Yes_ManLider
123piorunów
Dołączył/a:
Yes_ManLider
123piorunów
myoniwyFanatyk
52piorunówBazując trochę na projekcie @dildo-vaggins dołożyłem magazyn do swojej instalacji PV.
#elektryka #fotowoltaika #diy #hobby
Dwie obudowy po 16kWh, ogniwa LiFePO4 CALB 314Ah, balancer JK BMS v.19
Podłączone 31 maja więc pełny cykl od 1 czerwca. Dopiero teraz mogę zobaczyć jak dużo prądu wpierdalam. Są dni po 10-12kWh a są po ponad 20 do nawet 30.
Co powoduje że miesięcznie takie 500kWh nie jest niczym dziwnym :exploding_head:
Na wykresie widać kiedy załącza się grzanie CWU, kiedy załączają się lodówki (bo mam dwie)
Sporo idzie w grzanie CWU, bo przez uszkodzoną wężownicę grzeje prądem.
Do tej pory w magazyn wpompowało 513kWh (5kWh dzisiaj) i 477 pobrano, więc sprawność magazynowania energii wychodzi na poziomie 94%. O 24 pp więcej niż to co mam w sieci. Na upartego mógłbym przejść na offgrid i bym te pół roku od kwietnia do września żył poza siecią. Dodatkowa funkcjonalność to UPS, przerwy w dostawie energii już mi niestraszne.
Wykresy z aplikacji solarman, najładniejszy dzień z czerwca, jak widać wciąż ucina mi szczyty, z rana naładuje mi magazyn i potem i tak ograniczoną mam produkcję przez maksymalną moc eksportu do sieci.
Dlatego kupiłem trochę gratów do #homeassistant i będę chciał zrobić tak żeby wykres wyglądał bardzie jak na drugim screenie. Czyli lądowanie w południe, wtedy falownik może wziąć 15,6kW z paneli.
A jak już o mocach, to ostatni screen. Żółty to całkowita moc PV, niebieski to stringi na południe, czerwony to stringi na północ.
Jak widać do ok 8:20 północy stringi produkuje więcej niż Południowy który ma 2x większą moc. Realny start produkcji zaczyna się przed godziną 6. Dlatego warto robić układ wschód - zachód albo południe - północ.
Jaki jest dalszy plan?
Ogarnąć HA, ogarnąć podstawy pod magazyn, bo są w wersji leżącej a teraz stoją :upside_down_face:
Aaa, i wymienić kable łączące magazyn z falownikiem.
Bo dałem 50mm², przy maksymalnym prądzie jaki może dać falownik czyli 240A to jest poniżej 5A na mm², ale już przy długotrwałym 150A są na tyle gorące że da się je utrzymać przez kilka sekund.
Mam już ucięte i przygotowane 95mm², ale nie mam praski do takich przekrojów, musi trochę poczekać. Przy wymianie od razu założę ferryty na kable, bo zapomniałem :zany_face:

Yes_ManLider
129piorunówWstęp: Siemens EQ6 plus S100 kupiony w 2020 roku, jako poleasingowy. W chwili zakupu miał 2 lata i nalatane 8k napojów. Pierwszy i zarazem jedyny problem: Dwa miesiące temu zauważyłem że fusy w tacce są wilgotne. Z czasem wody przybywało i fusy były bagnistą breją. W sieci znalazłem

tomilidzonsGURU
69piorunów
rybeuszKosmonauta
26piorunów2 lata od mojego wpisu:
https://www.hejto.pl/wpis/niedawno-dostalem-diagnoze-adhd-i-leki-mialem-od-poczatku-kariery-programisty-pr
Warte dopowiedzenia, że koniec końców akurat ten lek mi nie podszedł. Testowałem z psychiatrą inne:
* medikinet CR
* concerta/atenza
* elvanse
Najbardziej podeszła concerta, działa z 12h. Mimo że to ta sama substancja, uwalnia się inaczej w organizmie.
Efekt tak subtelny, że jak nie biorę tego leku, to czasami wydaje mi się, że w ogóle go nie potrzebuję.
Natomiast jak go wezmę, to nagle idzie usłyszeć własne myśli i zachowuję się dużo mniej chaotycznie.
Największą różnicę widzi dziewczyna, gdy jeździmy samochodem. Bez leku wkurzam się, przeklinam na innych kierowców. Z lekiem oaza spokoju.
Teraz robię sobie dłuższą przerwę od tych leków, zobaczyć czy da się funkcjonować bez nich, bo koniec końców, jakoś nie widzi mi się, brania ich do końca życia.
zuchtomekGURU
92piorunówŻODYN się nie spodziewał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GarfKoneser
79piorunówAktualizacja do wpisu o pobiciu.
Pojechaliśmy z kolegą wczoraj rano do Wiązownicy na komendę złożyć zeznania (04.05). 3 maja praktycznie całego przeleżeliśmy.
Stamtąd nas odesłali i mamy sami sobie znaleźć biegłego sądowego medycyny, żeby zrobił obdukcję (oczywiście my za to płacimy).
Znaleźliśmy jakiegoś biegłego. Dzwonimy do niego i wysyła nas po papiery z sor-u. Dostajemy karty informacyjne.
Kolega na swojej ma tylko o zmierzonym ciśnieniu. Ja mam trochę więcej, bo się dobłagałem, żeby mi sprawdzili brzuch (miałem zrobione usg i rtg).
Mieliśmy się z powrotem kontaktować z biegłym, ale zadzwonili do nas z komendy Jarosławskiej.
Mamy wstawić się jak najszybciej na przesłuchanie. Przyjeżdżamy, czekamy długą chwilę i w końcu ktoś w końcu do nas przychodzi. Najpierw idę ja.
Zostajemy ostrzeżeni (nie wprost) z kolegą, jeszcze przed przesłuchaniami, że gra może nie być warta świeczki i wcale nic na tym nie zyskamy, a co gorsza, sytuacja może się tylko pogorszyć.
Dodatkowo trzeba dodać, że nie mamy żadnych widocznych poważnych lub trwałych obrażeń, to nie ma co w to brnąć. Tutaj tak naprawdę nie wiadomo na 100% czy nic nam nie jest. Kolega bez mocnych przeciwbulowych musi chodzić o lasce.
Rzeczy, które nam zniszczyli (np. moje okulary korekcyjne na 800 zł), nie miały zbyt dużej wartości, żeby coś dalej z tym robić.
Z kolegą ustaliliśmy wspólną wersję tego, co mamy mówić.
Finalnie zdecydowaliśmy, że nie będziemy o nic wnosić. Zbyt duże jest ryzyko, a szansa, że coś ugramy, jest bardzo mała. Rozprawy sądowe mogłyby się ciągnąć latami. Mielibyśmy nawet stawać twarzą w twarz z tymi bandytami do konfrontacji.
Kolega jeszcze idzie za kilka miesięcy do wojska i nigdy nie wiadomo, czy nie znalazłyby się rzeczy, które by mu to utrudniły.
Finalnie w tej sprawie będziemy tylko świadkami.
Badania, żeby się sprawdzić, będziemy sobie sami na własną rękę załatwiać. Innego wyjścia nie ma.
Policji, jak zwykle, nie chce się za dużo robić. Dodatkowo nie wiadomo, czy kibole nie mają jakichś kontaktów w policji.
Bardziej byli przejęci tym, że będą mieli grafik na nowo układany za jakiś czas (podczas przesłuchania przyszedł inny policjant i o tym przy mnie gadali).
Muszę sobie okulary załatwić. Bez nich praca przy komputerze jest bardzo męcząca.
Dobrze, że mam ewentualnie od kogo pożyczyć pieniądze. Bez tego byłbym w ciemnej d⁎⁎ie w tym miesiącu.
Brzuch już trochę mniej boli. Doszła jednak do tego głowa. Nie mogę robić gwałtownych ruchów. Zaczynają dopiero teraz pojawiać się mi siniaki. Jak podskakuję (wchodzę po schodach), to słyszę, że coś mi w głowie stuka od wczoraj…
Dziękuję też za komentarze po poprzednim wpisem. Na wysropie i innych można by liczyć co najwyżej na komentarze typu "jak we dwoje to pewnie geje", "trzeba było się nie trzymać za ręce".
#zalesie

winiuchoGURU
83piorunówForum Lamborghini:
Szumi jak cholera przy 350 km/h, ręce mi już opadają – ktoś coś?
Forum Ferrari:
Powyżej 16k obrotów robi się jednak trochę głośno w środku…
Forum Audi A8:
Gdzie ogarnę naprawę Rolexa?
Forum Volvo 850:
400k km i dopiero pierwszy pasek rozrządu strzelił – to jeszcze na gwarancję czy już nie?
Forum Fiat:
Halo? Ktoś tu w ogóle żyje?
Forum Opel:
Nie mogę spać po nocach, mój Opel tak głośno rdzewieje…
Forum Mercedes C-klasa:
Byłem po bułki w niedzielę i Mercedes zmókł… warsztat czy od razu prasa? Co radzicie?
Forum MX-5:
Jakiś janusz w Defenderze przejechał mi po aucie…
Forum Land Rover Defender:
Mam problem – MX-5 utknął mi pod podwoziem. Jak to wyciągnąć?
Forum Renault:
Sprzedam miesięczny bilet – auto wróciło z warsztatu szybciej niż myślałem
Forum Bentley:
Użyłem dziś popielniczki… jak ją teraz wymienić?
Forum Porsche Cayenne V8:
Spalanie spadło poniżej 40l/100km – coś się zepsuło?
Forum Smart:
Wsadziłem silnik od kosiarki – w końcu jakaś moc
Forum VW Bora:
No i super… każdy mówi, że to Golf z plecakiem
Forum Viper:
Smart wpadł mi do dolotu jak go stamtąd wyjąć?!
Forum BMW E36:
Gdzie w mieście najlepszy, tłusty kebs?
Forum Hummer:
Zgiąłem dziś zderzak. 24 rannych, 10 trupów… lakier muszę brać u dealera?? 25 km – to 35€ na paliwo
Forum Honda Civic CRX:
Pies sąsiada śpi w wydechu… odpalać czy nie?
Forum Alfa Romeo: w końcu wyjechałem od mechanika. Pierwszy raz od roku.
Forum Ford Mustang:
Jaka szerokość opon, żeby się drogi trzymał? Wczoraj 2 razy zarzuciło mnie bokiem a nawet nie wyjechałem z garażu.
Forum Renault. Jednak nie sprzedam biletu auto wraca na warsztat z powrotem po dniu jazdy.
Yes_ManLider
129piorunówAktualizacja do TEGO wpisu. Tl;dr udało mi się naprawić zasilacz impulsowy na płycie głównej pralki Siemens. Przy okazji potrenowałem trochę Copilota w zakresie pomocy przy pomiarach i znajomości logiki działania, w tym przypadku pralki. Konkluzja na wstępie jest taka że AI może pomóc

StepujacyBudowlaniecGruba ryba
51piorunówPopełniłem film na podstawie reportażu który sam napisałem, oryginalnie miało to iść na wykop ale że was lubię to tutaj też podlinkuję
Reportaż (Uwaga długi): https://telegra.ph/Od-programisty-z-MCS-do-hodowcy-byd%C5%82a-z-podziemnym-igloo--moja-szalona-zmiana-%C5%BCycia-03-12
Film (też długi): https://youtu.be/o9mgzpgioNc
#stepujacybudowlaniec
@StepujacyBudowlaniec czyli studnia którą wywiercisz będzie zasilana z wód podskórnych, a nie z warstwy głębinowej? Pytanie bazuje na tym, że zakładasz że woda którą będziesz podlewał "hektary" będzie spływać do ponownego jej ujęcia.
Czym wiercisz studnie skoro się tym zajmujesz?
Co do filmu ogółem to ciekawie jest posłuchać takiej perspektywy. Szczególnie jak również się jest programistą u którego niedobór ruchu powoduje pogorszenie samopoczucia.
Trzymam kciuki, to będzie niesamowity nowy sezon w Twoim uniwersum jak wypali!
Długie, chwila…. Idę kawę zaparzyć żeby to przesłuchać
zomersFanatyk
109piorunówDobre były te przymrozki, nie zapomnę ich nigdy. No dobra, co najmniej do zapłacenia rachunku za prąd xD

@zomers Ja słyszałem, że często jeśli "fachowcy" zainstalują Za mała albo za duża pompę, to można mieć nie optyczne rachunki takie jak na zdjęciu.
@zomers o ja Cie. Ja w najzimniejsze miesiące płaciłem po 200 eu. Ale to Holandia, tutaj nie ma prawdziwej zimy.
razALgulGURU
92piorunów
@razALgul niech sobie dają jak chcą, ale Furwa, Genisław i Anuska to po tym jak pójdą do szkoły znienawidzą rodziców całym serduszkiem.
Ciekawostka, z tych danych można z pewnym prawdopodobienstwem policzyć ilu osobom się cegła na łeb spierdoliła. Podaję wzór, suma imion x2,
ZielonywewszystkimOsobistość
51piorunówNo dobra. Dosyć tego leniuchowania i trzeba coś wrzucić z #apartament35mkw
Ogólnie miałem nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległe wrzutki w tym temacie. No ale jak już coś jest odłożone na później potem dochodzi do tego jeszcze następna rzecz i robi się jeszcze większy natłok wszystkiego, obowiązków i innych problemów to nie jestem w stanie tego ogarnąć więc stwierdziłem, że najlepszym rozwiązaniem będzie na bieżąco wrzucanie co tam ciekawego się dzieje. A w tak zwanym międzyczasie postaramy się to jakoś nadrobić.
To tyle słowami wstępu.
I na czym to teraz my tu stoimy? Tak podłoga, podłoga na antresoli. Legary już są. To teraz przyszedł czas na właściwą podłogę.
A podłoga będzie nie byle jaka bo luksusowa, drewniana z polskiej sosny z polskiego tartaku. Grubość 28 mm. Elegancki pióro-wpust.
Po przywiezieniu musiały nabrać mocy urzędowej i zaaklimatyzować się w nowych warunkach.
Po około tygodniu. Dobrze byłoby czymś je zabezpieczyć, zwłaszcza od spodu gdzie podłoga będzie widoczna między legerami. Tam wpadła lakierobejca z sadolina w kolorze skandynawska biel. I tak dwa razy przyciągnięte.
Jak już wszystko wyschło, to kręcimy. To też właśnie był potrzebny ten dobijak, który był wcześniej robiony.
Wkręty 4,5*70 kręcę od boku w pióro. W taki sposób aby nie było widać od góry i dziur w deskach. Wcześniej muszę zafazować wiertłem ponieważ strasznie wyszczerbiają mi fazowane powierzchnie.
Aaaa jeszcze jedno.
Taki protip przy układaniu podłogi z desek drewnianych na legarach.
Jak w trakcie pracy chodzicie po podłodze. I słyszycie ewidentnie że jedna deska skrzypi ale to cała skrzypi. To prawdopodobnie czegoś jej tam brakuje. W moim przypadku były to wkręty.
Dobijamy oczywiście przez deskę aby nie zniszczyć piór w deskach. I też jedna taka uwaga warto zwrócić uwagę jeśli macie teoretycznie symetrycznie frezowane pióra i wpusty z bloku deski to tam jest taka na pół milimetra różnica gdzie jest góra A gdzie jest dół deski. To nie wolno tego pomylić.
Mi oczywiście pomyliło się przy dwóch deskach ponieważ chciałem ładniejszą stroną do góry. To powstała na całej długości łączenia może nie za szeroka ale widoczna szczelna.
Została jeszcze do położenia połowa podłogi a niestety z tym fazowaniem idzie dużo dłużej.
I tak to jakoś leci dzień za dniem tydzień za tygodniem zaraz znowu Wielkanoc, Wszystkich Świętych i Nowy Rok. 😆

Świetna robota. Sam strasznie lubię robić w drewnie, także zazdroszczę:) pokaz całość:)
A właśnie.
Pewnie zapytacie dlaczego te deski są pomalowane tylko do połowy. Już śpieszę z wyjaśnieniem. To co pomalowane będzie widoczne z dołu między legarami. To co niepomalowane nie będzie widoczne bo będzie nad łazienką. :grinning:
POMIDORESGruba ryba
85piorunówMam około 35 płyt OSB 12mm do przykręcenia na sufit w swojej kanciapie. Stwierdziłem, że spróbuję to zrobić sam. Kupiłem takie 2 tyczki pomocniczki jak na foto i nawet jedną płytę udało się wczoraj przykręcić.
A się cieszę 😁

Wypożycz sobie podnośnik do płyt gk, pójdzie dużo sprawniej i bezpieczniej. Ale szanuję za pomysł :smiley:
Podnośnik do płyt GK się przydaje
bartek555Lider
46piorunówMialem w planie fotowoltaike z bateriami, ale to duzy koszt, wiec zszedl na drugi plan.
A tu caly na bialo wjezdza wojewodzki fundusz ochrony srodowiska i gospodarki morskiej z pozyczka na ten cel.
https://wfos.szczecin.pl/programy/eko-pozyczka-refundacyjna?tab=Instrukcja
W skrocie wezme xx tysiecy na ten cel z oprocentowaniem stalym 6% rocznie, a jesli splace 90% kapitalu zgodnie z harmonogramem to umorza mi ostatnie 10% kapitalu, wiec finalnie wyjdzie jakies 4%. Wniosek juz gotowy, musze tylko wycene dostac i dogadac sie na fv z opozniona platnoscia, to wtedy nawet nie musze wyskakiwac ze swojej kasy tylko placa bezposrednio wykonawcy.
Polecam zachodniopomorskie.

@bartek555 tylko podziel sie wycena, napewno ktos fachowym okiem spojrzy, u mnie pierwsza wycene dostalem na 44k za 10 kWp, a finalnie ta sama firma zrobila za 30k, firmy strasznie zawyzaja ceny przy tych wszystkich programach mojPrad czy 'czyste powietrze'
A ja czekam aż te wszystkie pseudo dotacje wypier#lą, podam przykład na pompie ciepła które nie są dotowane i taki hisens 8kw aktualnie kosztuje 4,5 tys. 3 lara temu wolali 25tys.
FisheryGruba ryba
82piorunówW Szczecinie od ostatniego pogromu nadal lodowiska wszędzie. Miasto ma wywalone.
Przyjechałem w piątek, na podwórku (duże, 300m+ długości, kilkanaście klatek) pingwiny mógłby mieszkać i jeździć na łyżwach.
Czytam kwękanie na grupie.
Hur dur, miasto nie robi.
Za co my podatki płacimy!
I normalne żale że do śmietnika nie można dojść, z psem wyjść a starsi ludzie w ogóle się boją wyjść.
Piszę więc że nie ma problemu, biorę busa, jadę kupić piasek i proszę chętnych do sypania, ogarniemy.
Chętnych mrowie: sztuk 1. Słownie JEDEN.
Okazało się że jednak nie muszę kupować piasku, ziomek ma na busie trzy tony i to z solą od razu.
Nastepnego dnia akcja: Ziomek powoli jedzie, my we dwóch sobie sypiemy. Nie żałowaliśmy zasobów, poszło 2,5 tony. Zrobiliśmy całe podwórku, ścieżki, chodniki,parkingi i co tylko się dało. Godzinka i po sprawie. Można powiedzieć że życie podwórkowe wróciło do normy.
Dzisiaj zaś na grupie rozgorzała afera starych bab pod tytułem
"po go sypali, do domu się niesie!!?1"
Mam ochotę wziąć lopatę i wy⁎⁎⁎ać jednej z drugą...

@Fishery i dlatego sprzedalem mieszkanie w kamienicy (wspolnota), non stop marudzenie, ostatnio rozmawialem z zarzadca to opowiadal, ze zasugerowal i przygotowal oferte wymiany okien w piwnicy, bo czesc ma stare albo dyktami otwory sa zaslaniete, to uslyszal, ze jakim prawe on sam takie rzeczy robi
Pamiętam jak na wykładzie z amerykanistyki prowadzący opowiadał anegdotę jak to po obfitych opadach śniegu zaproponował sąsiadom wspólne odśnieżanie parkingu. Następnegoo dnia pojawił się jeden chętny. We dwóch odśnieżyli jakieś sześć miejsc, które zostały błyskawicznie zajęte. Oczywiście nie przez odśnieżających. Dla porównania w Stanach podobno sąsiedzi chętniej działają wspólnie na rzecz utrzymania okolicy bez czekania na wyższą instancję.
W sumie zastanawiam się czy w Polsce niechęć do lokalnych akcji wynika z oporu przeciwko "czynowi społecznemu" czy z lenistwa?
knoorOsobistość
36piorunów> - Fordy Mustangi to beznadziejne auta i nadają się tylko do hałasowania na mieście pod klubem i wpadania bokiem w krawężniki
>
> - Ale tu stoi Ford Mustang i chce go pan licytować
>
> - Aaaa, no licytuję bo reklamowali że tanio
Jak powszechnie wiadomo, cena czyni cuda i również w moim przypadku tą parafrazą scenki o handlu w niedzielę i bardzo ładnej karkówce można podsumować niekonswekwencję w podejściu do aut. A skąd owa zmiana? Otóż od jakiegoś czasu przestałem oglądać licytacje motorków z USA (w końcu ile można mieć harlejków, będę musiał na wiosnę sprzedać ze dwa) i przerzuciłem się na oglądanie licytacji organizowanych przez komorników i izby skarbowe z myślą, że może trafię na nich coś ciekawego. Zwykle jednak albo nie znajduję nic albo to coś kosztuje w moim przekonaniu za dużo albo może i cena i przedmiot są ciekawe, ale przecież nie będę jechał na drugi koniec Polski po jakąś pierdołę. Stąd też o ile w licytacjach gruzów z USA interesujące pozycje się się trafiają a jeśli jest się cierpliwym, to trafiają się też dobre ceny - tak te nasze specjalnie nie zachwycały. Aż do niedawna.
Obczajałem też od pewnego czasu jakieś chamskie, amerykańskie auta z dużym silnikiem. Szczególnie do gustu przypadła mi stara corvette C6 (sentyment do Need For Speed Carbon robi swoje), jednak oferty nie wyglądały dobrze. Wersje Z06, nawet mocno uszkodzone, chodziły w jakichś chorych pieniądzach, znowu wersji z manualną skrzynią jest mało, a ewentualny koszt wychodzi taki, że chyba lepiej dołożyć i kupić coś nowszego... Ale oto na krótko po Nowym Roku na stronie izby skarbowej pojawiło się ogłoszenie o licytacji Forda Mustanga w wersji Bullitt. Auto zostało zabrane właścicielowi za jazdę po pijaku, miało co prawda już sześć lat ale też symboliczny przebieg niecałych 3000km i od dwóch lat stało sobie i gniło na parkingu policyjnym. Do tego skarbówka już raz próbowała go sprzedać za 160tys, bezskutecznie. Zrobiłem szybką analizę. Jest duży silnik. Jest manualna skrzynia. Do tego auto jest w miarę świeże i da się upalać jako daily. Wygląd w tej wersji w miarę - jak na Mustanga - stonowany. Pochodzenie z polskiego salonu. I możliwe, że wyjdzie taniej niż 20-letnia bita Corvette ze Stanów. Zacząłem patrzeć na cyferki.
Skarbówka dała wartość oszacowania na poziomie 223k PLN - moim zdaniem z d⁎⁎y, bo tyle to auto kosztowało katalogowo w 2020 roku w salonie, a sześć lat, mimo niskiego przybiegu, zrobiło swoje. Dodatkowo z salonu można było je wziąć i odliczyć sobie VAT. Wersja Bullitt może i jest fajna, ale nie licząc malowania i paru bajerów to generalnie zwykły Mustang w wersji GT, do tego natłukli tego kilka tysięcy egzemplarzy, więc może i jest ładny - ale na pewno nie unikatowy. Muszę mieć też na uwadze, że kiedyś trzeba będzie to komuś sprzedać. Mustangów na rynku jest zatrzęsienie, ceny w ogłoszeniach startują w okolicach 100tys PLN. Na takie auto trzeba znaleźć amatora, który będzie miał trochę wolnej gotówki i kaprys, żeby wpadkować ją w, bądź co bądź, nie najnowsze już ani nienajszybsze auto zamiast brać, przykładowo, coś świeżego w leasing. Dodatkowo tani dolar i łatwość w sprowadzaniu pojazdów z USA tworzą moim zdaniem mechanizm, że tych aut na rynku będzie przybywać szybciej niż ludzi z kasą gotowych na ich zakup - bo sprzedawane będą zarówno te kupione "na handel" jak i te, które po prostu znudziły się właścicielowi - a trend ten moim zdaniem będzie się jeszcze pogłębiać powodując presję na spadek cen. Trzeba też wziąć poprawkę na to, że na zakup auta "w ciemno" trzeba przyjąć sobie jakąś premię za ryzyko, tak lekko licząć z 10-15%. Analizę zakończyłem sprawdzeniem tego, co oferuje rynek. W Niemczech Bullitty wiszą w okolicach 35-42tys EURO (plus złodziejska akcyza przy sprowadzeniu), z kolei niedaleko mnie Mustang GT z polskim pochodzeniem i paroma bajerami sprzedał się w okolicach 140tys z fakturą. Z mojej analizy wyszło ostatecznie, że zakładając oszczędnie utratę wartości na poziomie 35% przez sześć lat oraz premię za ryzyko - zakup w przedziale 110k (cena wywoławcza) do ok. 140k będzie relatywnie dobrym dealem. Wszystko powyżej mojej górnej granicy - no cóż, można ale po co, skoro można po prostu kupić coś z rynku i przy tym powybrzydzać.
Po tej analizie wiedziałem już jakimi stawkami z grubsza powinienem operować, została kwestia licytacji. Ta również mieć miała inny charakter niż te, do których przywykłem na amerykańskich portalach. Tam online i w masowej ilości - tu osobiście i jedno auto. Uznałem, że będzie to bądź co bądź ciekawe doświadczenie i w głowie stworzyłem sobie trzy możliwe scenariusze zdarzeń:
1) scenariusz 1, jestem jedynym zainteresowanym i zgarniam auto po cenie wywoławczej. Prawdopodobieństwo oceniłem na jakieś 2% xD
2) scenariusz 2, liczba chętnych jest mała i są to mocni zawodnicy, góra dwie-trzy osoby. Zastanawiałem się, czy nie będzie tu dobrze dogadać się między sobą, że jeden bierze auto a reszcie odpali kilka tysięcy za rezygnację z licytacji. Ostatecznie każdy by na tym wygrał, darmowe kilka tysięcy albo auto w korzystnej cenie. Alternatywnie, w przypadku niedogadania się po prostu licytowanie do swojego maksa z nadzieją że wygram. Oceniłem, że szansa na to to jakieś 30%
3) scenariusz 3, który wydał mi się najbardziej prawdopodobny - liczba chętnych będzie bardzo duża a wylicytowana cena będzie znacznie ponad limit który sobie ustaliłem
Żeby zostać dopuszczonym do licytacji trzeba było wpłacić wadium co rzecz jasna zrobiłem i oto wczoraj rano nadszedł wielki dzień, pojechałem na oględziny (były możliwe tylko w dniu licytacji i przez godzinę). I już na starcie widziałem, że mogę w zasadzie dać sobie chyba spokój xD Na parkingu gdzie stoi auto MASA zaparkowanych samochodów, wokoł samego pojazdu również MASA oglądających. Na oko w 15 minut przewinęło się jakieś 30 osób. Samo auto, no cóż. Lekko porośnięte mchem, trudno było mi ocenić stan z zewnątrz (śnieg i szron), zauważyłem na szybko brak rozpórki w komorze silniku, powierzchowną rdzę tu i tam na elementach silnika, seryjne fotele (za dopłatą były Recaro) oraz nie udało mi się sprawdzić, czy ma ulepszone zawieszenie czy seryjne. Ogólnie - fajny, ale bez szału. Co do oglądających, szeroki przekrój. Sporo handlarzy, sporo gości z kasą, sporo randomków (jak ja xD). Sama licytacja odbywała się godzinę po oględzinach i miała miejsce w budynku urzędu skarbowego, ze względu na liczbę chętnych (łącznie chyba 40 osób) rejestracja zajęła szmat czasu. No a gdy się już zaczęła, mogę powiedzieć jedno: emocje wzięły górę. Ostatecznie sześcioletniego Mustanga z niewielkim przebiegiem, niesprawnym akumulatorem, bez przeglądu, bez rozpórki zawieszenia, płynami i oponami do wymiany oraz po dwóch latach stania na parkingu pod chmurką kupił niepozorny gość. Za ile? Możecie obstawiać, odpowiedź dałem poniżej.
Mustang po długiej walce został sprzedany za 195k PLN xDDD Dla mnie totalny absurd. Chyba jednak prawdą jest, że w licytacji emocje potrafią wziąć górę nad logiką, bo w ogóle nie jestem w stanie pojąć motywacji kupującego, w tej kasie można kupić praktycznie dowolnego Mustanga i po dołożeniu nawet próbować wyłapać Shelby GT350, który jest dużo lepszym i rzadszym modelem.
PS. Ciekawostka, dosłownie dzień czy dwa temu na grupie na FB z Mustangami ktoś wrzucił Bullitta z podobnie symbolicznym przebiegiem za 220k, został wyśmiany. Dziś pojawił się za 185k i dalej ludzie uważają że jest to jednak sporo za dużo.
PS2. Znajomy kupił kiedyś motocykl na kredyt (było tego może 10 tysięcy), w międzyczasie motocykl zaliczył glebę a on kredyt przestał spłacać. Chciał sprzedać na szybko motocykl za jakieś 4 tysiące, ale stan był słaby (połamane plastiki i owiewki, dziurawa opona) i w końcu motocykl został zajęty przez komornika i trafił na licytację. Po licytacji znajomy dostał jeszcze prawie dwa tysiące, bo cena sprzedaży pokryła wartość długu i trochę zostało xD Wniosek: chcesz coś dobrze sprzedać? sprzedawaj na licytacji komorniczej/skarbówkowej na żywo z niską ceną startową

@knoor co do opcji nr 2 to kiedys chcialem na licytacji kupic dzialke, ogolnie poszla, w moim zdaniu, za drogo, ale po jakims czasie dostalem wezwanie na komende wlasnie w charakterze swiatka, ze niby ktos komus odpalil przed licytacja jakas kase, ogolnie mozna zarzuty za to dostac
@knoor oglądałem go jak była pierwsza licytacja przez US Bielsko :smiley:
To był ulep więc nie czekałem nawet na drugą z niższym szacowaniem ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
W USA dojrzewa pomysł, żeby członkom Kongresu - także senatorom - po prostu odciąć możliwość kupowania akcji pojedynczych spółek. Stop Insider Trading Act, który właśnie przeszedł przez House Administration Committee w styczniu 2026 r., idzie w stronę twardego zakazu: bez „ale”, bez tłumaczeń, bez gimnastyki definicjami. Zakaz ma objąć nie tylko polityków, ale też ich małżonków i osoby na utrzymaniu. Do tego dochodzi coś, czego nie wymyśliła dotąd żadna duża demokracja: publiczne zawiadomienie 7-14 dni przed sprzedażą papierów. Timing przestaje być prywatnym sportem. A w Polsce można handlować. Jest unijne MAR (EU 596/2014), są jawne oświadczenia majątkowe, jest ujawnianie transakcji po fakcie w 30-45 dni, ale nie ma formalnego zakazu na akcje indywidualne i nie ma żadnego „uprzedź rynek”, zanim klikniesz „sprzedaj”. W praktyce system opiera się na tym, że polityk ma mieć wstyd i instynkt samozachowawczy - bo formalnie wolno dużo, a „zapach” konfliktu interesów robi resztę. Przykład Nancy Pelosi dobrze pokazuje różnicę logiki. W USA jej portfel - dzielony z mężem - latami budził emocje na tyle, że powstały aplikacje kopiujące jej transakcje z ujawnień. W polskich realiach mogłaby robić podobnie: legalnie, z obowiązkiem ujawnienia po czasie. Tyle że amerykański projekt z 2026 r. uderza właśnie w ten mechanizm - nie tylko ogranicza handel, ale też odbiera możliwość grania timingiem, bo każda sprzedaż musiałaby być zapowiedziana publicznie z wyprzedzeniem. I nagle „zaufajcie nam” zamienia się w „sprawdźcie nas, zanim zrobimy ruch”.
Pani Pelosi to jednak fachowiec 😉

jprd dozylem czasow ze serio dobrze wspominam Nixona.
> @Half_NEET_Half_Amazing są jawne oświadczenia majątkowe
Które są c⁎⁎ja warte bo majątek można przepisać na członka rodziny albo fundację rodzinną i trzaskać kasę a na papierze mieć jedynie gacie na d⁎⁎ie. Patrz- Mati "Pinokio" M.
Pocisk_NuklearnyZawodowiec
43piorunówCześć. Prawdopodobnie mam autyzm - psychiatra tak uważa. Ujawniło się to po zmianie pracy. Wiele lat stabilnej roboty, a teraz pracuje intensywnie, dużo się dzieje i po 1-2h mam już przeciążenie sensoryczne. Pytanie do osób, które mają tę przypadłość - jak sobie z tym radzicie? Dla mnie to nowość
P.S. mam też ADHD, ale wiem od lat
@Pocisk_Nuklearny no jeśli zmiana roboty nie wchodzi w grę (a nie czarujmy się, że to jakiś amerykański film)- robić jedno konkretne zadanie tak długo, aż się je skończysz i dopiero wtedy w ogóle patrzeć na kolejne. Wcześniej to nawet się nie interesować żadnym tytułem, skrótem ani innymi sneak peakami. Nie dawać sobie wciskać, że już-teraz-natychmiast w jakimś oczekiwaniu, że wyrośnie ci druga para rąk. I polecam słuchawki z ANC- całkiem dobrze odcinają otoczenie, które też często jest głośne i nie pozwala się skupić na tym co robisz 😉
@Pocisk_Nuklearny zależy od tego jaka praca i jakie masz opcje. Przede wszystkim staram się nie doprowadzić do samego przeciążenia np. unikając potencjalnie negatywnych interakcji. Miałem takiego gościa w robocie, co ignorowałem przez 2 lata, nic do niego nie mówiąc i nie reagując na to, co on mówił. Pomagało. Warto też mieć coś co mechanicznie rozładowuje stres, czy to co prowadzi do przeciążenia. Dla mnie to mazianie po ekranie telefonu, inni mają własne sposoby na stimming. Dla przykładu można sobie kupić jakąś małą piłeczkę co ma różne sekcje z różnym oporem w nacisku, albo kostkę co ma różne przyciski. Fajnie jest mieć coś co można po prostu dotknąć i sama tekstura i kształt sprawiają, że świadomość wędruje gdzie indziej. Ja miałem czasem ze sobą gumkę do warzyw w kieszeni, taką różową, dużą. Nie wiem czemu, ale jak się denerwowałem, to pomagało bawienie się nią w kieszeni. Kolega kiedyś mi dał długopis pokryty taką gumą czarną, co miała przypominać oponę. Też było spoko.
To wszystko pomaga też jak już się przekroczy granicę przeładowania sensorycznego. Ja dodatkowo zawsze mam przygotowany zestaw na taki wypadek. Słuchawki - choć te noszę cały czas, ale w poprzednich pracach nie zawsze na to pozwalano i wtedy miałem je tylko do sytuacji awaryjnych - i coś co powoduje, że wracam gdzieś w pozytywne miejsce myślami. Dla mnie to soundtrack z filmu Oblivion lub serial The Big Bang Theory. Po godzinie słuchania nawet najcięższe przeładowanie trochę ustępuje.
Co też jest ważne, wiek ma znaczenie. Młodzi ludzie mają znaczenie więcej problemów z takimi rzeczami, niż starsi, bo z biegiem lat łatwiej jest sobie radzić z trochę ustępującym nasileniem. Nie tylko przez doświadczenie, ale też przez to, że "objawy" stają się mniej dotkliwe, a limity wyższe.
DeykunLider
140piorunów
USA to kraj wielkich korporacji stworzony dla wielkich korporacji.
@Deykun no i hokej w Kanadzie > hokej w USA
A tak poza tym a propos zycia w Kanadzie to polecam kanał:
https://m.youtube.com/watch?v=nW6QHn-NXLI&list=PL-Ql46z3sJ-8ePOSbPLoF-UvYZTvcCM0c&pp=iAQB
Canadian Real Estate vs. Literal European Castles, Part 1Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube