko przepadło upadłaby też moim zdaniem kultura, a bez niej ludzka egzystencja niewiele by się różniła od egzystencji zwierząt.

Just a moment...Smithsonianmag
Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x

> Gdyby to wszystko przepadło upadłaby też moim zdaniem kultura, a bez niej ludzka egzystencja niewiele by się różniła od egzystencji zwierząt.

no właśnie wg mnie nie.... Jakby to wszystko przepadło to zostaną kopie, reprodukcje, badania tych dzieł - i one staną się tym dziedzictwem, a ten fizyczny kawałek materiału, który nawet do końca nie wiesz gdzie jest (dla bezpieczeństwa, bo jest dużo ludzi myślących jak ty, zdolnych zapłacić za niego fortunę lub zdobyć go nielegalnym sposobem, tylko po to, żeby go z jakiegoś dziwnego powodu posiadać) jest tylko reliktem, symbolem tego dziedzictwa, z którym, jeśli nie jesteś jakimś naukowcem lub milionerem nigdy nie będziesz miał bezpośredniego kontaktu lub nie miał pewności, że to faktycznie jest oryginał.

A kultura to to nie tylko relikty, kultura jest procesem trwającym cały czas, tworzą ją żyjący ludzie, czasem wzorując się na starych działach, ale równie często tworząc coś nowego, oryginalnego. I też jeszcze ćwiczenie umysłowe na koniec - jeśliby bez twoje wiedzy rozebrali Piramidy Egipskie i zastąpili je identycznie wyglądającymi z daleka blokami ze styropianu zabraniając równocześnie podchodzenia do nich ze względu na "prace konserwatorskie" to twój odbiór tych budowli by się zmienił? 😁

Autorytet0piorunów

@JackDaniels

> Jakby to wszystko przepadło to zostaną kopie

Kopia różni się zwykle od oryginalnego dzieła w detalach. Te detale jednak bywają jak mówiłem kluczowe.

> reprodukcje

Ten sam problem co w przypadku kopii plus problem utraty aury. Jeśli dane dzieło powszechnieje to traci siłę oddziaływania.

> badania tych dzieł

Jak mówiłem mało prawdopodobnym jest byśmy zbadali te dzieła w pełni bo ciągle odkrywamy na ich temat coś nowego i nie ma możliwości by w dokładny sposób przepisać znaczenie obrazu na zwykły tekst. Inaczej różnica między obrazem, a pismem by nie istniała. Reprezentujesz jak mówiłem skrajnie płytkie podejście.

Ogólnie kopia jest kopią dlatego, że odnosi się do pewnego oryginału. Nawet jeśli oryginał jest przed masami ukryty to wiemy, że on istnieje. Inaczej pojęcie kopi traci swój sens. Kopi wielu obrazów jest natomiast wiele i jak mówiłem w większym lub mniejszym stopniu różnią się od oryginalnych dzieł. Dla przykładu istnieje Mona Lisa z wąsami, z papierem toaletowym, z twarzą kaczki itp. Ciągle powstają nowe. Powiedzmy, że w pewnym momencie oryginał znika. Kopie nie przestają powstawać, ale tracą swój punkt odniesienia. Stają się tym samym symulakrami. Z czasem nikt nie wie już jaki był oryginalny obraz i jakie przesłanie ze sobą niósł. Kultura pogrąża się w chaosie, a realne i historia zostają permanentnie utracone. A społeczeństwo bez przeszłości nie ma przyszłości. W pewnym sensie to już się na zachodzie dzieje, ale tak długo jak istnieją oryginalne obrazy tak długo nie jest jeszcze tak źle.

> tworzą ją żyjący ludzie, czasem wzorując się na starych działach, ale równie często tworząc coś nowego, oryginalnego.

Polecam poczytać René Girarda. Kultura opiera się w dużej mierze na mechanizmie mimetyzmu. Odtwarza często te same motywy tylko w nieco zmienionej formie. Nie ma dzieł które byłyby całkowicie oryginalne. To mit.

> Piramidy Egipskie i zastąpili je identycznie wyglądającymi z daleka blokami ze styropianu zabraniając równocześnie podchodzenia do nich ze względu na "prace konserwatorskie" to twój odbiór tych budowli by się zmienił?

Tak. Nie jestem empirystą tylko fenomenologiem.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Polska, a Nietzsche

Polaka od Niemca to różni, że Polak biurokracji z natury nienawidzi, a Niemiec kocha. Takie słowa powiedział mi kiedyś mój ojciec i miał moim zdaniem pełną racje. Wynika to z tego, że Niemcy ucieleśniają pierwiastek Apolliński jak żaden inny naród w Europie, a Polacy reprezentują ducha Dionizyjskiego. Polak rodzi się nietzscheanistą i pozostaje nim chyba, że przechodzi na protestantyzm albo dołącza do grona wielkomiejskiej lewicowo-liberalnej bohemy i zaczyna się wstydzić własnego pochodzenia, a więc i samego siebie. Wtedy zaprzecza narodowym instynktom, ale też nie może się w pełni od nich uwolnić. Staje się tym samym człowiekiem ułomnym i okaleczonym na duszy.

Nietzsche dostrzegł dionizyjską naturę w naszym narodzie i dlatego określał się mianem polskiego szlachcica. Polakiem kieruje namiętność, a nie racjonalizm. Jeśli ktoś powołuje się na Nietzschego i gardzi Polską to oczywistym jest, że Nietzschego i jego filozofii kompletnie nie zrozumiał. Zresztą jeśli gdzieś jego myśl była w jakiś sposób kontynuowana to właśnie w Polsce w postaci filozofii czynu którą reprezentowały takie postacie jak Brzozowski czy Stachniuk. Hitler z kolei chciał zreformować kulturę Niemiecką by była bardziej Dionizyjska. Widać to w jego uznaniu dla woli przywódcy i narodu jako głównego siły napędowej dla rozwoju. Nie wyszło mu to jednak i dlatego przegrał wojnę.

#polityka #polska #filozofia #niemcy

Gruba ryba2piorunów

Przymiotniki małą literą piękny kawalerze.

Autorytet0piorunów

@jonas Mea culpa.

Pokaż więcej komentarzy (2)