TaxidriverGURU
81piorunówRegularnie zapominam o naszej rocznicy ślubu ale za to pamiętam kiedy była pierwsza randka.
Wczoraj minęło 10lat od naszej pierwszej randki (że z moją żoną się znaczy)

Dołączył/a:
TaxidriverGURU
81piorunówRegularnie zapominam o naszej rocznicy ślubu ale za to pamiętam kiedy była pierwsza randka.
Wczoraj minęło 10lat od naszej pierwszej randki (że z moją żoną się znaczy)

DeykunLider
70piorunówGardzę strasznie jak ludzie j⁎⁎ią po dziwnych samochodach.
Samochody od dekad wyglądają praktycznie tak samo, tylko rosną.
Ktoś robi coś nietypowego i go zaczynają j⁎⁎ać.
Ja chcę samochodów które wyglądają jak ten, chcę samochodów które wyglądają jak #cybertruck albo jak ten render jaguara co wygląda jak epapieros. Chcę fiatów multipli roku 2026. Jak nie ma multipli to znaczy, że nikt nie ryzykuje i że grille w BMW tylko rosną przez jebane 15 lat.
Chce śmiesznych samochodów, chce widzieć Citroeny Cactusy na ulicach.

Felonious_GruLider
147piorunów
TrypsynaGURU
92piorunówZ okazji dnia chłopaka zabrałam swojego chłopca @scorp do chińskiej mordowni
#jedzzhejto #jedzenie #gastronomia

100mphLider
129piorunówKocham Polskę! Mój wniosek o Warunki Zabudowy został odrzucony ze względu na to, że sporządziłem go na nieaktualnym wzorze. Wzór pobrałem ... ze strony Wydziału Architektury mojego miasta ❤️
I tak się żyje w tym kraju xDDDDDD
Felonious_GruLider
103piorunówDo ManDolanda wróciły kultowe kanapki z lat 2000, czyli Fish Mac i Big Tasty. Oczywiście, jako chłop który nadal zawieszony jest w czasach świetności VHS-ów, Britney i „30 ton, lista, lista, lista”, rzuciłem się na nie jak łysy na przeszczep w Turcji… i powiem wam, że błąd, a nawet wielbłąd. Bez sensu przehulałem dzienny limit kaloryczny i dodatkowo zniszczyłem sobie wspomnienia.
I to kolejny raz. Miałem tak już przy okazji wielkiego powrotu Frugo, które w moich wspomnieniach było ambrozją zajumaną Zeusowi prosto z Olimpu. Napojem ostatecznym, orającym wszystkie inne. A potem Frugo wróciło, kupiłem raz i okazało się, że za kwaśne i za słodkie… jednocześnie, więc meh. A później wróciły czekoladowe gwiazdki Milky Way. Kolejny obiekt kultu i westchnień. Koledzy w młodości mieli nad łóżkiem zawieszony plakat z grubym Ronaldo, a ja miałem plakat z gwiazdkami Milky Way, więc wiadomo, że jak tylko poszła plota, że wracają, ja już koczowałem w namiocie pod Lewiatanem. Przyszedł ten dzień, kupiłem i boom -> okazało się, że to czekolada, w dodatku nie najlepsza na rynku, w formie gwiazdek. I tyle. Do Draży Korsarzy nawet nie mają co podjeżdżać, bo tylko siara na dzielni.
No i teraz here we go again z Fish Makiem i Big Tasty. Wielki dzień, odjebawszy w najlepszy garnitur ze studniówki, złożyłem zamówienie w maszynie, odczekałem swoje i idę z tacą. W moim scenariuszu miałem się wtedy czuć wyjątkowo, jak ten wnuczek, co dostał od swojego dziadka pierwsze Werther’s Original, ale taaaaki wał, bo już po drodze coś mi się nie spina. Patrzę na tacę i oba burgery są zapakowane w pudełka tej samej wielkości. Mikroskopijne pudłka. No jak to? W moich wspomnieniach Big Tasty to było takie bydle, że typ z McDrajvowego okienka opuszczał go żurawiem do samochodu, tymczasem niosę dwa małe, wzbudzające litość pudełeczka. Równolegle Brendonek zażyczył sobie jakiegoś premium McChickena i jego kartonik był ewidentnie większy. Jeszcze nawet nie usiadłem, a już byłem wykolejony psychicznie.
Otwieram Fish Maca, bo dla mnie to zawsze będzie Fish Mac, a nie jakiś tam Filet-O-Fish, aczkolwiek po otwarciu zaczynam rozumieć tę nazwę, bo z moich ust wyrywa się kompulsywne O-Fak! Powiem tak -> już kartonik był wielkości znaczka pocztowego, tymczasem w środku… no jak z chipsami, większość zawartości to powietrze. Jeszcze gorzej to wygląda, kiedy bierzesz tę kanapeczkę w ręce. Miałem takie -> Oboże, jakie ja mam olbrzymie dłonie? Czy to normalne? Czy one są symetryczne względem reszty ciała? A może właśnie zaczęło działać to radioaktywne promieniowanie, wszak jestem z pokolenia Czarnobyla?
Dobra, później się tym zajmę, teraz testy… i tu się zaczyna najsmutniejsza część -> smakowało rybą. The Fuck? Jakbym chciał poczuć smak ryby, to poszedłbym do Sandry Kubickiej na macze, a nie do Maczka, heloł!
I wtedy to do mnie dotarło. Kiedyś Fish Mac był kultowy, bo my gastronomicznie żyliśmy jeszcze w PRL-u. Były obiady domowe, których nie docenialiśmy, bary mleczne, ale to dla starych ludzi, budki dworcowe z zapieksami i burgerami ze zmielonego psa wraz z budą i był MakDoland. Kolorowy, radosny, zachodni, powiewający Ameryką. My chcieliśmy do Maczka dla tych burgerów z reklamy i dla samego przeżycia. Chcieliśmy zaznać tych stożkowych czapeczek na gumce, baloników na patyku, chorągiewek z logo złotych łuków, zjeżdżalni, foty z figurą Ronalda, kącika urodzinowego, Happy Meala z za⁎⁎⁎⁎⁎tymi zabawkami, a nie jakieś dołujące eko tekturki, jak teraz dają.
Do tego dochodził fakt, że w tamtych czasach byliśmy bardzo religijnym narodem i w piątek nie jadło się mięsa, bo grzech taki, że o człowieku. O Środzie Popielcowej nawet nie mówię. Zjeść mięso w Środę Popielcową to jak nie umyć okien na Wielkanoc razy 10. I wtedy cały na biało wchodził Fish Mac, który robił lukę w systemie. Mogłeś wbić do Maczka w piątek, opędzlować kanapeczkę i nadal mieć sztamę z babcią, katechetką, proboszczem i samym Jezuskiem. Wtedy to był gejmczendżer, dziś… no nie bardzo.
Dziś o Środzie Popielcowej wiemy tyle, że wypada w środę, ale w którym miesiącu? Żodyn nie wie. Dzisiaj mamy tyle szamy na mieście, wszystko kraftowe, długodojrzewające i gurmet. Rzemieślnicze kebsy, steki sezonowane, szarpane wieprze, rameny, picki neapolitańskie, pączki dubajskie. I teraz pomyślcie, że z tych wszystkich dostępnych opcji, wybieracie bułkę z kawałkiem smutnej ryby nieznanego pochodzenia w panierce, maźniętej kleksem sosu tatarskiego, w rozmiarze, jakby ktoś przypadkiem wyprał ją w 60 stopniach… po czym robicie WOW i wpadacie w zachwyt. Naprawdę trzeba mieć czarny pas w autosugestii, żeby tak to zadziałało. I nawet nie da się chwycić wymówki, że to na zasadzie kompromisu, bo wy się zdrowo odżywiacie, a w świątyni fast foodu, Fish Mac jest najbardziej fit, wszak ryba. Jakby wam to powiedzieć delikatniej niż XD? Gołym okiem widać, że biała buła, paniera i sos tatarski nie dostaną błogosławieństwa Chodakowskiej, ale dla pewności sprawdziłem i okazało się, że ma dokładnie tyle samo kalorii i jest tak samo mały, jak cheesburger, ale za to droższy i ujowszy.
A potem wskoczył Big Tasty… no i scam totalny. Pudełko nie kłamało, w środku kolejne maleństwo dla przedszkolaków. Powinni dodawać do tej kanapki fejkową mamę, która usiądzie z nami przy stoliku i wygłosi -> jak zjesz całą, to będzie ładna pogoda. Serio, rozglądałem się za ukrytą kamerą, bo nikt o zdrowych zmysłach nie dałby do nazwy słowa BIG. Jeśli to jest „BIG”, to chłopy metr siedemdziesiąt grałyby w NBA, a twój stary byłby kolegą z roboty Łysego z Brazzers. A smakowo? Cóż, w moich wspomnieniach robotę robił sos i powiedzmy, że on nadal się wybija, za to mięcho... no suchar taki, że jak zamówisz bez popitki, to dusisz się i charczysz jakbyś był w prajmie gruźlicy.
To trochę jak z podgrzewanymi fotelami w furze. Przez 35 lat jeździłem autami ze zwykłymi siedzeniami i było okej, totanie nie czułem, że czegoś mi brakuje, ale jak już zaznałem podgrzewania, to teraz jest mi notorycznie zimno w d⁎⁎ę i nie ma już powrotu do zwykłych siedzeń. Nope, nie przetrwałbym zimy, wiosny i jesieni. I tak samo, jak człowiek zazna knajp, gdzie typy z koczkiem i w lateksowych rękawiczkach smażą mięcho na medium, to ciężko później się odnaleźć w sieciówkowej well-podeszwie.
Jasne, jak jesteś w trasie i potrzebujesz zjeść, żeby przeżyć, to nie wybrzydzasz i taki McRoyal wjeżdża jak zły. To się nazwya jedzeniem techniczno-strategicznym dla podtrzymania funkcji życiowych i bez zbędnych ceregieli. Ale jak masz TEN DZIEŃ, w którym szukasz doznań i idziesz do lokalu, żeby wszamać coś ekstra i wzruszyć się od pyszności… no to kurła nie tędy droga.
No chyba, że masz akurat kaca giganta, to wtedy trzy takie Big Tasty będą jak znalezienie apteczki w Doomie.
Źródło: FB. Linku oczywiście nie mam, bo jak wyszedłem z appki i wszedłem to uznala, że ważniejsze jest dać mi nową porcję papki informacyjnej niż dac skopiować czysty link. Profil nazywał się PigOut

radidadiGruba ryba
128piorunówJakbyście się zastanawiali czy można zmieścić całego kurczaka z rożna w drzwiach Octavii IV - tak, można

Mr.MarsGURU
34piorunówPonad 600 mln ludzi w Afryce, czyli niemal połowa jej populacji, nie ma dostępu do energii elektrycznej, choć kontynent dysponuje ogromnymi zasobami energii odnawialnej - ujawnił ustępujący prezes Afrykańskiego Banku Rozwoju (AfDB), Akinwum Adesina. - Afryka dysponuje 11 terawatami

Justyna712Koneser
22piorunówCo to za grzybek?

Kania na sto procent
FurtoGruba ryba
18piorunówPierwszy element przygotowań do świąt wyszedł bardzo nieoczekiwany w tym roku.
Kto zgadnie z czego jest to #nalewka?

Gruszka
@Furto siki
RagnarokkGURU
26piorunówKrwistoborowik Szatański, znaleziony w Szwajcarii
Jakbyście kiedyś znaleźli na żywo, zdjęcie, zapisać lokalizację GPS i pisać do mnie - do 3h godzin jazdy na serio bym pojechał zobaczyc go na żywo :smiley:

Serio? To zwykly szatan czy jakaś rzadka odmiana?
Ładne, daj teściowej na barszcz
festiwal_otwartego_parasolaLider
36piorunów
Czepiacie sie konserwatywnych wartości
@festiwal_otwartego_parasola W przeliczeniu dolarów na polskie, za nawrocką pan dobski mógłby, według własnego cennika, wylizać odbyt prostytutce 7308 razy (zaokrąglając w dół).
jajkosadzoneGURU
71piorunówUwielbiam te clickbaity \<3
No,ciekawe dlaczego wiecej sie sprzedaje aut do 10 000 zl niz nowych za 200 czy tam 250 000 zl i wiecej.
#motoryzacja #clickbait

No i w czym problem?
Polacy lubią być biedni? Polacy, dlaczegooo nie jesteście bogaci?!
Mr.MarsGURU
58piorunówGłówny inspektor sanitarny dr Paweł Grzesiowski poinformował w niedzielę, że w Stargardzie (Zachodniopomorskie) u starszej pacjentki wykryto cholerę. Zaznaczył, że kobieta nie opuszczała kraju. Obecnie na kwarantannie przebywa ponad 20 osób, które miały kontakt z chorą. - Mamy

GazelkaFarelkaGURU
215piorunówOstatnio kolega dodał odkrywczy wpis, że spalony tłuszcz z tkanek usuwany jest z organizmu w postaci wydychanego CO2. Dorzucę swoje kilka groszy, z których wiele osób też nie zdaje sobie sprawę.
TLDR: Nie musisz biegać, żeby schudnąć.
Dużo ludzi ma mylne wyobrażenie na temat tego, kiedy i jak spalany jest tłuszcz. Wiele osób, w tym i ja do pewnego wieku, byłam przekonana, że im więcej będziesz biegać, skakać, pocić się, słowem popierniczać jak chomik na amfetaminie, tym więcej spalisz tłuszczu i szybciej schudniesz. No wiecie, im piec bardziej rozgrzany, tym lepiej się pali. Więc im bardziej aktywności na granicy udaru i zawału serca, tym więcej tłuszczu spalasz. Nic bardziej mylnego.
W twoim organizmie są dwa piece - jeden na olej opałowy (tłuszcze), a drugi na nitrometan (glukoza).
Zapasy tłuszczu są olbrzymie i praktycznie nieograniczone - 1 kg tkanki tłuszczowej to 7 000 kcal, natomiast zapasy glukozy (przechowywane są w wątrobie i mięśniach) są stosunkowo małe, w zależności od organizmu oraz ilości tkanki mięśniowej i wyszukiwarka podaje, że jest to przeciętnie około 1 600 - 2 000 kcal. Mając 20 kg tkanki tłuszczowej, masz przechowane 140 000 kcal paliwa (ok. 160 kWh), natomiast energii zgromadzonej w postaci glukozy jest kilkadziesiąt razy mniej (ok. 2 kWh).
Twój organizm - tak jak piec, ma dolot powietrza, z którego uzyskiwany jest tlen do reakcji spalania. Dolot ten, tak samo jak w piecach czy silnikach samochodowych, jest jednym z elementów, który ogranicza moc. Każdy z nas ma ograniczoną, maksymalną ilość tlenu, jaką zdołają przyswoić płuca i przetransportować krew. Ta maksymalna ilość jest ograniczona twoim stanem zdrowia, kondycją fizyczną (ilość i parametry czerwonych krwinek), możliwością przepływu krwi (tętno, przekroje żył) czy również genetyką. Ta zdolność transportu tlenu przez krew nazywa się VO2max. Można ją poprawiać regularnymi treningami i odpowiednią dietą (bogatą w przyswajalne żelazo). Każdy z nas w sumie zdaje sobie sprawę, że wąskim gardłem naszej wydolności jest właśnie to VO2max. Każdy z nas np. biegając jak najszybciej da radę, dochodzi do miejsca, gdzie już tętno jest maksymalne i sapie, walcząc o każdy oddech.
Kiedy spalany jest tłuszcz, a kiedy glukoza?
Tłuszcz jest spalany cały czas*), w mniej więcej cały czas równomiernej ilości. Jego proces uwalniania z tkanki tłuszczowej do mięśni jest dosyć długi, w porównaniu do glukozy, więc organizm używa go jako głównego paliwa podczas zajęć o niskiej aktywności. Glukoza z mięśni jest spalana przy aktywności fizycznej przy "bardziej otwartej przepustnicy" czyli w wysiłku fizycznym o wyższym tętnie i transporcie tlenu, czyli np. bieganie czy cardio. Im bardziej intensywny wysiłek, tym udział energii pochodzącej ze spalania glukozy jest wiekszy. Jest lepszym paliwem, bo po pierwsze - jest już na miejscu w mięśniach a nie trzeba ją dopiero transportować, po drugie - do uzyskania z niej takiej samej ilości energii jak z tłuszczów, potrzeba o 30% mniej tlenu. Jest jej jednak w organizmie - w porównaniu do tłuszczu - bardzo malutko, więc organizm oszczędza ją "na specjalne okazje", kiedy twój organizm będzie potrzebował "turbodoładowania". Porównanie z nitrometanem jest tutaj nieprzypadkowe, bo glukoza w podobny sposób jak nitrometan "zwiększa moc silnika" - przy takiej samej ilości powietrza w dolocie, jest w stanie oddać więcej energii.
Czyli co, glukoza lepsza, więc trzeba jeść węgle?
No nie. Jak wyżej zostało wspomniane, zdolność przechowywania glukozy przez wątrobę i mięśnie jest ograniczona. Jeżeli tej glukozy, którą masz już w mięśniach, nie wykorzystasz, to mięśnie mówią "sorry Gienia, miejsca nie ma". Cała nadmiarowa glukoza z posiłku, która nie zmieści się już w wątrobie i mięśniach, zostaje przekierowana do tkanki tłuszczowej, gdzie zostanie skonwertowana na tłuszcz i zmagazynowana do późniejszego użycia.
Co się stanie, jeżeli nie uprawiasz sportu, magazyny glukozy masz już wypchane w opór, codziennie na śniadanie zjesz bułeczki z dżemem, a następnie usiądziesz na 8 godzin pracy przy kompie?
No właśnie, co.
No dobra, ale jak sobie pójdę pobiegać, będę biec odpowiednio długo i spalę już zapas glukozy, to wtedy mój organizm już będzie w dużej ilości spalał tłuszcz?
Też nie. Proces spalania tłuszczu jest dużo wolniejszy niż glukozy i wymaga większej ilości tlenu, stąd nie ma fizycznej możliwości, żeby na samym tłuszczu wykręcać takie osiągi, jak na glukozie. Jak skończy się glikogen, to twój organizm zaciągnie hamulec ręczny, odetnie mięśnie od zasilania, żeby zapobiec zbyt niskiemu poziomowi glukozy we krwi, zostawić rezerwę dla mózgu i zapobiec utracie przytomności. Dlatego sportowcy przed i w trakcie intensywnych treningów i zawodów spożywają żele zawierające węglowodany w regularnych odstępach czasu.
*) oprócz czasu, kiedy jest podniesiony poziom glukozy i insuliny we krwi, wtedy spalanie tłuszczu jest hamowane

@GazelkaFarelka ogolnie ciekawy post, choc bledny lub wprowadzajacy w blad.
Co jest faktem:
* Tluszcz jest wydychany jako CO2 i H2O
* Tluszcz i glukoza to dwa rozne systemy energetyczne
* Zasoby tluszczu sa ogromne, glukozy ograniczone
* Potrzeba tlenu do spalania tluszczu jest wieksza
Co jest zbyt uproszczone i wprowadza w blad:
* Nie musisz biegac zeby schudnac - prawda, ale aktywnosc fizcyzna przyspiesza spalanie kalorii, poprawia metabolizm i poprawia ogolnie... zdrowie. Sedno odchudzania to ujemny bilans kaloryczny.
* Tluszcz spala sie caly czas w tej samej ilosci - to oczywiscie bzdura. Tluszcz spalany jest caly czas ale jego udzial w produkcji energii zalezy od intensywnosci wysilku, stanu odzywienia, poziomu insuliny i adaptacji metabolicznej.
* Nie da sie dlugo biec na tluszczu - mozna, mozna. Wolniej, ale mozna. Treningi wytrzymalosciowe moga byc wykonywane glownie na tluszczu, mowimy wtedy o fat-adapted competitors. Tacy ludzie potrafia spalac tluszcz efektywniej przy niskiej intensywnosci.
* Po wyczerpaniu glukozy organizm hamuje - zeby bola od tego uproszczenia. Organizm nie odcina miesni od zasilania z nia na dzien - przelacza sie stopniowo na tluszcz ale tempo i wydolnosc spadaja.
Ladne, popularnonaukowe ujecie, ktore moze pomoc zrozumiec ogolne zasady spalania tluszczu, ale nie opieralbym na tym ksiazki i nie wciskal jako obowiazkowej lektury :smiley:
Tak czy inaczej, ruszać się warto. Obiawam się, że grubasy zinterpretują Twój wpis pod siebie i będą mieć kolejny argument, żeby się nie ruszać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
winiuchoGURU
67piorunówKolega mnie odwiedził.
#biwakowanie

Ja w sezonie to mam okresy, gdzie codziennie wyciągam jednego albo i więcej. Rekord to ponad 20 na raz.
Polecam taką pęsetę z zaokrągloną końcówką.
Można ładnie przy skórze chwycić, bo pęseta nie zakrywa kleszcza i dobrze widać.
On to już napity trochę jest, wyciagaj szybko to cholerstwo!
kitty95Gruba ryba
38piorunówW starych blokach i budynkach użyteczności publicznej będą obowiązkowe windy. Takie plany ma Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które przygotowało projekt nowelizacji prawa. Na dostosowanie budynków do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, opiekunów z małymi dziećmi lub osób

EndrevoirGURU
23piorunówŻe się tak brzydko zapytam, co k⁎⁎wa? To gdzie ja mam się przeprowadzić żeby nie marznąć cały kurde rok????
#pogoda #zimakurwazima

@Endrevoir zapraszam do UK
@Endrevoir Zaraz prawackie tłuki po podstawówce wylezą spod kamienia "HURR I DZIE TO GLOBALNE OCIEPLENIE". Tylko, że zimy i śniegu regularnie nie ma, a ekstremalne zjawiska pogodowe też są konsekwencją globalnego ocieplenia. Zresztą nie ma się co czepiać prostych ludzi, jeden debil z doktoratem też powielał tę narrację...
maximiliananMistrz
77piorunówOdpowiadam na pytanie: bo te produkowane u nas są znacznie droższe. Źródło: pracowałem w firmie produkującej sprzęt medyczny w każdej formie. Eksport szedł na calutki świat, a autor wpisu ewidentnie nie rozumie, że za "noski" produkowane w Polsce zapłaciłby sporo więcej niż za importowane.
Edit: jak ktoś chce poszukać to firma medyczna z nowego tomyśla. Tu macie katalog produkowanych tam sprzętów:
https://www.bbraun.pl/pl/produkty-i-rozwiazania/katalog-produktow.html

Wait, czy ty mowisz, ze bbraun jest z polski? XD
No ale jeśli w Polsce nie ma konkurencji dla takich produktów lub są droższe to co mają zrobić szpitale? Gaziki nie dziwią bo TZMO jest akurat potentatem
LubiepatrzecGURU
119piorunów#usa #americandream #gownowpis
Jak byłem dzieckiem to USA jawiło się jak jakiś raj na ziemi, zwłaszcza dla młodego człowieka. Ciocia w Stanach to było jak wygrać życie!
Dziś oglądam sobie kolejny odcinek u dr Szewko, obserwuje trochę co tam się dzieje i już nie ma tej fascynacji.
Na pewno nie jest tak źle jak mówią jedni, ale też nie jest tak dobrze jak mówią drudzy.
Tak czy inaczej, sny o wizie do Stanów to już raczej pieśń przeszłości.

Zawsze przy takiej rozmowie przypomina mi sie jak bylem w konsulacie po swoja pierwsza wize. Konsul pyta sie czy chcialbym mieszkac w usa. Nie. Czemu? A czemu mialbym chciec? Nastaje dluga cisza xD
Moim zdaniem od około 20 lat stany są w stanie degradacji i dążą ku powolnemu upadkowi jak każdy imperialny twór