@anonimowehejto oboje macie dużo do przepracowania. Wiesz że po 4 latach w domu z dziećmi ta kobieta jest zwyczajnie w cholerę do tyłu z umiejętnościami i zawodowymi i interpersonalnymi? Mogła zwyczajnie być przerażona. A Ty piszesz że jak się zasiłek kończył to nie że rozmowa a "postawiłem jej ultimatum", "odciąłem od moich pieniędzy"
Już nie wspomnę jak dotkliwe jest powiedzienie że stałą się głupia po siedzeniu x lat z dziećmi w domu.
Nie będę rozpisywać się za bardzo ale polecam popatrzeć na "siedzenie" w domu z dziećmi z perspektywy nigdy nie wyspanej (przez kilka lat brak przespanej nocy here) , 24/7 odpowiedzialnej za dziecko, pieluchy, jedzenie, sprzątanie ... A wszystko w akompaniamencie cocomelona i zabaw na poziomie ziemniaka co nie potrafi mówić. Tu nie ma przestrzeni na 'rozwijanie siebie' i ambicje, bo często nie ma czasu na prysznic a samotne posiedzenie w toalecie to luksus xD
Mało tego, piszesz o tym jak po poronieniu i narodzinach drugiego dziecka stała się zimna - trąci to nieleczoną depresją. Jeśli ona dostaje od Ciebie o wszystko atak i 'ultimatum' to i nie daje od siebie 🤷
I ja widzę że masz przewalone sam i Twoje potrzeby zupełnie nie są spełnione, jak na początku nie umniejszam.
Chcesz to posklejać? Umów Was na terapię rodzinną. Ale nie że mówisz że fajnie by było i tyle. Znajdź, umów i powiedz jej że chcesz odzyskać co mieliście kiedyś i idziecie danego dnia tu i tu i walczycie. Bo gadać to sobie można do usranej śmierci 🤷
Powodzenia i trzymaj się!
